Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEKONANIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRZEKONANIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 października 2025

UZDRAWIANIE CIERPIENIA I ZAGADKA PARADOKSÓW

 Lęk często sygnalizuje zbliżanie się prawdy, której umysł ograniczony przywiązaniem do utożsamień z jakimś pakietem przekonań (myśli, konceptów) obawia się i z którą nie chce się zmierzyć. Nie może z prawdą się skonfrontować, ponieważ został zaprogramowany strachem przed unicestwieniem i nauczył się posługiwania różnymi narzędziami w walce o przetrwanie. Stał się wojownikiem o racje. Wszystkie dostępne mu narzędzia tworzą jego zbroję.

A jaźń domaga się "nagości", autentyczności, spontaniczności, rozpuszczenia granic umysłu - rozbrajania "zbroi". Jaźń napiera na te "zbrojne" granice, by mogły się rozpuszczać, co sprawia ból "uzbrojonemu" umysło-ciału. Psychiczny i fizyczny. Lecz umysł uwarunkowany fałszywymi tożsamościami myli zarządzanie cierpieniem, stresem, lękiem czy kontrolowanie cierpienia, stresu i lęku z uzdrowieniem - rozpoznaniem i uświadomieniem powodów cierpienia, stresu i lęku. Taki umysł różne zewnętrzne sposoby uśmierzania cierpienia traktuje jako leczenie objawów. Gdy uśmierzony objaw "choroby" na moment znika, wydaje się, że "choroba" ustępuje, lecz ona postępuje.

Cierpienie jest językiem jaźni, która napiera od wewnątrz, by wskazać, co jest do uświadomienia (uzdrowienia, rozbrojenia). Wywiera nacisk na to, co wymaga przemiany. Cierpienie służy przebudzaniu. Zamiast unikać cierpienia, można zadać pytanie: co jaźń pokazuje, na co wskazuje, jakie ograniczenia są ujawniane, co mogę zobaczyć i uświadomić sobie?

 Zamiast szukać sposobów tłumienia cierpienia, możesz przyjrzeć się temu, co sprawia cierpienie, na co jaźń wskazuje? Bo zagłuszając cierpienie stawiasz opór jaźni, a to wzmacnia cierpienie. Jaźń wciąż próbuje przebić się przez ten opór. Uświadamianie sobie tego, co nieuświadomione, co wyparte, co odrzucone, co osądzane, krytykowane, co unikane prowadzi do prawdy, którą jaźń objawia.

 Tak zwane przebudzenie nie polega na doświadczaniu wyłącznie transcendentnych wizji czy uciekaniu od człowieczeństwa, ale na pełnym jego objęciu. Nie na wznoszeniu się ponad cień i ucieczce do światła, nie na ucieczce i negowaniu cienia, ale na stawaniu się kompletnym, pełnym.  Nie na udoskonalaniu siebie i byciu dobrym i lepszym, ale na stawaniu się coraz bardziej całym sobą. To droga do pełni, dojrzałości istoty w formie ludzkiego umysło-ciała. To stawanie się w pełni istotą - duszą - świadomością świadomą doświadczeń zmysłowych, ucieleśnieniem samoświadomości, jaźni. Nie przez naprawianie siebie czy doskonalenie jakichś cech osobowości, ale przez uświadamianie i akceptację siebie, która prowadzi do rozpoznania swojej pełni.

Przebudzenie z iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie objawia się uświadomieniem i akceptacją zarówno ograniczeń ludzkiej formy umysło-ciała jak i boskiej oraz ciemnej natury w sobie. Ta akceptacja prowadzi do ujawniania się jedności świadomości w indywidualnej formie ludzkiego umysło-ciała i świadomości we wszystkich formach oraz świadomości poza formami. Jednej jaźni wszystkiego, calego jestestwa.

Osobowość jest narzędziem, maską do odgrywania społecznych ról, formą wyrazu jaźni, a nie tożsamością. Każda impulsywna, emocjonalna reakcja wskazuje na to, co w procesie kształtowania struktury umysło-ciała zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje uświadomienia, przyjęcia, akceptacji. Tak samo każda projekcja ujawnia, co zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje przyjęcia, zintegrowania. Każdy osąd wskazuje na odrzucone aspekty całości. Każda atrakcja wskazuje na nie przeżyty wewnętrznie potencjał.

Im większa ekspansja świadomości - jaźni, tym więcej z tego, co nieświadome zostaje ujawnione, tym głębsza ciemność cienia zostaje oświecona niewidzialnym światłem świadomości.

Bez gloryfikowania cierpienia odkrywa się, że cierpienie służy przebudzeniu jaźni w formie ludzkiego umysło-ciała. Nie ty się budzisz jako Ja, ale przebudzenie następuje jako  integracja świadomości indywidualnej ze świadomością we wszystkich ludzkich formach, a nawet wszystkich innych formach ze świadomością poza formami. Jest to jednoczesne z ekspansją tożsamości Ja. Ja-źni, Ja-śni.

 Życie jest ścieżką duchową - świadomość spoza form doświadcza swojej kreacji (snu o sobie) za pomocą każdej indywidualnej formy ludzkiego umysło-ciała. I wszystkich jednocześnie.

Najtrudniejszy związek czy relacja jest najwspanialszym nauczycielem. Najtrudniejsze doświadczenia umożliwiają ekspansję świadomości, jaźni. Życie wciąż testuje Ja i ujawnia prawdę o kondycji i ograniczeniach tożsamości tego Ja na danym etapie rozwoju - podróży.

Sacrum i profanum jak światło i ciemność, mistyczne i codzienne, Duch i formy, energia i materia zawierają się w sobie wzajemnie współtworząc jedną całość. 

Kiedy od pewnego momentu zaczęło pojawiać się we mnie od czasu do czasu pytanie: gdzie chciałabym się znaleźć, co chciałabym robić, gdybym mogła wybrać w tej chwili? - zawsze wyłaniała się natychmiast prosta odpowiedź: tu, gdzie jestem.

Nie ulegając iluzji zdobywania jakichś celów można być w pełni tu, gdzie się jest.

Ostatecznym przebudzeniem jest samouświadomienie, że ostateczne przebudzenie nie istnieje. 😄 Istnieje istnienie, życie, wieczna samorealizacja w doświadczaniu nieskończonej kreacji... 

Samoświadomość może cieszyć się pojawiającymi się pytaniami wiedząc, że nie ma ostatecznych odpowiedzi. Nieskończoność form i doświadczeń świadomości w formach (materialnych i energetycznych) w nieskończoności światów - snów o sobie jak i wieczność niezmienności świadomości to natura istnienia, życia.

Myślisz, że to paradoks, "że coś tu się nie klei"?  Umysł odcięty (granicami utożsamienia z ludzkim ciałem) od jedności całości istnienia, może jedność nieskończoności form i doświadczeń świadomości w formach oraz wiecznej niezmienności świadomości postrzegać jako logiczną niespójność. Ale samoświadome Ja używające umysłu przekraczającego granice oddzielenia od całości istnienia wie-rozumie, na czym polega "zagadka paradoksów": 

paradoksy nie istnieją po to, by je rozwiązywać, ale po to by mogły zostać objęte i przyjęte jako zróżnicowane między sobą, dopełniające się przejawy tego samego - dwa przejawy jednego zawierające się w sobie wzajemnie. ... Jak choćby w symbolu Tao...

środa, 28 lutego 2024

PRZYWIĄZANIE DO WIEDZY ILUZJĄ MĄDROŚCI

  Wolność od przywiązania do wiedzy i utożsamiania siebie z różnymi myślami, konceptami, ideami ograniczającymi to, co jest doświadczane, postrzegane i poznawane, jest cechą mądrości...

Przywiązanie do jakiejkolwiek wiedzy ogranicza i warunkuje ludzki umysł. Taki umysł ograniczony przywiązaniem do jakiegoś zakresu wiedzy ma tendencje do utrzymywania swojej ograniczoności i realizowania tej wiedzy nawet, gdy jest mu dostarczana mądrość, która wskazuje na możliwość przekroczenia tej ograniczoności. 

Nie chodzi tu o przyjmowanie nowej wiedzy. Ta może być przyjmowana albo ze strachu albo dla jakichś korzyści. Chodzi o uwalnianie umysłu z ograniczeń blokujących dostęp do mądrości. 

Uwarunkowany umysł woli operować w ramach ograniczoności wiedzy niż otworzyć się na nieznane. Traktuje swoją ograniczoność jak drogocenny skarb, którego boi się utracić. Ograniczony umysł bywa nazywany ja-ego, ponieważ jego struktura utkana jest z przywiązania do przekonań (idei, konceptów, myśli) będących fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie. Te wyobrażenia ograniczonego umysłu ja - ego sprawiają, że boi się ono unicestwienia. Lecz żeby granice jego ograniczoności rozpuściły się, to ja - ego musiałoby zrezygnować z przywiązania do tego, co wie, w co wierzy, co chce osiągnąć i zdobyć (czego pożąda) dla siebie. A nie chcąc stracić tego, co jest dla niego wartościowe z powodu przywiązania wciąż zasila się wiedzą będącą fałszywymi wyobrażeniami. Jest otwarty na nową wiedzę, ale wyłącznie taką, która wzmacnia ograniczoność umysłu.

Ja - ego wyobraża sobie między innymi, że rezygnacja z przywiązania do tego, co wie, w co wierzy i chce wierzyć (czego pożąda), byłaby jego śmiercią. Wierzy, że wtedy stałoby nikim, zapadłoby się w nicości, więc funkcjonuje kierowane strachem przed unicestwieniem. Nie wystarcza mu wyobraźni, by sięgnąć poza swoją ograniczoność. Pochłania i zasila się wyłącznie wiedzą, która wzmacnia struktury jego ograniczeń.  Szuka takich idei i koncepcji (wiedzy), które służą zabezpieczaniu się przed tym, czego się boi. Podąża za takimi ideami i koncepcjami, które mają zapewnić mu stałe szczęście i bezpieczeństwo. Stąd bierze się między innymi negowanie transcendencji i wiedzy o doświadczeniach mistycznych czy doświadczeniach wykraczających poza ograniczenia umysłu ja - ego. Nie wierzy, że owa nicość, pustka jest rodzajem czarnej dziury, w której zachodzi proces podobny do anihilacji, transformacji, w którym ja - ego uwalnia się od ograniczeń umysłu i staje się nikim. A stając się nikim - staje się wszystkimOgraniczenia umysłu rozpadają się i uaktywnia się ponadintelektualne zrozumienie, czym Jest jako Ja o nieograniczonym umyśle.

Ja nieprzywiązane do żadnych idei, koncepcji (żadnej wiedzy) ma nieograniczony dostęp do różnych warstw i obszarów uniwersalnego, nieograniczonego  utożsamianiem siebie z ideami, konceptami i myślami umysłu. 

Natomiast ograniczone ja - ego zawsze próbuje budować takie systemy zależności, które mają mu dać poczucie bezpieczeństwa, dobrobytu, sprawczości, kontroli i szczęśliwości. Coraz bardziej rozwijające się ja - ego w ten sposób coraz bardziej uzależnia się od tych systemów. A te nigdy nie dają trwałego szczęścia i poczucia bezpieczeństwa w świecie konstruowanym przez ograniczone umysły. I to, co jest, nigdy nie jest wystarczające dla ja- ego, nie jest w stanie zaspokoić nigdy nienasyconego pożądania ja-ego. Za to zawsze w rezultacie te struktury generują kolejne konflikty i sprawiają cierpienie: ból mentalny (opory i niezgoda na to, co jest, co się jaźni) i ból fizyczny (konsekwencja tych oporów, niezgody i napięć), z którymi ja-ego nie umie się nie-utożsamiać.

Trwała szczęśliwość czy raczej błogość i spokój istnienia oraz radość życia dostępna jest jedynie wtedy, gdy Ja nie jest przywiązane do żadnych idei, koncepcji (do jakiejś wiedzy), nie jest skonfliktowane z tym, co się przejawia, co się jaźni. To Ja ma nieograniczony dostęp do różnych warstw i obszarów uniwersalnego umysłu. Jest samoświadomym Ja Jestem, ponadintelektualnym zrozumieniem. Wówczas działa spontanicznie i w każdej chwili, w każdej sytuacji ma dostęp do takiej wiedzy, która jest najdoskonalsza na dany moment, która ma potencjał rozwiązywania konfliktów tworzonych przez ograniczone umysły ja-ego. 

Nie znaczy to, że samoświadome Ja, które Jest nie korzysta z jakichś idei, koncepcji, myśli, ale nie przywiązuje się do nich. Dlatego może działać spontanicznie, bez  przywiązania do idei, koncepcji, myśli w radosnym natchnieniu oraz bez przywiązania do rezultatów tych działań.

Ja - ego zawsze dokonuje błędnej interpretacji doświadczeń i w ten sposób generuje kolejne swoje tzw. karmiczne doświadczenia. Całkowite utożsamienie z doswiadczaną formą i tym, czego ona doświadcza sprawia, że świadomość pogrąża się w doświadczeniach i wówczas nie jesteśmy w stanie rozumieć natury doświadczeń. Także całkowite utożsamianie się z wiedzą o sobie, o innych i o świecie ogranicza zrozumienie natury doświadczeń. 

Dlatego ja - ego błędnie interpretuje doświadczenia świadomości grzęznąc coraz głębiej w sieci fałszywych wyobrażeń i interpretacji. Przeżywa wówczas doświadczenia emocjonalnie, bezrefleksyjnie, nie obserwuje w nich siebie i nie zdaje sobie sprawy z tego, że...

wszyscy jesteśmy świadomością (jednocześnie duszą i Duchem) doświadczającą skutków przywiązania do różnych idei, koncepcji, myśli (do wiedzy), które malują obrazy tych fałszywych wyobrażeń o sobie, o innych, o świecie. To przywiązanie uniemożliwia dostrzeżenie przyczyn i skutków naszych doświadczeń oraz źródła wszystkich doświadczeń.

Szczerze nie wiem, kim - czym jestem w swojej esencji. Absolutem wypełnionym swoją kreacją, pustką pełną nieskończonego potencjału, niczym i wszystkim, niezmiennym doświadczającym zmienności? Opisami nieopisywalnego? 

W prawdzie po prostu jestem... Poza słowami, poza myślami, poza pojęciami i obrazami... I jestem tym, co nazywane bywa świadomością. Świadomością świadomą, że to coś, co jest - czym jestem, jest wciąż tym samym - niezmiennym pomimo zmian, które wciąż zachodzą w tym niezmiennym. Pomimo zmian, które zachodzą także w osobowej formie ludzkiego ciała, w fizyczności i psychice, w umysłowym i zmysłowym oraz ponadzmysłowym postrzeganiu i w rozumieniu różnych zjawisk.

Jestem czymś, co może być świadome swojego istnienia, lecz nie wie, kim - czym jest w swojej esencji. Nawet obserwując różne zjawiska w tym także myśli, idee, koncepty, wyobrażenia i marzenia w głębi siebie nie wie, kim - czym naprawdę jest w swojej istocie, esencji. Ale może obserwować różne myśli, idee, koncepcje, zjawiska oraz to, co zadziewa się w ludzkim umyśle i w ciele ludzkim. Może doświadczać i obserwować lokalne przejawy umysłu, który ponadlokalnie jest snem świadomości - absolutu o sobie. Jest kreacją, stworzeniem, ruchem w bezruchu, wiedzą w niewiedzy... 

To, co jest na zewnątrz postrzegane i to, co wewnątrz pochodzi z uniwersalnego umysłu jako lokalne przejawy. 

Mogę utożsamiać się z myślami i odczuciami albo mogę nie utożsamiać się z nimi. Mogę utożsamiać się z ciałem i rolami odgrywanymi przez to ciało albo nie utożsamiać się. Mogę także jednocześnie utożsamiać się z bezruchem i ruchem, niezmiennością i zmiennością, ponadlokalnością i jej lokalnym przejawem...

A gdy obserwuję to wszystko nie utożsamiając się z tym, co widziane, widzę jakby to wszystko samo się zadziewało, bez mojego udziału. Jakby Coś niezmiennego obserwowało taniec czegoś zmiennego. A jednak to niezmienne i zmienne to jedno Coś jakby o dwóch cechach.

Wiem jakby ponadintelektualnie i czuję jakby ponadzmysłowo, że wszystko, co zadziewa się, tańczy (pojawia i znika) we mnie. Jednocześnie czuję jakby ludzkie ciało było we mnie i ja w nim. I to ciało jest rodzajem kotwicy zarzuconej w porcie jakiegoś świata. I dzięki tej kotwicy doświadczam postrzegania zjawisk tego konkretnego świata. Zjawisk, które wynikają z praw, przekonań i zasad działania w tym konkretnym świecie. Poznaję przyczyny i skutki tych różnych praw, przekonań i zasad działania poprzez doświadczenia uczestnictwa i współdziałania (gdy utożsamiam się z jakimiś myślami - konceptami na temat siebie i zjawisk tego świata) oraz przez obserwację. 

Jednocześnie dzięki temu zakotwiczeniu w ciele jaźnią się różne wizje i sny, które są doświadczeniami z innych, czasem całkowicie odmiennych światów, w których poznaję inne zjawiska wynikające z innych praw oraz zasad działania. I fascynuje mnie poznawanie i integrowanie tych różnorodnych światów w sobie. A jednocześnie (jakimś cudem ;)) odkrywam, że pragnę dla siebie i wiem o sobie coraz mniej i niczego nie wiem, niczego nie chcę dla siebie - mał-ego ja. A i tak coś wciąż pojawia się, tańczy i znika we mnie...  Ja w Jest.

Samoświadome Ja, które Jest dostrzega, jakim cudem jest jaźń i uniwersalny umysł - kreacja świadomości doświadczającej zabawy w poznawanie siebie ukrytej w jaźniącej się swej kreacji. I wie, że wszystko jest doskonałe takie, jakie jest.

Z perspektywy ograniczonego umysłu ja - ego czyli każdego ja oddzielonego od swego źródła - źródła całego s-tworzenia ta zabawa bywa postrzegana jako okrutna. Lecz z perspektywy świadomości (wiecznej, niezmiennej, nieskończonej, nieograniczonej, ponadlokalnej), która bawi się swoim własnym stworzeniem (czasowym, zmiennym, skończonym, ograniczonym, lokalnym) całe stworzenie i zabawa świadomości w doświadczanie poznawania siebie w swojej kreacji są doskonałe. 

Każda myśl i koncepcja, idea jest podobna do rośliny, która dla jednego może być trucizną, której trzeba się wyrzekać, dla drugiego lekarstwem, a dla trzeciego zwykłym pokarmem. Jednak również dla jednego (na przykład na jego różnych "etapach rozwoju" - różnej samoświadomości) ta sama roślina najpierw może być trucizną, następnie lekarstwem, a potem zwykłym pokarmem. Roślina sama w sobie jest neutralna, a jednocześnie zawiera w sobie potencjał bycia postrzeganą i doświadczaną jako: trucizna, lekarstwo i zwykły pokarm. 

Jeśli umysł ogranicza wiedza generująca strach, myśli mogą stać się trucizną.

Jeśli umysł ogranicza wiedza generująca potrzebę uzdrawiania, myśli mogą stać się lekarstwem.

Jeśli umysł jest wyzwalany z ograniczeń, myśli mogą stać się pokarmem wspierającym proces wyzwolenia...

ciąg dalszy tutaj:

INTENSYWNY CZAS ZMIAN I DWA KIERUNKI TRANSFORMACJI: 1. PODDANIE SIĘ NOWEMU OPROGRAMOWANIU DUALNEGO ŚWIATA ALBO 2. PRZEBUDZENIE ZE STARYCH PROGRAMÓW DUALNEGO ŚWIATA KU WOLNOŚCI OD NOWYCH

środa, 1 listopada 2023

OBSERWATOR FRAKTALA ŚWIATA KONFLIKTÓW I WALKI


Jedyne, co nas jako ludzi (istnienie w formie ludzkiej) dzieli w tym świecie to poglądy - przekonania wynikające z przywiązania do jakichś koncepcji - myśli. Dzielą nas myśli -  wzorce myślowe generujące różne działania.

Przywiązanie do nich jest jednoznaczne z uznawaniem ich za jedynie słuszne. I według takich przekonań "wszyscy inni też powinni uznawać je za jedynie słuszne. A jeśli inni ich nie uznają, to ci inni stają się wrogami". Tak działają wzorce świata konfliktów i walki. Świata, w którym walka na poglądy jest realizowana na różne sposoby. A wszystkie poglądy - przekonania to jakieś myśli, w które ktoś wierzy, a inny ktoś nie wierzy, bo wierzy w inne.

Poglądy to różne wzorce myślowe, które określają sposoby postrzegania i inicjują wszystkie zachowania i działania w tym świecie. A czy jesteśmy świadomi, jakie wzorce myślowe konstruują świat konfliktów i walki? Czy rozumiemy, jak działa taki świat i w jaki sposób jest zasilany? I dlaczego taki świat bywa doświadczany?

Różne poglądy konkurujące ze sobą zasilają i utrzymują świat konfliktów i walki. Generują różne oczekiwania, różne osądy, różne oceny, wytyczają różne cele, które mają np. zagwarantować przetrwanie, poczucie bezpieczeństwa, bogactwa czy też materialnego dobrobytu, zdrowia, satysfakcji zaspokajania pożądań, szczęśliwości itd... Kreują także różne plany napraw świata, wprowadzania systemów udoskonalania i przemian, które miałyby wykreować świat zgodny z oczekiwaniami twórców tych planów. Lecz wszelkie plany zmiany świata są oparte na wzorcach myślowych związanych z oczekiwaniami, że to "inni muszą się zmienić, a wtedy cały świat zmieni się na lepsze". Są to wzorce myślowe uaktywniające zawsze takie działania, których rezultatem jest pojawianie się kolejnych konfliktów i walk... dobrych i złych, lepszych i gorszych, mądrzejszych i głupszych, bogatszych i biedniejszych, piękniejszych i brzydszych, rządzących i rządzonych, panów i niewolników, oprawców i ofiar itp. itd.

A jednak... gdy ktoś czuje się mądrzejszy, sprytniejszy od kogoś, to poniżając innych poniża sam siebie. Traktując innych jako głupszych próbuje manipulować nimi pozostając nieświadomym, że manipuluje sam sobą.

Taki ktoś nie widzi ani nie czuje, że inni są manifestacją jego własnego "cienia" ukrywanego przed sobą. Wszyscy inni są lustrem, manifestacją nieuświadomionych wyobrażeń o sobie projektowanych na zewnątrz. Świat jest projekcją tego, co nieświadome - projekcją własnych acz nieuświadomionych wzorców myślowych i wynikających z nich wewnętrznych konfliktów.

Oceniając innych jako gorszych, głupszych, krzywdząc innych w jakikolwiek sposób, każdy robi to jednocześnie sam sobie. Także gdy ktoś czuje się gorszy i wywyższa innych poniżając siebie, jednocześnie nieświadomie wywyższa siebie. Jeśli ktoś chce być bogatszy od innych, uczestniczy w grze kreującej bogatszych i biedniejszych. A im bardziej chce być bogaty, tym bardziej biedną wersję siebie projektuje na innych czyli gra w taką grę, w której rezultacie musi doprowadzić tych innych do skrajnej biedy. Jednak ów skrajnie biedny jest tym samym, co skrajnie bogaty - to dwa bieguny jednego.

Jeśli ktoś chce być dobrym, szlachetnym, to uczestniczy w grze kreującej dobrych i złych, szlachetnych i wrednych. A im lepszy i szlachetniejszy ktoś chce być, tym gorszych i wredniejszych musi projektować na innych. Jednak każdy najwredniejszy jest tym samym, co najszlachetniejszy - to dwa bieguny jednego. 

W świecie konfliktów i walki nikt nie jest świadomy tego swojego wewnętrznego rozdarcia na dwie skonfliktowane ze sobą części, gdy wierzy w jakieś wzorce myślowe pochodzące ze świata konfliktów i walki. Te wzorce ograniczają percepcję postrzegania zjawisk spoza świata konfliktów i walki, tego świata w którym zły jest dopełnieniem dobrego, a szlachetny musi mieć swoje dopełnienie we wrednym, aby gry tego świata konfliktów i walki mogły toczyć się dalej. Bo podobnie jak w szachach gra samymi białymi pionkami bez czarnych albo czarnymi bez białych jest niemożliwa. Gra wtedy nie istnieje. Tak samo żaden konflikt ani walka nie mogą zaistnieć bez dobrych i złych, bez szlachetnych i wrednych itd. Wszystkie białe i czarne pionki i figury, wszyscy dobrzy i źli, szlachetni i wredni itd. są elementami jednej, tej samej gry stanowiącej podstawę świata konfliktów i walki.

Świat konfliktów i walki jest oparty na jednym prymarnym wzorcu myślowym: "ja jestem odrębnym ciałem oddzielonym od innych ciał, oddzielnym także od wszystkich innych form istnienia, oddzielonym też od całości wszelkiej kreacji oraz jej źródła. To wzorzec "oddzielnego ja" tzw. ego.

Prymarny wzorzec "oddzielnego ja" tzw. ego w samopowielaniu tworzy iluzję istnienia ogromnej różnorodności wzorów myślowych iluzorycznych "oddzielnych ja" tworzących różnorodność relacji ja - ty czyli ego - ego. W świecie konfliktów i walki te różnorodne wzory myślowe generują również iluzję rozwoju tego świata, w tym między innymi rozwoju cywilizacyjnego czy technicznego. Jak we fraktalu, który powstaje z jednego wzoru matematycznego, a w swoim geometrycznym zapisie samopowielania stwarza iluzję zmiennego świata fraktalowego. Lecz obserwując z uwagą fraktal takiego świata i wnikając w niego coraz głębiej można dostrzec, że gdy pojawia się w jakimś miejscu fraktala jakiś pozornie nowy wzór - pozornie nowa forma geometryczna, ta forma rozrasta się, a potem przekształca i zanika... przekształca się w kolejną, pozornie nową formę. Tak też w tym świecie konfliktów i walki pojawiają się i znikają kolejne kultury i cywilizacje. Każda forma czy struktura pojawia się i zanika przekształcając z powrotem w prymarny wzorzec podstawowy. Taki fraktalowy samopowielający się świat jest zamknięty sam w sobie i tylko pozornie (lokalnie) jest zmienny. I nie ma w takim świecie wzoru myślowego (poglądu), który by z niego mógł wyprowadzić.

Podobnie płaszczak żyjący w dwuwymiarowym świecie nie może z niego wyjść dopóki nie doświadczy trójwymiarowego świata czyli czegoś spoza świata dwuwymiarowego. Gdy jednak pojawia się choćby chwilowe doświadczenie świata ponad dwuwymiarowego, płaszczak wie i czuje czyli jest świadomy, że doświadczył czegoś wykraczającego poza jego egzystencję i doświadczenia w dwuwymiarowym świecie. I nawet, jeśli nie rozumie tego doświadczenia, to może otworzyć się na poznanie nieznanego, przekraczającego znaną mu dwuwymiarowość. Wtedy może też odkryć, że wcale nie musi funkcjonować dalej wyłącznie w dwuwymiarowym świecie. Ale - by stało się to możliwe - potrzebuje odpuścić pragnienie zmiany dwuwymiarowego świata i skupić się na takiej zmianie - transformacji siebie, która umożliwi mu odklejenie się od poglądów, przekonań czyli wiary w myśli, które utrzymują jego "umysł i ciało" wyłącznie w dwuwymiarowości.

Każda kropla zawiera w sobie tę samą esencję, co każdy zbiornik wodny, każda kałuża i każdy ocean łącznie ze źródłem tej esencji. Podobnie każdy płaszczak zawiera w sobie nieskończoną wymiarowość łącznie z jej bezwymiarowym źródłem. Dzięki temu każdy płaszczak - gdy poczuje natchnienie - może przestać być płaszczakiem podejmując odpowiednie działania (praktyki) uwalniania się od przywiązania do poglądów, które przyjął jako prawdziwe, a które są wzorcami myślowymi utrzymującymi go w dwuwymiarowym świecie i utożsamiającymi go wyłącznie z dwuwymiarowym światem. Odpowiednie działania to na przykład wszelkie działania prowadzące do uwalniania od utożsamiania się z byciem płaszczakiem żyjącym w dwuwymiarowym świecie. To działania wspirające uwalnianie się od wiedzy, ktora pochodzi z dwuwymiarowego świata.

Wszyscy, którzy oczekują od świata i od innych jakichś zmian, nie rozumieją, że jedynie zmiany dokowywane w sobie pozwalają dokonywać takiej transformacji siebie, która uwalnia od przywiązania do świata konfliktów i walki. Transformacji, która uwalnia od przywiązania do wzorców myślowych zmuszających "ja" do nieustannej walki z innymi "ja" i ze światem oraz do ciągłego naprawiania, udoskonalania innych i świata.

Wyzwolenie ze świata konfliktów i walki to proces transformacji, która umożliwia nie tylko uwalnianie się od poglądów - przekonań utrzymujących nas w takim świecie, ale także powoduje diametralną zmianę naszej relacji z takim światem.


Ta transformacja prowadzi do odkrycia, że nie jesteśmy ani ludźmi, ani nawet bogami czy boginiami, nie jesteśmy z tego świata ani z jemu podobnych światów konfliktów i walki. Że nasza tymczasowa forma doświadcza świata konfliktów i walki z powodu przywiązania do poglądów i wiedzy pochodzących właśnie z takiego świata (jak w historii o płaszczaku). Ale gdy uwalniamy się od od tych poglądów, odkrywamy, że istnieją inne światy (jak inne wymiarowości). Że świat konfliktów i walki istnieje w nas. I nie tylko on, bo istnieją w nas także inne światy łącznie z ich jednym źródłem (tak jak inne wymiarowości). A świadomy wybór tego, w co wierzymy zmienia naszą relację z własną projekcją. Świadomy wybór tego, co myślimy i w co wierzymy - jeśli jest możliwy - może nawet zmienić świat, którego doświadczamy z powodu przywiązania do wzorców myślowych z niego płynących...

Prawdziwa miłość, która nie wynika z pożądania czegokolwiek lub kogokolwiek ze świata konfliktów i walki, ale jest tym samym, co ponadintelektualne zrozumienie zasad działania takiego świata, umożliwia uwalnianie się od wzorców myślenia, które przynależą do takiego świata i utrzymują "odrębne ja" w ograniczeniach wiążących je z takim światem. Ta miłość jest zrozumieniem, które prowadzi do wyzwolenia ze świata konfliktów i walki. Ta miłość jest osadzona w spokoju źródła wszelkiej kreacji i wypełniona błogością istnienia, ciszą, pięknem i harmonią integrującą wszelkie poglądy i wynikające z nich działania, nawet najbardziej skrajne, skonfliktowane i nadal toczące spory i walkę.

Obserwator fraktala świata konfliktów i walki nie pochodzi z tego świata, nie angażuje się w konflikty. Jeśli działa poprzez formę ludzkiego ciała, działa spontanicznie, wolny od przywiązania do poglądów pochodzących ze świata konfliktów i walki. Pozornie paradoksalnie może też używać takich poglądów w odpowiednich sytuacjach, może także wskazywać na ich pochodzenie oraz na to, czemu one służą. W wolności od rezultatów...