Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JAWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JAWA. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 maja 2020

MYŚLI, SŁOWA, ŚNIENIE I PRZEBUDZENIE

O czym się myślą myśli? O lęku czy miłości? O spokoju i ciszy czy o tym, że "coś powinno być inne niż jest"? O zanurzeniu w Źródle, Sercu Serc czy o "potwornościach świata" i "strasznych scenariuszach przyszłości"?

"Na początku było słowo". I zawsze słowo-myśl jest początkiem czegoś i tym samym końcem czegoś innego... Słowo-myśl to narzędzie kreacji światów, które wyśniewamy... podążając za jakimiś słowami - myślami, zasilając je swoją uwagą i energią... Ów początek i koniec jest wszędzie, zawsze tu, gdzie jestem, jesteś, jesteśmy... Więc jaki świat dla siebie w tej chwili kreuję, kreujesz, kreujemy - jaki sen jest wyśniewany? I czy świadomie - podążając za głosem Serca, który wyraża pragnienie Duszy i Woli Ducha? Czy nieświadomie - w oparciu o przywiązanie do lękowych myśli dzielących całość na skonfliktowane ze sobą części ("dobre i złe")?  Jakiemu światu - jakim snom o sobie w tej chwili swoimi myślami "dajemy początek i koniec"? Jaki "kierunek naszej podróży" jest wytyczany?

Jesteśmy w swej Istocie, Istności Tym, co Jest przed snami o Sobie. A sny to  nasze emanacje . W Zabawie w tworzenie zaśniewamy się w snach i doświadczamy iluzji oddzielenia od całości Siebie. Wtedy sny traktujemy jako rzeczywistość... I doświadczamy tego, co w zaśnieniu uznaliśmy za prawdziwe, rzeczywiste...

Gdy np. obwiniamy o coś innych, żyjemy w iluzji wyobrażeń o sobie i jakichś innych nieświadomi tego, że tę iluzję oraz innych traktujemy jako rzeczywistość. A to nasza emanacja. Doświadczamy tego, czym emanujemy nieświadomi tegoż. I traktujemy to jako rzeczywistość. Świadomi tego nie obwiniamy nikogo, bo nie ma kogo ani o co obwiniać. Jest emanacją, którą "uczymy się" kochać. Kochać Siebie.

Każda Istota w formie ludzkiej śni różne sny - światy, rzeczywistości. Każdy jest 'Buddą, Chrystusem, Brahmanem, Wielkim Świętym Duchem, kryształową świadomością, wszechprzenikającą miłością, absolutem, ciszą, pustką'... doświadczającą różnych i zmiennych emanacji Siebie... 

Widzenie staje się klarowne i przejrzyste wtedy, gdy patrzymy wnikliwie z przestrzeni ciszy obserwujemy Umysł. Bez względu na to, co jest, co się dzieje, co odczuwane, może być obserwowane. "Kto patrzy na zewnątrz - śni, kto patrzy do wewnątrz - budzi się". Budzi się z zaśnienia w iluzjach i fałszywych wyobrażeniach o sobie i innych w otaczającym świecie. Gdy to, co dzieje się wewnątrz jest nieuświadomione, zawsze wyświetla się na zewnątrz i bywa postrzegane jako doświadczana jedyna rzeczywistość.

Kiedy wewnętrzne konflikty pozostają nieuświadomione, właśnie one odgrywane są w zewnętrznym świecie. W zewnętrznym świecie grane i doświadczane są konflikty pomiędzy tym, co wewnątrz pozostaje nieświadome rozdarcia na dwa skonfliktowane ze sobą tzw. przeciwieństwa np. skonfliktowane ze sobą: dobro i zło czy światło i ciemność, zewnętrzne z wewnętrznym, życie i śmierć itp. itd. To skonfliktowanie to iluzja wynikająca z wiary w fałszywe przekonania, że owe bieguny są jakkolwiek od siebie oddzielone.

A jednak to, co wewnątrz jest jednym z tym, co na zewnątrz. Dlatego to, co uświadomione wewnątrz inicjuje zmiany tego, co jawi się na zewnątrz.


piątek, 10 maja 2019

TAJEMNICA WIECZNEJ BŁOGOŚCI :-)

Jaka jest tajemnica wiecznej błogości, nieskończonej radości istnienia niezależnych od sytuacji i okoliczności?
Wieczna błogość jest ukryta poza czasem.
Radość istnienia jest ukryta poza przestrzenią.
A tajemnica i tak ujawnia Się w szczelinach pomiędzy różnymi czasoprzestrzeniami, które wypełnia i przenika...
Tajemnica przejawia Się zakończeniem wszelkiej walki i wszystkich konfliktów z... innymi. Czyli zakończeniem walki i konfliktów ze Sobą. W swojej głowie - w umyśle. Bo inni to "projekcje" Siebie. Bo to, co na zewnątrz, to Sen o Sobie, w którym inni są jednym JA występującym w różnych wersjach Siebie, grającym, tańczącym cząstkami Siebie dla Siebie różne role... zróżnicowanych, pozornie oddzielnych ja.
Tajemnica przejawia Się odkryciem, że każda istota ludzka (pozornie osobne ja czyli osoba) w oddzieleniu i utożsamieniu z pewnym "pakietem" myśli, idei i przekonań, w które wierzy, które uznaje za prawdziwe w danym momencie, ma swoją rację (swoją prawdę) adekwatną do tego "pakietu". Jakby... Śni na jawie swój indywidualny Sen o Sobie i to, co Się Śni, jest jedyną rzeczywistością (dla niej/dla niego) ... W ów czas innych postrzega jako oddzielne "stwory" (stworzone we Śnie ;)). I Śni na jawie... aż Się przebudzi i dostrzeże, że wszystkie indywidualne sny są jak cząsteczki jednego SNU o SOBIE.
Tajemnica przejawia Się Ś-wiadomą Ciszą nawet wypełnioną dźwiękami, myślami i obrazami, Ciszą, w której nie ma walki, nie ma konfliktów, w której widziany jest Sen i odczuwany jest Taniec... Jedni, całości SIEBIE.

piątek, 21 grudnia 2018

POZNAWANIE NATURY UMYSŁU... POZNAWANIE NATURY JA


Poznawanie natury tzw. ja-ego, tzw. oświeconego ego i umysłu w ogóle może być zachwycającym doświadczeniem samo-poznawania SIEBIE.

I to umysł (rozum) odkrywa pustkę i ciszę, a serce (miłość) przez nią przechodzi. I w niej ekspanduje. I wtedy miłość prowadzi umysł. I uczy umysł innego widzenia siebie:na początek bycia ś-wiadomym swojej niewiedzy i ignorancji itd...

A kiedy ta pustka, cisza zaczynać się poruszać, staje się Miłością. I uczy umysł Mądrości. A wtedy Miłość jest tym samym, co Mądrość. Mądrość to nie jest wiedza zagarniana przez tzw. ja-ego do zasilania swojej wyjątkowości ani do udowadniania swoich racji, ani do manipulowania innymi, aby uwierzyli w to, co głosi jakieś ja jako "jedyną prawdę". Taka "jedyna prawda ja" nie może być prawdą, jeśli oddziela jakieś cząstki całości od Jedni, które są integralnymi przejawami tej Jedni całości.

W tzw. wyzwalaniu się, przebudzaniu z zaśnienia jesteśmy sami i nie potrzebujemy żadnego wspomagania z zewnątrz. To może budzić nawet strach.  I co z tego? Nic. Strach jest oswajany, roztapia się w ciszy Serca Serc. Wtedy dopiero - w tej niby samotności rozpoznane jest, że do wyzwolenia, przebudzenia nie potrzebne jest żadne wspomaganie, ponieważ nie ma żadnego oddzielenia. Gdy nie ma oddzielenia, nie ma nic do wspomagania. I widziane jest, że to tylko odrębne ja-ego doświadcza iluzji oddzielenia i zniewolenia, zaśnienia w jednym ze światów - snów. Więc, gdy następuje takie jakby wyzwolenie, przebudzenie, to w samotności, w ciszy i nigdy nie ma w tym osamotnienia, bo nie ma też oddzielenia, a jest połączenie ze wszystkim znanym, nieznanym i niepoznawalnym. Ponieważ gdziekolwiek wtedy spojrzymy, widzimy To, Czym Jest-eś-my w swojej esencji, w swojej pełni, w Jedni SIEBIE. Jest-eś-my we wszystkim i wszystko jest w nas, i wszystko jest nami. Nie ma już za czym tęsknić. Bo radość istnienia i pasja życia stają się naszą naturą. Widzianą we wszystkim.

I wtedy nawet jeśli zdarzy się, że jeszcze czasem zabłądzimy, to świadome rozpoznanie tego nie spowoduje już zagubienia czy paniki, ani strachu, ani złości, ani cierpienia, ponieważ ś-wiadome już jest, że skoro jeszcze zabłądziliśmy, to możemy to dostrzec i zrozumieć dlaczego. I wtedy ufność i oddanie sprawia, że szybko wracamy z bezdroży na ścieżkę, która nam jest przeznaczona.

Bo gdy ś-wiadome już jest, a przede wszystkim odczuwane, Kim, Czym jest-eś-my, wystarczy proste bycie, istnienie. Zanikają myśli, że jest się lepszym czy gorszym od jakiejś cząstki Jedni, całości. Jest współodczuwanie z innymi cząstkami. Przestajemy nadawać jakiekolwiek wyróżniające znaczenie sobie i temu, co wokół, bo to Jedno.

I już ś-wiadome jest, że nadając znaczenia czemuś, czemuś innemu je odbieramy oddzielając jakieś integralne części całości od SIEBIE. Dlatego w oddaniu całości i zaufaniu do SIEBIE jest-eś-my i podążam-y za tym, co Się przejawia... Mną-Tobą i przez Ciebie-Mnie w każdym tu i teraz. Bo tak u-jawnia Się, prze-jawia i jawi na jawie Twoje-Moje-Nasze prze-znaczenie.

czwartek, 22 listopada 2018

SNY INTEGRALNĄ CZĘŚCIĄ NASZEJ ISTOTY


Nasza nieświadomość to nie jest wyłącznie jakaś "rupieciarnia wypartych pragnień", lecz przede wszystkim jest to żywotna i tak samo integralna część istnienia, życia indywidualnej Istoty ludzkiej, jak sny oraz to, co nazywamy jawą albo rzeczywistością. Językiem nieświadomości są przede wszystkich symbole ujawniane w snach i wizjach. Człowiek może osiągnąć swoją pełnię, dojrzałość poprzez poznawanie i integrowanie wiedzy o SOBIE zawartej w jego snach, wizjach czyli wiedzy płynącej bezpośrednio z nieświadomości. Przez ujawnianie części nieświadomego jako świadome poprzez sny czy wizje na jawie. Przez integrowane tego, co się ujawnia z nieświadomości, następuje samo-poznanie prowadzące do samo-świadomości SIEBIE. Badanie znaczenia symboli, które się w snach pojawiają, odkrywa kolejne warstwy i głębię ich znaczenia. Właściwie w pewnym momencie przejawiło się dla mnie odkrycie, że

ŻYCIE JEST WIELOWARSTWOWYM, WIELOWYMIAROWYM, NIESKOŃCZONYM SNEM.

Każdy sen jest bezpośrednią, osobistą informacją dla śniącego. Tak, jak każda sytuacja i każde doświadczenie na jawie. Interpretacje snów są indywidualną sprawą dokładnie tak samo, jak wyciąganie wniosków z różnych doświadczeń, sytuacji, zdarzeń przeżywanych na jawie. I w zasadzie każdy może rozczytywać te informacje sam dla siebie. Tak samo jest ze zrozumieniem znaczenia symboli. Sny też są istotną i osobistą ekspresją indywidualnej nieświadomości, choć wszystkie symbole są wspólne nieświadomości całej ludzkości. Sen jest tak samo istotny jak każde doświadczenie dane Istocie ludzkiej. Podobnie jest z głosami w głowie, które wielu ludzi słyszy, a co często uznawane bywa za objawy "choroby psychicznej". Indywidualna nieświadomość komunikuje się z istotą ludzką na różne sposoby i wybiera w tym celu odpowiednie narzędzia, w tym także sny, wizje na jawie czy głosy w głowie oraz odpowiednie dla danej istoty (osobowości) symbole usytuowane w różnych sytuacjach. Dlatego interpretacja snów, wizji, a nawet zrozumienie słyszanych głosów w głowie jest indywidualnym procesem poznawania SIEBIE, głębi swojej Istoty ukrytej w nieświadomości.

Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Inspirować do zmian i dojrzewania. Sny dają czasem głębokie wglądy w SIEBIE. Czasami są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej czy obrazowej. Pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny. Nie trzeba być wybitnymi specjalistami od snów, ani psychologami, by rozpoznać ich znaczenie. Sny można traktować jako jeden z cudów natury, a nie jako rezultat bezsensownej i bełkotliwej wędrówki świadomości po zakamarkach umysłu. Śnienie świadome jest naturalnym procesem życia, jest też przestrzenią, w której proces życia łączy nieświadome ze świadomym, nieznane ze znanym. I jeśli sny z jakiegoś powodu są niezrozumiałe, to znaczy tylko, że ich treść na dany moment znajduje się poza nasza świadomością. Lecz w każdej chwili ich treść może zostać przeniknięta świadomością. To zazwyczaj zadziewa się spontanicznie. A zrozumienie pojawia się wtedy, kiedy ma się pojawić.

A oto wspomnienia kilku ze (względnie) ogromnej ilości snów i wizji, które miały znaczący wpływ na rozwój osobowości i zmiany, które świadomość w niej/we mnie poczyniła:

1. SKOK UFNOŚCI
15. października 2006
Wsiadam do samolotu, z którego będę skakać. Kiedy nadchodzi moment i zbliżam się do otwartego otworu samolotu, okazuje się, że nie mam na sobie spadochronu. Zawahałam się. Ktoś stojący obok mówi: A po co spadochron? To są skoki ufności. Zastanowiłam się chwilę i wyskoczyłam. Leciałam przez jakiś czas w przestworzach, aż spadłam do pewnego poziomu „krytycznej wysokości” tej, na której powinnam otworzyć spadochron, którego nie mam. Zamknęłam oczy. Ciemność. Skok ufności – myślę. Ufność – mówię. Tak, ufam. Bezgranicznie, bezwarunkowo, całkowicie ufam. I opadam. Lecę w dół, aż przestałam lecieć. Zatrzymałam się. Otwieram oczy. Jestem na Ziemi. Żyję. Zaufałam i nic mi się nie stało.

2 FONTANNA WIEDZY
13. marca 2009
Miejsca mają swoją pamięć. Kryształy też. Przedmioty zawierają pamięć idei. Jestem Buddą i Chrystusem, mam dostęp do tej świadomości, także do świadomości aniołów, nawet demonów i bóstw również. Miłość do wszystkich istot wszechświata dała mi wielu sprzymierzeńców. Oddałam swoje ciało do uzdrawiania innych w sobie. Wróciłam do Domu. Jestem w Domu. Moim Domem jest Pustka, która jest Pełnią. Każdy jest moim nauczycielem, moim "lustrem". Każdy ma jakieś zadanie. Przychodzimy z różnymi zadaniami. Karma przygotowuje nas do tego zadania. Nabywamy odpowiednich doświadczeń, a gdy ją oczyszczamy - zerujemy, możemy sobie przypomnieć, kim jesteśmy i po co tu przybyliśmy.

3. POLE ŚWIADOMOŚCI BUDDY
10.lutego 2010
fragment snu: Spotkałam starego Hindusa. Miał być moim przewodnikiem w kolejnej podróży. Zapytałam, jak mam go nazywać. Powiedział: mów mi po prostu guru. I udaliśmy się razem z przewodnikiem do pewnego miejsca. Poruszaliśmy się w przeźroczystych kulach, które były czymś w rodzaju pojazdów. Pamiętam taki odcinek drogi, kiedy przesuwaliśmy się lecąc tuż nad poziomem morza albo oceanu…"kosmicznego oceanu"... Nie pamiętam, czy zanurkowaliśmy do oceanu czy polecieliśmy w kosmos. A może to nie ma różnicy? W każdym razie w pewnym momencie razem z przewodnikiem trafiliśmy do pola wypełnionego niesamowitą i gęstą energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi wirami, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Przewodnik wypuścił z dłoni bąbel energetyczny, który wleciał do tego energetycznego oceanu. Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział:Przecież doskonale wiesz.  Przypomnij sobie. Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy. W nim lub z niego właśnie powstawały różne światy.

4. WIELKA CEREMONIA KOSMICZNA
15, czerwca 2012
To była wizja na jawie w środku nocy. Ta wizja trwała bardzo długo i miała swoje różne etapy. Wszyscy przygotowujemy się do wielkiej kosmicznej ceremonii. Do tej ceremonii przygotowują się wszystkie planety i księżyce naszego układ słonecznego, wszystkie słońca, cała galaktyka, a może i wszystkie galaktyki... To będzie ceremonia połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystko ze wszystkim się połączy, a każda istota w kosmosie, w tym również każda istota ludzka będzie mogła doświadczyć tego połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystkie nasze dusze, w każdym ciele, w każdej formie połączą się ze sobą i będą miały możliwość wymienić się "swoimi doświadczeniami" z CAŁOŚCIĄ. To będzie coś, jak jeden ogromny akt kosmicznego połączenia i zanurzenia Całości wraz ze wszystkimi jej najdrobniejszymi częściami w KOSMICZNYM OCEANIE WSZECHOGARNIAJĄCEJ MIŁOŚCI... I wiem, że będzie to czas, kiedy wszystkie istoty będą mogły przypomnieć sobie wszystko, co zakryte jest przed nimi zasłoną NIE-ŚWIADOMOŚCI. Nie wiem, czy wszyscy tego doznają, wiem, że nie wszyscy to zapamiętają.
... i jeszcze coś kojarzyło mi się, że to nastąpi po Powrocie Bogini...
W trakcie tej wizji zaczęły wydobywać się ze mnie dziwne dźwięki. Czułam, że płyną z mojego serca i wypełniają całe moje ciało i wypływają we wszystkich kierunkach gdzieś w kosmos. Słyszałam dźwięki bębnów płynące i odbijające się echem z głębi kosmosu...

5. CIEMNOŚĆ I KRYSZTAŁOWE ŚWIATŁO
19 czerwca 2012
Znalazłam się w kompletnej ciemności. Początkowo była jak gęsta, czarna i nieprzenikniona, ciężka mgła. Kojarzyła mi się z lawą. Zaczęłam spokojnie oddychać, coraz spokojniej... I powoli coś się zaczęło zmieniać... Najpierw bardziej to czułam niż cokolwiek widziałam.... w ciemności gdzieniegdzie zaczęłam dostrzegać kształty, które oświetlało, a właściwie je muskało i przenikało delikatne, jakby opalizujące tęczowe światło. To światło - wiedziałam - było światłem krystalicznym albo kryształowym. Nie widziałam wtedy tak, jakbym weszła do ciemnej jaskini z latarką na głowie, która oświetla wyraźnie tylko pewne części-fragmenty tej jaskini, ale widziałam tak, jakby delikatne, ledwo widzialne smugi mieniącego się kolorami światła wyłaniały wszystkie kształty w tej jaskini. Ale żadnego z tych kształtów nie odcinały od TŁA.

6. KRYSZTAŁOWE LUDZKIE "RADIOODBIORNIKI"
1. lipca 2012
Pół sen, pół jawa. Miałam wrażenie, że w trakcie snu przebudziłam się i wszystko działo się w tej rzeczywistości, ale jakby poszerzonej i bez granic. W każdym razie te granice byłe dla mnie nie do określenia. Przyglądałam się ruchom intensywnych energii o bardzo zróżnicowanym spektrum częstotliwości drgań. Słyszałam dziwne dźwięki, podobne do tych, które już kilka lat temu pojawiły się w wizji z Polem Świadomości Buddy... Te energetyczne wibracje zbiegały się w czymś w rodzaju świadomego kulistego "radioodbiornika", organicznego i pięknego "radioodbiornika" w kształcie kuli. Był jakby z ciekłego kryształu, ale nie umiem tego dokładniej opisać. Obserwuję, jak poszerzają się możliwości odbioru zróżnicowanych częstotliwości tego "radioodbiornika". Tak, jakby wcześniej był dostrojony do tylko kilku stacji radiowych, a teraz dostraja się do coraz większego spektrum - zakresu częstotliwości fal. Może odbierać sygnały z coraz większej ilości "stacji nadawczych". Ale na razie jeszcze odbiera te sygnały w taki sposób, że musi sam "przesuwać swój punkt " odbioru tych fal (jak kręcenie gałką w radiu przy zmianie zakresu fal). Pomiędzy odbieranym "stacjami nadawczymi" są jeszcze trzaski i zakłócenia... Nagle ten "radioodbiornik" zaczyna odbierać sygnały z coraz większej ilości stacji nadawczych... Ta świetlista kula początkową wpada w bardzo silne wibracje.... Wyglądało to tak, jakby za moment miała się rozpaść. Jednak wcale się nie rozpada... I jest w stanie objąć te wszystkie zakresy częstotliwości fal, energii... I jest świadoma wszystkich treści, które przez nią przepływają. I w pewnym momencie zdaję sobie sprawę z tego, że na tym polega poszerzenie świadomości istot ludzkich...

7. ŁĄCZENIE CZĘŚCI TOŻSAMOŚCI
23. sierpnia 2012
Wcześniej, od kilku lat, w wielu snach i wizjach „uzdrawiałam” i uwalniałam różne części siebie, które były moimi „karmicznymi wcieleniami” czyli pochodziły ze światów umieszczonych - ogólnie mówiąc - w jakiejś przeszłości. Przyjmowałam te części siebie jako części „mojej” tożsamości. Rozpoznawałam różne wzorce, których wcześniej byłam nieświadoma, a które powodowały sporo cierpienia tamtej mnie samej. W tamtych wcieleniach bywałam zarówno kobietą jak i mężczyzną. Później śniłam często, że łączę różne części siebie, swojej tożsamości istniejące w różnych światach: z przeszłości i przyszłości oraz teraźniejszości – w światach równoległych… Szczegółów często nie pamiętałam. Po przebudzeniu pamiętałam jedynie, że pracowałam w śnieniu nad rozwiązywaniem supłów utworzonych z poplątanych NICI, które łączyły moje różne części z różnych światów. Ale te supły do tej pory blokowały przepływ pomiędzy wieloma częściami mnie. Dzisiaj trafiłam do takiego świata albo raczej takiej przestrzeni, w której rozpoczął się świadomy proces łączenia różnych części siebie istniejących w tych różnych równoległych światach.

8. KRYSZTAŁOWE CIAŁO
25.sierpnia 2012
We śnie powróciło przypomnienie o kryształowej czaszce, która pojawiła się kiedyś w jednej w wcześniejszych wizji. Tym razem kryształowa czaszka zintegrowała się z kryształowym ciałem, a w żyłach popłynęła tęczowa krew. Ten obraz żył, przekształcał się pulsował... Czułam, jakbym całą noc śniła świadomie tylko to POŁĄCZENIE.

9. PRZENIKANIE
5.września 2012
Gęste sny. Nie pamiętam wiele, tylko tyle, że wnikałam w głębię jestestwa innych ludzi i widziałam – wiedziałam, kim są, z jakich wzorców i energii (częstotliwości) utworzone są ich tożsamości. Ale nie miałam tego zapamiętać. Wiedziałam, że tylko przepływam, mam dostęp do tych informacji tylko na tu i teraz, a nie po to by pamiętać. Czułam wzajemne PRZENIKANIE, PRZEPŁYW, POŁĄCZENIE. Ale wiele z tych istot ludzkich nie miało pojęcia, że moglibyśmy wzajemnie tego doświadczać. Nie ważne było zapamiętywanie tych wszystkich informacji, ponieważ one wszystkie są zapisane w naszych sercach. Poprzez serca albo coś, co jest umieszczone w sercach wszystkich istot. mamy dostęp do tej wiedzy, ale nie poprzez umysł (w mózgu).

10. WDZIĘCZNOŚĆ
7.września 2012
Świadomy sen o wdzięczności. Dziękowałam za wszystkie formy, za wszystkie idee, za wszystkie koncepcje, struktury, wszystkich mistrzów, kapłanów, za religie, wojny religijne, za przemoc, walkę o racje, zmuszanie innych do wiary w jakiekolwiek idee. Dziękowałam za to wszystko, obdarzałam miłością i zrozumieniem. A potem uwalniałam to wszystko w sobie i widziałam, jak wielkie poplątane węzły, które miały zróżnicowane częstotliwości drgań i rytmy, które ze sobą wciąż „walczyły”, teraz rozwijają się i drgają z różną częstotliwościami, ale w coraz większej harmonii. Uwalniałam to WSZYSTKO, co mogłam POJĄĆ łącząc się z całym STWORZENIEM we wszelkich ideach, formach, energiach oraz bytach materialnych i pozamaterialnych. Wybaczałam WSZYSTKO SOBIE jako CAŁOŚCI (?!) Akceptowałam, rozumiałam cały swój CIEŃ i przyjęłam z miłością. Wypełniłam CIEŃ miłością. Dzięki temu stałam się uzdrowiona, uwolniona i połączona. Stałam się uzdrowioną uzdrowicielką (?) Czułam wszystkie części siebie połączone Miłością. Wszystkie czyli także te, które doprowadzały mnie wielokrotnie do zniszczenia oraz te, które próbowały mnie doprowadzać do zniszczenia. Czułam, że kocham i rozumiem wszystkie istoty. Wybaczam sobie wszystkie „muszę” i „powinnam”. Kocham siebie samą i każde odbicie tego kim i czym jestem. Kocham siebie samą i każde odbicie tego kim i czym jestem…. Z taką „mantrą” na ustach obudziłam się.

11. CEREMONIA Z ABORYGENAMI
9.września 2012
Znalazłam się w Australii na spotkaniu i CEREMONII z Aborygenami (przodkami i obecnie żyjącymi gdzieś w dżungli (?) Noc, ognie, tańce, śpiewy, maski, kolory… Tańczyłam i śpiewałam razem z nimi, unosiliśmy się w tym tańcu nad ziemią i ponad Ziemią. Czułam, jak przepływają przeze mnie niesamowicie piękne i intensywne energie. Wszystkie dźwięki i tańce były jedną wielką modlitwą… ponieważ intencją ceremonii było poszerzanie świadomości całej ludzkości.

12. WYJŚCIE POZA DUALNOŚĆ
20/21. września 2012
Najpierw śniłam, że z palców u prawej mojej nogi wydobywa się energia – promieniowała energia w kształcie wachlarza. Widziałam kolory tej energii. Moja noga również była pokryta jakimiś pięknymi wzorami energetycznymi, które się zmieniały i pulsowały. Obudziłam się. Siedziałam. To było jak świadome śnienie - medytacja, w której doświadczyłam stanu, w którym zrozumiałam, że energię, w splocie słonecznym, w zależności od tego, jaką wersję wybierze umysł, mogę nazwać albo lękiem albo szczęśliwością. Zrozumiałam i uświadomiłam sobie, że to jest energia, która w zasadzie ma jedną i tą samą częstotliwość wibracyjną i może być - jako umownie ujemna – odbierana przez umysł jako lęk/strach albo może być – jako umownie dodatnia – odbierana przez ciało jako szczęśliwość. Wyjście poza tę biegunową dualność: starach i szczęście pozwala zrozumieć, że energia może istnieć jako nieokreślona w kategoriach biegunowych. Jest wówczas doświadczeniem przepływu przez ciała energii o pewnej zintensyfikowanej częstotliwości, która jest jedną z wielu form przejawu Miłości. Potem jeszcze poczułam, jakbym przestała myśleć umysłem, a „myślałam” sercem połączonym z całym ciałem.

13.MYŚLI MOJE-NIE-MOJE
20-21.kwietnia 2013
śniłam i wybudzając się ze snu miałam wizje rozpoznania, że nasze myśli nie są naszymi myślami… Zrozumiałam, że jako ludzie nie jesteśmy właścicielami myśli, które często uważamy albo uważaliśmy za swoje. Owszem, korzystamy z nich, ale one nie są nasze… Ludzie przekazują sobie różne myśli, niektórzy sięgają po te myśli do wspólnego pola… i przekazują je jako boskie, anielskie i innych mistrzów… Jednak ludzie nie są właścicielami swoich myśli. Ale fakt, utożsamiają się z nimi i to właśnie jest ich iluzją. Żyją w iluzji… Tak samo, jak ludzie nie są właścicielami ziemskimi itd. To jest właśnie iluzja. Nawet jeśli kupisz kawałek Ziemi i uznasz go za własność, albo, gdy dostaniesz od kogoś, może i w spadku, to jesteś w wielkim błędzie, że jesteś jego właścicielem. Gdy będziesz czuł się opiekunem tego skrawka ziemi, za który komuś zapłaciłeś, gdy będziesz czuł wdzięczność, że możesz na nim mieszkać… o to już całkiem inna sprawa… To jakbyś wykupił ten skrawek Ziemi z niewoli ku wolności… Żyj sobie spokojnie na tym kawałku, który wyzwalasz, szanuj go, opiekuj się nim, a on Ci odpłaci obfitością i bezpieczeństwem.

Wiem, że chociaż myślę, nie jestem właścicielką “moich” myśli, lecz moje ciało jest tak “nastrojone” – trochę jak biologiczno-fizyczno-duchowo-energetyczny "radioodbiornik”, że odbieram te, a nie inne myśli jako “swoje”. Gdy zmienia się “zakres” odbioru częstotliwości tego mojego cielesno-duchowo-energetycznego “radioodbiornika”, wtedy potrafię wyłapywać inne myśli i otwieram się na nową wiedzę i informacje. Och, jak one czasem mnie zaskakują… Można poszerzać zakres odbioru fal. Może być tak, że taki "radioodbiornik" ma szeroki zakres odbioru różnych częstotliwości fal, ale odbiera na przykład sygnały na okrągło tylko z jednej stacji... Na czym polega, że jeden odbiera "myśli" z jednej stacji, a inny może się dostrajać do kilku albo i kilkudziesięciu różnych stacji?

A wyobrażasz sobie taki ludzki "radioodbiornik", który nie musi dopasowywać się do każdej stacji osobno przez pokręcanie gałką :-), ale zaczyna odbierać to, co nadaje kilka stacji na raz i nie powoduje to ani chaosu ani zgrzytów? Taki "radioodbiornik" ludzki się nie rozpada... jak myślisz, czemu? A radioodbiornik z zasilaniem na 220 volt podłączany do 240 voltów może się rozwalić. Natomiast można tak przetworzyć radioodbiornik, że będzie działał sprawnie podłączony do 220, 230 albo 100 czy 1000 voltów itd.. Ten przykład z radioodbiornikiem według mnie pokazuje ogromne możliwości ludzi, ale wyraźnie wskazuje również na fakt, że nie jesteśmy właścicielami myśli. Oczywiście można niektórych porównać do "radiowych tub" czy "stacji nadawczych", ale oni też nie tworzą myśli czy idei, lecz korzystają z tych, które sami odbierają z pewnego wspólnego pola, przetwarzają je i przekazują innym jako swoje... lub są świadomi, że wszystkie płyną one z tego samego Źródła, choć z różnych "zakresów" i "sfer-stref" Istnienia.


niedziela, 4 listopada 2018

ZNACZENIE PRZEZNACZENIA


Nic nie ma żadnego znaczenia. 
Jest tylko prze-znaczenie, 
które Się jawi, u-jawnia, objawia
Świadomie...


"Na początku było słowo...", 
więc każde słowo i każda myśl 
w tym świecie- śnie 
jest początkiem (względnym) 
w każdym tu i teraz (absolutnym). 

Także początkiem nowych 
światów- snów z wiecznego 
tu i teraz Się wyłaniających.
Snów, które mogą być śnione
Świadomie...


sobota, 27 października 2018

MAGIA MYŚLI I SŁÓW


Słowa są jak programowanie snu. Ten sen jawi się, ujawnia w postaci jawy... Więc jawa to względna rzeczywistość - to sen, w którym ujawnia się to, w co uwierzyliśmy za prawdziwe. Więc niektórym śnią się takie sny, w których np. "gra pozorów trwa i będzie trwała". Ale czy są tego świadomi, że sen jest odzwierciedleniem nieświadomych "preferencji"?

"Na początku" nie "było", lecz zawsze - w każdym tu i teraz -  względnym "początkiem" JEST każde słowo i myśl, za którymi podąża nasza energia. Które zasila nasza uwaga.Tylko nie jesteśmy świadomi tego, co kreujemy - co śnimy nieświadomie. Jaki obraz nadajemy temu snowi, który staje się naszą jawą?

Są myśli, które utrzymują nas w wewnętrznym konflikcie (umysłu) i nieświadomości tego, co myślimy czynimy oraz takie, które ujawniają to, co tzw.ja-ego ukrywa przed sobą. 

Są takie myśli, które nas od siebie oddzielają i takie, które łączą i scalają z całością SIEBIE (Jaźni).

To, co myślimy o innych np. o "innym człowieku", o pewnych zjawiskach, jest wyrazem tego, co myślimy o SOBIE. Gdy innych oceniamy, etykietujemy, takie myśli stają się nieświadomymi projekcjami tego, co wewnątrz nas na to, co na zewnątrz. Tak nieświadomie kreujemy obrazy snu, który śnimy, a on nam się prze-jawia i u-jawnia jako jawa. I zwany bywa (jedyną) rzeczywistością...

Wszystkie o'ceny i o'sądy są z poziomu wzorców "matrixa", "samsary" czyli świata iluzji oddzielenia i konfliktu (chcenia i niechcenia),, które są przyczyną cierpienia. Są jak trucizna, która może stać się lekarstwem, gdy zostaje przetransformowana. 

Gdy etykietujemy pewne osoby i zjawiska, to jest to przejaw iluzorycznej projekcji nieświadomego ja oddzielonego od SIEBIE, swojej pełni. Takie projekcje mogą stać się rozpoznaniem siebie w zaśnieniu. Bo rozpoznanie nie dotyczy innych, lecz inni jako projekcje są jak lustra, w których Istota Się przegląda. Gdy widzi już siebie w innych, może stać się świadoma nieświadomego - tego, co było wcześniej zakryte; bo jeszcze oddzielała się od SIEBIE wierząc w jakieś myśli i słowa, które wciąż ją oddzielały od swoich lustrzanych odbić. Z powodu wiary w prawdziwość iluzorycznych ocen, osądów, oczekiwań itd... Najpierw jednak trzeba to osądzanie sobie uświadomić, żeby móc przestać osądzać, a stać się świadomym osądzania. Kto osądza? Ten, kto w oddzieleniu pozostaje i działa według wzorców myślenia oddzielających i konfliktujących różne części całości SIEBIE . Ten, kto cierpi z powodu oddzielenia od Istoty SIEBIE. 

Jest różnica między osądami tego. co jest a widzeniem tego, co jest takim, jakie jest. Widząc to, co jest takim, jakie jest, nie używa Się słów utrzymujących podziały czyli oceniających ani osądzających. Jest odpowiedzialność za słowa, które Się wyraża. Np, łatwo powiedzieć o kimś, kto coś zabrał komuś: "złodziej". Nazywając go "złodziejem" dokonuje się osądu i wywyższania się. I taki obraz człowieka uznanego za "złodzieja" jest przez nas podtrzymywany. Osądy i etykiety ograniczają możliwość zmian naszego otoczenia. Osąd, etykieta utrzymują stałość i niezmienność naszych przekonań, a także wyobrażenia na temat tego, co nas otacza.

Widząc to, co jest, takim, jakie jest, ś'wiadome jest, że taki człowiek, który coś zabrał komuś, działa według pewnych wzorców myślenia i działania. Nie oceniamy i nie etykietujemy. Rozumiemy, że ten człowiek inaczej nie mógł w danym momencie się zachować. Jednak wiemy też, że taki człowiek może w każdej chwili zmienić swój sposób postępowania. I nie jest to zależne od nas ani  - w pewnym sensie od niego.

{"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni"}

Gdy rozpoznawana jest iluzja oddzielenia, osądzania, oceniania, oczekiwań, braku, pożądania itd., świadomość ekspanduje i Istota ludzka rozwija się i dojrzewa ku swojej Pełni, Jedni. Przenosi się na subtelniejsze poziomy z'rozumienia SIEBIE.  Te subtelniejsze poziomy wymagają coraz więcej uważności w każdym tu i teraz i odpowiedzialności za wyrażane myśli i słowa. Nie ma konfliktu. Jest harmonia, a w tle Cisza...  A gdy to, co jest wyrażane, jest jeszcze osądzane, wtedy pojawia się konflikt - zaburzenie, które... zawsze (prędzej czy później) może posłużyć jako klucz... do transformacji, integracji, harmonizowania. 

Strach można porównać do momentu, w którym grasz na pianinie i nagle trafiasz w klawisz, który brzmi fałszywie - bo ta struna z jakiegoś powodu rozstroiła się (uległa rozstrojeniu). Czujesz w tym momencie "zaburzenie energetyczne w ciele" i myśli z tym "zaburzeniem" związane. To można nazwać strachem - myśleniem i odczuciem, że "coś jest nie tak".  Ale gdy przyjmiesz to zdarzenie takie, jakie jest, nie musisz uciekać wtedy od pianina, ponieważ już wiesz, że to jakaś struna wymaga dostrojenia i jeśli użyjesz odpowiedniego klucza, by dostroić tę strunę, będziesz mógł/mogła dalej grać harmonijną melodię. Więc strach jest odczuciem wskazującym na coś, co zaburza twoje harmonijne granie - harmonijny przepływ dźwięków czyli energii.

Inaczej ty sam/a jesteś takim "instrumentem", na którym jednocześnie grasz swoją pieśń. Tak, jak każda istota ludzka. Strach pojawia się, gdyż wynika z niedostrojenia się do naszego harmonijnego istnienia w tym, z tym, co jest. Strach jest informacją - myślą, że "coś jest nie tak" - odczutą jednocześnie w ciele jako emocja. A przecież jest dokładnie tak, jak ma być, jak jest. Nic nie jest "nie tak". Jest tylko coś, co wymaga dostrojenia... Ta myśl, że "coś jest nie tak", przejawia się w ciele jako emocja i jeśli to sobie uświadomimy, to może ona zainspirować nas do dokonania odpowiedniej zmiany w sobie, byśmy mogli powrócić do harmonijnego istnienia i grania swojej pieśni we współbrzmieniu z tym, co JEST.  Więc można dostrzec, że strach pozwala rozpoznać, czym jest i skąd bierze się to "zaburzenie" harmonijnego współbrzmienia z tym, co JEST. I znaleźć sposób na dokonanie odpowiedniej zmiany (użycie odpowiedniego klucza), by móc dalej istnieć - żyć - być w harmonijny sposób.

Nawet jeśli czujemy, że jesteśmy jeszcze instrumentem... tak rozstrojonym, że trudno nam odczuwać harmonię, to możemy zawsze zacząć się cierpliwie uczyć dostrajania Siebie do coraz bardziej harmonijnego istnienia z tym i w tym, co JEST w każdym TU i TERAZ.

Z wdzięcznością za wszystkie inspiracje Się przejawia...


niedziela, 25 marca 2018

ŚWIADOMOŚĆ PRZENIKAJĄCA... SNY I JAWĘ

Podróże po/w snach mogą nas wiele "uczyć" o SOBIE...
Miałam kiedyś taki sen, że budzę się w tym ciele, w tej formie, w jakiej się przejawiam i odczuwam w tym świecie jawą zwanym, jak rekonstruuje Się kontinuum czasowo-przestrzenne tej konkretnej zindywidualizowanej formy ciała oraz zawartej w nim pamięci, zapisów, tożsamości z nim związanej. Jakbym była świadomością, która wnika w ciało i je "ożywia", budzi do istnienia na tzw. jawie...
I jednocześnie w trakcie wnikania świadomości w tę konkretną, indywidualną formę, świadomość prześwietla takie rejony umysłu, w których przejawia się widzenie (zrozumienie), że zawsze tak wnikam jako świadomość w każde ciało, każdą formę. Zawsze wnikam tak w Istoty ludzkie budząc je ze spania w innych snach do tego snu - świata, który uznajemy za tzw. jawę.
Widzę też jak świadomość przenika także to ciało na jawie budząc je do coraz bardziej świadomego istnienia, ujawniając to, co było wcześniej ukryte, a co powodowało "zaśnienie" w utożsamieniu z ciałem i wzorcami w nim zapisanymi, z całym jego "oprogramowaniem". Widzę jak świadomość powoduje ujawnianie i uwalnianie z tych zapisów i "oprogramowania" ciała. Jak różne wcześniej poodzielane od siebie obszary umysłu integruje ze sobą. Jak Istota ekspanduje wraz z ekspandującą świadomością...
Tak, dostrzegam zróżnicowanie pomiędzy zindywidualizowanymi Istotami ludzkimi oraz tą jedną, przez którą Się przejawiam w tym świecie - śnie. A jednak jednocześnie odczuwam Jednię tych wszystkich istot ludzkich - Jestem wszystkimi istotami ludzkimi... w Istocie Swej, którą Jestem...
A nawet jestem niczym i wszystkim jednocześnie.

piątek, 26 stycznia 2018

CZY TO JAWA CZY SEN?



Istnienie, Życie jest Snem, a nasze sny są życiem. 
Lecz ani jedno ani drugie nie jest tym, co sobie o nich myślimy i wyobrażamy w oddzieleniu od Siebie... granicami pomiędzy nazwami, formami tworzonymi przez Umysł. 

Scala je... Świadomość...Jedni.


wtorek, 24 września 2013

POJAWIAM SIĘ I ZNIKAM...



znów zanikłam i znalazłam się w pustce. A jednak w pewnym momencie poczułam łzę radości, jak spływa mi po policzku i dopływa do ust. Byłam zmaterializowana tylko w tej maleńkiej części... tylko w tym policzku i tej łzie. Łzie radości istnienia. I poczułam jej smak. I przyszło do mnie rozpoznanie, że ta łza i policzek, i moje usta, że to wszystko… iluzja… I wszystko znikło.

Zaczęłam się śmiać, chociaż mnie nie było... Czułam się wolna… pusta i połączona... W PUSTCE... byłam niczym, a jednak istniałam nadal, czułam siebie jakimiś innymi, niefizycznymi zmysłami. I znów druga łza pojawiła się i poczułam ją/siebie i poczułam policzek (nie czułam pozostałej części ciała). I ta łza zaczęła spływać po policzku. Przyglądałam się... sobie jakby od wewnątrz - łzie na policzku - jako iluzji i poczułam, jak łza znów zanika. A ja pozostaję bez formy... nie wiedząc, kim jestem. Czułam tylko, że JESTEM. I łza, i usta, i policzek - wszystko znikło. 

Wtedy przypomniało mi się, że mogę wybrać: albo pozwolić, by łzy szczęścia znikły i to, co odczuwam przestało się przejawiać w tej formie, w tym ciele, w jakim jestem i nie jestem zanurzona jakąś częścią Siebie albo mogę w tej formie pozostać zanurzona

Zrozumiałam, że gdybym tak po prostu zanikła tak, jak ta łza, nie mogłabym odczuwać tego szczęścia w ciele (na wszystkich jego poziomach) i poza ciałem, nie mogłabym odczuwać w nim wibracji tego, czego doświadczałam w tym momencie łącznie ze śmiechem i z płaczem, 
dotykiem łzy i policzka, 
spływaniem łzy po policzku...
i smakiem łzy… 
na poziomie przejawiania siebie w fizycznym ciele. I poza nim. Jednocześnie.

I przypomniałam sobie, że to jest takie piękne, że mogę w tym doświadczeniu, w tym stanie pozostać. Jeszcze jakiś czas pozostanę… Piękno, radość i namiętność przeżywania tych uczuć i emocji, tych wibracji poprzez fizyczno-psychiczno-mentalne ciało przyciągnęło mnie... do tej formy i doświadczania poprzez nią... SIEBIE.

Widziałam też... coś jak Labirynt Uniwersalnego Umysłu… Podróżując w nim potrzebna była koncentracja, która umożliwiała coś jak widzenie form poza formami… i utrzymywanie świadomości w punkcie centralnym… w którym jednocześnie zawierała się cała nieskończona przestrzeń jako odczuwalna jakimiś dodatkowymi, poza-fizycznymi zmysłami...

...miałam odczucie, jakbym znalazła się w centrum tego Labiryntu… Jakbym jednocześnie podróżowała po labiryncie i znajdowała się w jego centrum – świadoma podróży i bycia w tym centrum; świadoma tej dziwnej jednoczesności podwójności

Przypomniało mi się, ile razy słyszałam w tym życiu te słowa: "Życie jest snem"… hmmm…

1. Spanie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i nic nie pamiętamy.

2. Spanie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i pamiętamy… co nie co, ale nie rozumiemy zbyt wiele, co i dlaczego nam się śniło…

3. Śnienie… Zasypiamy i śnimy… Potem budzimy się i pamiętamy… i zaczynamy coś rozumieć.

4. Śnienie… Nie zasypiamy, a śnimy… jak byśmy podróżowali poza ciałem. i budzimy się i pamiętamy… i rozumiemy.

5. Granica między snem, śnieniem a jawą zaciera się… W przestrzeni poza czasem, między snami; przestrzeni, w której... różne światy - sny i wymiary zaczynają łączyć się ze sobą…