Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYLE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MOTYLE. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 listopada 2024

PRAWDA JEST ABSOLUTNA I WZGLĘDNA JEDNOCZEŚNIE. :)

Istnieje wiele historii opisujących proces dojrzewania Istoty ludzkiej do jej najbardziej dojrzałej (doskonale niedoskonałej lub niedoskonale doskonałej ;)) formy istnienia. A jednak żadna z tych historii nie jest jakąś ostateczną prawdą.

To piękny (pozorny ;)) paradoks: prawda ostateczna jest taka, że ​​prawdy ostatecznej nie ma. 😊 Jest wiele, wiele, wiele... prawd względnych. A prawda absolutna istnieje poza myślami, słowami, ideami, wartościowaniem i ocenami. 😊 Ostateczna prawda jest jak superpozycja prawdy wyrażona istnieniem wszystkich bez wyjątku względnych prawd jednocześnie czyli nie jest możliwa do wyrażenia słowami.

A jednak... próbując przekonać gąsienicę: „ty nie jesteś gąsienicą, ty jesteś motylem”, zapominamy (nieświadomie ignorujemy), że gąsienica to etap dojrzewania, bez którego motyl nie mógłby istnieć. Gąsienica i poczwarka to TO SAMO (ŚWIADOMOŚĆ, JAŹŃ lub DUCH, albo... możesz to nazwać jak chcesz. ;)), doświadczające różnych etapów dojrzewania do swojej najbardziej dojrzałej formy, jaką w tym przykładzie jest motyl.

Kiedy ktoś, współczując motylowi, próbuje wyciągnąć motyla z kokonu i rozdziera kokon, nieświadomie stosuje przemoc. Pragnienie (pożądanie ;)) uwolnienia motyla z niewoli jest wyrazem ignorancji czyli braku zrozumienia, że ​​cierpienie, walka i trudności są częścią procesu dojrzewania motyla do jego najbardziej dojrzałej formy. A i sam motyl miewa różne przygody.

To samo dotyczy ludzi. Jeśli pragniemy (kierując się pożądaniem, koniecznością) udzielania komuś pomocy, to jest to informacja, że potrzebujemy najpierw pomóc sobie. Gdy zaś pomagamy innym bez pragnienia (pożądania, konieczności) udzielania komuś pomocy, taka pomoc jest wolna od przemocy.

Wydaje się, że fala w oceanie powstaje, wznosi się, upada i zanika w oceanie. Fala jest z wody oceanu. Woda w oceanie nie powstaje ani nie zanika, woda jest falą i oceanem. Woda przyjmuje i wypełnia sobą cały ocean i wszystkie zmienne formy całego oceanu: prądy, wiry, fale, pianę.... I wciąż istnieje. Fala jest tańczącą wodą. W rzeczywistości oceanu woda nigdy nie powstaje ani nie umiera, choć doświadcza powstawania i zanikania formami fal.

Wydaje się, że istota ludzka rodzi się, dorasta, starzeje i umiera. Istota ludzka  jest utkana z energii kosmicznego oceanu wszechświata, Energia nie rodzi się ani nie umiera, energia jest. Energia jest istotą ludzką i wszechświatem. Przyjmuje i wypełnia sobą cały wszechświat i wszystkie zmienne formy kosmicznego oceanu... I wciąż istnieje. Istota ludzka jest tańczącą energią kosmicznego oceanu. W rzeczywistości wszechświata energia nigdy nie rodzi się i nie umiera. Energia doświadcza narodzin, dojrzewania i umierania formami ludzkich istot. Energia jest esencją istnienia w formach i poza formami.

Tak jak prawdziwą naturą i esencją fali i oceanu jest woda, tak prawdziwą naturą i esencją człowieka i wszechświata jest energia. Niektórzy tę energię nazywają świadomością. Świadomość może doświadczać ograniczeń wynikających z utożsamienia z formami. A dzięki doświadczaniu procesów wyzwalania siebie od ograniczeń utożsamienia z formami staje się świadomą siebie, samo-świadomą. Jednak do tego aby doświadczać  nieskończoności swojej kreacji snów - wyobrażeń iluzji o sobie i odkrywania siebie w tych doświadczeniach, potrzebuje form i doświadczania różnych tożsamości.

Tak bawi się w odkrywanie siebie w całym swym s-tworzeniu. Jest jak Artysta malujący obrazy, wypełniający je formami, by doświadczając form móc odkrywać w nich siebie.

Naturą świadomości jest tworzenie, doświadczanie własnej kreacji i odkrywanie siebie, we wszystkim, co kreuje.

Naturą świadomości (możesz TO nazywać jak chcesz ) jest tworzenie, doświadczanie tego stworzenia i odkrywanie siebie we wszystkim, co tworzy. I poznawanie przyczyn oraz skutków tego, co stwarza. Świadomość jest jak Artysta, który tworzy formy i wnika w nie, by doświadczyć swojej kreacji. 

Taka jest moja historia na tu i teraz. ☺

środa, 25 lipca 2018

DOJRZEWANIE ISTOTY LUDZKIEJ...


W tym świecie-śnie (samsary, smakowania i kosztowania owoców dobra i zła) jesteśmy "mistrzami ograniczeń". Wejście do tego świata-snu wymaga ogromnej odwagi Tak, jak wejście do "piekieł", które z wiadomych powodów dla niektórych istot są "atrakcyjne" i na swój sposób "piękne" staje się ich doświadczenie, kiedy te istoty wychodzą z tych "piekieł" z rozpoznaniem i zrozumieniem, czemu służyły/służą takie doświadczenia.
Motyl jest symbolem nieśmiertelności i transformacji formy, jej dojrzewania do wolności istnienia w lekkości i błogości istnienia. Kiedy motyl dojrzewa w kokonie, jego skrzydła nasycają się transformowaną substancją wszystkich przeszłych doświadczeń: od form jaja, gąsienicy i poczwarki aż do najdojrzalszej postaci motyla.
Podobnie paw może zjadać rośliny będące "trucizną", która w odpowiednich dawkach może stać się lekarstwem dla innych zwierząt lub ludzi. Paw spożywa tę "truciznę", która jest transformowana, a jego pióra uzyskują dzięki temu piękne tęczowe odcienie.
Ten świat-sen, jak i wiele innych podobnych, jest nam dany, abyśmy w nim dojrzewali do najdojrzalszej formy, którą symbolizuje motyl. Motyl dzięki swoim skrzydłom ulatuje w wolności z tego świata-snu (samsary, kosztowania owoców dobra i zła.) I odtąd karmi Się nektarem... Drzewa Życia.
Kiedyś Się zrozumienie tych zjawisk przejawiło takimi słowami: jeśli brzydzę się być larwą, nigdy nie stanę się motylem. Jeśli zaś szanuję każdy etap swojego rozwoju, mogę odczuwać wdzięczność i radość z tego, kim jestem na każdym danym etapie rozwoju. A wtedy wszystkie te etapy integrują się ze sobą w najdojrzalszej postaci - formie, którą w tym świecie-śnie symbolizuje między innymi kolorowy, wolny motyl. 

czwartek, 19 lipca 2018

O MOTYLACH...


w 2012 miałam sen... fragment był taki, że:

Najpierw w tym śnie spotykam w równoległych światach - snach (czasem także np. o zupełnie innej, niespotykanej TUTAJ architekturze) mężczyzn oraz kobiety i rozpoznaję ich jako części siebie (części mojej "tożsamości"), o których dawno zapomniałam. Teraz przypominam je sobie i powoli z nimi się zapoznaję. Wiem, że mam te wszystkie części siebie "uzdrowić" w sobie, zintegrować, połączyć i uwolnić. Jednak nie mogę ingerować w ich sposób istnienia. Czasem im "pomagam", ale nigdy nie wiem, nie mam żadnej koncepcji, czy i jak, bo to Się samo przejawia tak: że w danym momencie, w danej sytuacji wiem, co robić. Czasem po prostu jestem i tyle, a czasem - zdarza się - wyciągam kogoś z szalejących burzą fal oceanu... W tym śnie zrozumiałam też, że kiedyś moje połączenia z ludźmi albo były zerwane albo tworzyły mocne, szarpiące liny, ale integrując Siebie tworzę coraz subtelniejsze relacje i nitki połączenia z tymi istotami już nie są posplatanymi supłami, ale są subtelne, delikatne, energetyczne, jednak jeszcze zawiązane na małe kokardki. Kokardka taka – jak kwiat energetyczny, na którym siedzi mały, delikatny motyl – symbolizuje lekkość i wolność tych połączeń. Gdy motyle ulatują, kokardki się rozwiązują i następuje czyste POŁĄCZENIE... Gdy nastąpi to uwolnienie... Tego lata, gdy BĘDZIE MIAŁO TO nastąpić, będzie wysyp mnóstwa motyli...
Taki piękny sen...
Się Śni... ;-) <3

I taki maleńki, nocny, złoty Się pojawił...