piątek, 15 maja 2026

ZAKOCHANIE ILUZJĄ MIŁOŚCI w ŚWIECIE DOŚWIADCZANIA ILUZJI ODRĘBNOŚCI

 

"Uznanie iluzji za iluzję niekoniecznie oznacza koniec iluzji. Jednak kończy zaangażowanie w iluzję. To wystarczy!" ~Wu Hsin

Czym jest uznanie iluzji za iluzję? A choćby na przykład dostrzeżenie różnicy między miłością a zakochaniem: zakochanie jest iluzją miłości i wynika z "braku miłości", z odcięcia się "ja" od źródła miłości w sobie. W doświadczaniu zakochania działamy według wzorców, których jesteśmy nieświadomi, działamy według fałszywych wyobrażeń o sobie i innych - naszych projekcji. One są iluzją.

Uświadamianie iluzji to widzenie, jak wiele zjawisk postrzegaliśmy wcześniej takimi, jakimi nie są. To odkrycie swoich projekcji na lustra, w których przeglądamy się jak w krzywych zwierciadłach i widząc te zniekształcone obrazy wierzymy, że tym wszyscy jesteśmy. Ale te zniekształcone obrazy są naszymi iluzjami o sobie i o innych.

Dlatego zakochanie zmienia się w rozczarowanie i odrzucenie albo w związek "partnerski" tworzony jako sieć uzależnień utkana z iluzorycznych (fałszywych) przekonań i różnych wzorów (koncepcji) strategii przetrwania. Dwoje ludzi łączy wtedy sieć uzależnień tkanych z lęków "przebranych" za miłość. Ale to nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość kocha z obecności, a nie z braku.
Dlatego - gdy zakochanie się zdarza - kończy rozczarowaniem. A wtedy po jakimś czasie może pojawić się kolejna atrakcja i kolejne zakochanie.

Zakochanie jest bardzo atrakcyjną pułapką, bo stwarza iluzję spełnienia marzeń, nadziei i oczekiwań, że "tym razem uda się stworzyć idealny związek". Zakochanie jest jak narkotyk zażywany bez świadomości, że jest narkotykiem. Intensyfikuje uczucia i emocje, uaktywnia, „daje kopa”, uatrakcyjnia i odkształca obrazy, odurza, wzbudza euforię, angażuje energetycznie... Ale kiedy narkotyk przestaje działać, pojawia się odczucie zmęczenia.

Każdy zostaje sam ze sobą, że swoimi ranami, ograniczeniami, historiami, wewnętrznymi konfliktami, fałszywymi wyobrażeniami, oczekiwaniami, projekcjami... I pojawia się rozczarowanie. Ale ponieważ trudność sprawia bycie samemu ze sobą, nie ma jeszcze gotowości na spotkanie ze swoimi projekcjami, lękami, iluzjami, znów objawia się potrzeba poszukania kolejnej atrakcji. I zdarza się kolejne zakochanie w nadziei, że "tym razem się uda i życie wreszcie nabierze jakiegoś sensu".

Taki związek nie może spełnić pokładanych w nim nadziei i oczekiwań. Nie może, bo w zakochaniu przyciągają się pozytywne projekcje, które w trakcie związku konfrontują się z tym, jakie wzorce myślowe i zachowań rzeczywiście animują zakochanymi. I pozytywne projekcje zamieniają się na negatywne, bo "zakochani" są nieświadomi tego, co i dlaczego nimi animuje.

To, co w zakochaniu nazywane jest miłością, miłością nie jest, jest potrzebą dopełnienia jakiegoś niepełnego ja – "ego". Do zakochania ciągnie iluzoryczna nadzieja - obietnica, że ktoś nas uratuje, że dzięki drugiej osobie doświadczymy wreszcie jakiejś pełni szczęścia, jakiejś realizacji przez dopełnienie przez drugą osobę – „ukochaną” lub „ukochanego”. Dopenienie czego? Jakichś "braków i dziur" w sobie?

Takie zakochanie jest ucieczką przed sobą - przed spotkaniem się ze sobą w samotności, przed rozpoznawaniem i przyjrzeniem się swoim ranom.... W zakochaniu namiętność i pożądanie jest wyrazem głodu nie do zaspokojenia, wyrazem konieczności uleczenia niezagojonych ran nie do uleczenia. Zakochani próbują zapełnić ten głód i leczyć swoje rany czyjąś obecnością, bliskością, intymnością, czyimś ciałem, czyimś zachwytem, akceptacją, atencją, pożądaniem, ekstazą szczytowych momentów... Ale to nie jest miłość. Tego głodu żaden ktoś z zewnątrz nie jest w stanie zaspokoić ani nikt inny nie jest w stanie uleczyć tych ran.

Miłość nie jest historią jakiegoś braku, który musi zostać czymś zapełniony. Miłość nie jest tęsknotą za iluzjami, która popycha istoty ludzkie do zakochiwania się, a potem do przeżywania rozczarowań lub tkwienia w związkach uzależnień pozbawionych miłości.

Żadna „ukochana” osoba nie może być "wybawicielem", nie może być dopełnieniem. Jest raczej potencjalnym „nauczycielem”, który może obnażać nasze projekcje i iluzje, oczekiwania i tęsknoty. A jeśli szczerze pragniesz prawdy i otwierasz się na ekspansję świadomości czyli uświadamianie sobie tego, co dotąd było nieświadome, to „ukochana” lub „ukochany” może stać się "wspólnikiem" w obnażaniu iluzji o sobie.

Oczywiście, że istnieją relacje oparte na miłości, na umiłowaniu prawdy, ale te są szczere i uczciwe. Takie relacje i związki romansowe oparte są na byciu w przy-jaźni. Ale czasem zdarzają się relacje "jednostronne",(jedna strona otwiera się na relację z milością, a druga zakochuje się), wtedy nie mogą być kontynuowane w przy-jaźni, rozpadają się.

Każdy wzór (jakieś przekonanie inicjujące konretne dzialania i zachowania), który w życiu powtarza się jako cykliczne doświadczenie, zmusza do wielokrotnego przeżywania tego wzoru. Doświadczenie powtarza się, dopóki nie stanie się "lekcją".

To, co nas pociąga w innych, jest tym, co nie zostało w pełni przeżyte wewnętrznie, uświadomione i uwolnione w sobie. Tak samo to, co nas odpycha od innych jest tym, co nie zostało głęboko wewnętrznie przeżyte, uświadomione i uwolnione.

Każde doświadczenie może stać się "lekcją", kiedy następuje głębokie, świadome wewnętrzne przeżycie tego doświadczenia i uświadomienie sobie powodów powtarzalności wzoru, który animował umyslo-ciałem. Wtedy takie doświadczenie staje się inicjacją - kolejnym krokiem w dojrzewaniu do prawdy i ekspansji samoświadomości; taka inicjacja uwalnia od przywiązania i doświadczania na przykład iluzji o zakochaniu i relacjach związkowych.

Uwolnienie od powtarzalności pewnych doświadczeń następuje dzięki uświadamianiu iluzji - projekcji, które wcześniej nieświadomie uznawaliśmy za prawdę o sobie i o innych. Rozpoznanie wzoru przyciągania i odpychania, pożądania czegoś i odrzucania następuje dzięki głębokiemu przeżyciu tych doświadczeń w sobie. Wtedy zmienia się nasza wewnętrzna relacja z tym wzorem - przez świadome przyjęcie i głębokie przeżycie takiego doświadczenia w sobie - następuje uwolnienie. Rozpuszcza się uzależnienie od wzorów, które generowały to doświadczenie.

I z coraz większą ufnością przyjmujemy to, co zawiera każdy obecny moment i to, co ujawnia się jako kolejne doświadczenie. I przyjmujemy, jakbyśmy sami je wybrali, jakby każdy moment i każde doświadczenie było dla nas darem Ducha, (absolutu, wszystkości, jaźni...).

„Każdą chwilę naszego życia, każdą chwilę, która jest nam dana do przeżycia, potrzebujemy przeżyć bardzo głęboko. Jeśli potrafisz przeżyć głęboko jedną chwilę swojego życia, możesz nauczyć się żyć tak samo we wszystkich pozostałych chwilach swojego życia”.
- Thich Nhat Hanh

Wiele lat temu zainicjował się we mnie proces prześwietlania oszustw i trików umysłu, według których działałam, a byłam ich nieświadoma. I oddałam się temu procesowi rozpoznawania i uświadamiania różnych wzorców myślowych i działania, który trwał przez lata. Bywało to na początku bardzo bolesne, ale potem pojawiła się nawet "dziecięca" ciekawość: co jeszcze może się ujawnić, uświadomić, prześwietlić? Miłość jako umiłowanie prawdy od wielu lat jest dla mnie drogowskazem.

Świat przyciąga nasze zmysły i umysł do akceptowania iluzji, a Duch przyciąga serce i umysł do rozpoznawania prawdy. I życie zawsze weryfikuje wszystko to, czym żyjemy,w co wierzymy, co uznajemy za prawdę. To, czego doświadczamy, jest doskonałym odzwierciedleniem naszego stanu świadomości i poziomu zrozumienia. Dla uwarunkowanej świadomości na etapie poznawania siebie całkowita uczciwość jest niezbędnym warunkiem, inaczej każda droga, każda relacja, w której brak szczerości staje się nieporozumieniem i przynosi rozczarowanie.

Na tej ścieżce jest wiele pułapek. Im głębiej sięgamy, tym bardziej pułapki stają się "wyrafinowane". Wiedza teoretyczna nie jest tym samym, co prawda płynąca z uświadomienia. To, że ktoś wie na przykład, że "w Boskiej Strukturze Świadomości Absolutnie WSZYSTKO Zrodzone Jest Z MIŁOŚCI" albo "Wszyscy w swojej istocie jesteśmy niewinni i wszystko jest z miłości" wcale nie znaczy, że jest tego świadomy, że wynika to z wewnętrznego doświadczenia i rozpoznania tej prawdy. I jeśli to tylko wiedza teoretyczna, to w innym momencie ten sam ktoś może twierdzić, że "Małe kłamstewka, żeby nie sprawiać przykrości komuś, są niewinne" i w taki sposób działać kłamiąc i oszukując. A przecież na poziomie "skafanderków" ludzkich form wciąż współtworzymy międzyludzkie relacje. I wplatając w nie kłamstewka i kłamstwa współkreujemy taki świat - sen zakłamany tu i ówdzie. 

Tak, w swej istocie wszyscy jesteśmy niewinni, ale w trakcie przebudzania do prawdy oodkrywa się, że kłamstwa nie są wyrazem miłości, lecz jej braku. Ulegając iluzji odrębności zapominamy, że jako istoty ludzkie doświadczamy tego, w co wierzymy, bo to w co wierzymy kreuje nam światy do doświadczania. Zdarza się więc, że sami siebie oszukujemy nieświadomie. I kłamiemy dla jakichś korzyści ja - "ego" albo ze strachu przed obnażeniem jakiejś części tego ja - "ego" w obronie ja - "ego", czyli w rezultacie nadal dla jakiejś korzyści. To są przejawy umiejętności mistrzunia iluzji, ja - "ego". Takie rozpoznania są w zasobie moich doświadczeń, które prowadzą do ZROZUMIENIA zasad działania zakłamanego świata tworzonego przez to, w co ludzkie istoty uwierzyły w procesie wychowywania w takim świecie - śnie. I właściwie wtedy jesteśmy śnionymi przez taki świat - sen "marionetkami".


Mistrzunio iluzji potrafi czasem wykonywać misterną, wyrafinowaną pracę próbując naginać różne pojęcia (koncepty) do swoich potrzeb. I na przykład: małe kłamstewka - żeby nie sprawiać przykrości komuś - uznawać za niewinne. Utrzymanie iluzorycznego obrazu siebie jako uczciwej/uczciwego jest niezbędne dla dobrego samopoczucia, ponieważ uwarunkowana świadomość zawsze ma tendencję do dążenia do przyjemności i unikania cierpienia; a dostrzeżenie tego wzorca - tej prawdy w sobie mogłoby sprawić ból. Jednak ten wzorzec tylko wtedy może się rozpaść, kiedy w samoobserwacji i uczciwości wobec siebie możliwe staje się dostrzeżenie i głębokie przeżycie tego wzorca w sobie. Wtedy następuje uświadomienie, a w rezultacie zrozumienie przyczyn i skutków takiego wzorca i uwolnienie go w sobie.

Będąc świadomą myślących się myśli i znając skutki "niewinnych kłastewek" (z zasobu danych mi doświadczeń i "lekcji") wiem, że nie ma różnicy między kłamstewkami i kłamstwami, dlatego świadomie kiedyś wybrałam uczciwość i prawdę. Przede wszystkim wobec siebie. I odkryłam, że będąc uczciwymi wobec siebie, stajemy się jednocześnie uczciwi wobec innych. Uczciwość i prawda po prostu ze mną rezonują. Nie wiem, nie mam pewności, czy kiedyś jakiś strach nie spowoduje, że nagle jakieś kłamstwo się zamanifestuje. Jeśłi nawet, to będę już tego świadoma. I jeśli Duch, Świadomość "pozwoli", to będę świadomie być z tym, co ze mną rezonuje: w miłości i przy-jaźni ze sobą.

Czuję miłość i zrozumienie, nawet jeśli ktoś kłamie i oszukuje, bo wiem, że każdy ma swoją „ścieżkę”, swoją prawdę i każdemu dane są takie doświadczenia, jakich potrzebuje. I wiem, że nie jest łatwo oddać się procesowi uświadamiania i rozpoznawania tego, w jaki sposób ja - "ego" nami animuje i co przez to współkreujemy. Ale jeśli ktoś próbuje wciągać mnie w swoje prawdy o niewinności kłamstw i oczekuje ode mnie współtworzenia takiego zakłamanego świata i współuczestniczenia w takim świecie - śnie, to tym samym próbuje narzucać mi swoją narrację i swoje przekonania ograniczając moją spontaniczność i prawdę, więc odmawiam i mówię: nie, dziękuję.

Kocham Cię ktosiu i błogosławię twoją ścieżkę, twoje doświadczenia, twój stanu świadomości i zrozumienia siebie, twoją prawdę. Może to mądrość a może głupota, może to naiwność z mojej strony - nie wiem, ale wiem, że nie mogę współuczestniczyć w podążaniu za takimi prawdami. Jestem świadoma, że prawdy wyrażane przeze mnie mogą być tak samo względne, że to, co jest wyrażane w danej chwili, nie pretenduje do bycia prawdą absolutną, bo nią być nie może.

Bezwzględna prawda istnieje poza słowami. A prawda wyrażana słowami zawsze staje się prawdą względną, bo fragmentaryczną, więc nie jest pełną. Można jednak wyrażać coś spontanicznie i prawdziwie na dany moment nie dokonując ocen i osądów innych względnych prawd ani nie zaprzeczając ich względnej prawdziwości czy słuszności, będąc świadomym, że ta prawda także jest względna. Jednak jedne względne prawdy oddalają nas od prawdy absolutnej, a inne zbliżają.
I różne prawdy względne współtworzą i podtrzymują różne światy - sny. A jakąkolwiek prawdę stwarzają nasze myśli, takie otrzymujemy doświadczenia i zrozumienie tej prawdy, w jaką wierzymy.

Zawsze doświadczamy takiego świata - snu, jaka jest nasza prawda na dany moment. I czasem dany jest nam wybór: podążać za prawdą, która z nami rezonuje albo z jakichś powodów poddawać się prawdom głoszonym przez innych. Którąkolwiek z takich względnych prawd akceptujemy, ona zawsze przekształca się w nasze doświadczenia. A życie te prawdy weryfikuje.

Każdy moment może precyzować naszą prawdę i umożliwia otwieranie się na coraz bardziej nieograniczoną prawdę - jeśli jest nam to dane. Życie w zgodzie z prawdą, która może ulegać zmianom, może być redefiniowana i stawać się coraz bardziej nieograniczona, jest manifestacją wolności i miłości. 

Tak, Jedno, jedna jaźń, jeden Duch, jedna świadomość doświadcza miliardami "skafanderkowych" form w nieskończonej wielości światów - snów. Wszystkie te światy - sny i formy pochodzą z miłości, ale światy, które wspótworzymy tym w co wierzymy - tym, co myślimy i jak działamy - co uznajemy za prawdę, bywają różne. Dlatego nasze doświadczenia też bywają różne.

Gdy odkrywamy miłość w sobie, sobą, kończą się poszukiwania na zewnątrz tego, co odkrywa się w sobie. A obrazy iluzorycznych projekcji na lustro tego, co na zewnątrz, rozwiewają się.

„Dobra wiadomość jest taka: jeśli potrafisz rozpoznać iluzję jako iluzję, ona się rozpływa”. - E.Tolle

sobota, 25 kwietnia 2026

"PRZEBUDZANIE", EKSPANSJA ŚWIADOMOŚCI,

 

Przebudzenie” ze snów o oddzieleniu ja od Ja-źni, (Jedni wszystkiego, wszystkości, całości) i jej źródła to doświadczenie, którego następstwem bywa wielka zmiana, jak „kwantowy przeskok”. to uwolnienie od doświadczania światów - snów, w których iluzja oddzielenia uznawana jest za prawdę.

To doświadczenie  "przebudzanie" może się powtarzać co jakiś czas i sprowadzać umysło-ciało do coraz głębszego samo-zrozumienia, samo--świadomości. Wielka zmiana dokonuje sie "kroczkami kwantowymi". Za każdym razem jest to inicjacja - przejście do kolejnego „etapu” istnienia, bycia, stanu samoświadomości i postrzegania zjawisk. Inicjacja - manifestacja dojrzałości - gotowości do nowego stanu istnienia, posrzegania i sposobu doświadczania.

Zdarza się, że w pewnym momencie kolejne doświadczenie „przebudzania” staje się tak intensywne, że inicjuje głęboką zmianę ku całkiem nowemu sposobowi bycia i postrzegania. Dlatego umysło-ciało po każdym takim doświadczeniu "szaleje, wariuje"... Umysł popada w chaos, a ciało doświadcza kumulacji „przedziwnych” symptomów.

Umysł czyli to, z czym "ja" jest utożsamione, szaleje za każdym razem, kiedy następuję doświadczenie odzierające taki umysł z kolejnych warstw iluzorycznych wyobrażeń o sobie, o innych i o świecie, które to wyobrażenia i projekcje umysł wcześniej nauczył się postrzegać jako jedyną rzeczywistość.

W takim stanie doświadczania "przebudzania" umysłowi zostaje odebrana jego podstawowa funkcja w świecie - śnie o oddzieleniu od całości jaźni – potrzeba ciągłego kontrolowania zjawisk swoimi interpretacjami i podejmowania prób zarządzania tym, co się wydarza. Umysł zaprogramowany do tych funkcji nie jest w stanie na przykład uznać prostego, bezmyślnego (bez myśli) stanu bycia - obecności (samoświadomego istnienia Jestem) jako rzeczywistości. 'Tak jak głowa odwrócona tyłem do źródła światła nie jest w stanie zobaczyć źródła światła i widzi tylko swój cień, tak umysł, który nauczył się interpretować tę obecność jako nieobecność, nie jest w stanie dostrzec ani zrozumieć tej obecności.' Chyba, że jakieś doświadczenie "zatrzęsie" i naruszy strukturę takiego umysłu.

Tak zaprogramowany umysł – ja wierzy, że źródło światła nie istnieje, a jeśli... nawet... istnieje, to i tak umysł - ja wierzy, że od tego światła i jego źródła wraz z ciałem pozostaje oddzielony. A gdy następuje doświadczenie "przebudzenia" z iluzji - umysł może być nawet przerażony.

Dopiero oswajanie umysłu z tym doświadczeniem sprawia, że umysł jest przestrajany, a przerażenie stopniowo zamienia się w strach, a następnie w ciekawość. I tak tworzy się nowy sposób postrzegania przestrajanego umysłu. To jednak wymaga przede wszystkim intencji: uczciwości wobec siebie i zaufania do procesu, otwarcia na nieznane. Wtedy proces ten prowadzi do przestrojenia umysło-ciała przez samo-naprawę (w tym przede wszystkim układu tzw. nerwowego).

Forma ludzkiego ciała - ten "rozregulowany" wcześniej „odbiornik” - dostraja się do nowego stanu i sposobu istnienia, doświadczania i wyrażania z tej nowej perspektywy postrzegania. Umysło-ciało potrzebuje dostrajania się do funkcjonowania i działania z nowej perspektywy.

Kiedy umysł – ja (utożsamiony z ideą oddzielenia od całości Jaźni funkcjonuje w ramach nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych, wewnętrznego „rozdarcia”) próbuje przełożyć jakiś wgląd przekraczający jego „dualne postrzeganie” np. dobra i zła na jakiś własny obraz Jaźni, to w rezultacie tych starań tworzy bałagan, popada w chaos. Gubi się w paradoksach. Może nawet interpretować to doświadczenie jako rozpadanie się, burzenie całego świata. I popadając w chaos zaczyna interpretować wszystko, co postrzega jako bezsens i umysło-ciało popada w apatię albo przygnębienie tzw. depresję. To oznaka, że umysł nie radzi sobie z interpretacją "jasności" doświadczenia „przebudzenia”, bo nie jest w stanie tego doświadczenia w pełni przetworzyć. I dlatego umysł domyślnie przyjmuje narrację wyczerpania, a układ nerwowy wraz z całym ciałem podąża za tą interpretacją umysłu. Bezpieczną przestrzeń dla takiego stanu umysło-ciała może stworzyć skupienie uwagi na obserwacji.

Jeśli jest już samo-świadome, że nie ma "konieczności" porzucenia umysło-ciała w poszukiwaniu ulgi (tym są na przyklad próby samobójcze albo narkotyki czy tzw. leki antydepresyjne), lecz "koniecznością" jest jego przyjęcie, przeżycie i "wybrzmienie" takiego doświadczenia - świadome przeżycie w sobie (w bezpiecznej, neutralnej przestrzeni obserwującej bez oceniania i oczekiwań) tego doświadczenia aż do jego naturalnego wygaśnięcia. Umysł teraz będzie potrzebował bardziej precyzyjnych metafor. (Jak do pisania poezji o prozie życia. ? ) I wtedy możliwym - dostępnym staje się urzeczywistnienie „nowego JA”. Takiego JA, które będzie działać w oparciu o harmonijną "mapę" umysłu, dzięki której także układ nerwowy zrekonstruuje swoje procesy neurochemiczne i znów umysło-ciało będzie mogło działać w harmonii. To możliwe, gdy na przykład umysł odkrywa:

* mogę być miłością i doświadczać radości życia – jestem miłością,

* mogę działać w miłości wiedząc, że wszystko jest wzajemnie ze sobą powiązane – wszystko jest jedną Jaźnią,

* mogę stawiać dobro innych na równi z własnym – bo wszystkie formy są istotne dla Jaźni i współzależne,

* mogę kierować się ciekawością badacza zjawisk i rozpoznawać powiązania przyczyn i skutków działania - jak działania JA wpywają na mnie jako całość,

* mogę brać odpowiedzialność za swoje działania – będąc konsekwencją i manifestacją nowego sposobu działania,

* mogę obserwować i słuchać ciała, jego reakcji na to, co się wydarza – płynąć z prądami Jaźni,

* mogę słuchać tego, co nazywam intuicją i podążać za tym, co podpowiada – ufać tańcom Jedni w nowej relacji ze wszystkością i każdym bytem... i wybierać to, co ze mną rezonuje.

Forma ludzkiego ciała - ten wcześniej „odbiornik” staje się "generatorem". I umysło-ciało JA może zacząć przeżywać życie jak poezję. Poezja tak jak miłość może pomieścić w sobie wszystkie doświadczenia, nawet najbardziej skrajne, najbardziej ekstremlne... już bez interpretacji, z zaciekawieniem przyglądając się pięknu kolejnych wglądów, rozpoznań albo ich braku. Teraz proza życia staje się poetycką metaforą. Bo umysł – JA może zmienić siebie w metaforę Prawdy. A życie dla umysło-ciała JA staje się sztuką Istnienia w Jedni z Jaźnią w każdym doświadczeniu,w miłosnej relacji z Wielkim Duchem i Źródłem Źródeł...

Inwolucja (kurczenie ku doświadczaniu coraz większych samo-ograniczeń form, "zniewolenia") i ewolucja (rozprzestrzenianie ku doświadczaniu coraz większej swobody, "wolności") są jak wdech i wydech Absolutu - Wielkiego Ducha.

piątek, 10 kwietnia 2026

INICJACJE W PROCESIE DOJRZEWANIA

 Niemożliwe jest doświadczanie przyjaźni ani miłości, gdy nie ma otwartości na ekspansję samoświadomości, samopoznanie - rozpoznawanie iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i dojrzewanie istoty poprzez doświadczenia w skafanderkach ludzkiej formy.

Bycie w przyjaźni to wspólne bycie (w) przy Jaźni. To relacja oparta na szczerości, uczciwości, zaufaniu, szacunku. PrzyJaźń nie jest wyrazem iluzorycznych wyobrażeń opartych na fałszywych przekonaniach, które zasłaniają prawdę o miłości przyJaźni. Przyjaźń jest wyrazem miłości. Miłość przyJaźni to samoświadomość Jedni. Przejawami Jedni są wszystkie skafanderki form ludzkich ciał. Kiedy skafanderkowe "ja" ulega iluzji oddzielenia, realizuje i doświadcza iluzji miłości, iluzji przyJaźni, iluzji rzeczywistości. Dopiero otwarcie na ekspansje samoświadomości ujawnia te iluzje, które są przyczynami doświadczeń iluzorycznej chwilowej szczęśliwości i cierpienia. 

Gdy iluzje rozwiewają się, Rzeczywistość ujawnia prawdę i piękno istnienia w relacji miłości przyJaźni ze sobą - Jednią wszystkości.

Nadwrażliwość jest skutkiem niedojrzałości tak samo jak biegunowa wobec nadwrażliwości znieczulica. To dwie skrajności, które są przejawem naiwności. 

Nadwrażliwość = niedojrzałość = spekulująca, manipulacyjna naiwość (iluzoryczna mądrość, spryt), które przejawiają się tęsknotą za przyjaźnią i miłością, za wzajemnością. A te są nieosiągalne, gdy "ja" wierzy w fałszywe przekonania o miłości przyjaźni i wzajemności. Istota doświadczająca istnienia poprzez kreację skafanderkowej ludzkiej formy "Ja" dojrzewa, kiedy zaczyna dostrzegać te iluzje fałszywych wyobrażeń o miłości, przyjaźni i wzajemności.

Ale proces dojrzewania bywa trudny, bo wymaga kolejnych "inicjacji" w otwartości na nieznane. I tak jak w wielu tradycjach rdzennych ludów, które miały znacznie głębsze połączenia z Naturą i Duchem (pozamaterialnym istnieniem) niż współczesny człowiek, inicjacje bywają bolesnymi doświadczeniami. Są jednak niezbędne w procesie dojrzewania. 

Każda inicjacja jest doświadczeniem konfrontacji z kolejną warstwą fałszywych wyobrażeń o sobie, pod którymi ukryta jest prawda. To, co wydaje się straszne i trudne do przejścia, zanika w trakcie procesu inicjacji ujawniając coraz głębsze wglądy i rozpoznania. Dojrzałość odkrywa prawdę i piękno Rzeczywistości - rzeczy w istocie...

piątek, 3 kwietnia 2026

O EKSPANSJI SAMOŚWIADOMOŚCI I PROCESACH ZMIAN...

Znajomość jakiegoś proroctwa (czy czyichś dalekosiężnych planów albo narracji) nie jest jednoznaczna z koniecznością doświadczania tego proroctwa czy planów lub narracji. Znajomość jakiegoś proroctwa nie powoduje, że musi ono spełnić się w twoim czy moim doświadczeniu. 

Istnieje obecnie wiele różnych proroctw dotyczących tego okresu czasu na Ziemi. Są bardzo różne proroctwa, jakby były całkowicie różnymi scenariuszami tego, co ma - może wydarzyć się w ziemskim świecie na planecie Ziemia. Nie każde proroctwo rezonuje z każdym... A każdy może rezonować z innym proroctwem zgodnie z "oprogramowaniem", jakiego doświadcza czyli z tym w co wierzy i z jakimi przekonaniami jest utożsamiony (identyfikuje się). 

Rozpoznawanie i ujawnianie owego "oprogramowania" i wynikających z niego ograniczeń, rozpoznawanie i ujawnianie się tego, co było ukrywane (nieuświadomione) przez tysiące lat - wszystkich iluzji o rzeczywistości, wszystkich fałszywych wyobrażeń o sobie ograniczających samo-świadomość - jest wyrazem ekspansji samoświadomości. 

Niektórzy ludzie przechodzą obecnie przez bardzo trudne doświadczenia. W różnych rejonach na Ziemi trwają wojny i konflikty "interesów". Ale też w różnych miejscach na Ziemi istoty ludzkie (świadomość doświadczająca w formach ludzkich ciał) przechodzą procesy oczyszczania zbiorowego bólu, cierpienia, traum itp. związanych z doświadczeniami przodków (trwających przez tysiące lat) i z obecnymi doświadczeniami istot ludzkich żyjących na Ziemi. To oczyszczanie jest nieuniknioną częścią procesu transformacji - dojrzewania istot ludzkich i ekspansji samoświadomości, który trwa mimo... a może raczej dzięki i pod wpływem ujawniania coraz głębszego "cienia" ludzkości. To ujawnianie umożliwia uświadamianie tego, co było ukryte przez tysiące lat. 

Mamy do czynienia z czymś, co można by nazwać przeskokami osi - linii czasu. "Stary" świat, w którym wciąż od tysięcy lat toczą się wojny, holokausty, zbrodnie, konflikty, walki itp. staje się coraz bardziej szalony, a jednocześnie coraz bardziej ujawnia się i obnaża "natura" tego "starego" świata. 

Jednak obecnie - gdy pojawiają się sytuacje, które wydają się kierować w jakimś określonym kierunku - następują niespodziewane, zaskakujące zwroty akcji w innym kierunku. Różne sposoby działania, które były skuteczne do tej pory, nagle okazują się nieskuteczne. A relacje międzyludzkie, które były nieszczere, rozpadają się. Różne podejmowane akcje nie przynoszą już oczekiwanych rezultatów, a reakcje na te akcje coraz bardziej zaskakują i będą zaskakujące coraz bardziej. Będą też coraz trudniejsze do przewidzenia. 

Zwroty akcji, zaskakujące reakcje i zmienność kierunków to przykład "przeskoków osi - linii czasu". Dla jednych wygląda to na ujawniający się coraz większy chaos budzący coraz większy strach, napięcia, eskalacje emocji i konfliktów, dla drugich jest to manifestacja eskalacji prowadząca do rozpadu "starego" świata. Dla tych drugich ważne jest, by dbać o uważne utrzymywanie w sobie spokoju, harmonii i równowagi. Najistotniejsza teraz jest uważność, by nie ulegać temu, co wciąga w konflikty i dbanie o to, by nasza energia nie zasilała już "starego" świata. 

Wszystko będzie się zmieniać coraz szybciej. Coraz bardziej zaskakujące zmiany będą następować. Dlatego dla tych, w których świadomość ekspanduje, najważniejszym sposobem działania jest nie-działanie w konflikcie z tym, co na zewnątrz i przede wszystkim pozostanie obserwatorami. Wówczas wszystkie nasze działania mogą płynąć ze stabilnego centrum - ciszy serca, miłości źródła (boskiej miłości), z natchnienia Ducha, a nie pod wpływem emocjonalnego chaosu zasilającego konflikty. Dzięki temu z naszego centrum mogą wyłaniać się nowe jakości relacji, które będą stanowiły podstawę "nowego" świata wyłaniającego się spoza chaosu "starego". Wewnętrzny balans, harmonia stają się manifestacją ekspansji samo-świadomości i takich wibracji energii, które przesuwają ku całkiem innemu sposobowi doświadczania i działania...

Jeśli otwieramy się na ekspansję samo-świadomości, oddajemy się temu procesowi, otwieramy się jednocześnie na nowe jakości współistnienia. Nasze ciała potrzebują dostosować się do nowych wibracji energii i nowego sposobu doświadczania. Dlatego proces ten bywa "trudny", a momentami może być nawet bolesny zarówno na poziomie fizycznym i psychicznym. Ważne, by ufać intuicji w otwartości na nieznane.

Temu procesowi może towarzyszyć dezorientacja. Chodzi o to, że doświadczanie nowych stanów istnienia (np. błogości czy radości bez żadnego konkretnego powodu) przestaje być możliwe do wyrażenia "starymi sposobami komunikacji". A stare zasady, zwyczaje, reguły, nawet prawa i sposoby działania przestają mieć znaczenie. Racjonalizacja doświadczeń jakby "nie z tego świata" traci sens. To właśnie są objawy "przeskoków kwantowych" między "starymi "i "nowymi" stanami istnienia, które są różnymi sposobami doświadczania tego, co zwykle nazywamy rzeczywistością. Nie rozumieją tego ci, którzy jeszcze w pewnym sensie nie są na to gotowi. 

Te doświadczenia "przeskoków kwantowych" nasilają się i stają się doświadczeniem coraz większej liczby istot ludzkich, ponieważ ulegają w nich rozpadowi stare wzorce myślenia i działania. Odczuwanie silnych, intensywnych energii będzie coraz bardziej świadome i coraz mniej bolesne. Ekspansja samoświadomości będzie kierować ku coraz większej odwadze działania zgodnego z nowymi wzorcami jakby "nie z tego świata". Z tego powodu może być jeszcze odczuwana dezorientacja, ponieważ gdy następuje "rozdzielanie światów"; przenikają się one wzajemnie i będą się przenikać jeszcze przez jakiś czas. Ich przenikanie powoduje dezorientację. Ta dezorientacja jest naturalną częścią procesu intensywnego uwalniania i oczyszczania (z) przeszłości czyli uwalniania z przywiązania do wzorców (myślenia i działania) "starego" świata i utożsamiania z nimi.

Dlatego też nasza telepatyczna intuicja, która jest całkowicie naturalną cechą (zakrytą przez wzorce "starego świata"), może teraz ujawniać się i wzrastać. Tak jak samoświadomość.

Ta część w nas - nasza naturalna umiejętność, która intuicyjnie wyczuwa prawdę i może komunikować się pozasłownie z innymi formami, będzie się rozwijać i łączyć nas poprzez rezonans nowych wibracji energii. Jeśli teraz czujesz się osamotniona/y, to dzięki temu rezonansowi przestajesz odczuwać osamotnienie, a zaczynasz odczuwać coraz większą miłość i zrozumienie dla różnych zjawisk "starego" świata.  I przestają mieć znaczenie idee, koncepty, przekonania, proroctwa, plany, narracje, opinie i oczekiwania innych, którzy nie rozumieją jeszcze, czym jest proces ekspansji samoświadomości.

To zrozumienie prowadzi do wyzwolenia od "starego" świata. Intuicja jest naszym naturalnym darem, więc także intuicja "telepatyczna" będzie się rozwijać. Intuicja jest naszą "inteligencją serca". Dzięki niej poczujesz, że możesz być sobą w tym świecie. Będziesz obserwować kiedy i w jakich okolicznościach możesz już być sobą, a kiedy jeszcze coś blokuje bycie w pełni sobą. Rozpoznając te blokady i uwalniając je w sobie otwieramy się na coraz bardziej odważne wyrażanie prawdy serca i tego, na co wskazuje nasza intuicja.

Emocje i uczucia gniewu, smutku, żalu - gdy się aktywują - są jak drogowskazy - pokazują kierunek, w którym warto skierować uwagę, by możliwe było samouświadamianie i rozpoznanie tych blokad w sobie, uwalnianie ich i odzyskiwanie zablokowanej energii. Odzyskana energia wzmacnia odwagę  wyrażania prawdy serca i dokonywanie zmian w procesie ekspansji samoświadomości.

Jeśli czujesz, że w twojej głębi coś pragnie zmiany, oddaj się zmianom, działaj, płyń z tym prądem, ale nie rób nic, kiedy nie czujesz, że potrzeba działania wynika z intuicyjnego czucia czyli z głębi siebie, z potrzeby bycia prawdziwym, samoświadomym sobą. 

W głębi serca, w naszej istocie, esencji wszyscy jesteśmy Miłością wszechogarniającą i wszechprzenikającą. Wyrażanie siebie z głębi serca ma zdecydowanie inną jakość niż pozostawanie w konflikcie z otaczającym "starym" światem i jego przejawami (z powodu przywiązania do wzorców myślenia i działania tego "starego" świata). Tak samo ekspansja samoświadomości jest różna od świadomości ograniczonej i utrzymującej (tak zwaną duszę wraz z ciałem) w nieświadomym wewnętrznym skonfliktowaniu skorelowanym (współbrzmiącym w rezonansie) z zewnętrznymi konfliktami "starego" świata. Ekspansja samo-świadomości uwalnia istotę (duszę wraz z ciałem) od doświadczania cierpienia, jakie oferuje "stary" świat. Na tym między innymi polega różnica między jakością doświadczania "nowego" i "starego" świata. Zmienia się sposób doświadczania.

  

 


poniedziałek, 23 marca 2026

MĄDROŚĆ = MIŁOŚĆ = SAMOŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA

Mądrość to bycie jak lustro obserwujące zjawiska bez oceniania. Zjawiska widziane są bez zniekształceń myślowymi osądami ani komentarzami. A jeśli myśli pojawiają się to mądrość wie (jest samoświadoma), że wszystkie myśli mają takie samo znaczenie - wszystkie są ta samą wibrującą energią, tak samo jak wszystkie formy niematerialne, wszystkie obrazy i rzeczy są jedną energią świadomości (jaźni - jaźnią się, przejawiają).
Nadajemy im znaczenie, gdy zachodzi taka potrzeba, ale z natury wszystkie myśli, wszystkie formy i obrazy są sobie równe.

Mądrość (wszechwiedząca) wie wszystko, bo jest umiejętnością intuicyjnego łączenia się ze świadomością we wszystkim, z każdą formą, z każdym przedmiotem i człowiekiem bez przywiązania do tej wiedzy. Gdy Ja obserwuje wszystko w zakresie świadomości, przejawia się wiedza na temat tego, na co patrzy, a jeśli obserwuje siebie, rozumie siebie pełniej i staje się bardziej samoświadome - Ja, Które Jest...
Mądrość, która widzi, obserwuje i akceptuje wszystko bez strachu i  przywiązania do tego, co obserwowane, bez reaktywności wobec obserwowanego. Jest uważnym, samoświadomym byciem.

Mądrość jest świadoma nieustannego procesu (tańca) przywiązywania się form obdarzonych poczuciem ja do wiedzy i nawyków oraz uwalniania przywiązania do wiedzy i nawyków. Mądrość jest świadoma, że najbardziej nietrwała i zmienna jest wiedza o zjawiskach tego świata. Wiedza określa sposób funkcjonowania w strukturach tego świata i odgrywania w nim różnych ról. Ale gdy pojawia się jakaś myśl, a potem kolejna, wiedza w danej chwili ulega zmianom, a wraz z nią zmienia się każda chwila. Mądrość odczuwa tę zmienność jako naturalny, przepływ wiedzy. I jest świadoma tej zmienności, gdyż wiedza może ulegać nieustannej przemianie i naturalnym zjawiskiem tego świata są ograniczenia "ja" chwilowym przywiązaniem do jakiejś wiedzy.

Mądrość jest stabilną naturą świadomości, która nigdy się nie zmienia. Jest rdzeniem naszej istoty i pozostaje jasna, czysta i nietknięta. W najtrudniejszych chwilach, sytuacjach i czasach w tym świecie umożliwia zachowanie spokoju, stabilności, harmonii i ufności. Pozwala adekwatnie do sytuacji działać spontanicznie zgodnie z tańcem całości, wszystkości, uniwersalnej jedni.

Mądrość jest miłością łączącą w jedności wszystkość z indywidualnością. Mądrość miłości jest stanem prawdziwego Ja, Które Jest. Rozkwita, gdy usuwane jest (rozpuszczane) przywiązanie "ja" do myśli, które tworzą iluzję oddzielności form przejawów (jaźni - jaźniących się) także iluzję oddzielenia prawdziwego Ja od całości wszystkich form i od jedności ich współistnienia i współoddziaływania.

Żadna przejawiająca się (zamanifestowana) forma nie mogłaby istnieć bez odpowiedniego środowiska w przestrzeni i bez współzależności z innymi formami współtworzącymi to środowisko.

Mądrość jest wszechprzenikającą miłością, która najpełniej wyraża się wolnością od strachu dzięki neutralności postrzegania zjawisk bez osądów a nawet dzięki zachwytowi nad pięknem wszystkich jaźniących się form i zjawisk.

Tylko mądrość, która jest miłością, może uwolnić istotę ludzką od cierpienia i strachu. Dzięki miłości dokonuje się proces wyzwalającej przemiany i ekspansji samoświadomości.
 
Wdzięczność, ufność, uczciwość i szczerość, oddanie miłości i mądrości absolutnej (wszechogarniającej i wszechprzenikającej) aktywuje zmiany i cały proces przemiany - dojrzewania do wyzwolenia z cierpienia i przebudzenia w sobie samoświadomości mądrości, która jest miłością.

Mądrość nie jest wiedzą nabytą w tym świecie, ponieważ wiedza pochodząca z tego świata opiera się na doświadczeniach różnych narodów, ras, religii, kultur i społeczności opartych na współtworzących je indywidualnych "ja", których wiedza jest ograniczona do odgrywania różnych ról w tych strukturach i utrzymuje "ja" w poczuciu oddzielenia od wszystkości.

Mądrość, która jest miłością jest uniwersalna i należy do wszystkości (niezmiennej i zmiennej jednocześnie). Mądrość widzi prawdę i iluzje ze współczuciem i zrozumieniem. 

Mądrość jest błogością istnienia, radością życia. Szczęśliwość bez przyczyny jest jak nektar kwiatu mądrości.

Ta mądrość jest jednością niezmienności i zmienności wszystkich przejawów, to także wolność prawdziwego Ja od "mienia racji" w sprawach dotyczących tego świata i uwarunkowanej, bo ograniczonej iluzorycznymi przekonaniami wiedzy o zjawiskach i relacjach także międzyludzkich w tym świecie. Bo ta mądrość pochodzi spoza tego świata (snu), choć ten świat (sen) przenika jak wszystkie inne światy (sny) jako samoświadomość Jestem Śniącego Się Sobie Ja, Które Jest... ☺️

Mądrość pozwala na funkcjonowanie w tym ziemskim świecie, korzystanie z wiedzy pochodzącej z tego świata w sposób, który nie ogranicza mądrości i umożliwia jej manifestację. 

poniedziałek, 16 marca 2026

TANIEC PRZEJAWÓW...

 Uczucia, emocje, myśli... 

jak kolorowe wstążeczki tańczą 

poruszane prądami wiatru... 

wszechwiecznego oceanu... świadomości. 

Uczucia, emocje, myśli 

jak  zmarszczki na falach energii 

wibrującej w nieskończonej 

i wiecznej przestrzeni... świadomości;  

obserwowane zbiegają się w punkt 

i znikają albo... rozwiewają się 

w drodze powrotnej do swojego źródła... 

jak dźwięki w bezbrzeżnej ciszy...






piątek, 6 marca 2026

MOŻESZ ŻYĆ W RAJU NA ZIEMI...

 Chcesz żyć w Raju na Ziemi? To proste:

Nie kłam, nie kradnij, nie pożądaj, nie wywyższaj się ani nie poniżaj, nie osądzaj siebie ani innych, kochaj Siebie we wszystkim i wszystko w sobie. Obserwuj, studiuj, badaj, poznawaj. A zaczniesz widzieć i rozumieć zjawiska i działania takimi, jakie są bez filtrów znieksztalcenia fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie.

Ufaj Źródłu Wszystkiego i wybaczaj wszystko... kłamstwa, kradzieże, pożądanie, wywyższanie,  poniżanie, osądy, nienawiść, zbrodnie... To one są przyczyną ludzkiego cierpienia. Jeśli cierpisz, to znaczy, że wciąż współuczestniczysz w zadawaniu cierpienia innym i sobie. Tym zrozumieniem ujawnia się w tobie boska mądrość. Ta mądrość jest zrozumieniem, jakie atrakcje oferuje ten świat - sen fałszywych wyobrażeń o sobie. Tu każdy uczy się w procesie wychowywania norm funkcjonowania w tym świecie czyli jak w nim przetrwać, jak z niego korzystać i w rezultacie uczy się także, jak być w mniejszej lub większej skali kłamcą, złodziejem, manipulatorem... 

Czy ktoś jest większym czy mniejszym kłamcą od innych, nie ma żadnego znaczenia. Kłamstwo czynione w imię tzw. dobra (nawet "najwyższego") jest tym samym, co kłamstwo czynione dla interesu. Czy ktoś mniej czy więcej kradnie, oszukuje czy dokonuje manipulacji, czy ktoś popełnia mniejsze czy większe zbrodnie też nie ma znaczenia. Każda kradzież jest kradzieżą, każde oszustwo jest oszustwem, każda manipulacja jest manipulacją, każda zbrodnia jest zbrodnią.

Każdy złodziej, kłamca, oszust i zbrodniarz potrafi racjonalizować i usprawiedliwiać swoje kradzieże, kłamstwa i zbrodnie. Dopóki nie uświadomi sobie, co czyni innym i sobie. 

Niektórzy nie są nawet świadomi, że oszukują, kłamią i kradną. Inni są świadomi, ale wierzą, że to sprytne, że w taki sposób dbają o siebie i o bliskich. Ale jedni i drudzy zasilają swoja energią i działaniami świat - sen, w którym nieuczciwość jest normą, jakby to był główny wzorzec, wzór leżący u podstawy struktury tego świata - snu. Bez uświadomienia sobie tego, co czynię sobie i innym, nie ma możliwości wyzwolenia się od zasilania takiego świata. Ale można żyć na Ziemi niezasilając go swoją energią, myślami i czynami, wtedy można żyć w Raju na Ziemi...

Ufaj Źródłu Wszystkiego, ufaj Źródłu w sobie, bo Jesteś Tym.

"Jako w Niebie tak i na Ziemi..."

W jakiego boga wierzysz, taki świat tworzysz i takie stają się twoje doświadczenia. Gdy twój bóg jest okrutny, żyjesz w okrutnym świecie, pełnym zbrodni i sam jesteś naczyniem i narzędziem okrucieństwa. Doświadczasz świata okrucieństwa utożsamiając się naprzemiennie z rolą ofiary i oprawcy. A inni dla ciebie też grają odpowiednie role: dla ofiary oprawcę a dla oprawcy ofiarę, dla wywyższonego - poniżanych a dla poniżanego - wywyższonych...

Jeśli wierzysz w boga dobrotliwego, stajesz się naczyniem i narzędziem dobroci. Ale nie zawsze to, co ty uznajesz za dobro, jest dobrem dla wszystkich, więc wszystkie próby czynienia dobra za wszelką cenę nie zawsze prowadzą do ekspansji dobra. Często bywa odwrotnie: próby narzucania innym swojej wizji dobra prowadzą do konfliktów a nawet wojen i zbrodni.

Jeśli wierzysz, że bóg jest we wszystkim, to on jest też w tobie, a ty w nim. I tak stajesz się nim we wszystkim... 

Każda religia ma swojego boga. Każdy człowiek tworzy go "na swój obraz i podobieństwo" i wierzy w boga istniejącego gdzieś na zewnątrz. A jeśli nie wierzy w boga, to boga zastępuje jakąś ideą -antybogiem.  Jednak wszyscy ci bogowie i antybogowie są różnymi przejawami Jednego w każdym i we wszystkim. Każda forma i wszystkie formy są przejawami Jednego. Gdy zdarza się to uświadomienie, Duch, Absolut przebudza formę samoświadomością i sprawia, że forma może pomieścić w sobie wszystkie przejawy Jednego... "Nie jesteś kroplą, jesteś całym oceanem zawartym w kropli." - Rumi

piątek, 13 lutego 2026

CZYM SĄ TAK ZWANE DEMONY I JAKI MOGĄ MIEĆ WPŁYW NA LUDZKIE CIAŁA - SKAFANDRY DUSZY??


Wczoraj usłyszałam, że jeśli relacja partnerska jest oparta na zaufaniu, miłości i przyjaźni, to jest ona poddawana różnym próbom, dlatego do akcji wkraczają demony. "Demony zawsze atakują piękne, wartościowe, wspierające nas relacje. Wciągają w rozmowy, które mają na celu poniżać, oczerniać twoją partnerkę lub partnera. Demony mają zadanie odciągać cię od takiej relacji, podważać zaufanie, wzniecać w tobie konflikty zaburzające przyjaźń, niszczyć szacunek i podsuwać zniekształcone obrazy twojej partnerki lub partnera. To zatruwa miłość, która opiera się na przyjaźni, szacunku i zaufaniu."

Te "demony" to niekoniecznie ;) "inni, źli ludzie". To przede wszystkim "części" ograniczonego ludzkiego umysłu, to myśli generujące konflikty i cierpienie. Myśli, które "animują" ludzkimi istotami, kiedy ludzkie istoty nie są tego świadome. Gdy istota doświadczająca w formie ludzkiej pozostaje nieświadoma tego, że "animują" nią "demony" (myśli destrukcyjne, których nie jest świadoma), wtedy inni ludzie odgrywają dla tej osoby role owych "demonów". Przez innych ludzi manifestują się nasze nieuświadomione, ukrywane przed sobą "demony" - myśli (przekonania) generujące konflikty i cierpienie.

"Demony zatem to myśli, myśloksztalty (przekonania) i powiązane z nimi emocje generujące konflikty i cierpienie. "Demony" "konstruują" albo w pewnym sensie "instalują" w ludzkich ciałach coś w rodzaju "struktury bolesnego ciała".

 Chociaż "demony" uwodzą i udają przyjaciół podsuwając różne atrakcje, to odciągają od prawdziwej przyjaźni i miłości do partnera lub partnerki id relacji, która opiera się na przyjaźni. Takie "zadanie" mają w tym świecie "demony". Obiecują różne profity i korzyści. Podsuwają różne obrazy i wizje podsycające pożądanie w twoim "bolesnym ciele". A swoją własną nieuświadomioną "demoniczność" projektują na twoją partnerkę lub partnera.

Prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z pożądaniem, ale jest przyjaźnią, współbyciem w przy-jaźni. Ta miłość uczy odpuszczania oczekiwań, jest wyrazem zaufania. Ta miłość to bliskość, na której może rozkwitać intymność, także seksualność, która nie jest wzbudzana przez pożądanie. Ta miłość może uzdrawiać nasze "bolesne ciała".

Pożądanie jest rodzajem emocji wynikającej z napięć w strukturze "ciała bolesnego". Pożądanie jest wyrazem rozpaczy i bólu wszystkich ran "bolesnego ciała" ukształtowanego przez doświadczenia ciągłego nieuświadomionego poniżania i upokarzania siebie i innych w różnych relacjach. To także wyraz psychicznego bólu ("bólu duszy") zapisanego w ciele. To ból pochodzący także z doświadczeń przodków, przekazywany z pokolenia na pokolenie jako "bolesne ciało".  Pożądanie to nieuświadomiony rodzaj głodu, który zmusza "bolesne ciało" do rozpaczliwej gonitwy za zaspokojeniem tego głodu.

Gdy ulegamy pożądaniu, ani nasze ciała ani psyche nie mogą być uzdrawiane, ale jeszcze bardziej zaczynają "chorować". Struktura "bolesnego ciała" jest wzmacniana. A "choroba" np. intymnych części ciała to informacja, że ciało chciałoby być chronione przed "stosunkami seksualnymi", które wynikają z pożądania. Poprzez "choroby" dusza próbuje przekazać informację o potrzebie uświadomienia przyczyn i skutków tej "choroby". Jeśli te sygnały nie są rozpoznawane, "ciało bolesne" jest poddawane powolnej destrukcji z powodu braku miłości i nieświadomości tego, co czynimy sobie i innym działając pod wpływem "demonów" czyli destrukcyjnych myśli oraz powiązanych z nimi emocji generujących konflikty, napięcia i cierpienie. 

Akt seksualny, który wynika z pożądania i napięć w "ciele bolesnym", prowadzi do chwilowego rozluźnienia i stwarza iluzję zaspokojenia tego głodu. Daje chwilowe ukojenie, wytchnienie. Nie zaspokaja jednak tego głodu, ponieważ ten głód może zostać zaspokojony jedynie poprzez odkrycie źródła miłości w sobie. Ta miłość ma moc uzdrawiania "ciała bolesnego" przez wypełnianie go i otulanie miłością w sobie. Wtedy objawia się zrozumienie, że czymś całkiem innym jest świadomy "akt seksualny" -  akt mistycznej unii, który jest wolny od pożądania... od aktu seksualnego będącego skutkiem pożądania.

Coraz intensywniej reklamowane szczepionki przeciw tzw. wirusowi hapefał mają służyć zabezpieczaniu ciał przed zarażeniem tym wirusem przenoszonym w trakcie "uprawiania stosunków seksualnych". Ciekawe, na ile rzeczywiście będą one "skuteczne", ponieważ tak naprawdę mają służyć kontynuacji (a nawet intensyfikacji) "uprawiania seksu" z pożądania i utrzymywaniu istot ludzkich w niewiedzy - nieświadomości, jak "uprawianie seksu" z pożądania wpływa na ludzkie ciała.  Te szczepionki są wytworem "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego także ego).

To nie przypadek, że w tak zwanym okultyzmie akt seksualny jest aktem magicznym, ale "demonicznym" służącym do zaspokajania żądań i życzeń "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego ego).

I tak się zdarza. Bez ocen i osądów, ze zrozumieniem te zjawiska mogą być widziane takie, jakie są jako całkiem powszechne w tym świecie. A dopóki nie zostaną dostrzeżone - uświadomione i zrozumiane, niemożliwa jest zmiana tych "wzorców zachowań" i uzdrawianie bolesnych ciał. Ale gdy świadomość swoim "niewidzialnym światłem" przenika coraz głębiej nieświadome, różne zjawiska zaczynają być widziane ze znacznie poszerzonej perspektywy postrzegania takim, jakie są.

wtorek, 10 lutego 2026

 Ocenianie (osądzanie i etykietowanie) ogranicza zrozumienie, ponieważ odcina obserwowanie doświadczanego zjawiska od  szerszego kontekstu przejawu tego zjawiska. Natomiast im mniejsze ograniczenia, tym szersza perspektywa postrzegania i głębsze zrozumienie... różnych zjawisk. 

Obserwacja (zjawisk) bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji. 

środa, 4 lutego 2026