Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ABSTRAKCYJNY LOT. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ABSTRAKCYJNY LOT. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 grudnia 2018

ZMIENNE I NIEZMIENNE


Jest wieczność: 
jest pustka i jest taniec energii. 
Jest niezmienne, w którym jest
obserwowane to, co zmienne. 
Żeby zmienne mogło być zmiennym, 
jest ruch i podróż, i taniec w bezruchu,
który nie ma celu...
A jednak pojawiają się iskry
jak drogowskazy dla zmienności
i odsłaniają moc wiecznej miłości.


wtorek, 11 grudnia 2018

NIEPORUSZONOŚĆ I ZMIENNOŚĆ LOTOSOWEGO KWIATU


INSPIRACJA cyt.: "Jedno z najdziwniejszych przekonań w duchowości to przekonanie, że należy WSZYSTKO "AKCEPTOWAĆ", "kochać", "tolerować", pozostając nieporuszonym kwiatem lotosu z lśniącymi błogością płatkami, niezależnie od tego, czy nieustannie leją się na niego pomyje, czy też głaszcze go delikatnie letni wietrzyk i słodkie promyczki słońca." 

To oczywiste, że owo "przekonanie" pozostaje "najdziwniejszym przekonaniem", dopóki nie stanie się świadomie doświadczony taki "stan istnienia". Wtedy dopiero staje się oczywistą oczywistością, że To, co w nas Istotą, Esencją Jest, można symbolicznie opisać jako ową "nieporuszoność kwiatu lotosu", która jest przestrzenią, tłem dla tego, co zmienne, jak wciąż w swojej zmienności umierające i rodzące się na nowo płatki tego kwiatu lotosu. Bo ten symboliczny kwiat wyrasta z bagna i rozkwita swą nieskończonością ponad nim (pomyjami też). 

To nawet zabawne widzieć, jak niektórzy widzą inne części SIEBIE jako "straszne demony", a nie dostrzegają tego, że widzą projekcje własnych "demonów" - tego, co w nich jest i z nich emanuje, choć pozostaje nieuświadomione, ukryte w ich "sferze cienia" przed "ja" walczącym wytrwale "do ostatniej kropli krwi" o swoje przetrwanie w oddzieleniu. Trwa w iluzorycznym oddzieleniu, choć to też w tym oddzieleniu, zaśnieniu się nie może być widziane. Nie można wówczas dostrzec własnego, (iluzorycznego) piękna w tych "demonach" - przejawach SIEBIE ze strachu przed ujrzeniem prawdy o SOBIE jako Jedni, całości Jaźni.

To oczywiste, że nikt nie jest w stanie pojąć, zrozumieć tego, co doświadczają inni (jakie sny śnią inne cząstki naszej Jedni, całości, tzw. Jaźni;)), dopóki nie stanie się to ich własnym, choćby wewnętrznym, ale świadomym doświadczeniem integracji SIEBIE.

Te słowa, które przejawiają się przeze mnie, mogą być (choć nie muszą) wyłącznie inspiracją lub potwierdzeniem dla ciebie tego, co w głębi siebie wiesz, ale może jeszcze ukrywasz przed sobą swoim utożsamieniem z oddzielnym "ja". Jednak... może być też tak, że będziesz potrzebować to wszystko jeszcze raz odrzucić... by kiedyś odkryć to sam/a w sobie.


Sztuka odnalezienia błogości - życia radością istnienia polega na podążaniu za cichym "głosem serca", który posługuje się znakami, symbolami, snami, wizjami i bardziej odwołuje się do naszego czucia, odczuwania niż logicznego rozumowania, ponieważ te znaki, symbole często wykraczają poza logikę społeczno-kulturowych zasad czyli poza to, co uznane jest jako "normalne". Poprzez świadome doświadczanie czyli świadome bycie z tym, co sprawia napięcia, strach, cierpienie mamy możliwość konfrontowania się z naszymi wcześniejszymi wyborami, decyzjami, działaniami i rozpoznawania swojej własnej, indywidualnej ścieżki do wewnętrznego spokoju i odkrycia radości istnienia i świadomego bycia bez względu na okoliczności i doświadczenia, jakie są nam dane - jako nasze "przeznaczenie".

Pięknych podróży, odkryć, doświadczeń i coraz bardziej świadomego śnienia, istnienia, bycia, życia życzę nam wszystkim - integralnym cząstkom Jedni, cudownym przejawom różnorodności życia, istnienia. I pięknych, coraz bardziej świadomych "Abstrakcyjnych Lotów" w połączeniu z "Wolą Ducha"... 


sobota, 3 listopada 2018

UCZCIWOŚĆ WOBEC SIEBIE


To, czego uwarunkowany umysł nie wie i nie rozumie, budzi w nim strach i poczucie zagrożenia. Kiedy odpuszcza Się konieczność wiedzenia i rozumienia, pojawia się zaufanie nieznanemu, a strach znika. Znikają projekcje uwarunkowanego umysłu i nieznane ujawnia się. W totalnej ufności, bez zadawania pytań zaczynają pojawiać się p-odpowiedzi. I zrozumienie tego, co może być z-rozumiane.

Gdy jesteś całkowicie uczciwa/y wobec siebie, projekcje i wyobrażenia o sobie i o innych, którzy są tobą, a ty nimi... rozwiewają Się, wtedy Sen Się wyśniewa, u-jawnia, jawi... świadomie.

Gdy obrazy i słowa stają się poezją, są jak symbole ukazujące swą formą taką głębię treści i zawartości, jak studnia bez dna, z której nieustannie wypływa esencja istnienia i wciąż do niej powraca...  Zmiennością SIEBIE Się jawiąc...


środa, 8 sierpnia 2018

ZABAWA ŹRÓDŁA...


Jestem Źródłem bawiącym się swoim Snem. Jestem Istotą śniącą, śnioną i przebudzoną jednocześnie.
Gdy w zaśnieniu w jednym z nieskończonej ilości snów uznajemy ten sen za jedyną rzeczywistość, zabawa trwa na całego. A nasze 'przeznaczenie' odsłania się, ujawnia przed nami wtedy, kiedy nadchodzi ten moment. Żeby zabawa była ciekawa, potrzebne są przeróżne ograniczenia dla form, sceneria dla historii, spektakli, maski i kostiumy dla ról, jakie wszyscy dla siebie odgrywamy. I dla zabawy trwa manifestacja tańca zróżnicowanych form świadomości, która wszędzie, we wszystkim jako esencja jest taka sama.

Wszystko jest takie, jakie jest. Doskonałe. Preferencje, upodobana, jakie się pojawiają, oceny, porównania, poglądy, oczekiwania, koncepcje, idee, myśli, projekty, przekonania, nawyki, tendencje oraz wszelkie inne ograniczenia umysłu i form to elementy tej zabawy.

Dlaczego widzisz tyle cierpienia wokół? Przyjrzyj się sobie uczciwie. Bo w tym użalaniu się nad sobą i odczuwaniu cierpienia znajdujesz rozkosz i ekstazę. Nie podoba ci się ten świat - sen, drażnią cię jacyś inni, powodują, że musisz odczuwać złość albo irytację? Boisz się czegoś? Wiesz dlaczego? Bo znajdujesz frajdę, upodobanie i namiętność właśnie w tym. I w buntowaniu się przeciw temu, a ten bunt sprawia, że przeżywasz to wszystko jako rzeczywiste. Oszukujesz siebie i zwodzisz. Iluzję oddzielenia uznając za prawdę. A to wszystko z Miłości do Siebie.

Możesz znaleźć upodobanie także w stwarzaniu i destrukcji albo zmienności lub stałości. A czasem w odkrywaniu nieznanego i ustalaniu granic niepoznawalnego. Wszystko to z Miłości do Siebie.

Myślisz, że nie możesz tego zrozumieć? Jeśli tak, to znaczy, że nie chcesz, bo to cię jeszcze bawi i potrzebne ci niezrozumienie. Potrzebne to zaśnienie w jednym śnie uznanym za jedyną rzeczywistość. Niepamięć Siebie potęguje atrakcyjność zaśniewania się w takich snach. A żeby była w tej zabawie namiętność i intensywność przeżywania iluzji jako jedynej rzeczywistości, musisz zapomnieć nawet o tym, że to zabawa Źródła, którym Jesteś.  Z Miłości do Siebie to zapomnienie o SOBIE.

Chcesz się bawić w 'oświecenie', to musisz zasnąć i zapaść się w ciemność, żeby móc się przebudzić i oświecić jakimś światłem jakiś mrok.
Chcesz się bawić w bycie nauczycielem, uzdrowicielem, guru, to musisz częścią Siebie grać role uczniów, chorych, poszukujących.
Chcesz się bawić w odkrywanie Siebie, to musisz się przed Sobą jakąś częścią Siebie jakoś ukryć.
Chcesz się bawić, to się bawisz, bo Miłość, którą Jesteś, daje ci wszystko, co cię pasjonuje. Dlatego Kriszna nazywany jest wszechatrakcyjnym, a Sziwa ma tysiące, a nawet nieskończoną ilość imion... 

Bóg, Uniwersalny Umysł powstający wciąż i wciąż z/w Przestrzeni Pustki, Bogini, Uniwersalnej Świadomości (albo odwrotnie) - obie te części jako Jednia, całość obdarzają SOBĄ (wszechogarniającą, wszechprzenikającą Miłością i Mądrością) wszystkie cząstki Siebie, także ciebie i mnie. Wystarczy o tym sobie 'przypomnieć'. To zrozumienie SIEBIE prowadzi do wyzwolenia.

I wtedy... nie musimy do niczego się przywiązywać. Możemy to wszystko widzieć (wewnętrznym "widzeniem i czuciem"), przyjmować to, co jest i w wolności podążać za tym, co się przejawia - będąc aktorami i widzami jednocześnie, bez utożsamiania się ze zróżnicowanymi przejawami SIEBIE. W pełnym oddaniu i zaufaniu SOBIE możemy wyruszyć w świadomą podróż, bez celu, wciąż na nowo z pasją radości istnienia odkrywać SIEBIE w każdym spotkaniu ze SOBĄ... z Miłości do SIEBIE.

W podróży tej nie tylko przechodzimy płynnie i coraz bardziej świadomi ze snu do snu, nie tylko przenikamy wiele snów, ale nawet w wielu snach możemy przebywać jednocześnie. 
'Orłom podobni" szybujemy Abstrakcyjnym Lotem w Nieznane... integrując SIEBIE Niepoznawalnością nieskończoności.

I błogosławię wszystkie moje połączenia. 

czwartek, 5 lipca 2018

PRZEBUDZANIE SIĘ...


...
Gdy przejawiają się próby nawracania innych z powodu potrzeby naprawiania świata i tego, co jest, a wynika to jeszcze z jakiejś niezgody na to, co jest, wtedy mogą się tworzyć konflikty (karma). To działania w "strefie zaśnienia". Ale to też jest takie, jakie Jest. A konflikty nie są ani dobre ani złe; natomiast mają w sobie potencjał ujawniania iluzji oddzielenia i "przebudzania" Się "zaśnionych" cząstek Umysłu do scalania Się z całością Umysłu.
Świadomość i Umysł doświadczają wtedy pozornych konfliktów iluzją oddzielonych od siebie cząstek Umysłu. I w "zaśnieniu" konflikty te są postrzegane jako realne tak samo, jak oddzielność percepcji i form jest postrzegana jako realna.

Gdy w całkowitym oddaniu Jedni, Całości przejawia się przez nas coś, co ma się tu i teraz przejawić (dharma), wtedy też może to być postrzegane jako konflikt, ale tylko przez cząstki Umysłu nadal ulegające iluzji oddzielenia. Nawet jeśli to, co Się przejawia, nie wynika z "osobistego interesu" ani z "niezgody" na to, co jest, a wynika z całkowitego otwarcia na to, co jest. I przejawia Się w całkowitym oddaniu Jedni i świadomym podążaniu za tym, co Się przejawia w danej sytuacji - tu i teraz.

I jednocześnie Całość w cząstkach Istoty Ludzkiej Się Budzi z zaśnienia...



wtorek, 8 maja 2018

PUSZCZANIE PRZYWIĄZANIA DO KONCEPCJI


Oto każda chwila jest pierwszą i ostatnią chwilą - jedyną teraz w tej chwili... zanurzoną i połączoną ze wszystkim, co jest...

Oto koniec koncepcji, koniec historii, koniec scenariuszy, koniec ocen i oczekiwań,
koniec przeszłości i przyszłości. Jest tu i teraz wieczności niezgłębionego Istnienia.

Prezent, dar obecności, w której ukryty cały potencjał nieobecności - Jestem bez koncepcji, bez historii, bez scenariuszy, bez przeszłości, bez przyszłości, bo Jestem w połączeniu, zaślubieniu, w Unii, Jedni, w zanurzeniu we wszystkim, co istnieje, w bezkresie nieskończonego potencjału pustki...
Diamentowy klejnot w lotosie odnaleziony. Ukryty przed Sobą skarb, ukryty przed Sobą - ot tak, dla zabawy - teraz odnaleziony... Ach, bezcenny skarb, bezcenny prezent, ("present" ;-) ) - obecność bez koncepcji - ("reunion" ;-) ) - odnowienie Unii ze Sobą w Sobie.

Niby nic się nie zmienia, a jednocześnie zmienia się wszystko, jak po przejściu przez "ucho igielne", "paszczę lwa" czy "paszczę nieskazitelnego jaguara" ;-), transcendencja, transformacja w kolaps... znanego w nieznane, w zanurzenie z oddaniem, z całkowitym oddaniem Sobie w Unii ze Sobą, Jedni niezmierzonego kwiatu pustości pełni z diamentowym źródłem źródeł.

Nie ma przebudzenia ani oświecenia - jest diametralna zmiana "sposobu" istnienia, Jest zespolenie Siebie ze Sobą w Jedni... Bogini i Boga w Absolucie... I tak Ona śpiewa Jemu czyli Sobie:

...Jesteś diamentowym sercem lotosu pustki (pełnej nieskończoności swego potencjału), którą Jestem... Niewidzialna świetlistość diamentowego umysłu osadzonego w nieskazitelnym sercu lotosowym zapładnia cały kwiat pustki, którym Jestem...

Tak, pławię się, pływam, nurkuję Tobą-Sobą zanurzona po ostatni atom istnienia... w wiecznej pustce. Tak, tak, tak, zanurzonammmm.. w Absolucie.

Czyjekolwiek oceny i oczekiwania, że "to nie tak", bąbelkami śmiechu pustki wypuszczane z jej serca pękają radośnie i rozpuszczają się w Sobie.

Ocean nieskończoności i źródło źródeł to Jedno. Umysł i Świadomość to Jedno - Jedni Ja z Jest, obecności z nieobecnością, skończonego z nieskończonością tu i teraz.

Nikt nie musi intelektualnie łapać i rozumieć sensu i przesłania każdej bajki, każdej koncepcji też. Bo im bardziej wierzymy wyłącznie w "swoje" jako "jedynie prawdziwe", tym trudniej nam uchwycić i zrozumieć sens innych.

Puszczając wszystkie koncepcje dostrzegamy, że wszystkie one są jak mandale. Każda jest piękna na swój sposób doskonałością manifestacji ich wspólnego źródła. I nic jednej wśród oceanu innych mandali nie wyróżnia oprócz iluzji chwilowej preferencji, która... przyciągnąć nagle może z siłą grawitacji "czarnej dziury" zasysającej w siebie wszystko, co przekroczy jej "horyzont zdarzeń"...
I zdarza się, że ta jedna pozornie maleńka mandala nami poruszy jak wicher wichrów, tak nas rozwibruje i rozprzestrzeni, że nagle dostrzeżemy jej głębie bez dna, jej bezkres i wieczność. A gdy wskoczymy z oddaniem, z zaufaniem w tę otchłań nieznanego, odkryjemy w niej Siebie...i ją w Sobie... 
i to, że ta "czarna dziura" jak lotosowy kwiat promieniuje świetlistością umysłu osadzonego w jej sercu serc.

To, co emanuje, jest tym samym, co jest emanowane swoim zróżnicowaniem siebie.
Samo siebie tworzy, rozdziela, multiplikuje, różnicuje... i samo siebie odkrywa w tym rozdzieleniu, poznaje i scala ze sobą. Sobą w sobie. Samo siebie uwalnia, uzdrawia od utożsamienia z odseparowaniem od siebie kolorów jednej tęczy tęcz i od przywiązania do swojej emanacji - kreacji jako czegoś odrębnego od Siebie jako źródła źródeł.

Więc jako Jedno w swej całości kreuje: dźwięczy w ciszy, tańczy w bezruchu, maluje, pisze... wszystkie obrazy, mandale, historie, scenariusze - iluzje i doświadcza Siebie...
emanacją tęczowych refleksów kryształowego źródła - lotosowego serca - zanurzonego jak perła w łonie przestrzennej nieskończoności potencjału pustki.



piątek, 5 stycznia 2018

O MODLITWACH I INTENCJACH

z wdzięcznością za nieustające inspiracje. 

"Najważniejsze w modlitwie jest to, by nie prosić o coś, lecz poczuć, że to już się stało. (...) Ciągłe prośby zasilają jedynie to, czego nam brak. Modlitwy o uzdrowienie wzmacniają chorobę. Modlitwy o deszcz wzmacniają suszę" - z książki Gregga Bradena „Tajemnice zagubionej modlitwy" *).

Modlitwy o miłość nie przyniosą miłości.  
Kiedy modliłam się o harmonię między animą i animusem, nic się nie działo, a kiedy przestałam, proces Się uaktywnił.  
Kiedy modliłam Się o pokój i harmonię, nie mogły one dla mnie zaistnieć do momentu aż zaczęłam je odczuwać w sobie, Sobą.  
Jakie to proste. Wejść, wniknąć w to, co przejawia Się jako pragnienie Serca... oddać Się temu, stać się Tym... świadomie.

A jeszcze dalej... Odczuwanie tego, co Się przejawia, bycie z tym, co Jest... toć to... bycie świadomie - bycie świadomością w różnych stanach: sytuacjach - snach - światach... bez chcenia czy niechcenia, bez marzeń, oczekiwań czy stawiania oporu temu, co autentyczne i spontaniczne... To integracja, scalenie siebie ze Sobą -Życiem, esencją, istnieniem, istotą, Absolutem... 
To nie jest bierne, to jest bierne i aktywne jednocześnie
jak taniec w bezruchu; abstrakcyjny lot... 
niepoznawalnego pomiędzy (oraz w) 
znanym i nieznanym... 

To, czego oczekuje ja (ego), nie zawsze jest tym, co jest nam potrzebne do naszego rozwoju, a czasem to, co ja sobie wyobraża, że potrzebuje, nawet ten rozwój hamuje i stawia opór temu, co naturalnie "potrzebuje" Się przejawić, zadziać. A wtedy ten opór ... sprawia ból, bo jeszcze ważniejsze są oczekiwania - potrzeby ja, a ignorowane jest, to, co otrzymujemy, bo potrzebujemy... co nasza Dusza/Duch nam daje "w prezencie". Bywa, że chcenia, potrzeby i pożądania naszych ja różnią się od pragnień/intencji Duszy/Ducha. 

Podąża Się za pragnieniami/intencjami Duszy/Ducha, gdy prowadzi "wołanie Duszy" albo "pukanie Ducha"... I te pragnienia/intencje zaskakujące bardzo często bywają dla naszych ja i jednocześnie odczuwane są jako oczywiste dla Ducha/Duszy. Taka zabawna jednoczesność jest odczuwana. Gdy tego potrzebujemy. To nas zbliża do "stawania" Się przejawami pragnień/intencji Serca Serc, integrowania Się z Życiem, naszą Istotą Istnienia.  

-------------------------------------------
*).
"Pewnego dnia David, znajomy tubylec, zaprosił mnie na wyprawę do starożytnego kamiennego kręgu, żeby tam wymodlić deszcz. Nie padało już od wielu tygodni i na wielkich obszarach Nowego Meksyku panowała skrajna susza.
– Sam krąg nie ma żadnej mocy. Służy jedynie za miejsce skupienia dla tego, kto zanosi modlitwy – wyjaśnił mi, gdy przybyliśmy na miejsce. 
Uważnie przyglądałem się, jak David zdjął buty, wszedł do kręgu i pozdrawił cztery kierunki świata i wszystkich swoich przodków. Potem złożył dłonie jak do modlitwy, zamknął oczy i znieruchomiał. Spowolnił oddech, który stał się ledwo zauważalny, a następnie, po kilku chwilach, odetchnął głęboko. Otworzył oczy, spojrzał na mnie i powiedział:
– Chodźmy, sprawa załatwiona. (...)
– Już? – spytałem. – Myślałem, że miałeś zamiar modlić się o deszcz.
– Nie – odparł. – Powiedziałem, że wymodlę deszcz. Gdybym modlił się o deszcz, mógłby nigdy nie zacząć padać... (...) Wywołałem w sobie uczucie, jakie wywołuje padający deszcz. Poczułem, jak spływa po moim ciele i co czuję, stojąc na placu w mojej wiosce z bosymi stopami zanurzonymi w błocie powstałym od obfitych opadów. Poczułem zapach deszczu na glinianych ścianach domów i doświadczyłem uczucia jak podczas spaceru przez pola kukurydzy, która sięga mi aż po pierś, bo bujnie wyrosła dzięki rzęsistemu deszczowi. Najważniejsze w modlitwie jest to, by nie prosić o coś, lecz poczuć, że to już się stało. Gdy prosimy, by coś się zdarzyło, przyznajemy, że tego nie mamy. I dajemy temu moc. Ciągłe prośby zasilają jedynie to, czego nam brak. Modlitwy o uzdrowienie wzmacniają chorobę. Modlitwy o deszcz wzmacniają suszę. 
Odpowiedź Davida była kluczem, który wielu osobom pomógł zrozumieć ten rodzaj modlitwy" – pisze Braden.