poniedziałek, 23 marca 2026
MĄDROŚĆ = MIŁOŚĆ = SAMOŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA
czwartek, 13 listopada 2025
MĄDROŚĆ ZWIERCIADLANA
Mądrość lustrzana objawia się, gdy energia myśli generująca gniew i złość zostaje oczyszczona (przetransformowana w mądrość - ponadintelektualne zrozumienie). Gniew i złość są jak zabrudzenia na lustrze, które zniekształcają lustrzane odbicia. Zniekształcają klarowność widzenia tego, co jest, takim jakie jest.
Myśli, które generują emocje gniewu i złości to myśli osądzające powiązane z oczekiwaniami, że coś powinno być inne niż jest. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że ktoś lub coś może zranić tzw. ego czyli ja doświadczające iluzji oddzielenia od Siebie - źródła wszystkiego, całej kreacji, całego s-tworzenia, jestestwa. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że coś nie powinno być takie, jakie jest, że powinno być inne. Takie myśli uniemożliwiają działanie mądrości lustrzanej czyli świadomego czystego umysłu.
Mądre działanie - działanie mądrości lustrzanej jest działaniem całkowicie adekwatnym do sytuacji, która jest widziana taką jaka jest, bez jakichkolwiek zniekształceń.
Czasami tylko myślimy, że działamy ze współczuciem, ale nie jest to mądrym działaniem. Jak w opowieści o człowieku, który widzi zmagania motyla próbującego wydobyć się z kokonu, więc człowiek niby z dobroci i współczucia rozrywa kokon, a motyl umiera, bo nie był gotowy na wyjście z kokonu. Albo jak w opowieściach o ludziach, którzy dla osiągnięcia jakichś korzyści, dla własnych interesów udają dobroć przed innymi albo/i nawet przed sobą.
Gdy nie widzimy jakiejś sytuacji klarownie, nie patrzymy na nią czystym umysłem sprzed konceptualnego myślenia. Bycie zawsze dobrym według czyichś oczekiwań nie jest działaniem zwierciadlanej mądrości czystego umysłu. Bo nie zawsze bycie dobrym jest całkowicie adekwatne do każdej sytuacji.
Jeśli nasze lustro jest "zabrudzone", inni, którzy nas denerwują, irytują, złoszczą i uaktywniają w nas złość czy gniew, także sytuacje, które te emocje uaktywniają są obrazami wskazującymi na "zabrudzenia" naszego lustra. Te zniekształcają postrzeganą przez nas rzeczywistość. Te zniekształcenia są przejawem naszych iluzorycznych wyobrażeń o sobie i rzeczywistości. A rzeczywistość jest, jaka jest, iluzją są jej zniekształcenia malowane przywiązaniem do myśli wzbudzanych odczuwanymi emocjami lęku, strachu, gniewu, dumy, zazdrości, które wynikają z wiary w oddzielenie od źródła wszystkiego, całego jestestwa, świadomości we wszystkich formach i poza formami...o Siebie - Jaźni - Self.
Najstraszniejsze "demony" są projekcją "naszego" umysłu. Wierząc w swoje projekcje nadajemy im moc. A one są zniekształceniami tańczącymi na ekranie lustra, cieniami zniekształcającymi rzeczywistość jak... krzywe lustra w salonie wesołego miasteczka. Można powiedzieć, że umysł uwarunkowany i ograniczony przywiązaniem do iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie jest jak lustro, którego powierzchnia jest "zabrudzona, powykrzywiana, zniekształcona". A ponieważ to, co postrzegamy na zewnątrz jest projekcją naszego umysłu, to świat (nasz sen o Sobie) też jest "zabrudzony, powykrzywiany i zniekształcony".
To, co widzimy na zewnątrz, jest odbiciem projekcji tego, co w nas. Czyli to, co na zewnątrz jest tym samym, co wewnątrz. Patrząc na zewnątrz widzimy odbicia własnej projekcji - projekcji umysło-ciała doświadczającego takiego stanu postrzegania jako rzeczywistości swojej własnej iluzji o Sobie.
Czysty umysł jest jak czyste lustro. A cokolwiek pojawia się przed czystym lustrem, lustro przyjmuje to bez dokonywania jakichkolwiek osądów czy ocen, bez oczekiwań, że coś powinno być inne niż się pojawia. Wszystko, co się pojawia, dla czystego umysłu jest takie, jakie jest. I tylko samoświadome czyste lustro odpowiada - reaguje mądrością zwierciadlaną spontanicznie i całkowicie adekwatnie do tego, co się przed nim pojawia. Z czułym współczuciem, serdeczną uważnością... dla Siebie i snów, które Się wyśniwwają.
piątek, 24 października 2025
KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ (OBRAZEM) DUCHA - ŚWIADOMOŚCI
Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.
Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność...
Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania.
Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.
Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest.
Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna.
W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia... To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...
Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa...
Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.
Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...
Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...
środa, 28 lutego 2024
PRZYWIĄZANIE DO WIEDZY ILUZJĄ MĄDROŚCI
Wolność od przywiązania do wiedzy i utożsamiania siebie z różnymi myślami, konceptami, ideami ograniczającymi to, co jest doświadczane, postrzegane i poznawane, jest cechą mądrości...
Przywiązanie do jakiejkolwiek wiedzy ogranicza i warunkuje ludzki umysł. Taki umysł ograniczony przywiązaniem do jakiegoś zakresu wiedzy ma tendencje do utrzymywania swojej ograniczoności i realizowania tej wiedzy nawet, gdy jest mu dostarczana mądrość, która wskazuje na możliwość przekroczenia tej ograniczoności.
Nie chodzi tu o przyjmowanie nowej wiedzy. Ta może być przyjmowana albo ze strachu albo dla jakichś korzyści. Chodzi o uwalnianie umysłu z ograniczeń blokujących dostęp do mądrości.
Uwarunkowany umysł woli operować w ramach ograniczoności wiedzy niż otworzyć się na nieznane. Traktuje swoją ograniczoność jak drogocenny skarb, którego boi się utracić. Ograniczony umysł bywa nazywany ja-ego, ponieważ jego struktura utkana jest z przywiązania do przekonań (idei, konceptów, myśli) będących fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie. Te wyobrażenia ograniczonego umysłu ja - ego sprawiają, że boi się ono unicestwienia. Lecz żeby granice jego ograniczoności rozpuściły się, to ja - ego musiałoby zrezygnować z przywiązania do tego, co wie, w co wierzy, co chce osiągnąć i zdobyć (czego pożąda) dla siebie. A nie chcąc stracić tego, co jest dla niego wartościowe z powodu przywiązania wciąż zasila się wiedzą będącą fałszywymi wyobrażeniami. Jest otwarty na nową wiedzę, ale wyłącznie taką, która wzmacnia ograniczoność umysłu.
Ja - ego wyobraża sobie między innymi, że rezygnacja z przywiązania do tego, co wie, w co wierzy i chce wierzyć (czego pożąda), byłaby jego śmiercią. Wierzy, że wtedy stałoby nikim, zapadłoby się w nicości, więc funkcjonuje kierowane strachem przed unicestwieniem. Nie wystarcza mu wyobraźni, by sięgnąć poza swoją ograniczoność. Pochłania i zasila się wyłącznie wiedzą, która wzmacnia struktury jego ograniczeń. Szuka takich idei i koncepcji (wiedzy), które służą zabezpieczaniu się przed tym, czego się boi. Podąża za takimi ideami i koncepcjami, które mają zapewnić mu stałe szczęście i bezpieczeństwo. Stąd bierze się między innymi negowanie transcendencji i wiedzy o doświadczeniach mistycznych czy doświadczeniach wykraczających poza ograniczenia umysłu ja - ego. Nie wierzy, że owa nicość, pustka jest rodzajem czarnej dziury, w której zachodzi proces podobny do anihilacji, transformacji, w którym ja - ego uwalnia się od ograniczeń umysłu i staje się nikim. A stając się nikim - staje się wszystkim. Ograniczenia umysłu rozpadają się i uaktywnia się ponadintelektualne zrozumienie, czym Jest jako Ja o nieograniczonym umyśle.
Ja nieprzywiązane do żadnych idei, koncepcji (żadnej wiedzy) ma nieograniczony dostęp do różnych warstw i obszarów uniwersalnego, nieograniczonego utożsamianiem siebie z ideami, konceptami i myślami umysłu.
Natomiast ograniczone ja - ego zawsze próbuje budować takie systemy zależności, które mają mu dać poczucie bezpieczeństwa, dobrobytu, sprawczości, kontroli i szczęśliwości. Coraz bardziej rozwijające się ja - ego w ten sposób coraz bardziej uzależnia się od tych systemów. A te nigdy nie dają trwałego szczęścia i poczucia bezpieczeństwa w świecie konstruowanym przez ograniczone umysły. I to, co jest, nigdy nie jest wystarczające dla ja- ego, nie jest w stanie zaspokoić nigdy nienasyconego pożądania ja-ego. Za to zawsze w rezultacie te struktury generują kolejne konflikty i sprawiają cierpienie: ból mentalny (opory i niezgoda na to, co jest, co się jaźni) i ból fizyczny (konsekwencja tych oporów, niezgody i napięć), z którymi ja-ego nie umie się nie-utożsamiać.
Trwała szczęśliwość czy raczej błogość i spokój istnienia oraz radość życia dostępna jest jedynie wtedy, gdy Ja nie jest przywiązane do żadnych idei, koncepcji (do jakiejś wiedzy), nie jest skonfliktowane z tym, co się przejawia, co się jaźni. To Ja ma nieograniczony dostęp do różnych warstw i obszarów uniwersalnego umysłu. Jest samoświadomym Ja Jestem, ponadintelektualnym zrozumieniem. Wówczas działa spontanicznie i w każdej chwili, w każdej sytuacji ma dostęp do takiej wiedzy, która jest najdoskonalsza na dany moment, która ma potencjał rozwiązywania konfliktów tworzonych przez ograniczone umysły ja-ego.
Nie znaczy to, że samoświadome Ja, które Jest nie korzysta z jakichś idei, koncepcji, myśli, ale nie przywiązuje się do nich. Dlatego może działać spontanicznie, bez przywiązania do idei, koncepcji, myśli w radosnym natchnieniu oraz bez przywiązania do rezultatów tych działań.
Ja - ego zawsze dokonuje błędnej interpretacji doświadczeń i w ten sposób generuje kolejne swoje tzw. karmiczne doświadczenia. Całkowite utożsamienie z doswiadczaną formą i tym, czego ona doświadcza sprawia, że świadomość pogrąża się w doświadczeniach i wówczas nie jesteśmy w stanie rozumieć natury doświadczeń. Także całkowite utożsamianie się z wiedzą o sobie, o innych i o świecie ogranicza zrozumienie natury doświadczeń.
Dlatego ja - ego błędnie interpretuje doświadczenia świadomości grzęznąc coraz głębiej w sieci fałszywych wyobrażeń i interpretacji. Przeżywa wówczas doświadczenia emocjonalnie, bezrefleksyjnie, nie obserwuje w nich siebie i nie zdaje sobie sprawy z tego, że...
wszyscy jesteśmy świadomością (jednocześnie duszą i Duchem) doświadczającą skutków przywiązania do różnych idei, koncepcji, myśli (do wiedzy), które malują obrazy tych fałszywych wyobrażeń o sobie, o innych, o świecie. To przywiązanie uniemożliwia dostrzeżenie przyczyn i skutków naszych doświadczeń oraz źródła wszystkich doświadczeń.
Szczerze nie wiem, kim - czym jestem w swojej esencji. Absolutem wypełnionym swoją kreacją, pustką pełną nieskończonego potencjału, niczym i wszystkim, niezmiennym doświadczającym zmienności? Opisami nieopisywalnego?
W prawdzie po prostu jestem... Poza słowami, poza myślami, poza pojęciami i obrazami... I jestem tym, co nazywane bywa świadomością. Świadomością świadomą, że to coś, co jest - czym jestem, jest wciąż tym samym - niezmiennym pomimo zmian, które wciąż zachodzą w tym niezmiennym. Pomimo zmian, które zachodzą także w osobowej formie ludzkiego ciała, w fizyczności i psychice, w umysłowym i zmysłowym oraz ponadzmysłowym postrzeganiu i w rozumieniu różnych zjawisk.
Jestem czymś, co może być świadome swojego istnienia, lecz nie wie, kim - czym jest w swojej esencji. Nawet obserwując różne zjawiska w tym także myśli, idee, koncepty, wyobrażenia i marzenia w głębi siebie nie wie, kim - czym naprawdę jest w swojej istocie, esencji. Ale może obserwować różne myśli, idee, koncepcje, zjawiska oraz to, co zadziewa się w ludzkim umyśle i w ciele ludzkim. Może doświadczać i obserwować lokalne przejawy umysłu, który ponadlokalnie jest snem świadomości - absolutu o sobie. Jest kreacją, stworzeniem, ruchem w bezruchu, wiedzą w niewiedzy...
To, co jest na zewnątrz postrzegane i to, co wewnątrz pochodzi z uniwersalnego umysłu jako lokalne przejawy.
Mogę utożsamiać się z myślami i odczuciami albo mogę nie utożsamiać się z nimi. Mogę utożsamiać się z ciałem i rolami odgrywanymi przez to ciało albo nie utożsamiać się. Mogę także jednocześnie utożsamiać się z bezruchem i ruchem, niezmiennością i zmiennością, ponadlokalnością i jej lokalnym przejawem...
A gdy obserwuję to wszystko nie utożsamiając się z tym, co widziane, widzę jakby to wszystko samo się zadziewało, bez mojego udziału. Jakby Coś niezmiennego obserwowało taniec czegoś zmiennego. A jednak to niezmienne i zmienne to jedno Coś jakby o dwóch cechach.
Wiem jakby ponadintelektualnie i czuję jakby ponadzmysłowo, że wszystko, co zadziewa się, tańczy (pojawia i znika) we mnie. Jednocześnie czuję jakby ludzkie ciało było we mnie i ja w nim. I to ciało jest rodzajem kotwicy zarzuconej w porcie jakiegoś świata. I dzięki tej kotwicy doświadczam postrzegania zjawisk tego konkretnego świata. Zjawisk, które wynikają z praw, przekonań i zasad działania w tym konkretnym świecie. Poznaję przyczyny i skutki tych różnych praw, przekonań i zasad działania poprzez doświadczenia uczestnictwa i współdziałania (gdy utożsamiam się z jakimiś myślami - konceptami na temat siebie i zjawisk tego świata) oraz przez obserwację.
Jednocześnie dzięki temu zakotwiczeniu w ciele jaźnią się różne wizje i sny, które są doświadczeniami z innych, czasem całkowicie odmiennych światów, w których poznaję inne zjawiska wynikające z innych praw oraz zasad działania. I fascynuje mnie poznawanie i integrowanie tych różnorodnych światów w sobie. A jednocześnie (jakimś cudem ;)) odkrywam, że pragnę dla siebie i wiem o sobie coraz mniej i niczego nie wiem, niczego nie chcę dla siebie - mał-ego ja. A i tak coś wciąż pojawia się, tańczy i znika we mnie... Ja w Jest.
Samoświadome Ja, które Jest dostrzega, jakim cudem jest jaźń i uniwersalny umysł - kreacja świadomości doświadczającej zabawy w poznawanie siebie ukrytej w jaźniącej się swej kreacji. I wie, że wszystko jest doskonałe takie, jakie jest.
Z perspektywy ograniczonego umysłu ja - ego czyli każdego ja oddzielonego od swego źródła - źródła całego s-tworzenia ta zabawa bywa postrzegana jako okrutna. Lecz z perspektywy świadomości (wiecznej, niezmiennej, nieskończonej, nieograniczonej, ponadlokalnej), która bawi się swoim własnym stworzeniem (czasowym, zmiennym, skończonym, ograniczonym, lokalnym) całe stworzenie i zabawa świadomości w doświadczanie poznawania siebie w swojej kreacji są doskonałe.
Każda myśl i koncepcja, idea jest podobna do rośliny, która dla jednego może być trucizną, której trzeba się wyrzekać, dla drugiego lekarstwem, a dla trzeciego zwykłym pokarmem. Jednak również dla jednego (na przykład na jego różnych "etapach rozwoju" - różnej samoświadomości) ta sama roślina najpierw może być trucizną, następnie lekarstwem, a potem zwykłym pokarmem. Roślina sama w sobie jest neutralna, a jednocześnie zawiera w sobie potencjał bycia postrzeganą i doświadczaną jako: trucizna, lekarstwo i zwykły pokarm.
Jeśli umysł ogranicza wiedza generująca strach, myśli mogą stać się trucizną.
Jeśli umysł ogranicza wiedza generująca potrzebę uzdrawiania, myśli mogą stać się lekarstwem.
Jeśli umysł jest wyzwalany z ograniczeń, myśli mogą stać się pokarmem wspierającym proces wyzwolenia...
ciąg dalszy tutaj:
INTENSYWNY CZAS ZMIAN I DWA KIERUNKI TRANSFORMACJI: 1. PODDANIE SIĘ NOWEMU OPROGRAMOWANIU DUALNEGO ŚWIATA ALBO 2. PRZEBUDZENIE ZE STARYCH PROGRAMÓW DUALNEGO ŚWIATA KU WOLNOŚCI OD NOWYCH
piątek, 20 października 2023
PYTANIA I ODPOWIEDZI
Wszystkie formy, zjawiska, obiekty i ich relacje współzależności, wszystkie potencjalne sny o sobie są jedną szatą przywdziewaną przez absolut w nieskończonych marzeniach - snach o sobie.
Wszystkie pytania rodzą się z chaosu wątpliwości, z przestrzeni iluzji oddzielenia od swego Źródła Źródeł pytającego.
Prawdziwe odpowiedzi pochodzą z ciszy Źródła Źródeł, ale i one wszystkie są niekompletne. Owa niekompletność, niedopowiedzenie jest ciszą poza ciszą uzupełniającą wszystkie odpowiedzi.
Mądrość jest czymś znacznie większym i pojemniejszym niż wszystkie pytania i odpowiedzi, cała wiedza intelektualna. Jest manifestacją inteligencji przekraczającej intelektualne zrozumienie, poczucie sensu i bezsensu zjawisk tego świata i jemu podobnych. Ta mądrość jest przejawem świadomości obserwującej to, co tworzy świat. Gdy to, co tworzy świat jest obserwowane, zapada się w ciszy poza ciszą razem ze światem, który tworzy. I świat się kończy. Pozostaje przestrzeń podobna zwierciadłu, które już nic nie odbija - zwierciadło traci swoją cechę odbicia. Staje się ciszą poza ciszą, przestrzenią, w której pojawia się ekran i projektor nowego świata; staje się świadomą siebie emanacją światła pustki pełnej nieskończonego potencjału i ujawnia / jaźni światy prawdy, piękna i harmonii.
Wszystkie energetyczne i materialne formy, zjawiska, obiekty i ich relacje współzależności jako przejawy potencjalnych snów o sobie są jedną szatą przywdziewaną przez absolut w nieskończonych marzeniach - snach o sobie.
niedziela, 27 sierpnia 2023
MĄDROŚĆ NIE POCHODZI Z TEGO ŚWIATA
Mądrość nie pochodzi z tego świata, ale umożliwia jego zrozumienie.
Mądrość to wiedzenie, które nie jest wiedzą pochodzącą z tego świata i kształtującą ten świat.
Mądrość jest czuciem, które nie jest emocjami będącymi wyrazem konfliktowych relacji w tym świecie.
Mądrość to miłość, która wypływa ze zrozumienia przynoszącego wyzwolenie od wiedzy i emocji doświadczanych w tym świecie.
Mądrość pochodzi nie z tego świata ani z żadnych idei i koncepcji mających na celu jego poprawę czy ulepszanie. Ani ze światów podobnych temu mądrość nie pochodzi.
Mądrość jest wybawieniem od cierpienia w tym świecie, więc jeśli szukasz zbawienia, nie szukaj zbawiciela, lecz zwróć się do źródła mądrości, które ukrywasz w sobie przed sobą uznając wiedzę pochodzącą z tego świata i jemu podobnych za źródło swojej mądrości. To zrozumienie wspołzależności form, obiektów, zjawisk, zasad i praw rządzących tym światem, a tym samym wytyczających jego granice wynika z sumy różnych doświadczeń w tym świecie i jemu podobnych.
poniedziałek, 1 maja 2023
ILUZJA SPEŁNIANYCH OCZEKIWAŃ
Jednym z podstawowych uwarunkowań istot ludzkich jest spełnianie oczekiwań innych w nadziei, że oni także w ramach rewanżu spełnią nasze oczekiwania.
To tak jakbyśmy karmili innych ludzi różnymi "słodkościami" oczekując w zamian np. szacunku i miłości wobec nas. Albo oczekując innych profitów. Ale w ramach owego rewanżu nie możemy nic innego otrzymać od innych niż "słodkości", od których nas mdli.
To tak samo jakbyśmy byli karmieni lub sami się karmili "cukrem" z etykietą "pożywny pokarm" i wierzyli, że ten cukier jest pożywnym pokarmem. Intuicyjnie wtedy czujemy, że "coś jest nie tak", ale przywiązanie do pewnych uwarunkowań umysłu sprawia, że nie wierzymy tej intuicji. Nie mamy zaufania do siebie i ten brak zaufania projektujemy na innych. Towarzyszą też temu obawy, że "słodycz" płynąca ku nam od innych nie jest autentyczna, prawdziwa. Że ta "słodycz" na pewno jest interesowna.
To tak jakbyśmy byli karmieni "trucizną" z etykietą "cukier" i chcieli wierzyć temu, co napisane na etykiecie, a nie chcieli wierzyć skutkom działania tego "cukru" wynikającym z doświadczeń.
Nie chodzi tu o to, że "cukier jest trucizną", ale o to, że trucizną mogą być niektóre nasze nieuświadomione uwarunkowania wynikające z wiary w dualistyczne koncepty. To z nich wynikają spekulacyjne zachowania i działania oraz ignorowanie wiedzy płynącej z naszych osobistych doświadczeń. Wiedzy, którą podpowiada intuicja. Ta wiedza jest mądrością wykraczającą poza wiedzę opartą o wyuczone koncepty i uwarunkowania ograniczające umysły małych ja. Małe ja pozostają odcięte iluzją oddzielenia od całości tego, czym są. Ta mądrość wymaga świadomej samoobserwacji siebie i relacji z tym, co nas otacza. Także przychodzi wraz z rozpoznawaniem tego, co nam nie sprzyja. Ta mądrość przejawia się dzięki intuicji, która wyraża to, co pochodzi z głębszych pokładów jaźni.
Intuicja " mówi głosem", który wyraża prawdę o naszych autentycznych pragnieniach i odczuciach. Mądrość nie jest konceptualnym zrozumieniem, które blokuje mądrość. Nie jest wiedzą, którą trzeba gromadzić. Przejawia się spontanicznie w bezpośrednim doświadczeniu w każdym tu i teraz, zawsze adekwatnie do danej sytuacji i okoliczności. Zaś umysł konceptualny jest manifestacją ignorancji.
Gdy nasze nieuświadomione, warunkujące nas przekonania i zachowania przysłaniają tę prawdę o naszych autentycznych pragnieniach i odczuciach, wtedy nie dostrzegamy tego, co jest prawdziwie i autentycznie wspierające nas w rozwoju (przebudzeniu z iluzji oddzielenia od całości i jedni wszystkiego) oraz wyzwalające w nas umiejętność spontanicznego działania w prawdzie i radości istnienia.CHA
Intuicja zaś łączy nas z głębszymi warstwami jaźni, inspiruje do przejawiania siebie jako jednej całości: jednej świadomości - tej samej we wszystkim, a zlokalizowanej w formie tego konkretnego ludzkiego ciała. Intuicja inspiruje do przejawiania siebie jako istoty (istności, istnienia) samoświadomej doświadczania siebie poprzez daną formę i postrzegania swojej spontanicznej kreacji jako dwóch integralnych aspektów jednej całości.
Dla umysłu uwarunkowanego głębia jaźni jawi się jako chaos, ale tylko dlatego, że harmonia nieskończonego potencjału jaźni jest niemożliwa do ogarnięcia i zrozumienia ani do odczucia dla uwarunkowanego umysłu. Gdy uwarunkowania umysłu gasną, jaźń jawi się na podobieństwo nieskończenie wymiarowego tańca energii...
piątek, 17 marca 2023
OCEAN I FALE
Czy ocean może gniewać się na spienioną falę, która ma pretensje do bycia wyższą, piękniejszą albo mądrzejszą od innych fal lub czuje się gorsza, brzydsza czy głupsza od innych fal?
Czy ocean może się gniewać na falę, która uległa iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i innych falach? Albo na falę, która próbuje konkurować z innymi falami lub nimi sterować, udawać przed sobą i innymi falami, że jest czymś innym niż jest?
Jako Istoty w formach ludzkich ciał podobni jesteśmy falom oceanu. Jesteśmy uwarunkowani przez sam fakt narodzin w ludzkiej formie - w ludzkiej jednocześnie małej i wielkiej rodzinie. Przychodzimy na ten świat jako istoty wyłonione z Miłości, która jest Mądrością źródlaną i przejrzystą. A potem do niej wracamy.
Poznając ten świat absorbujemy wiedzę o nim z niego pochodzącą. Lecz ta wiedza Mądrością nie jest. Ta wiedza pochodzi ze świata iluzji - fałszywych wyobrażeń Ja o sobie, o innych i o świecie. Ta wiedza pochodzi ze świata walki, rywalizacji, konfliktów wynikających z upatrywania szczęścia na zewnątrz i w konieczności przetrwania w tym świecie - śnie kosztem innych. Ta wiedza skłania do poszukiwania szczęścia wyłącznie w tym, co ten świat oferuje i promuje: do trwania w tym świecie (konfliktów, walki, zwycięstw, porażek, ekstazy i cierpienia...), do zasilania go za cenę zapomnienia o tym, czym jesteśmy.
A Miłość, którą jesteśmy i z której wyłaniamy się formami, zostaje czasem tą iluzoryczną wiedzą o sobie przysłonięta... ale tylko na jakiś czas... dopóki w tę wiedzę jako odrębne fale wierzymy.
Gdy jesteśmy jednocześnie oceanem i falą, płyniemy z prądami tańczącymi w swojej głębi i na powierzchni spotykamy różne fale. Te, które zapomniały o swojej jedni z całym oceanem i te, które o tym pamiętają. Z tymi, które pamiętają, istniejemy już w innym świecie, ale nadal spotykamy się ze światem tych tańczących jeszcze w zapomnieniu. A ocean w nas wciąż faluje, tańczy i śpiewa pieśni o przebudzeniu wszystkich fal do jedni swojej głębi i wszystkiego, co faluje w nim i tańczy na jego powierzchni...
NOTATKA Z 22.WRZEŚNIA 2022
(obraz akrylowy Tikali Siunjaty 100 x 70 cm )
środa, 2 marca 2022
CZY LEPIEJ COŚ WIEDZIEĆ CZY NIC NIE WIEDZIEĆ?
Coś czasem wiem, a czasem nic nie wiem...
X: "Najlepiej dla mnie i ciebie byłoby nic nie wiedzieć, nic nie oglądać, niczego nie czytać, nie interesować się tym, co dzieje się na świecie, w jakim kierunku świat zmierza. Po co ci to wiedzieć?"
Wiedza o czymś nie zasila tego czegoś. Czyżby według ciebie najlepiej dla ludzi by było, gdyby nic nie oglądali, niczego nie czytali i nie mieli wiedzy o tym, co się zdarza w świecie? Lepiej tego nie wiedzieć, żeby co?... "Żeby tego nie przyciągać"? Czy ze strachu?
Cóż, nieoglądanie tv przez 15 lat ani brak wiedzy o panikodemii (czy nawet później brak strachu przed tą zaaranżowaną panikodemią) nie "uchroniły" mnie od tego, że zaczęłam spotykać na ulicy i w sklepach zamaskowanych ludzi. I na początku nie wiedziałam, dlaczego. Niewiedza nikogo nie chroni przed tym, co się wydarza. Tym bardziej udawanie przed sobą i unikanie tego, co do nas dociera - co wyświetla się na ekranie umysłu. A wyświetla się po to, by mogło być przyjęte świadomie.
Gdy obserwuję naturę umysłu, momentami zadziwia mnie, jak działa ten świat i ludzki umysł w tym świecie. Na przykład ze 20 lat temu (a może i więcej) śniły mi się sny o wyjmowaniu czipów z własnej głowy, choć wtedy nic nie wiedziałam o ufoludkach wszczepiających ludziom jakieś czipy. Potem słyszałam takie opowieści, ale nie wierzyłam w nie. A o pomyśle czipowania ludzi przez ludzi może ze trzy lata temu usłyszałam coś, choć wcale nie chciałam tego słyszeć. A kilka dni temu pojawiła się informacja, że dzieciom w Izraelu będą wszczepiane czipy... oczywiście "dla ich dobra i dobra wszystkich".
W ludzkim umyśle różne dziwne sny i pomysły, myślo-obrazy się roją na podobieństwo fragmentów lub całych filmów. Dla mnie jednak istotne jest to, by - nawet gdy się pojawiają najstraszniejsze scenariusze i filmy - po prostu nie bać się tego, że mogą zamanifestować się w realu. A jak pojawia się opór i strach, to nie uciekać przed tym, lecz obserwować i przyjmować.
Nie wiem, co będzie i jak sytuacja na świecie będzie się rozwijała, ani jakie doświadczenia i sytuacje jeszcze w tym życiu się pojawią. Naprawdę nie wiem. Póki co obserwuję. I dostrzegam, że ten świat w pewnej części jest szalony, a nawet "schizofreniczny" - jak poszatkowany ludzki umysł, którego różne części są skonfliktowane ze sobą.
Obserwuję ludzi pożądających władzy, bogactwa, skonfliktowanych, walczących ze sobą o prawdę, o racje, widzę takich, co wiedzą najlepiej, co jest dla nich i dla innych najlepsze. Widzę takich, co manipulują innymi dla własnych korzyści, takich co wiedzą, jak naprawiać i udoskonalać ten świat, widzę takich, co oszukują, kłamią itp., itd. I widzę, że ci ludzie często nawet nie są świadomi, że to robią. Nie są świadomi, że robią to sami sobie i w ten sposób zasilają taki świat - świat oparty m. innymi na konfliktach, walce ze sobą, przemocy wobec siebie wynikających z podzielenia całości Siebie na odrębne części: jedne postrzegane jako dobre, prawdziwe, a inne jako złe i nieprawdziwe.
Takie samooszukiwanie trwa od tysięcy lat poprzez kolejne cywilizacje. Jedne upadają pochłaniają same siebie i następne się pojawiają. Jakby jeden fraktal wciąż był powtarzany stwarzając iluzję zmian na lepsze... Lecz dopóki sami siebie nie uzdrowimy - nie uwolnimy z wewnętrznych (nieuświadomionych) konfliktów, życie w pokoju i harmonii ze sobą i z kimkolwiek innym, a także jakiekolwiek naprawianie, udoskonalanie i uzdrawianie tego świata, udzielanie innym pomocy - wsparcia (bez projektowania na innych tego, co w nas ukryte), jest po prostu niemożliwe.
Zatem uzdrawiam siebie stając się coraz bardziej samoświadomą istotą. To jest dla mnie przejaw autentycznej "ewolucji, rozwoju, dojrzewania" istoty ludzkiej.
Oczywiście, że widzę, spotykam i obserwuję też mądrych i pełnych miłości, coraz bardziej samoświadomych - jak dla mnie - ludzi.
Ci znają z własnego doświadczenia, czym jest i jak działa przywiązanie do różnych myśli, tożsamości - wyobrażeń o sobie i innych a nawet o świecie. Wiedzą, że przywiązanie do pewnego zbioru myśli, tożsamości i wyobrażeń powoduje takie postrzeganie różnych zjawisk, które uaktywnia pewien bardzo ograniczony zakres czuciowo-emocjonalnych reakcji.
Gdy to staje się rozpoznane, coraz więcej wiedzy, która jest mądrością, przejawia się spontanicznie, bez przywiązania do tej wiedzy i do konieczności wiedzenia i rozumienia tego, co się przejawia i dlaczego. W tych spontanicznych przejawach coraz więcej zjawisk pojawia się jak różne puzzle wyświetlające się na ekranie. Te puzzle układają się w coraz większą całość. Są widziane, obserwowane i wtedy pojawia się odczuwanie energii, która wytwarza te obrazy. Świadomość je przenika z jednoczesnym odczuwaniem energii, która je wytwarza - maluje - tańczy. To sprawia, że nadawane im jakiegokolwiek znaczenia przestaje mieć znaczenie. Pojawia się zrozumienie różnych zjawisk przekraczające wszelkie oceny tych zjawisk np. jako dobre lub złe... Pojawia się zrozumienie względności perspektywy postrzegania zjawisk w kategoriach dobra i zła. Widziane jest, że jakiekolwiek utożsamienie z tym, co postrzegane jest jako dobro, generuje konieczność postrzegania czegoś innego jako złe, bo uznane jest za przeciwieństwo dobra. A dzień nie jest ani dobry ani zły, tak samo noc nie jest ani dobra ani zła. Dzień i noc nie są od siebie oddzielone ani sobie przeciwne.
Nie dostrzega tego umysł przywiązany do wiary w myśli i koncepcje, które stwarzają iluzję oddzielenia nocy od dnia, ciemności od światła czy zła od dobra.
Jeśli coś jest dla ciebie w tym momencie dobre, to dlatego, że jest spójne i zgodne z twoim postrzeganiem i twoimi wyobrażeniami o sobie. Ale nie znaczy, że ktoś inny musi czy powinien postrzegać to samo jako dobre dla niej/niego. Zaczynasz dostrzegać względność postrzegania dobra i zła przez różnych ludzi. Przestajesz negować czyjąś wiarę, dostrzegasz jednak konsekwencje jego przekonań, widzisz że się w nich miota, szarpie jak w sieci i cierpi wciąż szukając nowych sposobów na zdobycie, osiągniecie swojego celu... miłości, wiedzy, bogactwa, poczucia bezpieczeństwa, spokoju, szczęścia.
Gdy zaś odczuwasz spójność z tym, co spontanicznie, naturalnie w Tobie, Tobą się przejawia, jaźni, przyjmujesz to jako swoją projekcję, sen... Wiesz, że to Ty go śnisz, sam go wyśniłeś. A to, co wyśniłeś, powraca do Ciebie jako swojego Źródła. Jesteś swoim snem o sobie. Ty - Niezmienność śniąca sen o swojej zmienności, pustka śniąca sen o swojej pełni,
Po prostu Jesteś. I tańczysz swój Taniec.
sobota, 20 czerwca 2020
TOTALNE ODDANIE SOBIE - JAŹNI - NIEPOZNAWALNEJ CAŁOŚCI SIEBIE
poniedziałek, 4 listopada 2019
TRUCIZNY (SPLAMIENIA) I PIĘĆ MĄDROŚĆI
Praktykujący Wadżrajanę składają na początku obietnicę, że nie będą wyrzekać się uczuć przywiązania, gniewu, dumy i zazdrości, ponieważ gdyby zrezygnowali ze świadomego przeżywania emocji, nie byliby w stanie rozpoznać mądrości, jaka jest w nich zawarta.
Odrzucając pięć "trucizn umysłu" sprawiamy, że umyka nam możliwość urzeczywistnienia pięciu rodzajów wglądu - mądrości. A owe "trucizny" są jedynym źródłem tych mądrości. Dlatego praktykując tantrę, możliwa jest transformacja reakcji emocjonalnych, gdy następuje świadome przyjmowanie ich i wnikliwe wnikanie w nie, które prowadzi do dotarcia i doświadczenia zawartej w nich mądrości.
W ten sposób wszelkie "przyczyny" i "obiekty" pożądania, przywiązania, zazdrości czy gniewu stają się źródłem wyzwolenia. Oznacza to, że kiedy jedna z pięciu podstawowych (w niektórych przekazach sześciu) trucizn *) pojawia się w umyśle, należy ją obserwować i przyjrzeć się temu, co stanowi jej esencję, dopóki nie zrozumiemy, że żadne uczucie nie istnieje w sposób ostateczny.
*) "trucizny" w tantrze przekształcane na mądrość:
- przywiązanie i pożądanie w przenikliwą mądrość, (mądrość rozróżniania - przenikania i rozumienia zjawisk, umożliwia rozróżnianie i zrozumienie poszczególnych zjawisk, bez popadania w skrajności)
W buddyzmie tych pięć trucizn czy też splamień przekształconych w pięć mądrości symbolizuje pięć kolorów Buddów - Tar. Przetransformowane trucizny/splamienia w mądrości tworzą Tęczowe Ciało Buddy - Tary. „Ciało Tęczowe” symbolizuje przebudzenie wewnętrznej jaźni. I jest to stan, który jest etapem umożliwiającym „uzyskanie dostępu” do stanu Nirvany.
"Tęczowe Ciało" jest symbolem realizacji Jaźni (w czystym, samoświadomym, świetlistym umyśle) osiąganej już za życia.
Tęczowy Budda
http://res.cloudinary.com/…/padmasambhava_rainbow_body_rrbi…
Tęczowy Chrystus i Budda
https://www.williamhenry.net/srdvd4.jpg
p.s. przeżyłam kiedyś doświadczenie nagłego przekształcenia gniewu, a gniew mój spalił się w wybuchu takiego śmiechu z samej siebie, że chyba nigdy wcześniej tak się nie uśmiałam z samej siebie. A ten „kop energetyczny” śmiechu wyzwalanego z nagle uświadomionego wcześniejszego przywiązania do gniewu (i różnych wzorców utrzymujących mnie w odczuwaniu gniewu) wprost mnie „poraził” i to w momencie, gdy „zobaczyłam” (tak wewnętrznie bardziej w sensie uświadomienia sobie) siebie samą taką „strasznie zagniewaną”. I wtedy nagle, jakby walnął we mnie piorun – stało się to oczywiste i uświadomiłam sobie, co robiłam i dlaczego. I wtedy rozpuścił się we mnie cały gniew. Czułam jakby się rozpuszczał, a ja odzyskiwałam energię... ZROZUMIENIA i MIŁOŚCI. Potem jeszcze czasem pojawiały się podobne sytuacje, ale coraz częściej coraz świadomiej przyjmowany był gniew...
Od tamtej pory na nikogo się nie gniewam, nie wściekam się, nie muszę ani nie potrzebuję, choć potrafię zdecydowanie i „stanowczo” reagować w pewnych życiowych sytuacjach oraz wyrażać to, co mam do wyrażenia. Czasem nawet bardzo stanowczo, jeśli czuję w sercu, że tak mam zrobić. Możliwe, że nieodczuwanie gniewu i nieobrażanie się na innych nie jest „normalne” w sensie normy społecznej, więc i innym trudno mi to wytłumaczyć, zwłaszcza, gdy nie ma w nich potrzeby zrozumienia tego typu doświadczeń.
.jpg)
