Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SELF. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SELF. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 31 stycznia 2022

HISTORIE I PROJEKCJE W ROZ-POZNAWANIU SIEBIE W SOBIE...

Każdy tka swój własny sen snutymi opowieściami o sobie, o innych, o świecie. Sen o Sobie.

Jednocześnie każdy projektuje na świat zewnętrzny i innych to, co w Sobie ma ukryte przed Sobą.

Nasz świat jest utkany z naszych projekcji i opowieści. My wszyscy - tak jak i nasz świat - jesteśmy wypadkową tych projekcji i opowieści.

Nasze projekcje są nieświadomą projekcją Siebie na innych i na to, co nas otacza. Nasze opowieści wytyczają nasz zakres świadomości Siebie. Każdy w danym momencie niby jest świadomy tego, co opowiada, ale czasem bywa nieświadomy tego, że nasze opowieści są opowieściami o Sobie, o postrzeganiu Siebie: o tym, co jest odczuwane i myślane wewnątrz i o tym, co jest widziane na zewnątrz. A to, co na zewnątrz jest naszą wewnętrzną projekcją - snem o Sobie...

To, co nam się wyświetla jako świat, który jest postrzegany i przez nas doświadczany, jest naszą własną projekcją (snem o Sobie). To nasza projekcja, nieświadoma lub świadoma. Z tą projekcją konfrontuje się nasz pakiet przekonań (utożsamień i wyobrażeń) - świadomości Siebie. Pakiet przekonań (utożsamień i wyobrażeń) to myśli, koncepty, idee, które w procesie wychowania przyjęliśmy jako własne - swoje i uznaliśmy je za "jedyne prawdziwe". W ten sposób staliśmy się z nimi utożsamieni. Nasze przekonania i projekcje wytyczają perspektywę i zakres naszego zróżnicowanego indywidualnego postrzegania Siebie - Self -Jednej Jaźni.

Brak spójności (harmonii) pomiędzy naszymi nieświadomymi projekcjami a sposobem postrzegania siebie i świata stawia opór temu, co świat nam ujawnia o Sobie - o naszej projekcji na świat i innych.

Ten opór utrzymuje granice oddzielenia pomiędzy naszym postrzeganiem (wewnątrz) a światem i innymi (na zewnątrz) czyli naszą projekcją.

Ten opór wynika z napięć, które są wyrazem niespójności pomiędzy światem zewnętrznym (naszą projekcją) i naszą relacją z nim czyli naszą wewnętrzną relacją z własnymi nieświadomymi projekcjami - snami o Sobie.

Owa niespójność utrzymuje nas w nieuświadomionym wewnętrznym konflikcie jakby w mentalno-emocjonalnej schizofrenii, która spowodowana jest rozłamem (niespójnością) umysłu. Dlatego świat na zewnątrz może być postrzegany jakby stawał się coraz bardziej szalony... Ta niespójność uniemożliwia nam np. rozpoznanie, że to, co postrzegamy jako świat zewnętrzny jest naszą projekcją. A tylko odpuszczanie przywiązania do przekonań i utożsamień osłabia ten opór przed poznaniem tego świata jako swojej nieświadomej projekcji. Jednak otwarcie na poznawanie Siebie inicjuje proces uświadamiający różne przekonania i utożsamienia. A poznawanie natury tego świata jest procesem samopoznania, poznawania natury własnej twórczości i uświadamiania tego, czym emanujemy nieświadomie z Siebie. Dlatego jest to proces ekspansji samoświadomości, w którym następuje transformacja i uspójnianie naszych opowieści o Sobie i o innych z uświadamiającym się w nas światem (naszymi projekcjami).

Uspójnianie się naszej projekcji Siebie na innych i na świat z opowieściami o sobie, o innych i świecie sprawia, że Jaźń poprzez formę doświadcza samorozpoznania i staje się samoświadoma; następuje rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów, harmonizowanie umysłu, co umożliwia tzw. wyzwolenie, samorealizację, przebudzenie, oświecenie - to samo w różnych kulturach jest różnie nazywane.

Wszystkie nasze opowieści są opowieściami o Jednym - o jednej Jaźni, która doświadcza Siebie na różne sposoby. Dlatego Jaźń nami jako istotami ludzkimi - poprzez nas postrzega i doświadcza Siebie na różne sposoby znajdując się jednocześnie we wszystkich stanach swojej superpozycji*.

Różnorodność doświadczeń jednej Jaźni implikuje różnorodność sposobów postrzegania Siebie w różnych stanach postrzegania zależnych od różnych przekonań i utożsamień. Wszystkie pozycje - stany postrzegania Siebie i wynikające z nich działania są względne (względnie prawdziwe). Te różne sposoby postrzegania Siebie powodują zróżnicowane rozumienie całości Siebie - Jaźni. Całość zaś jest superpozycją* (absolutnie prawdziwą) całego zakresu zróżnicowanej samoświadomości - zróżnicowanej świadomości Siebie (łącznie z tą doświadczaną poprzez każdą formę ludzką). Doświadczenie Sobą tej superpozycji w sobie - w formie istoty ludzkiej jest tym, co zwane bywa wyzwoleniem, samorealizacją, przebudzeniem, oświeceniem - to samo w różnych kulturach jest to "zjawisko" różnie nazywane. A jednak "ostateczne wyzwolenie" nie istnieje... albowiem nie dotyczy tego, co zawsze istnieje poza takim wyzwoleniem. Dlatego też zdarza się, że niektórzy negują to "zjawisko" wyzwolenia, samorealizacji, przebudzenia, oświecenia twierdząc, że "nic takiego nie istnieje". A dzieje się tak dlatego, że w taki właśnie oryginalny sposób ci niektórzy postrzegają Siebie.

*Superpozycja jest absolutna, lecz paradoksalnie nieskończona i niepoznawalna z jakiejkolwiek względnej pozycji - z zewnątrz. Jednak każda względna pozycja - stan wytyczający ograniczoną perspektywę postrzegania tego, co na zewnątrz nie ma żadnego ograniczenia odczuwania (jakby ponadzmysłowego) w o-sobie, w formie, wewnątrz tej absolutnej superpozycji Siebie. Czyli całości - Jaźni w Sobie (Self).


poniedziałek, 5 lipca 2021

WIDZ-OBSERWATOR CZY POSTAĆ-UCZESTNIK?

 Dopóki coś się nie pojawi tu i teraz, wszystko, co jest myślane, jest konceptami, przypuszczeniami, snuciem scenariuszy. Ma taką samą wartość, co czytanie bajek, oglądanie filmów, seriali czy spektakli. Informację przepływają, pojawiają się i znikają. Opowieści mogą być przeżywane tak samo intensywnie, a czasem może i nawet bardziej, jak to, co jest i zdarza się w tu i teraz. Jednak jedynie prawdziwe jest to, co jest tu i teraz - w każdej chwili obecnej - w wieczności, którą jesteśmy.

Teraz siedzę sobie wygodnie i piszę te słowa. W jakimś innym teraz ktoś może je czytać. Może poczuć się zainspirowany albo... co innego może poczuć albowiem nic, co myślimy i czytamy lub oglądamy, nie ma żadnego znaczenia poza tym, co to w nas w danym momencie wywołuje. A możliwości tego, co może być odczuwane, jest kilka np:

zainteresowanie, zaciekawienie, fascynacja, ekscytacja albo niechęć, irytacja, złość, strach. 

W pierwszym przypadku - gdy podążamy za jakimiś myślami, coś czytamy czy oglądamy z zainteresowaniem, zaciekawieniem, fascynacją, ekscytacją - żadne informacje nie mają na nas negatywnego wpływu. Ponieważ mogą one być obserwowane jako myślane, czytane, widziane i słyszane przez widza, który nie utożsamia się z postaciami. Wtedy informacje i przekazy (słowne czyli mentalne czy słowno-obrazowe lub obrazowe czyli zmysłowe) spełniają wyłącznie funkcje poznawcze. Wtedy dzięki czytaniu czy oglądaniu różnych informacji i przekazów zaczyna pojawiać się coraz większe zrozumienie różnych zjawisk, powodów różnych ludzkich działań i zachowań oraz skutków powtarzających się pewnych wzorców zachowań. To zrozumienie wynika z ekspansji percepcji i pogłębiającego się zrozumienia ludzi, świata i zjawisk w tym świecie widzianych z coraz szerszej perspektywy. 

W drugim przypadku - gdy podążamy za jakimiś myślami, coś czytamy czy oglądamy z niechęcią, irytacją, złością, strachem - wszystkie takie informacje mają negatywny wpływ na odbiorców. Ponieważ obserwator myśląc, czytając, słuchając lub oglądając cokolwiek przestaje być widzem.   Angażuje się emocjonalnie i mentalnie w to, co jest myślane, czytane lub oglądane i utożsamia się z jakąś jedną lub całą grupą różnych postaci, z jakimiś poglądami i przekonaniami, a z innymi się nie utożsamia. I w ten sposób zostaje wciągnięty w konflikt odgrywany przez różne postaci. To, co postrzega na zewnątrz, przeżywa jako coś całkiem realnego. 

Wszystkie treści informacji i przekazów nie mają żadnego znaczenia, dopóki to znaczenie nie zostanie im przez nas nadane. I w taki sposób są doświadczane, jakie znaczenie (poprzez oceny i oczekiwania) jest im przypisywane.

Jesteśmy w części zarówno obserwatorem jak i uczestnikiem. Jesteśmy oceanem odbijającym się w kropli... z tej z pozycji i tej perspektywy, która jest doświadczana przez ocean za pomocą kropli...  Nasza relacja uczestnik - obserwator i obserwator uczestnik jest taką samą relacją jak kropli z oceanem i oceanu z kroplą... to relacja tego samego, jednego JA JESTEM ze SOBĄ... JA JESTEM doświadczającego na różne sposoby swojej kreacji i marzeń o SOBIE.  

czwartek, 19 marca 2020

PUSTKA I FORMA

Pustka przybierając formę
poznaje treść swojego potencjału.

Świadomość używa form umysłu
jako narzędzia tworzenia.

Gdy świadomość przyjmuje formy umysłu,
przenikając je rozpoznaje w nich SIEBIE.

Na cokolwiek patrzę i dostrzegam w tym
spokój, ciszę i bezruch, widzę i czuję
spokój, ciszę i bezruch SIEBIE.
JESTEM.

Na cokolwiek patrzę i dostrzegam w tym
aktywność, dźwięki i ruch, widzę i czuję
tę aktywność, dźwięki i ruch W SOBIE.
JA W JESTEM.

To, co ze źródła w SOBIE wypływa, zawsze
do źródła SIEBIE powraca...
Pojawia się i znika...

A gdy To myśli, mówi, że rodzi się i umiera, i tak świadome JEST,
że JEST wiecznym
zmiennym i niezmiennym jednocześnie ...
JA JESTEM.

niedziela, 17 listopada 2019

DLA TYCH, CO SIĘ "ODCINAJĄ"...

W odpowiedzi na różne "procedury, strategie, praktyki odcinania się od czego lub kogokolwiek" - tak tu Się jaźni:
Odcinanie pogłębia granice oddzielenia. Jeśli sytuacja jest postrzegana jako zbyt trudna do zniesienia, warto odejść... bez odcinania się.

Przestałam kiedyś odcinać cokolwiek od SIEBIE czy to "ostrzem świadomości", czy innym "ostrym narzędziem". A to dlatego, że świadome = rozpoznane stało Się, że gdy jakieś odrębne ja (ego) chce coś odciąć od siebie, to się oddziela od tej odcinanej części SIEBIE (SIEBIE jako całości, Jedni JA JESTEM). I tę odcinaną część SIEBIE odrzuca. Zatem nadal JA, które JEST całością, pozostaje "pocięte" na odrębne części, a odrębne, "porąbane" ja - pozostają w "strefie cienia" w nasnadal skonfliktowane z tym, od czego ja- ego się odcina. Co odrzuca. A te odcinane i odrzucone części całości SIEBIE i tak znów (zazwyczaj z zaskoczenia i z jeszcze większą siłą) powracają, by zostały wreszcie przyjęte, uświadomione, zintegrowane takie, jakie są.

I jeśli ktoś "stanowczo kogoś lub coś odrzuca", to wciąż ta odrzucana część lustrzy to, co potrzebuje przyjęcia. I wciąż lustrzy się wzajemnie samoodrzucenie konfliktami wewnętrzymi z tym, ci na zewnątrz. JA JESTEM "ostrzem świadomości" wskazuje na iluzję ograniczenia tzw. ego.

A świadomość niczego nie odcina od niczego, lecz przenika, uświadamia i integruje umożliwiając autentyczną transformację ja i uwalnianie od przywiązania do np. "toksycznych programów". Bo "toksyczne programy" dopiero dzięki ich ujawnieniu i zrozumieniu (skąd one i po co są wciąż jeszcze doświadczane), mogą być przyjmowane takimi, jakie są. Gdy są przyjęte, same się rozpuszczają i spalają w ogniu prawdziwej/bezwarunkowej miłości do SIEBIE jako całości i do każdej cząstki tej całości, która (czy jest tego świadoma czy nie) i tak pozostaje w oddaniu i "służbie" całości SIEBIE (SELF-JAŹNI). 

Nie gonię już za niczym, co gonieniem zmuszane było do ucieczki.
Nie szukam już tego, co i mnie szukało ukrywając Się przede mną w Zabawie w chowanego... w Zabawie lustrzanych odbić...
Bogini oddzielonej od Boga,
Świadomości od Umysłu,
Miłości od Mądrości,
Ciemności od Światła
a nawet Dobra od Zła itd., które i tak zawsze współtworzą doświadczenia różnych snów o SOBIE dopóki nie staną się samorozpoznaną Jednią.  Gdy Się odkrywa SIEBIE w swym odbiciu i rozpoznaje w nim SIEBIE, wszystkie puzzle Umysłu Świadomością scalają Się w Jedno... wyzwalającym zrozumieniem Siebie:
Boska Jednia zawiera Się w Boskiej Podwójności i Boska Podwójność zawiera Się w Boskiej Jedni. Zawsze. Umysł i Świadomość, Mądrość i Miłość tańczą swój Taniec Istnienia w wiecznej, niezmiennej Przestrzeni Absolutu.

I tak Się tu i teraz dziś snu-je i jaź-ni... 

wtorek, 5 listopada 2019

KIM JESTEM NIE WIEM

Jest podróż najpiękniejsza, co prowadzi w głąb Siebie.
Tu zanurza Się w Sobie i otula Sobą wszystko.
Tu  - "Kim Jestem?" - gdy pyta - odpowiada: "Nie wiem..."
I z tym "Nie wiem" jest w błogości najintymniej blisko.

Tu Obecność najczulej Ciebie obejmuje Sobą
i wszystkie fale interferencji i drgań pomiędzy nami.
W nich skrywa się Cisza. Jak pod bezcenną ozdobą
kryształu mieniącego Się wszystkimi nieskończonymi snami.

poniedziałek, 10 czerwca 2019

DEMONY - STRAŻNICY UMYSŁU

Największe, najgroźniejsze demony są wytworami uwarunkowanego iluzją oddzielności umysłu ja-ego. Są one jak strażnicy broniący dostępu do naszego naturalnego stanu błogości i radości Istnienia. Gdy pokochane zostają te części SIEBIE, zamknięta iluzją oddzielenia "brama" do SIEBIE, nagle sama Się otwiera czy też po prostu znika. I wracamy do Domu, do SIEBIE. 



wtorek, 21 maja 2019

JESTEŚ PŁOMIENIEM MIŁOŚCI

JESTEŚ Miłością, za którą tęskniłaś,
której poszukiwałaś, za którą goniłaś,
o którą na zmianę walczyłaś i żebrałaś...
gdy na zewnątrz wciąż Jej szukałaś...
JESTEŚ Jej Płomieniem
spalającym przywidzenia,
iluzje o SOBIE i wyobrażenia,
wszystkie chcenia ja i niechcenia,
SIEBIE zniekształcenia
w światach snów oddzielenia... 
JESTEŚ Miłością, za którą tęskniłeś,
której poszukiwałeś, za którą goniłeś,
o którą na zmianę walczyłeś i żebrałeś...
gdy na zewnątrz Jej szukałeś... 
JESTEŚ Jej Westchnieniem
w ciszy poza słowami,
Jesteś Jej ciałem, oczami,
zmysłami i ponad-zmysłami,
JESTEŚ we wszystkim i wszystkim
ciszą i dźwiękami,
formą i atomem,
każdym wzorem
i poza wszystkimi formami... 
JESTEŚ swoim własnym wszechświatem i domem
scalającym wszystko na moment
atrakcją iluzji (fokus-pokus, czary-mary ;-) od SIEBIE oddzielone...
choć zawsze i tak w wieczności
Jednią SIEBIE zespolone...

piątek, 17 maja 2019

JESTEŚ MIŁOŚCIĄ I TAŃCZYSZ SIEBIE W PRZESTRZENNOŚCI CISZY

Się przejawia:
Nie uciekajmy zbyt daleko od tego świata, bo póki go odrzucamy, nie poznamy i nie zrozumiemy, zawsze będziemy tu wracać.
Nie uciekajmy od bycia człowiekiem, bo będziemy nim, dopóki w tej formie pozornie (iluzją) "zamkniętej", nie odkryjemy Siebie.
Bo...
Prawda jest ukryta w człowieku i w tym świecie, gotowa zawsze do odkrycia Się przed Sobą, jak skarb, prezent, który ukryliśmy. Dla zabawy w odkrywanie Siebie.
W sobie - istocie ludzkiej odkrywajmy Siebie i Prawdę o Sobie, doświadczajmy Jej poznając istotę człowieka w tym świecie - śnie i istotę mandali: zasady-wzorce jego działania, aby mogły stać się rozświetlone światłem świadomości - Miłością=Mądrości.
Przechodząc przez "złotą Bramę" docieramy do kryształowego Źródła Źródeł, wracamy do ponadczasowego Domu tu i teraz - do Serca Serc wiecznego, nieustannie zmiennego Kwiatu lotosu nieskończoności. To niewidzialne światło świadomości nieskazitelnego umysłu, tryskające ze Źródła Źródeł rozświetla teraz wszystko Miłością. Dotrze wszędzie tam, gdzie może już dotrzeć...
Jestem/Jesteś/Jesteśmy Tym, za Czym gonimy, czego-kogo szukamy. Przestajemy gonić, szukać i... nagle Jesteśmy u Siebie, Sobą.
Taka zabawa w chowanego...
Jeśli szukasz miłości, zatrzymaj się, popatrz, poczuj:
Ty nią Jesteś...
Jestem Miłością.
Jeśli szukasz, zatrzymaj się... Jesteś.
I tańczysz Siebie w Sobie - ciszy...
Ja kreuję, maluję, oświetlam, a Ty zwiedzasz, doświadczasz, podziwiasz... albo Ty kreujesz, malujesz, oświetlasz, a Ja zwiedzam, doświadczam, podziwiam... Taka zabawa, a Ja i Ty to Jedno i dla zabawy Się dzielę, byśmy z iluzji podzielenia na: "emanujące i malowane oraz doświadczane, odkrywane i podziwiane - to, co namalowane", mieli radość odkrywania Swojej kreacji-emanacji... Radość odkrywania i podziwiania Siebie w tych nieskończonych, cud-ownych przejawach, refleksach emanacji Siebie (Jaźni, Absolutu, Jedni... Tao, JabJum etc...)


wtorek, 23 kwietnia 2019

JESTEŚ-MY TAJEMNICĄ, KTÓRA SIĘ UJAWNIA SOBIE...


Jestem=Jesteś=Jesteśmy Tajemnicą,
która odsłania się na tyle i tak,
na ile i jak Się sobie ujawnia
SIEBIE (SELF)
także poprzez wizje, śnienie i jawę.
Jawa jest formą realizacji... wizji i snów...
Tajemnicy...
Tu, na jawie jesteśmy jak soczewki...
Im więcej w nas przejrzystości,
tym więcej Tajemnica ujawnia Się
sobie SOBĄ taką, jaka jest...
Tajemnica zmartwychwstania Się odsłania...
Z-mar-twych-wstanie z koła narodzin i śmierci 
Z zapomnienia SIEBIE do Życia, Istnienia wiecznego, 
nieskończoności SIEBIE świadomego...

piątek, 8 lutego 2019

INTEGRACJA "DZIKIEJ BESTII" W SOBIE KU SCALANIU SIEBIE...

Taka odpowiedź dziś Się przejawiła, która może i inne istoty zainspiruje lub będzie darem potwierdzenia, że coraz więcej istot ludzkich przechodzi przez podobne (choć momentami postrzegane jako bardzo ciężkie i trudne) procesy transformacji i zmian w postrzeganiu SIEBIE (tego, co wewnątrz i na zewnątrz, a co jest... Jednym przejawiającym Się zróżnicowamiem SIEBIE).

Im wyżej "sięgamy", tym niżej "spadamy", więc chodzi o to, żeby to "wyżej" i "niżej" integrowało się ze sobą... By wszystko to, co nas jeszcze straszy, co nas "odrzuca od siebie", co nadal jest negowane, ukrywane, może się integrować i kąpać w krystalicznej bryzie świeżości tryskajacej prosto ze Źródła, którym jesteś-my..

To całkiem naturalne na tym etapie podróży - na przykład te "ataki dzikej bestii" w snach... Tak, ta dzika bestia to integralna część całości, która atakując cię we śnie domaga się przyjęcia... bo każde odrębne ja w swoich wyobrażeniach o SOBIE odcięło się kiedyś od niej... a teraz może tę część SIEBIE dostrzec (uświadomić), przyjąć i zintegrować... 
Jak to możliwe?
Przez świadome przyjmowanie tej części SIEBIE taką, jaka jest, świadome oddanie temu, by nas "rozszarpała na strzępy, atomy, a nawet fotony" i "pożarła"... w wewnętrznym procesie... (symbol Kali czy Mahakali) Ale UWAGA: Tu istotne jest, by nie "stawać się tą bestią", lecz by ją - jej energie, jej wibracje świadomie, świadomie, świadomie (!) odczuwać w wewnętrznej przestrzeni, obserwować przyjmując to takim jakie jest. To wyobrażenie budzące strach... Wtedy to Się integruje w sobie, SOBĄ, kąpiąc w energii bezwarunkowej, wszechogarniającej i wszechprzenikającej miłości.

Bo każda i każdy z nas w tej części, którą oddzielne ja- ego ukryło przed sobą, jesteśmy także tym - tą dziką bestią... Oddzielne ja czyli tzw.ego nie dopuszcza tego do siebie, bo taka była/jest funkcja, zadanie struktury ego - utrzymywać granice oddzielności ja przez utożsamienie z myślami, które konfliktują ze sobą różne ja - różne części Umysłu. (W Tym także utożsamienie z ciałem utrzymuje konflikt z tym, co w nim i poza nim).

I dopóki przed jakąś częścią SIEBIE uciekamy, dopóty ona będzie nas gonić, dopóki jej się boimy, dopóty będzie nas atakować i straszyć...

A dopóki coś będziemy przed sobą ukrywać, wciąż będziemy tego szukać i oszukiwać siebie...
Każda cząstka SIEBIE jako całości Jedni przestanie nas gonić, straszyć albo uciekać dopiero, jak zostanie Świadomie ujawniona, odkryta, dostrzeżona i przyjęta taką, jaka jest. Wtedy staje się zintegrowana w całości naszej Jedni SIEBIE. I zostaje uwolniona.
Coraz częściej zdarza się, że nie wiesz, co dalej... 
To wspaniały znak. Odrębne ja - ego, gdy wie coraz mniej, ma możliwość stapiania się z jednym JA...

Coraz bardziej pragniesz "przejść do następnej klasy"? 
Jeśli możesz, odpuść i to pragnienie. Niech to pozostanie intencją... Wiesz, czujesz, że dane będzie ci to przejście, ale nie wiesz ani kiedy, ani jak. Bo i tak przejdziesz wtedy, gdy będzie gotowość... Oddzielone, odrębne ja - ego nie musi ani nie potrzebuje tego wiedzieć, kiedy połączy się z JA...

(Motyl się wyłania z kokonu, gdy skrzydła są w pełni ukształtowane... sam nie wie, kiedy to Się stanie...) ;)

Kiedy przechodziłam przez bardzo trudne (względnie :)) doświadczenia transformacji, pojawiało się czasem pytanie:
ile jeszcze, jak długo będzie mnie tak "rozrywać na strzępy", bo już nie mogę, nie wytrzymam?
Kilka razy wręcz zaczynałam się modlić o to, żeby to się już skończyło. Ale tak naprawdę ratowało mnie wtedy i koiło jedno: poddanie się temu procesowi i zaufanie przejawione słowami:

będzie to trwało dokładnie tyle, ile będzie miało trwać.

Obserwowanie i świadome bycie z tym, co się pojawia, ujawnia i świadome przyjmowanie z miłością tych cząstek, które wyłaniają się ze "strefy cienia" całości Umysłu... to sposób na "uzdrawianie się z choroby cierpienia". Na pewnym etapie może to być postrzegane jako proces uzdrawiania.
Wtedy świadomość przenika to, co się odkrywa w kolejnych "zakamarkach" umysłu, co ujawnia się jako (ukrywana wcześniej) kolejna część prawdy o sobie. I te części całości uwalniają się w nas w ten sposób. Można powiedzieć, że wtedy uzdrawiamy siebie poprzez przyjmowanie z miłością wszechogarniającą (wszystkie po kolei) ujawniające się nieświadome, bo kiedyś wcześniej wyparte do "strefy cienia", a uznane za "złe" albo "niegodne" części SIEBIE. Także te piękne, których z kolei odrębne ja czuło/czuje się "niegodne"... Z powodu przywiązania do... utożsamienia się z myślami utrzymującymi w emocjach związanych z poczuciem bycia niegodnym/niegodną czegoś. To przywiązanie zawsze odwiązuje się... w "swoim czasie", dokładnie wtedy, kiedy to się staje...

...stąd 😉 widziane jest jako ś-wiadome, że nie ma "przekraczania dualności z ciałem", lecz jest uwalnianie od całkowitego utożsamienia z ciałem. Wtedy ciało jest zintegrowane z Duchem, Źródłem, esencją istnienia... jako i indywidualne ja się integruje...
Jest integrowanie tego wszystkiego, od czego oddzielne, odrębne ja-ego (cząstka Umysłu) zostało oddzielone, by doświadczać iluzji tej odrębności... Bo gdy jedna część Umysłu Uniwersalnego mówi np.:
"jest tylko światło, a ciemność to iluzja", 
to druga jednocześnie mówi: 
"jest tylko ciemność, a światło to iluzja". 
I widziane są obie jednocześnie. I widać, że obie sobie odzwierciedlają siebie na zasadzie: 
"ja jestem, a ciebie nie ma."
Więc obie wzajemnie wypierają się SIEBIE jako całości.

Duch ani nie świeci, ani nie jest ciemny, ani jasny ani czarny, bo jest niepoznawalny... 😂

Światło to światło, ciemność to ciemność, a energia to energia. Słowo światło ma takie znaczenie, że opisuje energię widzialną za pomocą zmysłu wzroku. Ciemność to energia niewidzialna. A energia może być widzialna jak i niewidzialna oraz widzialna na różne sposoby, a także i przede wszystkim odczuwana...
Np. energia określana jako podczerwień nie jest widziana, ale to ona powoduje, że zmienia się widzenie.

Duch nie świeci jak słonko czy gwiazdy. To powierzchowne widzenie ograniczone fizyczną warstwą zmysłu wzroku. Duch jest wszędzie i wszystkim, także ciemnością i światłością... czyli energią. Formą i bezforemnością, ruchem i bezruchem... TO jest jedna przestrzeń i jedna ENERGIA, która może być postrzegana także na różne sposoby.

Na przykład patrząc na Słońce, przechodząc przez warstwę żółtego, potem białego, a potem kryształowego światła docieram do wnętrza, które jest widziane i mogę opisać je jako czarne, ciemne. I ś-wiadome jest, że Słońce jest pewną wersją "czarno-białej dziury", która jednocześnie jest transformatorem... bo pewną energię - o pewnych wibracjach częstotliwości wchłania w siebie i zasysa, a pewną energię o innych wibracjach częstotliwości emituje... Podobnie postrzegam galaktyki i wszechświat cały oraz atomy... makro i mikro to jedno w swoim cudownym zróżnicowaniu i różnorodności przejawów SIEBIE...
A także nas - Istoty w formie ludzkiej widzę podobnie...

Dla mnie ciało ludzkie jest tzw. "Świętym Graalem wypełnionym boskim nektarem"... Ma ono wiele, wiele warstw i głębię sięgającą ku niepoznawalnemu, ku Źródłu... Stworzone, wypełnione i animowane przez Źródło wszystkiego, Ducha, SIEBIE...

Czy więc nadal oddzielasz od siebie materię i energię, ciało fizyczne od duchowego? Oddzielasz od siebie i utrzymujesz te "dychtomię", ich oddzielność? Toć materia jest zagęszczoną energią czyli energia bywa materią przejawiana. Energia przejawia się zagęszczeniem siebie czyli materią. Energia i materia to to samo przejawiające się zróżnicowaniem siebie. Co je oddziela od siebie? Najwyżej jakiś koncept oddzielający jedną część całości Jedni od drugiej np:
"ciało jest niczym, bo materialne, więc nie istnieje, 
bo istnieje tylko to, co duchowe, będące Światłem, więc istnieje."
Hmmm... ;-)

Umysł jest przenikany świadomością, którą można nazwać "niewidzialnym światłem obecności", by nie używać słów i sformułowań nadal utrzymujących jakiekolwiek podziały w sensie odrębności między różnymi, integralnymi częściami całości Jedni, by nie stwarzać iluzji "wyższości" jakichś części wobec "niższości" innych, np: światła i ciemności.

Światło i ciemność istnieją, ale nie są przeciwieństwami, bo jedno zawiera się w drugim i odwrotnie. Nie ma przeciwieństw, gdyż przeciwieństwa są iluzją (choć iluzja bywa doświadczana jako realna). Realne jest zróżnicowanie przejawów całości... a nie ich oddzielność. Indywidualność też jest realna, ale jako jeden z nieskończonej ilości przejawów całości...

Podobnie Duch zawiera Się w Ciele, a Ciało w Duchu...
Umysł w Świadomości i Świadomość w Umyśle... 
Materia z Ducha stworzona, a Duch przenika materię i "wpompowuje" w nią SIEBIE... by Jaźń SIEBIE Się urzeczywistniała w formach, nawet fizycznych ciał.

Miłość wszechprzenikająca i wszechobejmująca scala i na powrót łączy ze sobą w SOBIE wszystko to, co w doświadczaniu iluzji o SOBIE zostało oddzielone.

Z miłością Się przejawia, Kochany Cudzie Istnienia.
______

(to, co się napisało tutaj, zostało wyrażone z tej przyczyny, że dostałam kilka wiadomości o tych "demonach", które się ujawniają, uaktywniają i pytania, co można z tym zrobić? Więc widać, że dotyczy to wielu istot)


wtorek, 5 lutego 2019

MATERIA PRZEJAWEM ENERGII I UMOWNIE WOLNA WOLA...

Z wdzięcznością za inspiracje Się przejawia:

Gdy cząstka nazywa, określa swoje indywidualne chcenie "swoją wolną wolą", wpada w iluzje oddzielenia. Więc samsara, cierpienie jest snem, w którym tej cząstce śni się doświadczanie oddzielności od całości... a cząstka ten sen postrzega jako rzeczywistość. 
I to jest iluzja. Bo sen to sen... o oddzieleniu... ;)

Więc jeśli cząstka, jak ta Kropla w Oceanie, wierzy w to, że ma wolną wolę i chce np. lecieć w innym kierunku niż niesie ją fala prądu Oceanu, to śni i jest zaśniona w swoim śnie jako jedynej rzeczywistości, ponieważ tkwi w iluzji oddzielenia... wciąż stawiając opory temu, że np. doświadcza tego, co jej dane. Stawia opory temu, co JEST teraz. Bo nie chce... bo wolałaby coś innego...
A gdy Kropla oddaje się Woli całości Jedni, jej wolna wola stapia Się z Wolą całości Jedni, więc Kropla płynie radośnie wraz z falą i prądami Tańca całego Oceanu. 

Ten taniec nie jest iluzją, jest rzeczy-w-istością (rzeczą w istności) w swej Istocie... w SOBIE. 
(Choć można tę rzeczy-w-istość nazwać np. Urzeczywistnionym Snem Absolutu... ;) )

Czy potrzebne wtedy cząstce jakieś "poczucie sprawczości i wolności"?

Czy kropla deszczu się buntuje, że upadła tam, gdzie "nie powinna", bo to miejsce jest "niezgodne" z jej chceniem i oczekiwaniami? Gdyby kropla deszczu umiała myśleć i tak myślała, to na pewno z tego powodu by cierpiała i żyła w świecie samsary - w kole cierpienia, doświadczając iluzji oddzielenia od SIEBIE jako całości...

Każda cząstka tej całości, którą wszyscy jesteśmy, bez względu na to, jaką rolę odgrywa i bez względu na to, czy komediową czy tragiczną, czy świadomie czy nieświadomie, jest tak samo istotna dla całości Jedni, Prawdy, jak wszystkie inne cząstki... Nie ma zbędnej czy niepotrzebnej ani jednej Kropli w całym Oceanie... A wszystkie Krople i każda z osobna, i wszystkie razem tańczą w zgodzie z prądami, ruchami Tańca całego Oceanu...

Czy woda w kropli nie jest wodą w oceanie czy kałuży?
Czy ogień spalający dom nie jest ogniem płonącym w piecu lub spalającym śmieci?
Czy atomy nie składają się z fotonów, a te nie są energią wibrującą w polu nieskończonych możliwości zakresów drgań?
Czy materia i formy nie jest z tej samej esencji wibrującej przestrzeni, ruchem w bezruchu wszystkiego, co istnieje?

Gdy nie ma utożsamienia ze światłem, nie ma utożsamienia z ciemnością. Widziane jest to, co jest widziane: szaty, forma i esencja, także przestrzeń jako jedno przejawiające się nieskończonym zróżnicowaniem SIEBIE... na podobieństwo energii wibrującej różnymi zakresami częstotliwości w przestrzeni bezruchu...

Gdy uaktywniają się "nadzmysły", widzenie, zakres "widzenia" i czucie, zakres "odczuwania" też ulega zmianie...

rys. z internetu pewnego wycinka różnych częstotliwości i długości fal energii



niedziela, 3 lutego 2019

CIAŁO, ZIEMIA, WODA, OGIEŃ, POWIETRZE I ETER...


Ciało ludzkie 
tak i formy 
kropli, fali i oceanu,
jak ogień tańczący płomieniami, 
strzelający iskrami
są rzeczy-w-iste w istocie swej, w SOBIE. 

Iluzją jest oddzielność... 
kropel, fal i oceanu, które są wodą, 
iskier i płomieni, które są ogniem, 
ciała i ognia, wody, ziemi, powietrza i eteru (energii), 
który je scala w całość 
nieskończoności SIEBIE - JEDNEJ ISTOTY 
przejawiającej Się nieskończonością form...

Po co więc ciało? Po co kropla, fala i ocean? Po co zróżnicowanie form? 

Ano po to, by wszystkość mogła doświadczać SIEBIE 
w tych zróżnicowanych formach... 
także iluzji oddzielności w tym świecie - śnie... 
aby budząc się z zaśnienia w tej iluzji oddzielności mogła doświadczać 
urzeczywistnienia SIEBIE, swojej pełni i Prawdy o SOBIE... 
świadomością i jej nektarem - miłością wszechprzenikajac, wszechobejmując SIEBIE 
w każdej z tych form. 

Tak... Się bawi SIEBIE SOBĄ... 
Tak SIEBIE tańczy...


wtorek, 25 grudnia 2018

CAŁKOWITE ODDANIE MIŁOŚCI A STRACH


Każde tzw. przebudzenie, wyzwolenie poprzedza świadoma decyzja, by całkowicie oddać się Miłości. A wtedy Jej Iskra rozpala ogień w Sercu i można w nim się zanurzyć i stać się z nim Jednią. I płonie-my. W tym ogniu spalają się wszystkie iluzje o sobie, innych i tym świecie - śnie. 

Można się jeszcze chwilami bać, ale strach - bo to też iluzja - w tym ogniu też się spala.

W tym Ogniu - Miłości, która jest esencją wszystkiego, nie ma nic prócz esencji. Widziane są formy, a one wszystkie wypełnione są także esencją. Błogosławione są drwa, które płoną, błogosławione wszystko, co płonie... Ogień nie czuje strachu. Ogień wibruje swym płomiennym tańcem i współ-od-czuwa różne wibracje swoimi nadzmysłami. Także te nazywane strachem przez drwa bojące się ognia. Ogień nie czuje strachu, bo nie ma utożsamienia z tymi wibracjami, które w iluzji swego oddzielenia drwa nazywają emocjami, uczuciami strachu, lęku. 

Kto mówi, że drżący płomień się boi?

Nawet, gdy strach jest doświadczany to dlatego, że możliwe jest rozpoznanie jego natury jako iluzji. Pragnienie Istnienia, by doznać (doświadczyć) SIEBIE, jest (jakby ;-)) przyczyną Życia i Tańca form. Jeśli Istnienie jest Miłością, to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Miłością nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" rozpoznać SIEBIE jako Miłość. Jeśli Istnienie jest Pustką to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Pustką nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" rozpoznać SIEBIE jako Pustkę. Jeśli Istnienie jest Wszystkim, Jednią, to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Wszystkim, Jednią nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" kreacji, podziałów, różnorodności i wielości rozpoznać SIEBIE jako Wszystko, Jednię..... A to, w co wierzymy (wzory, zapisy, przekonania, idee, itd.) kreuje nasze doświadczenia i wciąż Się może zmieniać.

piątek, 21 grudnia 2018

POZNAWANIE NATURY UMYSŁU... POZNAWANIE NATURY JA


Poznawanie natury tzw. ja-ego, tzw. oświeconego ego i umysłu w ogóle może być zachwycającym doświadczeniem samo-poznawania SIEBIE.

I to umysł (rozum) odkrywa pustkę i ciszę, a serce (miłość) przez nią przechodzi. I w niej ekspanduje. I wtedy miłość prowadzi umysł. I uczy umysł innego widzenia siebie:na początek bycia ś-wiadomym swojej niewiedzy i ignorancji itd...

A kiedy ta pustka, cisza zaczynać się poruszać, staje się Miłością. I uczy umysł Mądrości. A wtedy Miłość jest tym samym, co Mądrość. Mądrość to nie jest wiedza zagarniana przez tzw. ja-ego do zasilania swojej wyjątkowości ani do udowadniania swoich racji, ani do manipulowania innymi, aby uwierzyli w to, co głosi jakieś ja jako "jedyną prawdę". Taka "jedyna prawda ja" nie może być prawdą, jeśli oddziela jakieś cząstki całości od Jedni, które są integralnymi przejawami tej Jedni całości.

W tzw. wyzwalaniu się, przebudzaniu z zaśnienia jesteśmy sami i nie potrzebujemy żadnego wspomagania z zewnątrz. To może budzić nawet strach.  I co z tego? Nic. Strach jest oswajany, roztapia się w ciszy Serca Serc. Wtedy dopiero - w tej niby samotności rozpoznane jest, że do wyzwolenia, przebudzenia nie potrzebne jest żadne wspomaganie, ponieważ nie ma żadnego oddzielenia. Gdy nie ma oddzielenia, nie ma nic do wspomagania. I widziane jest, że to tylko odrębne ja-ego doświadcza iluzji oddzielenia i zniewolenia, zaśnienia w jednym ze światów - snów. Więc, gdy następuje takie jakby wyzwolenie, przebudzenie, to w samotności, w ciszy i nigdy nie ma w tym osamotnienia, bo nie ma też oddzielenia, a jest połączenie ze wszystkim znanym, nieznanym i niepoznawalnym. Ponieważ gdziekolwiek wtedy spojrzymy, widzimy To, Czym Jest-eś-my w swojej esencji, w swojej pełni, w Jedni SIEBIE. Jest-eś-my we wszystkim i wszystko jest w nas, i wszystko jest nami. Nie ma już za czym tęsknić. Bo radość istnienia i pasja życia stają się naszą naturą. Widzianą we wszystkim.

I wtedy nawet jeśli zdarzy się, że jeszcze czasem zabłądzimy, to świadome rozpoznanie tego nie spowoduje już zagubienia czy paniki, ani strachu, ani złości, ani cierpienia, ponieważ ś-wiadome już jest, że skoro jeszcze zabłądziliśmy, to możemy to dostrzec i zrozumieć dlaczego. I wtedy ufność i oddanie sprawia, że szybko wracamy z bezdroży na ścieżkę, która nam jest przeznaczona.

Bo gdy ś-wiadome już jest, a przede wszystkim odczuwane, Kim, Czym jest-eś-my, wystarczy proste bycie, istnienie. Zanikają myśli, że jest się lepszym czy gorszym od jakiejś cząstki Jedni, całości. Jest współodczuwanie z innymi cząstkami. Przestajemy nadawać jakiekolwiek wyróżniające znaczenie sobie i temu, co wokół, bo to Jedno.

I już ś-wiadome jest, że nadając znaczenia czemuś, czemuś innemu je odbieramy oddzielając jakieś integralne części całości od SIEBIE. Dlatego w oddaniu całości i zaufaniu do SIEBIE jest-eś-my i podążam-y za tym, co Się przejawia... Mną-Tobą i przez Ciebie-Mnie w każdym tu i teraz. Bo tak u-jawnia Się, prze-jawia i jawi na jawie Twoje-Moje-Nasze prze-znaczenie.

wtorek, 11 grudnia 2018

NIEPORUSZONOŚĆ I ZMIENNOŚĆ LOTOSOWEGO KWIATU


INSPIRACJA cyt.: "Jedno z najdziwniejszych przekonań w duchowości to przekonanie, że należy WSZYSTKO "AKCEPTOWAĆ", "kochać", "tolerować", pozostając nieporuszonym kwiatem lotosu z lśniącymi błogością płatkami, niezależnie od tego, czy nieustannie leją się na niego pomyje, czy też głaszcze go delikatnie letni wietrzyk i słodkie promyczki słońca." 

To oczywiste, że owo "przekonanie" pozostaje "najdziwniejszym przekonaniem", dopóki nie stanie się świadomie doświadczony taki "stan istnienia". Wtedy dopiero staje się oczywistą oczywistością, że To, co w nas Istotą, Esencją Jest, można symbolicznie opisać jako ową "nieporuszoność kwiatu lotosu", która jest przestrzenią, tłem dla tego, co zmienne, jak wciąż w swojej zmienności umierające i rodzące się na nowo płatki tego kwiatu lotosu. Bo ten symboliczny kwiat wyrasta z bagna i rozkwita swą nieskończonością ponad nim (pomyjami też). 

To nawet zabawne widzieć, jak niektórzy widzą inne części SIEBIE jako "straszne demony", a nie dostrzegają tego, że widzą projekcje własnych "demonów" - tego, co w nich jest i z nich emanuje, choć pozostaje nieuświadomione, ukryte w ich "sferze cienia" przed "ja" walczącym wytrwale "do ostatniej kropli krwi" o swoje przetrwanie w oddzieleniu. Trwa w iluzorycznym oddzieleniu, choć to też w tym oddzieleniu, zaśnieniu się nie może być widziane. Nie można wówczas dostrzec własnego, (iluzorycznego) piękna w tych "demonach" - przejawach SIEBIE ze strachu przed ujrzeniem prawdy o SOBIE jako Jedni, całości Jaźni.

To oczywiste, że nikt nie jest w stanie pojąć, zrozumieć tego, co doświadczają inni (jakie sny śnią inne cząstki naszej Jedni, całości, tzw. Jaźni;)), dopóki nie stanie się to ich własnym, choćby wewnętrznym, ale świadomym doświadczeniem integracji SIEBIE.

Te słowa, które przejawiają się przeze mnie, mogą być (choć nie muszą) wyłącznie inspiracją lub potwierdzeniem dla ciebie tego, co w głębi siebie wiesz, ale może jeszcze ukrywasz przed sobą swoim utożsamieniem z oddzielnym "ja". Jednak... może być też tak, że będziesz potrzebować to wszystko jeszcze raz odrzucić... by kiedyś odkryć to sam/a w sobie.


Sztuka odnalezienia błogości - życia radością istnienia polega na podążaniu za cichym "głosem serca", który posługuje się znakami, symbolami, snami, wizjami i bardziej odwołuje się do naszego czucia, odczuwania niż logicznego rozumowania, ponieważ te znaki, symbole często wykraczają poza logikę społeczno-kulturowych zasad czyli poza to, co uznane jest jako "normalne". Poprzez świadome doświadczanie czyli świadome bycie z tym, co sprawia napięcia, strach, cierpienie mamy możliwość konfrontowania się z naszymi wcześniejszymi wyborami, decyzjami, działaniami i rozpoznawania swojej własnej, indywidualnej ścieżki do wewnętrznego spokoju i odkrycia radości istnienia i świadomego bycia bez względu na okoliczności i doświadczenia, jakie są nam dane - jako nasze "przeznaczenie".

Pięknych podróży, odkryć, doświadczeń i coraz bardziej świadomego śnienia, istnienia, bycia, życia życzę nam wszystkim - integralnym cząstkom Jedni, cudownym przejawom różnorodności życia, istnienia. I pięknych, coraz bardziej świadomych "Abstrakcyjnych Lotów" w połączeniu z "Wolą Ducha"... 


czwartek, 6 grudnia 2018

WIDZĘ SIEBIE

Dla Risziwy

Uświadomienie sobie prawdy o Sobie 
odbywa się poprzez ujawnianie i dostrzeżenie 
wszystkich złu-dzeń, wszystkich ilu-zji o Sobie.

"Piękno, które widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie." - Rumi 

I wszystko, co widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie. 
I wszystko, co widzę w tobie, jest odbiciem mnie. 
I wszystko, co widzimy w innych jest odbiciem całości SIEBIE. 
SIEBIE: Jednego JA, które JEST i przejawia Się emanacją różnorodności SIEBIE.



środa, 5 grudnia 2018

NIENAZYWALNYM JEST PRZEZ NAZYWANIE


Nienazywalnym jest przez nazywanie.
Nieuchwytnym przez uchwytywanie.
Niepoznawalnym przez poznawanie.
Nieporuszonym przez poruszenie.

Lecz nie jest niczego zaprzeczeniem.
Spokojem odkrywanym z niezaspokojenia.
Niezmiennym dzięki zmienności
Scalonej bezruchem.

I ani tym, ani tym, ani tamtym.
Widzi taniec tańczący się bez celu,
Widzi tańczącego, co dostrzega
I opisuje tańcem Coś poza Sobą 

Opisując jednak wyłącznie Siebie.
Tylko po to, by mógł być widziany
Jak ogień pulsujący w ciemności,
Który Niczego nie spala ani nie ogrzewa...

Choć czasem ulega iluzji swego oddania
Temu, co poza Sobą dostrzega:

Nienazywalnemu
Nieuchwytnemu
Niepoznawalnemu
Nieporuszonemu

Które i tym nie jest,
A tylko ciszą przenika tańczące
Jako też Siebie.
Pustka jest formą i forma jest pustką.

sobota, 1 grudnia 2018

DOBRO I ZŁO, NIRWANA I SAMSARA A CAŁOŚĆ, JEDNIA


W tzw. Samsarze, dualistycznym świecie - śnie cierpienia, dobro i zło są umowne jak plus i minus, dwa bieguny traktowane jako przeciwne, przeciwstawne sobie, skonfliktowane ze sobą. Dlatego "konkurują" i walczą ze sobą stwarzając i utrzymując konflikty. 

Rodząc się w tym świecie-śnie takie "oprogramowanie" otrzymujemy z "zewnątrz" i nie jesteśmy tego świadomi. To "oprogramowanie" utrzymuje konflikt "wewnętrzny" nadal projektowany na "zewnątrz". Rozpoznawanie tego "oprogramowania" i uświadamiane tego, co było nieś-wiadome prowadzi do wyzwolenia z tzw. Samsary czyli świata-snu cierpienia do tzw. Nirwany.

Tzw. Nirwana traktowana jako "wyższe dobro" wobec Samsary, powoduje kolejny "konflikt" pomiędzy "dobrem" Nirwany i "złem" Samsary. Znów dobro i zło są umowne jak plus i minus, dwa bieguny traktowane jako przeciwne, przeciwstawne sobie, skonfliktowane ze sobą. Dlatego też "konkurują" i walczą ze sobą stwarzając kolejne konflikty.

Gdy dobro i zło jak umowne plus i minus zerują się, neutralizują, gdy światło i ciemność przestają być postrzegane jako swoje przeciwieństwa, gdy widziane jest, że np. jeden widzący w pewnej formie cyfrę 6, a drugi widzący w niej cyfrę 9 - obaj mają swoją względną "rację", wówczas ś-wiadome staje się, że:

Całe życie, każda chwila, każde doświadczenie, wszystko bez wyjątków jest przejawem Jaźni (JA, które ŚNI) i wszystko pochodzi z jednego Źródła Źródeł, Pustki, Absolutu, Ducha (Świętego, Wielkiego)... jak zwał, tak zwał, bo to przecie umowne nazwania.

Bo w dualnym, dwubiegunowym świecie-śnie dobro bez zła nie istnieje, ani światło bez ciemności, ani błogość bez cierpienia. Lecz ich względność nie jest postrzegana. W Jedni zaś widziane jest, jest ś-wiadome, że wszystko tańczy ze sobą w przestrzeni bezruchu. A taniec i bezruch to Jedno SIEBIE-SELF-JAŹŃ.

Gdy przejawia się ufność i szacunek do Siebie jako całości, Jedni, to pojawia się ufność i szacunek dla doświadczeń swoich wszystkich "odbić lustrzanych"... Różnorodność przejawów Jedni nie sprawia już bólu, cierpienia, bo sprawiają je tylko wyobrażenia, iluzje: co i jakie "powinno być" w tych "odbiciach". A iluzje wynikają z oddzielenia jakiejś cząstki od całości Siebie, swojej pełni, naszej Jedni. 


piątek, 30 listopada 2018

WOLNOŚĆ OD STRACHU I AGRESJI


Kto, co szuka oświecenia, przebudzenia, wyzwolenia, bo go nie dostrzega, nie czuje w sobie? 

Ten kto goni myślami za oświeceniem, przebudzeniem, wyzwoleniem. To, co goni to, przed czym ucieka. Dlaczego nie może zatrzymać się i zapytać siebie: kto/co unika przebudzenia, które zawsze jest w obecności w każdym momencie? Dlaczego tego nie dostrzega? Co je przesłania? Dlaczego widzi oddzielenie, które jest tylko iluzją? Dlaczego nie widzi tego, co jest i stawia opór przed połączeniem się z samym SOBĄ, z całością, Jednią SIEBIE? Bo jeszcze nie dostrzega, że zawsze może się tym, co stawia opór, zająć i zintegrować, i rozpuścić te iluzoryczne granice SOBĄ w sobie... 

Strach wynikający z oddzielenia od swojej pełni, całości, jedni SIEBIE pogłębiał się w kolejnych pokoleniach naszych ludzkich przodków. Aż doprowadził do totalnego konfliktu wewnętrznego, "schizy" - rozłamu, rozdarcia pomiędzy głową - umysłem i sercem - świadomością.

Uwierzyliśmy w różne kłamstwa, oceny, oczekiwania, wszystkie iluzje naszego oddzielenia jako prawdziwe. Więc nieświadomie staliśmy się "demonami rozpaczy i cierpienia pragnącymi unicestwienia"... Machającymi na oślep "nożami strachu" przed własną agresją. Doszukując się w tym jakiegoś głębszego sensu. A głos Serca, Ducha (świętego, wielkiego), Źródła Źródeł jest na tyle donośny, na ile jesteś-my otwarci na usłyszenie Go.

Więc zamiast szaleć słuchając chaosu "głosów rozpaczy i destrukcji", można przestać zagłuszać ten głos Serca, Ducha, Źródła Źródeł ciągłym trajkotaniem uwarunkowanego umysłu żonglującego iluzją uznawaną za prawdę. Wchodząc w ciszę, można świadomie obserwować to trajkotanie (bez podążania za nim, bez utożsamiania się z nim) w świadomym odczuwaniu formą, jaka jest nam dana.
W rezultacie "wyzwania", które są nam dane przez Życie, nie służą temu, by
nas "paraliżować", lecz pomagają nam odkrywać, kim, czym jesteś-my.

Miewamy czasem ogromne (względnie;)) trudności z akceptacją różnych zachowań innych ludzi. Ale też z akceptacją swoich zachowań miewamy trudności - kiedy stają się uświadamiane. Te trudności miewamy, dopóki nie zaczynamy poznawać Siebie, sięgać do swojej "strefy cienia" i integrować różne pooddzielane od siebie cząstki i części Siebie jako całości, Jedni. Wtedy zaczynamy akceptować i rozumieć (na początku mniej intelektualnie, bardziej intuicyjnie) coraz więcej zachowań innych i swoich też.

Inni bywają tylko i aż "lustrami", które "pokazują" to, co jeszcze nieświadome, bo ukryte w "strefie cienia". Dopóki nie zaczniemy poznawać Siebie, prawdę o Sobie przez uświadamianie sobie tego, czego wcześniej nie byliśmy świadomi. Tego, co nie było ś-wiadome. W zaśnieniu "moje" tzw. ego często stawiało opór temu procesowi samo-poznania, bo było przywiązane do utożsamienia się z pewnym pakietem fałszywych wyobrażeń i przekonań o sobie i innych. Te wyobrażenia i przekonania utrzymywały to "moje" ja-ego w ciągłym, nieświadomym wewnętrznym konflikcie wciąż projektowanym na zewnątrz. Tak działamy jako tzw. ega posługujące się ograniczonym i uwarunkowanym umysłem w ramach oprogramowania, jakie otrzymujemy w procesie "wychowywania". Żeby tzw. ego mogło doświadczać iluzji świata dualnego ("dwubiegunowego" i "schizofrenicznego") jako jedynie realnego i prawdziwego (tzw. Samsara). I dlatego ten proces bywa czasami bardzo (względnie ;)) bolesny. Ale z czasem staje się fascynującą podróżą odkrywczą - odkrywania "ściem" tzw. ego i prawdy o Sobie. :)

Na przykład kiedyś wściekała mnie czyjaś agresja, bo "mnie" dotykała, bo miałam o sobie takie fałszywe wyobrażenie, że: "ja wcale taka nie jestem jak inni. Tylko inni są tacy okropni, tacy źli". Co za piękna ignorancja, "wow". Nie byłam świadoma tego, że ja też taka bywałam czasami. Gdy zdarzały się agresywne myśli o innych albo przejawiały się przeze mnie agresywne zachowania, to jakaś część mnie (tzw.ego) zawsze znajdowała na to usprawiedliwienie i oczywiście szukając dla siebie usprawiedliwienia obwiniała innych o takie swoje zachowanie. Bo ega to takie fałszywe, kłamliwe "niewiniątka". A agresja bywa naturalną reakcją na płynące z tzw. ego myśli: oceny i oczekiwania.

Kiedy pojawiła się metoda pracy ze sobą - metoda "lustra:, to zaczęło się poznawanie i integrowanie Siebie. To, co w innych mnie złościło, irytowało, co mnie dotykało, brałam "na warsztat". I odkrywałam to, co było ukryte w "strefie cienia". Wszystko to, od czego tzw. ego było oddzielone, bo się tego wypierało. A wszystko to, co w "cieniu" nieświadomości ukryte, jest cząstkami nas jako całości Istoty ludzkiej. Mnie i Ciebie. Całe mnóstwo różnych części i warstw Istoty ludzkiej tworzące całe ogromne spektrum od od-zwierzęcych do od-boskich. ;) "wibracji" i wzorców myślenia-działania-kreowania.

Agresja przejawia się różnie: czasem w słowach, a czasem w działaniu. Gdy nie możesz zaakceptować czyjejś agresji, znaczy, że nie jesteś gotów zaakceptować SWOJEJ własnej agresji utajonej. Gdy czujemy się zranieni, dotknięci czyjąś agresją, to znaczy, że dotyka ona czegoś istotnego: czyjaś agresja "lustrzy" tę, która jako nieuświadomiona pozostaje ukryta w "cieniu" - w nieświadomości, w nie(rozpo)znanym Sobie. Nie można zaakceptować swojej agresji, gdy jakaś część Siebie - umownie zwana ego - ma pewne fałszywe wyobrażenia o sobie i dlatego pozostaje w odcięciu całości Siebie. I od tych części Siebie, które wciąż jeszcze odrzuca. Nie chce ich widzieć. Nie chce widzieć siebie jako "agresora". Woli siebie okłamywać i udawać, że takie nie jest. Choć boi się... samego Siebie.

W dzieciństwie często bywamy świadkami różnego rodzaju agresji, którą nasiąkamy nieświadomie. Nie jesteśmy odpowiedzialni za "oprogramowanie", jakie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Ale w 100 procentach jesteśmy odpowiedzialni za zmianę tego "oprogramowania" przez samo-obserwację i samo-poznawanie (uzdrawianie) Siebie. Poznając Siebie, uważnie i uczciwie obserwując-badając Siebie, swoje myśli, przekonania, emocje itd., odkrywamy to, co było wcześniej zakryte, nieświadome. Stopniowo poznajemy prawdę o Sobie. Stajemy się coraz bardziej samo-świadomi Siebie.

Gdy pojawia się gotowość, wchodzimy w ten proces. Jung nazywa go procesem indywiduacji, inni świadomą integracją, świadomym odkrywaniem i scalaniem Siebie. Jeszcze inni nazywają to uzdrawianiem albo przebudzaniem się do prawdy o SOBIE. Ten proces bywa trudny, bo trudność sprawia zdzieranie różnych "masek" tzw. ego ukrywających prawdę o nas samych, o Sobie. Ten proces jest podobny wchodzeniu do zagraconej, śmierdzącej piwnicy, której uprzątnięcie wymaga sporo energii, uczciwości, uwagi, uważności, a dla niektórych sporej odwagi.

Mogę teraz kochać innych ludzi i akceptować różne ich zachowania, ponieważ wcześniej odkryłam i zintegrowałam w sobie te części Siebie, od których kiedyś się oddzielałam np. poprzez utożsamienie z myślami oceniającymi, że coś jest dobre, a coś złe. Wtedy tych części Siebie, które oceniałam jako złe, a widziałam je u innych, oczywiście nie widziałam w sobie. Byłam od nich odcięta przywiązaniem do fałszywych wyobrażeń o sobie.

I nie wiem, co jeszcze będzie mi dane do odkrycia o Sobie. Jestem ufna i otwarta na nieznane.

czwartek, 29 listopada 2018

KONIEC NADAWANIA ZNACZEŃ POCZĄTKIEM ODKRYCIA PRZE-ZNACZENIA

Wszystkie koncepty, pojęcia, których się używa, są umowne, bo opisują zjawiska nie oddając w pełni ich natury.
Pełnię natury zjawisk przybliża bezpośrednie doświadczanie ich.
Bezpośrednie doświadczanie zjawisk jest po prostu doświadczaniem SIEBIE na różne sposoby.
Bez konceptu i doświadczenia istnienia innych nie ma możliwości doświadczenia konceptu siebie.
Bez konceptu i doświadczenia tego, co zna siebie, nie ma możliwości doświadczenia tego, co siebie nie zna.
Bez konceptu i doświadczenia istnienia czegoś, co nie zna siebie (nie ma konceptów i doświadczeń), nie ma możliwości doświadczenia konceptu tego, co istnieje.
Wobec tego wszystkie doświadczenia tego nieokreślonego, nienazywalnego, niepoznawalnego siebie, istniejącego "przed" określanym, nazywalnym, poznawalnym, są opisywane określanym, nazywalnym, poznawalnym, gdyż inna forma opisu nieokreślonego, nienazywalnego, niepoznawalnego nie istnieje.

Nic nie ma żadnego znaczenia. Jest tylko prze-znaczenie, które Się jawi, u-jawnia...
Dopóki historie, mity rządzą i są pisane w głowach scenariusze, przywiązanie do nadawanych im znaczeń doprowadza do uzależnień i uwarunkowań umysłu. Używamy różnych pojęć (słów) do opisywania różnych zjawisk. Opisują one te zjawiska, sytuacje, zdarzenia i odczucia, lecz nie oddają pełni ich natury. Zatem pojęcia i słowa nie są ani prawdziwe ani nie są kłamstwami. To narzędzie jak wiele innych. Każde narzędzie może być użyte na różne sposoby w różnych sytuacjach. Np. nóż czy koło. Słowa, pojęcia jako narzędzia też mogą być używane na różne sposoby w różnych kontekstach. Nie są ani prawdą, ani kłamstwem i jednocześnie są jednym i drugim, ponieważ:

Kłamstwem - iluzją są myśli, że jakieś wybrane koncepcje, pojęcia i słowa, które negują lub zaprzeczają innym koncepcjom, pojęciom czy słowom, są prawdą i to jedyną, bezwzględną.

A prawdą - rzeczywistością jest to, że wszystkie kłamstwa - iluzje pochodzą z tego samego źródła, co prawda.

Miłość to bycie świadomością siebie. BYCIE, ISTNIENIE, CZUCIE. Stajesz się świadkiem tego, jak świadek postrzega i stwierdza, i widzisz, że postrzegający "kłamie", i jesteś tego świadomy. Postrzegający już jest oddzielony i porusza się, tańczy w przestrzeni względnych pojęć. ;-)

Dopóki różne koncepty, idee, słowa-myśli-wzory są postrzegane jako jedynie prawdziwe (jedyne prawdy), dopóty pozostają one przekonaniami, które stawiają granice pomiędzy nami - integralnymi cząstkami całości połączonymi ze SOBĄ w Jedni. A koncepty to tylko koncepty, idee, słowa-myśli-wzory... Są takie, które utrzymują różne części Jedni w oddzieleniu od siebie i takie, które jak drogowskazy prowadzą do scalenia Się w Jedni SIEBIE...  do PraDomu...  w tu i teraz...


Ty jako ja nadajesz znaczenie temu, co postrzegasz jako rzeczywiste lub nierzeczywiste, w zależności od zajmowanej "pozycji" względem swojej "superpozycji" czyli SIEBIE - "Wielkiego Ja"... To "Wielkie Ja" scalone w SOBIE obejmuje całość SIEBIE nieskończoną przestrzennością Świadomości...

A poszatkowane cząsteczki czasoprzestrzennej tkaniny Umysłu (wszystkie zróżnicowane ja wszystkich "pozycji" składających się na "superpozycję") łączą się ze sobą w Jedno... w SOBIE.

Postrzeganie ja przestaje być zależne od "pozycji". Znaczenie i brak znaczenia ja teraz nadaje i określa wyłącznie "superpozycja" Wielkiego Ja"...

"Pozycja"180°
wchodzenie w pustkę najzwyczajniej może wymagać treningu - jak np. nauka pływania. Jeden wejdzie do wody, zamacha rękami i płynie, drugi wskoczy i ze strachu, że się utopi, zaczyna wykonywać różne ruchy, a inny uczy się odpowiednich ruchów krok po kroku. Przy "wchodzeniu w pustkę" jest odwrotnie - "uczenie się bycia w pustce" wymaga oduczenia się wszystkich ruchów, wszystkiego, czego uczyliśmy się do tej pory. I otwarcia na... utonięcie w niej. I przejście przez PUSTKĘ.