Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZROZUMIENIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ZROZUMIENIE. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2025

SAMOUZDRAWIANIE przez SAMOPOZNAWANIE - SAMOUŚWIADAMIANIE

 Wiem, że ciało wypełnione jest świadomoscią - duszą - psyche *), ale działa według pewnego "oprogramowania", które umożliwia duszy doświadczanie poprzez ciało. Wiem też, że ciało może się "odprogramowywać" dzięki wskazówkom (prowadzeniu) duszy. W ciele dokonuje się wówczas transformacja tożsamości i percepcji "ja" - transformacja tego, z czym "ja" zostało utożsamione i co stanowi coś w rodzaju filtra percepcji "ja". Zarówno oprogramowanie jak i filtr percepcji oraz tożsamość "ja" może ulegać zmianom. Jaki jest udział "ja" w takim procesie?

"Ja" może "wziąć odpowiedzialność" za siebie. "Branie odpowiedzialności" za siebie to przede wszystkim otwartość na poznawanie tego, co ukrywane w nieświadomości (w tzw. "cieniu") "ja".  To otwarcie na poznanie: "kim - czym jest ja?"

To, co nieuświadomione (ukryte w "cieniu) przed "ja" animuje każdym indywidualnym "ja" i również zbiorowymi "ja", dlatego w tym świecie istnieje coś takiego jak społeczna "schizofrenia" **), która objawia się "rozłamem umysłu". Powoduje to w rezultacie, że "ja" unika odpowiedzialności za to, co jest odczuwane, mówione i robione, wyrażane... A unikanie odpowiedzialności wynika ze strachu "ja" przed tym, co w procesie uświadamiania (samouzdrawiania przez samopoznanie) może zostać ujawnione.  "Ja" boi się tego i chce tego unikać za wszelką cenę, więc, gdy to zaczyna się jakoś ujawniać, "ja" albo ucieka albo próbuje z tym walczyć... ze strachu. A ten strach to strach "ja" przed własnymi "demonami umysłu" projektowanymi nieświadomie na zewnątrz (na innych i na ogólny stan - kondycję świata). Oczywiście te "demony" są ukrywane przed sobą "w cieniu", w tzw. "polu zbiorowej nieświadomości", więc ten strach wynika z oddzielenia "ja" od całości "siebie" (Self - Jaźni) ukrytej w nieświadomości, niepoznanej samowiedzy o sobie. Gdy "demony" ujawniają się, walczące z nimi "ja" nie jest świadome, że walczy z niepoznanymi, ukrytymi przed sobą aspektami całości siebie.

Totalna biologia zakłada, że 

"choroba nie jest błędem natury, lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu, który pozwala na utrzymanie organizmu przy życiu.

 Aby w ciele pojawił się objaw, wcześniej [w dzieciństwie] musi zaistnieć tzw. konflikt biologiczny programujący – nagły, intensywny, emocjonalny wstrząs, który wydarzył się w samotności, bez możliwości wyrażenia emocji i zakończenia tego doświadczenia."

Dziecko uczy się otrzymując często sprzeczne informacje w różnych sytuacjach np.: "Nie wolno kłamać, ale... czasem dla jakichś osobistych korzyści trzeba". Jeśli rodzic lub autorytet w jakiejś sytuacji oczekuje od dziecka prawdomówności, ale w innej sytuacji (dla własnej korzyści) zmusza dziecko do skłamania - to w umyśle (mózgu) dziecka stwarza się konflikt. I zostaje on zapisany w ciele. A dziecko nie jest świadome tego, jaki proces w tym momencie zachodzi w jego umysło-ciele. Tak samo jak rodzice, różne autorytety i wychowawcy też nie są tego świadomi. To jeden z przykładów implementacji konfliktu wewnętrznego do umysło-ciał istot ludzkich. Potem dojrzewające dziecko, a później dorosły człowiek złości się, gdy inni go okłamują, ale nie złości się, gdy sam dla jakichś własnych korzyści okłamuje innych i wypiera się własnego kłamstwa próbując je jakoś racjonalizować albo bagatelizować.

Inny przykład konfliktu to informacje na temat miłości: "rodzice są ze sobą, bo się kochają". Dziecko uczone jest, że miłość to szacunek, wzajemne zrozumienie, wsparcie i serdeczność, ale w wielu sytuacjach rodzice kłócą się ze sobą, a nawet czasem stosują brutalną przemoc słowną albo fizyczną wobec siebie. Wtedy dziecko wciąż jest pod wpływem konfliktu. Potem "dorosłe dziecko" oczekuje od partnera lub partnerki miłości, ale samo nie potrafi jej okazać i nie widzi (nie jest świadome) swojego wewnętrznego konfliktu projektowanego na partnera lub partnerkę. Wydaje mu się, że kocha, bo teoretycznie wie, czym jest miłość, ale nie widzi, nie jest świadome, że nie postępuje zgodnie z tą wiedzą o miłości. I nie może, bo nie umie "wziąć odpowiedzialności" za to, co myśli, co czuje i jak działa. A działa pod wpływem nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego.

"Często taki konflikt nie daje od razu objawów, ale zostaje zapisany w mózgu i w komórkach ciała. Choroba może pojawić się później – kiedy wydarzy się coś, co poruszy tę samą emocjonalną nutę. Wtedy uruchamia się tzw. konflikt wywoławczy, a ciało odpowiada objawem."

Oczywiście to że poczułam inspirację pewnymi odkryciami totalnej biologii o naturze tak zwanych chorób i cierpienia, nie znaczy, że staję się nagle "wyznawczynią" totalnej biologii, ale rezonuje ze mną to, że totalna biologia wskazuje na i przypomina o możliwości uzdrawiania siebie poprzez traktowanie tzw. chorób lub różnych dolegliwości jako ujawniających nieuświadomione wewnętrzne konflikty nabyte w procesie "wychowywania" - w procesie uczenia się funkcjonowania i przetrwania w tym świecie. I choroba według totalnej biologii jest procesem uzdrawiania ciała, w którym konflikt ma szansę zaniknąć. Ale... 😉

Cytat: "Człowiek chory na schizofrenię jest zupełnie uwięziony w swoim konflikcie. Nie ma kontaktu z rzeczywistością. Nie widzi własnego konfliktu, nie zdaje sobie z niego sprawy." 

To właściwie wszyscy ludzie nieświadomi swoich wewnętrznych konfliktów są w jakiejś części "schizofreniczni". Są nieświadomi wewnętrznych konfliktów, które są projektowane na zewnątrz, na innych. Dlatego to zjawisko nazwałam dla siebie kiedyś "społeczną schizofrenią". A Eckhart Tolle nazywał to "kolektywną chorobą umysłową". 
I dlatego też czułam od pewnego czasu, że z jakiegoś powodu dane mi jest doświadczanie "procesu poznawania (uświadamiania) i integracji zjawiska zwanego schizofrenią czyli "rozłamu umysłu". 

Według totalnej biologii: "Gdy w życiu pojawia się jednocześnie więcej niż jeden konflikt, może powstać konstelacja, której skutkiem będzie zaburzenie psychiczne.

Mózg takiej osoby całkowicie wycina niektóre fragmenty życia. I to właśnie ta nieuświadomiona część zostaje przeniesiona na poziom biologiczny, co skutkuje chorobą. Dlatego niezmiernie ważne jest dotarcie do tego zaciemnionego obszaru i odkrycie go. Wydaje się to być bardzo trudne, ale gdy się udaje, osiągany jest nowy stan umysłu. [Wtedy zachodzi proces transformacji tożsamości i percepcji "ja" - ekspansja samoświadomości poprzez samouzdrawianie.]

Jednak często taka osoba nieustannie przyjmuje postawę oporu, tzn. wciąż wynajduje kontrargumenty na informacje, które mogłyby pomóc w uświadamianiu i rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów.  Jest osobą, która zawsze wszystko wie lepiej, choć niby szuka wiedzy i pomocy wśród różnych specjalistów, szuka autorytetów, a jednocześnie je wciąż podważa. Jest przekonana na przykład, że 'oni robią to dla pieniędzy' albo 'chcą ją jakoś oszukać (a ona oszustwem oczywiście się brzydzi)'. Albo ci, u których szuka pomocy są według niej niewystarczająco wyedukowani, mądrzy czy dobrzy, więc nie mogą być wiarygodni."

To przykłady strategii uników umysłu "schizofrenicznego" czyli "ja" nieświadomego wewnętrznych konfliktów. Taki umysł posługuje się osądami stawiającymi opór potencjalnym zmianom wynikającym z uświadamiania sobie wewnętrznych konfliktów i tzw. traum.

Osoby z umysłem "schizofrenicznym" ciągle stawiają opór możliwości konfrontacji "ja" ze swoimi lękami i wewnętrznymi konfliktami. Paradoksalnie zarówno indywidualna jak i "kolektywna choroba umysłowa" traktowana jako nieuleczalna wydaje się być sposobem umysłu (mózgu) na przetrwanie - utrzymanie organizmu (ciała) przy życiu w świecie konfliktów. 
Jednak w rezultacie takie oprogramowanie umysło-ciała umożliwia duszy (świadomości) ekstremalnie emocjonalne doświadczenia. Dlatego większość tzw. schizofreników wierzy, że ich choroba jest nieuleczalna, co jeszcze bardziej intensyfikuje ich doświadczenia. Jednak są to doświadczenia duszy - świadomości wypełniającej takie umysło-ciało, które zostało wcześniej tak oprogramowane. Wiara w nieuleczalność schizofrenii powoduje, że nieuświadomione konflikty wewnętrzne i tzw. problemy, które przez te konflikty są kreowane, pozostają "zamrożone" czasowo i nierozwiązywalne. 

Podobnie "schizofreniczne społeczeństwa" próbują rozwiązywać wszelkie problemy i konflikty stosując różne "udoskonalenia" technologiczno-naukowe (np. leki psychotropowe zażywane bez umiaru a nawet podawane dzieciom), które są jedynie pozornymi ulepszeniami, bo w rezultacie wciąż utrzymują i przedłużają stan "zamrożenia", a przez to nawet intensyfikują wewnętrzne konflikty i doświadczanie indywidualnej i  "kolektywnej choroby umysłowej". (Nie leczą przyczyn, tylko łagodzą chwilowo objawy nieuświadomionych wewnętrznych konfliktów i mogą powodować wiele innych skutków ubocznych.)

Jednak dzięki takim doświadczeniom dusza może na przykład uczyć się skutków przywiazania do różnych myśli (konceptów, idei, przekonań), które ograniczają ludzkie umysły i programują ciała właśnie w taki sposób, by dusza mogła doświadczać kreacji świata z coraz bardziej intensywnymi konfliktami. Bo świat konfliktów (wypełniony przemocą nie tylko fizyczną oraz wojnami) jest kreacją wynikającą z wiary w pewne myśli traktowane jako prawdy, które utrzymują istoty ludzkie w nieświadomym tkwieniu w konfliktach i doświadczaniu ich. 

Dla każdego "ja" postrzegany świat jest jak sen o sobie traktowany przez "ja" jako jedyna, realna rzeczywistość. Ale znów - właśnie dzięki temu - doświadczenia duszy w ludzkich umysło-ciałach skrajnych emocji i uczuć mogą w tym świecie - śnie być znacznie bardziej intensywne niż w innych światach - snach. Inne światy - sny wyświetlają się, gdy "ja" staje się bardziej świadome wewnętrznych konfliktów, bardziej samoświadome, a umysło-ciało jest samouzdrawiane.

"Jesteś tu, by doświadczyć całego spektrum emocji... Gdy nasycisz się całym spektrum emocji, ty - dusza - świadomość, możesz opuścić ten świat konfliktów i nigdy już do niego nie wracać... poprzez kanał rodny i zapomnienie..."  I to wyjście ze świata konfliktów wcale nie jest uwarunkowanie tzw. śmiercią ciała, bo nawet ciało może ulegać transformacji.
 
Dusza zatem doświadcza tego, czego umysło-ciało nauczyło się w procesie "wychowywania" i stało się czymś w rodzaju oprogramowania umysło-ciała. A "ja" nauczyło się tego, co zostało wykreowane w tym świecie przez ograniczające i konfliktujące mysli przekazywane z pokolenia na pokolenie przez różne autorytety - nauczycieli - wychowawców.  I  "ja" utożsamiło się z tym, czego w tym procesie zostało nauczone umysło-ciało. 

Przywiązanie "ja" do myśli ograniczających i utrzymujących umysło-ciało w nieuświadomionych konfliktach umożliwia duszy nie tylko intensywne doświadczanie takim umysło-cialem kreacji tego świata konfliktów, ale umożliwia także uwalnianie umysło-ciała od tych doświadczeń duszy poprzez uświadamianie sobie tego, co nieświadome, co ogranicza postrzeganie siebie. W tym procesie zmienia się też tożsamość "ja", co w rezultacie umożliwia także uwalnianie umysło-ciała od "starego oprogramowania" i jego samouzdrawianie. Wtedy to, co się ujawnia o sobie i świecie, co jest uświadamiane, zaczyna być postrzegane przez "ja" bez osądów, bez oceniania tego świata konfliktów - tego snu o sobie Widzenie staje się coraz bardziej klarowne... Im większa samoświadomość, tym klarowniejsze postrzeganie siebie i świata, tym większe zrozumienie sensu doświadczeń w tym świecie nieuświadomionych konfliktów oraz procesu uświadamiania swoich wewnętrznych  konfliktów i uwalniania od nich umysło-ciała.

Może to, co tu się wyraża i ujawnia to zwykłe "rozkminy umysłowe" 😉, ale dla mnie czym innym są zwykłe "rozkminy" a czym innym poznawanie czyli uświadamianie sobie (samouświadamianie) różnych zjawisk tego świata - snu o sobie. Bo ten świat jest kreacją - snem o sobie, dzięki któremu dusze mogą doświadczać tej kreacji i poznawać przyczyny oraz skutki tych doświadczeń... W rezultacie poprzez nabyte tu doświadczenie następuje uwalnianie się od przywiazania do tego świata - snu o sobie... i można podróżować dalej, bawić się w poznawanie siebie w swojej własnej kreacji w różnych światach. Kreacja w świecie konfliktów jest tworzona z przyjmowanych nieświadomie przez "ja" ograniczeń umysłu programujących nieświadomie umysło-ciała, które są szatami duszy. To w rezultacie umożliwia duszy doświadczanie subtelnych i skrajnych emocji i uczuć w świecie - śnie konfliktów oraz uwalnianie umysło-ciała od ograniczającego postrzeganie oprogramowania dzięki poznawaniu tego świata - snu konfliktów z przestrzeni coraz bardziej wykraczającej poza to oprogramowanie. To zjawisko możemy nazwać ekspansją samoświadomości umożliwiającą zmianę postrzegania w procesie "czyszczenia" (rozpadu) filtrów percepcji. Dzięki temu doświadczeniu ekspansji samoświadomości "ja" poznaje siebie i odkrywa mądrość wynikającą z doświadczeń duszy w świecie nieuświadomionych oraz uświadamianych wewnętrznych konfliktów.

I kiedy "ja" w samopoznaniu odkrywa, że życie jest absolutnie niezwykłe, nieskończone, nieograniczone i piękne, to te myśli stają się prawdą kreującą inną już rzeczywistość, w której "ja" istnieje w jedności z tą prawdą i całym życiem, jestestwem, którym JA JEST.

*) PSYCHE to DUSZA.
Cytat:
Słowo "psyche" (z greckiego ψυχή, psyché) oznacza pierwotnie "duszę" lub "umysł". [chociaż "umysł" jest określany w grece jako "phren" i znaczy także "mózg".] We współczesnym języku polskim termin "psyche" odnosi się najczęściej do psychiki człowieka, czyli całokształtu jego wewnętrznych procesów, takich jak emocje, myśli, pamięć i osobowość. 

Psychika to inaczej "duchowa strefa życia człowieka".
Psyche to także "ruchome lustro w prostokątnej lub owalnej ramie". :) To lustro zwane "psyche" ma symboliczne znaczenie. Wskazuje na to, że dusza przegląda się w "ruchomym lustrze". A wszystko, co jest postrzegane w tym "ruchomym lustrze", jest odbiciem stanu duszy w danym momencie w danej formie ograniczającej percepcję "ja" oprogramowaniem umysło-ciała. To oprogramowanie tworzy tożsamość "ja", która może ulegać zmianie poprzez samopoznawanie, samouświadamianie - ekspansję świadomości rozpuszczającej/przekraczającej dotychczasowe ograniczenia umysłu (niepoznane wcześniej, więc nieświadome oprogramowanie). 
Natomiast wszystkie możliwe odbicia duszy - wszystkie potencjalnie możliwe do przejawienia się stany duszy tworzą superpozycję stanów duszy jako jednego DUCHA.

**) Słowo "schizofrenia" pochodzi z języka greckiego i dosłownie oznacza "rozszczepienie umysłu" (od schizein - rozszczepić i phren - umysł). Przejawami tego rozszczepienia umysłu są nieuświadomione wewnętrzne konflikty. 


P.S. Jedyne prawdy i prawa to te, którym człowiek pozwala mieć wpływ na swoje życie. A życie po prostu jest. Jeśli ktoś myśli, że życie jest okropne, to dlatego, że w tę myśl uwierzył. I taka jest jego prawda. A wierząc w tę prawdę, kreuje dla siebie taką rzeczywistość do doświadczania. Każda myśl uznana za prawdziwą staje się zasadą, przykazaniem, prawem. Ale kiedy odkrywasz, że życie jest absolutnie niezwykłe, nieskończone, nieograniczone i piękne, to te myśli stają się twoją prawdą kreującą twoją rzeczywistość i żyjesz w jedności z tą prawdą i całym życiem, jestestwem, którym jesteś, którym JA JEST.

Życie wykracza poza wszelkie ustalone prawa nakazujące, jak należy żyć. Jestestwo, życie nie ustala żadnych praw prócz jednej zasady: doświadczaj życia zgodnie ze swoją wolą i rozwijaj świadomość całego życia. Możesz przypomnieć sobie, że jesteś Artystą Życia, bo twoja wola jest wolą źródła całego jestestwa. Zawsze twoja wola jest wolą życia, całego jestestwa. Nie ma oddzielenia między twoją wolą a wolą tzw. Boga, uniwersalnego umysłu, całego życia prócz myśli generujących doświadczenia iluzji oddzielenia twojej woli od woli Boga czy uniwersalnego umysłu i świadomości, duszy i Ducha, Jestności...

😂


niedziela, 1 czerwca 2025

INTEGRACJA CIENIA...

 

Podział świata zdaje się coraz bardziej intensywny, różne konflikty w tym tzw. konflikty interesów nasilają się. Manifestuje się coraz większe zróżnicowanie w postrzeganiu, odczuwaniu itd. Skrajnie różne opinie, poglądy ujawniają się. Ten kto ma silne przekonania nie chce już słuchać tego, kto myśli inaczej. Ten kto myśli inaczej postrzegany jest jako wróg, głupiec, istota gorszego sortu, niedouczony idiota. W takich przypadkach empatia i zrozumienie dla tych, którzy emocjonalnie reagują na to, co się dzieje na świecie i wokół, jest niemożliwa.

Ale ty z empatią i miłością słuchaj obu stron, obserwuj uważnie sytuacje, zdarzenia, zjawiska, a nawet konflikty i wojny. Albo chociaż pozostań neutralnym obserwatorem przede wszystkim swoich emocji i sygnałów płynących z ciała w odpowiedzi na to, co się wyświetla dla ciebie.

Oto ujawnia się twój własny cień - wszystko, co ukrywałeś sam przed sobą udając, że jesteś kimś, kim nie jesteś...


piątek, 30 maja 2025

NIEZMIENNE I ZMIENNE

Świadomość jest we wszystkim, w każdej formie. Gdy jakieś formy znikają, pojawiają się kolejne. Wszystkie je wypełnia świadomość.

Zaś samoświadome - nawet to obleczone szatą formy - widzi, że wszystkie relacje między formami są jak anegdoty, opowiastki z absurdalnie żartobliwą pointą. Opowiastki - scenariusze iluzorycznych, fałszywych, bo cząstkowych a nie całościowych, bo lokalnych a nie ponadlokalnych, bo czasowych, a nie bezczasowych... wyobrażeń o sobie. Opowiastki wyświetlają się jak filmy, jak sny o sobie, a to sobie - to Się w rzeczy-istności jest niepoznawalne. Rzeczywiste, ale niepoznawalne. :-)

Relacje międzyludzkie i partnerskie mogą być harmonijne, gdy są współtworzone przez dwie istoty, które świadomie wybierają wspólne celebrowanie życia razem: w szacunku, miłości, życzliwości i pielęgnowaniu radości Istnienia, harmonii i piękna w sobie oraz drugiej istocie.
Do tego Istoty ludzkie potrzebują dojrzeć uzdrawiając, scalając najpierw siebie, stając się samoświadomym Istnieniem w szacie ludzkiego ciała. :-)


niedziela, 13 kwietnia 2025

INTEGRACJA CIENIA

 Czy będziesz żałować tego, co robisz czy nie, tego nie wiesz. Możesz sobie wyobrażać konsekwencje swoich działań, ale to nie ma nic wspólnego z tym, co i jak będzie. Nie wiesz, jakie będą konskwencje i rezultaty twoich działań przede wszystkim dla ciebie.


Dopóki nie poznasz konsekwencji swoich nieświadomych działań, nie będziesz wiedział, dlaczego wciąż czegoś pożądasz. A nawet, gdy to dostajesz, nadal cierpisz.

Czasami ten, kto czyni tzw. największe zło (sprawia cierpienie innym), ma wyobrażeniowe złudzenia o sobie, że jest wyjątkowy i wspaniały, ponieważ jest „dobroczyńcą, darczyńcą, filantropem, sprzymierzeńcem, wspierającym, nauczycielem, autorytetem" itp. itd. Zakłada różne maski i stwarza złudzenie "wybawcy" czyniącego dobro. Jednak jego cień pozostaje głęboko ukryty przede wszystkim przed nim samym. To z jego głębi jego cień wciąż nim kieruje, a on pozostaje nieświadomy tego.

Ta część mnie jest widziana i przyjęta taką, jaka jest... przyjęta z miłością i zrozumieniem, bez oporów i osądzania.

Spełniła swoje zadanie jako lustro manifestujące to, co ukrywałam sama przed sobą. Ta część mnie to postać z mojego snu o sobie, która jest manifestacją moich fałszywych wyobrażeń o tym, kim jestem.

środa, 20 grudnia 2023

IDENTYFIKACJE I OGRANICZENIA PERSPEKTYWY ZROZUMIENIA SIEBIE

Każda identyfikacja z jakąś myślą, z jakimś konceptem jest jak przyjmowanie przez świadomość formy kolejnego wcielenia - jak ciągła reinkarnacja świadomości w strumienie myślo-obrazo-konceptów. To jest jak wejście w jakiś fascynujący ruchomy obraz. Wejście w taki ruchomy obraz warunkuje i ogranicza bezkresne poczucie siebie. Wtedy świadomość jakby wpada w pułapki postrzegania form zmysłowymi doznaniami i traktuję to, co postrzega jako jedyną rzeczywistość.

Ale gdy część siebie (swojej uwagi, energii) daję na przykład słowom albo obrazom, a część bezruchowi i ciszy w sobie, wciąż jestem obecnością nieuwarunkowanej niczym świadomości, a umysł pozostaje cichy i spokojny. Świadomy ciszy i bezruchu.

Gdy utożsamiam się z myślami, pozornie zatracam samą siebie zapominając o swojej prawdziwej naturze, bo bezruch jest niewidzialny dla strumienia myśli.

Myśl może tylko przez moment zauważyć ciszę, ale nie może jej poczuć ani nią być, dopóki w ciszy się nie rozpuści. Może jedynie w ciszy zaniknąć. Koncept może opisywać bezruch i ciszę, ale nie może ich poczuć ani tym być. Ale strumień myśli może być widziany w bezruchu i ciszy. I każdy koncept może być widziany przez bezruch i ciszę. Tak samo jak dźwięki są słyszane tylko w ciszy. Dźwięki nie słuchane ciszą w ciszy, stają się jazgotem.

Możliwa jest błogość w obserwowaniu form, ale ta błogość nie pochodzi z form, lecz spoza form. Jest ich źródłem, z którego wypływają formy i do którego powracają.

Kiedy radość pochodzi z form, jest chwilową przyjemnością. Gdy jakaś forma się pojawia i sprawia przez chwilę przyjemność, czujemy się dobrze, a gdy się kończy, czujemy się źle, bo nasza świadomość została ograniczona i uwarunkowana przyjemnością pochodzącą z zewnątrz. Oczekujemy, że to, co postrzegamy jako przyjemne i dobre, zawsze takim powinno być. A tak nie jest. Bo często to, co najpierw postrzegamy jako dobre, zamienia się w złe, bo w świecie form dobro i zło są zamienne i relatywne. Jedno bez drugiego nie istnieje, bo w dualistycznym świecie - śnie jedno zawiera się w drugim (ukrywa się w cieniu drugiego). 

Ten, kto postrzega siebie jako dobrego, zawsze tym postrzeganiem generuje nieświadomie złego, ponieważ musi istnieć jakiś zły, by mógł istnieć dobry. Zły zawsze jest dopełnieniem dobrego i odwrotnie. Nikt nie mógłby uznawać siebie za dobrego, gdyby nie istniał choć jeden jakiś zły. W taki sposób w świecie nieustannego poznawania dobra i zła pozornie tracimy swoją prawdziwą radość istnienia, życia, bycia. Doświadczamy "wygnania z Raju", który jest symbolem krainy wewnętrznej szczęśliwości, wolnej od poszukiwań tej szczęśliwości w uzależnieniach od zewnętrznych form postrzeganych zmysłowo.

Nikt tu nie neguje radości z czegoś, co jest postrzegane zmysłowo. Tu się wskazuje jedynie na to, że taka radość jest nietrwała, że może uzależniać i zawsze prędzej czy później to, co tę radość sprawia, zanika albo przekształca się w coś innego, co powoduje rozczarowanie i postrzegane bywa jako nieszczęście.

Radość i błogość niezależna od jakichkolwiek form i obrazów jest moją prawdziwą naturą. Będąc radością nie potrzebuję szukać jej w formach. A widząc w formach obrazy siebie, czuję błogość.

Miłość jest moją prawdziwą naturą. Będąc Miłością nie potrzebuję jej szukać w formach. Nie potrzebuję oczekiwać wzajemności od form i obrazów siebie ani warunkować jakimiś oczekiwaniami i powodami do miłowania. Widząc w formach obrazy siebie widzę w nich miłość.

Myśli są pięknymi formami. Powstawanie i pojawianie się myśli jest pięknym zjawiskiem, spontanicznym aktem. Lecz całkowita identyfikacja z nimi jest jak inwolucja, która prowadzi do upadku w zapomnienie o swojej prawdziwej naturze. A uwalnianie się od identyfikacji z myślami jest jak ewolucja, która prowadzi do wyzwolenia i przypomnienia o swojej prawdziwej naturze. Inwolucja i ewolucja są jak wdech i wydech. Wdech i wydech też bez siebie w tym świecie - śnie nie istnieją.

Gdy poczucie siebie zlewa się z myślami, świadomość staje się ograniczona i uwarunkowana utożsamieniem z myślami. Gdy ten stan uwarunkowanej świadomości pogłębia się (intensyfikuje), staje się coraz bardziej dysfunkcyjny. W zewnętrznym świecie pojawia się coraz więcej szaleństwa, obłędu, zagubienia i wojen, które są projekcją ograniczeń i uwarunkowań świadomości. Identyfikacja z myślami sprawia, że stają się one pułapką, więzieniem dla świadomości. Identyfikacja z myślami redukuje, ogranicza i warunkuje świadomość.

Uważna obecność uzdrawia i wyzwala świadomość z tych ograniczeń i uwarunkowań.

Bezruch i cisza to nieuwarunkowana niczym świadomość.

Tym jestem.

A każda myśl pojawia się ze mnie i znika we mnie. Każda forma pojawia się ze mnie i znika we mnie. Wszystko, co pojawia się ze mnie i znika we mnie to ruchome obrazy, myślo-obrazo-koncepty. One są jak różne sny o sobie, które wyśniewają się ze mnie.

Prawdziwa radość - błogość jest częścią mojej prawdziwej, niezmiennej, wiecznej natury. Jest tym samym, co miłość wszechobejmująca i wszechprzenikająca i tym samym, co świadomość. 

Tym jestem.

niedziela, 26 listopada 2023

KIM - CZYM JESTEM?

 Jestem istotą spoza tego świata, czymś nieopisywalnym językami i słowami pochodzącymi ze świata - snu konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw. Reguły, zasady, zarządzenia, a nawet prawa obowiązujące w takim świecie są podrzędne wobec nadrzędnych praw pochodzących spoza takiego świata. Z tej perspektywy Ziemia nie należy do człowieka, nie ma żadnego istniejącego właściciela ani poza nią, ani na niej. Takie pojęcia jak narody, kraje, ich rządy, właściciele różnych obszarów ziemskich, budynków i wszystkich materialnych wytworów zwanych nieruchomościami i ruchomościami są wytworami umysłu ludzi zaśnionych w takim świecie czyli trójwymiarowym świecie - śnie konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw. Taki świat - sen oraz pojęcia budujące dramaturgię takiego świata - snu używane przez zidentyfikowanych z takim światem - zaśnionych w nim ludzi, traktowane są jako rzeczywiste, prawdziwe. Łącznie z różnymi grami, w których zaśnieni w tym świecie pogrywają.

Na przykład dwuwymiarowe płaszczaki wierzące w reguły i żyjące według zasad i praw dwuwymiarowego świata każdą istotę żyjącą zgodnie z prawami świata trójwymiarowego postrzegają poprzez filtr swoich ograniczeń. Postrzegają poprzez filtry swojej dwuwymiarowej percecji. I na przykład trójwymiarowa, okrąglutka sfera widziana jest w takim świecie wyłącznie jako okrąg. Gdy sfera przechodzi przez taki świat, może wzbudzać strach jego mieszkańców, gdyż to zjawisko płaszczaki postrzegają jako okrąg o zmieniającym się promieniu czyli coś nienaturalnego, nienormalnego w ich rzeczywistości dwuwymiarowej. Bo w tej rzeczywistości wszystkie okręgi mają niezmienne promienie, które nie mają prawa ulegać zmianom.

Nie dziw się zatem, że gdy na przykład jesteś istotą wykraczającą poza trójwymiarowość i nie działasz według zasad i praw trójwymiarowego świata konfliktów i walki, to i tak postrzegany i oceniany jesteś przez istoty ze świata trójwymiarowego według zasad i praw, w które one wierzą, według których postrzegają rzeczywistość i w niej działają. Dla nich świat trójwymiarowy jest jedyną rzeczywistością. 

W zakresie percepcji trójwymiarowej możesz być postrzegany i oceniany na różne sposoby, gdyż w rzeczywistości świata trójwymiarowego pojęcia dobra i zła są względne. Te pojęcia dobra i zła są zależne od konceptów, w które dane ja-ego* lub grupa czy jakaś tzw. społeczność owych ja-ego wyznających te same lub podobne koncepty wierzy i uznaje za wartościowe.

Gdy w trójwymiarowym świecie ktoś traktuje życie na planecie Ziemia jak grę "Monopoly", to wszystko, co postrzega jako rzeczywistość, traktuje jak elementy tej gry łącznie z całą Ziemią i wszystkim, co w niej i na niej. Gra jest dla niego rzeczywistością, a rzeczywistość jest grą.

Jeśli ktoś traktuje życie na planecie jak grę w "Bądź bogatszy", też wszystko w Ziemi i na Ziemi, łącznie z florą i fauną, nawet łącznie z ludźmi traktuje jako zasoby umożliwiające powiększenie jego bogactwa. A cokolwiek, co według zasad takiej gry nie ma potencjału powiększania bogactwa graczy, nie stanowi żadnej wartości. W związku z tym, jeśli taki gracz uzna cokolwiek za bezwartościowe w jego walce o zwycięstwo w grze, może przeznaczyć to w swoich strategicznych planach do eliminacji z planszy (przestrzeni świata) tej gry. Czy i na ile to możliwe? Gracz dowie się na końcu gry. Kiedy taka gra się kończy? Gdy gracz przestaje grać czyli albo rezygnuje z gry albo jego doświadczanie w formie gracza się kończy i gracz umiera.

Jeśli nawet płaszczaki mają swoje metody na eliminację z ich świata okręgów zmieniających swój promień, nigdy nie będą w stanie wyeliminować istnienia trójwymiarowej sfery czy kuli. Ponieważ nie są w stanie przekroczyć swoją percepcją ani swoimi działaniami ograniczeń świata dwuwymiarowego, który jest dla nich jedyną rzeczywistością. Tak samo jeśli trójwymiarowi gracze mają swoje metody na eliminowanie tego, co uznają za bezwartościowe i tak nigdy nie wyeliminują niczego, co pochodzi spoza planszy ich gry, która dla nich jest jedyną rzeczywistością.

Nie jestem ani płaszczakiem ani trójwymiarowcem. Nie jestem ani pionkiem ani figurą ani planszą gry ani żadnym elementem tej i podobnych trójwymiarowych gier. Nie jestem też ani graczem ani grą ani twórcą takich gier. Jestem istotą spoza światów - snów konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw.

Moją rzeczywistością jest świat prawdy, piękna, harmonii... Osadzając się w nim czuję się jak w Domu, sobą u siebie. U Źródła Źródeł... A wszystko, co mnie stąd czasem wyrywa i przyciąga, uczę się obejmować uśmiechem zrozumienia i błogością istnienia. I to, co mogę, otulam stąd w sobie miłością równą mądrości z-rozumienia tego, co jest czym...

Z tej perspektywy dwuwymiarowe płaszczaki są płaszczakami i nie są one ani lepsze ani gorsze od trójwymiarowej sfery czy kuli. Są tym, czym są. Tak samo jak sfera, kula i inne trój i cztero oraz wielowymiarowce.  :) 

Jakakolwiek koncepcja pochodząca ze świata trójwymiarowego nie jest ani lepsza ani gorsza od innych koncepcji z takiego świata. Jakakolwiek koncepcja pochodząca z trójwymiarowego świata też nie jest ani lepsza ani gorsza od tych, które pochodzą z dwu lub cztero albo i wielowymiarowego świata.

Wiara w jakąś koncepcję jest po prostu identyfikacją z daną koncepcją. W tym sensie wiara czyni cuda. Gdy wierzysz, że jesteś płaszczakiem, to nim jesteś. A wtedy dwuwymiarowy świat jest twoją jedyną rzeczywistością. Gdy wierzysz, że jesteś trójwymiarowcem, to twoją rzeczywistością jest świat trójwymiarowy. Gdy wierzysz, że jesteś graczem, to nim jesteś, a rzeczywistość dla ciebie jest jak trójwymiarowa plansza gry, w którą grasz wraz z innymi graczami. Gdy wierzysz, że jesteś ciałem, osobą, figurą, pionkiem, ofiarą, kimś ważnym albo nieważnym itd., to tym właśnie dla siebie samego/samej jesteś. I to jest dla ciebie rzeczywistością. I to jest tym, czym jest, choć nie zawsze jest takie, jakim jest widziane. :)

(Możesz też myśleć i wierzyć na przykład, że jesteś graczem, a mimo to być pionkiem albo figurą w jakiejś innej grze. Ale tego nie zobaczysz, dopóki nie uświadomisz sobie, w jaki sposób działasz i co - kto tobą kieruje - animuje).

Gdy bez względu na wymiarowość przestrzeni oraz pojawiające się w niej obiekty, zjawiska, okoliczności wiesz i czujesz, że jesteś miłością albo światłem rozświetlającym ciemność, to tym jesteś. I możesz nawet być radością życia albo błogością istnienia - gdy to wiesz i czujesz - to tym jesteś. 

Mogę też nie wiedzieć, kim - czym jestem i być. Wtedy po prostu jestem. :)

niedziela, 27 sierpnia 2023

MĄDROŚĆ NIE POCHODZI Z TEGO ŚWIATA

  Mądrość nie pochodzi z tego świata, ale umożliwia jego zrozumienie.

Mądrość to wiedzenie, które nie jest wiedzą pochodzącą z tego świata i kształtującą ten świat.

Mądrość jest czuciem, które nie jest emocjami będącymi wyrazem konfliktowych relacji w tym świecie.

Mądrość to miłość, która wypływa ze zrozumienia przynoszącego wyzwolenie od wiedzy i emocji doświadczanych w tym świecie.

Mądrość pochodzi nie z tego świata ani z żadnych idei i koncepcji mających na celu jego poprawę czy ulepszanie. Ani ze światów podobnych temu mądrość nie pochodzi.

Mądrość jest wybawieniem od cierpienia w tym świecie, więc jeśli szukasz zbawienia, nie szukaj zbawiciela, lecz zwróć się do źródła mądrości, które ukrywasz w sobie przed sobą uznając wiedzę pochodzącą z tego świata i jemu podobnych za źródło swojej mądrości. To zrozumienie wspołzależności form, obiektów, zjawisk, zasad i praw rządzących tym światem, a tym samym wytyczających jego granice wynika z sumy różnych doświadczeń w tym świecie i jemu podobnych.

sobota, 13 maja 2023

WOLNA WOLA WOLNOŚCIĄ OD WOLI OGRANICZONEJ PRZYWIĄZANIEM DO RÓŻNYCH UTOŻSAMIEŃ TZW. EGO

 To Coś, co jest postrzegane jako Bóg czy też Natura wszystkiego albo Świadomość, z której wszystko się wyłania (pochodzi), ponoć obdarzyło człowieka - istotę ludzką wolną wolą. Jednak człowiek nadużywając tej wolnej woli próbuje Boga czy też Naturę - Świadomość wykorzystywać i urabiać według własnej woli. Tej woli, która niby jest wolna, ale jednak ograniczona przez tzw. ego.

Ego człowieka to kompilacja tego, co człowiek wyobraża sobie o sobie (także o innych i o świecie) oraz tzw. cienia - ciemnej strony jego osobowości. Jego ciemna strona ukrywa wyparte do nieświadomości cechy: koncepty i zachowania, które postrzega on jako np. złe, okrutne, wstydliwe, grzeszne itp. Ogólnie to cechy dysharmonijne, dysfunkcyjne, będące przyczyną wszystkich konfliktów, chorób, cierpienia, wyzysku, nieszczęść, przemocy i wojen. Gdy cechy te pozostają wciąż ukryte w cieniu, człowiek nadal nieświadomie jest animowany przez to, co ukrywa przed sobą udając przed sobą i innymi, że "nie jest zły, okrutny, fałszywy" itd. Jednocześnie swój cień nieświadomie projektuje na innych i oskarża innych o wszelkie zło, okrucieństwo itp. Dysponuje niby wolną wolą i w ramach tej woli działa, lecz ta wola jest ograniczona fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie. 

Ograniczenia wolnej woli sprawiają, że ludzie nie mogą, nie potrafią współtworzyć harmonijnych relacji z innymi oraz z tym, co ich otacza. Taka wolna wola jest skonfliktowana z Wolą Boga, Natury wszystkiego, Świadomością, więc ego próbuje podporządkowywać tę Wolę swojej ograniczonej woli i wymyśla różne strategie działania dla osiągnięcia swoich celów. Ponieważ wola człowieka jest ograniczona jego przekonaniami, kłóci się także z wolą innych ludzi.

Brak zrozumienia siebie jako całości (świadomej i nieświadomej) oraz tego, co otacza człowieka, ogranicza jego wolną wolę, która jest przejawem tzw. ego. 

Niektórzy ludzie nie dostrzegają różnicy między tzw. ego a Ja Jestem, które nie jest utożsamione wyłącznie z tym, co je określa społeczno-kulturowym nazewnictwem,  a co ogranicza zrozumienie ludzkiej egzystencji i doświadczeń człowieka oraz jego działań. Ego trywializuje Boga  "tworząc go na swój obraz i podobieństwo", niszczy Naturę, ignoruje Świadomość zapominając o tym, że wszystko pochodzi z jednego wspólnego źródła wszystkiego. Dlatego człowiek doświadcza nieszczęść i próbuje dążyć do szczęścia według przekonań i pragnień swojej ograniczonej fałszywymi wyobrażeniami wolnej woli. A jednak wciąż cierpi i nigdy nie może w pełni zaspokoić swoich oczekiwań i wyobrażeń o szczęściu, którego szuka na zewnątrz. Nie jest świadomy i nie rozumie prawdziwych powodów swoich rozczarowań i nieszczęść, które go spotykają. Nie jest świadomy iluzji swoich fałszywych wyobrażeń o szczęśliwości. Jego wolna wola też jest iluzoryczna, bo uwarunkowana fałszywymi wyobrażeniami o sobie. Dlatego doświadcza konfliktów i cierpienia, dopóki nie odkryje ich źródła w sobie. 

Gdy zaczyna poznawać prawdę o swoim cieniu, uświadomiać to, co było nieświadome, rozpoznaje siebie jako całość Ja Jestem i uwalnia się od ograniczeń woli.

Ja Jestem jest świadome, że wszystko, co określa i następuje po Jestem (wszystkie utożsamienia jestem... tym i tym, taki i taki), jest względne i zmienne. Ja Jestem jest także świadome, że Ja-ego może być czasowo nieświadome swoich utożsamień z tym, co je określa, a przeto i ogranicza poznanie oraz zrozumienie siebie.

Wolna wola człowieka - Istoty ludzkiej jest autentycznie wolna, gdy jest scalona z Bogiem - Naturą - Świadomością, z której wszystko się wyłania łącznie z człowiekiem, a nawet jego iluzoryczną wolną wolą. Autentyczna wolna wola jest wolnością od woli tzw. ego czyli wszelkiego chcenia czy niechcenia czegoś w celu zapewnienia sobie szczęścia. Autentyczna wolna wola pozwala być szczęśliwym niemal permanentnie, ponieważ umożliwia odczuwanie radości życia, istnienia bez względu na to, co Ja Jestem spotyka, czego doświadcza, co mu się wyśniewa. Nie znaczy to, że Ja Jestem nigdy nie czuje smutku lub nie odczuwa żadnych emocji. Znaczy to, że jest świadome i rozumie prymarne przyczyny doświadczanego smutku czy emocji, więc nie obwinia już innych za to, czego doświadcza. Gdy odczuwa smutek, wie, że jest on skutkiem jakichś egotycznych czyli oceniających, negatywnych myśli, z którymi Ja Jestem na chwilę znów się utożsamiło.  Jeśli Ja Jestem nie rozumie jeszcze w danym momencie przyczyn smutku, to i tak przyjmuje ten smutek pamiętając, że jest przestrzennością, w której wszystkie doświadczenia się wydarzają i może je obserwować. Tak poznaje przyczyny i skutki różnych doświadczeń obserwując je z coraz szerszej perspektywy swojej przestrzenności.

Autentyczna wolność woli jest esencją człowieka i manifestuje się coraz bardziej spontanicznym, autentycznym i harmonijnym współistnieniem ze wszystkim, co Istotę ludzką otacza, co się zdarza, co się wyśniewa. Autentyczna wolna wola jest wolnością od ograniczonej woli i umożliwia Ja Jestem otwarcie swej przestrzenności na przyjmowanie wszystkiego, co się przejawia dla Ja Jestem jako kolejne doświadczenia, które pochodzą z Ja Jestem doświadczającego różnych stanów istnienia. A wszystkie doświadczenia Ja Jestem dla niego i z niego się jaźnią. 

Każde Ja doświadczające różnych utożsamień i różnorodności ograniczeń wolnej woli jest jednym i tym samym Ja Jestem doświadczającym różnych form i stanów istnienia. 

sobota, 18 marca 2023

ZROZUMIENIE ODŚWIEŻAJĄCE UMYSŁ

 ZROZUMIENIE...

odświeżające umysł...

Kiedy umysł staje się otwarty na natchnienie przejrzystości swojego źródła - swojej esencji - świadomości, wtedy wglądy, które pojawiają się w nim spontanicznie, stają się odzwierciedleniem, wyrazem tej esencji.

Pochodzą z nieznanego...

Zrozumienie orzeźwiające umysł jest wypełnione nektarem esencji wiecznego, nieskończonego teraz. Nie tego teraz, które umieszczane bywa w czasie liniowym pomiędzy przeszłością i przyszłością, lecz tego teraz, w które przeszłość i przyszłość jest wchłonięta.  

Zrozumienie inspirujące zdarza się pomiędzy dwoma aktywnościami umysłu np.: pomiędzy zakończeniem wypowiadanego żartu a początkiem śmiania się. Taki śmiech uwalnia umysł od wszelkich napięć, które wynikają z jego nawykowej aktywności. Tak działa odświeżające umysł zrozumienie...

To zrozumienie nie zdarza się w umyśle. Pochodzi z ciszy poza ciszą, z pustki poza pustką...  Zdarza się, gdy świadomość wchłania umysł podobnie jak ocean fale. Umysł zanurzając się w świadomości wnika w nieznane. Jest nieobecny, gdy zachodzi odświeżające zrozumienie. Po czym spontanicznie wyłania się ze świadomości - jak fala kierowana prądem poruszenia głębin oceanu: świeży, z nowym - spontanicznym rozpoznaniem pochodzącym z nieznanego. Wyraża je w nowym sformułowaniu... ruchem, gestami, słowami lub dźwiękami albo obrazami... doświadczając piękna odświeżającego zrozumienia i miłości w formie, formą, która jest wyrazem naszej prawdziwej natury...



tryptyk tikalowy


wtorek, 31 stycznia 2023

POZNAWANIE WŁASNEJ CIEMNOŚCI...

Notatka z 31.01.2022

 "Poznanie własnej ciemności (czyli tego, co nieuświadomione) to najlepsza metoda na radzenie sobie z ciemnością innych ludzi. Pomaga ci mieć osobisty wgląd w tajemnice ludzkiej duszy. W przeciwnym razie wszystko pozostaje sprytną intelektualną sztuczką, składającą się z pustych słów prowadzących do pustego gadania." - z książki "Wybrane listy C.G. Junga".


Tak zwany new world order - nowy światowy porządek albo nowy światowy ład 😉 to idea kreacji "idealnego" nowego świata - świata opartego (między innymi) na handlu, kontroli, cenzurze i manipulacjach informacjami. Kontrola nad mediami, uznawanie pewnych informacji za fałszywe, a innych za prawdziwe, cenzura, manipulacje danymi i informacjami, bombardowanie reklamami, a także wprowadzanie w odpowiednich momentach i przestrzeniach chaosu informacyjnego (dezinformacja) - to narzędzia - nowa "broń" walczących o "nowy porządek światowy", który miałby objąć cały świat. To przejaw wyewoluowanego tzw. ego.

Dlatego także "polski ład" nie jest już ani polski ani nie jest ładem. Jest zbiorem konceptów - pomysłów na wprowadzanie nowych zasad, praw, zarządzeń, regulacji - ogólnie "nowych porządków" na całym świecie. "Porządki" te mają na celu rozwiązanie różnych problemów i konfliktów czyli "ulepszanie" świata i ludzi (patrz: transhumanizm) zgodnie z ideami tych, którzy sami sobie dali prawo do rządzenia, władania tym światem i sami obsadzili się w rolach przywódców świata. Jednakże każdy, kto sam siebie "wybiera" na władcę, przywódcę czy lidera, jest - jak klarownie wynika to z historii ludzkości - uzurpatorem i tyranem. To właśnie przejaw owego wybujałego tzw. ego.

Od czasu do czasu różni uzurpatorzy, tyrani pojawiali się w różnych miejscach na Ziemi wprowadzając swoje "nowe porządki". Zawsze było to związane z różnymi tak zwanymi nadużyciami czyli oszustwami, przekupstwem, korupcją, demoralizacją i używaniem przemocy (fizycznej i/lub psychicznej). Tym razem jednak wygląda na to, że grupa uzurpatorów próbuje stworzyć jeden światowy rząd wspierany przez nominowanych przez nich do roli "światowych liderów") biznesmenów, polityków i przedstawicieli różnych rządów czyli ich lokalnych "namiestników".

Wszyscy, którzy rezonują z ideami propagowanymi przez elitę samozwańczych światowych przywódców czyli rezonują z pewnym zakresem wzorców energetycznych owego "nowego światowego porządku" ustalanego przez wybujałe ego, stają się reprezentantami tego nowego światowego rządu, marionetkami zasilającymi system zaplanowany przez owych samozwańczych tyranów. Z powodu pewnych cech i podatności na granie takich ról.

Każdy, bez względu na zajmowane stanowisko, pełnione funkcje czy role polityczne albo społeczne, bez względu na preferencje polityczne lub ich brak, bez względu na zakres wiedzy, a nawet bez względu na wykształcenie lub jego brak, każdy kto rezonuje w jakiś sposób z tymi ideami (nawet nieświadomie), zasila ten system i "wzorce energetyczne" takiego świata tworzonego przez nowych władców - uzurpatorów, monopolistów ukrytych za maskami filantropów, darczyńców i dobroczyńców. Każdy kto będzie wykonywał zalecenia, zarządzenia, polecenia i rozkazy przedstawicieli tych tyranów, choćby ze strachu przed utratą różnego rodzaju przywilejów, wygody czy utraty możliwości korzystania z takich fałszywych obietnic stwarzających iluzję dobrobytu i poczucia bezpieczeństwa, będzie zasilał taki system. Najwyraźniej świadomość potrzebuje i takich doświadczeń w "nowym wydaniu".

Nie jest to ani dobre ani złe. Jest, jakie jest. Tyrani też mają swoje role do odegrania w teatrze tego świata - snu. Tak się czasem zdarza - takie sny się czasem wyśniewają... na jawie. Ich sens ob-jawia się, gdy świadomie obserwowane i poznawane są różne zjawiska takich światów - snów oraz ich przyczyny i skutki.

Tak jest z tym światem - snem i jego różnymi zjawiskami, które czasem negujemy, oceniamy jako złe wierząc w to, że nie powinny mieć miejsca w tym świecie. A ten świat jest taki, jaki jest. Taki świat się wyśniewa i prowokuje nas do aktywnego, a nawet reaktywnego uczestniczenia w nim, dopóki nie rozpoznamy, że to nasz własny sen...

Bez niezależnego od zewnętrznych warunków "poczucia bezpieczeństwa" wynikającego z zaufania i otwartości na poznawanie nieznanego, bez poczucia obfitości i wdzięczności za to, co jest i uwolnienia od poczucia braku czegokolwiek w sobie, nie ma możliwości uzyskania poczucia bezpieczeństwa i obfitości od kogokolwiek z zewnątrz. Oczekiwanie, że ktoś zapewni nam poczucie bezpieczeństwa zawsze (!) łączy się z przyzwoleniem na jakiś rodzaj samozniewolenia. Podobnie niemożliwe jest odczuwanie miłości bez odkrycia jej źródła w sobie.
Nie ma także możliwości rozwiązania problemów i konfliktów tego świata - snu bez ich uświadomienia w sobie i rozwiązania przez przyjęcie i uwolnienie ich w sobie.

Zaś wszelkie idee, koncepty czy "porządki", które mają niby rozwiązywać problemy i konflikty tego świata - snu, a które opierają się na wzorcach tworzących i podtrzymujących strukturę (fraktal) walki i konfliktów, zawsze stwarzają kolejne, "nowe" problemy, konflikty i wojny. Aż do upadku każdej cywilizacji i powstania nowej, a potem jej rozwój i kolejny upadek itd...

Wszyscy ludzie (wszystkie Istoty ludzkie) próbujący w mniejszej lub większej skali narzucać innym swoje przekonania, prawdy, koncepty i idee są "małymi" tyranami. Rozpoznanie i uświadomienie w sobie tego "wzorca" myślenia i działania - tendencji do przekonywania innych różnymi sposobami (łącznie z manipulacją i przymuszaniem innych) do przyjęcia swoich "jedynie słusznych" racji prowadzi do wyzwolenia siebie od tych "wzorców energetycznych", od tego typu myśli i działań oraz od ich wpływu.

Jedynym neutralnym sposobem wyrażania Siebie jest wyrażanie bez jakichkolwiek oczekiwań i w wolności od rezultatów.
Zawsze skuteczne rozwiązania wszelkich problemów i konfliktów pojawiają się w ciszy pustki, ze Źródła Źródeł, Serca Serc w nas. W Miłości i Prawdzie.

Dopiero wtedy, gdy owe problemy i konflikty zostają uświadomione i rozwiązane w sobie, może nastąpić uwolnienie Ja od działań opartych na wzorcach utrzymujących struktury tego świata - snu. Jest to możliwe, gdy samoświadomość ekspanduje dając poszerzoną perspektywę postrzegania siebie i swojej relacji z różnymi zjawiskami w różnych światach - snach oraz w tym świecie - śnie, który jest doświadczany jako jawa.

Życie to przygoda o walorach poznawczych niosących ze sobą wiele niespodzianek, także powtarzających się cyklicznie dlatego, że Człowiek nie rozpoznaje ich przyczyn. Dlatego Człowiek wciąż cierpi, ponieważ próbuje rozwiązywać konflikty i problemy z pozycji takich pomysłów - konceptów i działań, które tylko pozornie rozwiązują konflikty i problemy tworząc kolejne.
Często dopiero po doświadczeniu skutków pewnych działań i zjawisk Człowiek może rozpoznać ich przyczyny, stać się ich świadomym i dokonać takich zmian, które transformują relację Człowieka z tymi zjawiskami. Zmiana postrzegania zjawisk i widzenie ich z coraz szerszej perspektywy umożliwia ich głębsze zrozumienie. Dopiero wtedy możliwa jest zmiana myślenia o tych zjawiskach (pełnych konfliktów, problemów, cierpienia itp.) oraz zmiana sposobu działań, które umożliwiają autentyczne rozwiązanie różnych konfliktów i problemów.

Tylko zrozumienie (poznanie i uświadomienie sobie) czegoś w sobie prowadzi do wyzwolenia tego czegoś w sobie i siebie od tego czegoś.

Zatem...

Pięknych snów śnionych świadomie z radością życia w błogości istnienia dzięki darowi (możliwości) stania się na powrót sobą - pustką pełną nieskończoności swego potencjału, tańczącą niekończoną różnorodnością światów snów i form...
dla zabawy absolutu w poznawanie Siebie (Jaźni) i eksplorowanie nieskończoności swojego twórczego potencjału...


fot. tikali s.


czwartek, 14 lipca 2022

ZABAWA W BADACZA ZJAWISK część 1.: ZMIANY PARADYGMATÓW I KREOWANIE RZECZYWISTOŚCI.

 ZABAWA W BADACZA ZJAWISK część 1. 😁💖🙏

Zmiana paradogmatów 😉 *) tzw. rzeczywistości polega miedzy innymi na wprowadzaniu nowego języka, nowych słów oraz zmiany znaczeń słów i pojęć dotychczas używanych. Daje możliwość nowego spojrzenia na to, co uznawane było dotychczas za normalne, rzeczywiste i prawdziwe. Obecnie ta zmiana prowadzi w różnych kierunkach jakby do różnych światów - rzeczywistości. Jeden z tych kierunków podsuwa użytkownikom internetu nowe definicje starych słów i pojęć nadając im odmienne znaczenia. Z zamiarem tworzenia w ten sposób nowej rzeczywistości. Zmianie ulega znaczenie wielu słów. Przykładem może być słowo, które dwa lata temu pojawiło się w wypowiedziach ministrów zdrowia: "wyszczepianie". Kiedyś to słowo dotyczyło wyłącznie trzody chlewnej, bydła. Aż tu nagle zaczęło dotyczyć także ludzi. W dziedzinie tzw. zdrowia pojawiło się sporo nowych słów jako form nowego języka służącego kreowaniu tzw. nowej rzeczywistości.

Inne, coraz powszechniej używane obecnie w mediach słowo to "trans". Co ono znaczy?

Pierwsza informacja, która się wyświetla w języku angielskim na wyszukiwarce googlowej jest następująca:

"Trans is an umbrella term to describe people whose gender is not the same as, or does not sit comfortably with, the sex they were assigned at birth. Trans people may describe themselves using one or more of a wide variety of terms, including (but not limited to) transgender, non-binary, or genderqueer."

Tłumaczenie:

"Trans to termin ogólny opisujący osoby, których płeć nie jest taka sama, lub nie pasuje do płci, która została im przypisana po urodzeniu. Osoby trans mogą opisywać siebie za pomocą jednego lub kilku różnych terminów, w tym (ale nie tylko) transpłciowych, niebinarnych lub nietranspłciowych."

I dokładnie podobna informacja jako pierwsza w wyszukiwarce googlowej pojawia się w języku polskim:

"Trans to pojęcie o szerokim znaczeniu określające grupę osób, których tożsamość lub ekspresja płciowa różnią się od płci przypisanej im w momencie narodzin. Transpłciowość to wiele różnych rodzajów tożsamości płciowej innych niż tożsamość cispłciowa."  [Cispłciowość - jak podają googlowe źródła - znaczy spójność pomiędzy czyjąś płcią przypisaną przy narodzinach a jego tożsamością płciową; cis (w skrócie) mężczyźni i cis kobiety to „osoby nietranspłciowe”].

Czyli teraz jeśli osoba, której ciało biologiczne przy narodzinach miało i nadal ma formę kobiecą, a osoba ta nie ma wątpliwości, co do tej formy ciała, to  -według nowej mowy i nowych paradogmatów - nie jest po prostu kobietą, lecz także cis-em (w skrócie) czyli osobą nietranspłciową. 

Jeśli ktoś ma potrzebę diagnozowania i etykietowania w ten sposób siebie i innych ludzi, to czemu nie? Ale ci, co nie dokonują tego typu etykietowania lub nie utożsamiają się w taki sposób z płciowością, też nie muszą tego robić, gdy nie czują takiej potrzeby. 

Oryginalnie słowo "trans" pochodzi z łaciny i znaczy: po drugiej stronie, poza lub przez, poprzez, w poprzek.

Według polskiego słownika słowo trans miało inną definicję:

1. «stan podobny do niepełnego snu, charakteryzujący się obniżoną świadomością»

2. «stan braku kontaktu z otoczeniem, połączony z zatraceniem się w jakiejś czynności»

Według tych definicji osoby określane słowem "trans" byłyby np. osobami "charakteryzującymi się obniżoną świadomością" albo "pozbawione kontaktu z otoczeniem, zatracające się w jakiejś czynności"... a może i tożsamości? Jak widać obecne promowane miedzy innymi przez googlowe wyszukiwarki znaczenie słowa trans uległo sporej zmianie. 

Inne, ciekawe słowo to transfobia. Słowo transfobia składa się z dwóch wyrazów: trans (z łaciny znaczenie podane wyżej) i fobia (z greki) - obawa, strach lub przerażenie (chorobliwe, paniczne). Zatem transfobia znaczy np.: (chorobliwa) obawa przed (czymś) poza, po drugiej stronie czyli coś wykraczającego ponad,  poza to, co jest ogólnie uznawane za normalne czy naturalne... Ale obecnie transfobia przyjmuje nowe znaczenie. Definicja transfobii dla ludzi próbujących stworzyć pewną wersję nowej rzeczywistość jest inna: transfobia to strach czy obawy (chorobliwe, paniczne) przed osobami o różnej tożsamości płciowej.

Jeśli nowe znaczenie słów trans i transfobia utożsamiane jest z transpłciowością czyli różnorodnością utożsamień płciowych czy brakiem takich utożsamień i strachem przed takimi zjawiskami, to w połączeniu w jednym kontekście ze słowem transhumanizm (humanizm z łaciny znaczy: ludzki, logicznie myślący, a z greki: wiedza, nauka oparta na logicznym myśleniu), widać wyraźnie, że paradogmaty mające na celu tworzenie nowej rzeczywistości ("nowego porządku światowego") mają na celu zmianę znaczenia tego, co dotychczas było uznawane za ludzkie lub/i uznawane za dotychczasową wiedzę i naukę wynikającą z logicznego myślenia. Nowe paradogmaty promują taką wiedzę i naukę, która ma na celu "przeprowadzenie" tego, co dotychczas było postrzegane jako ludzkie na jakąś "drugą stronę, poza lub przez, poprzez, poprzek" czyli do jakiejś nowej normalności czy naturalności. 

*) A teraz o paradogmatach. Paradogmat to też względnie nowe słowo (właśnie się świeżo objawiło 😉) powstałe z przeksztalcenia słowa paradygmat. Paradygmat z greki znaczy: przykład, wzór. Zaś słowo paradogmat opisuje pewne zjawisko związane z nową wiedzą i nauką. Uzasadnienie 😉: 

Słowo paradygmat jest używane w kontekście metody naukowej i stosowane jako kryterium uznające jakąś działalność za naukową. Paradygmat (naukowy) w przeciwieństwie do dogmatu (religijnego) nie jest dany i obowiązujący raz na zawsze – lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu (przez) większości badaczy, bez głosowania, za zgodą jakiejś grupy naukowców. Paradygmat bywa przyjmowany poprzez uznanie autorytetu jakiegoś naukowca głoszącego taki paradygmat. Dogmat zaś z greki oznacza doktrynę religijną. Co ciekawe doktryna z łaciny znaczy nauczanie, wiedza określająca zespół twierdzeń, założeń; ogólnie wytycza system działania, myślenia, rozumienia zjawisk i pojęć, a nawet określa zakres wiary czyli poglądów i postrzegania rzeczywistości w kontekście danej religii. Kształtuje także kulturowo-społeczne tożsamości.

Jeśli jednak zaczyna pojawiać się nowa wiedza i nauka, i jest nie tylko promowana przez różne autorytety, ale przede wszystkim wytycza i wyraźnie określa cały pakiet twierdzeń, założeń; ogólnie wytycza cały zakres nowego, globalnego systemu działania, myślenia, rozumienia zjawisk i pojęć, a nawet zmienia definicje wielu pojęć oraz nakłania ludzi do zaufania i wiary w ich prawdziwość i nieomylność, to takie paradygmaty przyjmują formę religijnych dogmatów. Nie dlatego, że mają obowiązywać wiecznie, ale dlatego, że mają tworzyć nową rzeczywistość, bo w założeniu mają być zobowiązujące dla wszystkich ludzi... I tak paradygmaty stają się paradogmatami, ponieważ twórcy, głosiciele i promotorzy nowej wiedzy i nauki odrzucają wszelkie dyskusje, wątpliwości, krytykę czy dowody na jej nieskuteczność lub szkodliwość albo nierzetelność stosowanych metod badawczych. A paradygmaty naukowe wymagają uzasadnienia polegającego na konfrontacji przewidywań na nich opartych z rezultatami doświadczenia czyli z wynikami obserwacji, pomiarów wynikajacych z badań eksperymentów. Rzetelna, uczciwa nauka opiera się o rzetelne, uczciwe dane wynikające z badań i eksperymentów. A jaka jest rzetelność nauki, jeśli na przykład dane nie pochodzą z długofalowych i rzetelnych obserwacji rezultatów doświadczeń i badań, lecz owe dane są fałszowane, ponieważ muszą być zgodne z założeniami - paradogmatami nowej nauki? W takiej sytuacji definicja paradygmatu ulega zmianie. Stąd propozycja, by te nowe paradygmaty nazywać teraz paradogmatami. 😉

Głosiciele i promotorzy takiej wiedzy i nauki bardziej przypominają religijnych proroków i misjonarzy niż rzetelnych, uczciwych badaczy i naukowców. I taka nowa nauka zaczyna pełnić rolę nowej wiary, którą jakieś samozwańcze autorytety próbują narzucać ludziom jako normalną, rzeczywistą i prawdziwą religię: "Zaufajcie nam i oczywiście przyjmijcie nasze słowa i definicje na wiarę. Nie ważcie się dokonywać badań, które podważają słuszność naszych decyzji i racji." 

No cóż, gdy wiedza jest ograniczona paradogmatami, konieczność jej głoszenia i wdrażania może implikować działania przypominające religijną krucjatę. Ten wzorzec powtarzany jest od tysięcy lat. Czy to jest działanie w imię dobra i szczęśliwości ludzi i ogólnie ludzkości - co niby głoszą i obiecują prorocy tej nowej wiedzy i nauki, "nowego światowego porządku"?

W rzetelnej nauce pierwsza transformacja musi zajść na poziomie samoświadomości, w wewnętrznym doświadczeniu, by różne wcześniejsze - stare definicje, hipotezy, tezy, paradygmaty czy nawet wyniki doświadczeń mogły zostać odrzucone na korzyść nowych. Wszelkie próby narzucania innym swoich poglądów zawsze kończą się konfliktami i często prowadzą do cierpienia (świadomego lub wypartego do nieświadomości). Co potwierdza wiele badań i doświadczeń nie tylko prowadzonych przez różnych naukowców i badaczy w ostatnim stuleciu. Potwierdzają to także badania historii dziejów ludzkości.

Będąc obserwatorem i uważnym, dociekliwym badaczem swojej rzeczywistości, uwalniamy się od ignorancji i cierpienia oraz zniewolenia poglądami i przekonaniami, ogólnie wiarą w to, co jest uznawane przez innych ludzi za rzeczywiste, prawdziwe i normalne. Bo ignorancja to prymarna (podstawowa) niewiedza, która jest przyczyną wszelkiego cierpienia. Ignorancja polega na tym, że ktoś pokazuje, udaje, czym nie jest, "zakłada różne maski" - świadomie, gdy chce coś dla siebie ugrać lub nieświadomie, gdy jest jak pionek na planszy służący do rozrywek graczy. Ignorancja polega też na tym, że ktoś robi coś, co jest niezgodne z Prawem Naturalnym i szacunkiem do siebie oraz do innych istot. Wszelkie kłamstwa, oszustwa i manipulacje (zarówno świadome jak i nieświadome) to także przejaw ignorancji, niewiedzy, która jest przyczyną wszelkich konfliktów, wojen i cierpienia.

A jednak...

Gdy przyjmujemy w sobie takie zjawiska z Miłością, pojawia się ś-wiadomość, że w doświadczeniach ignorancji odgrywamy wszystkie role w tzw. rzeczywistościach odtwarzając jeden wzorzec na różne sposoby przez tysiące lat. Wzorzec ten ulega różnym fluktuacjom i modyfikacjom na podobieństwo fraktala stwarzającego złudzenie pojawiania się wciąż nowych wzorów. Ale są one tylko i wyłącznie częścią i przejawem jednego wzoru podstawowego. 

Gdy przyjmujemy całość tego wzoru  - fraktala z Miłością, pojawia się taka perspektywa postrzegania zjawisk, która obejmuje je wszystkie zrozumieniem. A takie zrozumienie prowadzi do wyzwolenia od zależności oraz od ocen i oczekiwań wobec wszelkich przejawów owego fraktala.


niedziela, 20 lutego 2022

NASZE RELACJE Z UMYSŁEM I SPOSOBY POZNAWANIA NATURY UMYSŁU

 Mamy niesamowite możliwości poznawania "natury umysłu". 

Myśli, którym nie stawia się oporu, przechodzą przez nasz umysł - "krążą sobie i odchodzą"... Mamy zatem kilka możliwości aby:

1. Przykleić się do myśli i za nią podążyć nieświadomie czyli ulec iluzji jej "prawdziwości". Jesteśmy wtedy animowani przez taką myśl jak marionetki lub pacynki nieświadomie odgrywające "swoje role". 

2. Stawiać opór myślom i w rezultacie ulegać wewnętrznemu konfliktowi. W umyśle toczymy dialog sami ze sobą, choć też możemy nie być świadomi tego sporu toczącego się w głowie. 

3. Obserwować myśli świadomie i... "widzieć" jak się "rozpływają... dymki czy chmurki iluzji". 

4. Bywa, że już pewne myśli obserwujemy, a innych nie. I te niewychwycone , nieuświadomione nas nadal "wciągają". 

5. Bywa, że przyglądając się myślom możemy wyczuwać sercem (intuicyjnie lub na zasadzie rezonansu - odczuwania energii wibrującej w ciele), które myśli są dla nas jak drogowskazy ku naszej ewolucji, ku nowemu postrzeganiu, zrozumieniu, a które nadal nas ściągają do starych, konwencjonalnych sposobów myślenia i zachowania. Świadome obserwowanie myśli uwalnia nas od wewnętrznych konfliktów. 

6. Bywa, że świadomie możemy za jakąś myślą podążyć - jak podróżnik, który wyruszył w nieznane tereny podążając za przewodnikiem...  Pozostając obserwator'em tego - dokąd nas ta myśl zaprowadzi -doświadczamy świadomie skutków takiej myśli... Rozpoznajemy na przykład jej wpływ na nasze uczucia i emocje czyli jej działanie w naszym ciele albo i... w znacznie szerszym planie, zakresie. 

7. Zdarza Się, że jakaś myśl może zaprowadzić nas do odkrycia kolejnej części Siebie, której wcześniej nie byliśmy świadomi. 

I umysł integruje Się ze świadomością... Świadomość rozświetla niewidzialnym światłem kolejne obszary umysłu i integruje je ze Sobą... Ach... Jak odkrywcy, radośni badacze z zachwytem, zaciekawieniem niewinnego dziecka odkrywamy, badamy przeróżne zjawiska i przestrzenie Życia, Istnienia. 

Obserwowanie myśli umożliwia nam badanie i zrozumienie, dokąd nas myśli mogą zaprowadzić; w ten sposób uświadomione stają się wszelkie wcześniejsze nasze nieświadome myśli, powiązane z nimi emocje i działania oraz ich skutki. Oczywiście najpierw warto ;-) uaktywnić uważność - świadomość umożliwiającą nam obserwowanie procesu myślenia. 

wtorek, 1 czerwca 2021

KONIEC STAREGO ŚWIATA. TWORZENIE NOWEGO CZŁOWIEKA UDOSKONALANEGO GENETYCZNIE I ZESPOJONEGO ZE SZTUCZNĄ INTELIGENCJĄ?

 No cóż, czasem zdarza się fala, z którą będąc w przepływie dajemy głębokiego nura... a świadomość przenika różne warstwy umysłu tworzącego różne światy - sny...

No to lecimy... I sprawozdanie z tego lotu w wolności tak się tu jaźni... 

Prowadzone obecnie na świecie na szeroką skalę doświadczenia (eksperyment medyczno-naukowy) z "wy-szczepianiem" *) ludzi nie mają na celu ochrony ludzi przed wirusami, lecz wprowadzanie sztucznych substancji (w tym także różnego rodzaju wirusów) do ludzkich ciał w produktach nowej technologii inżynierii genetycznej. 

🔔

W przyszłości ta technologia ma umożliwiać manipulacje zachowaniami ludzi między innymi przez zdalne sterowanie aktywnością ludzkiego mózgu. Bo tak zwany przeciętny człowiek nie ma pojęcia o tym, jak zaawansowana już jest technologia inżynierii genetycznej, nanotechnologia i sztuczna inteligencja. Nie czuje on potrzeby weryfikowania, studiowania i poznawania tego, co jest mu oferowane. nie chce i nie może zobaczyć ani uslyszeć, co się teraz na świecie dzieje i w jakim kierunku część tego świata się toczy... Woli poddać się niezweryfikowanym autorytetom czy to naukowym czy politycznym, którzy nie mają oporów w okłamywaniu ludzi, manipulowaniu innymi dla własnych zysków. To nie jest ani dobre ani złe, jest jakie jest.

🔔

Dlatego taki człowiek traktowany jest jak inne "zasoby" ziemskie np.: minerały, rośliny i zwierzęta. I będzie poddawany różnym eksperymentom. Taki człowiek żyje w nieświadomości, niewiedzy i ignorancji. Ale gdy przyjdzie pora, zacznie z tej ignorancji się budzić. Na początku nie musi wiedzieć, "co jest grane", wystarczy, że zacznie czuć, odczuwać, obserwować siebie, słuchać swojej intuicji i ciała. A inni może i zostaną wchłonięci przez tworzącą się udoskonalaną wersję "starego świata".

🔔

Zdarzają się już takie przypadki, że osoby które zostały zaszczepione, aby móc podróżować, zostały cofnięte z lotniska, ponieważ ponoć gdzieś tam na świecie zaczynają pojawiać się nowe mutacje wirusa. Czyli wychodzi na to, że nawet jeśli ktoś zaszczepi się dla wygodnictwa, możliwości podróżowania czy "świętego spokoju", wcale nie znaczy, że będzie mógł korzystać z obiecanych wcześniej przywilejów. A "wy-szczepienie" nie zapewni mu ani wygody, ani podróży, ani "świętego spokoju". Wtedy dopiero sam w swoim doświadczeniu dostrzeże, że był-jest karmiony fałszywymi obiecankami - cacankami, które mają działać na takich jak on jak lep na muchy. A muchy dają się na to nabierać. To też nie jest ani dobre ani złe, bo jest, jakie jest. 

🔔

No i takie przypomnienie... istnieje Naturalne Prawo Kosmiczne, według którego nie możemy doświadczyć niczego, na co nie ma zgody - przyzwolenia z poziomu duszy. A przecież ci, co czują wewnętrzne prowadzenie z poziomu Serca, Duszy czy też Ducha będąc świadomymi lub intuicyjnie czując, co się teraz w tym świecie dzieje, czują, widzą i wiedzą, bo są świadomi, że w duszy nie ma zgody - przyzwolenia na "wy-szczepienia". I w tym sensie "wy-szczepienia" nie mogą nie być dobrowolne. 

🔔

Jeśli zaś jest na to zgoda - przyzwolenie "na poziomie Duszy", to tak się stanie.

🔔

Dlatego ci, którzy są nieświadomi, w czym uczestniczą i co zasilają, sami przyzwalają i godzą się ze strachu albo dla wygody, zysku czy obiecanych profitów, bo mają w tym jakiś osobisty interes. To też nie jest ani dobre ani złe. Jest jakie jest. 

🔔

Po prostu niektórzy ludzie myślą, że jak się zaszczepią, będą mogli żyć jak dawniej. Może ... jeszcze przez jakiś czas. Nie są jednak świadomi, że w ten sposób nieświadomie przyczyniają się do tworzenia struktur "nowego " czyli udoskonalanego technologicznie "starego świata" - świata transhumanizmu, w którym plan jest taki: 

Ciało ludzkie będzie "udoskonalane" nowymi technologiami - produktami inżynierii genetycznej i sterowane rozbudowanymi sieciami sztucznej inteligencji. To też nie jest ani dobre ani złe...

🔔

Właściciele tych technologii będą próbowali przejąć kontrolę nad wszystkimi, którzy nieświadomie albo nawet świadomie, (zauroczeni nowymi technologiami) zgodzą się na udział w tych eksperymentach i zasilą system "nowego" czyli udoskonalanego technologicznie "starego świata". 

🔔

Jeśli większość ludzi temu ulegnie kierując się strachem lub/i jakimś zyskiem oraz obiecywanymi profitami, albo nawet wierząc w sens i dostrzegając atrakcje tego "nowego -starego świata", to nie tylko "stary świat" zostanie zniszczony, ale istota ludzka stanie się "biorobotem" zależnym od planów, zasad i norm wytyczanych przez tych, którzy będą je ustalać bez konsultacji z ludźmi. 

🔔

Wtedy nastąpi reset Praw Człowieka, Konstytucyjnych Praw itp. Każdy, komu będzie dane doświadczanie takiego świata, będzie go zasilał i współtworzył. To też nie jest ani dobre ani złe, jest jakie jest.

🔔

Lecz jeśli nie uda się "wy-szczepić" przewidywanych przez obecnie rządzących 70. procent ludzkości, jeśli choćby połowy ludzi nie da się "wy-szczepić" zgodnie z planami tych, którzy obecnie próbują przejąć władzę, świat zacznie rozwijać się w całkiem innym kierunku - "świata harmonii".

🔔

Żyjemy w ciekawych czasach, w których, jak niektórzy przepowiadają, obecnie następuje rozwarstwienie tego świata. Czy tak czy siak "stary świat" się kończy i tworzą się tunele - bramy czasoprzestrzenne do różnych "nowych wersji starego świata" albo całkiem "nowych światów", do których będziemy kierować się zgodnie z "prawem przyciągania" czy "prawem przyczyny i skutku (karmy).

🔔

A zrozumienie prowadzi do wyzwolenia, które jest przebudzeniem z zaśnienia. Przebudzeniem we wszystkich światach walki dobra ze złem i zła z dobrem. 

*) ciekawostka taka: słowo "wy-szczepić" nie istniało w języku polskim do czasu panikodemii. Przedstawiciele "nowego ładu" używają "nowomowy" nadając odpowiednie znaczenie pewnym działaniom i zjawiskom.

i CIEKAWOSTKA o planach i pomysłach genetycznych modyfikacji ludzi taka:

Ekolog chce MODYFIKOWAĆ GENETYCZNIE ludzi i wywołać reakcję alergiczną na mięso





poniedziałek, 25 maja 2020

O MYŚLACH I ŚWIADOMOŚCI

W tym świecie - śnie - matrixem czasem zwanym uczymy się wierzyć w pewne myśli i uznawać je za prawdę. I nawet ten niby matrix uznajemy za jedyną, prawdziwą rzeczywistość. Bo nauczyliśmy się wierzyć w różne myśli i pozostajemy przez jakiś czas nieświadomi także tego, że wiele z tych myśli uznawanych za prawdę jest sprzecznych, skonfliktowanych ze sobą. I w zależności od zmiennych stanów emocjonalnych raz w jakiejś sytuacji przejawia się nieświadoma wiara w jakąś jedną myśl, a w innej sytuacji w inną myśl, a obie są w sprzeczności, w konflikcie ze sobą. Więc jaka jest niby prawda oparta na nieuświadomionych wewnętrznych konfliktach?

Jeśli już widzisz że "prawda u każdego jest nieco inna", dostrzegasz coraz więcej paradoksów, coraz więcej sprzecznych, absurdalnych, bo przeczących sobie wzajemnie informacji, decyzji, działań, zachowań, zdarzeń. Widzisz, że tak się jawi tzw. schizofrenia - dosłownie rozszczepienie umysłu w tym niby matrixie. To rozszczepienie nieświadomego umysłu. Bo tak działa umysł w świecie - śnie dualistycznych podziałów, w świecie - śnie zwanym matrixem, samsarą, kołem cierpienia... 

Kiedy się zaczyna obserwować myśli, są one widziane i jaźni się zrozumienie, jak działają, zwłaszcza te negatywne, (zwłaszcza o tzw. innych, choć nie tylko i o niby matrixie). Wtedy przestaje się je zasilać energią, uwagą. Uświadomienie ich sprawia, że się przestaje w nie wierzyć. Tak samo przestaje się wierzyć w ten niby matrix jako jedyną rzeczywistość. A wtedy... Życie zmienia się... absolutnie.

Gdy budzisz się z tego snu, widzisz: To tylko sen. Sen nieświadomego, więc ograniczonego umysłu. Ty nim nie jesteś. Widzisz, że Umysł jest nieograniczony. Ty sięgasz Sobą przed i ponad ograniczenia matrixowe, samsaryczne, koła cierpienia. A nawet przed i ponad Umysł.

Wtedy nie ma potrzeby wierzyć w to, w co wierzy ograniczony umysł zaśniony w tym świecie - śnie (matrixie) jako jedynej rzeczywistości. Jesteś Czymś nieopisywalnym, co może być opisywane tylko symbolicznie. Jesteś Tym, w Czym nieograniczony Umysł tańczy swój taniec... dla Zabawy. Ten taniec to tylko sen. Gdy To, Czym Jesteś angażuje się w tę Zabawę, Jesteś Tym, Czym Jesteś i tańczysz świadomie swój taniec. 

JEST jedna Świadomość i miliardy, a nawet nieskończenie wiele światów - snów... Świadomość poznaje te światy - sny. Wszystkie myśli, obrazy, doznania i percepcje, wszystkie światy - sny wyłaniają się ze Świadomości, są z niej stworzone i poznawane przez Świadomość. Kiedy o tym zapominamy, ulegamy iluzji, że wszystkie myśli, obrazy, doznania i percepcje, wszystkie światy - sny istnieją niezależnie od Świadomości, z której się wyłaniają. Postrzegamy je jakby miały swoją własną egzystencję. Ponieważ nieświadomie ignorujemy (w zapomnieniu) przestrzeń, z której i w której się pojawiają.


Jednak każdy obiekt (myśl, obraz, doznanie i percepcja, każdy świat - sen, każda forma pojawiając się w Świadomości "wypożycza" swoją egzystencję, otrzymuje chwilowy byt, który jest przejawem świadomości. Tak jak w fizyce kwantowej cząstki wypożyczające energię do ich chwilowego zaistnienia. Żadna z nich jednak nie istnieje niezależnie od Świadomości (pola energii wszelkich potencjałów) ani niezależnie od innych cząstek. Jest cząstką wirtualną wyłaniającą się i znikającą w świadomości. Jest jedną cząstką znajdującą się w swojej potencjalnej superpozycji stanów i doświadczającą różnorodnych stanów na różne sposoby. Podobnie Umysł. Umysł utożsamiony z byciem obiektem (formą) jako ja odrębne od innych ja i obiektów próbuje poznawać Świadomość, ale nie może, choć jest z niej stworzony - jest jej przejawem. Umysł samoświadomy - w Świadomości zanurzony jest narzędziem poznawczym Świadomości.




środa, 20 maja 2020

MYŚLI, SŁOWA, ŚNIENIE I PRZEBUDZENIE

O czym się myślą myśli? O lęku czy miłości? O spokoju i ciszy czy o tym, że "coś powinno być inne niż jest"? O zanurzeniu w Źródle, Sercu Serc czy o "potwornościach świata" i "strasznych scenariuszach przyszłości"?

"Na początku było słowo". I zawsze słowo-myśl jest początkiem czegoś i tym samym końcem czegoś innego... Słowo-myśl to narzędzie kreacji światów, które wyśniewamy... podążając za jakimiś słowami - myślami, zasilając je swoją uwagą i energią... Ów początek i koniec jest wszędzie, zawsze tu, gdzie jestem, jesteś, jesteśmy... Więc jaki świat dla siebie w tej chwili kreuję, kreujesz, kreujemy - jaki sen jest wyśniewany? I czy świadomie - podążając za głosem Serca, który wyraża pragnienie Duszy i Woli Ducha? Czy nieświadomie - w oparciu o przywiązanie do lękowych myśli dzielących całość na skonfliktowane ze sobą części ("dobre i złe")?  Jakiemu światu - jakim snom o sobie w tej chwili swoimi myślami "dajemy początek i koniec"? Jaki "kierunek naszej podróży" jest wytyczany?

Jesteśmy w swej Istocie, Istności Tym, co Jest przed snami o Sobie. A sny to  nasze emanacje . W Zabawie w tworzenie zaśniewamy się w snach i doświadczamy iluzji oddzielenia od całości Siebie. Wtedy sny traktujemy jako rzeczywistość... I doświadczamy tego, co w zaśnieniu uznaliśmy za prawdziwe, rzeczywiste...

Gdy np. obwiniamy o coś innych, żyjemy w iluzji wyobrażeń o sobie i jakichś innych nieświadomi tego, że tę iluzję oraz innych traktujemy jako rzeczywistość. A to nasza emanacja. Doświadczamy tego, czym emanujemy nieświadomi tegoż. I traktujemy to jako rzeczywistość. Świadomi tego nie obwiniamy nikogo, bo nie ma kogo ani o co obwiniać. Jest emanacją, którą "uczymy się" kochać. Kochać Siebie.

Każda Istota w formie ludzkiej śni różne sny - światy, rzeczywistości. Każdy jest 'Buddą, Chrystusem, Brahmanem, Wielkim Świętym Duchem, kryształową świadomością, wszechprzenikającą miłością, absolutem, ciszą, pustką'... doświadczającą różnych i zmiennych emanacji Siebie... 

Widzenie staje się klarowne i przejrzyste wtedy, gdy patrzymy wnikliwie z przestrzeni ciszy obserwujemy Umysł. Bez względu na to, co jest, co się dzieje, co odczuwane, może być obserwowane. "Kto patrzy na zewnątrz - śni, kto patrzy do wewnątrz - budzi się". Budzi się z zaśnienia w iluzjach i fałszywych wyobrażeniach o sobie i innych w otaczającym świecie. Gdy to, co dzieje się wewnątrz jest nieuświadomione, zawsze wyświetla się na zewnątrz i bywa postrzegane jako doświadczana jedyna rzeczywistość.

Kiedy wewnętrzne konflikty pozostają nieuświadomione, właśnie one odgrywane są w zewnętrznym świecie. W zewnętrznym świecie grane i doświadczane są konflikty pomiędzy tym, co wewnątrz pozostaje nieświadome rozdarcia na dwa skonfliktowane ze sobą tzw. przeciwieństwa np. skonfliktowane ze sobą: dobro i zło czy światło i ciemność, zewnętrzne z wewnętrznym, życie i śmierć itp. itd. To skonfliktowanie to iluzja wynikająca z wiary w fałszywe przekonania, że owe bieguny są jakkolwiek od siebie oddzielone.

A jednak to, co wewnątrz jest jednym z tym, co na zewnątrz. Dlatego to, co uświadomione wewnątrz inicjuje zmiany tego, co jawi się na zewnątrz.


piątek, 10 stycznia 2020

JAK RADZIĆ SOBIE Z INTENSYWNYMI ODCZUCIAMI?

Pytanie: 
Gdy medytuję, ujawniaja się różne emocje. Aż mnie momentami trzęsie. Uaktywnia się nerwica. Nie mogę usiedzieć w miejscu. Co robić z tym wszystkim, co się ujawnia, uaktywnia - aż trzęsie - w trakcie medytacji, kontemplacji?

Odpowiedź: 
Po prostu być z tym, co jest, przyjmować to takim, jakie jest (z milością i ufnością), nie nazywać tego "nerwicą", w ogóle tego nie nazywać - nawet, gdy trzęsie albo ciało drży... Można być z tym i obserwować, obserwować, obserwować z uważnością... Kiedy zaś trzęsie bardzo mocno, można wtedy poruszać ciałem, nawet odtańczyć "dziki taniec" nie blokując tego trzęsienia, lecz je wyzwalając poprzez taki "dziki taniec". 

Gdy to, co jest doświadczane i ujawnia się, zostaje nazwane np. nerwicą, nie może być inaczej zrozumiane niż poprzez to ograniczające i etykietujące nazwanie zjawiska - doświdczenia "nerwicą". Odpuść więc nazywanie nerwicą tego, co jest doświadczane.

Można też odpuscić konieczność zrozumienia, bo nazywanie zjawisk "po staremu", zgodnie ze stereotypowymi etykietami i pragnienie zrozumienia zjawisk z poziomu uwarunkowań stoją w konflikcie z nieznanym, blokują głębsze zrozumienie, blokują otwarcie na nieznane, z którego samo, spontanicznie może pojawić się głębsze zrozumienie. To nie jest zrozumienie intelektualne... To zrozumienie, które wynika z przenikania świadomości (ciszą, miłością) poprzez to, co się ujawnia z nieświadomości. Bez nazywania, bez konieczności zrozumienia. Bo wątpienia, niedowierzania czy oporów (przed otwarciem: na proces zmian prowadzących do uzdrowienia). 

Bo tego zwątpienia, niedowierzania nauczyliśmy w dzieciństwie i w młodości. A one zablokowały naszą ufność, miłość i otwarcie na nieznane. Świadome obserwowanie i przyjmowanie tych zwątpień, niedowierzeń, oporów (emocji strachu, złości itp.) ujawnia nasze własne "demony" płynące ze "strefy cienia", nieświadomości, która jest w każdym z nas".

Dlatego np. w buddyzmie wszystkie tzw. podstawowe "splamienia" mogą być transformowane w "mądrości". (Pięć podstawowych splamień w pięć mądrości). I np. gniew jest transformowany w mądrość zwierciadlaną.

Gdy ś-wiadome już jest, że wszystko to, co istnieje na zewnątrz jest projekcją - snem tego, co wewnątrz... że cisza (sunyata, pustka) umożliwia natychmiastowy wgląd w potencjalność zjawisk, zanika podział na zewnętrzne i wewnętrzne, postrzegające i postrzegane.

poniedziałek, 4 listopada 2019

TRUCIZNY (SPLAMIENIA) I PIĘĆ MĄDROŚĆI

Taka ciekawostka:
Praktykujący Wadżrajanę składają na początku obietnicę, że nie będą wyrzekać się uczuć przywiązania, gniewu, dumy i zazdrości, ponieważ gdyby zrezygnowali ze świadomego przeżywania emocji, nie byliby w stanie rozpoznać mądrości, jaka jest w nich zawarta.
Odrzucając pięć "trucizn umysłu" sprawiamy, że umyka nam możliwość urzeczywistnienia pięciu rodzajów wglądu - mądrości. A owe "trucizny" są jedynym źródłem tych mądrości. Dlatego praktykując tantrę, możliwa jest transformacja reakcji emocjonalnych, gdy następuje świadome przyjmowanie ich i wnikliwe wnikanie w nie, które prowadzi do dotarcia i doświadczenia zawartej w nich mądrości. 

W ten sposób wszelkie "przyczyny" i "obiekty" pożądania, przywiązania, zazdrości czy gniewu stają się źródłem wyzwolenia. Oznacza to, że kiedy jedna z pięciu podstawowych (w niektórych przekazach sześciu) trucizn *) pojawia się w umyśle, należy ją obserwować i przyjrzeć się temu, co stanowi jej esencję, dopóki nie zrozumiemy, że żadne uczucie nie istnieje w sposób ostateczny.
*) "trucizny" w tantrze przekształcane na mądrość: 
- gniew przekształcany w mądrość lustrzaną (Odpowiada ona czystości i jasności, jak lustro, które odbija wszystko bez zniekształceń)
- iluzja i ignorancja (ego) w mądrość rzeczywistości, wyzwolenia z fałszywych wyobrażeń i zniekształceń rzeczywistości, Reprezentuje ona podstawę, esencję rzeczywistości, z której wyłaniają się wszystkie zjawiska)
- przywiązanie i pożądanie w przenikliwą mądrość, (mądrość rozróżniania - przenikania i rozumienia zjawisk, umożliwia rozróżnianie i zrozumienie poszczególnych zjawisk, bez popadania w skrajności)
- zazdrość, zawiść w mądrość realizacji, (wszechspełniająca, ujawnia wszechogarniającą naturę mądrości i możliwość spełnienia wszelkich życzeń i intencji.)
- duma, egoizm w mądrość tożsamości,(mądrość równości, wszystkie zjawiska są sobie równe i pozbawione indywidualnej tożsamości)
- gniew, nienawiść w mądrość lustrzaną (odbijającą wszystko jak lustro bez jakuchkolwiek zniekształceń ).

Te pięć mądrości nie są oddzielnymi bytami, ale różnymi aspektami tej samej, niepodzielnej rzeczywistości. Ich zrozumienie i praktyka mają pomóc w osiągnięciu oświecenia poprzez transformację negatywnych myśli i emocji w pozytywne energie. Doświadczenia cierpienia wynika z przywiązania do myśli o negatywnym "brzmieniu" w buddyzmie określanych jako "trucizny" lub "splamienia". Wyzwolenie od cierpienia następuje przez uświadomienie przywiązania JA do takich myśli (iluzorycznego utożsamienia z myślami) i uwolnienie od ich wpływu.

W buddyzmie tych pięć trucizn czy też splamień przekształconych w pięć mądrości symbolizuje pięć kolorów Buddów - Tar. Przetransformowane trucizny/splamienia w mądrości tworzą Tęczowe Ciało Buddy - Tary. „Ciało Tęczowe” symbolizuje przebudzenie wewnętrznej jaźni. I jest to stan, który jest etapem umożliwiającym „uzyskanie dostępu” do stanu Nirvany.
 
"Tęczowe Ciało" jest symbolem realizacji Jaźni (w czystym, samoświadomym, świetlistym umyśle) osiąganej już za życia.

A tu o tych pięciu mądrościach co nieco:

I o "truciznach" jeszcze coś.

p.s. przeżyłam kiedyś doświadczenie nagłego przekształcenia gniewu, a gniew mój spalił się w wybuchu takiego śmiechu z samej siebie, że chyba nigdy wcześniej tak się nie uśmiałam z samej siebie. A ten „kop energetyczny” śmiechu wyzwalanego z nagle uświadomionego wcześniejszego przywiązania do gniewu (i różnych wzorców utrzymujących mnie w odczuwaniu gniewu) wprost mnie „poraził” i to w momencie, gdy „zobaczyłam” (tak wewnętrznie bardziej w sensie uświadomienia sobie) siebie samą taką „strasznie zagniewaną”. I wtedy nagle, jakby walnął we mnie piorun – stało się to oczywiste i uświadomiłam sobie, co robiłam i dlaczego. I wtedy rozpuścił się we mnie cały gniew. Czułam jakby się rozpuszczał, a ja odzyskiwałam energię... ZROZUMIENIA i MIŁOŚCI. Potem jeszcze czasem pojawiały się podobne sytuacje, ale coraz częściej coraz świadomiej przyjmowany był gniew...

Od tamtej pory na nikogo się nie gniewam, nie wściekam się, nie muszę ani nie potrzebuję, choć potrafię zdecydowanie i „stanowczo” reagować w pewnych życiowych sytuacjach oraz wyrażać to, co mam do wyrażenia. Czasem nawet bardzo stanowczo, jeśli czuję w sercu, że tak mam zrobić. Możliwe, że nieodczuwanie gniewu i nieobrażanie się na innych nie jest „normalne” w sensie normy społecznej, więc i innym trudno mi to wytłumaczyć, zwłaszcza, gdy nie ma w nich potrzeby zrozumienia tego typu doświadczeń.