Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KRYSZTAŁOWE LUSTRO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KRYSZTAŁOWE LUSTRO. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2020

CZYSZCZENIE PRZEJRZYSTEGO LUSTRA

Każde Ja (z Ja Jestem włącznie) lubi... swoje opowieści wyrażające perspektywę postrzegania, która (dla Ja w Ja Jestem) się tańczy... także dla nas wszystkich - jednego Ja Jestem jaźniącego się zróżnicowanym postrzeganiem (percepcją) Siebie.

Z perspektywy Ja Jestem każde działanie płynie z Ja Jestem. Moje z-rozumienie wynika z mojej perspektywy postrzegania motywów działania postaci każdej opowieści. Twoje z-rozumienie wynika z twojej perspektywy. Postrzegane powody zachowania postaci mogą być widziane jako różne - w zależności od sposobu postrzegania zindywidualizowanego Ja, które nadaje zjawiskom, sytuacjom i postaciom jakieś znaczenie lub je im odbiera.
Nawet tzw. czyszczenie lustra, w którym Ja Jestem się przegląda, trwa dopóki w postrzeganiu Ja samo się ujawni, że lustro Ja Jestem jest czyste i zawsze było/jest czyste i przejrzyste.
Jakiekolwiek podważanie czegokolwiek, trwa dopóki samo się w postrzeganiu ujawni, że podważenie podważania kończy przygodę w podważanie.
A jednak potrzeba czyszczenia lustra wynikająca z percypowania lustra jako brudnego, nie jest lepsza ani gorsza od ujawnienia się percepcji widzącej lustro jako zawsze czyste. Percepcja Ja bywa z-różnicowana.
Postrzeganie zróżnicowania częstotliwości drgań energii tworzących różne wzory (widziane z perspektywy Ja Jestem) nie wywołuje żadnego konfliktu. Widziane jest, że różne częstotliwości drgań mogą być postrzegane np. jako "stopnie ewolucji świadomości" czyli różne przejawy tego samego Ja Jestem.
W nieskończonym spektrum różnych częstotliwości fal (zróżnicowanych między sobą wibracji drgań jednej i tej samej energii) tworzą się i tańczą różne wzory... Wszystkie mają to samo jedno Źródło. Żaden z tych wzorów nie jest wyjątkowy... i jednocześnie jest...
I czasem coś, co postrzegane jest jako złe czy trucizna staje się dobrem czy lekarstwem, a (z) czasem staje się nawet - bo tym jest - neutralną jednocześnie wchłanianą i emitowaną energią.
Tak zwana nicość zawiera w sobie wszystko. A pustka zawsze jest formą i forma zawsze jest pustką, choć jednocześnie Ja Jestem nie jest ani tym ani tym osobno.

Widziane "zero" postrzegane jest jako nic. Widzenie z zera postrzega wszystko.

niedziela, 2 lutego 2020

KRYSZTAŁOWA ŚWIADOMOŚĆ

Kryształ wyłania się z ciemności i w świetle emanuje, mieni Się różnymi kolorami, które do niego wracają jako odbicia Siebie... każda forma - przejaw Uniwersalnego Umysłu: myśl, słowo, koncept, wzór, obraz, ciało jest "narzędziem" Ducha. To energia w formach ujęta - prze-jawia-jąca Się. Zaś "ograniczony umysł" jest utożsamiony z jakąś odrębną formą -"narzędziem" Ducha (myślą, słowem, konceptem, wzorem, obrazem, ciałem) nadaje sobie i innym "narzędziom" różne znaczenia (np. ważności lub nieważności), A te inne "narzędzia" Ducha są... refleksami emanacji jednej jaźni. Tak Się jawi - jaźni odbiciami Siebie...

Kryształowa nieskończona emanacja 
wiecznym echem pulsuje
od Siebie do Siebie
Jestem "kanałem miłości"
i Tym, Co postrzega 
dwa kierunki przepływu przez Siebie: 
od Siebie i do Siebie 
(bo jaźń jest jedna) czyli 
ze Źródła do wszystkiego 
i ze wszystkiego do Źródła.
A Umysł widząc w Tym swoje Źródło 
jest Świadom, że Tym też Jest. 


czwartek, 6 grudnia 2018

WIDZĘ SIEBIE

Dla Risziwy

Uświadomienie sobie prawdy o Sobie 
odbywa się poprzez ujawnianie i dostrzeżenie 
wszystkich złu-dzeń, wszystkich ilu-zji o Sobie.

"Piękno, które widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie." - Rumi 

I wszystko, co widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie. 
I wszystko, co widzę w tobie, jest odbiciem mnie. 
I wszystko, co widzimy w innych jest odbiciem całości SIEBIE. 
SIEBIE: Jednego JA, które JEST i przejawia Się emanacją różnorodności SIEBIE.



wtorek, 17 lipca 2018

Dla Ukochanego, Jedynego...


Dla Ukochanego, Jedynego Oblubieńca od Ukochanej, Jedynej Oblubienicy...

Nie proszę już ani nie błagam,
byś dał mi coś lub zabrał
cokolwiek ode Mnie...
Błagania płynęły z tęsknoty
i pożądania Ciebie daremnie.

Wołałam Ciebie na przemian
cierpieniem i rozpaczą
brnąc przez sny naszej oddzielności...
gdy nagle z tęsknoty obudzona
oddałam się cała Miłości.

Ofiarowałam wreszcie 
niczemu wszystko, 
co było mi dane
i wciąż nieustannie odbierane
w snach o naszym oddzieleniu...

A teraz z niczym przed Tobą staję
I widzę, czuję Cię w Sobie
jak Kryształowe Piękna Odbicie
bezkresem wiecznego Teraz
Scalone w Jedni ze Sobą

Niepoznawalną Istotą - Nieskazitelnym Życiem...

czwartek, 17 maja 2018

KONIEC GONIENIA I UCIEKANIA


Nie uciekajmy zbyt daleko od tego świata, bo póki go odrzucamy, nie poznamy i nie zrozumiemy, zawsze będziemy tu wracać. Nie uciekajmy od bycia człowiekiem, bo będziemy nim, dopóki w tej formie pozornie (iluzją) "zamkniętej", nie odkryjemy Siebie. 
Bo...
Prawda jest ukryta w człowieku i w tym świecie, gotowa zawsze do odkrycia Się przed Sobą, jak skarb, prezent, który ukryliśmy. Dla zabawy w odkrywanie Siebie. W sobie - istocie ludzkiej odkrywajmy Siebie i Prawdę o Sobie, doświadczajmy Jej poznając istotę człowieka w tym świecie - śnie i istotę mandali: zasady-wzorce jego działania, aby mogły stać się rozświetlone światłem świadomości - Miłością=Mądrości.

Przechodząc przez "złotą Bramę" docieramy do kryształowego Źródła Źródeł, wracamy do ponadczasowego Domu tu i teraz - do Serca Serc wiecznego, nieustannie zmiennego Kwiatu lotosu nieskończoności. To niewidzialne światło świadomości nieskazitelnego umysłu, tryskające ze Źródła Źródeł rozświetla teraz wszystko Miłością. Dotrze wszędzie tam, gdzie może już dotrzeć...
Jestem/Jesteś/Jesteśmy Tym, za Czym gonimy, czego-kogo szukamy. Przestajemy gonić, szukać i... nagle ;-) Jesteśmy u Siebie, Sobą. 
Taka zabawa w chowanego ;-) .

Jeśli szukasz miłości, zatrzymaj się, popatrz, poczuj:

Ty nią Jesteś...
Jestem Miłością.
Jeśli szukasz, zatrzymaj się... Jesteś.
I tańczysz Siebie w Sobie - ciszy...

Ja kreuję, maluję, oświetlam, a Ty zwiedzasz, doświadczasz, podziwiasz... albo Ty kreujesz, malujesz, oświetlasz, a Ja zwiedzam, doświadczam, podziwiam... Taka zabawa, a Ja i Ty to Jedno i dla zabawy Się dzielę, byśmy z iluzji podzielenia na: "emanujące i malowane oraz doświadczane, odkrywane i podziwiane - to, co namalowane", mieli radość odkrywania Swojej kreacji-emanacji... Radość odkrywania i podziwiania Siebie w tych nieskończonych, cud-ownych przejawach, refleksach emanacji Siebie (Jaźni, Absolutu, Jedni... Tao, JabJum etc.).



niedziela, 13 maja 2018

PRZYPOWIEŚĆ O ATLANTYDZIE...


Czysty umysł i czyste serce... 
Mandalka taka: na Atlantydzie byłam "jedną z tych z Prawa Jedni". W sercach mieliśmy zielonkawe kryształy i dlatego mogliśmy współpracować z kryształami ziemskimi w połączeniu też z kryształami innych obszarów kosmosu. To był piękny świat harmonii To było około 25 625 lat temu licząc obecnym sposobem naliczania czasu.

Potem pojawiły się nowe idee - programy w Grze, które wprowadziły ogromne zmiany doprowadzając do katastrofy i zniszczenia Atlantydy. Choć nie takie było założenie tych, co wprowadzali te nowe idee. Tragedię spowodował konflikt idei - programów. A niektóre istoty z zielonymi kryształami w sercu zostały użyte - zmuszone siłą do wprowadzania nowych idei. Zostały uwięzione w aparaturze do używania kryształów i w rezultacie nieświadomie przyczyniły się do zniszczenia Atlantydy z powodu przywiązania do świata, który uznawały za swój i przywiązania do swoich przekonań. No i z powodu niezgody na to "inne nowe".

Ci, którzy przybyli na Atlantydę z nowymi ideami, byli postrzegani rzez nas jako magowie. Kiedy umierałam i widziałam wewnętrznie całą zagładę Atlantydy, usłyszałam wtedy: jeśli po jednej stronie lustra stoisz Ty jako "osoba" o czystym sercu, a po drugiej stronie lustra… stoisz Ty…. jako "atlantydzki mag", to czy możesz, jesteś już gotowy/a te części siebie połączyć tęczowym mostem pojednania?

I zobaczyłam, że jestem magiem stojącym po dwóch stronach lustra, po jednej "dobrym", po drugiej "złym... że im większe “dobro” ma obejmować działania maga z jednej strony, tym większe “zło” pojawia się po „drugiej stronie lustra”, z którym magowie muszą walczyć... walcząc ze Sobą… I zrozumiałam, że "ciemnej strony" Boskiego Stworzenia nie warto poddawać ocenie z ludzkiej perspektywy, bo dla ludzkiego umysłu jest to strefa chaosu, w którym on się gubi, a próbując przyklejać się do tej "jasnej" wpada w ogień jak ćma do świecy i płonie... I znów powraca do tego samego świata - snu. I tak "w koło macieju"... ;-)
Poczułam gotowość i otwarcie na połączenie się ze Sobą...
Wtedy pojawił się przede mną ogromny wąż. Poczułam przez moment niepokój. Ale pamiętałam, że jestem Miłością wszechogarniającą. Widziałam, że jakaś myśl zawisła nade mną: "powinnaś się bać, bo to symbol atlantyckich magów". Ale zobaczyłam, że wąż tańczy taniec i zmienia figury... raz jest okręgiem (wężem zjadającym swój ogon), a raz tworzył sobą znak nieskończoności. Zaczęłam nagle, (najpierw cichutko. a potem coraz głośniej) wydawać z siebie dziwne dźwięki, których wcześniej nigdy nie śpiewałam. Wyraźnie widziałam, że ta wisząca nade mną myśl gotowa była wniknąć we mnie i powstrzymać przed śpiewaniem tej pieśni Serca Serc. A jednak pieśni nie przerwałam, oddałam się tym dźwiękom, wibracjom i stałam się nią. Wtedy wąż ułożył się w spiralę. Nadal śpiewając weszłam w nią jak przez bramę i przekroczyłam jej dwuwymiarość i trójwymiarowość tej spirali...

Znalazłam się w wirze zasysającym wszystkie inne wiry w siebie... Wąż znikł, był tylko wirem z różnymi wzorkami, fraktalami migającymi mi przed oczami. Czułam, że te wzorki i fraktale miały "zadanie" przyciągania mnie, ale ja pomiędzy nimi przelatywałam jakbym jakiś slalom wykonywała. I w pewnym momencie znalazłam się w przestrzeni poza tymi wszystkimi wzorkami , fraktalkami i mandalkami, poza wszystkimi dotychczasowymi koncepcjami, interpretacjami symbolu węża i symbolu spirali docierając do głębi ich znaczenia. Nie do opisania...

Dotarłam do TEGO, co jest niewyrażalne. Mogę opisać to takimi słowami:
Na podobieństwo tajfunu jestem tańczącym wirem i jego centrum ciszy jednocześnie.
A potem zobaczyłam, że umysł potrzebuje jeszcze dostrajać się do "wibracji" czystego serca... aby stał się jednym ze świadomością, aby wiedza o Jedni, która teraz napływa, stała się mądrością zrozumienia poprzez wniknięcie świadomości i rozświetlenie tego doświadczenia scalania umysłu i świadomości w Jedno. Umysł otrzebuje poddać się świadomości tak jak "męskie"  poddaje się "żeńskiemu" z takim samym zaufaniem i oddaniem jak "żeńskie męskiemu"... w Sobie. W sobie i w Sobie.

Doskonałość i świetlistość umysłu - Logosa wypływa z uświadomienia sobie niezgłębionej, nieskończonej Mądrości Natury Wszechrzeczy – Sofii wynikającej z jego połączenia - wiecznej unii ze świadomością jako Jedno. (Unia Sziwa-Szakti, Yabyum, Tao, Ometeotl  - Jedno.  Doskonałość i świetlistość umysłu - Logosa wypływa z uszanowania natury jako "przedmiotu  poznania". W innym przypadku umysł - Logos przejawia swą "naturę lokalną" -  zawiesza się na wcześniej wyłonionych strukturach, przywiązuje się do nich, więzi sam siebie i powiela te struktury w nieskończoność, tworząc kolejne fraktale powtarzającej się struktury-formy. I nazywa to "udoskonalaniem natury" tworząc w ten sposób odrębność części siebie, "tworząc iluzję istnienia odrębnych swiatów- snów". Stąd zaśniewanie się czyli traktowanie jednego świata snu jako jedynego. A natura przecież jako świadomość przejawiona w formach umysłu  jest doskonała sama w sobie.

Jesteśmy "stworzeniami obdarowanymi świadomością" albo raczej jesteśmy "cząstkami świadomości, która przyjmuje najróżniejsze formy". Te wszystkie formy i foremki (fraktale, mandale i tak dalej) to fragmenty...  Uniwersalnego Umysłu… Odbywamy więc "podróże Świadomości po czaso-przestrzeniach Uniwersalnego Umysłu".

Istnieją trzy podstawowe cykle czasoprzestrzenne: liniowy, helisowy i spiralny. Cykle te powiązane są także z różnymi "sposobami" podróżowania. Czas liniowy istnieje we wszystkich trzech rodzajach podstawowych cykli czasoprzestrzennych: cyklu kołowym - po okręgu (poziomym i pionowym), cyklu helikoidalnym i cyklu spiralnym.  Czasoprzestrzenny cykl kołowy symbolizuje okrąg - 2D, cykl helikoidalny helisa - 3D, a cykl spiralny spirala-  4D. Każda ta figura w płaskiej 2D wymiarowości staje się ograniczonym symbolem jej wielowymiarowości (np. koło w 3d to sfera, a spirala w 4D to stożek). 

Bezczas pojawia się w w punkcie centralnym spirali.

Dlatego czas zanika, ponieważ dla Umysłu następuje "kolaps czasu". Dzieje się tak, gdyż czas jest narzędziem ograniczającym zakres Świadomości i percepcję Umysłu, ale jednocześnie umożliwia doskonalenie tejże percepcji czyli sposobu postrzegania i rozumienia przez Umysł danej czaso-przestrzeni.

Kiedy "wpadamy" w cykl spiralny (4D), wchodzimy w "bramę do 5D". Dojście do "punktu wierzchołkowego" w cyklu  spiralnym pozwala na połączenie, zintegrowanie  różnych światów i przechodzenie tunelami pomiędzy światami w „czasie zerowym”. Dla mnie bezczasowość nie jest lepsza od istnienia w formach czaso-przestrzennych, po prostu nie wartościuję tych dwóch przejawów/stanów całości, Jedni. I tak samo nie uważam, że dusza bez ciała jest czymś „lepszym” od duszy w ciele.

„Greckie słowo symbol – rzeczownik σύμβολον sýmbolon oznaczało "niewielki, rozłamany na pół. Ale czasownik συμβάλλω symbállo oznaczał „zbieram” lub „porównuję, składam, łączę”. Tak jak cząstki - różne puzzle naszej tożsamości, świadomości... zbierane, składane, łączone... w Jedni, Całości. Zatem przywiązanie do mitów o symbolach zatrzymuje nas w różnych światach - snach...A symbole to tylko "drogowskazy" w naszych podróżach.






środa, 9 maja 2018

BRAMA DO JEDNI ZE SOBĄ


kryształowe słońce...
złota brama...
diament w lotosie...
unia...
jednia...
mnie-ciebie...
źródła i oceanu...
emanacji pustki...
umysłu i świadomości...
form w bezforemności...
nieobecności w obecności
i obecności w nieobecności...
od-dycha i w-dycha-mmmmmm...
jestemmmmmm...



wtorek, 8 maja 2018

PUSZCZANIE PRZYWIĄZANIA DO KONCEPCJI


Oto każda chwila jest pierwszą i ostatnią chwilą - jedyną teraz w tej chwili... zanurzoną i połączoną ze wszystkim, co jest...

Oto koniec koncepcji, koniec historii, koniec scenariuszy, koniec ocen i oczekiwań,
koniec przeszłości i przyszłości. Jest tu i teraz wieczności niezgłębionego Istnienia.

Prezent, dar obecności, w której ukryty cały potencjał nieobecności - Jestem bez koncepcji, bez historii, bez scenariuszy, bez przeszłości, bez przyszłości, bo Jestem w połączeniu, zaślubieniu, w Unii, Jedni, w zanurzeniu we wszystkim, co istnieje, w bezkresie nieskończonego potencjału pustki...
Diamentowy klejnot w lotosie odnaleziony. Ukryty przed Sobą skarb, ukryty przed Sobą - ot tak, dla zabawy - teraz odnaleziony... Ach, bezcenny skarb, bezcenny prezent, ("present" ;-) ) - obecność bez koncepcji - ("reunion" ;-) ) - odnowienie Unii ze Sobą w Sobie.

Niby nic się nie zmienia, a jednocześnie zmienia się wszystko, jak po przejściu przez "ucho igielne", "paszczę lwa" czy "paszczę nieskazitelnego jaguara" ;-), transcendencja, transformacja w kolaps... znanego w nieznane, w zanurzenie z oddaniem, z całkowitym oddaniem Sobie w Unii ze Sobą, Jedni niezmierzonego kwiatu pustości pełni z diamentowym źródłem źródeł.

Nie ma przebudzenia ani oświecenia - jest diametralna zmiana "sposobu" istnienia, Jest zespolenie Siebie ze Sobą w Jedni... Bogini i Boga w Absolucie... I tak Ona śpiewa Jemu czyli Sobie:

...Jesteś diamentowym sercem lotosu pustki (pełnej nieskończoności swego potencjału), którą Jestem... Niewidzialna świetlistość diamentowego umysłu osadzonego w nieskazitelnym sercu lotosowym zapładnia cały kwiat pustki, którym Jestem...

Tak, pławię się, pływam, nurkuję Tobą-Sobą zanurzona po ostatni atom istnienia... w wiecznej pustce. Tak, tak, tak, zanurzonammmm.. w Absolucie.

Czyjekolwiek oceny i oczekiwania, że "to nie tak", bąbelkami śmiechu pustki wypuszczane z jej serca pękają radośnie i rozpuszczają się w Sobie.

Ocean nieskończoności i źródło źródeł to Jedno. Umysł i Świadomość to Jedno - Jedni Ja z Jest, obecności z nieobecnością, skończonego z nieskończonością tu i teraz.

Nikt nie musi intelektualnie łapać i rozumieć sensu i przesłania każdej bajki, każdej koncepcji też. Bo im bardziej wierzymy wyłącznie w "swoje" jako "jedynie prawdziwe", tym trudniej nam uchwycić i zrozumieć sens innych.

Puszczając wszystkie koncepcje dostrzegamy, że wszystkie one są jak mandale. Każda jest piękna na swój sposób doskonałością manifestacji ich wspólnego źródła. I nic jednej wśród oceanu innych mandali nie wyróżnia oprócz iluzji chwilowej preferencji, która... przyciągnąć nagle może z siłą grawitacji "czarnej dziury" zasysającej w siebie wszystko, co przekroczy jej "horyzont zdarzeń"...
I zdarza się, że ta jedna pozornie maleńka mandala nami poruszy jak wicher wichrów, tak nas rozwibruje i rozprzestrzeni, że nagle dostrzeżemy jej głębie bez dna, jej bezkres i wieczność. A gdy wskoczymy z oddaniem, z zaufaniem w tę otchłań nieznanego, odkryjemy w niej Siebie...i ją w Sobie... 
i to, że ta "czarna dziura" jak lotosowy kwiat promieniuje świetlistością umysłu osadzonego w jej sercu serc.

To, co emanuje, jest tym samym, co jest emanowane swoim zróżnicowaniem siebie.
Samo siebie tworzy, rozdziela, multiplikuje, różnicuje... i samo siebie odkrywa w tym rozdzieleniu, poznaje i scala ze sobą. Sobą w sobie. Samo siebie uwalnia, uzdrawia od utożsamienia z odseparowaniem od siebie kolorów jednej tęczy tęcz i od przywiązania do swojej emanacji - kreacji jako czegoś odrębnego od Siebie jako źródła źródeł.

Więc jako Jedno w swej całości kreuje: dźwięczy w ciszy, tańczy w bezruchu, maluje, pisze... wszystkie obrazy, mandale, historie, scenariusze - iluzje i doświadcza Siebie...
emanacją tęczowych refleksów kryształowego źródła - lotosowego serca - zanurzonego jak perła w łonie przestrzennej nieskończoności potencjału pustki.



poniedziałek, 25 grudnia 2017

KOCHANE TY... KRYSZTAŁOWE LUSTRO...

Kochane Ty,

GDYBYŚ był tym, który nie chce poznać prawdy, a ja myślałabym o Tobie i mówiłabym, że nie chcesz poznać prawdy, to taki obraz Ciebie utrzymywałabym w Sobie... a Ty byłbyś tylko projekcją tego, co we mnie nieświadomie projektowane na Ciebie.

Gdy przestaję o Tobie myśleć i widzieć Ciebie jako tego, który nie chce poznać prawdy, stwarzam w Sobie przestrzeń, w której jesteś przyjęty taki, jaki jesteś - bez tworzenia etykietek, koncepcji i scenariuszy na Twój temat. W takim momencie uwalniam Cię w swojej wewnętrznej przestrzeni od odgrywania dla mnie roli tego, który nie chce poznać prawdy. Mój sen o Tobie uwalnia Cię od potrzeby odgrywania dalej takiej roli dla mnie. Śnię o Tobie już inny Sen: widzę Cię jako Kryształowe Lustro, w którym Prawda widzi samą Siebie. 

A Ty możesz tańczyć i grać różne role dla innych i Siebie. Błogosławię wszystkie przejawy Istoty Istnienia, Życia w Sobie.

Wszechświat jest gotów na twoją prawdę, 
ale czy Ty jesteś na nią gotów?


Ach, Życie tańczy tęczowymi refleksami swój taniec, w którym każda cząsteczka jest integralną częścią całości, Jedni... zwielokrotnionej Tęczy Tęcz...
Taki Sen Się Śni. 

"Szukając prawdy o człowieku znajdziesz prawdę o sobie, obyś był na to gotowy." - Bogdan Waszut

TO i tak zdarza Się wtedy, gdy jesteśmy "gotowi" czyli wtedy, gdy Się zdarza. Inaczej nie może Się TO zdarzyć.

Widzę Twoje piękno w Sobie i... Moje w Tobie...



Dziękuję Ci - Cudzie Życia za wszelkie inspiracje i znaki. 


I pozdrawiam Siebie w Tobie z wdzięcznością. 






piątek, 15 grudnia 2017

INTEGRACJA, SCALANIE SIEBIE?

Fizyczny umysł ("małe ja - ego") służy do postrzegania, a nie do kreowania. Gdy umysł fizyczny chce kreować, zaczyna się zmaganie z tym, co jest. Walczy, bo stawia opór temu, co jest. Wierzy w iluzje, że powinno być lepiej, inaczej. Wierzy w etykiety, projekcje, strategie, scenariusze itd. Iluzje, które uznaje za prawdę. Sen, który Się śni uznając za jedyną rzeczywistość. To jest już postrzegane i roz-poznane... świadomością rozświetlającą niewidzialnym światłem różne "warstwy" i "sruktury" umysłu.

Odpuszczenie walki, poddanie i przyjęcie tego, co jest, przynosi ukojenie, wyzwolenie - "odzyskanie wolności w więzieniu uwarunkowań umysłu". 

Oczywiście jakieś warunki - okoliczności, sytuacje, stany postrzegania itd. zawsze są i muszą być... W nich i nimi także przejawia Się Istota Istnienia, Życie...

Przyjęłam wszystko, co zobaczyłam w Tobie jako swoje projekcje wyświetlane na Ciebie, przejrzałam Się w Tobie i zobaczyłam Ciebie jako Siebie, i ukochałam te cząstki iluzji przesłaniające Prawdę o Sobie/Tobie. A kto wie, czy jeszcze kolejne jakieś warstwy Się nie ujawnią. Jak koniec gier, to koniec i wszystkie triki - kłamstwa ujawniają Się, by Prawda stała Się. Pora na nowy Sen... i
Przebudzenie do Świadomego Śnienia...
w całkowitym oddaniu Życiu i Absolutowi.

I dzieje Się tak, nie dlatego, że coś tego chce lub nie chce, bo dzieję Się to, co spontanicznie Się przejawia, bo odczuwane jest wewnętrzne prowadzenie. Bo zadziewa Się widzenie Procesu Życia i "drogowskazów" - inspiracji dla tego Procesu.

Teraz każde utknięcie w jakiejkolwiek "duchowej ściemie" będzie obnażane i uświadamiane. Subtelnie i brutalnie jednocześnie, konsekwentnie, bezwzględnie i względnie, na różne straszne i śmieszne sposoby. Niech Się dzieje...

Się przejawia: Niech Miłość i Prawda rozbiją na fotony wszystkie iluzoryczne granice i niech rozwiewają się mgły iluzji, które mnie oddzielają jeszcze od Prawdy o SobieTobie (Self - Jaźni), Jedni. Aby mogło przejawić Się klarowne widzenie SiebieCiebie: Kryształowego Lustra emanującego blaskiem tęczowych refleksów...

DZIĘKUJĘ i kłaniam Się TobieSobie z wdzięcznością.


p.s nie potrzebuję "opadać jak listek", ale staję Się jak piórko. Jego lekkość pozwala na opadanie i wznoszenie z podmuchami wiatru, na płynięcie z wirami strumieni bez jakiegokolwiek oporu.Taki to "etap" (na-ten-czas) tego procesu - podróży...