Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BÓG I BOGINI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BÓG I BOGINI. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2022

UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ, ZMIENNE I NIEZMIENNE, DUCH I BÓG A CZŁOWIEK...

 Świadomość jest wszędzie, we wszystkim. I wszędzie we wszystkim taka sama. 

A wszystkie formy i relacje między nimi, ich zmienność, nawet cykliczność i powtarzalność, ich wszelkie przyczyny i skutki - to wszystko figury tańca umysłu. Jak figury ognia tańczącego płomieniami w ciemności. 

Czy świadomość tak poznaje siebie? 

Nie, to umysł stwarza piękną iluzję poznawania niepoznawalnej świadomości. Świadomość jest. Niepoznawalna. Wszędzie i we wszystkim.

Poznanie, które oferuje umysł jest jak taniec płomieni, zawsze zmiennych, którymi umysł próbuje definiować prawdę o sobie. (Dlatego też istnieje tak wiele konceptów, także Boga. I Bogini). 

Płomienie - dzieci ognia nie są w stanie opisać ciemności, którą ogień nimi rozświetla. Tak samo ogień nie może płomieniami opisać ciemności. On ją nimi tylko rozświetla. A to, co z niej,  jest światła - umysłu odbiciem. Tak samo umysł za pomocą myśli nie jest w stanie opisać świadomości, którą myślami próbuje uchwycić. 

Cokolwiek oświetlane jest przez ogień i wyłaniane z ciemności, to wciąż formy, które wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim ciemność. 

To, co umysł próbuje wyłowić i uchwycić ze świadomości - dla umysłu pozostającej nie-świadomością - to formy, które wypełnia sobą świadomość. Wszystkie formy umysłu wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim świadomość. 

Płomienie ognia bez ciemności, jak dźwięki bez ciszy i jak umysł bez świadomości nie istnieją, lecz w nich się jaźnią, bo z nich pochodzą i w nich zanikają. 

Zmienne zawsze niezmiennym i wiecznym wypełnione bez wypełniania. Czynione wszystko bez czynienia, śpiewane ciszą i tańczone bezruchem...

Umysł bawi się rysując formami ograniczoność obszarów nieskończonej, niepoznawalnej przestrzenności świadomości. 

Każde pojawienie się jakieś formy w przestrzeni stwarza iluzję jej stworzenia, powstania, narodzin. 

A każdy zanik jakiejś formy stwarza iluzję jej zniszczenia, zapadnięcia, śmierci. Śmierci, która jest końcem umysłowych ograniczeń form. 

Każda forma wyłania się z i zawsze powraca do swego niezmiennego źródła - niepoznawalnej i wiecznej świadomości (nigdy nieznającej samej siebie). Tym jestem. Poza formami, we wszystkich formach razem i w każdej osobno. Źródłem oglądającym swoje sny malowane umysłem bawiącym się w ich realność.

Umysł czasem ulega iluzji bycia oddzielnym od świadomości, odpowiedzialnym za formy, które - wydaje mu się, że sam stwarza. Jakby zapominał czasem, że jego całkowity potencjał zawiera się w świadomości.

ŚWIADOMOŚĆ=DUCH, UMYSŁ=BÓG, LUDZKI UMYSŁ= BOSKIE DZIECKO. LUDZKI UMYSŁ ODDANY BOSKIEMU I ZANURZONY W DUCHU STAJE SIĘ NARODZONYM Z DUCHA.

czwartek, 3 marca 2022

KOSMICI, LUDZCY BOGOWIE, TRANSHUMANIZM I TYM PODOBNE...

 Historia ta nie po to się tu opowiada, byś w nią wierzył - wierzyła, lecz po to, byś mógł-mogła ewentualnie skonfrontować z nią i rozpoznać swoją relację z postrzeganiem pewnych zjawisk z poszerzonej perspektywy - poza czasem. 

Jest taka historia o rasie kosmitów zwanej Grey - Szarakami. Szaraki byli na początku ludźmi, ale brzydzili się swojego naturalnego - jak twierdzili - odzwierzęcego pochodzenia. Dlatego z pewnej części nauki (wiedzy) zrobili coś na podobieństwo religii nowej wiary. Ich działania stały się podobne religijnej krucjacie nawołującej i przymuszającej ludzi (różnymi metodami działania) do przyjęcia tej nowej wiary w naukę. Nowa nauka (inżynierii genetycznej i technologizacji wielu dziedzin życia a także ludzkich ciał) wyznaczała nowy kierunek rozwoju zwany transhumanizmem. Jej twórcy zakładali, źe oni sami będą stawać się ludzkimi bogami, a pozostała część ludzkości będzie stawała się zdalnie kierowanymi biorobotycznymi zabawkami, podporządkowanymi hierarchicznemu systemowi kontroli wykreowanemu przez owych ludzkich bogów - przodków Szaraków.

Potencjalni Szaraki wszystkich ludzi, którzy myśleli inaczej niż oni, uważali za głupich, gorszych, zabobonnych, niedorozwiniętych, prymitywnych, ograniczonych i szalonych... . Nie uznawali ani nie tolerowali prawa do wolności wyboru czegokolwiek niezgodnego z ich ideologią. Dzięki dynamicznie rozwijającej się technologii inżynierii genetycznej i sztucznej inteligencji oraz wierze w genialne możliwości zmian, jakie niosła w swych założeniach owa nowa nauka i technologia, rozpoczęli genetyczne udoskonalanie człowieka na wielką skalę. Chcieli stawać się coraz bardziej sprawni fizycznie, intelektualnie, zapragnęli przedłużać swoje życie, uodparniać ciała na choroby, poszerzać swoje umiejętności i talenty... itp. Dokonując tych zmian pragnęli zawładnąć i podporządkować sobie Naturę. 

Przez lata udoskonalali się i transformowali za pomocą eksperymentów inżynierii genetycznej. Manipulowali swoim DNA, w celach naprawy tego, co uważali za niedoskonałości natury, podmieniali geny i tworzyli specjalnie projektowane dzieci hodowane w sztucznych macicach. (Oczywiście nie pytali tych dzieci, czy tego chcą, bo nie było takiej możliwości.

Ich ciała stawały się coraz mniej zróżnicowane płciowo. A w kolejnych pokoleniach tworzonych z pominięciem naturalnego zapłodnienia ich ciała przestały wytwarzać jajeczka i plemniki. 

W pewnym momencie zapasy w bankach spermy i jaj skończyły się. Zabrakło jajeczek i plemników do tworzenia kolejnych pokoleń metodą in vitro w sztucznych macicach, więc zaczęto stosować na masową skalę metodę klonowania. Istoty wcześniej zwane ludźmi przechodząc proces zwany transhumanizmem zaczęły nazywać siebie nową rasą, w języku ludzkim zwaną Grey - Szarakami. 

Okazało się jednak, że metody transhumanistycznego udoskonalania ludzkiego gatunku, które miały ze sobą nieść wielkie korzyści i podnoszenie jakości życia, w rezultacie prowadziły do powstawania nowych chorób, wcześniej nieznanych i niespotykanych oraz do zaskakującej degeneracji ciał. Naukowcy próbowali uchronić ten gatunek przed degeneracją. Zaczęli więc tworzyć hybrydy podmieniając geny swojego gatunku genami różnych zwierząt. Ale efekty tych eksperymentów także okazały się niezgodne z oczekiwaniami. 

W końcu po wielu latach mierzonych dziesiątkami pokoleń Szaraki, pomimo wielkiej pogardy dla ludzi, których uznawali za prymitywną rasę, zaczęli na nich robić eksperymenty mające na celu wzmocnienie ciał Szaraków ludzkimi genami. Te eksperymenty także nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Pojawił się zatem kolejny pomysł. I zaczęto stosować inną metodę - zapładniania ludzkich kobiet specjalnie genetycznie komponowanymi zarodkami, które były mieszanką genów Szaraków i ludzi. Szaraki robiły to bez zgody ludzi organizując porwania i kierując się zasadą: cel uświęca środki. Bo przecież chcieli ratować swoją rasę. 

Jednak genetyczne zróżnicowanie między tzw. ludźmi i Szarakami było już tak duże, że dzieci rodzone z tych eksperymentów w łonach ludzkich kobiet nie przeżywały nawet kilku dni. Dlatego Szaraki postanowiły jeszcze poeksperymentować na małpach. Częściowo im się udało, ale kosztem ich upadku ewolucyjnego - inwolucji, bo w wyniku tych eksperymentów powstał gatunek homo erectus. 

Tak w tej historii przeszłość przeplata się z przyszłością zataczając krąg po symbolicznym kole ewolucji - inwolucji. Stwarzana iluzja techniczno-materialnej (cywilizacyjnej) ewolucji, pozbawionej prawdziwego duchowego rozwoju (ekspansji samoświadomości) oraz świadomej dobrowolności uczestniczenia kogokolwiek we wszelkich eksperymentach, zawsze prowadzi do inwolucji czyli upadku. To symboliczne koło w buddyzmie nazywane jest kołem sansary - kołem cierpienia.

No cóż... Jacykolwiek tzw. kosmici to my sami... bez znaczenia czy z przeszłości czy z przyszłości. Bo koło - po którym toczy się cykliczna ewolucja i inwolucja przemiany człowieka w kosmitów i kosmity w człowieka - widziane z przestrzeni poza czasem - jest do pewnego momentu zamkniętym zbiorem. Wyjście z tego powtarzającego się cyklu jest możliwe, gdy perspektywa postrzegania umożliwia integrację całości owego cyklu przemian w sobie, Sobą - jako całością.

Ludzkie ciało jest arcydziełem wszechświata, cudem. Ludzkie ciało jest nasieniem kosmicznej świadomości. Ludzkie ciało zawiera wszystkie informacje historii kosmosu i ziemskiej historii, całej przeszłości i przyszłości. W każdej komórce ludzkiego ciała Istnienie (świadomość, Duch) może rozpoznać obecność wszystkich przodków z przeszłości i przyszłości, kosmicznych i ziemskich. Nie tylko ludzkich przodków. Bo także minerały, rośliny, zwierzęta a nawet tak zwane bakterie, wirusy i grzyby to nasi przodkowie. Tak samo jak my, są one kosmiczno-ziemskimi dziećmi. I wszyscy ci przodkowie z przeszłości i z przyszłości są w pewnym sensie wciąż żywi w ludzkim ciele. Ich wszystkie historie są zapisane w każdym ludzkim ciele, które jest szatą Ducha. I jako istoty ludzkie pochodzimy ze wszystkich zakątków kosmosu - całego wszechświata. 

Wyzwolenie z zapomnienia o tym jest wyzwoleniem w ludzkim ciele całości... jako dar przebudzenia w tu i teraz. W tym rozpoznaniu wszyscy przodkowie z przeszłości i z przyszłości są przyjęci, zintegrowani w całości i wyzwoleni w Sobie.

I np. Budda przekazywał tę głęboką wiedzę o Sobie jako całości, która staje się samoświadoma Siebie w ludzkiej formie. A wiedza ta brzmi (mniej więcej tak):

Najgłębsze wyzwolenie jest możliwe w ludzkiej formie - poprzez ludzką formę. 

Aho! 

czwartek, 21 listopada 2019

BÓG I BOGINI, UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ W TAŃCU JEDNI

I tak Się ta chwila dziś snu-je i jaź-ni...
Bóg - Umysł myśli i układa wzory.
Bogini - Świadomość czuje i wszystko przenika.
Gdy Bóg nad Boginią panuje,
wtedy nazywa, dzieli i osądza wszystko,
co Bogini (jemu p-oddana) czuje.

Pozorna jego władza, pozorne ich oddzielenie,
pozorne jego panowanie i pozorne całości cierpienie.
Gdy Bogini władzę przejmuje,
Miłością przenika Boga, wypełnia
i samą sobą czule go obejmuje.

A on w ciszy jak w łonie się zanurza.
I w niej - jak w kosmicznym oceanie -
wybrzmiewa jego umysłowa burza.
I kończy się ich pozorne rozstanie,
wygasza się wszelka władza i panowanie.

Tak Się zestrajają Umysł i Świadomość,
jak Bóg i Bogini wzajemnie ze Sobą
do pełnej harmonii w jaźni współbrzmienia.
By jako Podwójna Jednia
tańczyć razem - w nas i nami
Taniec samoświadomego Istnienia.

piątek, 27 września 2019

"CZY BÓG ISTNIEJE?"

Przyszedles do mnie z pytaniem: "czy Bog istnieje?" Powiedziałam, że sam kiedys znajdziesz odpowiedz. Nie dostrzegłam wtedy, że to
Bog Tobą
Mnie
o Siebie zapytal.
Istnienie Boga wowczas mnie "nie obchodziło". Cos wcześniej we mnie tesknilo za powrotem Bogini. I to Ona pierwsza powrocila przejawiając się we mnie, mną. Wraz z jej roznymi wersjami.
Do Niej sie dostrajalam i scalałam z Nia.
A w naszym Spotkaniu nagle w Tobie zaczełam dostrzegać Boga. Wraz z roznymi Jego wersjami. Na początku nazywalam Jego Sziwą, a Ciebie Riszi (poetą, tancerzem Sziwy). Ty byłeś dla mnie Jego Posłańcem, "Prezentem" od Niego dla mnie.
W naszym Spotkaniu, (nawet w chwilach naszego fizycznego oddalenia), coraz wyraźniej widziałam Ciebie i Jego jako przejaw Boga w ludzkiej formie... Riszi + Sziwa = Risziwa...
I pokochalam Ciebie, i pokochalam Boga w Tobie, Boga, ktorym też Jestes. Ktory jest takźe Mną i Ja Nim Jestem. Tak, dostrajalam się do Niego-Ciebie i scalałam z Nim-Tobą w Sobie. I pokochalam Ciebie-Siebie naszym scaleniem w Jedno:
Kobiety i Mezczyzny,
Bogini i Boga.
Tego, co meskie z zenskim.
Tego, co dualne z tym co bez oddzielenia:
Ciemności i światła jako Jedno,
świadomości i umysłu jako Jedno,
Absolutu i Snu jaźniącego Się jawą... jako Jedno.
Ty i Ja Jednym Jestesmy, ktore
tylko iluzjami o SOBIE,
tylko w zapomnieniu o SOBIE pozostaje spolaryzowane
i falszywie traktowane jako swoje przeciwieństwa. A to, co spolaryzowane przyciąga się do siebie, by mogło dostrzec swoja jedność... Jak dwie strony medalu, ktore nie są oddzielne od siebie jako medal. Tylko gdy patrzymy z jednej strony na medal, widzimy raz jedną raz drugą stronę medalu. Wtedy mogą być widziane jako "oddzielne". Ale takie widzenie obu stron jest iluzją, zabawą, grą w oddzielenie tego, co w swojej Istocie jest nieoddzielone. Bo nigdy te dwie strony nie są naprawdę oddzielone ani od siebie wzajemnie ani od całości SIEBIE. Tak widziane (z szerszej a może i głębszej perspektywy) dwie strony medalu zawsze pozostają w Unii nierozrywalnej iluzjami oddzielenia.

środa, 29 sierpnia 2018

BOSKIE "MĘSKIE I ŻEŃSKIE" W NAS


Mylenie płci kobiety i mężczyzny z "męskością" i "żeńskością" jako dwóch zróżnicowanych wibracji energii - dwóch przejawów boskości w ciele istot ludzkich prowadzi do niezrozumienia i wielu nieporozumień.

Boskie energie "kosmiczne" (duchowe) zwane "żeńskimi i męskimi pierwiastkami" czy "boską kobiecością i boską męskością" manifestują się formami, ciałami fizycznymi także istot ludzkich, poprzez te formy ciała, w nich. Jednak utożsamianie ich z ciałami fizycznymi i ich płciowością jest nieporozumieniem. Bo na przykład boską "żeńskością" jest przestrzenność i ruch, a boską "męskością" skoncentrowanie i bezruch. (A w niektórych kulturach odwrotnie.) "Męskie" jest np. światło, a "żeńska" jest ciemność. Boską energią "męską", jednak ograniczoną strachem (owocem umysłu uwarunkowanego pojęciami dobra i zła), jest np. agresywność (fizyczna, psychiczna, słowna) zarówno współczesnych mężczyzn jak i kobiet.

W dualistycznym, biegunowym (jako swoich przeciwieństw) świecie doświadczania oddzielenia, podziałów i poznawania dobra i zła np. intelekt (myślenie, wiedza) jest przejawem boskiej "męskości" u mężczyzny i kobiety. Jednak ta boska energia "męska" przejawia się jako "panowanie" umysłu (uwarunkowanego) nad sercem (zablokowanym). Bo "wie najlepiej." 


Boska "żeńskość" przejawia się jako inteligencja serca (intuicja, odczuwanie). Jednak w dualistycznym, biegunowym świecie przejawia się jako emocjonalność serca (zablokowanego) panująca nad umysłem (uwarunkowanym). Bo "czuje najwrażliwiej".


Boska "żeńska" jest Miłość (bezwarunkowa, wszechobejmująca) i boska "męska" jest Mądrość (widząca wszystko jako Jedno, całość przejawiającą się nieskończoną różnorodnością). (w Tybecie odwrotnie.) Ta najgłębsza Istota "męskości" i "żeńskości" boskości JEST całkowicie naturalna dla i jest w... każdej Istocie ludzkiej, bez względu na jej płeć czyli fizyczną formę. 

Przez fizycznie męską formę może przejawiać się więcej boskiego "pierwiastka żeńskiego" niż boskiego "męskiego" i odwrotnie. Jakiekolwiek wywyższanie się kobiety nad mężczyzną czy mężczyzny nad kobietą jest przejawem zaburzenia tego, co boskie "męskie" i "żeńskie" w nas. Gdy mężczyzna widzi w kobiecie "zło", jest to zawsze to, czego sam się wyparł i projektuje na kobietę reprezentującą odrzuconą jego własną boską "żeńskość". Gdy kobieta widzi w mężczyźnie "zło", widzi to, czego sama się wyparła i projektuje na mężczyznę - odrzuconą swoją własną boską "męskość".


Każda istota ludzka, bez względu na swoją płeć, dojrzewa do swojej pełni poprzez zharmonizowanie obu swoich części z "poziomu" boskiego: "żeńskiego" i "męskiego", Bogini i Boga. Jednak zanim to się stanie, niektóre kobiety przechodzą integrację ze swoją boskością i gdy "stają się" boginiami, wpadają w pułapkę dumy *. Dokładnie tak samo, jak mężczyźni integrujący się ze swoją boskością, stający się bogami, też wpadają w pułapkę dumy. To jednak jest etap przejściowy... w odzyskiwaniu swojej pełni... Boga i Bogini (Animy i Animusa) jako Jedni. Kobieta i mężczyzna potrzebują najpierw "odzyskać i uhonorować" - zintegrować w sobie: Kobieta to, co w niej boskie "żeńskie", Mężczyzna to, co boskie "męskie" w nim. Następnie zintegrować w sobie tę drugą część SIEBIE i scalić. Czasem dzieje się to naprzemiennie, ale i tak na różne sposoby nasza boska "żeńskość" i "męskość" dążą do pełnej harmonii w Istocie ludzkiej, bez względu na jej fizyczną formę - płeć. 


*) W buddyzmie duma to "splamienie" lub "trucizna" z poziomu świata bogów i bogiń. W trakcie transformacji i integracji zamienia się w mądrość. Oczyszczona duma staje się "mądrością równości".



sobota, 11 sierpnia 2018

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE, ABSOLUTNIE WSZYSTKO

Czasem SIĘ tak przejawia:

WSZYSTKO JEST MOŻLIWE, ABSOLUTNIE WSZYSTKO. 
A to, co jest nam dane, jest wynikiem tego, w co wcześniej wierzyliśmy - bez znaczenia czy świadomie czy nieświadomie. 

Świadomość myśli, które się myślą i emocji, które są z nimi powiązane, odkrywa to, co sami przed sobą ukryliśmy, aby móc doświadczyć tego, co w pewnym sensie "sami kiedyś wyśniliśmy" do doświadczenia.  Kiedy uświadamiamy sobie te myśli i emocje i przyjmujemy wszystkie doświadczenia takimi, jakie są, one same się rozpuszczają w przestrzeni świadomości - esencji Miłości i Mądrości - w ten sposób zadziewa się uwalnianie od uzależnienia od nich. Ten proces możemy nazwać uzdrawianiem lub wzrastaniem do swojej pełni, pełni SIEBIE.


Uzdrawianie siebie polega właśnie na odkrywaniu prawdy o SOBIE i uświadamianiu, integrowaniu, scalaniu SIEBIE poprzez świadome przyjmowanie tego, co nam dane do doświadczania oraz tego, co się ujawnia w procesie poznawania SIEBIE w tym świecie - śnie.


piątek, 6 lipca 2018

TANIEC ŚWIADOMOŚCI I UMYSŁU


Życie jest Cudowną podróżą... 

Kiedyś nie mogłam zrozumieć pojęcia iluzja, maya. Były momenty, kiedy pojawiały się myśli, że wszystko, absolutnie wszystko jest iluzją, że tylko pustka, nicość, bezruch, cisza jest tym, co iluzją nie jest. Spontanicznie "wpadałam" wówczas wiele, wiele razy w tę pustkę i zawsze było w niej odczucie JESTEM - odczucie istnienia bez formy, bez słów... Odczuwane było to jak zanurzenie w kosmicznym łonie. Z którego wyłaniają się fale energetyczne, a z nich tworzą się różne wzory... niesamowicie skomplikowana sieć umysłu. Raz widziana jak rozpięta w nieskończonej przestrzeni sieć trwająca w bezruchu, a czasem poruszająca się rytmicznie - wtedy przyjmuje formę ograniczoną na przykład toroidalną... I kręci się jak torus z jednej strony wybuchający jak fontanna, a z drugiej zasysający to, co kiedyś się z niego wyłoniło. Te obrazy to symbole, pojęcia opisujące zjawiska. Są umowne. Nie są samymi zjawiskami, lecz narzędziem służącym do opisu.

Kiedy "wpadałam" w tę sieć umysłu i ją "zwiedzałam" świadomością, zawsze pojawiało się odczucie JESTEM podróżującego po różnych obszarach umysłu i odkrywania różnych form JA - umysłu prześwietlanego świadomością. Tak jakby świadomość, esencja, która jest jednocześnie przestrzenią kosmicznego oceanu JESTEM, przenikała swoimi prądami i jednocześnie penetrowała przeróżne części (zanurzonej w niej i wypełniającej ją) wielowymiarowej sieci umysłu JA. Nieskończenie skomplikowanej sieci. 

Ciekawe, że pomimo, iż prymarne, bazowe wydaje się to JESTEM, z którego wyłania się JA, to jednocześnie JA wypełniane jest esencją JESTEM. Jakby umysł wyłaniał się z oceanu świadomości, wyodrębniał się i oddzielał od przestrzeni, z której pochodzi. A jednocześnie stawał się siecią, która jest wypełniona, a nawet może być nasiąkana świadomością...

Umysł raz bywa widziany jako nieruchoma, zastygła struktura istniejąca i rozwinięta w nieskończonej przestrzeni - bez jakichkolwiek granic i wypełniająca tę przestrzeń. Nieporuszony... tak jak i przestrzeń pozostaje nieporuszona. {"Błogość wygaśnięcia"}. A innym razem bywa widziany jako skomplikowana, wielowarstwowa, ruchoma struktura (o ogromnej dynamice ruchu we wszystkich swoich warstwach), ograniczona jakąś formą. Dlatego pojawia się iluzja jej oddzielenia od innych części swojej nieskończonej całości. Dlatego, że to świadomość porusza się jak prądy w głębinach oceanu - stwarzając iluzję wyodrębnienia jakiejś części struktury umysłu oraz stwarzając iluzję ruchu tej wyodrębnionej (czasowo "stworzonej") struktury.

Na czym polega to zróżnicowane widzenie? Ogólnie zależy od "stanu" świadomości... Czy jest ona w ruchu czy zatrzymaniu... na podobieństwo prądów w głębinach oceanu i fal, które są powierzchniowymi przejawami tych prądów.

Oczywiście, że każda próba opisu tego nie spowoduje, że czytając o tym, natychmiast tego doświadczysz. Choć byłoby zabawne, gdyby tak mogły działać słowa. Może w jakimś innym świecie - śnie właśnie w taki sposób słowa działają? Oczywiście, że tak. ;-) Skoro zostało to pomyślane, to znaczy, że istnieje również i taki świat - sen. I tamten może zawierać się w tym albo odwrotnie. Wszystko, co może być pomyślane, istnieje jako potencjalne do doświadczenia przez świadomość... 

Umysł - Bóg jest jak nieskończenie skomplikowana, wielowarstwowa struktura wszechświata form, która w swej nieskończonej całości NIE JEST ILUZJĄ, W tej strukturze umysłu porusza Się energia - esencja świadomości i je przenika... Każde nagłe "rozświetlanie" jakimś zrozumieniem czy natchnieniem umysłu istoty ludzkiej niewidzialnym światłem świadomości powoduje rozjaśnienie kolejnych warstw iluzorycznych granic umysłu ograniczonego lokalnością postrzegania zjawisk jako "prawdziwych" względem innych "nieprawdziwych" inaczej znanych obszarów względem niepoznanych obszarów umysłu. 

Umysł - Bóg i świadomość Bogini to Jednia. Wszechświat jest błogością i przenika go błogość, która jednocześnie: przenika i sama jest przenikana. Tak, jak istnienie zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie byłoby możliwe, podobnie bez form istnienia nie istniałaby błogość istnienia. Czyli ani bez umysłu ani bez świadomości. Nie ma ruchu bez bezruchu, światła bez ciemności itd... A zatem cały świat jest spontanicznie doskonały, ponieważ spontaniczna doskonałość i błogość jest jego naturą.

Maja to iluzja oddzielenia, która sprawia postrzeganie lokalnych, cząstkowych zjawisk jako zjawisk całościowych objętych granicami formy umysłu, stąd odciętych od tła i całości Siebie (JAŹNI) tymi iluzorycznymi granicami. Inne części całości - zróżnicowane między sobą - postrzegane są wtedy jako to, co na zewnątrz. Gdy te granice przenika esencja-świadomość, granice rozpuszczają się. 
Zatem mają, iluzją nie jest To Co Istnieje, iluzją jest tylko to, co stwarza podziały pomiędzy całością Istnienia, a jej częściami...  Iluzja to iluzja, a Sen to Sen. Forma kwiatu jest inna niż forma kamienia czy chmury. Zróżnicowanie form może sprawiać iluzję oddzielenia. Ale nie ma między nimi oddzielenia. Bo to, że te formy istnieją, nie jest iluzją. Rzeczywistością jest ich istnienie, nawet, jeśli istnieją w jakichś czasoprzestrzeniach lub poza czasem wyłącznie jako potencjalne. Ich istnienie jest rzeczywiste, ich oddzielność jest iluzją.

To, co znane istnieje zawsze w połączeniu z nieznanym jako potencjalne, zawsze gotowe do urzeczywistnienia. Myśli powstają, gdy świadomość dotyka strun umysłu, wnika w nie, nasącza je Sobą. Kiedy struny są dotknięte, wtedy same stwarzają się te światy-sny, które są dotykane. Bogini - świadomość dotyka Boga Sobą-Miłością, a on rozwibrowując się zaczyna swój taniec i w tym tańcu może doświadczać i poznawać Siebie w Unii z Boginią. Gdy Bogini wnika w struny Boga, następuje takie rozedrganie, dzięki któremu następuje samo-rozpoznanie boskości Siebie jako Jedni.

Nasze zmysły mogą ewoluować, ekspandować... Jesteśmy istotami wielowymiarowymi o nieskończonej głębi... niepoznawalnej. I ludzki umysł też ewoluuje.

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami'... 




Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My? 


poniedziałek, 2 lipca 2018

ILUZJA JEST TYM, CO DZIELI CAŁOŚĆ NA ODDZIELNE CZĘŚCI...


Negowanie świata śmierci, chorób, nędzy, wojen jest negowaniem świata iluzji, świata-snu, który i tak jest "stworzony" przez tzw. Boga - Umysł. Iluzja jest iluzją dla przebudzonych z iluzji, ale dla zaśnionych jest rzeczywistością. Tym jest iluzja. I jest emanacją Boga - Uniwersalnego Umysłu. 

Podobnie jak tak zwany Lucyfer czy Szatan, którego Bóg - Uniwersalny Umysł też "stworzył" i dał mu "wolną rękę". Bóg - UU powierzył mu takie, a nie inne zadanie" we śnie. Wierzysz, że to Lucyfer stworzył człowieka, a Bóg "nie maczał w tym swojego boskiego Palucha" i Lucyfer pracuje nad udoskonalaniem różnych struktur wbrew woli Boga? I to niby ma być złe? Toć wszystko jest takie, jakie Jest. I z Boga - Umysłu pochodzi.

No dobra, tak zwany Lucyfer to coś jak... umysł (ja-ego) goniący za "swoim ogonkiem" albo wpatrzony we "własny czubek nosa", odkrywający i zachwycający się "swoimi sztuczkami", skupiony (sfokusowany) na drobiazgach, szczegółach, konceptach, strukturach... To także ten walczący sam ze sobą na argumenty, czasem do krwi albo i na śmierć... A przecież nic nie jest "jego, swoje ani własne". 

Miłość to w zasadzie Świadomość - przestrzenność, dzięki której Umysł widzi Siebie z szerszej perspektywy. Im więcej Miłości, tym szersza/głębsza perspektywa widzenia Siebie. Z tej szerszej/głębszej perspektywy Umysł widzi te wszystkie działania jako Zabawę, w której "racja, słuszność, dobro i zło, sprawiedliwość" itd. oraz "moje, swoje, własne" są iluzją. Wskazują na względność oceny, osądu czy ogólnie postrzegania z pozycji "lokalnej" czyli z perspektywy ograniczonej percepcji umysłu zawartego w formach. Taki umysł jest tylko maleńką cząstką Umysłu. Tak jak tzw. Lucyfer jest częścią Boga - Uniwersalnego Umysłu. Lucyfer bez "przy-z-wolenia" Boga nie istniałby. Postrzeganie tej cząstki Umysłu wynika z "oprogramowania" czyli struktury ujętej w daną formę oddzielającą ją od innych form. Czy to jest złe?

Świadomość to... "esencja, istota, przestrzeń, cisza", a Miłość to czucie - odczuwanie zjawisk kreowanych przez Umysł w tej przestrzenności, odczuwanych tą przestrzennością, która (czule ;-)) scala, integruje wszystkie iluzorycznie pooddzielane od siebie cząstki Umysłu ze sobą... Odczucie Miłość to odczucie i jednocześnie działanie-w-niedziałaniu scalające, integrujące Całość Istoty ludzkiej.

Tak zwane ja-ego to iluzja oddzielności. Ego naprawdę nie istnieje. Lucyfer też. : -D To cząstka Umysłu. Takie cząstki same ze sobą bywają "skonfliktowane" , bo mają takie "oprogramowanie", że to, w co wierzą, uznają za jedynie prawdziwe. 


Czemu wspominasz o "śmierci ego"? Toć "śmierć ego to też iluzja.  Ponieważ to ograniczone ja-ego oddzielone od innych ja-ego iluzją przywiązania do formy, może dzięki świadomości - miłości ekspandować... To iluzoryczne ego - ja ekspanduje - transformuje się do "wyższego JA" albo JA JESTEM lub jak w zen do "Wielkiego JA". Bo... iluzja oddzielności się rozwiewa... 




Umysł Uniwersalny, cały (nieskończony) w (nieskończonej) przestrzeni Świadomości jest całkowicie w niej 'zanurzony' i nią wypełniony (w Pustce, Ciszy, bezkresie...) JEST. 

Umysł i Świadomość To Jedno w wiecznym tu i teraz. 

Istnienie w tu i teraz sprawia, że nie ma działania z osobistego ja-ego oddzielonego, ale istota w ludzkiej formie jest naczyniem i narzędziem całkowicie oddanym tej całości, Jedni Umysłu zanurzonego w przestrzeni Świadomości. Wtedy w każdej sytuacji przez istotę ludzką przejawia Się to, co ma Się przejawić w harmonii z całością. Świadoma reakcja w każdej sytuacji. Nie ma w żadnym działaniu "osobistego interesu" ja-ego, które i tak - z tej perspektywy jest iluzją. A jednak... wszyscy, bez wyjątku i bez względu na to czy świadomi czy nie, przebudzeni czy zaśnieni, jesteśmy naczyniami i narzędziami tej Jedni (będącej Absolutem).

Dlatego Bóg i Bogini to to samo, co Umysł i Świadomość tworzące Jednię. Wierzący w Boga Coś - "nadprzyrodzoną siłę", która stworzyła świat nazywają Bogiem, a niewierzący w Boga nazywają Umysłem. Umysł = Bóg i to "zrównanie" scala i to i to, choć nie jest jednocześnie ani tym ani tym. Są Tym Samym z Jednego Źródła płynącym, a inaczej nazywanym...

Żaden Człowiek nie potrzebuje nikomu nic udowadniać, gdy jest już na to "gotowy". A gotowość na przebudzenie z zaśnienia tez Się przejawia Sama z Siebie, gdy istota ludzka dojrzewa... Jak kwiaty i motyle w swojej najdojrzalszej postaci, tak objawia się Chrystus, Budda, Tara itp., gdy przychodzi Ten moment. 

A ten iluzoryczny Lucyfer czyli tak zwane ja-ego i iluzja oddzielenia Lucyfera od Boga, tak jak i samsara, też są do ukochania - zintegrowania w Sobie przestrzenią Świadomośći = Miłości. 



W wolności (od wolności też ) Się tak przejawia. 

A wszystko z Jednego Źródła Źródeł płynie, choć część tego, co ze Źródła Źródeł płynie, otrzymuje ograniczenia różnych form, a potem te ograniczenia okazują się iluzją...






środa, 27 czerwca 2018

BOSKOŚĆ ISTOTY LUDZKIEJ


Y:
Chciałbym jeszcze zapytać Tikali o to co napisałaś : "I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz." Koniec cytatu .
Moje pytanie dotyczy ....W oddaniu komu? Bycie w oddaniu komu ? Sile którą niektórzy nazywają Bogiem? Czy Bóg jest siłą i czy to co o Nim wiemy jest wynikową naszego o Nim pomyślenia czy też kontemplowania ? Czy To co o Bogu wiemy nie jest raczej objawieniem się Jego samego człowiekowi , za nim on - człowiek o Nim cokolwiek pomyśli i wywnioskuje? Kiedy czyta się Biblię to raczej tam Bóg objawia siebie człowiekowi a nie człowiek sobie objawia kim jest Bóg . Czy mój wniosek jest błędny?

Tikali:
dziękuję za inspiracje...

To, co wiemy i myślimy o Bogu, bo... inni nam tę wiedzę przekazali może różnić się od tego, co Bóg czy jakaś "wyższa siła" nam objawia - Się ujawnia w nas.

Słowo "siła" czy "moc" to oczywiście słowa, które tylko w sposób cząstkowy mogą opisać To Coś, co nazywamy różnie: Bogiem czy Matką Bożą albo całym wszechświatem, Wielkim Duchem, Absolutem, Życiem, Tao, Ometeotl, Pustką itd. Owa Boskość nadaje sobie różne nazwy, imiona... (awatary). Dlatego oddanie może przejawiać się jako oddanie Bogu, wszechświatowi, Wielkiemu Duchowi, Absolutowi czy Życiu itd...

Używając języka związanego z tradycją i wiarą chrześcijańską Się przejawia tak: Bóg objawia się Sobie poprzez człowieka i jednocześnie człowiekowi. Bo poprzez formę człowieka i w tej formie - tą formą istnienia Bóg uświadamia Sobie Siebie, budzi się w tej formie, w której się przed Sobą "ukrywa"... dla zabawy w ograniczenia swojej "mocy" i jednocześnie doświadczania Siebie w swojej różnorodności. Budzi Się na przykład jako Chrystus - świadomość chrystusowa czyli boskość w istocie ludzkiej (czy Budda, Tara itd.).

Toć tzw. narodziny z Ducha to narodziny istoty ludzkiej w Bogu i Boga w istocie ludzkiej, w której świadomość ujawnia swoją boskość.

Istoty ludzkie zazwyczaj, kiedy są już zmęczone życiem, zwracają się w swoich modlitwach i prośbach do Boga, bo nie chcą już cierpieć, a jednak... męczą się dalej. Dlaczego? Bo istota ludzka jest "narzędziem Boga" i jednocześnie "naczyniem - formą boskości". Dlatego prośby i modlitwy kierowane do Boga usytuowanego na zewnątrz nie mogą być spełnione. Dzieje się tak, gdy ludzie nie są świadomi, że ich pragnienie doświadczania różnych rozkoszy jest połączone w tym świecie z doświadczaniem cierpienia nie jest ich pragnieniem, lecz pragnieniem boskości w nas. I dopóki istota ludzka nie przyjmie wszystkiego - całości boskiego stworzenia w tym świecie, dopóty działa w niej opór przed ujawnieniem się i zamanifestowaniem tej boskości w istocie ludzkiej. A Bóg jest Miłością, więc to Miłość - ta bezwarunkowa, wszechogarniająca może zamanifestować się przez człowieka. Po to ten świat jest, abyśmy przechodząc przez piekła cierpienia i ekstazy przygotowali siebie do ponownego doświadczenia boskiej błogości istnienia.

Bo jednocześnie wszystko jest dziełem Boga, bo Bóg jest Mądrością, więc również doświadczanie istnienia w różnych formach, w tym także istoty ludzkiej, a poprzez nią rozkoszy tego świata i powiązanego z tym cierpienia (czyli ogólnie tzw. upadku) oraz wyzwolenia się (czyli tzw. wzniesienia czy zbawienia) boskości z tego upadku ku Boskiej Mądrości.

O kontemplacji:
Czy z kontemplacji wynika nasza wiedza o Bogu? Może tak. Dla Mnie w kontemplacji przejawiało Się (choć długo nie byłam świadoma tego) odnawianie połączenia boskości ze Sobą we mnie albo mną, poprzez mnie... W kontemplacji następuje od-puszczanie wiedzy, która Boga sytuuje gdzieś na zewnątrz istoty ludzkiej, która oddziela człowieka od Boga i boskości w nim. Wszystkie koncepcje oddzielające stawiają opór boskiej Miłości. Ta cała wiedza, która została nam przekazana w procesie wychowywania - np. nasze wyobrażenia o Bogu - rozpuszczają się. Dzięki temu mamy dostęp do coraz większej "przestrzenności" boskości. W kontemplacji opory mogą stawać się uświadomione i wtedy zanikają. Życie staje się "kontemplacją", aktywną, spontaniczną "modlitwą.
-------

Dla Mnie Bóg to nieskończony Umysł = Mądrość (wszelkiego rodzaju formy, w tym także myśli), który wraz z Boginią - Świadomością = Miłością wykreował także istoty ludzkie, obdarował je cząstkami Siebie i zróżnicował je tak między sobą, że mogą mieć różne idee, koncepcje, przekonania, a nawet wiarę w Boga i Matkę Bożą, także wyobrażenia o Nich lub brak tych wyobrażeń.

Dla Mnie Bogini to Świadomość = Miłość bezwarunkowa, wszechogarniająca.

Może być odwrotnie ;-), bo to słowa - symbole wskazujące na "żeńskość" i "męskość" boskości czyli dwóch zróżnicowanych przejawów Jedni, całości współdziałających ze sobą w totalnej harmonii jako całość. Jeśli Bóg jest Istotą całkowitą (wszystkim, co istnieje), to jest w zasadzie Jednią Boga i Bogini (Mądrości i Miłości) oraz jeśli Bogini jest Istotą całkowitą, to jest Jednią Bogini i Boga (Miłości i Mądrości). Dlatego pojęcia "Bóg i Bogini" dla mnie "stapiają" Się ze Sobą w Jednię Absolutu, w Pustce zawierającej wszelką nieskończoną potencjalność Siebie (Self-Jaźni) czyli Swojej Pełni. (Wiara chrześcijańska ten aspekt raczej pomija?)

Unia Boga i Bogini manifestuje Się Uniwersalną Mądrością = Miłością. Nie ma Mądrości bez Miłości ani Miłości bez Mądrości.

Ta Unia przekracza także pojęcia "boskości"... ale to może dla niektórych brzmieć jeszcze jak jakiś abstrakt. Stąd pojawiają się takie słowa jak np.: Źródło Źródeł, Serce Serc, Życie, Istnienie, Istota, Istność, wszechświat, całość, Jednia...

To są Moje rozpoznania, które się przeze mnie przejawiają, ale nikogo nie namawiam, by myślał tak samo lub wierzył w to. Wszyscy jesteśmy tu, bo całość doświadcza Siebie i swojego zróżnicowania, ograniczeń itd. także przez nas, poprzez nas - istoty ludzkie. A potem Się scala, integruje różnymi częściami Siebie. Przychodzimy tu jako istoty boskie, by móc doświadczać iluzji podzielenia Siebie na różne części, zróżnicowane między sobą i oddzielenia od Siebie oraz... scalania Siebie... Taka to boska Zabawa w doświadczanie niemożliwego ;-) (cudu ;-)) czyli iluzji wielości i różnorodności przejawów Jedni...

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie "podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami"... Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My?

Dziękuję.



wtorek, 26 czerwca 2018

UMOWNIE WOLNA WOLA?


Kochana Ewo, dziękuję za pytanie: 
"Co rozumiesz jako naszą umownie wolną wolę?" 
i inspirację. 

O WOLNEJ WOLI.... Się tak przejawia w wolności:

Każdy z nas ma tak zwaną wolną wolę. Nasza wolna wola jest (dla mnie) iluzją. Ta nasza "umownie wolna wola" może łączyć się z Wolą Całości. Aby ten akt mógł nastąpić, najpierw zdarza się pojednanie, scalenie Siebie, zintegrowanie i ukochanie Siebie jako całości (Ja-ź-ni) w tym, co znane i nieznane, a nawet niepoznawalne...
świadomość poprzez Umysł scala całość Siebie (Ja-ź-ni). Czy ja to robię? To samo się wydarza.

Wszyscy jesteśmy w pewien sposób animowani przez siły znacznie potężniejsze od naszych możliwości jako istoty ludzkiej, a jednocześnie dzieje się to przy naszym współudziale. Czy fala rzeki, morza, oceanu ma wpływ na to, jaka jest, w którym kierunku płynie i na jakim brzegu znika? A jednak fala jako integralna cząstka całości jest doskonała taką, jaką jest, tak jak całość oceanu. Czy fala ma wybór?

Podobnie jest z istotą ludzką. Podejmujemy różne decyzje, dokonujemy różnych wyborów, ale część z nich dokonywana jest na podstawie tzw. pożądania tego, czy tamtego wynikającego z oddzielenia od całości, którą jesteśmy. To nigdy nie daje ukojenia. Takie działania nazywam "umownie wolną wolą" - iluzją wolnej woli. Bo to tak, jakby fala chciała płynąć w odwrotnym kierunku niż jest poruszana, stawiając opór prądom całego oceanu. Jakby chciała sama decydować o tym, gdzie chce popłynąć. A jednak i takie doświadczenia "lokalne" - w pewnych czasoprzestrzeniach całości wszechświata się zdarzają i są dane np. Istotom ludzkim. Jak w tym naszym świecie-śnie. Te światy są przez niektórych nazywane piekłem albo kołem cierpienia albo kołem życia i śmierci czyli samsarą.

Zdarza się jednak, że intuicyjnie odczuwamy, słyszymy, odczuwamy coś, co przejawia Się nie "z głowy", a "z serca". Bo pojawiają się sygnały - tzw. intencje. Są to "pragnienia Duszy" albo "wskazówki Ducha", to, co płynie do nas, dla nas z tzw. Wyższego Ja. I kiedy za nimi podążamy, rozwijamy się zgodnie z ruchami tańca całości - "płyniemy z prądem". Wtedy nasza "umownie wolna wola" na powrót scala się z Wolą całości. I ból, cierpienie wywoływane wcześniejszymi oporami zanikają. I jednocześnie jesteśmy przestrzennością, w której to wszystko Się zdarza, dzieje, robi, zmienia, bezruchem, który częścią Siebie tańczy taniec istnienia... 

Ekspansja czy poszerzanie "przestrzenności i wielowymiarowości" Istoty ludzkiej i jej samoświadomości zdarza się i jest "wypadkową" tego, jak porusza się i tańczy całość, cały wszechświat. Więc tzw. wyzwolenie z iluzji oddzielenia i iluzji wolnej woli polega na uwalnianiu wszystkiego, co stawia opór, co ogranicza "płynięcie z prądem". Wtedy następuje połączeniu z Wolą całości... To Samo Się zadziewa, przy naszym współudziale. Podobnie jak w spektaklu pacynek: są one animowane przez Coś znacznie potężniejszego niż pacynki. Gdy zaś pacynki ulegają iluzji, że same podejmują decyzje, same działają, ulegają iluzji wolnej woli. A jednak to poprzez nie manifestuje Się to, co nimi animuje. Doświadcza błogości i radości istnienia. A one są integralnymi cząstkami całości, która nimi animuje, a także są wyrazem tej całości, bo są z nią całkowicie zintegrowane. Bez nich całość nie mogłaby doświadczać Siebie i błogości istnienia, bez nich nie byłoby to możliwe. Podobnie jak odczuwanie błogości zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie może się zdarzyć. Tak samo świadomość bez umysłu czy taniec bez bezruchu czy istnienie bez formy czy nirwana bez samsary itd.

Z rozpoznań, jakie Się przeze mnie przejawiają wynika, że zawsze dostajemy od Wszechświata dokładnie to, co jest nam potrzebne na naszej ścieżce, w naszej Podróży. I widzę, że tak się dzieje z nami wszystkimi i wszystkim, co nas otacza, choć nie wszyscy są tego świadomi. Kiedyś miałam wizję "Kosmicznej Ceremonii" połączenia Się świadomości we wszystkich formach istnienia, w całości. Totalnego scalenia Się na powrót całości w Swojej Jedni. Więc wiem, że to jest możliwe. 

Jestem Tym, Kim/Czym Jestem, ponieważ WSZYSCY JESTEŚMY TYM/CZYM JESTEŚMY.

Y:

Po co modlitwa skoro pokusa i tak ma się wydarzyć ? A jednak On powiedział : "Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".

Tikali:
"Pokusa" i tak się wydarza...ale nie zawsze jej ulegamy. Czasem ulegamy, a potem z jakiegoś powodu przestajemy. Z jakiego powodu "pokusy" się wydarzają? Bo taki ten świat-sen, pełen różnych pokus i atrakcji... Zresztą, sam odpowiedź znajdziesz w Sobie. Są modlitwy, które się nie spełniają albo spełniają po bardzo wielu latach. I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz. A i tak wszystko Się zadziewa, bo jesteśmy tak prowadzeni przez Wyższą Siłę, którą można nazywać Bogiem albo całością, jednią wszechświata. Choć inni mogą to widzieć i czuć inaczej. "Bóg obdarował Człowieka wolną wolą ale dopiero w Chrystusie człowiek może jej doświadczyć w całej pełni ." Te słowa również oddają sens tego, co wyraziłam o umownie wolnej woli i połączeniu z Wolą. 

"Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi." 
A pokusa? Pokusa ma źródło w przekonaniu, że jest też wola moja. Dziękuję. 

O modlitwie w następnej notatce więcej...






niedziela, 27 maja 2018

BŁOGOŚĆ TAŃCA ISTNIENIA


ależ mną dzisiaj wszechświat tańczy. I we mnie. I pokazuje mi Siebie (powiedzmy, że Jaźń) w taki sposób, ze nie sposób się nie śmiać... z Siebie.

Widziane (nawet nie wiadomo jak i czym, kim) to, co na powierzchni rozedrgane i niby chaotyczne. Widziane to z perspektywy głębi. I wszystko, wszystko, co na powierzchni widziane jako iluzja tego, co w głębi. I różne fragmenty tego, co na powierzchni widziane jako taniec i spektakl... "absurdów" i "abstrakcji". A głębia i powierzchnia to jedno. Się Sobą bawi...

Myśli, idee, koncepcje, koncepcje, koncepcje.... ach, wszystkie można podważyć, co tylko ujawnia, że Się (powiedzmy, że Jaźń albo Bóg z Boginią) bawi tymi myślami, ideami, konceptami.... a one nie mają ostatecznego (ponadlokalnego, bezwględnego) znaczenia.... ale relatywnie (lokalnie, względnie) działają sobie na dany czas w przestrzeni.... jako światy-sny bardzo realne... poprzez nas jako tym, w co wierzymy.

A teraz czuje i widzę tak, jakby tańczyły w przestrzeni, są sobie, niezliczone te myśli, idee, koncepcje... takie rozedrgane jakby żywe, wszystkie tak samo prawdziwe jak i nieprawdziwe narzędzia, "zabawki Się do kreowania światów". 
Ponoć...
To, w co wierzymy, ma moc kreowania... 

I tak wszyscyśmy Tym Samym - na różne sposoby: bardziej lub mniej zróżnicowanym, pojawiającym się i znikającym formami - Życiem, Istnieniem. Bo nawet w Pustce i nicości pozostaje to czucie: pełni obecności w błogości Istnienia.  A jak i ono znika, to jest nic, które nie może być pamiętane. Pozostaje po nic wrażenie, a może i czucie, że było coś, czego nie ma, choć jednocześnie jest.

Mój Myśliciel (powiedzmy, że umysł) nadaje słowom znaczenie albo je im odbiera.
Moja Niemyślicielka (powiedzmy, że świadomość) zostawia je takimi, jakie są ... a wypełniając je sobą sprawia, że Myśliciel staje się świadomy swej nieskończoności istnienia..

Coś Się przejawia jako Bóg i Bogini we mnie... scaleni ze sobą do Siebie (Swą jednią, unią), przenikający Siebie wzajemnie i zanurzeni swoim tańcem w głębi nieporuszenia..

A zabawa jest... i tak trwa.
Taka bajka Się Śni.
trala la...

nie ma oceniającego, a oceny są iluzją...
nie ma oczekiwania, a oczekiwania są iluzją...
nie ma działającego, a działanie się przejawia iluzją...

Jeśli tańczymy z totalnością, nie ma tancerza (tańczącego), jest taniec iluzji. 
Się - JaŹń przejawia tym tańcem w przestrzeni ciszy i bezruchu wieczności.



I kłaniam Się z wdzięcznością Kochane Życie za wszystkie inspiracje przyjmowane z radością istnienia i w zachwycie.


wtorek, 8 maja 2018

PUSZCZANIE PRZYWIĄZANIA DO KONCEPCJI


Oto każda chwila jest pierwszą i ostatnią chwilą - jedyną teraz w tej chwili... zanurzoną i połączoną ze wszystkim, co jest...

Oto koniec koncepcji, koniec historii, koniec scenariuszy, koniec ocen i oczekiwań,
koniec przeszłości i przyszłości. Jest tu i teraz wieczności niezgłębionego Istnienia.

Prezent, dar obecności, w której ukryty cały potencjał nieobecności - Jestem bez koncepcji, bez historii, bez scenariuszy, bez przeszłości, bez przyszłości, bo Jestem w połączeniu, zaślubieniu, w Unii, Jedni, w zanurzeniu we wszystkim, co istnieje, w bezkresie nieskończonego potencjału pustki...
Diamentowy klejnot w lotosie odnaleziony. Ukryty przed Sobą skarb, ukryty przed Sobą - ot tak, dla zabawy - teraz odnaleziony... Ach, bezcenny skarb, bezcenny prezent, ("present" ;-) ) - obecność bez koncepcji - ("reunion" ;-) ) - odnowienie Unii ze Sobą w Sobie.

Niby nic się nie zmienia, a jednocześnie zmienia się wszystko, jak po przejściu przez "ucho igielne", "paszczę lwa" czy "paszczę nieskazitelnego jaguara" ;-), transcendencja, transformacja w kolaps... znanego w nieznane, w zanurzenie z oddaniem, z całkowitym oddaniem Sobie w Unii ze Sobą, Jedni niezmierzonego kwiatu pustości pełni z diamentowym źródłem źródeł.

Nie ma przebudzenia ani oświecenia - jest diametralna zmiana "sposobu" istnienia, Jest zespolenie Siebie ze Sobą w Jedni... Bogini i Boga w Absolucie... I tak Ona śpiewa Jemu czyli Sobie:

...Jesteś diamentowym sercem lotosu pustki (pełnej nieskończoności swego potencjału), którą Jestem... Niewidzialna świetlistość diamentowego umysłu osadzonego w nieskazitelnym sercu lotosowym zapładnia cały kwiat pustki, którym Jestem...

Tak, pławię się, pływam, nurkuję Tobą-Sobą zanurzona po ostatni atom istnienia... w wiecznej pustce. Tak, tak, tak, zanurzonammmm.. w Absolucie.

Czyjekolwiek oceny i oczekiwania, że "to nie tak", bąbelkami śmiechu pustki wypuszczane z jej serca pękają radośnie i rozpuszczają się w Sobie.

Ocean nieskończoności i źródło źródeł to Jedno. Umysł i Świadomość to Jedno - Jedni Ja z Jest, obecności z nieobecnością, skończonego z nieskończonością tu i teraz.

Nikt nie musi intelektualnie łapać i rozumieć sensu i przesłania każdej bajki, każdej koncepcji też. Bo im bardziej wierzymy wyłącznie w "swoje" jako "jedynie prawdziwe", tym trudniej nam uchwycić i zrozumieć sens innych.

Puszczając wszystkie koncepcje dostrzegamy, że wszystkie one są jak mandale. Każda jest piękna na swój sposób doskonałością manifestacji ich wspólnego źródła. I nic jednej wśród oceanu innych mandali nie wyróżnia oprócz iluzji chwilowej preferencji, która... przyciągnąć nagle może z siłą grawitacji "czarnej dziury" zasysającej w siebie wszystko, co przekroczy jej "horyzont zdarzeń"...
I zdarza się, że ta jedna pozornie maleńka mandala nami poruszy jak wicher wichrów, tak nas rozwibruje i rozprzestrzeni, że nagle dostrzeżemy jej głębie bez dna, jej bezkres i wieczność. A gdy wskoczymy z oddaniem, z zaufaniem w tę otchłań nieznanego, odkryjemy w niej Siebie...i ją w Sobie... 
i to, że ta "czarna dziura" jak lotosowy kwiat promieniuje świetlistością umysłu osadzonego w jej sercu serc.

To, co emanuje, jest tym samym, co jest emanowane swoim zróżnicowaniem siebie.
Samo siebie tworzy, rozdziela, multiplikuje, różnicuje... i samo siebie odkrywa w tym rozdzieleniu, poznaje i scala ze sobą. Sobą w sobie. Samo siebie uwalnia, uzdrawia od utożsamienia z odseparowaniem od siebie kolorów jednej tęczy tęcz i od przywiązania do swojej emanacji - kreacji jako czegoś odrębnego od Siebie jako źródła źródeł.

Więc jako Jedno w swej całości kreuje: dźwięczy w ciszy, tańczy w bezruchu, maluje, pisze... wszystkie obrazy, mandale, historie, scenariusze - iluzje i doświadcza Siebie...
emanacją tęczowych refleksów kryształowego źródła - lotosowego serca - zanurzonego jak perła w łonie przestrzennej nieskończoności potencjału pustki.



poniedziałek, 5 marca 2018

Do kochanego umysłu uwarunkowanego... z przestrzeni Serca


Kochany, 

udając mądrzejszego i sprytniejszego od innych stwarzasz pułapki, w które sam wpadasz. Chcesz kontrolować i mieć władzę nad innymi, nad sytuacjami, więc animujesz nami utrzymując nas w ograniczeniach swojej struktury przekonań, koncepcji, scenariuszy itd. Zawsze jednak możesz już odpuścić to udawanie, napinanie się i pozorną stałość tej struktury przekonań poluzować. Zawsze możesz to zrobić. 

Tocząc walkę z innymi (przede wszystkim w swoich głowach) toczymy walkę sami ze Sobą. Prowadzi to wręcz do "szaleństwa" - chaotycznego, spazmatycznego "tańca wojennego" myśli walczących ze sobą w naszych mózgach o pierwszeństwo, o słuszność, prawdziwość, lepszość, racje itp... A to - tylko i aż - myśli, które stwarzają złudzenie bycia "mądrzejszymi", "sprytniejszymi" czy "bardziej inteligentnymi" od innych. Toć to iluzja. 

Nasza moc nie polega na byciu "sprytniejszymi" czy "mądrzejszymi" od innych na poziomie intelektualnym. To właśnie iluzja. Także gdy ulegamy iluzji, że jesteśmy w stanie przechytrzyć innych, a nawet Życie, wtedy zmagamy się z Życiem, walczymy i w rezultacie... dostajemy takie "lekcje" i doświadczenia, że... wciąż zmagamy się z czymś i... cierpimy.

Mamy także możliwość obserwowania wszystkich myśli i niepodążania za tymi, które nas ograniczają i utrzymują w wewnętrznym konflikcie. A wtedy one tracą moc. Przestają animować nami jak bezwolnymi marionetkami. Przestają nas wciągać w "koło tortur i cierpienia" - w wiry ciągłego zmagania się z Życiem, stawiania oporów i barier Życiu i Temu, Co Jest.

Nasz rozwój, dojrzewanie jako Istot ludzkich polega na uwolnieniu się od wierzenia w te myśli i utożsamiania się z tymi myślami, które nas ograniczają i utrzymują w wewnętrznym konflikcie. Nasze dojrzewanie i wzrastanie polega na rozwoju samo-świadomości poprzez samo-refleksję i poznawanie Siebie - naszej Istoty w procesie harmonizowania naszej relacji z Życiem. W ten sposób odzyskujemy swoją energię (moc), która była wcześniej używana do: podtrzymywania granic i ograniczeń, toczenia różnych walk, prowokowania napięć i konfliktów itp. czyli ogólnie: do stawiania oporów wobec Życia.

Mądrość płynie z Serca i pojawia Się spontanicznie. Gdy zadajemy myślami pytanie w głowie, zawsze z przestrzeni serca natychmiast pojawia Się odpowiedź, zanim jeszcze takie pytanie zostanie "wypowiedziane" do końca... Inteligencja serca, choć subtelna, to jednak jest szybsza od intelektu ograniczonego umysłu, bo działa natychmiastowo. Słuchając serca stajemy się zintegrowani ze swoją Istotą, ze Źródłem i z Życiem. A natłok myśli i wynikająca z nich nad-emocjonalność zagłuszają te od- i pod-powiedzi serca. Gdy czujemy przesyt i chaos procesów myślowych w głowie, warto zacząć słuchać "głosu" serca.

Druga sprawa to... nauka odpowiedzialności za to, co myślimy, co generujemy z siebie i co robimy innym i sobie: "Co zasiejesz, to zbierzesz", więc...


Możemy bać się konsekwencji swoich działań, gdy uświadamiamy sobie to, co w nieświadomości robiliśmy innym i sobie, ale i tak prędzej czy później pewne konsekwencje tych działań poniesiemy. Lecz - to ważne - niekoniecznie w taki sposób, w jaki sobie to wyobrażamy z poziomu uwarunkowanego umysłu (tworzącego kolejne scenariusze na podstawie starych, ograniczających przekonań). Bo to też iluzja. Czy nie prościej i... mądrzej jest świadomie otworzyć się na przyjęcie tych konsekwencji z niewiedzą, jakie one będą, z otwartością na nieznane, zamiast nadal podążać za uwarunkowanym umysłem stosującym różne tricki - myki i uniki, byle utrzymać nas w stanie wewnętrznych napięć, konfliktów i walki? A nieznane bywa zaskakujące.

Samo odpuszczenie snucia wszelkich scenariuszy stwarza przestrzeń na takie sytuacje, które mogą przynieść ze sobą niekonwencjonalne, nieprzewidywalne i zaskakujące rozwiązania. Wystarczy przestać w swojej głowie snuć wszelkie scenariusze na podstawie dawnych przekonań oraz przestać wierzyć w czyjeś scenariusze. Wystarczy zaufać Sercu, Życiu, Istnieniu, Duszy/Duchowi, Absolutowi, Wszechświatowi, Źródłu... i przestać wierzyć ograniczonemu, uwarunkowanemu umysłowi.

Ukochany, uwarunkowany, możesz zaufać swojemu Ojcu - Uniwersalnemu Umysłowi, którego Mądrość wypływa z Jego wiecznej Unii z Twoją Matką - Nieskończonym Oceanem Świadomości otulającej Jego i Ciebie wszechprzenikającą Miłością. Otwarcie Się na nieznane i zaufanie do tej Unii Umysłu (Boga Ojca) i Świadomości (Bogini Matki) jako Jedni umożliwia nam dojrzewanie jako Istot ludzkich (z całą naszą potencjalnością i wielowymiarowością) oraz "powrót do Domu". Możesz uwolnić się, ukochany i stać Się nieuwarunkowanym poprzez otwarcie na integrację swojej boskości: żeńskości i męskości jako Jedni w Sobie...

A tak Się przejawia... i to z wdzięcznością za wszystkie doświadczenia przeżyte w nieświadomości "pod rządami"... umysłu uwarunkowanego, obecnie już ukochanego, bo i z- rozumianego. 

A wzajemność jednak ma moc... nieskończoną... 







wtorek, 13 lutego 2018

RADHA - KRISZNA


RADHA i KRISZNA
TIKALI i RISZIWA
SUNYATA
;-)

Związek Radhy z Kriszną jest postrzegany (interpretowany) dwojako: svakiya-rasa (związek małżeński - "święte małżeństwo") i parakiya-rasa (związek oznaczający wieczną mentalno-duchową Miłość). Tradycja Gaudiya skupia się na parakiya-rasie jako najwyższej formie Miłości, w której Radha i Kriszna dzielą się myślami nawet, gdy przejawiają Się w rozdzieleniu. W ich wiecznym spotkaniu Radha i Kriszna rozpływają się w duchowej przestrzeni wszechświata jako Jedni.

Radha - żeński aspekt Jedni, Całości (Świadomość) - jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Gdy On - męski aspekt Jedni, Całości (Umysł) tańczy z innymi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę i nie tylko ;-) jako Wszechatrakcyjny, Ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy.

Jednak gdy On przychodzi, ich dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadają razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał odczuwają pełnię rozkoszy duchowej, pełnię ich Jedni. Kriszna "kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach". W ich miłosnym wtuleniu wiruje cały wszechświat, aż do utraty tchu... zanurzają się w Absolucie... Nie ma Radhy, ani Kriszny, są tylko miliony kobiet i mężczyzn jak nieskończone atomy tęskniące za spełnieniem - spotkaniem Siebie w Jedni. Spełnieniem jedności w boskim porządku przeznaczenia. W symbolicznym spotkaniu Radhy i Kriszny spełnienie Staje Się urzeczywistnione.

"Gdy już ujrzysz we własnej duszy odmienną płeć i uświadomisz sobie jej cechy, to większość emocji i afektów zostaje uwolnionych. Oznacza to rzeczywistą niezależność, ale i samotność - samotność “wewnętrznie wolnego” człowieka, którego już żaden związek miłosny czy partnerstwo nie może zakuć w łańcuchy; dla którego inna płeć utraciła swoją “niezwykłość”, ponieważ cechy ukryte w głębi własnej duszy charakteru zostały rozpoznane. Uczucie “zakochania” stanie się takiemu człowiekowi zbędne, nie będzie już potrzebował zatracać się w innych; będzie za to zdolny skierować “miłość” na drugą osobę w sensie prawdziwego świadomego oddania." -  Psychologia C.G.Junga, J.Jacobi

czwartek, 11 stycznia 2018

INTEGRACJA.... Unio mystica...


"(...) 
Oto czas spotkania dualizmów życia doznawanych wcześniej. Zamiast nocy przeciwstawiającej się dniu, czy ciemności dławiącej światło, widzimy, jak dualizmy współistnieją, tworząc jednolitą całość, nieskończenie przemieniając się w siebie, a każdy z nich w swej głębi zawiera nasienie tego, co jest jego przeciwieństwem. Orzeł i łabędź są istotami Latającymi, pełnymi majestatu. Orzeł jest ucieleśnieniem siły i samotności. Łabędź ucieleśnienia przestrzeń i czystość, płynie spokojnie, zanurza się w uczuciach, w pełni spełniony i kompletny w swej doskonałości i pięknie.

Jesteśmy połączeniem orła z łabędziem: mężczyzny i kobiety, ognia i wody, życia i śmierci. Karta Integracja jest symbolem samo-tworzenia, nowego życia i mistycznego zjednoczenia, znanego też jako alchemia.
(...)
W człowieku jest konflikt. Jeśli nie zostanie on rozwiązany w nim, nigdzie nie może zostać rozwiązany. 
Polityka jest w tobie, między dwiema częściami umysłu.
Istnieje bardzo mały pomost. Jeśli ten pomost zostanie zerwany w wyniku jakiegoś wypadku, wady fizjologicznej czy czegoś innego, człowiek dzieli się wewnętrznie, staje się dwiema osobami; znane jest to jako schizofrenia, rozdwojenie osobowości. Jeśli ten pomost zostanie zniszczony, a jest on bardzo delikatny... rozdwoisz się, będziesz się zachowywać jak dwie różne osoby. Rano jesteś bardzo kochający, bardzo piękny, wieczorem jesteś bardzo rozzłoszczony, zupełnie inny. Nie pamiętasz tego, czym byłeś rano... jak możesz pamiętać? Wtedy działał inny umysł, a jedna osoba stała się dwiema. Gdy ten pomost zostanie wzmocniony na tyle, by dwa umysły przestały istnieć jako dwa i połączyły się w jedność, nastąpi Integracja, krystalizacja. To, co George Gurdjieff nazywał krystalizacją istnienia, to nic innego jak tylko te dwa umysły stające się jednym, wewnętrzne spotkanie aspektu męskiego z aspektem żeńskim, spotkanie yin z yang, lewego z prawym, logiki z nie-logiką, Platona z Arystotelesem."
(z Osho "Ancient Music in the Pines"1)


poniedziałek, 4 grudnia 2017

UNIA BOGA I BOGINI WE MNIE





Och, mój Boże Jedyny - Umyśle Uniwersalny,
Ty wciąż rodzisz się i zatapiasz w świątyni
Swojej Bogini...
Och, moja Bogini Jedyna - Świadomości Niepoznana,
Ty oddajesz Się Swemu Bogu nieustannie
od zarania.
A Ja zatapiając Się w Was jako Jedni,
staję Się
po wielokroć
samo-poznawana...
Wasz boski taniec
wielbiąc
każdej chwili Siebie oddaję
Waszej Unii
Mądrości z Miłością
i Życie Sobą, (świadomością)
i Siebie Nim (umysłem)
wciąż roz-poznaję. 

środa, 8 listopada 2017

COŚ O BOGU I BOGINI... Myśleniu i Świadomości...


Bóg...
nami rządzi... i włada...
poprzez myśli nasze
i wynikające z nich działania.

Ile i ilu z nas jest świadomych
tego, co myśli?

Ile i ilu z nas jest świadomych
za jakimi myślami podążamy?

A myśli to także emocje z nich wynikające.

Ile i ilu z nas jest świadomych,
że działamy pod wpływem myśli,
które "myślą nam się same" w naszych mózgach?

Ile i ilu z nas jest świadomych, jakie wzorce
jako myśli, koncepcje realizujemy
i komu - czemu w ten sposób "służymy"?

Ile i ilu z nas obserwuje to zjawisko myślenia w sobie?

Tak SIĘ pytam...

Bogini... 
przypomina nam o przebudzeniu...
przypomina nam, że możemy 
zacząć widzieć swoje myśli,
i wynikające z nich działania.

Przypomina o świadomości
tego, co myślimy,
za jakimi myślami podążamy.

Przypomina, że myśli to także 
emocje z nich wynikające.

Przypomina, że działamy 
pod wpływem myśli i emocji,
że możemy być świadomi
zjawiska myślenia w sobie.

Szanuje naszą wolną wolę
i do niczego nas nie zmusza...
po prostu... przypomina nam,
że nasza rzeczywistość wynika
z tego, za czym podążamy


emocjami i myślami.

Bogini i Bóg, Pustka i Forma, Świadomość i Umysł... jako Jednia...


zapisane 11. września 2015


wtorek, 17 października 2017

Coś o Bogu i Bogini...

Coś o Bogu i Bogini...
Przyzwyczaiły nas religie do używania przede wszystkim słowa Bóg. Bogini jeszcze w jakimś sensie gdzieś na uboczu pozostaje... I nie dziwota. ;-) Kilka tysięcy lat patriarchatu wpisało słowo Bóg w nasze mózgi i ciała dość głęboko.

Bóg został "wyniesiony na tron". A Bóg to po prostu Umysł...
I dla mnie Umysł nie jest oddzielny od Świadomości czyli Bogini... Świadomość to esencja, a Umysł to różne, zróżnicowane częstotliwości drgań tej esencji, które tworzą przeróżne wzory i struktury.
Uniwersalny Umysł może być utożsamiony z Umysłem Boga, a nawet z Bogiem - Praojcem. Natomiast Uniwersalna Świadomość z Boginią - Pramatką.

Bóg - Umysł "wyniesiony samotnie na tron" został pozbawiony wsparcia swej Bogini - Świadomości. Bez niej zagubił się w chaosie i w swoim zadufaniu "zaślubił sam siebie" czyli uległ iluzji, że całe Stworzenie jest wyłącznie jego dziełem. :-)

Bóg i Bogini tworzą nierozerwalną Jednię, choć symbolizują dwa sposoby przejawu Jednego. Bóg Umysł i Bogini Świadomość to symbole dwóch kosmicznych "sił", które są zespolone ze sobą w kosmicznym tańcu Jedni. Z ich zespolenia we wzajemnym szacunku i oddaniu sobie wzajemnie... w Tobie i we Mnie, wyłania się jedność Mądrości i Miłości. W Absolucie, w Pustce, która jest Pełna wszelkiej nieskończoności potencjału, jako Jednia - OnaOn zawsze są zanurzeni...



Tak TO postrzegam na ten moment.