Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JAŹŃ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JAŹŃ. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 października 2025

UZDRAWIANIE CIERPIENIA I ZAGADKA PARADOKSÓW

 Lęk często sygnalizuje zbliżanie się prawdy, której umysł ograniczony przywiązaniem do utożsamień z jakimś pakietem przekonań (myśli, konceptów) obawia się i z którą nie chce się zmierzyć. Nie może z prawdą się skonfrontować, ponieważ został zaprogramowany strachem przed unicestwieniem i nauczył się posługiwania różnymi narzędziami w walce o przetrwanie. Stał się wojownikiem o racje. Wszystkie dostępne mu narzędzia tworzą jego zbroję.

A jaźń domaga się "nagości", autentyczności, spontaniczności, rozpuszczenia granic umysłu - rozbrajania "zbroi". Jaźń napiera na te "zbrojne" granice, by mogły się rozpuszczać, co sprawia ból "uzbrojonemu" umysło-ciału. Psychiczny i fizyczny. Lecz umysł uwarunkowany fałszywymi tożsamościami myli zarządzanie cierpieniem, stresem, lękiem czy kontrolowanie cierpienia, stresu i lęku z uzdrowieniem - rozpoznaniem i uświadomieniem powodów cierpienia, stresu i lęku. Taki umysł różne zewnętrzne sposoby uśmierzania cierpienia traktuje jako leczenie objawów. Gdy uśmierzony objaw "choroby" na moment znika, wydaje się, że "choroba" ustępuje, lecz ona postępuje.

Cierpienie jest językiem jaźni, która napiera od wewnątrz, by wskazać, co jest do uświadomienia (uzdrowienia, rozbrojenia). Wywiera nacisk na to, co wymaga przemiany. Cierpienie służy przebudzaniu. Zamiast unikać cierpienia, można zadać pytanie: co jaźń pokazuje, na co wskazuje, jakie ograniczenia są ujawniane, co mogę zobaczyć i uświadomić sobie?

 Zamiast szukać sposobów tłumienia cierpienia, możesz przyjrzeć się temu, co sprawia cierpienie, na co jaźń wskazuje? Bo zagłuszając cierpienie stawiasz opór jaźni, a to wzmacnia cierpienie. Jaźń wciąż próbuje przebić się przez ten opór. Uświadamianie sobie tego, co nieuświadomione, co wyparte, co odrzucone, co osądzane, krytykowane, co unikane prowadzi do prawdy, którą jaźń objawia.

 Tak zwane przebudzenie nie polega na doświadczaniu wyłącznie transcendentnych wizji czy uciekaniu od człowieczeństwa, ale na pełnym jego objęciu. Nie na wznoszeniu się ponad cień i ucieczce do światła, nie na ucieczce i negowaniu cienia, ale na stawaniu się kompletnym, pełnym.  Nie na udoskonalaniu siebie i byciu dobrym i lepszym, ale na stawaniu się coraz bardziej całym sobą. To droga do pełni, dojrzałości istoty w formie ludzkiego umysło-ciała. To stawanie się w pełni istotą - duszą - świadomością świadomą doświadczeń zmysłowych, ucieleśnieniem samoświadomości, jaźni. Nie przez naprawianie siebie czy doskonalenie jakichś cech osobowości, ale przez uświadamianie i akceptację siebie, która prowadzi do rozpoznania swojej pełni.

Przebudzenie z iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie objawia się uświadomieniem i akceptacją zarówno ograniczeń ludzkiej formy umysło-ciała jak i boskiej oraz ciemnej natury w sobie. Ta akceptacja prowadzi do ujawniania się jedności świadomości w indywidualnej formie ludzkiego umysło-ciała i świadomości we wszystkich formach oraz świadomości poza formami. Jednej jaźni wszystkiego, calego jestestwa.

Osobowość jest narzędziem, maską do odgrywania społecznych ról, formą wyrazu jaźni, a nie tożsamością. Każda impulsywna, emocjonalna reakcja wskazuje na to, co w procesie kształtowania struktury umysło-ciała zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje uświadomienia, przyjęcia, akceptacji. Tak samo każda projekcja ujawnia, co zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje przyjęcia, zintegrowania. Każdy osąd wskazuje na odrzucone aspekty całości. Każda atrakcja wskazuje na nie przeżyty wewnętrznie potencjał.

Im większa ekspansja świadomości - jaźni, tym więcej z tego, co nieświadome zostaje ujawnione, tym głębsza ciemność cienia zostaje oświecona niewidzialnym światłem świadomości.

Bez gloryfikowania cierpienia odkrywa się, że cierpienie służy przebudzeniu jaźni w formie ludzkiego umysło-ciała. Nie ty się budzisz jako Ja, ale przebudzenie następuje jako  integracja świadomości indywidualnej ze świadomością we wszystkich ludzkich formach, a nawet wszystkich innych formach ze świadomością poza formami. Jest to jednoczesne z ekspansją tożsamości Ja. Ja-źni, Ja-śni.

 Życie jest ścieżką duchową - świadomość spoza form doświadcza swojej kreacji (snu o sobie) za pomocą każdej indywidualnej formy ludzkiego umysło-ciała. I wszystkich jednocześnie.

Najtrudniejszy związek czy relacja jest najwspanialszym nauczycielem. Najtrudniejsze doświadczenia umożliwiają ekspansję świadomości, jaźni. Życie wciąż testuje Ja i ujawnia prawdę o kondycji i ograniczeniach tożsamości tego Ja na danym etapie rozwoju - podróży.

Sacrum i profanum jak światło i ciemność, mistyczne i codzienne, Duch i formy, energia i materia zawierają się w sobie wzajemnie współtworząc jedną całość. 

Kiedy od pewnego momentu zaczęło pojawiać się we mnie od czasu do czasu pytanie: gdzie chciałabym się znaleźć, co chciałabym robić, gdybym mogła wybrać w tej chwili? - zawsze wyłaniała się natychmiast prosta odpowiedź: tu, gdzie jestem.

Nie ulegając iluzji zdobywania jakichś celów można być w pełni tu, gdzie się jest.

Ostatecznym przebudzeniem jest samouświadomienie, że ostateczne przebudzenie nie istnieje. 😄 Istnieje istnienie, życie, wieczna samorealizacja w doświadczaniu nieskończonej kreacji... 

Samoświadomość może cieszyć się pojawiającymi się pytaniami wiedząc, że nie ma ostatecznych odpowiedzi. Nieskończoność form i doświadczeń świadomości w formach (materialnych i energetycznych) w nieskończoności światów - snów o sobie jak i wieczność niezmienności świadomości to natura istnienia, życia.

Myślisz, że to paradoks, "że coś tu się nie klei"?  Umysł odcięty (granicami utożsamienia z ludzkim ciałem) od jedności całości istnienia, może jedność nieskończoności form i doświadczeń świadomości w formach oraz wiecznej niezmienności świadomości postrzegać jako logiczną niespójność. Ale samoświadome Ja używające umysłu przekraczającego granice oddzielenia od całości istnienia wie-rozumie, na czym polega "zagadka paradoksów": 

paradoksy nie istnieją po to, by je rozwiązywać, ale po to by mogły zostać objęte i przyjęte jako zróżnicowane między sobą, dopełniające się przejawy tego samego - dwa przejawy jednego zawierające się w sobie wzajemnie. ... Jak choćby w symbolu Tao...

sobota, 4 marca 2023

środa, 9 marca 2022

UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ, ZMIENNE I NIEZMIENNE, DUCH I BÓG A CZŁOWIEK...

 Świadomość jest wszędzie, we wszystkim. I wszędzie we wszystkim taka sama. 

A wszystkie formy i relacje między nimi, ich zmienność, nawet cykliczność i powtarzalność, ich wszelkie przyczyny i skutki - to wszystko figury tańca umysłu. Jak figury ognia tańczącego płomieniami w ciemności. 

Czy świadomość tak poznaje siebie? 

Nie, to umysł stwarza piękną iluzję poznawania niepoznawalnej świadomości. Świadomość jest. Niepoznawalna. Wszędzie i we wszystkim.

Poznanie, które oferuje umysł jest jak taniec płomieni, zawsze zmiennych, którymi umysł próbuje definiować prawdę o sobie. (Dlatego też istnieje tak wiele konceptów, także Boga. I Bogini). 

Płomienie - dzieci ognia nie są w stanie opisać ciemności, którą ogień nimi rozświetla. Tak samo ogień nie może płomieniami opisać ciemności. On ją nimi tylko rozświetla. A to, co z niej,  jest światła - umysłu odbiciem. Tak samo umysł za pomocą myśli nie jest w stanie opisać świadomości, którą myślami próbuje uchwycić. 

Cokolwiek oświetlane jest przez ogień i wyłaniane z ciemności, to wciąż formy, które wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim ciemność. 

To, co umysł próbuje wyłowić i uchwycić ze świadomości - dla umysłu pozostającej nie-świadomością - to formy, które wypełnia sobą świadomość. Wszystkie formy umysłu wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim świadomość. 

Płomienie ognia bez ciemności, jak dźwięki bez ciszy i jak umysł bez świadomości nie istnieją, lecz w nich się jaźnią, bo z nich pochodzą i w nich zanikają. 

Zmienne zawsze niezmiennym i wiecznym wypełnione bez wypełniania. Czynione wszystko bez czynienia, śpiewane ciszą i tańczone bezruchem...

Umysł bawi się rysując formami ograniczoność obszarów nieskończonej, niepoznawalnej przestrzenności świadomości. 

Każde pojawienie się jakieś formy w przestrzeni stwarza iluzję jej stworzenia, powstania, narodzin. 

A każdy zanik jakiejś formy stwarza iluzję jej zniszczenia, zapadnięcia, śmierci. Śmierci, która jest końcem umysłowych ograniczeń form. 

Każda forma wyłania się z i zawsze powraca do swego niezmiennego źródła - niepoznawalnej i wiecznej świadomości (nigdy nieznającej samej siebie). Tym jestem. Poza formami, we wszystkich formach razem i w każdej osobno. Źródłem oglądającym swoje sny malowane umysłem bawiącym się w ich realność.

Umysł czasem ulega iluzji bycia oddzielnym od świadomości, odpowiedzialnym za formy, które - wydaje mu się, że sam stwarza. Jakby zapominał czasem, że jego całkowity potencjał zawiera się w świadomości.

ŚWIADOMOŚĆ=DUCH, UMYSŁ=BÓG, LUDZKI UMYSŁ= BOSKIE DZIECKO. LUDZKI UMYSŁ ODDANY BOSKIEMU I ZANURZONY W DUCHU STAJE SIĘ NARODZONYM Z DUCHA.

niedziela, 29 listopada 2020

JA JESTEM WOLNE OD KONCEPTUALNYCH DZIAŁAŃ

 "Ja nie wiem nic" znaczy Ja nie wie nic z poziomu umysłu uwarunkowanego wiarą w różne koncepty powiązane z ocenami i oczekiwaniami.

Ja Jestem z poziomu umysłu funkcjonującego poza uwarunkowaniami jest Sobą (Jaźnią), zna Siebie (Jaźń) jako wieczne źródło wszelkiej wiedzy i wszystkich form. Ja Jestem to odwieczne źródło wszelkiej wiedzy. To źródło całej wiedzy, źródło całej inteligencji - bezkoncepcyjnej inteligencji świadomości Siebie (Jaźni), Serca Serc. To Miłość = Mądrość. Jażń = Ja Jestem.
💓
Działanie Ja Jestem bezkonceptualne (poza przywiązaniami do koncepcji) może czasem wyglądać na szalone, nielogiczne, absurdalne, gdy oglądane i postrzegane jest ze strefy Ja ograniczonego konceptualnym postrzeganiem czyli Ja doświadczającego iluzji oddzielenia.
💓
Każde bezkonceptualne działanie Ja Jestem jest samoświadome, ponieważ nie jest obarczone perspektywą postrzegania oddzielnego Ja. Ja Jestem zna także energię i wibracje używanych słów. Z Ja Jestem pojawiają się różne inspiracje, dzięki którym umysł osobowy jest inspirowany i wyraża myśli, idee prowadzące do ekspansji świadomości i harmonii...
💓
Bo Ja Jestem (jest) także osobą, tak, jest także osobą bez utożsamienia z byciem osobą. Osoba nie musi być przywiązana ani do ciała ani do ról ani do myśli, konceptów, idei. Ja Jestem w osobie czuje i zna siebie jako istnienie czujące i postrzegające także czymś znacznie więcej niż 5. zmysłami - transcendentalną nadzmysłowością czującą i/lub widzącą także to, co niewidzialne. Wtedy opisy pewnych zjawisk wyrażają także to, co pozostaje niezrozumiałe, niewidzialne i niewyrażalne dla Ja nadal doświadczającego iluzji oddzielności...
💓
Ja Jestem używa konceptów, ale nie gubi się w konceptach ani nie szuka siebie w konceptach. Podejmuje działania spontanicznie, w natchnieniu, dokładnie takie, jakie są najdoskonalsze w danym momencie. Bo one wynikają z realizacji świadomości siebie - samoświadomego Ja Jestem.
💓
Dlatego Ja Jestem przez osobę zsynchronizowaną ze źródłem działa spontanicznie, z natchnienia źródła i bezkonceptualnie. I w jednej sytuacji Ja Jestem może powiedzieć: "Kocham cię" i "tęsknię za tobą" wyrażając świadomość połączenia z tą samą esencją w innej formie - osobie. W innej sytuacji może powiedzieć: "Kocham Siebie" i "Kochaj Siebie" obejmując wszystkie swoje relacje ze wszystkimi formami - osobami w Sobie. A w jeszcze innej sytuacji mówi: "Jestem Miłością" i "Jesteś Miłością" wyrażając Siebie - Ja Jestem.

piątek, 19 czerwca 2020

CZYM JEST ILUZJA, KTÓRA ZASŁANIA PRAWDĘ O SOBIE - JA JESTEM?

Iluzja to nie jest coś, czego nie ma, co nie istnieje. Iluzja istnieje, jest elementem - aspektem Jaźni. Iluzja to coś, co wydaje się być inne niż jest.
Gdy to, co jest, jest widziane, postrzegane jako coś innego niż jest - wydaje się jakieś być, ale takie nie jest - to jest iluzją.

Iluzja jest złudzeniem zwanym błędnym postrzeganiem *) Siebie - Jaźni, Ja Jestem. Iluzja inaczej zwana bywa ignorancją lub niewiedzą o całości Siebie - Jaźni - Ja Jestem. Oto prosty przykład z prestigitatorem stwarzającym iluzjonistyczne sztuczki. Obserwator widzi np., że kobieta wchodzi do skrzyni, skrzynia jest zamykana i przecinana piłą na pół. Zatem Ja obserwatora, widza na podstawie różnych ograniczeń uwarunkowanego umysłu (niewiedzy o naturze sztuczki) wyobraża sobie ("bo to przecież logiczne"), że kobieta musiała zostać przecięta razem ze skrzynią. I to właśnie jest iluzją czyli fałszywym wyobrażeniem Ja o zdarzeniu, które obserwuje. Jakże zaskoczone jest to Ja w momencie, gdy ze skrzyni wychodzi niepocięta kobieta. Ja widza nie widzi tego, co jest takim, jakie jest, ponieważ część zjawiska pozostaje dla niego ukryta.

Ja artysty iluzjonisty jest świadome percepcyjnych ograniczeń uwarunkowanego umysłu widza, obserwatora. Zna je z własnego doświadczenia. Dlatego wszystkie sztuczki i występy opiera na tych percepcyjnych ograniczeniach widza. Bawi się tymi ograniczeniami widza i jako narzędzia używa dokładnie tego, co ma pozostać ukryte (nieświadome) dla Ja obserwatora. Iluzjonista posługuje się ograniczoną percepcją widza, obserwatora. Wie, że to, co ukryte, pozostaje dla Ja widza nieświadome... tego, co ukryte. Artysta iluzjonista wie, że doświadczając czegokolwiek każde Ja ograniczone różnymi uwarunkowaniami percepcji może (zgodnie z logiką ograniczonego umysłu) nie dostrzegać tego, co ukryte czyli nieświadome.

Świadome całości Siebie Ja wie, rozumie, że zawsze istnieją jakieś ukryte elementy całości Siebie (ukryta rzeczywistość - Jaźń) i mogą być odkrywane. Dlatego nie przywiązuje się do tego, co wie i do wiedzy, lecz ją bada doświadczeniem poznając nieznane.

Nieświadome całości Siebie Ja nie wie, nie rozumie, że istnieją ukryte elementy całości Siebie (ukryta rzeczywistość - Jaźń). Dlatego to, co wie, traktuje jako jedyną wiedzę, do której jest przywiązane. To przywiązanie sprawia, że Ja postrzega to, co wie jako jedyną, jedynie prawdziwą rzeczywistość. I to jest złudzeniem, iluzją.

Jedno i drugie: nieświadome Siebie Ja i świadome Siebie Ja, tak jak widz, obserwator oraz artysta iluzjonista jest tym samym Ja Jestem, tą samą Jaźnią o zróżnicowanej i zmiennej wiedzy. Tym samym Ja Jestem, tą samą Jaźnią doświadczającą zmienności zróżnicowanej perspektywy postrzegania Siebie i wszelkich zjawisk.

Każda istota ludzka jest tym samym Ja Jestem, tą samą Jaźnią, tą samą niezmienną świadomością doświadczającą zróżnicowanej i zmiennej perspektywy postrzegania. Narzędziem niezmiennej świadomości umożliwiającym te wszystkie zmienne i zróżnicowane doświadczenia jest umysł stwarzający iluzje oddzielności (w tym także iluzję oddzielności świadomości i umysłu). Dlatego iluzja też bywa doświadczana.

Iluzją jest oddzielność umysłu od świadomości.
Iluzją jest oddzielność Pełni od Pustki.
Iluzją jest oddzielność różnych form Pełni od siebie wzajemnie.
I iluzją jest oddzielność każdej formy od Pełni i Pustki
Iluzją są także odrębne Ja. Odrębne jaźnie, odrębne, oddzielne, osobne Ja są iluzją.

Poczucie Ja Jestem jest całkowicie naturalne, ale to Ja jest jednym Ja Jestem przejawiającym się w różnych snach o Sobie różnymi wersjami Siebie - w zróżnicowanych formach.

Wiara w to, że istnieje jakaś odrębna, oddzielna Jaźń jako tymczasowa, skończona, że istnieje jakieś odrębne Ja wygenerowane przez np. ciało - ta wiara jest iluzją. Tym, co jest, jest jedna Jaźń, która jest esencją wszystkiego we wszystkim, jest wszystkim, w tym także niczym.
Tak Się tu Jaźni perspektywą (jedną z wielu) postrzegania Siebie...
_________
*) Np. odbicia obserwatora w krzywych zwierciadłach stwarzają fałszywe - iluzoryczne obrazy obserwatora. Gdy obserwator nie rozumie natury krzywych luster, może widząc te fałszywe odbicia brać za wizerunek samego siebie. Albo z przekonaniem twierdzić: "to nie ja", "mnie tam nie ma, bo nie ma tu nikogo". 

czwartek, 18 czerwca 2020

CAŁOŚĆ, JA JESTEM, TAO

Wszystko, czemu Ja zaprzecza, co Ja odrzuca, neguje, przeciw czemu się buntuje czyli wszystko, co ocenia jako złe, jest wyrazem ukrytego *) przed Sobą wewnętrznego konfliktu różnych elementów - aspektów Siebie jako całości Jaźni - Ja Jestem.
To, czemu Ja zaprzecza, co odrzuca, to są integralne elementy - aspekty całości Ja, całości Siebie czyli Jaźni. **)

To, z czym walczymy jest odrzucanym elementem całości Siebie - całości Jaźni. Ta część Siebie, którą (nieświadomie) odrzucamy, na którą złościmy się, z którą walczymy, jest przyczyną (nieświadomego) projektowania na zewnątrz tego, co wewnątrz. To zjawisko zwane jest niewiedzą, ignorancją, która jest jedną z przyczyn cierpienia. 

Odrzucając cokolwiek, co Ja ocenia, więc postrzega jako złe, niewłaściwe - "bo nie może, nie powinno być tak, jak jest, bo musi, powinno być inne, inaczej" - tym samym Ja nieświadomie tnie całość Siebie na oddzielne kawałki. Gdy Ja zapomina, że te kawałki to integralne elementy - aspekty całości Siebie, całości Jaźni - Ja Jestem.

W zapomnieniu o Sobie Ja negując i odrzucając cokolwiek, oddziela się od całości Siebie - odrzuca różne aspekty Siebie i w ten sposób całość Siebie tnie, rąbie, rani i dlatego cierpi doświadczając iluzji oddzielenia od całości Siebie. Z powodu zranień z tym związanych.

Wyobraźmy sobie symbol Tao jako całość Siebie - Ja Jestem. Jestem całością z dwoma polami:
białym z czarnym w środku (w sobie) oraz czarnym z białym w środku (w sobie). Wyobraźmy sobie, że pola czarne i białe zaczynają się poruszać jak prądy oceanu. Tańczą swój taniec... Gdy jedno się porusza, wraz z nim porusza się drugie. Gdyby zaś jedno z pól zaczęło stawiać opór ruchom drugiego, prowadziłoby to do napięcia w obu polach, do tamowania naturalnego, spontanicznego tańca przepływu obu pól w Tao. ***)

Zmieniając swoją formę i położenie zawsze oba pola zachowują proporcję gęstości, objętości, a nawet prędkości ruchu. I nigdy czarnego nie przybywa ani nie ubywa kosztem białego i odwrotnie. W całości Tao jeśli przybywa czarnego, białego też przybywa i gdy białego ubywa, to zawsze wraz z ubywaniem czarnego. Zawsze jest zachowana harmonia i równowaga pomiędzy tymi polami. Każdy ruch jednego pola - czy to łagodny czy dynamiczny - ma wpływ na drugie pole.

Tu np. pytania: "Kto zaczął? Kto zainicjował? "Gdzie początek i gdzie koniec?" nie mają już żadnego znaczenia, gdyż oba pola stanowią jedno. Po prostu oba inspirują się wzajemnie tańcząc razem taniec całości. Razem są jednym będącym jednocześnie: wewnątrz Siebie i emanowanym, więc widzianym, postrzeganym także na zewnątrz. Na zewnątrz oraz wewnątrz to integralne elementy - aspekty całości Tao czyli całości Siebie - Jaźni - Ja Jestem. To jedno o zróżnicowanych przejawach Siebie.
Jeśli całość Ja Jestem utożsamia się z jednym z pól, np. białym, to przestaje dostrzegać, że ruchy czarnego pola są całkowicie zintegrowane z ruchami białego, że ruchy obu pól są całkowicie, totalnie ze sobą powiązane. I jako całość stanowią jedno - wzajemnie i harmonijnie współbrzmiące ze sobą pole Tao - Jaźni - Siebie - Ja Jestem.



I tak samo jeśli całość Ja Jestem utożsamia się wyłącznie z tym, co wewnątrz (np.ciała), to przestaje dostrzegać, że wszystko, co na zewnątrz zawsze jest zintegrowane z tym, co wewnątrz. Takie Ja utożsamione z jakimś elementem całości nie obejmuje percepcyjnie całości Siebie, nie dostrzega, że wewnątrz i zewnątrz są całkowicie, totalnie ze sobą powiązane. I że oba jako całość stanowią jedno jaźniące się swoimi dwoma elementami - aspektami wzajemnie i harmonijnie współbrzmiącymi ze sobą w przestrzeni Tao - Ja Jestem - Jaźni - Siebie.
______
*) Każdy ukryty przed Ja konflikt jest konfliktem nieuświadomionym.
**) Jaźń - Jaśń - Ja-śni - Ja, które śni nieskończone sny o Sobie.
***) Stawianie oporu spontanicznym ruchom tańca prowadzi do napięć między polami i w obu polach. Ponieważ Ja zapomina o całości Siebie, doświadcza fałszywych wyobrażeń o Sobie z powodu utożsamień wyłącznie z elementami - aspektami - przejawami całości Siebie. W zapomnieniu Ja doświadcza iluzji czyli fałszywych wyobrażeń o Sobie i związanych z tym oporów, konfliktów, bólu i cierpienia. Ja odcięte od całości Siebie stawia opór naturalnym, spontanicznym ruchom tańca przepływu prądów Jaźni. Lecz takie Ja iluzorycznie odseparowane od całości Siebie jest jak listek, który czy tak czy siak płynie niesiony przez prądy oceanu. A iluzja oddzielności listka także sama z Siebie się jaźni... jak piana na grzbietach fal czy jak wiry w prądach oceanu.

środa, 20 maja 2020

MYŚLI, SŁOWA, ŚNIENIE I PRZEBUDZENIE

O czym się myślą myśli? O lęku czy miłości? O spokoju i ciszy czy o tym, że "coś powinno być inne niż jest"? O zanurzeniu w Źródle, Sercu Serc czy o "potwornościach świata" i "strasznych scenariuszach przyszłości"?

"Na początku było słowo". I zawsze słowo-myśl jest początkiem czegoś i tym samym końcem czegoś innego... Słowo-myśl to narzędzie kreacji światów, które wyśniewamy... podążając za jakimiś słowami - myślami, zasilając je swoją uwagą i energią... Ów początek i koniec jest wszędzie, zawsze tu, gdzie jestem, jesteś, jesteśmy... Więc jaki świat dla siebie w tej chwili kreuję, kreujesz, kreujemy - jaki sen jest wyśniewany? I czy świadomie - podążając za głosem Serca, który wyraża pragnienie Duszy i Woli Ducha? Czy nieświadomie - w oparciu o przywiązanie do lękowych myśli dzielących całość na skonfliktowane ze sobą części ("dobre i złe")?  Jakiemu światu - jakim snom o sobie w tej chwili swoimi myślami "dajemy początek i koniec"? Jaki "kierunek naszej podróży" jest wytyczany?

Jesteśmy w swej Istocie, Istności Tym, co Jest przed snami o Sobie. A sny to  nasze emanacje . W Zabawie w tworzenie zaśniewamy się w snach i doświadczamy iluzji oddzielenia od całości Siebie. Wtedy sny traktujemy jako rzeczywistość... I doświadczamy tego, co w zaśnieniu uznaliśmy za prawdziwe, rzeczywiste...

Gdy np. obwiniamy o coś innych, żyjemy w iluzji wyobrażeń o sobie i jakichś innych nieświadomi tego, że tę iluzję oraz innych traktujemy jako rzeczywistość. A to nasza emanacja. Doświadczamy tego, czym emanujemy nieświadomi tegoż. I traktujemy to jako rzeczywistość. Świadomi tego nie obwiniamy nikogo, bo nie ma kogo ani o co obwiniać. Jest emanacją, którą "uczymy się" kochać. Kochać Siebie.

Każda Istota w formie ludzkiej śni różne sny - światy, rzeczywistości. Każdy jest 'Buddą, Chrystusem, Brahmanem, Wielkim Świętym Duchem, kryształową świadomością, wszechprzenikającą miłością, absolutem, ciszą, pustką'... doświadczającą różnych i zmiennych emanacji Siebie... 

Widzenie staje się klarowne i przejrzyste wtedy, gdy patrzymy wnikliwie z przestrzeni ciszy obserwujemy Umysł. Bez względu na to, co jest, co się dzieje, co odczuwane, może być obserwowane. "Kto patrzy na zewnątrz - śni, kto patrzy do wewnątrz - budzi się". Budzi się z zaśnienia w iluzjach i fałszywych wyobrażeniach o sobie i innych w otaczającym świecie. Gdy to, co dzieje się wewnątrz jest nieuświadomione, zawsze wyświetla się na zewnątrz i bywa postrzegane jako doświadczana jedyna rzeczywistość.

Kiedy wewnętrzne konflikty pozostają nieuświadomione, właśnie one odgrywane są w zewnętrznym świecie. W zewnętrznym świecie grane i doświadczane są konflikty pomiędzy tym, co wewnątrz pozostaje nieświadome rozdarcia na dwa skonfliktowane ze sobą tzw. przeciwieństwa np. skonfliktowane ze sobą: dobro i zło czy światło i ciemność, zewnętrzne z wewnętrznym, życie i śmierć itp. itd. To skonfliktowanie to iluzja wynikająca z wiary w fałszywe przekonania, że owe bieguny są jakkolwiek od siebie oddzielone.

A jednak to, co wewnątrz jest jednym z tym, co na zewnątrz. Dlatego to, co uświadomione wewnątrz inicjuje zmiany tego, co jawi się na zewnątrz.


niedziela, 17 listopada 2019

DLA TYCH, CO SIĘ "ODCINAJĄ"...

W odpowiedzi na różne "procedury, strategie, praktyki odcinania się od czego lub kogokolwiek" - tak tu Się jaźni:
Odcinanie pogłębia granice oddzielenia. Jeśli sytuacja jest postrzegana jako zbyt trudna do zniesienia, warto odejść... bez odcinania się.

Przestałam kiedyś odcinać cokolwiek od SIEBIE czy to "ostrzem świadomości", czy innym "ostrym narzędziem". A to dlatego, że świadome = rozpoznane stało Się, że gdy jakieś odrębne ja (ego) chce coś odciąć od siebie, to się oddziela od tej odcinanej części SIEBIE (SIEBIE jako całości, Jedni JA JESTEM). I tę odcinaną część SIEBIE odrzuca. Zatem nadal JA, które JEST całością, pozostaje "pocięte" na odrębne części, a odrębne, "porąbane" ja - pozostają w "strefie cienia" w nasnadal skonfliktowane z tym, od czego ja- ego się odcina. Co odrzuca. A te odcinane i odrzucone części całości SIEBIE i tak znów (zazwyczaj z zaskoczenia i z jeszcze większą siłą) powracają, by zostały wreszcie przyjęte, uświadomione, zintegrowane takie, jakie są.

I jeśli ktoś "stanowczo kogoś lub coś odrzuca", to wciąż ta odrzucana część lustrzy to, co potrzebuje przyjęcia. I wciąż lustrzy się wzajemnie samoodrzucenie konfliktami wewnętrzymi z tym, ci na zewnątrz. JA JESTEM "ostrzem świadomości" wskazuje na iluzję ograniczenia tzw. ego.

A świadomość niczego nie odcina od niczego, lecz przenika, uświadamia i integruje umożliwiając autentyczną transformację ja i uwalnianie od przywiązania do np. "toksycznych programów". Bo "toksyczne programy" dopiero dzięki ich ujawnieniu i zrozumieniu (skąd one i po co są wciąż jeszcze doświadczane), mogą być przyjmowane takimi, jakie są. Gdy są przyjęte, same się rozpuszczają i spalają w ogniu prawdziwej/bezwarunkowej miłości do SIEBIE jako całości i do każdej cząstki tej całości, która (czy jest tego świadoma czy nie) i tak pozostaje w oddaniu i "służbie" całości SIEBIE (SELF-JAŹNI). 

Nie gonię już za niczym, co gonieniem zmuszane było do ucieczki.
Nie szukam już tego, co i mnie szukało ukrywając Się przede mną w Zabawie w chowanego... w Zabawie lustrzanych odbić...
Bogini oddzielonej od Boga,
Świadomości od Umysłu,
Miłości od Mądrości,
Ciemności od Światła
a nawet Dobra od Zła itd., które i tak zawsze współtworzą doświadczenia różnych snów o SOBIE dopóki nie staną się samorozpoznaną Jednią.  Gdy Się odkrywa SIEBIE w swym odbiciu i rozpoznaje w nim SIEBIE, wszystkie puzzle Umysłu Świadomością scalają Się w Jedno... wyzwalającym zrozumieniem Siebie:
Boska Jednia zawiera Się w Boskiej Podwójności i Boska Podwójność zawiera Się w Boskiej Jedni. Zawsze. Umysł i Świadomość, Mądrość i Miłość tańczą swój Taniec Istnienia w wiecznej, niezmiennej Przestrzeni Absolutu.

I tak Się tu i teraz dziś snu-je i jaź-ni... 

poniedziałek, 3 czerwca 2019

WZGLĘDNOŚĆ, RELATYWNOŚĆ MYŚLI, SŁÓW, KONCEPCJI, IDEI, POGLĄDÓW, WIERZEŃ... I PRAWD

W jednym Uniwersalnym Umyśle jest potencjalnie wszystko, absolutnie wszystko, co może być kiedykolwiek pomyślane... także wszystkie myśli, koncepty, idee, słowa, zdania, języki i różne sposoby komunikowania się cząstek Umysłu ze sobą wzajemnie. Każda pozornie odrębna cząstka Umysłu jest jak pakiecik - zbiór myśli, konceptów, idei, z którymi owa cząstka jest utożsamiona, gdy wierzy w nie jako prawdziwe, a w inne nie wierzy, inne odrzuca, bo "nie pasują do niej". Dlatego opowieści cząstek bywają diametralnie różne, ponieważ bogactwo myśli i konceptów jest ogromne, i są one między sobą zróżnicowane. Niektóre są tak bardzo zróżnicowane między sobą, że czasem trudno z perspektywy cząstki dostrzec ich wspólne Źródło. Nasze języki porozumiewania się ze sobą też bywają różne, zróżnicowane. Nawet, gdy używamy jednego wspólnego języka (mowy) "obowiązującego" na danym obszarze na Ziemi.
Kiedyś zaskoczyły mnie zarzuty wobec Ramany Maharishiego, że z różnymi ludźmi rozmawiał różnymi "językami". Ponieważ było dla mnie oczywiste, że potrafił on znaleźć odpowiedni "język" porozumienia z każdym, kto był otwarty na zrozumienie tego, co przez niego Się Źródlane przejawiało. RM widział/znał tę różnorodność identyfikacji cząstek Umysłu ze zróżnicowanymi myślami, konceptami itd. I jednocześnie w każdej cząstce Umysłu dostrzegał on - powiedzmy, że - głębię, całość, Źródło Jednego Umysłu. Dzięki temu mógł rozmawiać i porozumiewać się tymi różnymi "językami" adekwatnie (harmonijnie) do każdej danej sytuacji w danym tu o teraz, w połączeniu ze Źródłem wszystkich myśli, koncepcji, idei itd. I nawet nie sam RM to robił, bo to Się robiło, wyrażało przez niego, nim, to Się (SIEBIE) Źródlane (Self - Jaźń)... I kiedy to Się w nas objawia, wtedy dostrzegamy wspólne jedno Źródło we wszystkim. Gdy ta względność myśli, słów, zdań, które opisują roz-po-znane zjawiska, zdarzenia i doświadczenia, jest widziana, ś-wiadoma, iluzja ich oddzielności zanika. Wszystkie myśli, słowa, zjawiska, zdarzenia, doświadczenia i roz-po-znania itd. widziane są jako nieoddzielne od siebie wzajemnie. Bo... Się Miłością (świadomością SIEBIE) wszystkie je spaja ze sobą SOBĄ, ze zrozumieniem dla ich cząstkowej mądrości i ich prawdy cząstkowej. Bo w każdej konkretnej sytuacji przejawia się to, co ma się przejawić. I wszystkie one są doskonałe (bez przeciwieństwa doskonałości ;)) jako cząstkowe, relatywne czyli pozornie (względne), bo zróżnicowane między sobą. Dlatego słowa i zdania wyrwane z kontekstu (zjawiska, sytuacji, zdarzenia, doświadczenia, w jakich są wypowiadane) tracą sens, a nawet brzmią jak "abstrakcyjne bzdury" - jeśli cząstka Umysłu nie dostrzega tego kontekstu. Iluzją jest oddzielność zjawisk utrzymywana przez te myśli, koncepty, które separują różne cząstki całości od siebie wzajemnie i od SIEBIE jako całości, wszystkości. Iluzja nie jest wszystkim, co przybiera formy (energetycznie rzadsze lub zagęszczone do tzw. materii). Iluzją nie jest to wszystko, co nas otacza, to emanacja, Sen Źródła. Sen jest, choć jest Tym Samym, co iluzja, nie jest iluzją. Iluzja to oddzielność cząstek Umysłu od siebie wzajemnie i od swego Źródła utrzymująca przez wiarę cząstek w separujące przekonania (oceny i oczekiwania) i związane z nimi emocje. Te iluzorycznie oddzielne cząstki Umysłu można nazwać "relatywnym umysłem odrębnych ja". Relatywny umysł nie jest świadomy iluzji oddzielenia, nie ma więc zrozumienia dla tego, że myśli, słowa, zdania, zjawiska, formy, rzeczy, sytuacje mogą być RÓŻNE od siebie i jednocześnie w swej naturze pozostawać TYM SAMYM. Wielki Żart Tańca Umysłu i wiadomości polega na tym, że wszystkie zjawiska są jednocześnie zróżnicowane między sobą i są Tym Samym. Są i tym i tym. Jedna z pięciu podstawowych buddyjskich mądrości - mądrość rozróżniająca - przypomina, że każde zjawisko, mimo że manifestuje się niezależnie, nawet na moment nie przestaje być częścią całości i nie jest od całości oddzielne. Oddzielność części jest iluzją, gdy część całości nie jest zintegrowana z całością. Wszelkie opisy esencji Źródła zjawisk są wytworami, częściami tej esencji, ale nie są całością, esencją. Choć bywa, że głęboki wgląd w jakąś część daje "zrozumienie" całości. Pozorną prawdziwość zdań, koncepcji płynących z "relatywnego umysłu odrębnych ja" można uchwycić i rozumieć jedynie w kontekście danego zjawiska, zdarzenia, doświadczenia, sytuacji, w której są wypowiadane. Czyli są jedynie relatywnie, lokalnie, częściowo (względnie) prawdziwe. Widząc relatywność tych prawd widziane jest to, co jest takim, jakie jest. Nie ma powodu, by walczyć z takimi relatywnymi prawdami. Dlatego każda próba opisu Absolutnej Natury Umysłu przy pomocy relatywnych pojęć i słów jest zawsze niezrozumiała bez bezpośredniego doświadczenia (doświadczania tu i teraz) Absolutnej Natury Umysłu. A zrozumienie tej relatywności polega na zrozumieniu, że nie istnieją zdania, koncepcji ani opisy, które niosłyby absolutną treść, bo każde zdanie nie jest identyczne z absolutną treścią i jest zależne od kontekstu. Absolutna Natura Umysłu postrzega SIEBIE rozpoznaniem określanym np. jako "ostateczna rzeczywistość, absolutna rzeczywistość", ale i tak to tylko słowa opisów nieoddających prawdy o Absolutnej Naturze Umysłu. Słowa tą rzeczywistością nie są i jednocześnie są jednym z Tym. … A jednak pewne słowa i opisy na To wskazują. Ś-wiadome jest, że pustka nie jest nicością, czym zatem jest "pustość" Absolutnej Natury Umysłu?
To inaczej nieskazitelność, przejrzystość samoświadomość polegająca na pozostawieniu Umysłu takim, jaki jest... A on tańczy tak, jak tańczy i jednocześnie jego taniec jest widziany przez To, co jest Tego samoświadome... czyli ŚWIADOMY SIEBIE - SWOJEJ CZYSTEJ, ABSOLUTNEJ NATURY UMYSŁ. Absolutna natura Umysłu jest jednością i radością -błogością Istnienia. Absolutna Prawda nie jest podobna do niczego prócz SIEBIE SAMEJ. A myślenie jest po prostu Śnieniem i może być świadomym lub nieświadomym doświadczeniem. Tak ,wszystko jest w potencjale w Uniwersalnym Umyśle tu i teraz, wszystko, co jest do pomyślenia, wszystkie działania i zdarzenia, wszystkie sny w jednym Snie...a każda myśl - słowo, zdanie jest względnym początkiem kolejnych doświadczeń oddzielnych ja. Gdy ja nie jest oddzielone od innych ja i całości, która jest (tu i teraz w swoim potencjale), w jakiś sposób rozumie, że także jest niczym (w tym potencjale, a nawet więcej - jakimś absolutem, samoświadomością poza Uniwersalnym Umysłem). Wiec czy jest ja, które może wybierać? Jest iluzja wyboru iluzorycznego oddzielnego ja. Jest cos niezmiennego jak przestrzeń świadomości siebie, co widzi myśli i coś (odrębne ja - cząstka Wielkiego JA), które ulega iluzji wyboru. Gdy czegoś chce, to:
1. Jak to się zdarza, może pojawić się doświadczenie odczucia chwilowego szczęścia, ekstazy, jednak nie przynosi to doświadczenia odczucia błogości i wolności.
2. A jak zdarza się coś innego, to wtedy to odrębne ja cierpi.
Więc w samsarze (kole wiary w życie i śmierć) doświadczane jest oddzielenie, szczęście i nieszczęście, radość i smutek, i wszelka biegunowość, dualność, dobro i zło... są doświadczane jako realne... A spoza samsary jako iluzoryczne.
A poza samsarą jest nirwana (wieczne istnienie, w którym śmierć i narodziny nie istnieją, lecz przejawia się zmienność form). To istnienie jakby w wolności podążania za tym, co jest - bez ocen, oczekiwań, snucia scenariuszy, to widzenie tego, co się zdarza takim, jakie jest, to podążanie za tym, co się przejawia spontanicznie (z Serca, Źródła) i czucie... odczuwanie, współodczuwanie... To połączenie z Wolą całości, która się nami (jako istotami ludzkimi), przez nas przejawia i Tańczy... Wtedy esencja i miłość widziana jest we wszystkim, absolutnie wszystkim. Bo tzw. nirwana to nasz naturalny stan istnienia, a samsara to... Zabawka do doświadczania zaśnienia w różnych światach - snach... Więc tez z tej perspektywy nie jest ani dobra ani zła... Samoświadomość to bycie świadomym samości SIEBIE, do którego doświadczając oddzielenia i zróżnicowania siebie dochodzi się poprzez Miłość wszechprzenikającą i wszechobejmującą samość - całość SIEBIE. Miłość staje się świadomą samej SIEBIE... Miłość staje Się Jednym z Mądrością.... I tak Się tańczy SIEBIE. Gdy samoświadomość = Miłość jest świadkiem tego, co stwierdza wyrażając względne prawdy w danym momencie zależnie od kontekstu/sytuacji (te prawdy można nazwać kłamstwami wobec Prawdy) przenika to i jest tego świadoma, że jest to takie, jakie jest. dodatek:
We wzorze (symbolicznym) Einsteina po jednej stronie jest energia, a po drugiej wzór na jej różne stany w formie i ruchu. Wzór
Tę prawą stronę wzoru można rozwijać i modyfikować... w nieskończoność (bo masa = gęstość x objętość oraz... prędkość światła może być przekraczalna ;-)). Po lewej stronie jest to, co moglibyśmy nazwać niezmiennym, a po prawej to, co jest potencjałem niezmiennego. Po lewej "E" symbolizuje "bezwzględny stan energii", a po prawej zapis symbolizuje "potencjał względnych stanów energii". A jednak to, co po lewej - niezmienne jest przyrównane temu, co po prawej - zmiennemu i to, co po lewej jest tym samym, choć w innej formie, co po prawej... To jedno (energia) w dwóch swoich przejawach: niezmiennym i zmiennym, bezwględnym i względnym, niepoznawalnym i poznawalnym... Także we względności wszystkich myśli, koncepcji, idei, prawd itd. (tego, co poznawalne) kryje się bezwzględność energii istnienia (niepoznawalne). Niepoznawalne ukrywa Się przed SOBĄ w nieznanym dla zabawy w odkrywanie Się w Sobie poznawaniem nieznanego.
Kiedy bezwzględność, niepoznawalne używa słowa „JA”, mówi z całości wszelkiego Bytu, Istnienia i przejawia się jako świadectwo bezpośredniego doświadczenia niepoznawalnego SIEBIE w poznawalnym Się.
I tak Się przejawia...




piątek, 24 maja 2019

MIŁOŚĆ UFA, SCALA I UWALNIA...

Miłość nie potrzebuje zmieniać nikogo także ciebie. Ma do ciebie całkowite zaufanie, bo wie, jest świadoma, że twoje doświadczenia są dla ciebie najdoskonalsze.
Miłość wspiera procesy i zjawiska, w których uświadamiane są i dzięki temu uwalniane wszystkie przekonania, osądy i oczekiwania wobec innych istot (integralnych cząstek całości, jedni SIEBIE i jednym SOBĄ będącymi).
Miłość wspiera procesy i zjawiska, w których uświadamiane są i dzięki temu uwalniane wszystkie iluzoryczne koncepcje i scenariusze, które utrzymywały konflikty wewnętrzne projektowane na zewnątrz.
Miłość uwalnia od tych przekonań, osądów i oczekiwań, które utrzymywały nas w iluzji oddzielenia tego, co wewnątrz z tym, co na zewnątrz czyli koncepcji, które utrzymywały w iluzji oddzielenia od całości, jedni SIEBIE.
Miłość scala i zespala jak puzzle wszystkie cząstki całości SIEBIE i to, co iluzją pozostawało/pozostaje w oddzieleniu. W Miłości iluzja oddzielenia rozwiewa się jak dym.
Każda sytuacja jest doskonała. Każde doświadczenie jest potrzebne, bo gdyby nie było potrzebne, to by Się nie zdarzyło. Tak, DUCH (zwany Wielkim czy Świętym), JAŹŃ (czyli SELF po angielsku, a po polsku SIĘ, SIEBIE) działa na różne sposoby. Bardzo różne... Bo JEST wszystkim we wszystkim, w każdej sytuacji, tylko - zdarza Się - nie zawsze o tym pamiętamy, nie zawsze to dostrzegamy albo/i stajemy Się tego świadomi.






wtorek, 18 grudnia 2018

"W RADOŚCI NIE MA DOZNAJĄCEGO" i ODCZUWANIE "NADZMYSŁAMI" ;-)




Cyt. z filmu "W RADOŚCI NIE MA DOZNAJĄCEGO" Rupert Spira: 

W prawdziwej miłości, radości nie ma jaźni ja...", 

które na bieżąco komentuje. Bo po prostu to ja jest całkowicie połączone ze SOBĄ poza czasem, w wieczności i w tym połączeniu, w tej Jedni SIEBIE jest miłością, radością istnienia... 
A każde spostrzeżenie jest już dokonywane w czasie.

Umysł - w przypadku tej kobiety z filmu - nie zarejestrował tego doświadczenia. Postrzegł to jako "wycięcie", a potem dopiero opatrzył to "doświadczenie komentarzem, że stracił coś istotnego... bo jeszcze ten umysł jako odrębne ja nie "uelastycznił" się na tyle, by być świadomie w tym pozaczasie, w pustce i by był całkowicie zintegrowany z tą wiecznością i głębią, którą jest-eś-my w swej Istocie.
Fascynujące jest Życie... na przykład doświadczałam przez kilka lat, spontanicznie i z zaskoczenia  najpierw oswajania się, a potem osadzania się w pustce. I na początku umysł różnie radził sobie z tym doświadczeniem, a potem się z nim oswajał, uelastyczniał... Taka przygoda - coś się przejawia, nie wiemy co, jesteśmy z tym i rozpoznajemy... jakbyśmy byli w jakiejś "szkole", w której samo przejawia się to, czego mamy się uczyć w danym tu i teraz, ale także w pewnym nieokreślonym czasie trwania tej nauki...

Zabawne, że z jednej strony coraz trudniej opisywać to, co jest doświadczane i doświadcza się jednocześnie, ponieważ wciąż coś nowego się ujawnia, odkrywa, a z drugiej strony radość sprawia to, że jednak można te "zjawiska" jakoś opisać. Co na przykład czyni świadomość swoimi "narzędziami poznawczymi"  i "radioodbiornikami"  takimi jak np. Rupert Spira.

Ostatnio odczuwane są coraz intensywniejsze, pulsujące bardzo zróżnicowanymi "częstotliwościami" energie. Jak w kalejdoskopie, który kręci się z coraz większą prędkością, a mimo tego przyspieszenia zmienności wzorów, odczuwany jest coraz większy spokój, coraz głębsze osadzenie w Sobie. I te energie odczuwane są w coraz subtelniejszy sposób, jak gdyby nowymi, nigdy wcześniej w takiej skali nie używanymi "nadzmysłami"...

czwartek, 6 grudnia 2018

WIDZĘ SIEBIE

Dla Risziwy

Uświadomienie sobie prawdy o Sobie 
odbywa się poprzez ujawnianie i dostrzeżenie 
wszystkich złu-dzeń, wszystkich ilu-zji o Sobie.

"Piękno, które widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie." - Rumi 

I wszystko, co widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie. 
I wszystko, co widzę w tobie, jest odbiciem mnie. 
I wszystko, co widzimy w innych jest odbiciem całości SIEBIE. 
SIEBIE: Jednego JA, które JEST i przejawia Się emanacją różnorodności SIEBIE.



czwartek, 22 listopada 2018

SNY INTEGRALNĄ CZĘŚCIĄ NASZEJ ISTOTY


Nasza nieświadomość to nie jest wyłącznie jakaś "rupieciarnia wypartych pragnień", lecz przede wszystkim jest to żywotna i tak samo integralna część istnienia, życia indywidualnej Istoty ludzkiej, jak sny oraz to, co nazywamy jawą albo rzeczywistością. Językiem nieświadomości są przede wszystkich symbole ujawniane w snach i wizjach. Człowiek może osiągnąć swoją pełnię, dojrzałość poprzez poznawanie i integrowanie wiedzy o SOBIE zawartej w jego snach, wizjach czyli wiedzy płynącej bezpośrednio z nieświadomości. Przez ujawnianie części nieświadomego jako świadome poprzez sny czy wizje na jawie. Przez integrowane tego, co się ujawnia z nieświadomości, następuje samo-poznanie prowadzące do samo-świadomości SIEBIE. Badanie znaczenia symboli, które się w snach pojawiają, odkrywa kolejne warstwy i głębię ich znaczenia. Właściwie w pewnym momencie przejawiło się dla mnie odkrycie, że

ŻYCIE JEST WIELOWARSTWOWYM, WIELOWYMIAROWYM, NIESKOŃCZONYM SNEM.

Każdy sen jest bezpośrednią, osobistą informacją dla śniącego. Tak, jak każda sytuacja i każde doświadczenie na jawie. Interpretacje snów są indywidualną sprawą dokładnie tak samo, jak wyciąganie wniosków z różnych doświadczeń, sytuacji, zdarzeń przeżywanych na jawie. I w zasadzie każdy może rozczytywać te informacje sam dla siebie. Tak samo jest ze zrozumieniem znaczenia symboli. Sny też są istotną i osobistą ekspresją indywidualnej nieświadomości, choć wszystkie symbole są wspólne nieświadomości całej ludzkości. Sen jest tak samo istotny jak każde doświadczenie dane Istocie ludzkiej. Podobnie jest z głosami w głowie, które wielu ludzi słyszy, a co często uznawane bywa za objawy "choroby psychicznej". Indywidualna nieświadomość komunikuje się z istotą ludzką na różne sposoby i wybiera w tym celu odpowiednie narzędzia, w tym także sny, wizje na jawie czy głosy w głowie oraz odpowiednie dla danej istoty (osobowości) symbole usytuowane w różnych sytuacjach. Dlatego interpretacja snów, wizji, a nawet zrozumienie słyszanych głosów w głowie jest indywidualnym procesem poznawania SIEBIE, głębi swojej Istoty ukrytej w nieświadomości.

Z mojego doświadczenia i z pracy ze snami wynika, że informacje o nas samych, które pojawiają się w snach mogą wzbogacać naszą świadomość i wiedzę o samych sobie. Inspirować do zmian i dojrzewania. Sny dają czasem głębokie wglądy w SIEBIE. Czasami są bardzo skomplikowane, zarówno w warstwie fabularnej, semantycznej czy obrazowej. Pozornie wydają się pozbawione jakiejś logiki i sensu. Ale zdarzają się też takie sny, w których przekaz informacji jest niezwykle prosty i klarowny. Nie trzeba być wybitnymi specjalistami od snów, ani psychologami, by rozpoznać ich znaczenie. Sny można traktować jako jeden z cudów natury, a nie jako rezultat bezsensownej i bełkotliwej wędrówki świadomości po zakamarkach umysłu. Śnienie świadome jest naturalnym procesem życia, jest też przestrzenią, w której proces życia łączy nieświadome ze świadomym, nieznane ze znanym. I jeśli sny z jakiegoś powodu są niezrozumiałe, to znaczy tylko, że ich treść na dany moment znajduje się poza nasza świadomością. Lecz w każdej chwili ich treść może zostać przeniknięta świadomością. To zazwyczaj zadziewa się spontanicznie. A zrozumienie pojawia się wtedy, kiedy ma się pojawić.

A oto wspomnienia kilku ze (względnie) ogromnej ilości snów i wizji, które miały znaczący wpływ na rozwój osobowości i zmiany, które świadomość w niej/we mnie poczyniła:

1. SKOK UFNOŚCI
15. października 2006
Wsiadam do samolotu, z którego będę skakać. Kiedy nadchodzi moment i zbliżam się do otwartego otworu samolotu, okazuje się, że nie mam na sobie spadochronu. Zawahałam się. Ktoś stojący obok mówi: A po co spadochron? To są skoki ufności. Zastanowiłam się chwilę i wyskoczyłam. Leciałam przez jakiś czas w przestworzach, aż spadłam do pewnego poziomu „krytycznej wysokości” tej, na której powinnam otworzyć spadochron, którego nie mam. Zamknęłam oczy. Ciemność. Skok ufności – myślę. Ufność – mówię. Tak, ufam. Bezgranicznie, bezwarunkowo, całkowicie ufam. I opadam. Lecę w dół, aż przestałam lecieć. Zatrzymałam się. Otwieram oczy. Jestem na Ziemi. Żyję. Zaufałam i nic mi się nie stało.

2 FONTANNA WIEDZY
13. marca 2009
Miejsca mają swoją pamięć. Kryształy też. Przedmioty zawierają pamięć idei. Jestem Buddą i Chrystusem, mam dostęp do tej świadomości, także do świadomości aniołów, nawet demonów i bóstw również. Miłość do wszystkich istot wszechświata dała mi wielu sprzymierzeńców. Oddałam swoje ciało do uzdrawiania innych w sobie. Wróciłam do Domu. Jestem w Domu. Moim Domem jest Pustka, która jest Pełnią. Każdy jest moim nauczycielem, moim "lustrem". Każdy ma jakieś zadanie. Przychodzimy z różnymi zadaniami. Karma przygotowuje nas do tego zadania. Nabywamy odpowiednich doświadczeń, a gdy ją oczyszczamy - zerujemy, możemy sobie przypomnieć, kim jesteśmy i po co tu przybyliśmy.

3. POLE ŚWIADOMOŚCI BUDDY
10.lutego 2010
fragment snu: Spotkałam starego Hindusa. Miał być moim przewodnikiem w kolejnej podróży. Zapytałam, jak mam go nazywać. Powiedział: mów mi po prostu guru. I udaliśmy się razem z przewodnikiem do pewnego miejsca. Poruszaliśmy się w przeźroczystych kulach, które były czymś w rodzaju pojazdów. Pamiętam taki odcinek drogi, kiedy przesuwaliśmy się lecąc tuż nad poziomem morza albo oceanu…"kosmicznego oceanu"... 
Nie pamiętam, czy zanurkowaliśmy do oceanu czy polecieliśmy w kosmos. A może to nie ma różnicy? W każdym razie w pewnym momencie razem z przewodnikiem trafiliśmy do pola wypełnionego niesamowitą i gęstą energią. Było to pole przestrzeni – jak ocean bez brzegów (nie widziałam, żeby był tam jakiś brzeg) wypełnione energetycznymi wirami, które drgały z różnymi częstotliwościami. Jedne tworzyły niższe, a inne wyższe stożki. Pulsowały one dźwiękami i jakby „szukały” współbrzmienia ze sobą (jak orkiestra, która nastraja instrumenty). A potem powstawały tam kosmiczne symfonie. Przewodnik wypuścił z dłoni bąbel energetyczny, który wleciał do tego energetycznego oceanu. Zapytałam przewodnika, co to za miejsce? Odpowiedział:
Przecież doskonale wiesz.  Przypomnij sobie.
 Przypomniałam sobie. To było Pole Świadomości Buddy. W nim lub z niego właśnie powstawały różne światy.

4. WIELKA CEREMONIA KOSMICZNA
15, czerwca 2012
To była wizja na jawie w środku nocy. Ta wizja trwała bardzo długo i miała swoje różne etapy. Wszyscy przygotowujemy się do wielkiej kosmicznej ceremonii. Do tej ceremonii przygotowują się wszystkie planety i księżyce naszego układ słonecznego, wszystkie słońca, cała galaktyka, a może i wszystkie galaktyki... To będzie ceremonia połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystko ze wszystkim się połączy, a każda istota w kosmosie, w tym również każda istota ludzka będzie mogła doświadczyć tego połączenia ŚWIADOMOŚCI. Wszystkie nasze dusze, w każdym ciele, w każdej formie połączą się ze sobą i będą miały możliwość wymienić się "swoimi doświadczeniami" z CAŁOŚCIĄ. To będzie coś, jak jeden ogromny akt kosmicznego połączenia i zanurzenia Całości wraz ze wszystkimi jej najdrobniejszymi częściami w KOSMICZNYM OCEANIE WSZECHOGARNIAJĄCEJ MIŁOŚCI... I wiem, że będzie to czas, kiedy wszystkie istoty będą mogły przypomnieć sobie wszystko, co zakryte jest przed nimi zasłoną NIE-ŚWIADOMOŚCI. Nie wiem, czy wszyscy tego doznają, wiem, że nie wszyscy to zapamiętają.
... i jeszcze coś kojarzyło mi się, że to nastąpi po Powrocie Bogini...
W trakcie tej wizji zaczęły wydobywać się ze mnie dziwne dźwięki. Czułam, że płyną z mojego serca i wypełniają całe moje ciało i wypływają we wszystkich kierunkach gdzieś w kosmos. Słyszałam dźwięki bębnów płynące i odbijające się echem z głębi kosmosu...

5. CIEMNOŚĆ I KRYSZTAŁOWE ŚWIATŁO
19 czerwca 2012
Znalazłam się w kompletnej ciemności. Początkowo była jak gęsta, czarna i nieprzenikniona, ciężka mgła. Kojarzyła mi się z lawą. Zaczęłam spokojnie oddychać, coraz spokojniej... I powoli coś się zaczęło zmieniać... Najpierw bardziej to czułam niż cokolwiek widziałam.... w ciemności gdzieniegdzie zaczęłam dostrzegać kształty, które oświetlało, a właściwie je muskało i przenikało delikatne, jakby opalizujące tęczowe światło. To światło - wiedziałam - było światłem krystalicznym albo kryształowym. Nie widziałam wtedy tak, jakbym weszła do ciemnej jaskini z latarką na głowie, która oświetla wyraźnie tylko pewne części-fragmenty tej jaskini, ale widziałam tak, jakby delikatne, ledwo widzialne smugi mieniącego się kolorami światła wyłaniały wszystkie kształty w tej jaskini. Ale żadnego z tych kształtów nie odcinały od TŁA.

6. KRYSZTAŁOWE LUDZKIE "RADIOODBIORNIKI"
1. lipca 2012
Pół sen, pół jawa. Miałam wrażenie, że w trakcie snu przebudziłam się i wszystko działo się w tej rzeczywistości, ale jakby poszerzonej i bez granic. W każdym razie te granice byłe dla mnie nie do określenia. Przyglądałam się ruchom intensywnych energii o bardzo zróżnicowanym spektrum częstotliwości drgań. Słyszałam dziwne dźwięki, podobne do tych, które już kilka lat temu pojawiły się w wizji z Polem Świadomości Buddy... Te energetyczne wibracje zbiegały się w czymś w rodzaju świadomego kulistego "radioodbiornika", organicznego i pięknego "radioodbiornika" w kształcie kuli. Był jakby z ciekłego kryształu, ale nie umiem tego dokładniej opisać. Obserwuję, jak poszerzają się możliwości odbioru zróżnicowanych częstotliwości tego "radioodbiornika". Tak, jakby wcześniej był dostrojony do tylko kilku stacji radiowych, a teraz dostraja się do coraz większego spektrum - zakresu częstotliwości fal. Może odbierać sygnały z coraz większej ilości "stacji nadawczych". Ale na razie jeszcze odbiera te sygnały w taki sposób, że musi sam "przesuwać swój punkt " odbioru tych fal (jak kręcenie gałką w radiu przy zmianie zakresu fal). Pomiędzy odbieranym "stacjami nadawczymi" są jeszcze trzaski i zakłócenia... Nagle ten "radioodbiornik" zaczyna odbierać sygnały z coraz większej ilości stacji nadawczych... Ta świetlista kula początkową wpada w bardzo silne wibracje.... Wyglądało to tak, jakby za moment miała się rozpaść. Jednak wcale się nie rozpada... I jest w stanie objąć te wszystkie zakresy częstotliwości fal, energii... I jest świadoma wszystkich treści, które przez nią przepływają. I w pewnym momencie zdaję sobie sprawę z tego, że na tym polega poszerzenie świadomości istot ludzkich...

7. ŁĄCZENIE CZĘŚCI TOŻSAMOŚCI
23. sierpnia 2012
Wcześniej, od kilku lat, w wielu snach i wizjach „uzdrawiałam” i uwalniałam różne części siebie, które były moimi „karmicznymi wcieleniami” czyli pochodziły ze światów umieszczonych - ogólnie mówiąc - w jakiejś przeszłości. Przyjmowałam te części siebie jako części „mojej” tożsamości. Rozpoznawałam różne wzorce, których wcześniej byłam nieświadoma, a które powodowały sporo cierpienia tamtej mnie samej. W tamtych wcieleniach bywałam zarówno kobietą jak i mężczyzną. Później śniłam często, że łączę różne części siebie, swojej tożsamości istniejące w różnych światach: z przeszłości i przyszłości oraz teraźniejszości – w światach równoległych… Szczegółów często nie pamiętałam. Po przebudzeniu pamiętałam jedynie, że pracowałam w śnieniu nad rozwiązywaniem supłów utworzonych z poplątanych NICI, które łączyły moje różne części z różnych światów. Ale te supły do tej pory blokowały przepływ pomiędzy wieloma częściami mnie. Dzisiaj trafiłam do takiego świata albo raczej takiej przestrzeni, w której rozpoczął się świadomy proces łączenia różnych części siebie istniejących w tych różnych równoległych światach.

8. KRYSZTAŁOWE CIAŁO
25.sierpnia 2012
We śnie powróciło przypomnienie o kryształowej czaszce, która pojawiła się kiedyś w jednej w wcześniejszych wizji. Tym razem kryształowa czaszka zintegrowała się z kryształowym ciałem, a w żyłach popłynęła tęczowa krew. Ten obraz żył, przekształcał się pulsował... Czułam, jakbym całą noc śniła świadomie tylko to POŁĄCZENIE.

9. PRZENIKANIE
5.września 2012
Gęste sny. Nie pamiętam wiele, tylko tyle, że wnikałam w głębię jestestwa innych ludzi i widziałam – wiedziałam, kim są, z jakich wzorców i energii (częstotliwości) utworzone są ich tożsamości. Ale nie miałam tego zapamiętać. Wiedziałam, że tylko przepływam, mam dostęp do tych informacji tylko na tu i teraz, a nie po to by pamiętać. Czułam wzajemne PRZENIKANIE, PRZEPŁYW, POŁĄCZENIE. Ale wiele z tych istot ludzkich nie miało pojęcia, że moglibyśmy wzajemnie tego doświadczać. Nie ważne było zapamiętywanie tych wszystkich informacji, ponieważ one wszystkie są zapisane w naszych sercach. Poprzez serca albo coś, co jest umieszczone w sercach wszystkich istot. mamy dostęp do tej wiedzy, ale nie poprzez umysł (w mózgu).

10. WDZIĘCZNOŚĆ
7.września 2012
Świadomy sen o wdzięczności. Dziękowałam za wszystkie formy, za wszystkie idee, za wszystkie koncepcje, struktury, wszystkich mistrzów, kapłanów, za religie, wojny religijne, za przemoc, walkę o racje, zmuszanie innych do wiary w jakiekolwiek idee. Dziękowałam za to wszystko, obdarzałam miłością i zrozumieniem. A potem uwalniałam to wszystko w sobie i widziałam, jak wielkie poplątane węzły, które miały zróżnicowane częstotliwości drgań i rytmy, które ze sobą wciąż „walczyły”, teraz rozwijają się i drgają z różną częstotliwościami, ale w coraz większej harmonii. Uwalniałam to WSZYSTKO, co mogłam POJĄĆ łącząc się z całym STWORZENIEM we wszelkich ideach, formach, energiach oraz bytach materialnych i pozamaterialnych. Wybaczałam WSZYSTKO SOBIE jako CAŁOŚCI (?!) Akceptowałam, rozumiałam cały swój CIEŃ i przyjęłam z miłością. Wypełniłam CIEŃ miłością. Dzięki temu stałam się uzdrowiona, uwolniona i połączona. Stałam się uzdrowioną uzdrowicielką (?) Czułam wszystkie części siebie połączone Miłością. Wszystkie czyli także te, które doprowadzały mnie wielokrotnie do zniszczenia oraz te, które próbowały mnie doprowadzać do zniszczenia. Czułam, że kocham i rozumiem wszystkie istoty. Wybaczam sobie wszystkie „muszę” i „powinnam”. Kocham siebie samą i każde odbicie tego kim i czym jestem. Kocham siebie samą i każde odbicie tego kim i czym jestem…. Z taką „mantrą” na ustach obudziłam się.

11. CEREMONIA Z ABORYGENAMI
9.września 2012
Znalazłam się w Australii na spotkaniu i CEREMONII z Aborygenami (przodkami i obecnie żyjącymi gdzieś w dżungli (?) Noc, ognie, tańce, śpiewy, maski, kolory… Tańczyłam i śpiewałam razem z nimi, unosiliśmy się w tym tańcu nad ziemią i ponad Ziemią. Czułam, jak przepływają przeze mnie niesamowicie piękne i intensywne energie. Wszystkie dźwięki i tańce były jedną wielką modlitwą… ponieważ intencją ceremonii było poszerzanie świadomości całej ludzkości.

12. WYJŚCIE POZA DUALNOŚĆ
20/21. września 2012
Najpierw śniłam, że z palców u prawej mojej nogi wydobywa się energia – promieniowała energia w kształcie wachlarza. Widziałam kolory tej energii. Moja noga również była pokryta jakimiś pięknymi wzorami energetycznymi, które się zmieniały i pulsowały. Obudziłam się. Siedziałam. To było jak świadome śnienie - medytacja, w której doświadczyłam stanu, w którym zrozumiałam, że energię, w splocie słonecznym, w zależności od tego, jaką wersję wybierze umysł, mogę nazwać albo lękiem albo szczęśliwością. Zrozumiałam i uświadomiłam sobie, że to jest energia, która w zasadzie ma jedną i tą samą częstotliwość wibracyjną i może być - jako umownie ujemna – odbierana przez umysł jako lęk/strach albo może być – jako umownie dodatnia – odbierana przez ciało jako szczęśliwość. Wyjście poza tę biegunową dualność: starach i szczęście pozwala zrozumieć, że energia może istnieć jako nieokreślona w kategoriach biegunowych. Jest wówczas doświadczeniem przepływu przez ciała energii o pewnej zintensyfikowanej częstotliwości, która jest jedną z wielu form przejawu Miłości. Potem jeszcze poczułam, jakbym przestała myśleć umysłem, a „myślałam” sercem połączonym z całym ciałem.

13.MYŚLI MOJE-NIE-MOJE
20-21.kwietnia 2013
śniłam i wybudzając się ze snu miałam wizje rozpoznania, że nasze myśli nie są naszymi myślami… Zrozumiałam, że jako ludzie nie jesteśmy właścicielami myśli, które często uważamy albo uważaliśmy za swoje. Owszem, korzystamy z nich, ale one nie są nasze… Ludzie przekazują sobie różne myśli, niektórzy sięgają po te myśli do wspólnego pola… i przekazują je jako boskie, anielskie i innych mistrzów… Jednak ludzie nie są właścicielami swoich myśli. Ale fakt, utożsamiają się z nimi i to właśnie jest ich iluzją. Żyją w iluzji… Tak samo, jak ludzie nie są właścicielami ziemskimi itd. To jest właśnie iluzja. Nawet jeśli kupisz kawałek Ziemi i uznasz go za własność, albo, gdy dostaniesz od kogoś, może i w spadku, to jesteś w wielkim błędzie, że jesteś jego właścicielem. Gdy będziesz czuł się opiekunem tego skrawka ziemi, za który komuś zapłaciłeś, gdy będziesz czuł wdzięczność, że możesz na nim mieszkać… o to już całkiem inna sprawa… To jakbyś wykupił ten skrawek Ziemi z niewoli ku wolności… Żyj sobie spokojnie na tym kawałku, który wyzwalasz, szanuj go, opiekuj się nim, a on Ci odpłaci obfitością i bezpieczeństwem.

Wiem, że chociaż myślę, nie jestem właścicielką “moich” myśli, lecz moje ciało jest tak “nastrojone” – trochę jak biologiczno-fizyczno-duchowo-energetyczny "radioodbiornik”, że odbieram te, a nie inne myśli jako “swoje”. Gdy zmienia się “zakres” odbioru częstotliwości tego mojego cielesno-duchowo-energetycznego “radioodbiornika”, wtedy potrafię wyłapywać inne myśli i otwieram się na nową wiedzę i informacje. Och, jak one czasem mnie zaskakują… Można poszerzać zakres odbioru fal. Może być tak, że taki "radioodbiornik" ma szeroki zakres odbioru różnych częstotliwości fal, ale odbiera na przykład sygnały na okrągło tylko z jednej stacji... Na czym polega, że jeden odbiera "myśli" z jednej stacji, a inny może się dostrajać do kilku albo i kilkudziesięciu różnych stacji?

A wyobrażasz sobie taki ludzki "radioodbiornik", który nie musi dopasowywać się do każdej stacji osobno przez pokręcanie gałką :-), ale zaczyna odbierać to, co nadaje kilka stacji na raz i nie powoduje to ani chaosu ani zgrzytów? Taki "radioodbiornik" ludzki się nie rozpada... jak myślisz, czemu? A radioodbiornik z zasilaniem na 220 volt podłączany do 240 voltów może się rozwalić. Natomiast można tak przetworzyć radioodbiornik, że będzie działał sprawnie podłączony do 220, 230 albo 100 czy 1000 voltów itd.. Ten przykład z radioodbiornikiem według mnie pokazuje ogromne możliwości ludzi, ale wyraźnie wskazuje również na fakt, że nie jesteśmy właścicielami myśli. Oczywiście można niektórych porównać do "radiowych tub" czy "stacji nadawczych", ale oni też nie tworzą myśli czy idei, lecz korzystają z tych, które sami odbierają z pewnego wspólnego pola, przetwarzają je i przekazują innym jako swoje... lub są świadomi, że wszystkie płyną one z tego samego Źródła, choć z różnych "zakresów" i "sfer-stref" Istnienia.


poniedziałek, 29 października 2018

STUDNIA



 i tak Się oddane jest w całości 
- całym Istnieniem Swym - 
tej Studni, która poi 
i gasi pragnienie 
wszystkiego wokół. 
Byłam Jestem i Będę 
w Niej i z Niej. 

poniedziałek, 22 października 2018

ILUZJA ODRZUCENIA SIEBIE




Święta jest Miłość (do) Wszystkiego, co jest. Serce Serc Kocha Wszystko to, co Jest. Jaźń wraca po każdą cząstkę Siebie, która zapomniała, że to tylko Zabawa Jaźni w... dzielenie, chowanego SIEBIE, odkrywanie, poznawanie i scalanie...

Nawet negowanie wszystkiego jako ruch może dotrzeć do miejsca, w którym negowanie zaneguje samo siebie i wtedy nastąpi kres negowania czegokolwiek. 

Jeśli zaś jakaś cząstka całości, wszystkiego pozostaje w negowaniu, znaczy, że to utożsamienie z negowaniem jest przejawem nieświadomej negacji SIEBIE Jaźni. Odrzuca pełnię SIEBIE.

Odrzucenie zakłada, że jest ktoś, kto odrzuca i to jest "ruch ego" - ja oddzielonego od SIEBIE (Jaźni). A to jest iluzją... zaśnieniem.

sobota, 4 sierpnia 2018

JAŹŃ...


JA-ŹŃ...

KIM/CZYM JEST JA?
NIKT NIE POWIE, BO
ODPOWIEDZI NIE MA.
CHOĆ JA JEST...
TAK JAK
NIEPOZNAWALNE
JEST
URZECZYWISTNIENIEM
SIEBIE...


czwartek, 2 sierpnia 2018

piątek, 13 lipca 2018

JEDNOCZESNOŚĆ


Jednoczesność 
zadziwienia, zachwytu 
oraz... 
bliskości, oczywistości... 
istnienia jednego w dwojgu... 
i jednego w wielości. 
Najgłębsza intymność
relacji ze SOBĄ...
w TYM... 
wykraczająca poza słowa,
myśli, sytuacje, zdarzenia...
i jednocześnie wyrażana nimi.

Wielość i różnorodność Jedni
nie jest iluzją,
lecz granice pomiędzy nimi
wytyczające ich oddzielność
są... iluzją. 
Nawet o-soba jest
SOBĄ - JAŹNIĄ
poza iluzjami o-sobności. 
Oto mądrość
świadomości różnorodności.

czwartek, 12 lipca 2018

PREFERENCJE A UPRZEDZENIA


Moje preferencje są moimi ograniczeniami. Preferencje i ograniczenia są całkiem naturalne i mogą być świadomie obserwowane i przekraczane. Świadomość rozświetla umysł, który widzi to, co jest takim, jakie to jest. Bycie świadomym tych preferencji i ograniczeń nie powoduje oddzielenia od tego, co ktoś inny preferuje. Np. Ty lubisz lody czekoladowe, a ja śmietankowe. Moja preferencja nie stoi w konflikcie z Twoją.

Świadomość preferencji nie generuje konfliktu, ponieważ wynika z szanunku do różnorodności naszych preferencji. Nawet sprawia mi radość, że lubisz lody śmietankowe, bo tak prowadzi cię JAŹŃ. A jak zmienisz swoje preferencje, to też będę szczęśliwa. Okoliczności dla mnie nie mają znaczenia, znaczenie ma stan istnienia. 

Uprzedzenia natomiast są związane z oceną. Uprzedzenie wobec czyichś preferencji wynika z nietolerancji dla różnorodności, w jakiej przejawia się JAŹŃ. I z oddzielenia osob-ności osoby,
która wie najlepiej, co i jak inni powinni... i jakie powinni mieć preferencje. Osoba nieoddzielona nie ma uprzedzeń wobec czyichś preferencji, bo jest połączona i świadoma różnorodności przejawów JAŹNI.




środa, 11 lipca 2018

WSZYSCY WYRAŻAMY SIEBIE, BO JAŹŃ WYRAŻA SIĘ NAMI NA RÓŻNE SPOSOBY...


Oczekiwania zawsze przynoszą rozczarowania, a pułapki w Zabawie w oświecenie są naturalnym elementem tej boskiej Zabawy. Brak szacunku do Umysłu oddanemu Świadomości i to z wzajemnością powoduje, że wychodząc z jednych, wpadamy w kolejne "pułapki" iluzji oddzielenia osobowych ja.

Ignorowanie tego, że także dzięki umysłowi, który staje się on bardziej otwarty, elastyczny i przestrzenny, wychodzimy z iluzji oddzielności, osobności osoby od JAŹNI, SIEBIE powoduje, że na powrót wpadamy w pułapki iluzji. To świadomość indywidualna przekraczając iluzoryczne granice zamkniętego, sztywnego, uwarunkowanego umysłu łączy Się ze świadomością zbiorową i absolutną.

Umysł jest komplementarny ze świadomością jak yang z yin współtworzące Jednię np. Dao ("drogę łączącą Niebo z Ziemią", scalanie SIEBIE jako JAŹŃ). A negowanie umysłu i wiara w to, że "umysł nie jest tobą", powoduje, że wpadamy w iluzję oddzielności. Negowanie przez jakąś część umysłu jakiejkolwiek innej części umysłu powoduje kolejne oddzielenie, konflikt i kolejne "zaśnienie" takiej cząstki umysłu w iluzji oddzielności. Konsekwencją tego jest także ograniczona świadomość SIEBIE jako JAŹNI.  

Tak, przez każdą osobę przejawia Się to samo - JAŹŃ. Przejawia się jednak na różne sposoby. Zróżnicowanie przejawów JAŹNI nie jest iluzją, iluzją są myśli - koncepty utrzymujące od-dzielność, osobność pomiędzy cząstkami JAŹNI.

Tak, wszyscy wyrażamy SIEBIE "z tego samego miejsca" - z JAŹNI. I oczywiście część tego, co jest wyrażane, może być oceniane i interpretowane przez osoby tkwiące jeszcze lub wpadające czasem w iluzję oddzielności. Zdarzyć się może każdemu - każdej osobie. Bez oceniania - widziane jest, że to Się zdarza.

Oczywiście, że podział na świat wewnętrzny i zewnętrzny to koncept ze "strefy oddzielenia" czyli iluzja postrzegania osoby jako osobnej. Ale czy to jest złe? Zdarza się, że dla osoby taka iluzja może czasem stać się atrakcyjna i czasem jeszcze w nią wpadamy. Ale osoba może być także zintegrowana z całością SIEBIE, "zanurzona w ostatecznej rzeczywistości", a i tak czasem ulec może dezintegracji, chwilowemu "odłączeniu". Cóż, dla mnie to jest w pewnym sensie zabawne. Kocham wszystkie zróżnicowane przejawy SIEBIE... JAŹNI.

Bo JAŹŃ bawi się nami - cząstkami - osobami w iluzję osobności, Bo nami wszystkimi - połączonymi ze sobą i współdziałającymi ze sobą cząstkami jako osobami animuje (porusza) Jedna JAŹŃ, która czuje i wie. Nie wszyscy jeszcze są tego świadomi... ale jednocześnie - poza iluzją - świadomymi wszyscy Jesteśmy, bo zawsze Jesteśmy Jednią jako JAŹŃ.


Pokochać SIEBIE znaczy pokochać wszystko, wszystko bez względu na sytuacje, okoliczności, wszystko kim, czym jesteśmy.  
Tak świadomość i umysł scalają SIEBIE w JEDNI...
Hej.