Różne sny się śnią
jak wyświetlane filmy.
W każdym z nich gram
wszystkie role bez wyjątku.
Jestem w nich każdym
elementem scenografii, każdym
rekwizytem, każdą postacią,
kostiumem i przestrzenią.
Utożsamienie z tym wszystkim
i z każdą postacią sprawia,
że każda z nich doświadcza
bycia głównym bohaterem.
I każda czuje samotność
z powodu iluzji oddzielenia
od wszystkich pozostałych.
I od całości. Jakby była jedyną.
Jako jaźń jestem tymi
wszystkimi śniącymi się
różnymi snami i postaciami.
Nie jestem samotna jako jaźń.
Jestem jedynym kwiatem
o nieskończonej ilości płatków
z pustki wyłaniających się
i zanikających w niej niezmiennie.
Jestem kwiatem pustki,
którego płatki wciąż się wyłaniają,
gdy inne pozornie umierają
zasilając energią narodziny kolejnych.
Jestem wiecznym kwiatem
nieskończonego istnienia.
Moje płatki jak sny same
wyśniewają się ze mnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIESKOŃCZONOŚĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NIESKOŃCZONOŚĆ. Pokaż wszystkie posty
piątek, 29 maja 2020
niedziela, 3 lutego 2019
CIAŁO, ZIEMIA, WODA, OGIEŃ, POWIETRZE I ETER...
Ciało ludzkie
tak i formy
kropli, fali i oceanu,
jak ogień tańczący płomieniami,
strzelający iskrami
są rzeczy-w-iste w istocie swej, w SOBIE.
Iluzją jest oddzielność...
kropel, fal i oceanu, które są wodą,
iskier i płomieni, które są ogniem,
ciała i ognia, wody, ziemi, powietrza i eteru (energii),
który je scala w całość
nieskończoności SIEBIE - JEDNEJ ISTOTY
przejawiającej Się nieskończonością
form...
Po co więc ciało? Po co kropla, fala i ocean? Po co zróżnicowanie form?
Ano po to, by wszystkość mogła doświadczać SIEBIE
w tych zróżnicowanych
formach...
także iluzji oddzielności w tym świecie - śnie...
aby budząc się z zaśnienia w tej iluzji oddzielności mogła doświadczać
urzeczywistnienia SIEBIE, swojej pełni i Prawdy o SOBIE...
świadomością i jej nektarem - miłością wszechprzenikajac, wszechobejmując
SIEBIE
w każdej z tych form.
Tak... Się bawi SIEBIE SOBĄ...
Tak SIEBIE tańczy...
niedziela, 21 października 2018
STRACH PRZED MIŁOŚCIĄ
"Jeśli nigdy nie doświadczyło się, nie dopuściło
głębiej miłości bezwarunkowej, to taka miłość może przerażać i/lub powodować
wycofanie." - DominikaWachowska
Tak, taka miłość może nawet przerażać.
Taka miłość bywa odczuwana wobec wszystkich ludzi, ale przejawia się wobec
Obecności indywidualnych istot ludzkich. Czyjaś Obecność czasem może nas
dotknąć tak głęboko swoim pięknem (lub "brzydotą"), by za chwilę
(czas jest względny) poruszyć w nas coś, co jeszcze nie zostało odkryte, a co
nagle wypływa na wierzch ze strefy "cienia", z nieświadomości - z
nieznanego...
Dla mnie Miłość, którą zwie się bezwarunkową jest
wszechobejmującą, wszechprzenikającą... i doświadczanie jej polega na tym, że
jeśli od czegokolwiek jestem jeszcze oddzielona, to to się ujawni,
zamanifestuje, wyłoni ze strefy nieznanego (nieświadomego), żebym mogła kolejne
części Siebie jako Całości obejmować i przenikać samo-świadomością,
zrozumieniem, miłością.... I integrować w Sobie scalając SIEBIE jako całość,
Jedno...
Jakiś czas temu uświadomiłam sobie, że przez kilka lat
czułam pewien opór przed mężczyznami stojącymi przed sklepem i nagabującymi
przechodniów, i oczywiście mnie o pieniądze. Wyglądali na
bezdomnych albo bezrobotnych alkoholików. Tak ich oceniałam. Próbowałam różnie
się wobec nich zachowywać. Czasem kupowałam im jedzenie. Czasem dałam jakieś
pieniądze. Czasem udawałam, że nie słyszę, co mówią. Bo najchętniej
przechodziłabym obok nich niezauważona. Lecz tak na prawdę to... bałam się ich
z jakiegoś powodu. Aż wreszcie któregoś dnia coś się zmieniło. Szłam do sklepu,
zobaczyłam dwóch takich mężczyzn, ale tym razem spojrzałam jednemu z nich
prosto w oczy, bo czułam już miłość w sercu i zrozumienie dla ich przejawu. I w
tym momencie... oboje uśmiechnęliśmy się do siebie. Ten trzeci również. I
poczułam, że rozsypały się we mnie i znikły kolejne warstwy jakichś granic,
które wcześniej oddzielały mnie od takich ludzi i nie pozwalały odczuwać wobec
nich miłości. Poczułam w sercu radość tej zmiany.
Kiedyś moja przyjaciółka powiedziała mi, że zrozumienie i
miłość, która się przeze mnie wobec niej przejawiała, momentami ją tak
przerażała, że jej "ego" miało ochotę zanegować wszystko, co się
przeze mnie przejawiało. Nie mogła tego przyjąć, bo czuła w sobie mnóstwo oporów
i koncepcji, które jej podpowiadały, że to niemożliwe,
by w taki sposób można było kochać i rozumieć ludzi. Nawet - jak przyznała -
momentami czuła wręcz nienawiść do mnie. I tak walczyła "ze mną" w
sobie miesiącami, a nawet latami. Bo tak się przejawia wewnętrzny konflikt pomiędzy tym,
czym nie jesteśmy - myślami, ideami, konceptami oddzielenia a tym, czym
jesteśmy: kochającymi i kochanymi Istotami... (Miłością i Madroscią. Swiadomością i Umysłem jako Jedno).
Aż wreszcie kiedyś powiedziała mi, że poczuła otwartość na
przyjęcie tej miłości, bo odkryła i wie, że gdyby nawet zrobiła "coś
strasznego", nawet gdyby na przykład "zabiła człowieka", to zostałaby
przyjęta ze zrozumieniem, a 'moje' uczucie do niej nie uległoby zmianie.
To uczucie może się tylko w nas pogłębiać...
Może się pogłębiać wraz z naszą samo-świadomością, ponieważ
obszary nieznanego są nieskończone. Na
poziomie świadomości w zatrzymaniu poza myślami, koncepcjami, sytuacjami, w
ciszy poza ciszą, jesteśmy... niczym i wszystkim jednocześnie, pyłkiem i wszechświatem
całym jednocześnie, połączeni z nieokreśloną, nienazwaną, nieskończoną, wieczną
całością... Jednak Życie jest dynamiczne i podróż w nieskończoności
trwa. A my wkraczamy w kolejne obszary nieznanego. Na tym etapie podróży tak
to jest postrzegane z perspektywy kropli oceanu, którą jestem, kropli, która wie i czuje, że na poziomie
świadomości jest integralną cząstką oceanu, a cały ocean w niej się odbija.
Kropla jest oceanem i ocean w kropli się przejawia. Jednak... ta kropla przesuwa się wciąż z falami i zwiedza
różne obszary oceanu, które poznaje jako... różne światy - sny... I może je
obejmować, i przenikać Sobą w sobie... jako ocean w kropli...
Jest nieznane niepoznane a poznawalne i nieznane niepoznawalne.
p.s. owi bezdomni, o których rok temu wspomniałam w
poniższym tekście, niedługo potem... zniknęli... Już ich nie ma...
czwartek, 19 lipca 2018
O MOTYLACH...
w 2012 miałam sen... fragment był taki, że:
Najpierw w tym śnie spotykam w równoległych światach - snach
(czasem także np. o zupełnie innej, niespotykanej TUTAJ architekturze) mężczyzn
oraz kobiety i rozpoznaję ich jako części siebie (części mojej "tożsamości"),
o których dawno zapomniałam. Teraz przypominam je sobie i powoli z nimi się
zapoznaję. Wiem, że mam te wszystkie części siebie "uzdrowić" w
sobie, zintegrować, połączyć i uwolnić. Jednak nie mogę ingerować w ich sposób
istnienia. Czasem im "pomagam", ale nigdy nie wiem, nie mam żadnej
koncepcji, czy i jak, bo to Się samo przejawia tak: że w danym momencie, w
danej sytuacji wiem, co robić. Czasem po prostu jestem i tyle, a czasem -
zdarza się - wyciągam kogoś z szalejących burzą fal oceanu... W tym śnie
zrozumiałam też, że kiedyś moje połączenia z ludźmi albo były zerwane albo
tworzyły mocne, szarpiące liny, ale integrując Siebie tworzę coraz
subtelniejsze relacje i nitki połączenia z tymi istotami już nie są
posplatanymi supłami, ale są subtelne, delikatne, energetyczne, jednak jeszcze
zawiązane na małe kokardki. Kokardka taka – jak kwiat energetyczny, na którym
siedzi mały, delikatny motyl – symbolizuje lekkość i wolność tych połączeń. Gdy
motyle ulatują, kokardki się rozwiązują i następuje czyste POŁĄCZENIE... Gdy
nastąpi to uwolnienie... Tego lata, gdy BĘDZIE MIAŁO TO nastąpić, będzie wysyp
mnóstwa motyli...
Taki piękny sen...
Się Śni... ;-) <3
I taki maleńki, nocny, złoty Się pojawił...
poniedziałek, 16 lipca 2018
NIESKOŃCZONY... SUFIT ;-)
Malowanie sufitu w przedpokoju było procesem
"wieloetapowym" od miesiąca prawie. Poświęcone Jedni Sziwy-Szakti,
(Sziwy-Kali, Buddzie-Tarze, Yab-Yum, Dao itd...).
(Sziwy-Kali, Buddzie-Tarze, Yab-Yum, Dao itd...).
I nie zostało skończone. Jest,
jakie jest... nieskończone...
Jeden kosmos z rodzącymi się w nim nowymi
galaktykami/gwiazdami... Dziękuję.
piątek, 25 maja 2018
UMIŁOWANY CUDZIE ŻYCIA
gdy puszczamy logikę i w ciszy
wszystkie myśli rozpuszczają Się
wiecznością... nie znajdzie-my
w tej
nieskończoności ani początku,
ani końca jej przestrzenności,
ani jej stworzenia,
bo To Jest wieczne...
czwartek, 17 maja 2018
KONIEC GONIENIA I UCIEKANIA
Nie uciekajmy zbyt daleko od tego świata, bo póki go
odrzucamy, nie poznamy i nie zrozumiemy, zawsze będziemy tu wracać. Nie uciekajmy od bycia człowiekiem, bo będziemy nim, dopóki w tej formie
pozornie (iluzją) "zamkniętej", nie odkryjemy Siebie.
Bo...
Prawda jest ukryta w człowieku i w tym świecie, gotowa zawsze do odkrycia Się
przed Sobą, jak skarb, prezent, który ukryliśmy. Dla zabawy w odkrywanie
Siebie. W sobie - istocie ludzkiej odkrywajmy Siebie i Prawdę o Sobie, doświadczajmy
Jej poznając istotę człowieka w tym świecie - śnie i istotę mandali:
zasady-wzorce jego działania, aby mogły stać się rozświetlone światłem
świadomości - Miłością=Mądrości.
Przechodząc przez "złotą Bramę" docieramy do
kryształowego Źródła Źródeł, wracamy do ponadczasowego Domu tu i teraz - do
Serca Serc wiecznego, nieustannie zmiennego Kwiatu lotosu nieskończoności. To
niewidzialne światło świadomości nieskazitelnego umysłu, tryskające ze Źródła
Źródeł rozświetla teraz wszystko Miłością. Dotrze wszędzie tam, gdzie może już
dotrzeć...
Jestem/Jesteś/Jesteśmy Tym, za Czym gonimy, czego-kogo
szukamy. Przestajemy gonić, szukać i... nagle ;-) Jesteśmy u Siebie,
Sobą.
Taka zabawa w chowanego ;-) .
Jeśli szukasz miłości, zatrzymaj się, popatrz, poczuj:
Ty nią Jesteś...
Jestem Miłością.
Jeśli szukasz, zatrzymaj się... Jesteś.
I tańczysz Siebie w Sobie - ciszy...
Ja kreuję, maluję, oświetlam, a Ty zwiedzasz, doświadczasz,
podziwiasz... albo Ty kreujesz, malujesz, oświetlasz, a Ja zwiedzam,
doświadczam, podziwiam... Taka zabawa, a Ja i Ty to Jedno i dla zabawy Się
dzielę, byśmy z iluzji podzielenia na: "emanujące i malowane oraz
doświadczane, odkrywane i podziwiane - to, co namalowane", mieli radość
odkrywania Swojej kreacji-emanacji... Radość odkrywania i podziwiania Siebie w
tych nieskończonych, cud-ownych przejawach, refleksach emanacji Siebie (Jaźni,
Absolutu, Jedni... Tao, JabJum etc.).
poniedziałek, 18 grudnia 2017
NIESKOŃCZONOŚĆ SIEBIE...
Istnieję, Jestem... BEZRUCH...
postrzegam... a reszta?
RUCH... Coś Się dzieje, zdarza...
Zabawy... I słowa, słowami,
które wskazują, inspirują,...
I niekończący Się zachwyt
(takie chwile):
"TO JEST, Ach, Jeju... Łał..."
i jednocześnie:
"ależ TO takie oczywiste, znam TO"...
postrzegam... a reszta?
RUCH... Coś Się dzieje, zdarza...
Zabawy... I słowa, słowami,
które wskazują, inspirują,...
I niekończący Się zachwyt
(takie chwile):
"TO JEST, Ach, Jeju... Łał..."
i jednocześnie:
"ależ TO takie oczywiste, znam TO"...
Niezgłębione,
Nieskończone,
Nieskazitelne,
Nieuchwytne,
Niepoznawalne...
Nieskończone,
Nieskazitelne,
Nieuchwytne,
Niepoznawalne...
Im głębiej wnikam w Siebie,
tym wewnętrznie widzę Siebie
coraz bardziej nieokreśloną...
Tożsamość Się rozpływa
w Sobie Niepoznawalnej...
Czucie pozostaje.
JESTEM... Tajemnicą....
tym wewnętrznie widzę Siebie
coraz bardziej nieokreśloną...
Tożsamość Się rozpływa
w Sobie Niepoznawalnej...
Czucie pozostaje.
JESTEM... Tajemnicą....
Umysł Się rozpływa
w Niewiedzy... w całkowitym
oddaniu... Życiu, Istnieniu,
Istocie, Esencji...
A przejawia Się TO i tak,
CO i jak Się przejawia...
środa, 12 lipca 2017
Subskrybuj:
Posty (Atom)










