Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚMIERĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ŚMIERĆ. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2022

UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ, ZMIENNE I NIEZMIENNE, DUCH I BÓG A CZŁOWIEK...

 Świadomość jest wszędzie, we wszystkim. I wszędzie we wszystkim taka sama. 

A wszystkie formy i relacje między nimi, ich zmienność, nawet cykliczność i powtarzalność, ich wszelkie przyczyny i skutki - to wszystko figury tańca umysłu. Jak figury ognia tańczącego płomieniami w ciemności. 

Czy świadomość tak poznaje siebie? 

Nie, to umysł stwarza piękną iluzję poznawania niepoznawalnej świadomości. Świadomość jest. Niepoznawalna. Wszędzie i we wszystkim.

Poznanie, które oferuje umysł jest jak taniec płomieni, zawsze zmiennych, którymi umysł próbuje definiować prawdę o sobie. (Dlatego też istnieje tak wiele konceptów, także Boga. I Bogini). 

Płomienie - dzieci ognia nie są w stanie opisać ciemności, którą ogień nimi rozświetla. Tak samo ogień nie może płomieniami opisać ciemności. On ją nimi tylko rozświetla. A to, co z niej,  jest światła - umysłu odbiciem. Tak samo umysł za pomocą myśli nie jest w stanie opisać świadomości, którą myślami próbuje uchwycić. 

Cokolwiek oświetlane jest przez ogień i wyłaniane z ciemności, to wciąż formy, które wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim ciemność. 

To, co umysł próbuje wyłowić i uchwycić ze świadomości - dla umysłu pozostającej nie-świadomością - to formy, które wypełnia sobą świadomość. Wszystkie formy umysłu wypełnia sobą ta sama i taka sama wszędzie i we wszystkim świadomość. 

Płomienie ognia bez ciemności, jak dźwięki bez ciszy i jak umysł bez świadomości nie istnieją, lecz w nich się jaźnią, bo z nich pochodzą i w nich zanikają. 

Zmienne zawsze niezmiennym i wiecznym wypełnione bez wypełniania. Czynione wszystko bez czynienia, śpiewane ciszą i tańczone bezruchem...

Umysł bawi się rysując formami ograniczoność obszarów nieskończonej, niepoznawalnej przestrzenności świadomości. 

Każde pojawienie się jakieś formy w przestrzeni stwarza iluzję jej stworzenia, powstania, narodzin. 

A każdy zanik jakiejś formy stwarza iluzję jej zniszczenia, zapadnięcia, śmierci. Śmierci, która jest końcem umysłowych ograniczeń form. 

Każda forma wyłania się z i zawsze powraca do swego niezmiennego źródła - niepoznawalnej i wiecznej świadomości (nigdy nieznającej samej siebie). Tym jestem. Poza formami, we wszystkich formach razem i w każdej osobno. Źródłem oglądającym swoje sny malowane umysłem bawiącym się w ich realność.

Umysł czasem ulega iluzji bycia oddzielnym od świadomości, odpowiedzialnym za formy, które - wydaje mu się, że sam stwarza. Jakby zapominał czasem, że jego całkowity potencjał zawiera się w świadomości.

ŚWIADOMOŚĆ=DUCH, UMYSŁ=BÓG, LUDZKI UMYSŁ= BOSKIE DZIECKO. LUDZKI UMYSŁ ODDANY BOSKIEMU I ZANURZONY W DUCHU STAJE SIĘ NARODZONYM Z DUCHA.

piątek, 4 lutego 2022

PODRÓŻE PO RÓŻNYCH ŚWIATACH... I PRZEKRACZANIE GRANIC

Ponoć konieczność przetrwania za wszelką cenę jest dla człowieka podstawą jego egzystencji. A największy strach to strach przed śmiercią, utratą zdrowia i niepełnosprawnością. Dążenie do utrzymania zdrowia za wszelką cenę oraz do powiększania bogactwa, w którym upatrywane jest pozorne bezpieczeństwo wynikają z tej potrzeby przetrwania za wszelką cenę. Te działania są uwarunkowane silnym utożsamieniem z fizycznym ciałem. Wtedy strach przed śmiercią ciała jest strachem przed unicestwieniem, zanikiem w jakiejś nicości, niebycie. To strach przed nieznanym. 

Strach, który mimo życia w zdrowiu i obfitości wciąż zatruwa radość życia człowieka doświadczającego ciągłego braku, nienasycenia, niepokoju o byt... i prowadzi do utraty zdrowia. Ten strach generuje potrzebę kontroli nad życiem i wszelkimi zjawiskami natury, także nad innymi ludźmi. Uaktywnia walkę o o byt, następnie walkę o władzę, o własność, o panowanie nad materią i energią, nad innymi itd. Co z kolei prowadzi do różnego rodzaju manipulacji w tym oszustw, kradzieży, zagarniania, anektowania, przemocy - wszystkiego, co służy osiąganiu celów za wszelką cenę.

Strach przed nieznanym generuje potrzebę walki o jak najdłuższe przetrwanie w jednej formie cielesnej. Czasem nawet za cenę wyrzeczenia się tego, co jest postrzegane i odczuwane jako dobro. Bo np. jako dobro można postrzegać życie ludzkie. Jednak zawsze może znaleźć się jakieś "wyższe dobro", które pozwoli zabić siebie albo innego człowieka, wykorzystać go, zniewolić, nawet torturować czy wykonywać na nim eksperymenty... w imię innego względnego dobra uznanego przez kogoś lub grupę ludzi za "wyższe dobro". Jeśli w tym świecie najwyższym dobrem jest życie ludzkie, to czy może istnieć jeszcze wyższe dobro, które pozwala człowiekowi wykorzystywać, niewolić a nawet zabijać człowieka? A może dobro jest po prostu względne i co dla jednego jest "wyższym dobrem", dla drugiego już nie jest? 

Nie oceniam zróżnicowanego postrzegania dobra i zła jako dobre lub złe.  Po prostu wiem, że różnym istotom ludzkim dane są różne doświadczenia z powodu ich różnych wyobrażeń o sobie, o innych, o świecie oraz o tym właśnie, co jest dobre a co złe. 

W pakiecie moich doświadczeń w tym świecie znajduje się doświadczanie większego strachu przed życiem niż przed śmiercią. Ten świat w młodości wydawał się niesprawiedliwy, okrutny, wypełniony po brzegi kłamstwami i cierpieniem... Cierpiałam. Negowałam w sobie ten świat do tego stopnia, że chciałam się zabić, bo śmierć wydawała się jedynym sposobem uwolnienia od cierpienia. Powody swojego cierpienia upatrywałam w tym świecie i w innych ludziach, bo nie byłam w stanie dostrzec ich w sobie. 

Doświadczałam w tym świecie też strachu przed ciemnością, lęku wysokości, przed odrzuceniem itp. I te różne strachy i lęki - gdy były z czasem oswajane - zanikały...

Pojawiało się też wiele snów, wizji i wglądów ujawniających (uświadamiających) istnienie w bardzo wielu, bardzo różnych światach - snach. Umierałam w nich w ciałach różnych kobiet i mężczyzn wiele, wiele razy, na różne sposoby. Doświadczałam istnienia i śmierci różnych form. Przechodziłam też przez doświadczenia strachu przed nicością, niebytem, bo doświadczając życia w jakichś formach wierzyłam, że poza istnieniem w formie materialnej, w jakimś ciele nie istnieje żadne inne życie, żadne kontinuum. Że jakiekolwiek kontinuum poza tą jedną formą zawsze aktualnie doświadczaną nie istnieje. Że poza formą jest nicość, niebyt. Utożsamienie z tym konceptem było doświadczane i zostało uświadomione w jednym ze światów - snów ciągłej walki o energię, którą trzeba było kraść innym w celu przetrwania. Kiedy znalazłam się w takim świecie  - śnie, poczułam przesycenie i zmęczenie uczestniczeniem w ciągłej walce o energie. Bo nagle pojawiło się uświadomienie, w czym uczestniczę - w grze pt. walka o energię, która nie ma końca.  Wszystkie istoty w tym świecie bały się nicości i dlatego wciąż uczestniczyli w walce o przetrwanie utrzymując taki świat. Nie mogli przestać walczyć, nie wierzyli, że coś innego poza tym światem może istnieć. Bali się nicości. Nieświadomi, że boją się nieznanego. To, co pozornie zostało poznane stwarzało granice i reguły tego świata - snu.

Wtedy mimo strachu przed nicością podjęłam decyzję wyjścia z tego świata - nawet gdybym miała zaniknąć w nicości i niebycie. Niezasilana energią z zewnątrz zaczęłam zanikać. To było jak odczucie rozpadania - jakby jakaś struktura utworzona z gęstek energii rozpadała się na atomy, atomy rozpadały się na fotony, aż do zaniku jakiejkolwiek formy drgań; Zadziwienie moje było ogromne, gdyż niby przestalam istnieć, a w tej nicości - pustce okazało się, że jest jakieś kontinuum - coś jak samoświadomość istnienia (JESTEM) bez żadnej wiedzy, bez wiedzy o tym, kim, czym jestem. To jest bycie bez utożsamienia z jakąkolwiek formą a nawet bezforemnością. Choć na zasadzie porównania z istnieniem w formie, życiem w ciele mogłabym opisać to jako stan świadomego istnienia bezforemnego.

I na początku sprawiało ogromną trudność utrzymanie się w tym stanie, bo coś mnie z tej pustki dwukrotnie wywalało do tego samego świata. Ale wtedy już byłam świadoma, że wracałam do tego samego świata walki i natychmiast podejmowałam tę samo decyzję o gotowości powrotu do nicości. Podejmowałam tę decyzję zaniknięcia w nicości w sumie trzykrotnie. Aż znalazłam się w tym tu świecie. Potem spontanicznie pojawiały się wizje i doświadczenia "wchodzenia" w ten stan i oswajania się z nim już w tym świecie i tym ciele.

Uważna samoobserwacja (badanie w sobie) różnych doświadczeń - tych na jawie, w snach i wizjach - poszerza naszą perspektywę postrzegania siebie,  uwalnia od przywiązania do różnych przekonań i utożsamień, także od różnych strachów... 

Wtedy poczucie bezpieczeństwa może być odkryte na przykład w odczuwaniu w sobie spokoju i ciszy (a nawet radości życia, błogości istnienia) bez względu na sytuację i okoliczności. Ten spokój i cisza są jak przestrzeń dla tańca wszystkich doświadczanych form, ich wzajemnych relacji i sytuacji... spokój i cisza jak przestrzenność wypełniająca wszystko Sobą. 

Stąd płynie i przejawia się szacunek do natury, do życia, do jego różnych form, także do ciała. Proste dbanie (w miarę możliwości) o potrzeby, a nawet preferencje ciała samo się robi. Bo to w tym świecie jest naturalne i piękne. Tu nie ma strachu przed śmiercią tego ciała. Ani przed zmianą formy czy nicością - pustką. Jest jak jest, a co i jak będzie - tego nie wiadomo. I to też jest naturalne i piękne. Bez napięcia, bez konfliktów w przepływie się tańczy.

Istnieją też inne światy- sny takie jak świat wirtualnych cząstek, które aby mogły zaistnieć przez jakiś czas, muszą pożyczyć energię z banku energii na określony czas. Potem cząstki zanikają.

Istnieją też takie światy, w których cząstki w tańcu energii spontanicznie pojawiają się w przestrzeni. W takim spontanicznym tańcu zderzają się ze sobą, łączą i współtworzą coraz większe formy, coraz bardziej skomplikowane, tworzą formy ciał, które są postrzegane jako materialne obrazy. Pojawiają się, ulegają transformacji i stają się jakby pokarmem dla innych form i ciał.

Istnieją też takie światy, w których świadomość staje się świadoma tańca form, śniących się snów i bawi się w wybieranie różnych doświadczeń w różnych światach - snach...

środa, 6 czerwca 2018

O RÓŻNYCH DROGACH, SPOSOBACH ISTNIENIA ORAZ... SEKSUALNOŚCI.

z wdzięcznością za inspiracje Się przejawia w wolności...

X: "Celibat nie zapewnia świętości ani rozwoju tzn. natężenia mistycznych doznań itp. historii."

Tikali: "Świętości" może i nie zapewnia. Ale co i komu ze "świętości"? Rezygnacja z seksu może, (chociaż nie musi), dać rozpoznanie czym jest seks, jaką rolę pełni seksualność w życiu człowieka nie tylko "na poziomie" biologii, psychologii, lecz również energii. Takie rozpoznanie może wzbogacić człowieka i poszerzyć jego samoświadomość… Może, ale nie musi, bo na przykład:

Są kobiety, które po rozstaniu z jakimś kolejnym partnerem zostają same przez lata (albo i krócej) i są z tego powodu nieszczęśliwe. Marzą o spotkaniu odpowiedniego partnera. Kompensują sobie te tęsknoty np. w snach (uprawiając seks z różnymi mężczyznami albo Michałem Archaniołem albo... Jezusem… - tak, słyszałam i takie opowieści). Te kobiety są w "celibacie", nie z powodu dokonania świadomego wyboru, lecz z niemożności znalezienia "odpowiedniego" partnera. Podobnie wielu księży wybiera ten" zawód" dla "prestiżu" na przykład nie będąc w pełni świadomymi, czym naprawdę jest "celibat". Tę decyzję - aby rzeczywiście "celibat" mógł spełnić swoją funkcję jako "narzędzie poznawcze" - warto podejmować świadomie. I tylko wtedy, kiedy przejawia się to w nas i czujemy, że to Serce, nasza wyższa JaŻń nas ku takiemu doświadczeniu nakierowuje. Bo oczywiście w innym przypadku można nabawić się np. "nerwicy" albo nawet jakiejś "psychozy".

X: "Celibat jest równie naturalny co posty, krótkotrwale działają oczyszczająco, ale na dłuższą metę stają się szkodliwe."

Tikali: Czy powiedziałbyś coś takiego np. Dalajlamie? Albo Buddzie?

Nie ma "właściwej czy niewłaściwej, mądrej czy głupiej" drogi ani sposobu przeżywania Życia w jego wszelkich przejawach. Najważniejsza dla Ciebie jest Twoja droga - droga wytyczana drogowskazami malowanymi "wizjami" pochodzącymi z przestrzeni Twojej świadomości i umysłu, Twojego samozrozumienia Siebie - Twojej tożsamości, Twoich wyobrażeń o Sobie. Jednakże ;-) ....
Im więcej koncepcji odpada - co i jak-ie powinno być, tym większe zrozumienie Siebie (jako JaŹni) oraz naszych indywidualnych dróg - na różne sposoby zróżnicowanych pomiędzy sobą przejawów Jedni.

Najważniejsza dla Ciebie jest Twoja relacja ze Sobą - tym, co "wewnątrz i na zewnątrz". Nawet jeśli w "zaśnieniu" zapomnisz, że iluzją jest to, co "wewnątrz i na zewnątrz" jako oddzielne. Zawsze możesz sobie przypomnieć, że Jest Jedno Ja - JednJa - Jednia. I w tej Jedni jesteśmy także doskonali, niewinni i wolni... tacy, jacy Jesteśmy.

O SEKSUALNOŚCI...

Jeśli Twoja tożsamość jest ograniczona do bycia kobietą lub mężczyzną, Twoja seksualność będzie dotyczyła relacji z "osobami płciowymi". Na przykład z powodu przywiązania do ciała (utożsamienia/uwarunkowania), z powodu strachu przed śmiercią pojawia się konieczność "przedłużania swojego istnienia w ludzkiej formie" stąd "imperatyw biologiczny". Ponieważ - zgodnie z naturą - nasze ciała obumierają, to "z biologicznego punktu widzenia podstawowym celem zachowań seksualnych jest prokreacja" prowadząca do powstania nowej istoty - potomka. Tak jak kwiaty i drzewa rozsiewamy się...

Energia seksualna - na poziomie naszej (Istoty ludzkiej) boskości - to przede wszystkim część energii twórczej. Jednak nasza najgłębsza, najbardziej intymna relacja ze Sobą i innymi cząstkami Jedni przekracza seksualność czyli płciowość oraz wszelką twórczość... ujawniając głębię Źródła Źródeł naszego Istnienia...

"Nakazem" natury jest trwanie gatunku dopóki ma on trwać, a ponieważ nie możemy widzieć ani odczuwać świadomie przepływu energii, możemy bez końca powtarzać wzorce zachowań i interpretacji emocjonalnych zgodnych z ukrytym procesem - zapisami. Jednak niektóre istoty ludzkie czasem czują intuicyjnie lub nawet mają "wizje", że ich droga nie prowadzi do "biologicznej reprodukcji". Albo po spełnieniu "nakazu reprodukcyjnego", podążając za "głosem Serca" zaprzestają "uprawiania seksu", który biologicznie służy prokreacji a czynności i zachowania zwane seksualnymi nadal mają "odcień i zabarwienie" wzorców służących wyłącznie "przetrwaniu gatunku" i to w taki sposób, jakiego zostaliśmy nauczeniu zgodnie z programem tego świata - snu. I wszelkie działania ze strefy seksualno-twórczej wykonywane są zgodnie z tymi wzorcami.

Są jednak istoty ludzkie, które odkrywają, że dla nich rozwój świadomości Siebie staje się z jakiegoś powodu ważniejszy niż "reprodukcja", "utrzymanie gatunku" itp. i wszystkie działania  oparte o te wzorce - koncepcje - idee 'szczęśliwości". Te istoty nie oceniają, że jeden sposób istnienia jest lepszy czy gorszy od drugiego. Po prostu: podążają świadomie i w zaufaniu za tym, co się przez nich przejawia.

X: "Biologii nie da się oszukać, świadome wybory to jedno, a ciało i jego potrzeby to drugie,"

Tikali: "Imperatyw biologiczny" nie jest jedynym i najistotniejszym. Może dla kogoś być, a dla innych nie musi. Bo jeśli chodzi o "biologię i potrzeby", to… Są tacy, co uważają, że nie przeżyją kilku dni bez wody, a innym się udaje. Bez problemu. Są tacy, co twierdzą, że nie mogą nie jeść mięsa, a inni, że będą chorzy albo mniej doskonali, jak będą jeść mięso itd. A jeszcze inni żyją jedząc tylko owoce itp.. Ale i tak póki czegoś nie spróbujemy, nie doświadczymy sami (najważniejsze tu jest świadome "wewnętrzne" doświadczenie w relacji z tym, co "na zewnątrz"), to trudno nam uwierzyć, że to, co wydaje się niemożliwe, jest możliwe. I oczywiście możemy - twierdząc, że to niemożliwe - pozostawać nawet w lęku przed podjęciem takiej próby. A możemy także przyjąć to, co jest takim, jakie jest wraz z naszymi odczuciami na ten temat. I widzieć to, co jest takim, jakie jest bez oczekiwań i oceniania. 

Wiedza bez praktyki jest niczym. Służy wyłącznie do podtrzymywania naszych przekonań (nawet tych nieświadomych), a nie rozwijaniu (poszerzaniu) świadomości (Siebie).
Gdy uaktywniają się tzw. dodatkowe zmysły, "stare" sposoby doznań zmysłowych ulegają "rozpuszczeniu", następuje ich transformacja. A "odzyskana" energia wspiera rozwój dodatkowych, "nowych" zmysłów i uaktywnia się nasza "wielowymiarowość"...

Pożądanie zanika, namiętność pozostaje... namiętność, pasja = radości Istnienia i podążania (zamiast pożądania😉) za Sercem Serc Źródła Źródeł.

środa, 27 grudnia 2017

RÓŻNE POZIOMY ŚWIADOMOŚCI, PRZEBUDZENIA, OŚWIECENIA A NAWYKI MYŚLOWE

Niektórzy dostrzegają subtelną, a jednak zasadniczą różnicę - zróżnicowanie między słowami: "przebudzenie" a "oświecenie". "Przebudzenie" Się zdarza i wtedy ma Się "wglądy", wizje itd, które mogą trwać jakiś czas, ale... wtedy nadal pojawiają się opory przed Życiem takim, jakie jest czyli tzw. ego zagarnia to "przebudzenie" dla siebie, siebie wzmacniając (patrz filmik Adyashanti pt. "Oświecone Ego" https://www.youtube.com/watch?v=68F4KHD9gfA). 

"Oświecenie" to "droga" świadomej Siebie istoty i świadomość tego na przykład, że świat jest taki, jaki JEST i inny być nie może, bo w zasadzie Taniec Życia Trwa, a my? Cóż, Życie nami tańczy... a my jesteśmy Życiem...  I tak Życie Samo Się przejawia... A my bez stawiania Życiu oporu płyniemy coraz radośniej w nim, z nim stapiając 
się w Jedno, nim będąc...(ale to też tylko takie słowa, które na coś wskazują, ale TYM nie są). 

Można całkowicie zanurzać się chwilami w Absolucie i nadal być psychicznie pomieszaną albo zagubioną w tym świecie osobą, istotą ludzką. Przebudzenie się w prawdziwej naturze niekoniecznie rozwiązuje wszystkie problemy natury psychicznej (mentalnej), ponieważ nie jest "permanentne". 

Oto dlaczego.

Z tego, co mi wiadome, w buddyzmie tybetańskim jest ponad 20 słów rozróżniających różne "stany" czy "poziomy" świadomości. Niestety wiem to tylko z przekazu ustnego. Także pewne nauki wschodnie (oglądałam kiedyś wykład hinduskiego guru i narysowałam tabelę, ale nie mogę jej tu umieścić) przekazują wiedzę o TURIYA - stanie czystej świadomości. Ta wiedza mówi także o tym, że istnieją różne stany świadomości z powodu zróżnicowania korelacji pięciu różnych stanów - "poziomów" funkcjonowania umysłu (głowa, logika, wiedza) i serca (emocje, uczucia, miłość). Korelacja pomiędzy pięcioma "poziomami" umysłu i pięcioma "poziomami" serca tworzy aż 25 stanów świadomości, a w tym 16 stanów zróżnicowanego "przebudzenia" - "oświecenia".

Według tej wiedzy te 5 podstawowych "poziomów" funkcjonowania umysłu i serca to:

1. Sushupthi - głęboki sen nieświadomy,

2. Swapna - sen, stan śnienia,

3. Jagrat - świadomość stanu czuwania (bycia świadomym na tzw. jawie),

4. Turija - czysta świadomość błogiego stanu,

5. Turija Atita - zespolenie wszystkich czterech stanów.

Dotyczą one zarówno serca jak i umysłu. Stąd umysł może na przykład funkcjonować na "poziomie" 3. Jagrat - świadomość stanu czuwania , a serce może funkcjonować na "poziomie" 1. Sushupti - głębokim śnie nieświadomym (przysłowiowe "serce z kamienia"). Dopiero od korelacji serca lub umysłu na "poziomie" Turija zaczynają się stany "przebudzenia" czy "oświecenia". I są na przykład tacy, którzy mogą doświadczać chwilowego przebłysku maksymalnego przebudzenia umysłu na poziomie 5.Turija Atita - czysta świadomość błogiego stanu, ale nie mogą w tym stanie utrzymać się dłużej niż przez chwilę i nawet go nie zapamiętują, ponieważ ich serce funkcjonuje na "poziomie" 1. albo 2. albo 3. Ktoś inny może doświadczyć "przebudzenia" serca na 'poziomie" 4. Turija - czysta świadomość błogiego stanu i wtedy poczuje moc miłości, ale może być to bolesne doświadczenie, jeśli jego umysł funkcjonuje na "poziomie" 1. lub 2. albo 3. Ale jeśli jego umysł funkcjonuje na poziomie 3., to będzie mógł zapamiętać to doświadczenie.



11. stan (z tych 25). Jeśli przejawia się stan przebudzenia (oświecenia), to nie może się utrzymać zbyt długo, ponieważ wszystko w tym stanie jest nietrwałe z powodu tego, w co wierzymy (silnych przekonań i utożsamień).
16. stan (z tych 25). Nawet, gdy zdarzy się całkowite, dogłębne przebudzenie (oświecenie), nie będzie ono permanentne, lecz tylko chwilowe z powodu braku harmonii pomiędzy głową i sercem - umysłem i świadomością, wiedzą i miłością (współodczuwaniem jedni ze wszystkim). Umysł wciąż "góruje" z powodu przywiązania do pewnych koncepcji.
21. Można osiągnąć stan ekstatycznego uniesienia, "totalnej błogości", ale nie można go utrzymać, z powodu jeszcze większej dysproporcji pomiędzy stanem umysłu (głowa) a stanem świadomości (serce).

TURIJA – w "klasycznej filozofii indyjskiej" to stan czystej, obserwującej świadomości, stan wyzwolenia. W sanskrycie turija znaczy dosłownie "czwarty" stan świadomości obok 3. stanu świadomości na jawie, 2. marzeń sennych oraz. 1. stanu głębokiego snu. Czwarty stan - turija jednocześnie łączy pozostałe trzy stany w jedno. Porównywany jest do dźwięku świętej sylaby aum (om) albo do trójzębu Sziwy. Trójząb Sziwy to symbol - trzy zęby w Jednym - czwartej podstawie jako całość. To, co dla mnie wspaniałe, a co przedstawia symbol trójzębu Sziwy, to to, że stan czystej, obserwującej świadomości łączy (integruje, scala) ze sobą pozostałe trzy stany: głębokiego śnienia nieświadomego, marzeń sennych i stanu świadomości na jawie. Trójząb Sziwy wskazuje na to, że wszystkie te stany współtworzą integralną całość. Więc nasze sny (marzenia czy też wizje senne) są tak samo istotne w procesie integracji jak i trzy pozostałe.

Jak śpimy i śnią się sny, to co w nich przeżywamy, wydaje się prawie tak samo realne jak to co na jawie. ;-) Jednak w snach łatwiej jest przeniknąć przez ściany, przefrunąć na drugi brzeg rzeki niż na tzw. jawie. A jak śpimy i nic nam się nie śni, to nie wiemy, czy nic nam się nie śniło, czy nie pamiętamy tego, co nam się śniło. :-) 



czwartek, 30 listopada 2017

Nie musimy opłakiwać śmierci bliskich


"Dlaczego nie musisz opłakiwać śmierci ukochanej/ego?" -to tytuł filmu poniżej zalinkowanego. 

I Się reflektuje refleksami:

Jeśli ktoś chce celebrować swój smutek czy swoje cierpienie z powodu odejścia czy utraty ukochanej lub bliskiej osoby, to ma do tego święte prawo.
Jeśli ktoś czuje potrzebę towarzyszenia takiej osobie i bycia z nią w tej celebracji, też ma do tego święte prawo.

A jeśli ktoś nie czuje potrzeby wspierania takich celebracji, bo dla niego śmierć nie jest powodem do smutku czy cierpienia, także ma do tego święte prawo.

Czyż nie jest najwyższym przejawem szacunku i miłości istoty ludzkiej do drugiego człowieka pozwolić mu celebrować swoje życie według jego własnych potrzeb?


sobota, 18 listopada 2017

ŚMIERĆ I ŻYCIE



Niektórzy ludzie ponoć boją się śmierci...
W młodości... swojej ludzkiej formy, (w której się nadal przejawiam), nie bałam się śmierci. Bałam się... życia. Negowałam je, buntowałam się przeciwko Życiu i ludziom, złu, kłamstwom, niesprawiedliwości... Cierpiałam. och, jak cierpiałam... Tak bardzo je negowałam, że kilka razy to swoje życie próbowałam zakończyć...

TERAZ Kocham Śmierć jako integralną część Życia, która umożliwia nieustającą zmianę form, zadziewa się i Kocham Życie, które Jest Wiecznym Istnieniem. I nie mam słów, by móc opisać zachwyt i wdzięczność wobec całego Piękna Życia, które odkrywa Siebie poprzez Nas...