Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAMOŚWIADOMOŚĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAMOŚWIADOMOŚĆ. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 kwietnia 2026

"PRZEBUDZANIE", EKSPANSJA ŚWIADOMOŚCI,

 

Przebudzenie” ze snów o oddzieleniu ja od Ja-źni, (Jedni wszystkiego, wszystkości, całości, Ducha) i jej źródła to doświadczenie, którego następstwem bywa wielka zmiana, jak „kwantowy przeskok”. To proces uwalniania Się od doświadczania światów - snów, w których iluzja oddzielenia uznawana jest za prawdę.

Doświadczanie  "przebudzania" może się powtarzać co jakiś czas i sprowadzać umysło-ciało do coraz głębszego samozrozumienia, samo-świadomości. Wielka zmiana dokonuje się "kroczkami kwantowymi". Za każdym razem jest to inicjacja - przejście do kolejnego „etapu” istnienia, bycia, stanu samoświadomości i postrzegania zjawisk. Inicjacja umożliwiająca manifestację dojrzałości - gotowości do nowego stanu istnienia, postrzegania i nowego sposobu doświadczania.

Zdarza się, że w pewnym momencie kolejne doświadczenie „przebudzania” staje się tak intensywne, że inicjuje głęboką zmianę ku całkiem nowemu sposobowi bycia i postrzegania. Dlatego umysło-ciało w każdym takim doświadczeniu "szaleje, wariuje"... Ograniczony umysł popada w chaos, a ciało doświadcza kumulacji „przedziwnych” symptomów.

Ograniczony umysł czyli to, z czym "ja" jest utożsamione, a nie było świadome tego utożsamienia,  szaleje za każdym razem, kiedy następuję doświadczenie odzierające taki umysł z kolejnych warstw iluzorycznych wyobrażeń o sobie, o innych i o świecie. A to wyobrażenia i projekcje umysł wcześniej nauczył się postrzegać jako jedyną rzeczywistość.

W takim stanie doświadczania "przebudzania" umysłowi zostaje odebrana jego podstawowa funkcja w świecie - śnie o oddzieleniu od całości jaźni – potrzeba ciągłego kontrolowania zjawisk swoimi interpretacjami i podejmowania prób zarządzania tym, co się wydarza. Tak zaprogramowany umysł do tych funkcji nie jest w stanie na przykład uznać prostego, bezmyślnego (bez myśli) stanu bycia - obecności (samoświadomego istnienia Jestem) jako rzeczywistości. ('Tak jak głowa odwrócona tyłem do źródła światła nie jest w stanie zobaczyć źródła światła i widzi tylko swój cień, tak umysł, który nauczył się interpretować tę obecność jako nieobecność, nie jest w stanie dostrzec ani zrozumieć tej obecności.') Chyba, że jakieś doświadczenie "zatrzęsie" i naruszy strukturę takiego umysłu.

Tak zaprogramowany umysł – ja wierzy, że źródło światła istnieje gdzieś poza, wierzy, że od tego światła i jego źródła wraz z ciałem pozostaje oddzielony. Dlatego gdy następuje doświadczenie "przebudzenia" z iluzji - umysł może być nawet przerażony.

Dopiero oswajanie umysłu z tym doświadczeniem sprawia, że umysł jest przestrajany, a przerażenie stopniowo zamienia się w lęk, a następnie w ciekawość. I tak tworzy się nowy sposób postrzegania umysło - ciała w procesie przestrajania. To jednak wymaga przede wszystkim intencji: uczciwości wobec siebie i zaufania do procesu, otwarcia na nieznane. Wtedy proces ten prowadzi do przestrojenia umysło-ciała przez samoregulację i samonaprawę (w tym między innymi układu tzw. nerwowego).

Forma ludzkiego ciała - ten "rozregulowany" wcześniej „odbiornik” - dostraja się do nowego stanu i sposobu istnienia, doświadczania i wyrażania z tej nowej perspektywy postrzegania. Umysło-ciało potrzebuje dostrajania się do funkcjonowania i działania z nowej perspektywy.

Kiedy umysł – ja utożsamiony z ideą oddzielenia od całości Jaźni funkcjonuje w ramach nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych, wewnętrznego „rozdarcia”, próbuje przełożyć jakiś wgląd przekraczający jego „dualne postrzeganie” np. dobra i zła na jakiś własny obraz Jaźni, to w rezultacie tych starań tworzy bałagan, popada w chaos. Gubi się w paradoksach. Może nawet interpretować to doświadczenie jako rozpadanie się, burzenie całego świata. I popadając w chaos zaczyna interpretować wszystko, co postrzega jako bezsens i umysło-ciało popada w apatię albo przygnębienie tzw. depresję. To oznaka, że umysł nie radzi sobie z interpretacją "jasności" doświadczenia „przebudzenia”, bo nie jest w stanie tego doświadczenia w pełni przetworzyć. I dlatego umysł domyślnie przyjmuje narrację wyczerpania, a układ nerwowy wraz z całym ciałem podąża za tą interpretacją umysłu. Wtedy bezpieczną przestrzeń dla takiego stanu umysło-ciała może stworzyć skupienie uwagi na obserwacji. Ważne jest stworzenie bezpiecznej, neutralnej przestrzeni obserwującej bez oceniania i oczekiwań.

Jeśli jest już samoświadome, że nie ma "konieczności" porzucenia umysło-ciała w poszukiwaniu ulgi (tym są na przykład próby samobójcze albo narkotyki czy tzw. leki antydepresyjne), lecz "koniecznością" jest przyjęcie, przeżycie i "wybrzmienie" każdego takiego doświadczenia - świadome przeżycie w sobie każdego takiego doświadczenia aż do jego naturalnego wygaśnięcia. Umysł teraz będzie potrzebował bardziej precyzyjnych metafor. (Jak do pisania poezji o prozie życia. ? ) I wtedy możliwym - dostępnym staje się urzeczywistnienie „nowego JA”. Takiego JA, które będzie działać w oparciu o harmonijną "mapę" umysłu, dzięki której także układ nerwowy zrekonstruuje swoje procesy neurochemiczne i znów umysło-ciało będzie mogło działać w harmonii. To możliwe, gdy na przykład umysł odkrywa:

* mogę być miłością i doświadczać radości życia – jestem miłością,

* mogę działać w miłości wiedząc, że wszystko jest wzajemnie ze sobą powiązane – wszystko jest jedną Jaźnią,

* mogę być świadoma, że wszystkie formy są istotne dla Jaźni i współzależne,

* mogę kierować się ciekawością badacza zjawisk i rozpoznawać powiązania przyczyn i skutków działania - jak one wpływają na jako całość,

* mogę być odpowiedzialną manifestacją nowego sposobu działania,

* mogę obserwować myśli i słuchać ciała, jego reakcji na to, co się wydarza i przyjmować taniec energii bez przywiązywania się do myśli i koncepcji, które już ze mną nie rezonują i płynąć swobodnie z prądami Jaźni,

* mogę słuchać tego, co nazywam intuicją i podążać za tym, co intuicja podpowiada.

* mogę ufać tańcom Jedni w nowej relacji ze wszystkością i każdym bytem... i zawsze wybierać to, co ze mną rezonuje.

Forma ludzkiego ciała - ten wcześniej „odbiornik” staje się "generatorem". I umysło-ciało JA może zacząć przeżywać życie jak poezję. Poezja tak jak miłość może pomieścić w sobie wszystkie doświadczenia, nawet najbardziej skrajne, najbardziej ekstremalne... już bez interpretacji, z zaciekawieniem przyglądając się pięknu kolejnych wglądów, rozpoznań albo ich braku. Teraz proza życia staje się poetycką metaforą. Bo umysł – JA może zmienić siebie w metaforę Prawdy. A życie dla umysło-ciała JA staje się sztuką Istnienia w Jedni z Jaźnią w każdym doświadczeniu,w miłosnej relacji z Wielkim Duchem i Źródłem Źródeł...

Inwolucja (kurczenie ku doświadczaniu coraz większych samoograniczeń form, "zniewolenia") i ewolucja (rozprzestrzenianie ku doświadczaniu coraz większej swobody, "wolności") są jak wdech i wydech Absolutu - Wielkiego Ducha.

piątek, 10 kwietnia 2026

INICJACJE W PROCESIE DOJRZEWANIA

 Niemożliwe jest doświadczanie przyjaźni ani miłości, gdy nie ma otwartości na ekspansję samoświadomości, samopoznanie - rozpoznawanie iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i dojrzewanie istoty poprzez doświadczenia w skafanderkach ludzkiej formy.

Bycie w przyjaźni to wspólne bycie (w) przy Jaźni. To relacja oparta na szczerości, uczciwości, zaufaniu, szacunku. PrzyJaźń nie jest wyrazem iluzorycznych wyobrażeń opartych na fałszywych przekonaniach, które zasłaniają prawdę o miłości przyJaźni. Przyjaźń jest wyrazem miłości. Miłość PrzyJaźni to samoświadomość Jedni. Przejawami Jedni są wszystkie skafanderki form ludzkich ciał. 

Kiedy skafanderkowe "ja" ulega iluzji oddzielenia, realizuje i doświadcza iluzji miłości, iluzji przyJaźni, iluzji rzeczywistości. Dopiero otwarcie na ekspansje samoświadomości ujawnia te iluzje, które są przyczynami doświadczeń iluzorycznej chwilowej szczęśliwości i cierpienia. 

Gdy iluzje rozwiewają się, Rzeczywistość ujawnia prawdę i piękno istnienia w relacji miłości przyJaźni ze sobą - Jednią wszystkości.

Przyjaźń i miłość i wzajemność są nieosiągalne, gdy "ja" wierzy w fałszywe przekonania o miłości przyjaźni i wzajemności. Istota doświadczająca istnienia poprzez kreację skafanderkowej ludzkiej formy "Ja" dojrzewa, kiedy zaczyna dostrzegać iluzje fałszywych wyobrażeń o miłości, przyjaźni i wzajemności.

Ale proces dojrzewania bywa trudny, bo wymaga kolejnych "inicjacji" w otwartości na nieznane. I tak jak w wielu tradycjach rdzennych ludów, które miały znacznie głębsze połączenia z Naturą i Duchem (pozamaterialnym istnieniem) niż współczesny człowiek, inicjacje bywają bolesnymi doświadczeniami. Są jednak niezbędne w procesie dojrzewania. 

Każda inicjacja jest doświadczeniem konfrontacji z kolejną warstwą fałszywych wyobrażeń o sobie, pod którymi ukryta jest prawda. To, co wydaje się straszne i trudne do przejścia, zanika w trakcie procesu inicjacji ujawniając coraz głębsze wglądy i rozpoznania. Dojrzałość odkrywa prawdę i piękno Rzeczywistości - rzeczy w istocie...

poniedziałek, 23 marca 2026

MĄDROŚĆ = MIŁOŚĆ = SAMOŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA

Mądrość to bycie jak lustro obserwujące zjawiska bez oceniania. Zjawiska widziane są bez zniekształceń myślowymi osądami ani komentarzami. A jeśli myśli pojawiają się to mądrość wie (jest samoświadoma), że wszystkie myśli mają takie samo znaczenie - wszystkie są ta samą wibrującą energią, tak samo jak wszystkie formy niematerialne, wszystkie obrazy i rzeczy są jedną energią świadomości (jaźni - jaźnią się, przejawiają).
Nadajemy im znaczenie, gdy zachodzi taka potrzeba, ale z natury wszystkie myśli, wszystkie formy i obrazy są sobie równe.

Mądrość (wszechwiedząca) wie wszystko, bo jest umiejętnością intuicyjnego łączenia się ze świadomością we wszystkim, z każdą formą, z każdym przedmiotem i człowiekiem bez przywiązania do tej wiedzy. Gdy Ja obserwuje wszystko w zakresie świadomości, przejawia się wiedza na temat tego, na co patrzy, a jeśli obserwuje siebie, rozumie siebie pełniej i staje się bardziej samoświadome - Ja, Które Jest...
Mądrość, która widzi, obserwuje i akceptuje wszystko bez strachu i  przywiązania do tego, co obserwowane, bez reaktywności wobec obserwowanego. Jest uważnym, samoświadomym byciem.

Mądrość jest świadoma nieustannego procesu (tańca) przywiązywania się form obdarzonych poczuciem ja do wiedzy i nawyków oraz uwalniania przywiązania do wiedzy i nawyków. Mądrość jest świadoma, że najbardziej nietrwała i zmienna jest wiedza o zjawiskach tego świata. Wiedza określa sposób funkcjonowania w strukturach tego świata i odgrywania w nim różnych ról. Ale gdy pojawia się jakaś myśl, a potem kolejna, wiedza w danej chwili ulega zmianom, a wraz z nią zmienia się każda chwila. Mądrość odczuwa tę zmienność jako naturalny, przepływ wiedzy. I jest świadoma tej zmienności, gdyż wiedza może ulegać nieustannej przemianie i naturalnym zjawiskiem tego świata są ograniczenia "ja" chwilowym przywiązaniem do jakiejś wiedzy.

Mądrość jest stabilną naturą świadomości, która nigdy się nie zmienia. Jest rdzeniem naszej istoty i pozostaje jasna, czysta i nietknięta. W najtrudniejszych chwilach, sytuacjach i czasach w tym świecie umożliwia zachowanie spokoju, stabilności, harmonii i ufności. Pozwala adekwatnie do sytuacji działać spontanicznie zgodnie z tańcem całości, wszystkości, uniwersalnej jedni.

Mądrość jest miłością łączącą w jedności wszystkość z indywidualnością. Mądrość miłości jest stanem prawdziwego Ja, Które Jest. Rozkwita, gdy usuwane jest (rozpuszczane) przywiązanie "ja" do myśli, które tworzą iluzję oddzielności form przejawów (jaźni - jaźniących się) także iluzję oddzielenia prawdziwego Ja od całości wszystkich form i od jedności ich współistnienia i współoddziaływania.

Żadna przejawiająca się (zamanifestowana) forma nie mogłaby istnieć bez odpowiedniego środowiska w przestrzeni i bez współzależności z innymi formami współtworzącymi to środowisko.

Mądrość jest wszechprzenikającą miłością, która najpełniej wyraża się wolnością od strachu dzięki neutralności postrzegania zjawisk bez osądów a nawet dzięki zachwytowi nad pięknem wszystkich jaźniących się form i zjawisk.

Tylko mądrość, która jest miłością, może uwolnić istotę ludzką od cierpienia i strachu. Dzięki miłości dokonuje się proces wyzwalającej przemiany i ekspansji samoświadomości.
 
Wdzięczność, ufność, uczciwość i szczerość, oddanie miłości i mądrości absolutnej (wszechogarniającej i wszechprzenikającej) aktywuje zmiany i cały proces przemiany - dojrzewania do wyzwolenia z cierpienia i przebudzenia w sobie samoświadomości mądrości, która jest miłością.

Mądrość nie jest wiedzą nabytą w tym świecie, ponieważ wiedza pochodząca z tego świata opiera się na doświadczeniach różnych narodów, ras, religii, kultur i społeczności opartych na współtworzących je indywidualnych "ja", których wiedza jest ograniczona do odgrywania różnych ról w tych strukturach i utrzymuje "ja" w poczuciu oddzielenia od wszystkości.

Mądrość, która jest miłością jest uniwersalna i należy do wszystkości (niezmiennej i zmiennej jednocześnie). Mądrość widzi prawdę i iluzje ze współczuciem i zrozumieniem. 

Mądrość jest błogością istnienia, radością życia. Szczęśliwość bez przyczyny jest jak nektar kwiatu mądrości.

Ta mądrość jest jednością niezmienności i zmienności wszystkich przejawów, to także wolność prawdziwego Ja od "mienia racji" w sprawach dotyczących tego świata i uwarunkowanej, bo ograniczonej iluzorycznymi przekonaniami wiedzy o zjawiskach i relacjach także międzyludzkich w tym świecie. Bo ta mądrość pochodzi spoza tego świata (snu), choć ten świat (sen) przenika jak wszystkie inne światy (sny) jako samoświadomość Jestem Śniącego Się Sobie Ja, Które Jest... ☺️

Mądrość pozwala na funkcjonowanie w tym ziemskim świecie, korzystanie z wiedzy pochodzącej z tego świata w sposób, który nie ogranicza mądrości i umożliwia jej manifestację. 

poniedziałek, 16 marca 2026

TANIEC PRZEJAWÓW...

 Uczucia, emocje, myśli... 

jak kolorowe wstążeczki tańczą 

poruszane prądami wiatru... 

wszechwiecznego oceanu... świadomości. 

Uczucia, emocje, myśli 

jak  zmarszczki na falach energii 

wibrującej w nieskończonej 

i wiecznej przestrzeni... świadomości;  

obserwowane zbiegają się w punkt 

i znikają albo... rozwiewają się 

w drodze powrotnej do swojego źródła... 

jak dźwięki w bezbrzeżnej ciszy...






piątek, 24 października 2025

KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ (OBRAZEM) DUCHA - ŚWIADOMOŚCI

Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.

Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność... 

Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania. 

 Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.

 Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest. 

Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna. 

W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia...  To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...

Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa... 

Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.

Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I  bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...

Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także  dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...

sobota, 18 października 2025

Zmienność to jedyna niezmienna stała. :)

 Jesteśmy TYM SAMYM JEDNYM, które postrzega SIEBIE poprzez miliardy ludzkich umysło-ciał... 

Jesteśmy DUCHEM, ŚWIADOMOŚCIĄ, ISTNIENIEM, JEDNOŚCIĄ, która postrzega SIEBIE poprzez całe swoje s-tworzenie, TYM JEST - JEDNOŚCIĄ W WIELOŚCI NIESKOŃCZONEJ WIELOWYMIAROWOŚCI SWOJEJ KREACJI.

KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ MANIFESTACJI DUCHA - ŚWIADOMOŚCI.

W każdym momencie teraz jest "koniec i początek, w którym następuje wielki wybuch'. W każdym momencie jestem "nową o-sobą", zmienną mandalą manifestacji niezmiennej ŚWIADOMOŚCI - DUCHA... 

Osobowość jest w swoim potencjale wielowymiarowa, spontaniczna, adekwatna i synchroniczna z tym, co się przejawia po to, by mogła wyrażać prawdę w każdej relacji i sytuacji, w każdym tu i teraz...


niedziela, 28 września 2025

SAMOUZDRAWIANIE przez SAMOPOZNAWANIE - SAMOUŚWIADAMIANIE

 Wiem, że ciało wypełnione jest świadomoscią - duszą - psyche *), ale działa według pewnego "oprogramowania", które umożliwia duszy doświadczanie poprzez ciało. Wiem też, że ciało może się "odprogramowywać" dzięki wskazówkom (prowadzeniu) duszy. W ciele dokonuje się wówczas transformacja tożsamości i percepcji "ja" - transformacja tego, z czym "ja" zostało utożsamione i co stanowi coś w rodzaju filtra percepcji "ja". Zarówno oprogramowanie jak i filtr percepcji oraz tożsamość "ja" może ulegać zmianom. Jaki jest udział "ja" w takim procesie?

"Ja" może "wziąć odpowiedzialność" za siebie. "Branie odpowiedzialności" za siebie to przede wszystkim otwartość na poznawanie tego, co ukrywane w nieświadomości (w tzw. "cieniu") "ja".  To otwarcie na poznanie: "kim - czym jest ja?"

To, co nieuświadomione (ukryte w "cieniu) przed "ja" animuje każdym indywidualnym "ja" i również zbiorowymi "ja", dlatego w tym świecie istnieje coś takiego jak społeczna "schizofrenia" **), która objawia się "rozłamem umysłu". Powoduje to w rezultacie, że "ja" unika odpowiedzialności za to, co jest odczuwane, mówione i robione, wyrażane... A unikanie odpowiedzialności wynika ze strachu "ja" przed tym, co w procesie uświadamiania (samouzdrawiania przez samopoznanie) może zostać ujawnione.  "Ja" boi się tego i chce tego unikać za wszelką cenę, więc, gdy to zaczyna się jakoś ujawniać, "ja" albo ucieka albo próbuje z tym walczyć... ze strachu. A ten strach to strach "ja" przed własnymi "demonami umysłu" projektowanymi nieświadomie na zewnątrz (na innych i na ogólny stan - kondycję świata). Oczywiście te "demony" są ukrywane przed sobą "w cieniu", w tzw. "polu zbiorowej nieświadomości", więc ten strach wynika z oddzielenia "ja" od całości "siebie" (Self - Jaźni) ukrytej w nieświadomości, niepoznanej samowiedzy o sobie. Gdy "demony" ujawniają się, walczące z nimi "ja" nie jest świadome, że walczy z niepoznanymi, ukrytymi przed sobą aspektami całości siebie.

Totalna biologia zakłada, że 

"choroba nie jest błędem natury, lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu, który pozwala na utrzymanie organizmu przy życiu.

 Aby w ciele pojawił się objaw, wcześniej [w dzieciństwie] musi zaistnieć tzw. konflikt biologiczny programujący – nagły, intensywny, emocjonalny wstrząs, który wydarzył się w samotności, bez możliwości wyrażenia emocji i zakończenia tego doświadczenia."

Dziecko uczy się otrzymując często sprzeczne informacje w różnych sytuacjach np.: "Nie wolno kłamać, ale... czasem dla jakichś osobistych korzyści trzeba". Jeśli rodzic lub autorytet w jakiejś sytuacji oczekuje od dziecka prawdomówności, ale w innej sytuacji (dla własnej korzyści) zmusza dziecko do skłamania - to w umyśle (mózgu) dziecka stwarza się konflikt. I zostaje on zapisany w ciele. A dziecko nie jest świadome tego, jaki proces w tym momencie zachodzi w jego umysło-ciele. Tak samo jak rodzice, różne autorytety i wychowawcy też nie są tego świadomi. To jeden z przykładów implementacji konfliktu wewnętrznego do umysło-ciał istot ludzkich. Potem dojrzewające dziecko, a później dorosły człowiek złości się, gdy inni go okłamują, ale nie złości się, gdy sam dla jakichś własnych korzyści okłamuje innych i wypiera się własnego kłamstwa próbując je jakoś racjonalizować albo bagatelizować.

Inny przykład konfliktu to informacje na temat miłości: "rodzice są ze sobą, bo się kochają". Dziecko uczone jest, że miłość to szacunek, wzajemne zrozumienie, wsparcie i serdeczność, ale w wielu sytuacjach rodzice kłócą się ze sobą, a nawet czasem stosują brutalną przemoc słowną albo fizyczną wobec siebie. Wtedy dziecko wciąż jest pod wpływem konfliktu. Potem "dorosłe dziecko" oczekuje od partnera lub partnerki miłości, ale samo nie potrafi jej okazać i nie widzi (nie jest świadome) swojego wewnętrznego konfliktu projektowanego na partnera lub partnerkę. Wydaje mu się, że kocha, bo teoretycznie wie, czym jest miłość, ale nie widzi, nie jest świadome, że nie postępuje zgodnie z tą wiedzą o miłości. I nie może, bo nie umie "wziąć odpowiedzialności" za to, co myśli, co czuje i jak działa. A działa pod wpływem nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego.

"Często taki konflikt nie daje od razu objawów, ale zostaje zapisany w mózgu i w komórkach ciała. Choroba może pojawić się później – kiedy wydarzy się coś, co poruszy tę samą emocjonalną nutę. Wtedy uruchamia się tzw. konflikt wywoławczy, a ciało odpowiada objawem."

Oczywiście to że poczułam inspirację pewnymi odkryciami totalnej biologii o naturze tak zwanych chorób i cierpienia, nie znaczy, że staję się nagle "wyznawczynią" totalnej biologii, ale rezonuje ze mną to, że totalna biologia wskazuje na i przypomina o możliwości uzdrawiania siebie poprzez traktowanie tzw. chorób lub różnych dolegliwości jako ujawniających nieuświadomione wewnętrzne konflikty nabyte w procesie "wychowywania" - w procesie uczenia się funkcjonowania i przetrwania w tym świecie. I choroba według totalnej biologii jest procesem uzdrawiania ciała, w którym konflikt ma szansę zaniknąć. Ale... 😉

Cytat: "Człowiek chory na schizofrenię jest zupełnie uwięziony w swoim konflikcie. Nie ma kontaktu z rzeczywistością. Nie widzi własnego konfliktu, nie zdaje sobie z niego sprawy." 

To właściwie wszyscy ludzie nieświadomi swoich wewnętrznych konfliktów są w jakiejś części "schizofreniczni". Są nieświadomi wewnętrznych konfliktów, które są projektowane na zewnątrz, na innych. Dlatego to zjawisko nazwałam dla siebie kiedyś "społeczną schizofrenią". A Eckhart Tolle nazywał to "kolektywną chorobą umysłową". 
I dlatego też czułam od pewnego czasu, że z jakiegoś powodu dane mi jest doświadczanie "procesu poznawania (uświadamiania) i integracji zjawiska zwanego schizofrenią czyli "rozłamu umysłu". 

Według totalnej biologii: "Gdy w życiu pojawia się jednocześnie więcej niż jeden konflikt, może powstać konstelacja, której skutkiem będzie zaburzenie psychiczne.

Mózg takiej osoby całkowicie wycina niektóre fragmenty życia. I to właśnie ta nieuświadomiona część zostaje przeniesiona na poziom biologiczny, co skutkuje chorobą. Dlatego niezmiernie ważne jest dotarcie do tego zaciemnionego obszaru i odkrycie go. Wydaje się to być bardzo trudne, ale gdy się udaje, osiągany jest nowy stan umysłu. [Wtedy zachodzi proces transformacji tożsamości i percepcji "ja" - ekspansja samoświadomości poprzez samouzdrawianie.]

Jednak często taka osoba nieustannie przyjmuje postawę oporu, tzn. wciąż wynajduje kontrargumenty na informacje, które mogłyby pomóc w uświadamianiu i rozwiązywaniu wewnętrznych konfliktów.  Jest osobą, która zawsze wszystko wie lepiej, choć niby szuka wiedzy i pomocy wśród różnych specjalistów, szuka autorytetów, a jednocześnie je wciąż podważa. Jest przekonana na przykład, że 'oni robią to dla pieniędzy' albo 'chcą ją jakoś oszukać (a ona oszustwem oczywiście się brzydzi)'. Albo ci, u których szuka pomocy są według niej niewystarczająco wyedukowani, mądrzy czy dobrzy, więc nie mogą być wiarygodni."

To przykłady strategii uników umysłu "schizofrenicznego" czyli "ja" nieświadomego wewnętrznych konfliktów. Taki umysł posługuje się osądami stawiającymi opór potencjalnym zmianom wynikającym z uświadamiania sobie wewnętrznych konfliktów i tzw. traum.

Osoby z umysłem "schizofrenicznym" ciągle stawiają opór możliwości konfrontacji "ja" ze swoimi lękami i wewnętrznymi konfliktami. Paradoksalnie zarówno indywidualna jak i "kolektywna choroba umysłowa" traktowana jako nieuleczalna wydaje się być sposobem umysłu (mózgu) na przetrwanie - utrzymanie organizmu (ciała) przy życiu w świecie konfliktów. 
Jednak w rezultacie takie oprogramowanie umysło-ciała umożliwia duszy (świadomości) ekstremalnie emocjonalne doświadczenia. Dlatego większość tzw. schizofreników wierzy, że ich choroba jest nieuleczalna, co jeszcze bardziej intensyfikuje ich doświadczenia. Jednak są to doświadczenia duszy - świadomości wypełniającej takie umysło-ciało, które zostało wcześniej tak oprogramowane. Wiara w nieuleczalność schizofrenii powoduje, że nieuświadomione konflikty wewnętrzne i tzw. problemy, które przez te konflikty są kreowane, pozostają "zamrożone" czasowo i nierozwiązywalne. 

Podobnie "schizofreniczne społeczeństwa" próbują rozwiązywać wszelkie problemy i konflikty stosując różne "udoskonalenia" technologiczno-naukowe (np. leki psychotropowe zażywane bez umiaru a nawet podawane dzieciom), które są jedynie pozornymi ulepszeniami, bo w rezultacie wciąż utrzymują i przedłużają stan "zamrożenia", a przez to nawet intensyfikują wewnętrzne konflikty i doświadczanie indywidualnej i  "kolektywnej choroby umysłowej". (Nie leczą przyczyn, tylko łagodzą chwilowo objawy nieuświadomionych wewnętrznych konfliktów i mogą powodować wiele innych skutków ubocznych.)

Jednak dzięki takim doświadczeniom dusza może na przykład uczyć się skutków przywiazania do różnych myśli (konceptów, idei, przekonań), które ograniczają ludzkie umysły i programują ciała właśnie w taki sposób, by dusza mogła doświadczać kreacji świata z coraz bardziej intensywnymi konfliktami. Bo świat konfliktów (wypełniony przemocą nie tylko fizyczną oraz wojnami) jest kreacją wynikającą z wiary w pewne myśli traktowane jako prawdy, które utrzymują istoty ludzkie w nieświadomym tkwieniu w konfliktach i doświadczaniu ich. 

Dla każdego "ja" postrzegany świat jest jak sen o sobie traktowany przez "ja" jako jedyna, realna rzeczywistość. Ale znów - właśnie dzięki temu - doświadczenia duszy w ludzkich umysło-ciałach skrajnych emocji i uczuć mogą w tym świecie - śnie być znacznie bardziej intensywne niż w innych światach - snach. Inne światy - sny wyświetlają się, gdy "ja" staje się bardziej świadome wewnętrznych konfliktów, bardziej samoświadome, a umysło-ciało jest samouzdrawiane.

"Jesteś tu, by doświadczyć całego spektrum emocji... Gdy nasycisz się całym spektrum emocji, ty - dusza - świadomość, możesz opuścić ten świat konfliktów i nigdy już do niego nie wracać... poprzez kanał rodny i zapomnienie..."  I to wyjście ze świata konfliktów wcale nie jest uwarunkowanie tzw. śmiercią ciała, bo nawet ciało może ulegać transformacji.
 
Dusza zatem doświadcza tego, czego umysło-ciało nauczyło się w procesie "wychowywania" i stało się czymś w rodzaju oprogramowania umysło-ciała. A "ja" nauczyło się tego, co zostało wykreowane w tym świecie przez ograniczające i konfliktujące mysli przekazywane z pokolenia na pokolenie przez różne autorytety - nauczycieli - wychowawców.  I  "ja" utożsamiło się z tym, czego w tym procesie zostało nauczone umysło-ciało. 

Przywiązanie "ja" do myśli ograniczających i utrzymujących umysło-ciało w nieuświadomionych konfliktach umożliwia duszy nie tylko intensywne doświadczanie takim umysło-cialem kreacji tego świata konfliktów, ale umożliwia także uwalnianie umysło-ciała od tych doświadczeń duszy poprzez uświadamianie sobie tego, co nieświadome, co ogranicza postrzeganie siebie. W tym procesie zmienia się też tożsamość "ja", co w rezultacie umożliwia także uwalnianie umysło-ciała od "starego oprogramowania" i jego samouzdrawianie. Wtedy to, co się ujawnia o sobie i świecie, co jest uświadamiane, zaczyna być postrzegane przez "ja" bez osądów, bez oceniania tego świata konfliktów - tego snu o sobie Widzenie staje się coraz bardziej klarowne... Im większa samoświadomość, tym klarowniejsze postrzeganie siebie i świata, tym większe zrozumienie sensu doświadczeń w tym świecie nieuświadomionych konfliktów oraz procesu uświadamiania swoich wewnętrznych  konfliktów i uwalniania od nich umysło-ciała.

Może to, co tu się wyraża i ujawnia to zwykłe "rozkminy umysłowe" 😉, ale dla mnie czym innym są zwykłe "rozkminy" a czym innym poznawanie czyli uświadamianie sobie (samouświadamianie) różnych zjawisk tego świata - snu o sobie. Bo ten świat jest kreacją - snem o sobie, dzięki któremu dusze mogą doświadczać tej kreacji i poznawać przyczyny oraz skutki tych doświadczeń... W rezultacie poprzez nabyte tu doświadczenie następuje uwalnianie się od przywiazania do tego świata - snu o sobie... i można podróżować dalej, bawić się w poznawanie siebie w swojej własnej kreacji w różnych światach. Kreacja w świecie konfliktów jest tworzona z przyjmowanych nieświadomie przez "ja" ograniczeń umysłu programujących nieświadomie umysło-ciała, które są szatami duszy. To w rezultacie umożliwia duszy doświadczanie subtelnych i skrajnych emocji i uczuć w świecie - śnie konfliktów oraz uwalnianie umysło-ciała od ograniczającego postrzeganie oprogramowania dzięki poznawaniu tego świata - snu konfliktów z przestrzeni coraz bardziej wykraczającej poza to oprogramowanie. To zjawisko możemy nazwać ekspansją samoświadomości umożliwiającą zmianę postrzegania w procesie "czyszczenia" (rozpadu) filtrów percepcji. Dzięki temu doświadczeniu ekspansji samoświadomości "ja" poznaje siebie i odkrywa mądrość wynikającą z doświadczeń duszy w świecie nieuświadomionych oraz uświadamianych wewnętrznych konfliktów.

I kiedy "ja" w samopoznaniu odkrywa, że życie jest absolutnie niezwykłe, nieskończone, nieograniczone i piękne, to te myśli stają się prawdą kreującą inną już rzeczywistość, w której "ja" istnieje w jedności z tą prawdą i całym życiem, jestestwem, którym JA JEST.

*) PSYCHE to DUSZA.
Cytat:
Słowo "psyche" (z greckiego ψυχή, psyché) oznacza pierwotnie "duszę" lub "umysł". [chociaż "umysł" jest określany w grece jako "phren" i znaczy także "mózg".] We współczesnym języku polskim termin "psyche" odnosi się najczęściej do psychiki człowieka, czyli całokształtu jego wewnętrznych procesów, takich jak emocje, myśli, pamięć i osobowość. 

Psychika to inaczej "duchowa strefa życia człowieka".
Psyche to także "ruchome lustro w prostokątnej lub owalnej ramie". :) To lustro zwane "psyche" ma symboliczne znaczenie. Wskazuje na to, że dusza przegląda się w "ruchomym lustrze". A wszystko, co jest postrzegane w tym "ruchomym lustrze", jest odbiciem stanu duszy w danym momencie w danej formie ograniczającej percepcję "ja" oprogramowaniem umysło-ciała. To oprogramowanie tworzy tożsamość "ja", która może ulegać zmianie poprzez samopoznawanie, samouświadamianie - ekspansję świadomości rozpuszczającej/przekraczającej dotychczasowe ograniczenia umysłu (niepoznane wcześniej, więc nieświadome oprogramowanie). 
Natomiast wszystkie możliwe odbicia duszy - wszystkie potencjalnie możliwe do przejawienia się stany duszy tworzą superpozycję stanów duszy jako jednego DUCHA.

**) Słowo "schizofrenia" pochodzi z języka greckiego i dosłownie oznacza "rozszczepienie umysłu" (od schizein - rozszczepić i phren - umysł). Przejawami tego rozszczepienia umysłu są nieuświadomione wewnętrzne konflikty. 


P.S. Jedyne prawdy i prawa to te, którym człowiek pozwala mieć wpływ na swoje życie. A życie po prostu jest. Jeśli ktoś myśli, że życie jest okropne, to dlatego, że w tę myśl uwierzył. I taka jest jego prawda. A wierząc w tę prawdę, kreuje dla siebie taką rzeczywistość do doświadczania. Każda myśl uznana za prawdziwą staje się zasadą, przykazaniem, prawem. Ale kiedy odkrywasz, że życie jest absolutnie niezwykłe, nieskończone, nieograniczone i piękne, to te myśli stają się twoją prawdą kreującą twoją rzeczywistość i żyjesz w jedności z tą prawdą i całym życiem, jestestwem, którym jesteś, którym JA JEST.

Życie wykracza poza wszelkie ustalone prawa nakazujące, jak należy żyć. Jestestwo, życie nie ustala żadnych praw prócz jednej zasady: doświadczaj życia zgodnie ze swoją wolą i rozwijaj świadomość całego życia. Możesz przypomnieć sobie, że jesteś Artystą Życia, bo twoja wola jest wolą źródła całego jestestwa. Zawsze twoja wola jest wolą życia, całego jestestwa. Nie ma oddzielenia między twoją wolą a wolą tzw. Boga, uniwersalnego umysłu, całego życia prócz myśli generujących doświadczenia iluzji oddzielenia twojej woli od woli Boga czy uniwersalnego umysłu i świadomości, duszy i Ducha, Jestności...

😂


poniedziałek, 2 czerwca 2025

PROGNOZA POGODY DUCHA ;) CO MOŻE BYĆ ISTOTNE W ENERGIACH, KTORE BĘDĄ MANIFESTOWANE W CZERWCU I LIPCU 2025

1. Harmonizowanie tempa zmian zachodzących w nas i projektowanym przez nas zewnętrznym świecie. Prędkość i intensywność zmian wygląda na przyspieszającą. Jest to wynik naszych dotychczasowych działań prowadzących do otwarcia się na przebudzenie z fałszywych wyobrażeń o sobie i na związane z tym zmiany, które zachodziły w nas w ciągu ostatnich lat.

2. Cyrkulacyjne / spiralne uzdrawianie. Będą jeszcze powracać do nas - wyświetlać się dla nas różne tematy, sytuacje, obrazy z przeszłości i odczucia emocji (wibracji energii) z nimi związane. Będzię wyświetlać się dla nas wszystko co jeszcze wymaga dostrzeżenia, przyjęcia bez oporu i osądów, głębszego uświadomienia  i uzdrowienia w nas.

3. Zawirowania psychiczne i przełom. Umysł jest potężny i kreuje różne historie, pomysły, plany na lepszy świat, na bezpieczeństwo itp. Podsuwa nam różne idee, koncepty jak cumy, które mają nawigować naszym życiem. Ale umysł bywa też destrukcyjny. Dlatego nasz system nerwowy ciągle podlega fluktuacjom. A gdy podporządkowany jest chaotycznemu, skonfliktowanemu wewnętrznie umysłowi, wtedy staje się rozregulowany i odczuwamy intensywniej różne napięcia w ciele.
Zatem będziemy jeszcze odczuwać różne wibracje energii, coraz bardziej intensywne, a umysł nie będzie wiedział, co myśleć, co podpowiadać, jak nawigować ciałem i psyche. I te umysłowe zawirowania odczuwamy w ciele. Jednak mimo, że możemy jeszcze doświadczać momentów dezorientacji i zakręcenia umysłu, które wprowadzają chaos, w rezultacie będą one prowadzić do znaczących przełomów i jeszcze głębszej zmiany naszego postrzegania. Przełomy zawsze następują po okresach czy momentach dezorientacji i zamieszania. A my coraz bardziej świadomie możemy przyjmować i harmonizować te stany. 

4. Czy pamiętasz o oddychaniu, świadomym oddychaniu?
Potrzebujemy praktykować świadome oddychanie i zwracanie się do wnętrza, do naszego centrum, do ciszy w nas. Potrzebujemy też wykonywać proste czynności oraz robić to, co sprawia radość naszemu sercu i duszy, a czasem potrzebujemy nic nie robić, tylko po prostu być.

5. Odporność serca. Emocjonalne serce stabilizuje się. Wypełnia je coraz więcej miłości. Przyciąganie do strachu słabnie. A im mniej strachu, tym więcej w nas miłości, życzliwości, piękna, harmonii... i ponad (albo i pod ;-)) intelektualnego zrozumienia. Wiele relacji i sytuacji, które wcześniej uaktywniały napięcia i strach, generowały podziały, osądzanie, ocenianie, będzie odpadać. Nie będą już więcej miały na nas emocjonalnego wpływu albo wpływ, który do tej pory miały, będzie znacząco słabł. I relacje z coraz bardziej samoświadomymi istotami będą stawać się naszą normalnością.

6. Czynnik strachu traci moc. Nadal będziemy mieć dostęp do różnych alternatywnych źródeł mediów. Wiele będzie się działo na świecie i różne media będą wciąż podawały różne informacje, w tym wiele mających na celu ciągłe zastraszanie i konfliktowanie. Potrzebujemy być uważni na nasze emocjonalne reakcje wobec zdarzeń na świecie. Nawet gdy zdarzenia będą wyglądały na dramatyczne, to nie znaczy, że będą katastroficzne w skutkach. Choć tu i ówdzie jakieś katastrofy też mogą się zdarzać, ale nie będą wywoływać w nas strachu. Jesteśmy już świadomi, że z mediów będą do nas napływać informacje, które będą próbowały przyciągnąć i wciągnąć w negatywność, napięcia i strach. Także ludzie wokół nas mogą próbować wciągać nas w swoją negatywność czy katastroficzne wizje, ale my już temu możemy nie ulegać. To, co nam i dla nas się wyświetla, możemy teraz sprawdzać w sercu, czytać wszystkie informacje jak neutralni obserwatorzy czyli świadomie i z empatią. Nie będziemy już przyjmować strachu innych ludzi. Jesteśmy już świadomi, że strach wynika z fałszywych wyobrażeń o sobie i o świecie oraz odcina nas od miłości, zrozumienia, piękna i harmonii w nas.

7. Drzwi zamykają się i otwierają. Każde zakończenie prowadzi do nowych początków. I może tych zakończeń pojawiać się wiele albo niewiele, ale za to zaskakujących i intensywnych. One będą nas kierowały do wnętrza, do naszego świętego centrum. Podobnie jak każdy ból sprawiający cierpienie zawsze wskazuje na możliwość uzdrowienia go przez zwrócenie się ku sobie i przyjęcie w sobie tego bólu - bez oporu, bez osądów - z miłością obserwatora.

8. Celebracja, świętowanie jest energią radości. Co mogę celebrować, jak mogę świętować?
Mogę świętować życie, bycie, każdą chwilę, każdą czynność, każde działanie i niedziałanie... wszystko, co mnie otacza, a co ze mnie wypływa...  Świętowanie jest manifestacją radości Istnienia. 


sobota, 31 maja 2025

BÓL SPRZYMIERZEŃCEM W UWALNIANIU Z SIECI FAŁSZYWYCH WYOBRAŻEŃ O SOBIE...


Chodzi tu o ból, który wywołuje cierpienie, więc jest bólem psychicznym - duchowym, bo psyche znaczy dusza. Ale ten psychiczny ból wywołuje także strach przed bólem fizycznym, więc ból fizyczny i ból duchowy oraz ból zwany egzystencjonalnym, dopóki sprawiają cierpienie, są jednym bólem. 

Dlaczego odczuwasz ból? Dokąd woła cię ten ból? Dokąd on chce cię zaprowadzić?

Od najmłodszych lat wciąż jesteśmy karmieni kłamstwem, że życie powinno być bezbolesne. Jesteśmy karmieni wiedzą, że jeśli dokonamy odpowiednich wyborów, będziemy przestrzegać pewnych zasad, będziemy ciężko pracować, wtedy osiągniemy jakiś sukces. Gdy zastosujemy odpowiednie strategie, wykonamy odpowiednie manewry i taktyczne działania w świecie zewnętrznym, to zasłużymy na życie wolne od cierpienia. A to największe samo-oszustwo oparte na micie, który jest wszechobecny w tym świecie: życie powinno być bezbolesne. Ten mit o życiu bez bólu oddala nas od prawdziwego (kompletnego) doświadczenia. Szkodzi nie tylko każdej Istocie, która uwierzyła w ten mit, ale też kształtuje całe społeczeństwa, które stają się coraz bardziej nieszczęśliwe, schorowane (psychicznie i fizycznie) i osamotnione. A zarówno fizyczny jak i psychiczny ból najchętniej uśmierzany jest różnymi chemicznymi substancjami pochodzącymi z zewnątrz.

Istnieje taki rodzaj bólu, który objawia się na przykład relacjami, które się rozpadają, objawia się w odczuwaniu: lęku lub złości, porażki, wstydu, poczucia winy, odrzucenia i zranienia. Lęk przed tym bólem w rezultacie wpycha nas w doświadczanie napięć albo nawet odrętwienia. I ten lęk bywa ukrywany pod różnymi maskami, gdy próbujemy przed nim uciekać, jakby był jakimś przekleństwem, które wciąż nas goni, chce nas dopaść i zniszczyć. I traktujemy ten ból jak największego wroga, którego chcielibyśmy wyeliminować za wszelką cenę i na zawsze. A on wciąż powraca.

Ludzkie Istoty cierpią najczęściej w ukryciu udając, że "wszystko jest w porządku", a ich wewnętrzny świat coraz bardziej się rozpada powodując coraz większy chaos i cierpienie. Bo ludzkie Istoty nauczyły się wierzyć w to, że szczęście powinny im dać - do wyboru:

- kontrola, władza, bogactwo, poczucie bezpieczeństwa i komfortu oraz związany z tym jakiś odpowiedni poziom dobrobytu materialnego i odpowiednia pozycja społeczna, ...

- nauka, technologia i medycyna, która udoskonali ludzkie ciała w taki sposób, że nie będą odczuwały bólu, nie będą chorowały...

- duchowe nauki, które na przykład przedstawiają ból jako niepowodzenie w osiąganiu wysokich wibracji ...

- religie obiecujące szczęśliwość w niebie czyli po śmierci ciała...

- no i wszelkiego rodzaju kulturowe narracje gloryfikujące bezbolesność jako "ostateczną nagrodę".

A wszystko to są fałszywe obiecanki cacanki, które mają za cel ukrywanie czegoś znacznie głębszego i prawdziwszego:

ból nie jest wrogiem, ale sprzymierzeńcem, który wskazuje na to, że coś w nas pragnie się obudzić, scalić, zrealizować siebie...

W rytuałach plemiennych choroby i kryzysy psychologiczne były postrzegane nie jako wady do naprawienia, ale jako wiadomości od psyche - duszy domagającej się nawiązania ponownego połączenia ciała (formy) z Duchem, Źródłem wszystkiego, z całością Siebie, Jednią, z Bogiem... (nazwij to, jak chcesz).

Kiedy zaś we współczesnym świecie zdarza się cierpienie choćby z powodu złamanego serca, żalu, straty, porażki albo wstydu czy w jakiejkolwiek innej postaci, ujawnia się ból sprawiający cierpienie. Kiedy z powodu konieczności kontroli bólu są podejmowane różne próby tłumienia, zaprzeczania i unikania bólu, wtedy trudno dostrzec, że ból może być narzędziem inicjacji. Dopiero gdy zaczynamy świadomie przyjmować i przyglądać się temu, co odczuwany, co ból próbuje nam objawić, może on stać się naszym sprzymierzeńcem a nie wrogiem.

Jung już wiele lat temu dostrzegł, że współczesny człowiek jest w głębokim duchowym kryzysie. Nie dlatego, że cierpi, ale dlatego, że nie wie, dlaczego cierpi. Chociaż wydaje mu się, że wie, ale ta wiedza jest fałszywa. Człowiek wierzący w fałszywe wyobrażenia o sobie nie jest świadomy najgłębszej przyczyny swojego cierpienia. Próbuje więc racjonalizować na różne sposoby swoje cierpienie nie znając jego prawdziwej przyczyny. Ból jednak staje się coraz trudniejszy do zniesienia, nie dlatego że istnieje, ale dlatego, że został pozbawiony sensu, bo mit o bezbolesnym życiu oddzielił istotę ludzką od symbolicznego języka cierpienia. A przecież w każdej starożytnej kulturze ból był święty, oznaczał przemianę zachodzącą w trakcie inicjacji, towarzyszył rytuałom przejścia prowadzącym do odrodzenia.

Odrzucając ból jako bezsensowny, zły, niepożądany, zbędny, oddalamy się coraz bardziej od naszego centrum, od Źródła w sobie, od całości siebie. Jednocześnie czujemy się coraz bardziej zagubieni, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi. We współczesnej obsesyjnie kontrolującej kulturze ból postrzegany jest jako wielka porażka, niesprawiedliwa klęska, kara za „nie wiadomo jakie grzechy”. Tak ból postrzega tzw. ego czyli struktura Ja utworzona z fałszywych, powierzchownych przekonań o sobie ograniczających poznanie całości Siebie. Jednak owo Ja to nie tylko ego. Ja to także psyche czyli dusza. Ja to także dusza, która operuje innym językiem niż ego. Jung mówił, że psyche - dusza mówi symbolami, snami, a także bólem cierpienia. I dusza spaja nas z Duchem Jedni, z całości siebie.

Ego szuka wiedzy, która ma mu zapewnić bezpieczeństwo, pewność, stabilność i bezbolesność poprzez kontrolę na bólem, a dusza woła do powrotu do prawdy o sobie, do swojej głębi i całości siebie. I właśnie ból wciąż zakłóca iluzję kontroli ego i zmusza Ja do konfrontacji z ograniczeniami, maskami, ranami, które zasłaniają prawdę o sobie. A ego stawia temu opór. Ta bolesna konfrontacja łatwa nie jest, ale jest niezbędna do uwolnienia Się od ciągłej ucieczki przed bólem i cierpieniem, Bo kiedy ból jest przyjmowany świadomie i obserwowany świadomie, rozpuszczają się zasłony iluzji i ukazują części nas samych, które zaniedbaliśmy, których się wyrzekliśmy, które pozostawały ukryte w cieniu jako nieświadome. Zostały głęboko ukryte pod powierzchnią fałszywych wyobrażeń o sobie.

Kiedy pojawia się przewlekły niepokój, częste napięcia w ciele i chaos w umyśle czy tzw. depresja, a istota ludzka nadal próbuje uciekać od bólu stosując różne "środki zaradcze", oddala się ona coraz bardziej od prawdy o sobie. A są to stany, które wzywają, by zwrócić się do wewnątrz ku czemuś prawdziwemu w sobie. Za każdym razem, kiedy ból jest tłumiony, wcale nie znika. Jest jak rana, która wciąż ignorowana, zaniedbywana i zanieczyszczana ropieje. Gdy ból jest znieczulany, jest zapominamy na chwilę, ale rana nie zostaje uleczona, lecz po każdym znieczuleniu znów wraca i sprawia jeszcze większy ból. Ten ból jest przewodnikiem, który nas może zaprowadzić do rozpoznania największego zranienia, które może zostać uzdrowione...

Oto pozorny paradoks: twoja największa rana nie jest wrogiem, a twój ból jest wyrazem rozpaczliwego krzyku duszy (psyche), która woła i prosi o dostrzeżenie, o usłyszenie i o uzdrowienie siebie. Poprzez scalenie i przyjęcie wciąż odrzucanej części siebie. Ból największego zranienia wskazuje na najgłębszy niespełniony potencjał, na nasze stłumione i ukryte w naszej głębi dary.

Ból - gdy świadomie wychodzimy na spotkanie z nim i przyjmujemy go w sobie - nie niszczy nas, ale budzi... z iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie.
Ten ból prowadzi do uzdrowienia najgłębszego zranienia siebie. Ten b
ól jest towarzysze i, przewodnikiem w naszym dojrzewaniu do prawdy. Jest sprzymierzeńcem, który wskazuje na prawdę o sobie, choć ego (ja, które wierzy w fałszywe wyobrażenia o sobie) nie chce jej słyszeć, widzieć ani poczuć. Ego jest zainteresowane tym, co na zewnątrz. A to nie sytuacje zewnętrzne wpływają na poziom cierpienia, lecz błędne myślenie o nich i fałszywa interpretacja sytuacji i zjawisk.

Co sprawia, że czuję lęk, strach, napięcia i ból? Co wywołuje cierpienie? 
Czy to możliwe, że sam stwarzam swoje cierpienie poprzez własne, fałszywe wyobrażenia o sobie, których dotąd nie dostrzegałem, bo traktowałem je jako prawdziwe?
Dlaczego nieprawdziwe postrzegam jako prawdziwe, a nierzeczywiste jako rzeczywiste? 
Co jest prawdziwe?
Gdzie jest prawda?

Postrzeganie fałszywych wyobrażeń jako prawdę o sobie i świecie -  to niewinne niezrozumienie natury rzeczywistości  - jest przyczyną cierpienia. A prawda jest w nas, my jesteśmy prawdą ukrytą pod warstwą fałszywych przekonań o sobie.

Tak. Usłyszeć głos bólu cierpienia można tylko wtedy, gdy czujesz, że dość masz już cierpienia. I dość samooszukiwania. Kiedy cierpienie jest tak intensywne, że przestajesz przed nim uciekać, wtedy coś pęka wewnątrz, otwiera się i kończy walkę z bólem. Pojawia się gotowość na przyjęcie bólu i podążenie za nim w głąb siebie.

Ból sprawiający cierpienie staje się wtedy najskuteczniejszym duchowym nauczycielem, jeśli nie jedynym prawdziwym. To on od prowadzi do odkrycia, że nie istnieje nic takiego jak prawdziwe przekonanie. Każde przekonanie, każdy mit jest fałszywym wyobrażeniem o sobie.
I życie staje się proste. Bo teraz - jeśli pojawia się jakikolwiek ból - nie sprawia już cierpienia. Może być bolesny, ale nie wciąga w rolę ofiary czyichś działań lub czegoś zewnętrznego ani nie uaktywnia już konceptów i mitów, które były kiedyś uznawane za jedyne prawdziwe.

Ból nie jest żadną karą za nie wiadomo jakie grzechy ani nie jest czymś, czego musisz unikać za wszelką cenę. Widzisz, wiesz, jesteś samoświadomy, że zaistniała możliwość zmiany postrzegania sytuacji i zjawisk, w tym bólu i cierpienia, a dzięki temu zaczynasz coraz klarowniej, wyraźniej postrzegać to, co jest, takim, jakie jest. 


piątek, 30 maja 2025

NIEZMIENNE I ZMIENNE

Świadomość jest we wszystkim, w każdej formie. Gdy jakieś formy znikają, pojawiają się kolejne. Wszystkie je wypełnia świadomość.

Zaś samoświadome - nawet to obleczone szatą formy - widzi, że wszystkie relacje między formami są jak anegdoty, opowiastki z absurdalnie żartobliwą pointą. Opowiastki - scenariusze iluzorycznych, fałszywych, bo cząstkowych a nie całościowych, bo lokalnych a nie ponadlokalnych, bo czasowych, a nie bezczasowych... wyobrażeń o sobie. Opowiastki wyświetlają się jak filmy, jak sny o sobie, a to sobie - to Się w rzeczy-istności jest niepoznawalne. Rzeczywiste, ale niepoznawalne. :-)

Relacje międzyludzkie i partnerskie mogą być harmonijne, gdy są współtworzone przez dwie istoty, które świadomie wybierają wspólne celebrowanie życia razem: w szacunku, miłości, życzliwości i pielęgnowaniu radości Istnienia, harmonii i piękna w sobie oraz drugiej istocie.
Do tego Istoty ludzkie potrzebują dojrzeć uzdrawiając, scalając najpierw siebie, stając się samoświadomym Istnieniem w szacie ludzkiego ciała. :-)


środa, 11 grudnia 2024

SPOTKANIA Z "DEMONAMI UMYSŁU"

 Coraz to "ciekawsze", "odważniejsze" informacje do mnie docierają o tym, co robią ci, którzy zdobywają szczyty władzy i bogactwa oraz dążą do "globalnego zapanowania nad ziemskim światem".

A przy okazji pojawiają się takie rozpoznania:

1. W tym świecie walka o władzę i bogactwo zawsze związana była z koniecznością rozwijania strategii umożliwiających panowanie nad innymi i wykorzystywanie innych na różne sposoby. Przez tysiące lat zawsze funkcjonowały takie same wzorce myślenia i działania, takie same "programy" używające narzędzi kłamstw, manipulacji, uwodzenia, przekupstwa, przemocy, okrutnych działań, magicznych rytuałów, wojen itp. Rozwój technologii tylko je w pewnym sensie wciąż udoskonalał. I choć według planów walczących o władzę i bogactwo tego typu działania mają prowadzić do zaprowadzenia porządku i maksymalnej kontroli, to w rezultacie prowadzą do coraz większego chaosu. 

Ewolucja Istoty ludzkiej polega na ekspansji samoświadomości. Opiera się przede wszystkim na odpuszczeniu kontroli nad tym, co na zewnątrz, na dotarciu do wewnętrznego spokoju, harmonii, ciszy (błogości) i utrzymywaniu tego stanu w sobie pomimo zewnętrznego chaosu. Ewolucja świadomości polega na uświadamianiu sobie i uwalnianiu się od tego, co zaburza i odciąga od wewnętrznego stanu spokoju, harmonii i ciszy (błogości).

2. Ekspansja świadomości a raczej samoświadomości polega na tym, że to co wcześniej było ukryte w nieświadomości, zaczyna ujawniać się i może być poznawane. Samopoznanie zaś jest nieskończone, bo Uniwersalny Umysł (tzw. Bóg Stwórca) ma nieskończone możliwości twórcze. Jednak poznanie i zrozumienie tego konkretnego świata, jego zasad i praw działania jest możliwe wyłącznie poprzez przyjęcie formy ludzkiej i utożsamienie się na jakiś czas z tą formą uczestniczącą w rozgrywkach tego świata.

3. Jako młoda dziewczyna czułam niezgodę na to, co widziałam w tym świecie, czego doświadczałam, a co było powodem, że trzy razy próbowałam popełnić samobójstwo. Wtedy jednak za trzecim razem usłyszałam, że "jestem tu po to, by zrozumieć ten świat, a potem będę wiedziała, co dalej".

Poznając ten świat docieram teraz do coraz ciemniejszych zakamarków ludzkiej psychiki (tego, co wcześniej było przede mną głęboko ukryte), a co można by nazwać najstraszniejszymi demonami, najokrutniejszymi dewiacjami ludzkiego umysłu (tzw. ego). Czasem w snach czy wizjach pojawiały się jakieś informacje o tych strasznych zjawiskach (np. obserwowanie składania ofiar z dzieci czy wyjmowanie czipów instalowanych w ludzkich ciałach). Lecz teraz czuję jakbym była świadomością studiującą ten ziemski świat. I dzięki temu mogę przyjmować informacje, które ujawniają straszne okrucieństwa, kłamstwa, manipulacje itp. i coraz mniej mnie to przeraża, choć czasem jeszcze jakaś informacja o zjawiskach z tego świata potrafi mocno wstrząsnąć i poruszyć.

Proces samopoznania czyli ujawniania nieświadomego to inaczej proces ekspansji świadomości - samoświadomości. Wcześniej niektóre z takich informacji o ciemnej stronie ludzkości odrzucałam. Na przykład słuchałam niesłysząc, czytałam nieprzyjmując. Gdybym poznała w młodości to, co poznaję teraz, nie byłabym w stanie tego znieść, więc dostrzegam mądrość w tym, że "dawkowanie" informacji o ciemnej stronie natury tzw. ego, odbywa się stopniowo. I wszystko co poznaję o ego, jest jakby dostrojone do tego, co już mogę zobaczyć, do czego świadomość może już dotrzeć i co może "rozświetlić" - uświadomić. Tak przyjmuję to co jestem w stanie przyjąć w moim procesie poznawania i "z-rozumienia tego świata" i uwalniam w sobie.

Proces rozświetlania egotycznego umysłu ludzkiego "światłem" świadomości trwa. Świadomość dociera do zakamarków zbiorowej nieświadomości, w której zostały poukrywane najstraszniejsze "demony". 

Tak zwane ego często jest porównywane do góry lodowej. Widoczny wierzchołek góry znajduje się nad powierzchnią wody oceanu. To jakby świadoma część ego, z którą ludzki umysł pod pojęciem "ja" się utożsamia. Pod powierzchnią wody zaś znajduje się ukryta "ciemna strona" ego czyli wszystko, co jest wyparte do nieświadomości, a co współtworzy nieświadomość zbiorową ludzkiego ego. Dlatego proces samopoznania powiązany jest z "nurkowaniem w głębiny oceanu" i rozpoznawaniem ukrytej przed "ja" części góry lodowej. Ta ukryta część to zbiorowa nieświadomość ludzkiego ego, do której zbliżamy się rozpoznając najpierw strefy nieświadomości indywidualnego ego.

Ego jest wytworem iluzorycznych przekonań "ja", które w procesie wychowania Istota ludzka uznała za prawdę (o sobie, o innych i o świecie) i z nimi się utożsamiła. To tak jakby na czystym twardym "dysku" nowiutkiego, acz żywego "komputera" ludzkiego ciała różni ludzie w procesie wychowywania wciąż zapisywali jakieś "programy", aż do całkowitego zapełnienia "dysku". To sprawia, że istota ludzka takie "oprogramowanie" przyjmuje jako część swojej tożsamości i wierzy,  że jest ono prawdziwe. Ale to iluzja. Istota ludzka nie jest tym "oprogramowaniem", chociaż może być tego nieświadoma. "Oprogramowanie" nie jest prawdą o Istocie ludzkiej. Istota ludzka nie jest tym, w co uwierzyła w procesie "oprogramowywania".  

Pojemność takiego "dysku" jest ograniczona, więc żeby móc przyjąć nowe informacje, stare muszą być albo nadpisane nowymi albo uświadomione, zintegrowane i uwolnione - puszczone wolno - zresetowaneW przypadku nadpisywania informacji, te stare wypychane są z powrotem pod powierzchnię stając się częścią niedostrzegalnej, nieświadomej "góry lodowej" ukrytej pod powierzchnią wód oceanu świadomości. (Świadomość jest jak woda, która zamrożona w formie lodowej staje się ograniczona strukturą i "oprogramowaniem" tej formy.)

Oczywiście wiara w prawdziwość "oprogramowania" może się zmieniać wraz ze zmianami "oprogramowania" poprzez absorbcję nowych informacji i przyjmowanie ich za prawdziwe. Nowe informacje albo wzmacniają dany rodzaj "oprogramowania" (potwierdzają wyznawane względne prawdy) albo powodują zmianę wcześniejszego "oprogramowania". Ego może ulegać modyfikacjom i zmianom, ale jest to wyłącznie "technologiczne" czyli pozorne usprawnianie ego, a nie ewolucyjna transformacja prowadząca do samopoznania i ekspansji świadomości.

Samopoznanie jest rozpoznawaniem i uświadamianiem "oprogramowania". Każda Istota ludzka uświadamiając sobie swoje "oprogramowanie", może uwalniać się od utożsamiania z nim. Może również nieświadomie, a nawet świadomie przeprogramowywać swoje ego. Jednak przeprogramowywanie to kreacja nowej formy ego, która wciąż doświadcza iluzorycznych wyobrażeń o sobie, które możemy umownie nazwać względnymi prawdami. Gdy ego jest poznawane, "światło" świadomości stopniowo rozpuszcza je. Tożsamość związana z wierzchołkiem góry nad powierzchnią wody roztapia się, gdy "ja" zaczyna odkrywać części ukryte pod powierzchnią. W rezultacie świadomego samopoznania całe ego pod wpływem ekspansji swiadomości jak "góra lodowa" - rozpuszcza się w oceanie świadomości.

W procesie kosmicznej ewolucji Ziemi i Istot ludzkich naturalne są zmiany, które niesie ze sobą ekspansja świadomości. Wiele cywilizacji, nawet bardzo zaawansowanych technologicznie istniało kiedyś na Ziemi i rozpadały się. Często współtowarzyszyły temu zmiany klimatu ziemskiego i okresy "panowania" różnych żywiołów np. zlodowacenia i potopy czy susze i pożary itp.

Obecnie proces ocieplania się klimatu jest naturalnym etapem zmian, który powiązany jest z ekspansją świadomości Planety oraz Istoty ludzkiej. W tym kontekście ocieplenie klimatyczne wód oceanu nie musi mieć negatywnego znaczenia. Ale może mieć znaczenie wręcz symboliczne. Po prostu ocieplenie klimatu może powodować naturalne rozpuszczanie się gór lodowych. A jeśli potraktujemy góry lodowe jako symbol tzw. ego, to dostrzeżemy, że tylko te góry lodowe (egotyczne egzemplarze ;)), które "chcą - muszą jeszcze walczyć o swoje przetrwanie za wszelką cenę", "panowanie i kontrolę" nad naturalnymi procesami kosmiczno-planetarnymi, wymyślają najróżniejsze, irracjonalne i wręcz szalone sposoby na powstrzymanie procesu ocieplania się ziemskiego klimatu. Co w rezultacie prowadzić może do coraz większego chaosu naturalnych procesów kosmiczno - planetarnych. 

Stawianie oporu przez "górę lodową" przed roztopieniem się w oceanie świadomości także jest częścią naturalnych procesów związanych z cyklicznym ocieplaniem klimatu Planety - jest manifestacją egotycznych, czyli iluzorycznych wyobrażeń o sobie i swojej mocy w próbach powstrzymywania naturalnych procesów. To jak budowanie tamy na rzece, która miałaby powstrzymać rzekę przed płynięciem dalej swoim nurtem...


środa, 20 listopada 2024

PRAWDA JEST ABSOLUTNA I WZGLĘDNA JEDNOCZEŚNIE. :)

Istnieje wiele historii opisujących proces dojrzewania Istoty ludzkiej do jej najbardziej dojrzałej (doskonale niedoskonałej lub niedoskonale doskonałej ;)) formy istnienia. A jednak żadna z tych historii nie jest jakąś ostateczną prawdą.

To piękny (pozorny ;)) paradoks: prawda ostateczna jest taka, że ​​prawdy ostatecznej nie ma. 😊 Jest wiele, wiele, wiele... prawd względnych. A prawda absolutna istnieje poza myślami, słowami, ideami, wartościowaniem i ocenami. 😊 Ostateczna prawda jest jak superpozycja prawdy wyrażona istnieniem wszystkich bez wyjątku względnych prawd jednocześnie czyli nie jest możliwa do wyrażenia słowami.

A jednak... próbując przekonać gąsienicę: „ty nie jesteś gąsienicą, ty jesteś motylem”, zapominamy (nieświadomie ignorujemy), że gąsienica to etap dojrzewania, bez którego motyl nie mógłby istnieć. Gąsienica i poczwarka to TO SAMO (ŚWIADOMOŚĆ, JAŹŃ lub DUCH, albo... możesz to nazwać jak chcesz. ;)), doświadczające różnych etapów dojrzewania do swojej najbardziej dojrzałej formy, jaką w tym przykładzie jest motyl.

Kiedy ktoś, współczując motylowi, próbuje wyciągnąć motyla z kokonu i rozdziera kokon, nieświadomie stosuje przemoc. Pragnienie (pożądanie ;)) uwolnienia motyla z niewoli jest wyrazem ignorancji czyli braku zrozumienia, że ​​cierpienie, walka i trudności są częścią procesu dojrzewania motyla do jego najbardziej dojrzałej formy. A i sam motyl miewa różne przygody.

To samo dotyczy ludzi. Jeśli pragniemy (kierując się pożądaniem, koniecznością) udzielania komuś pomocy, to jest to informacja, że potrzebujemy najpierw pomóc sobie. Gdy zaś pomagamy innym bez pragnienia (pożądania, konieczności) udzielania komuś pomocy, taka pomoc jest wolna od przemocy.

Wydaje się, że fala w oceanie powstaje, wznosi się, upada i zanika w oceanie. Fala jest z wody oceanu. Woda w oceanie nie powstaje ani nie zanika, woda jest falą i oceanem. Woda przyjmuje i wypełnia sobą cały ocean i wszystkie zmienne formy całego oceanu: prądy, wiry, fale, pianę.... I wciąż istnieje. Fala jest tańczącą wodą. W rzeczywistości oceanu woda nigdy nie powstaje ani nie umiera, choć doświadcza powstawania i zanikania formami fal.

Wydaje się, że istota ludzka rodzi się, dorasta, starzeje i umiera. Istota ludzka  jest utkana z energii kosmicznego oceanu wszechświata, Energia nie rodzi się ani nie umiera, energia jest. Energia jest istotą ludzką i wszechświatem. Przyjmuje i wypełnia sobą cały wszechświat i wszystkie zmienne formy kosmicznego oceanu... I wciąż istnieje. Istota ludzka jest tańczącą energią kosmicznego oceanu. W rzeczywistości wszechświata energia nigdy nie rodzi się i nie umiera. Energia doświadcza narodzin, dojrzewania i umierania formami ludzkich istot. Energia jest esencją istnienia w formach i poza formami.

Tak jak prawdziwą naturą i esencją fali i oceanu jest woda, tak prawdziwą naturą i esencją człowieka i wszechświata jest energia. Niektórzy tę energię nazywają świadomością. Świadomość może doświadczać ograniczeń wynikających z utożsamienia z formami. A dzięki doświadczaniu procesów wyzwalania siebie od ograniczeń utożsamienia z formami staje się świadomą siebie, samo-świadomą. Jednak do tego aby doświadczać  nieskończoności swojej kreacji snów - wyobrażeń iluzji o sobie i odkrywania siebie w tych doświadczeniach, potrzebuje form i doświadczania różnych tożsamości.

Tak bawi się w odkrywanie siebie w całym swym s-tworzeniu. Jest jak Artysta malujący obrazy, wypełniający je formami, by doświadczając form móc odkrywać w nich siebie.

Naturą świadomości jest tworzenie, doświadczanie własnej kreacji i odkrywanie siebie, we wszystkim, co kreuje.

Naturą świadomości (możesz TO nazywać jak chcesz ) jest tworzenie, doświadczanie tego stworzenia i odkrywanie siebie we wszystkim, co tworzy. I poznawanie przyczyn oraz skutków tego, co stwarza. Świadomość jest jak Artysta, który tworzy formy i wnika w nie, by doświadczyć swojej kreacji. 

Taka jest moja historia na tu i teraz. ☺

sobota, 2 listopada 2024

ROZWÓJ CYWILIZACYJNY A DOJRZEWANIE ISTOTY LUDZKIEJ

 Podstawą cywilizacyjnego postępu jest technologia. Rozwój technologii sprawił, że w większości miejsc na Ziemi mieszkamy w ocieplanych domach, nie brakuje nam jedzenia, nie musimy o nie walczyć, a nawet jadamy różne wymyślne potrawy i tzw. delikatesy czy frykasy. :) Mamy bezpośredni dostęp do wody, elektryczności, gazu. Żyjemy we względnej obfitości i dobrobycie. A nawet pewnym luksusie. Mamy dostęp do różnych maszyn usprawniających codzienne funkcjonowanie w tym także przemieszczanie się na różnych dystansach przestrzennych. Mamy dostęp do różnych metod leczenia różnych chorób i dolegliwości. Mamy zapewnione wszystkie postawowe potrzeby. A jednak coraz więcej ludzi ma problemy egzystencjonalne i psychiczne, nawet dzieci. Coraz więcej pojawia się "chorób społecznych". Jakby wraz z rozwojem cywilizacyjnym następowała degradacja ludzkiej kondycji psychicznej. A z drugiej strony - dla równowagi chyba - następuje powrót do kontaktu z naturą, wzrost samoświadomości, rozwój istoty ludzkiej do swojej możliwie najdojrzalszego poznania i zrozumenia siebie oraz swojej głębi i esencji w formie ludzkiej. Część istot dojrzewa do samoświadomego, mądrego, empatycznego działania z miłością. Czemu postęp cywilizacyjny wcale nie przeszkadza. :)

Żyjemy teraz nie na przełomie epok, ale w czasoprzestrzeni "upadku" czy po prostu końca jednej cywilizacji i początku kolejnej. Wraz z końcem każdej cywilizacji część istot ludzkich dochodzi do apogeum swojego najdojrzalszego istnienia, a część zaczyna swoją "wędrówkę" w kolejnej cywilizacji poniekąd jakby "od nowa" albo raczej od momentu w którym się znajduje w swoim procesie dojrzewania w formie istoty ludzkiej. Jednak żadna z tych "opcji" nie jest lepsza czy gorsza od drugiej. Bo w esencji swojej każda istota ludzka jest Jednym i Tym Samym (energią, świadomością) doświadczającym różnych wyobrażeń (snów) o sobie i o świecie na różne sposoby.

sobota, 2 marca 2024

INTENSYWNY CZAS ZMIAN I RESETU STARYCH PROGRAMÓW...

INTENSYWNY CZAS ZMIAN I DWA KIERUNKI TRANSFORMACJI: 1. PODDANIE SIĘ NOWEMU OPROGRAMOWANIU DUALNEGO ŚWIATA  ALBO OPÓR I WALKA ORAZ 2. PRZEBUDZENIE ZE STARYCH PROGRAMÓW DUALNEGO ŚWIATA KU WOLNOŚCI OD NOWYCH.

Kiedy świadomość przyjmuje na tym świecie formę - szatę ciał, rodzimy się jako ludzkie niemowlęta i od samego początku (jeszcze w łonie matek) otrzymujemy odpowiednie "wychowanie" czyli oprogramowanie. Nie wszyscy takie samo. Ale na początku wszyscy uczymy się od rodziców, rodziny dalszej i bliższej, opiekunów, znajomych, wszystkich, którzy są naszymi nauczycielami i programatorami. 
Uczymy się i przyjmujemy za oczywiste i rzeczywiste wszystko to, czym jesteśmy przez nich nasycani. Uczymy się od innych, jak funkcjonować w tym świecie i co myśleć o sobie, o innych i o świecie. To, czym jesteśmy "karmieni" przez nich to jakby nasza "taka karma", nasze oprogramowanie.

Ponieważ na świecie istnieją różne kultury i społeczności, nasza "taka karma" bywa zróżnicowana kulturowo i społecznie, a także indywidualnie. No i ta cała wiedza z naszego oprogramowania jest doświadczana na różne sposoby. Ale z czasem może być również weryfikowana. Także na różne sposoby. I oprogramowanie się zmienia... 

Na przykład obecna zmiana programów szkolnych ma służyć wychowaniu nowego pokolenia całkiem inaczej myślącego i działającego niż obecne. Zostawmy na bok oceny, czy to dobre czy złe. Spójrzmy na to z szerszej perspektywy:

Żyjemy w czasach wielkich zmian i doświadczamy tych zmian, a w zasadzie to świadomość doświadcza swojej kreacji i jej zmienności. Zmieniane są: paradygmaty, priorytety, moralność, prawa, wiara, zasady działania itp. itd., no i oczywiście postrzeganie, co jest dobre, a co złe... dla nas i dla ludzkości. 
A co by się stało, gdybyśmy przestali oceniać to, co się dzieje na zewnątrz i skupili na sobie, na swoich odczuciach i relacjach z tym, co obserwujemy w świecie zewnętrznym? Zamiast stawiać opór temu, co dzieje się na zewnątrz, zadbalibyśmy o siebie i poprzez samoobserwację poznawali siebie i wspierali zmiany w sobie, które są nieuchronne. Sami byśmy zmieniali swoje oprogramowanie albo raczej uwalniali się od wszelkich oprogramowań czyli wszelkiej wiedzy, która pochodzi z tego dualnego świata konfliktów.

Wolność od przywiązania do jakiejś wiedzy i utożsamiania siebie z różnymi ideami, konceptami, myślami ograniczającymi to, co jest postrzegane i poznawane, jest cechą mądrości. Przywiązanie do jakiejkolwiek wiedzy i utożsamianie się z nią ogranicza i warunkuje ludzki umysł.

Taki umysł ograniczony przywiązaniem do jakiegoś zakresu wiedzy ma tendencje do utrzymywania swojej ograniczoności nawet, gdy jest mu dostarczana mądrość, która wskazuje na możliwość przekroczenia tej ograniczoności. I nie chodzi tu o przyjmowanie nowej wiedzy. Ta może być przyjmowana albo ze strachu albo dla jakichś korzyści. Chodzi o ograniczenia blokujące dostęp do mądrości. *)

Jak powstają "nowe" światy? I jak ludzie zapominają o tym, co kiedyś było? W sumie to dosyć proste zjawisko. Najpierw podawane są informacje, które eksponują nową wiedzę, proponują nowe rozwiązania różnych problemów, nowe sposoby działania, podsuwają nowe przekonania. A jednocześnie negują i odrzucają dotychczasową wiedzę, rozwiązania i sposoby działania, Tak odbywa się przeprogramowywanie ludzi. I jedni przyjmują to nowe oprogramowanie, a inni stawiają temu opór. Wtedy siły wprowadzające to nowe oprogramowanie systemu najpierw na przykład uwodzą i straszą, potem próbują przymuszać różnymi sposobami tych innych do przyjęcia wiary w słuszność nowych idei, konceptów i narracji. Bo trzeba zresetować stare, by zrobić miejsce na nowe.

Stare idzie w niepamięć. A wszystko, czego nie wiemy, jest tym, czego nie pamiętamy. W wielu filmach sci-fiction pojawia się ten sam motyw o zapominaniu, jaka była przeszłość, co kiedyś było. A choćby komedia pt.: Seksmisja. Tam kobiety też zapomniały, co było przedtem - przed ich światem wypełnionym samymi kobietami.

To, co się zadziewa jest wielowymiarowe. Będzie pojawiać się coraz więcej absurdalnych pomysłów, coraz bardziej nienormalnej normalności, coraz więcej dziwnych i zaskakujących zjawisk. Wszystko pod wpływem nowych wibracji energii kosmiczno-ziemskich. I mądrość widzi, że to nie jest ani dobre ani złe.

Nawet ci, co próbują wprowadzać "nowy porządek", "nowy świat", "nowy ład" itp. działają pod wpływem nowych wzorów energii (wibracji) kosmiczno-ziemskich odpowiadających ich możliwościom. Interpretują te nowe wibracje zgodnie z ograniczeniami swoich umysłów i działają według tego, co roi się w ich głowach. 

A ci, co stawiają opór takim zmianom i buntują się wobec takich zmian, działają pod wpływem starych wzorów energii (wibracji) kosmiczno-ziemskich odpowiadających ich możliwościom. W taki sposób tylko zasilają to, z czym próbują walczyć, ponieważ inaczej interpretują te nowe kosmiczno-ziemskie wibracje energii, ale też zgodnie z ograniczeniami własnych umysłów. I działają według tego, co roi się w ich głowach.

I na przykład ta sama idea jedności może być interpretowana na różne sposoby. Jedne istoty snują plany podłączenia wszystkich ludzi do maszyn i stworzenia jednego internetowego ciała, które może być kontrolowane przez garstkę. Takie istoty jednak działają z poczucia wyższości, mocy i dla własnych zysków.  A drudzy buntują się przeciwko temu.

Jedni i drudzy reprezentują dwa rodzaje poglądów = przekonań, które na siebie oddziałują. Jedni i drudzy są mocno przywiązani do swoich racji. Walka więc toczy się pomiędzy wybujałymi ego. Jedni i drudzy uczestniczą w konflikcie, który nie wiadomo, w którą stronę ludzkość doprowadzi. Tych możliwości jest wiele, bo proces jest wielowymiarowy. (Na przykład na Atlantydzie taki konflikt kończy się wielką katastrofą. Ale to nie znaczy, że to samo stanie się na Ziemi, choć i tak stać się może). 

Istnieją zatem dwie strony skonfliktowane i walczące ze sobą. Jeden kierunek konfliktu prowadzi do jeszcze większego, bardziej skrajnego doświadczania zniewalania innych, drugi do zniewolenia siebie. Istnieje także inna opcja, która prowadzi do wyzwolenia z rozdarcia w tej dualności.


Niektóre istoty ludzkie scalają i integrują w sobie - w jedni wszystko, co możliwe do zintegrowania i dokonują w sobie transformacji, która sprawia, że świat i relacje ludzkie mogą stawać się coraz bardziej harmonijne, wypełnione miłością.

Wiele istot ludzkich już od jakiegoś czasu doświadcza mocnych procesów uzdrawiania i transformacji, wyzwalania siebie od przywiązania do starych wzorców, od przywiązania do starych tożsamości i odgrywanych ról społecznych. Ludzie ci wybudzają się z dualnego snu - świata konfliktów.

Coraz więcej istot ludzkich doświadcza ekspansji świadomości, która jest zjawiskiem psychiczno-duchowego (psyche to dusza) dojrzewania istoty ludzkiej. Związane z tym zmiany zachodzą na różne sposoby i w różnym tempie. Ale obecnie coraz bardziej nasilają się takie energie (wibracje) kosmiczno-ziemskie, które powoli włączają wszystkie istoty żyjące na Ziemi w procesy transformacyjne. A to, co dzieje się na zewnątrz, jest także do zintegrowania wewnątrz.

Wiele z nas zaczyna odczuwać coraz większe napięcia spowodowane zmianami na Ziemi. Są one powiązane ze zmianami energetycznymi w i na Słońcu i w całym kosmosie. Mają one ogromny wpływ na to, co dzieje się z Ziemią i na Ziemi. To ważny czas dla ludzkości i Ziemi. Wszyscy przechodzimy procesy transformacyjne na różne sposoby. I na przykład ta sama idea uzdrawiania traum po przodkach może prowadzić w różnych kierunkach. Ci, co się budzą, przechodzą przez procesy uświadamiające stare wzorce myślowe, które są przyczyną konfliktów i traum, i dzięki temu świadomość w nich uwalnia się od tych wzorców. 
A ci, co pozostają w zaśnieniu, także odrywają się od starego oprogramowania, ale zastępują je nowym. I na przykład chcą wyzwalać dzieci i młodzież spod wpływów rodziców (reprezentujących stare wzorce myślowe i zachowań) poprzez konstruowanie nowych idei, konceptów, praw, systemów nauczania oraz nakazów, zakazów itp. No i oczywiście jeśli nie udaje się to robić łagodnie, to podstępem lub siłą chcą zmuszać innych do podporządkowania się preferowanym przez nich ideiom, konceptom i narracji.

Idea nieśmiertelności przez tych, którzy się budzą jest odkrywana jako coś naturalnego dla świadomości doświadczającej swojej kreacji w ludzkich formach. Nie ma w tych istotach strachu przed zmianą formy, przed śmiercią ciała fizycznego, bo taka śmierć jest tylko bramą do zmiany formy, stanem przejściowym świadomości z formy do formy. Bo istnienie świadomości jest nieśmiertelne... Te istoty są świadome, że wszyscy jesteśmy nieśmiertelną istotą, świadomością doświadczającą pozornej śmiertelności form. 
Zaś ci, co doświadczają zaśnienienia, z wielkim zaangażowaniem wymyślają różne sposoby na stanie się nieśmiertelnymi w jednej fizycznej formie. Mają nadzieję osiągnąć swój cel poprzez uprawianie jakichś rytuałów magicznych albo-i rozwoju technologii. Jednak pomimo prób realizacji idei związanych z udoskonalaniem świata oraz ludzi, idei związanych z rozwojem technologii itd., nie zmienia się wiele, bo to "nowe" jest tylko kontynuacja "ulepszającą" reguły i zasady dualnego, dwubiegunowego świata. W takim świecie skrajne postawy i poglądy wciąż pozostają skonfliktowane ze sobą. Jedni na przykład odgrywają rolę panów i władców, inni poddanych i niewolników...

Tak, możliwych wersji zdarzeń nadal jest wiele, bardzo wiele… jednak w obecnym czasie dla wielu istot ludzkich istotne jest to, co myślimy i odczuwamy. Istotna jest uważna i świadoma obserwacja siebie i relacji z tym, co się pojawia: jakie informacje do nas docierają i jak na to reagujemy, w jakich sytuacjach uczestniczymy, jakie dane są nam doświadczenia i dlaczego. Bo albo po raz kolejny, podobnie jak w dzieciństwie, zostaniemy wchłonięci przez oprogramowanie narzucane nam przez innych albo zaczniemy dojrzewać psychicznie - duchowo i odkrywać w sobie nowe możliwości i umiejętności. Na przykład to, że umiemy posługiwać się dodatkowymi zmysłami, w tym przede wszystkim intuicją, która jest językiem duszy - samoświadomej świadomości w szacie ludzkiej formy. Możemy pogłębiać zaufanie do siebie, do tego co odczuwamy oraz do tego, jakie intencje nas prowadzą i co czujemy i rozpoznajemy jako prawdę, a co jako fałsz.

*)