Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIŁOŚĆ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MIŁOŚĆ. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 lipca 2026

MIŁOŚĆ, KTÓRA WIDZI TO, CO JEST , OBEJMUJE I PRZENIKA WSZYSTKO...

To, co ludzie nazywają Najwyższym Bogiem, nie tym stworzonym na własne podobieństwo, lecz Tym, Czym Jest, Jest Miłością. To Samoświadomość, która jest tym samym, co Miłość. Ta Miłość przekazała ludziom proste zasady życia w "Raju na Ziemi" (na orzykład w tradycji chrześcijańskiej: nie kłam, nie kradnij, nie pożądaj, kochaj bliźniego jak siebie, szanuj, nie wzywaj nadaremno imienia Boga - znaczy nie zasłaniaj się i nie udawaj, że to Bóg kieruje tobą, gdy łamiesz jego zasady...). Lecz kto z tych zasad korzysta? Wielu interpretuje je dopasowując do jakichś swoich korzyści, tworząc własne, fałszywe wyobrażenia o Bogu i Miłości (najczęściej z pożądania, chciwości i strachu). A jest to możliwe, ponieważ ta Miłość obdarzyła człowieka tak zwaną wolną wolą. Taka Jest Miłość.

Kiedy dajesz wolność wyboru ludziom, przestajesz  wpływać na ich decyzje, przestajesz radzić, wspierać, namawiać do dostrzeżenia i zrozumienia swojej perspektywy postrzegania tego, co byłoby dla nich wskazane jako uzdrawiające, uwalniające od cierpienia, jak mogliby żyć szczęśliwie itp., wtedy stajesz się dla nich nikim. Bo ludzie zawsze wybierają to, co z nimi rezonuje. Dzieje się tak z powodu tego, czego nauczyli się w procesie wychowania od różnych tzw. autorytetów, od tego jakimi wzorcami (wibracjami energii) myślowymi i działania nasiąkły ich umysło-ciała, w co uwierzyli, co przyjęli za prawdę i co nimi animuje... ale nie są tego świadomi. I wybaczasz wszystko, bo nieświadomi nie wiedzą, co czynią... Sobie.

Dając im wolny wybór z Miłości uwalniasz ich od uzależnienia od swojej perspektywy widzenia Tego, Co Jest. Dajesz im dar wolności wyboru, wolną wolę, która w rezultacie prowadzi ich do doświadczeń zniewolenia, które sami dla siebie nieświadomie kreują przez pewien czas. Dlatego stajesz się dla nich nikim. Bo w swoim zniewoleniu ograniczonych wyobrażeń o Sobie nie są w stanie dostrzec i przyjąć tej Miłości w sobie. Nie mogą przyjąć tej Miłości, którą są. Dlatego wciąż tkwią w doświadczeniach iluzji uzależnień, pożądania i pragnień, doświadczają fałszywych wyobrażeń o Miłości. Doświadczają iluzji jako rzeczywistości, bo to z nimi rezonuje. Tak działa rezonans energetyczny... I to, czego człowiek doświadczający iluzji szuka, za czym wciąż goni, jest iluzją szczęśliwości, bezpieczeństwie, harmonii, prawdy. Iluzją, która jest traktowana jako rzeczywistość... Dopóki człowiek nie przebudzi się z tego zaśnienia w iluzjach o Sobie.

Miłość nie ma żadnego przeciwieństwa, może jednak być zakryta zasłoną utkaną z iluzji - z fałszywych wyobrażeń o Miłości. Tak jak niebo i przestrzeń nie mają żadnego przeciwieństwa, lecz wypełnione są różnymi formami mgławic, galaktyk, chmur, które czasem - gdy postrzeganie staje się lokalnie ograniczone - mogą zasłaniać nieskończoność i przejrzystą wieczność nieba i przestrzeni stwarzając złudzenie ich braku.

Tak samo jest z Miłością: pojawiające się w niej formy z Niej pochodzą, lecz z powodu doświadczania ograniczonej, lokalnej percepcji - jakieś formy mogą Ją zasłonić. Ale wszystkie formy mimo, że nie są trwałe, nie są iluzją, są rzeczywiste, tylko wiara w ich oddzielność od siebie nawzajem i od przestrzeni, w której pojawiają się i znikają, jest iluzją. Iluzją jest myśl (i wszystkie jej pochodne) o oddzielności jakiejkolwiek formy od innych form i oddzielności wszystkich form od nieskończonej, wiecznej przestrzeni Miłości.

Widzenie tego, co jest, takim, jakie jest, jest widzeniem jedności wiecznej niezmienności przestrzeni i zmienności różnorodności wszystkich form w Niej tańczących. Wszystko jest Miłością... A iluzją jest zapomnienie o tym, że wszystkie formy są Jej manifestacją i żadna nie jest od całej jedności wszystkości oddzielona...

A ponieważ wszystko jest z Miłości, wszystko jest Miłością, czasem Miłość doświadcza iluzji o samej Sobie w ograniczonych czasem i przestrzenią formach, które są Jej przejawami. Czas jest pojęciem abstrakcyjnym ograniczającym przestrzenność Siebie, które umożliwia doświadczanie iluzji jako rzeczywistości. Przyjęcie wiary w realność miar czasu i ograniczeń form stwarza iluzję odrębności. Miłość zaś jest ponadczasowa, bez wieku, bez względu na zdarzenia i doświadczenia czy to iluzji czy Rzeczywistości, którą Jest.

Ty i Ja zawsze jesteśmy Miłością (Świadomością, Jaźnią, Duchem, Sobą) bez względu na to, czy tego chcemy czy nie chcemy, czy jesteśmy tego świadomi czy nieświadomi, czy doświadczamy iluzji o Sobie czy Rzeczywistości - Rzeczy (Form) w Istocie (Sobie).



piątek, 15 maja 2026

ZAKOCHANIE ILUZJĄ MIŁOŚCI w ŚWIECIE DOŚWIADCZANIA ILUZJI ODRĘBNOŚCI

 

"Uznanie iluzji za iluzję niekoniecznie oznacza koniec iluzji. Jednak kończy zaangażowanie w iluzję. To wystarczy!" ~Wu Hsin

Czym jest uznanie iluzji za iluzję? A choćby na przykład dostrzeżenie różnicy między miłością a zakochaniem: zakochanie jest iluzją miłości i wynika z "braku miłości", z odcięcia się "ja" od źródła miłości w sobie. W doświadczaniu zakochania działamy według wzorców, których jesteśmy nieświadomi, działamy według fałszywych wyobrażeń o sobie i innych - naszych projekcji. One są iluzją.

Uświadamianie iluzji to widzenie, jak wiele zjawisk postrzegaliśmy wcześniej takimi, jakimi nie są. To odkrycie swoich projekcji na lustra, w których przeglądamy się jak w krzywych zwierciadłach i widząc te zniekształcone obrazy wierzymy, że tym wszyscy jesteśmy. Ale te zniekształcone obrazy są naszymi iluzjami o sobie i o innych.

Dlatego zakochanie zmienia się w rozczarowanie i odrzucenie albo w związek "partnerski" tworzony jako sieć uzależnień utkana z iluzorycznych (fałszywych) przekonań i różnych wzorów (koncepcji) strategii przetrwania. Dwoje ludzi łączy wtedy sieć uzależnień tkanych z lęków i oczekiwań "przebranych" za miłość. Ale to nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość kocha z obecności, a nie z braku.

Dlatego - gdy zakochanie zdarza się z jakiegoś braku i oczekiwań na ich wypełnienie - kończy się rozczarowaniem. A wtedy po jakimś czasie może pojawić się kolejna atrakcja i kolejne zakochanie.

Zakochanie jest bardzo atrakcyjną pułapką, bo stwarza iluzję spełnienia marzeń, nadziei i oczekiwań, że "tym razem uda się stworzyć idealny związek". Zakochanie jest jak narkotyk zażywany bez świadomości, że jest narkotykiem. Intensyfikuje uczucia i emocje, uaktywnia, „daje kopa”, uatrakcyjnia i odkształca obrazy, odurza, wzbudza euforię, angażuje energetycznie... Ale kiedy narkotyk przestaje działać, pojawia się odczucie zmęczenia i rozczarowania, a czasem nawet złości albo rozpaczy.

Każdy zostaje sam ze sobą, że swoimi ranami, ograniczeniami, historiami, wewnętrznymi konfliktami, fałszywymi wyobrażeniami, oczekiwaniami, projekcjami... Ale ponieważ trudność sprawia bycie samemu ze sobą, nie ma jeszcze gotowości na spotkanie ze swoimi projekcjami, lękami, iluzjami, znów objawia się potrzeba poszukania kolejnej atrakcji. I zdarza się kolejne zakochanie w nadziei, że "tym razem się uda i życie wreszcie nabierze jakiegoś sensu".

Taki związek nie może spełnić pokładanych w nim nadziei i oczekiwań. Nie może, bo w zakochaniu przyciągają się pozytywne projekcje, które w trakcie związku konfrontują się z tym, jakie wzorce myślowe i zachowań rzeczywiście animują zakochanymi. I pozytywne projekcje zamieniają się na negatywne, bo "zakochani" są nieświadomi tego, co i dlaczego nimi animuje.

To, co w zakochaniu nazywane jest miłością, miłością nie jest, jest potrzebą dopełnienia jakiegoś niepełnego ja – "ego". Do zakochania ciągnie iluzoryczna nadzieja - obietnica, że ktoś nas uratuje, że dzięki drugiej osobie doświadczymy wreszcie jakiejś pełni szczęścia, jakiejś realizacji przez dopełnienie przez drugą osobę – „ukochaną” lub „ukochanego”. 

Takie zakochanie jest ucieczką przed sobą - przed spotkaniem się ze sobą w samotności, przed rozpoznawaniem i przyjrzeniem się swoim ranom.... W zakochaniu namiętność i pożądanie jest wyrazem głodu nie do zaspokojenia, wyrazem konieczności uleczenia niezagojonych ran nie do uleczenia. Zakochani próbują zapełnić ten głód i leczyć swoje rany czyjąś obecnością, bliskością, intymnością, czyimś ciałem, czyimś zachwytem, akceptacją, atencją, pożądaniem, ekstazą szczytowych momentów... Ale to nie jest miłość. Tego głodu żaden ktoś z zewnątrz nie jest w stanie zaspokoić ani nikt inny nie jest w stanie uleczyć tych ran.

Miłość nie jest historią jakiegoś braku, który musi zostać czymś zapełniony. Miłość nie jest tęsknotą za iluzjami, która popycha istoty ludzkie do zakochiwania się, a potem do przeżywania rozczarowań lub tkwienia w związkach uzależnień. Miłość nie współtworzy takich związków i relacji. Współtworzą je braki żądające dopełnienia i tęsknota za miłością... To, co bywa nazywane "miłością uwarunkowaną" jest relacją uzależnienia od iluzji - fałszywych wyobrażeń o Miłości.

Żadna „ukochana” osoba nie może być "wybawicielem", nie może być dopełnieniem. Jest raczej potencjalnym „nauczycielem”, który może obnażać nasze projekcje i iluzje, oczekiwania i tęsknoty, pożądanie i różne fałszywe przekonania o Sobie i Miłości. A jeśli pojawia się szczere pragnienie prawdy i otwarcie się na ekspansję świadomości czyli uświadamianie sobie tego, co dotąd było nieświadome, to „ukochana” lub „ukochany” może stać się "wspólnikiem" w obnażaniu iluzji o sobie.

Oczywiście, że istnieją relacje oparte na miłości, na umiłowaniu prawdy, ale te są szczere i uczciwe. Takie relacje i związki romansowe oparte są na byciu w przy-jaźni (przy Jaźni). Ale czasem zdarzają się też miłosne relacje "jednostronne" -  jedna istota otwiera się na relację z miłością, a druga zakochuje się w swoich projekcjach i wtedy relacja nie może być kontynuowana w przy-jaźni i miłości, więc rozpada się.

Każdy wzór (jakieś przekonanie inicjujące konkretne działanie i zachowanie), który w życiu powtarza się jako cykliczne doświadczenie, zmusza do wielokrotnego przeżywania tego wzoru. Doświadczenie powtarza się, dopóki nie stanie się "lekcją".

To, co nas pociąga w innych, jest tym, co nie zostało w pełni przeżyte wewnętrznie, uświadomione i uwolnione w sobie. Tak samo to, co nas odpycha od innych jest tym, co nie zostało głęboko wewnętrznie przeżyte, uświadomione i uwolnione.

Każde doświadczenie może stać się "lekcją", kiedy następuje głębokie, świadome wewnętrzne przeżycie tego doświadczenia i uświadomienie sobie powodów powtarzalności wzoru, który animował umysło-ciałem. Wtedy takie doświadczenie staje się inicjacją - kolejnym krokiem w dojrzewaniu do prawdy i ekspansji samoświadomości; inicjacja uwalnia od przywiązania i doświadczania na przykład iluzji o zakochaniu i relacjach związkowych.

Uwolnienie od powtarzalności pewnych doświadczeń następuje dzięki uświadamianiu iluzji - projekcji, które wcześniej nieświadomie uznawaliśmy za prawdę o sobie i o innych. Rozpoznanie wzoru przyciągania i odpychania, pożądania czegoś i odrzucania następuje dzięki głębokiemu przeżyciu tych doświadczeń w sobie. Wtedy zmienia się nasza wewnętrzna relacja z tym wzorem - przez świadome przyjęcie i głębokie przeżycie takiego doświadczenia w sobie - następuje uwolnienie. Rozpuszcza się uzależnienie od wzorów, które generowały to doświadczenie.

I z coraz większą ufnością przyjmujemy to, co zawiera każdy obecny moment i to, co ujawnia się jako kolejne doświadczenie. I przyjmujemy, jakbyśmy sami je wybrali, jakby każdy moment i każde doświadczenie było dla nas darem Ducha, (absolutu, wszystkości, jaźni...).

Gdy odkrywamy miłość w sobie, kończą się poszukiwania na zewnątrz tego, co odkrywa się Sobą. A obrazy iluzorycznych projekcji na lustro tego, co na zewnątrz, rozwiewają się.

„Dobra wiadomość jest taka: jeśli potrafisz rozpoznać iluzję jako iluzję, ona się rozpływa”. - E.Tolle

czwartek, 14 maja 2026

UMIŁOWANIE PRAWDY

Kiedyś zainicjował się we mnie proces prześwietlania oszustw i trików umysłu (świadomości doświadczającej iluzji oddzielenia), według których działałam, a byłam ich nieświadoma. I oddałam się temu procesowi rozpoznawania i uświadamiania różnych wzorców myślowych i działania, który trwał przez lata. Te wzorce to myśli - poglądy, które w dzieciństwie i młodości przyjęłam nieświadomie jako prawdy o sobie, o innych, o świecie itd. A potem według nich nieswiadomie działałam jak marionetka odgrywająca napisaną przez kogoś (jakichś innych) rolę 

Rozpoznawanie tych wzorców i uświadamianie ich bywało na początku bardzo bolesne, ale potem pojawiła się nawet "dziecięca" ciekawość: co jeszcze może się ujawnić, uświadomić, prześwietlić? Miłość jako umiłowanie prawdy wiele lat temu stała się dla mnie drogowskazem. Nie miłość bezwarunkowa kontra warunkowa, ale miłość wszechogarniająca i wszechprzenikająca.

Świat przyciąga nasze zmysły i umysł do akceptowania iluzji, a Duch przyciąga serce i umysł do rozpoznawania prawdy. I życie zawsze weryfikuje wszystko to, czym żyjemy - w co wierzymy, co uznajemy za prawdę. To, czego doświadczamy, jest doskonałym odzwierciedleniem naszego stanu świadomości i poziomu zrozumienia. Dla uwarunkowanej świadomości na etapie poznawania siebie całkowita uczciwość (maksymalna na dany moment) jest niezbędnym warunkiem, inaczej każda droga, każda relacja, w której brak szczerości staje się nieporozumieniem i przynosi rozczarowanie. Każda relacja z kimś lub czymś jest przejawem naszej relacji ze Sobą (Jaźnią).

Na tej ścieżce jest wiele pułapek - takie odkrycia się zdarzały. Im głębiej sięgamy, tym bardziej pułapki stają się "wyrafinowane". Wiedza teoretyczna nie jest tym samym, co prawda płynąca z uświadomienia. To, że ktoś wie na przykład, że "w Boskiej Strukturze Świadomości Absolutnie WSZYSTKO Zrodzone Jest Z MIŁOŚCI" albo "Wszyscy w swojej istocie jesteśmy niewinni i wszystko jest z miłości", wcale nie znaczy, że jest tego świadomy, że wynika to z wewnętrznego doświadczenia, uświadomienia, rozpoznania i urzeczywistnienia Się tej prawdy. A jeśli to tylko wiedza teoretyczna, to w innym momencie ten sam ktoś może twierdzić, że "Małe kłamstewka, żeby nie sprawiać przykrości komuś, są niewinne" i może w taki sposób działać kłamiąc i oszukując. I nawet twierdzić: "Nawet nie umiem kłamać." A przecież na poziomie "skafanderków" ludzkich form wciąż współtworzymy międzyludzkie relacje. I wplatając w nie kłamstewka i kłamstwa współkreujemy taki świat - sen zakłamany tu i ówdzie. 

Tak, w swej istocie wszyscy jesteśmy niewinni, ale w trakcie przebudzania do prawdy odkrywa się, że kłamstwa nie są wyrazem miłości, lecz jej braku. Ulegając iluzji odrębności zapominamy, że jako istoty ludzkie doświadczamy tego, w co wierzymy, bo to w co wierzymy kreuje nam światy do doświadczania. Zdarza się więc, że sami siebie oszukujemy nieświadomie. I kłamiemy dla jakichś korzyści ja - "ego" albo ze strachu przed obnażeniem jakiejś części tego ja - "ego" w obronie ja - "ego", albo dla wygody, "świętego spokoju" czyli w rezultacie nadal dla jakiejś korzyści. To są przejawy umiejętności "mistrzunia iluzji", ja - "ego". 

Takie rozpoznania są w zasobie moich doświadczeń, które prowadzą do ZROZUMIENIA zasad działania zakłamanego świata tworzonego przez to, w co ludzkie istoty uwierzyły w procesie wychowywania w takim świecie - śnie. I właściwie wtedy jesteśmy śnionymi przez taki świat - sen "marionetkami". Utożsamieni z rolami, które odgrywamy nieświadomie, nieświadomie utrzymując kreację zakłamanego świata - snu.


"Mistrzunio iluzji" jak prestigiditator wykonuje misterną, wyrafinowaną pracę próbując naginać różne pojęcia (koncepty) do swoich potrzeb. I na przykład: małe kłamstewka - żeby nie sprawiać przykrości komuś - uznawać za niewinne. Utrzymanie iluzorycznego obrazu siebie jako uczciwej/uczciwego jest niezbędne dla dobrego samopoczucia, ponieważ uwarunkowana świadomość zawsze ma tendencję do dążenia do przyjemności i unikania cierpienia; a dostrzeżenie tego wzorca - tej prawdy w sobie mogłoby sprawić ból. Jednak ten wzorzec tylko wtedy może się rozpaść, kiedy w samoobserwacji i uczciwości wobec siebie możliwe staje się dostrzeżenie i głębokie przeżycie tego wzorca w sobie. Wtedy następuje uświadomienie, a w rezultacie zrozumienie przyczyn i skutków takiego wzorca i uwolnienie go w sobie.

Będąc świadomą myślących się myśli i znając skutki "niewinnych kłamstewek" (z zasobu danych mi doświadczeń i "lekcji") wiem, że nie ma różnicy między kłamstewkami i kłamstwami, dlatego świadomie kiedyś wybrałam uczciwość i prawdę. Przede wszystkim wobec siebie. I odkryłam, że będąc uczciwymi wobec siebie, stajemy się jednocześnie uczciwi wobec innych. Uczciwość i prawda po prostu ze mną rezonują. Kiedy nie jesteśmy uczciwi, wciąż musimy coś ukrywać i udawać, a nasze działania motywuje strach przed obnażeniem. 

I będąc szczerą wobec siebie nie wiem, nie mam pewności, czy kiedyś jakiś strach nie spowoduje, że nagle jakieś kłamstwo się zamanifestuje. Ale jeśli nawet tak się zdarzy, to będę nie będę musiała udawać sama przed sobą, że to się nie zdarzyło, lecz będę świadoma, co i dlaczego jeszcze się ujawniło. Bo rezonuje ze mną bycie w miłości i przy-jaźni ze Sobą.

Czuję miłość i zrozumienie, nawet jeśli ktoś kłamie i oszukuje, bo wiem, że każdy ma swoją „ścieżkę”, swoją prawdę i każdemu dane są takie doświadczenia, jakich potrzebuje. Bo wszystkie nasze ludzkie i wszystkie doświadczenia wszystkich form są doświadczeniami jednej Świadomości, jednego Ducha. I wiem, że nie jest łatwo oddać się procesowi uświadamiania i rozpoznawania tego, w jaki sposób ja - "ego" nami animuje i co przez to współkreujemy na poziomie ludzkich relacji. 

Dlatego jeśli ktoś próbuje wciągać mnie w swoje prawdy o "niewinności kłamstw" i oczekuje ode mnie współuczestniczenia i współtworzenia takiego zakłamanego świata i współuczestniczenia w takim świecie - śnie (próbując narzucać mi swoją narrację i swoje przekonania), ogranicza moją spontaniczność i prawdę, więc odmawiam i mówię: nie, dziękuję.

Kocham Cię ktosiu i błogosławię twoją ścieżkę, twoje doświadczenia, twój stanu świadomości i zrozumienia siebie, twoją prawdę. Może to mądrość a może głupota, może to naiwność z mojej strony - nie wiem, ale wiem, że nie mogę współuczestniczyć w podążaniu za takimi prawdami. Jestem świadoma, że prawdy wyrażane przeze mnie mogą być tak samo względne, że to, co jest wyrażane w danej chwili, nie pretenduje do bycia prawdą absolutną, bo nią być nie może.

Pełna prawda obejmuje wszystkie prawdy względne. A prawdy wyrażane przez nas słowami zawsze są prawdą względną, bo fragmentaryczną, więc niepełną. Można wyrażać coś spontanicznie i prawdziwie na dany moment będąc świadomym, że ta wyrażana prawda też jest względna. A jednak jedne względne prawdy oddalają nas od prawdy obejmującej wszystkie względne prawdy, a inne do niej zbliżają.

Różne prawdy względne współtworzą i podtrzymują różne światy - sny. A jakiekolwiek myśli uznajemy za prawdę, stwarzają one swiaty - sny do doświadczania i otrzymujemy doświadczenia zgodne z tym, w co wierzymy.  

Zawsze doświadczamy takiego świata - snu, jaka jest nasza prawda na dany moment. I czasem dany jest nam wybór: podążać za prawdą, która z nami rezonuje albo z jakichś powodów (iluzorycznych korzyści) poddawać się prawdom głoszonym przez innych. Którąkolwiek z takich względnych prawd akceptujemy, ona zawsze przekształca się w nasze doświadczenia. A życie te prawdy weryfikuje. I poznajemy, czym te nasze prawdy są, jak działają... A uświadamianie ich i zrozumienie prowadzi do wyzwolenia z ograniczeń, które tkały.

Każdy moment może precyzować naszą prawdę i umożliwia otwieranie się na coraz bardziej nieograniczoną prawdę - jeśli jest nam to dane. Życie w zgodzie z prawdą, która może ulegać zmianom, może być redefiniowana i stawać się coraz bardziej nieograniczona, jest manifestacją wolności i miłości Jaźni, Ducha. 

Tak, Jedno, jedna Jaźń, jeden Duch, jedna świadomość doświadcza miliardami form w nieskończonej wielości światów - snów. Wszystkie te światy - sny i formy pochodzą z miłości, ale światy, które współtworzymy tym w co wierzymy - tym, co myślimy i jak działamy - co uznajemy za prawdę, bywają różne. Dlatego nasze doświadczenia też bywają różne. Jedność w różnorodności i wielość w jedności...
Tym Jestem... :)

piątek, 10 kwietnia 2026

INICJACJE W PROCESIE DOJRZEWANIA

 Niemożliwe jest doświadczanie przyjaźni ani miłości, gdy nie ma otwartości na ekspansję samoświadomości, samopoznanie - rozpoznawanie iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i dojrzewanie istoty poprzez doświadczenia w skafanderkach ludzkiej formy.

Bycie w przyjaźni to wspólne bycie (w) przy Jaźni. To relacja oparta na szczerości, uczciwości, zaufaniu, szacunku. PrzyJaźń nie jest wyrazem iluzorycznych wyobrażeń opartych na fałszywych przekonaniach, które zasłaniają prawdę o miłości przyJaźni. Przyjaźń jest wyrazem miłości. Miłość PrzyJaźni to samoświadomość Jedni. Przejawami Jedni są wszystkie skafanderki form ludzkich ciał. 

Kiedy skafanderkowe "ja" ulega iluzji oddzielenia, realizuje i doświadcza iluzji miłości, iluzji przyJaźni, iluzji rzeczywistości. Dopiero otwarcie na ekspansje samoświadomości ujawnia te iluzje, które są przyczynami doświadczeń iluzorycznej chwilowej szczęśliwości i cierpienia. 

Gdy iluzje rozwiewają się, Rzeczywistość ujawnia prawdę i piękno istnienia w relacji miłości przyJaźni ze sobą - Jednią wszystkości.

Przyjaźń i miłość i wzajemność są nieosiągalne, gdy "ja" wierzy w fałszywe przekonania o miłości przyjaźni i wzajemności. Istota doświadczająca istnienia poprzez kreację skafanderkowej ludzkiej formy "Ja" dojrzewa, kiedy zaczyna dostrzegać iluzje fałszywych wyobrażeń o miłości, przyjaźni i wzajemności.

Ale proces dojrzewania bywa trudny, bo wymaga kolejnych "inicjacji" w otwartości na nieznane. I tak jak w wielu tradycjach rdzennych ludów, które miały znacznie głębsze połączenia z Naturą i Duchem (pozamaterialnym istnieniem) niż współczesny człowiek, inicjacje bywają bolesnymi doświadczeniami. Są jednak niezbędne w procesie dojrzewania. 

Każda inicjacja jest doświadczeniem konfrontacji z kolejną warstwą fałszywych wyobrażeń o sobie, pod którymi ukryta jest prawda. To, co wydaje się straszne i trudne do przejścia, zanika w trakcie procesu inicjacji ujawniając coraz głębsze wglądy i rozpoznania. Dojrzałość odkrywa prawdę i piękno Rzeczywistości - rzeczy w istocie...

poniedziałek, 23 marca 2026

MĄDROŚĆ = MIŁOŚĆ = SAMOŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA

Mądrość to bycie jak lustro obserwujące zjawiska bez oceniania. Zjawiska widziane są bez zniekształceń myślowymi osądami ani komentarzami. A jeśli myśli pojawiają się to mądrość wie (jest samoświadoma), że wszystkie myśli mają takie samo znaczenie - wszystkie są ta samą wibrującą energią, tak samo jak wszystkie formy niematerialne, wszystkie obrazy i rzeczy są jedną energią świadomości (jaźni - jaźnią się, przejawiają).
Nadajemy im znaczenie, gdy zachodzi taka potrzeba, ale z natury wszystkie myśli, wszystkie formy i obrazy są sobie równe.

Mądrość (wszechwiedząca) wie wszystko, bo jest umiejętnością intuicyjnego łączenia się ze świadomością we wszystkim, z każdą formą, z każdym przedmiotem i człowiekiem bez przywiązania do tej wiedzy. Gdy Ja obserwuje wszystko w zakresie świadomości, przejawia się wiedza na temat tego, na co patrzy, a jeśli obserwuje siebie, rozumie siebie pełniej i staje się bardziej samoświadome - Ja, Które Jest...
Mądrość, która widzi, obserwuje i akceptuje wszystko bez strachu i  przywiązania do tego, co obserwowane, bez reaktywności wobec obserwowanego. Jest uważnym, samoświadomym byciem.

Mądrość jest świadoma nieustannego procesu (tańca) przywiązywania się form obdarzonych poczuciem ja do wiedzy i nawyków oraz uwalniania przywiązania do wiedzy i nawyków. Mądrość jest świadoma, że najbardziej nietrwała i zmienna jest wiedza o zjawiskach tego świata. Wiedza określa sposób funkcjonowania w strukturach tego świata i odgrywania w nim różnych ról. Ale gdy pojawia się jakaś myśl, a potem kolejna, wiedza w danej chwili ulega zmianom, a wraz z nią zmienia się każda chwila. Mądrość odczuwa tę zmienność jako naturalny, przepływ wiedzy. I jest świadoma tej zmienności, gdyż wiedza może ulegać nieustannej przemianie i naturalnym zjawiskiem tego świata są ograniczenia "ja" chwilowym przywiązaniem do jakiejś wiedzy.

Mądrość jest stabilną naturą świadomości, która nigdy się nie zmienia. Jest rdzeniem naszej istoty i pozostaje jasna, czysta i nietknięta. W najtrudniejszych chwilach, sytuacjach i czasach w tym świecie umożliwia zachowanie spokoju, stabilności, harmonii i ufności. Pozwala adekwatnie do sytuacji działać spontanicznie zgodnie z tańcem całości, wszystkości, uniwersalnej jedni.

Mądrość jest miłością łączącą w jedności wszystkość z indywidualnością. Mądrość miłości jest stanem prawdziwego Ja, Które Jest. Rozkwita, gdy usuwane jest (rozpuszczane) przywiązanie "ja" do myśli, które tworzą iluzję oddzielności form przejawów (jaźni - jaźniących się) także iluzję oddzielenia prawdziwego Ja od całości wszystkich form i od jedności ich współistnienia i współoddziaływania.

Żadna przejawiająca się (zamanifestowana) forma nie mogłaby istnieć bez odpowiedniego środowiska w przestrzeni i bez współzależności z innymi formami współtworzącymi to środowisko.

Mądrość jest wszechprzenikającą miłością, która najpełniej wyraża się wolnością od strachu dzięki neutralności postrzegania zjawisk bez osądów a nawet dzięki zachwytowi nad pięknem wszystkich jaźniących się form i zjawisk.

Tylko mądrość, która jest miłością, może uwolnić istotę ludzką od cierpienia i strachu. Dzięki miłości dokonuje się proces wyzwalającej przemiany i ekspansji samoświadomości.
 
Wdzięczność, ufność, uczciwość i szczerość, oddanie miłości i mądrości absolutnej (wszechogarniającej i wszechprzenikającej) aktywuje zmiany i cały proces przemiany - dojrzewania do wyzwolenia z cierpienia i przebudzenia w sobie samoświadomości mądrości, która jest miłością.

Mądrość nie jest wiedzą nabytą w tym świecie, ponieważ wiedza pochodząca z tego świata opiera się na doświadczeniach różnych narodów, ras, religii, kultur i społeczności opartych na współtworzących je indywidualnych "ja", których wiedza jest ograniczona do odgrywania różnych ról w tych strukturach i utrzymuje "ja" w poczuciu oddzielenia od wszystkości.

Mądrość, która jest miłością jest uniwersalna i należy do wszystkości (niezmiennej i zmiennej jednocześnie). Mądrość widzi prawdę i iluzje ze współczuciem i zrozumieniem. 

Mądrość jest błogością istnienia, radością życia. Szczęśliwość bez przyczyny jest jak nektar kwiatu mądrości.

Ta mądrość jest jednością niezmienności i zmienności wszystkich przejawów, to także wolność prawdziwego Ja od "mienia racji" w sprawach dotyczących tego świata i uwarunkowanej, bo ograniczonej iluzorycznymi przekonaniami wiedzy o zjawiskach i relacjach także międzyludzkich w tym świecie. Bo ta mądrość pochodzi spoza tego świata (snu), choć ten świat (sen) przenika jak wszystkie inne światy (sny) jako samoświadomość Jestem Śniącego Się Sobie Ja, Które Jest... ☺️

Mądrość pozwala na funkcjonowanie w tym ziemskim świecie, korzystanie z wiedzy pochodzącej z tego świata w sposób, który nie ogranicza mądrości i umożliwia jej manifestację. 

piątek, 13 lutego 2026

CZYM SĄ TAK ZWANE DEMONY I JAKI MOGĄ MIEĆ WPŁYW NA LUDZKIE CIAŁA - SKAFANDRY DUSZY??


Wczoraj usłyszałam, że jeśli relacja partnerska jest oparta na zaufaniu, miłości i przyjaźni, to jest ona poddawana różnym próbom, dlatego do akcji wkraczają demony. "Demony zawsze atakują piękne, wartościowe, wspierające nas relacje. Wciągają w rozmowy, które mają na celu poniżać, oczerniać twoją partnerkę lub partnera. Demony mają zadanie odciągać cię od takiej relacji, podważać zaufanie, wzniecać w tobie konflikty zaburzające przyjaźń, niszczyć szacunek i podsuwać zniekształcone obrazy twojej partnerki lub partnera. To zatruwa miłość, która opiera się na przyjaźni, szacunku i zaufaniu."

Te "demony" to niekoniecznie ;) "inni, źli ludzie". To przede wszystkim "części" ograniczonego ludzkiego umysłu, to myśli generujące konflikty i cierpienie. Myśli, które "animują" ludzkimi istotami, kiedy ludzkie istoty nie są tego świadome. Gdy istota doświadczająca w formie ludzkiej pozostaje nieświadoma tego, że "animują" nią "demony" (myśli destrukcyjne, których nie jest świadoma), wtedy inni ludzie odgrywają dla tej osoby role owych "demonów". Przez innych ludzi manifestują się nasze nieuświadomione, ukrywane przed sobą "demony" - myśli (przekonania) generujące konflikty i cierpienie.

"Demony" zatem to myśli, myśloksztalty (przekonania) i powiązane z nimi emocje generujące konflikty i cierpienie. "Demony" konstruują albo w pewnym sensie instalują w ludzkich ciałach coś w rodzaju "struktury bolesnego ciała".

 Chociaż "demony" uwodzą i udają przyjaciół podsuwając różne atrakcje, to odciągają od prawdziwej przyjaźni i miłości do partnera lub partnerki od relacji, która opiera się na przyjaźni, przy - Jaźni. Takie "zadanie" mają w tym świecie "demony". Obiecują różne profity i korzyści. Podsuwają różne obrazy i wizje podsycające pożądanie w "bolesnym ciele". Dlatego nieświadomi tego ludzie swoją własną nieuświadomioną "demoniczność" projektują na swoją partnerkę lub partnera i relacja się kończy.

Prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z pożądaniem, ale jest przyjaźnią, współbyciem w przy-Jaźni. Miłość uczy odpuszczania oczekiwań i jest wyrazem zaufania do źródła miłości. Ta miłość to bliskość, na której może rozkwitać intymność, także seksualność, która nie jest wzbudzana przez pożądanie. Ta miłość może uzdrawiać nasze "bolesne ciała".

Pożądanie jest rodzajem emocji wynikającej z napięć w strukturze "ciała bolesnego". Pożądanie jest wyrazem rozpaczy i bólu wszystkich ran "bolesnego ciała" ukształtowanego przez doświadczenia ciągłego nieuświadomionego poniżania i upokarzania siebie i innych w różnych relacjach. To także wyraz psychicznego bólu zapisanego w ciele. To ból pochodzący także z doświadczeń przodków, przekazywany z pokolenia na pokolenie jako "bolesne ciało". Pożądanie to nieuświadomiony rodzaj głodu, który zmusza "bolesne ciało" do rozpaczliwej gonitwy za zaspokojeniem tego głodu.

Gdy ulegamy pożądaniu, ani nasze ciała ani psyche nie mogą być uzdrawiane, ale jeszcze bardziej zaczynają "chorować". Struktura "bolesnego ciała" jest wzmacniana. A "choroba" np. intymnych części ciała to informacja, że ciało chciałoby być chronione przed "stosunkami seksualnymi", które wynikają z pożądania. Poprzez "choroby" dusza próbuje przekazać informację o potrzebie uświadomienia przyczyn i skutków tej "choroby". Jeśli te sygnały nie są rozpoznawane, "ciało bolesne" jest poddawane powolnej destrukcji z powodu braku miłości i nieświadomości tego, co czynimy sobie i innym działając pod wpływem "demonów" czyli destrukcyjnych myśli oraz powiązanych z nimi emocji generujących konflikty, napięcia, choroby i cierpienie. 

Akt seksualny, który wynika z pożądania i napięć w "ciele bolesnym", prowadzi do chwilowego rozluźnienia i stwarza iluzję zaspokojenia tego głodu. Daje chwilowe ukojenie, wytchnienie. Nie zaspokaja jednak tego głodu, ponieważ ten głód może zostać zaspokojony jedynie poprzez odkrycie źródła miłości w sobie. Ta miłość ma moc uzdrawiania "ciała bolesnego" przez wypełnianie go i otulanie miłością w sobie. Wtedy objawia się zrozumienie, że czymś całkiem innym jest świadomy "akt seksualny" -  akt mistycznej unii, który jest wolny od pożądania... od aktu seksualnego będącego skutkiem pożądania.

Coraz intensywniej reklamowane szczepionki przeciw tzw. wirusowi hapefał mają służyć zabezpieczaniu ciał przed zarażeniem tym wirusem przenoszonym w trakcie "uprawiania stosunków seksualnych". Ciekawe, na ile rzeczywiście będą one "skuteczne", ponieważ tak naprawdę mają służyć kontynuacji (a nawet intensyfikacji) "uprawiania seksu" z pożądania i utrzymywaniu istot ludzkich w niewiedzy - nieświadomości, jak "uprawianie seksu" z pożądania wpływa na ludzkie ciała.  Te szczepionki są wytworem "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego także ego).

To nie przypadek, że w tak zwanym okultyzmie akt seksualny jest aktem magicznym, ale "demonicznym" służącym do zaspokajania żądań i życzeń "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego ego).

I tak się zdarza. Bez ocen i osądów, ze zrozumieniem te zjawiska mogą być widziane takie, jakie są jako całkiem powszechne w tym świecie. A dopóki nie zostaną dostrzeżone - uświadomione i zrozumiane, niemożliwa jest zmiana tych "wzorców zachowań" i uzdrawianie "bolesnych ciał". Ale gdy świadomość swoim "niewidzialnym światłem" przenika coraz głębiej nieświadome, różne zjawiska zaczynają być widziane ze znacznie poszerzonej perspektywy postrzegania takim, jakie są.

piątek, 24 października 2025

KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ (OBRAZEM) DUCHA - ŚWIADOMOŚCI

Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.

Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność... 

Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania. 

 Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.

 Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest. 

Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna. 

W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia...  To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...

Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa... 

Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.

Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I  bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...

Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także  dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...

poniedziałek, 2 czerwca 2025

PROGNOZA POGODY DUCHA ;) CO MOŻE BYĆ ISTOTNE W ENERGIACH, KTORE BĘDĄ MANIFESTOWANE W CZERWCU I LIPCU 2025

1. Harmonizowanie tempa zmian zachodzących w nas i projektowanym przez nas zewnętrznym świecie. Prędkość i intensywność zmian wygląda na przyspieszającą. Jest to wynik naszych dotychczasowych działań prowadzących do otwarcia się na przebudzenie z fałszywych wyobrażeń o sobie i na związane z tym zmiany, które zachodziły w nas w ciągu ostatnich lat.

2. Cyrkulacyjne / spiralne uzdrawianie. Będą jeszcze powracać do nas - wyświetlać się dla nas różne tematy, sytuacje, obrazy z przeszłości i odczucia emocji (wibracji energii) z nimi związane. Będzię wyświetlać się dla nas wszystko co jeszcze wymaga dostrzeżenia, przyjęcia bez oporu i osądów, głębszego uświadomienia  i uzdrowienia w nas.

3. Zawirowania psychiczne i przełom. Umysł jest potężny i kreuje różne historie, pomysły, plany na lepszy świat, na bezpieczeństwo itp. Podsuwa nam różne idee, koncepty jak cumy, które mają nawigować naszym życiem. Ale umysł bywa też destrukcyjny. Dlatego nasz system nerwowy ciągle podlega fluktuacjom. A gdy podporządkowany jest chaotycznemu, skonfliktowanemu wewnętrznie umysłowi, wtedy staje się rozregulowany i odczuwamy intensywniej różne napięcia w ciele.
Zatem będziemy jeszcze odczuwać różne wibracje energii, coraz bardziej intensywne, a umysł nie będzie wiedział, co myśleć, co podpowiadać, jak nawigować ciałem i psyche. I te umysłowe zawirowania odczuwamy w ciele. Jednak mimo, że możemy jeszcze doświadczać momentów dezorientacji i zakręcenia umysłu, które wprowadzają chaos, w rezultacie będą one prowadzić do znaczących przełomów i jeszcze głębszej zmiany naszego postrzegania. Przełomy zawsze następują po okresach czy momentach dezorientacji i zamieszania. A my coraz bardziej świadomie możemy przyjmować i harmonizować te stany. 

4. Czy pamiętasz o oddychaniu, świadomym oddychaniu?
Potrzebujemy praktykować świadome oddychanie i zwracanie się do wnętrza, do naszego centrum, do ciszy w nas. Potrzebujemy też wykonywać proste czynności oraz robić to, co sprawia radość naszemu sercu i duszy, a czasem potrzebujemy nic nie robić, tylko po prostu być.

5. Odporność serca. Emocjonalne serce stabilizuje się. Wypełnia je coraz więcej miłości. Przyciąganie do strachu słabnie. A im mniej strachu, tym więcej w nas miłości, życzliwości, piękna, harmonii... i ponad (albo i pod ;-)) intelektualnego zrozumienia. Wiele relacji i sytuacji, które wcześniej uaktywniały napięcia i strach, generowały podziały, osądzanie, ocenianie, będzie odpadać. Nie będą już więcej miały na nas emocjonalnego wpływu albo wpływ, który do tej pory miały, będzie znacząco słabł. I relacje z coraz bardziej samoświadomymi istotami będą stawać się naszą normalnością.

6. Czynnik strachu traci moc. Nadal będziemy mieć dostęp do różnych alternatywnych źródeł mediów. Wiele będzie się działo na świecie i różne media będą wciąż podawały różne informacje, w tym wiele mających na celu ciągłe zastraszanie i konfliktowanie. Potrzebujemy być uważni na nasze emocjonalne reakcje wobec zdarzeń na świecie. Nawet gdy zdarzenia będą wyglądały na dramatyczne, to nie znaczy, że będą katastroficzne w skutkach. Choć tu i ówdzie jakieś katastrofy też mogą się zdarzać, ale nie będą wywoływać w nas strachu. Jesteśmy już świadomi, że z mediów będą do nas napływać informacje, które będą próbowały przyciągnąć i wciągnąć w negatywność, napięcia i strach. Także ludzie wokół nas mogą próbować wciągać nas w swoją negatywność czy katastroficzne wizje, ale my już temu możemy nie ulegać. To, co nam i dla nas się wyświetla, możemy teraz sprawdzać w sercu, czytać wszystkie informacje jak neutralni obserwatorzy czyli świadomie i z empatią. Nie będziemy już przyjmować strachu innych ludzi. Jesteśmy już świadomi, że strach wynika z fałszywych wyobrażeń o sobie i o świecie oraz odcina nas od miłości, zrozumienia, piękna i harmonii w nas.

7. Drzwi zamykają się i otwierają. Każde zakończenie prowadzi do nowych początków. I może tych zakończeń pojawiać się wiele albo niewiele, ale za to zaskakujących i intensywnych. One będą nas kierowały do wnętrza, do naszego świętego centrum. Podobnie jak każdy ból sprawiający cierpienie zawsze wskazuje na możliwość uzdrowienia go przez zwrócenie się ku sobie i przyjęcie w sobie tego bólu - bez oporu, bez osądów - z miłością obserwatora.

8. Celebracja, świętowanie jest energią radości. Co mogę celebrować, jak mogę świętować?
Mogę świętować życie, bycie, każdą chwilę, każdą czynność, każde działanie i niedziałanie... wszystko, co mnie otacza, a co ze mnie wypływa...  Świętowanie jest manifestacją radości Istnienia. 


niedziela, 1 czerwca 2025

INTEGRACJA CIENIA...

 

Podział świata zdaje się coraz bardziej intensywny, różne konflikty w tym tzw. konflikty interesów nasilają się. Manifestuje się coraz większe zróżnicowanie w postrzeganiu, odczuwaniu itd. Skrajnie różne opinie, poglądy ujawniają się. Ten kto ma silne przekonania nie chce już słuchać tego, kto myśli inaczej. Ten kto myśli inaczej postrzegany jest jako wróg, głupiec, istota gorszego sortu, niedouczony idiota. W takich przypadkach empatia i zrozumienie dla tych, którzy emocjonalnie reagują na to, co się dzieje na świecie i wokół, jest niemożliwa.

Ale ty z empatią i miłością słuchaj obu stron, obserwuj uważnie sytuacje, zdarzenia, zjawiska, a nawet konflikty i wojny. Albo chociaż pozostań neutralnym obserwatorem przede wszystkim swoich emocji i sygnałów płynących z ciała w odpowiedzi na to, co się wyświetla dla ciebie.

Oto ujawnia się twój własny cień - wszystko, co ukrywałeś sam przed sobą udając, że jesteś kimś, kim nie jesteś...


piątek, 30 maja 2025

NIEZMIENNE I ZMIENNE

Świadomość jest we wszystkim, w każdej formie. Gdy jakieś formy znikają, pojawiają się kolejne. Wszystkie je wypełnia świadomość.

Zaś samoświadome - nawet to obleczone szatą formy - widzi, że wszystkie relacje między formami są jak anegdoty, opowiastki z absurdalnie żartobliwą pointą. Opowiastki - scenariusze iluzorycznych, fałszywych, bo cząstkowych a nie całościowych, bo lokalnych a nie ponadlokalnych, bo czasowych, a nie bezczasowych... wyobrażeń o sobie. Opowiastki wyświetlają się jak filmy, jak sny o sobie, a to sobie - to Się w rzeczy-istności jest niepoznawalne. Rzeczywiste, ale niepoznawalne. :-)

Relacje międzyludzkie i partnerskie mogą być harmonijne, gdy są współtworzone przez dwie istoty, które świadomie wybierają wspólne celebrowanie życia razem: w szacunku, miłości, życzliwości i pielęgnowaniu radości Istnienia, harmonii i piękna w sobie oraz drugiej istocie.
Do tego Istoty ludzkie potrzebują dojrzeć uzdrawiając, scalając najpierw siebie, stając się samoświadomym Istnieniem w szacie ludzkiego ciała. :-)


niedziela, 13 kwietnia 2025

INTEGRACJA CIENIA

 Czy będziesz żałować tego, co robisz czy nie, tego nie wiesz. Możesz sobie wyobrażać konsekwencje swoich działań, ale to nie ma nic wspólnego z tym, co i jak będzie. Nie wiesz, jakie będą konskwencje i rezultaty twoich działań przede wszystkim dla ciebie.


Dopóki nie poznasz konsekwencji swoich nieświadomych działań, nie będziesz wiedział, dlaczego wciąż czegoś pożądasz. A nawet, gdy to dostajesz, nadal cierpisz.

Czasami ten, kto czyni tzw. największe zło (sprawia cierpienie innym), ma wyobrażeniowe złudzenia o sobie, że jest wyjątkowy i wspaniały, ponieważ jest „dobroczyńcą, darczyńcą, filantropem, sprzymierzeńcem, wspierającym, nauczycielem, autorytetem" itp. itd. Zakłada różne maski i stwarza złudzenie "wybawcy" czyniącego dobro. Jednak jego cień pozostaje głęboko ukryty przede wszystkim przed nim samym. To z jego głębi jego cień wciąż nim kieruje, a on pozostaje nieświadomy tego.

Ta część mnie jest widziana i przyjęta taką, jaka jest... przyjęta z miłością i zrozumieniem, bez oporów i osądzania.

Spełniła swoje zadanie jako lustro manifestujące to, co ukrywałam sama przed sobą. Ta część mnie to postać z mojego snu o sobie, która jest manifestacją moich fałszywych wyobrażeń o tym, kim jestem.

czwartek, 8 sierpnia 2024

UMYSŁ NIE JEST NICZYIM WROGIEM...

 Myśli i słowa mają ogromną moc i nie mają żadnej mocy. Zależy tylko od tego, czy ktoś im tę moc nadaje czy nie.

Są myśli, którym przez traktowanie ich jak wrogów nadawana jest dokładnie taka moc - są jak wrogowie. Ale są i takie myśli, które odbierają myślom moc bycia wrogami.

Nadawanie jakimś myślom znaczenia, przywiązanie do nich i traktowanie ich jako prawdziwych wyznacza pewien zakres doświadczeń.

Umysł też nie jest niczyim wrogiem. Nie jest ani przereklamowany ani bez żadnego znaczenia. Nie jest ani dobry ani zły, choć może być traktowany jako wróg tak samo jak myśl czy jakaś forma, tylko z powodu przywiązania do takiej myśli.

A jednak dzięki umysłowi może zostać wyrażone cokolwiek jest wyrażane. Także za pomocą myśli, słów czy obrazów i działań. Umysł może być bardziej lub mniej ograniczony przywiązaniem do jakichś myśli - konceptów. Może być tak zaangażowany w to przywiązanie, że nie może dostrzegać tych swoich ograniczeń i przywiązania. A im mniej jest przywiązany do jakichś konceptów, tym mniej ograniczony się staje...

Słowo miłość może być interpretowane na wiele sposobów. Stąd zrozumienie, czym miłość jest lub być może, również bywa różne. W zależności od perspektywy postrzegania.

Postrzeganie zawsze jest tym samym postrzeganiem, ale interpretacje tego, co jest postrzegane mogą być różne. Przykład z obserwacją zjawiska - artefaktu 6-9. Ten, kto widzi 6, stoi po takiej stronie względem 6-9, że widzi tylko 6, a nie widzi 9 z powodu ograniczonej perspektywy postrzegania. To ograniczenie narzuca mu konkretną interpretację. Podobnie ten, który widzi tylko 9. Ale ten który obserwuje obu obserwatorów ma inną perspektywę. Widzi ograniczenia obu obserwatorów i może być świadomy, że jego perspektywa także jest ograniczona, bo względna. Bezwzględna byłaby jedynie superpozycja wszystkich możliwych perspektyw obserwacji wszystkich zjawisk.

Ten kto zna pojęcia i doświadczenia jedynie i wyłącznie miłości warunkowej, nigdy nie zrozumie tego, kto doświadcza miłości bezwarunkowej. Ten, kto zna doświadczenia miłości warunkowej oraz bezwarunkowej, nigdy nie będzie wyróżniał ani potępiał którejś z nich. Wie jak "działa" jedna i druga. I nawet może doświadczać jednocześnie jednej i drugiej. A nie będąc przywiązanym do konceptów miłości nie będzie od nich uciekał ani negował ich ani walczył czy o jakieś koncepty na temat miłości czy o miłość, która się manifestuje w bezpośrednim doświadczeniu.

środa, 20 grudnia 2023

IDENTYFIKACJE I OGRANICZENIA PERSPEKTYWY ZROZUMIENIA SIEBIE

Każda identyfikacja z jakąś myślą, z jakimś konceptem jest jak przyjmowanie przez świadomość formy kolejnego wcielenia - jak ciągła reinkarnacja świadomości w strumienie myślo-obrazo-konceptów. To jest jak wejście w jakiś fascynujący ruchomy obraz. Wejście w taki ruchomy obraz warunkuje i ogranicza bezkresne poczucie siebie. Wtedy świadomość jakby wpada w pułapki postrzegania form zmysłowymi doznaniami i traktuję to, co postrzega jako jedyną rzeczywistość.

Ale gdy część siebie (swojej uwagi, energii) daję na przykład słowom albo obrazom, a część bezruchowi i ciszy w sobie, wciąż jestem obecnością nieuwarunkowanej niczym świadomości, a umysł pozostaje cichy i spokojny. Świadomy ciszy i bezruchu.

Gdy utożsamiam się z myślami, pozornie zatracam samą siebie zapominając o swojej prawdziwej naturze, bo bezruch jest niewidzialny dla strumienia myśli.

Myśl może tylko przez moment zauważyć ciszę, ale nie może jej poczuć ani nią być, dopóki w ciszy się nie rozpuści. Może jedynie w ciszy zaniknąć. Koncept może opisywać bezruch i ciszę, ale nie może ich poczuć ani tym być. Ale strumień myśli może być widziany w bezruchu i ciszy. I każdy koncept może być widziany przez bezruch i ciszę. Tak samo jak dźwięki są słyszane tylko w ciszy. Dźwięki nie słuchane ciszą w ciszy, stają się jazgotem.

Możliwa jest błogość w obserwowaniu form, ale ta błogość nie pochodzi z form, lecz spoza form. Jest ich źródłem, z którego wypływają formy i do którego powracają.

Kiedy radość pochodzi z form, jest chwilową przyjemnością. Gdy jakaś forma się pojawia i sprawia przez chwilę przyjemność, czujemy się dobrze, a gdy się kończy, czujemy się źle, bo nasza świadomość została ograniczona i uwarunkowana przyjemnością pochodzącą z zewnątrz. Oczekujemy, że to, co postrzegamy jako przyjemne i dobre, zawsze takim powinno być. A tak nie jest. Bo często to, co najpierw postrzegamy jako dobre, zamienia się w złe, bo w świecie form dobro i zło są zamienne i relatywne. Jedno bez drugiego nie istnieje, bo w dualistycznym świecie - śnie jedno zawiera się w drugim (ukrywa się w cieniu drugiego). 

Ten, kto postrzega siebie jako dobrego, zawsze tym postrzeganiem generuje nieświadomie złego, ponieważ musi istnieć jakiś zły, by mógł istnieć dobry. Zły zawsze jest dopełnieniem dobrego i odwrotnie. Nikt nie mógłby uznawać siebie za dobrego, gdyby nie istniał choć jeden jakiś zły. W taki sposób w świecie nieustannego poznawania dobra i zła pozornie tracimy swoją prawdziwą radość istnienia, życia, bycia. Doświadczamy "wygnania z Raju", który jest symbolem krainy wewnętrznej szczęśliwości, wolnej od poszukiwań tej szczęśliwości w uzależnieniach od zewnętrznych form postrzeganych zmysłowo.

Nikt tu nie neguje radości z czegoś, co jest postrzegane zmysłowo. Tu się wskazuje jedynie na to, że taka radość jest nietrwała, że może uzależniać i zawsze prędzej czy później to, co tę radość sprawia, zanika albo przekształca się w coś innego, co powoduje rozczarowanie i postrzegane bywa jako nieszczęście.

Radość i błogość niezależna od jakichkolwiek form i obrazów jest moją prawdziwą naturą. Będąc radością nie potrzebuję szukać jej w formach. A widząc w formach obrazy siebie, czuję błogość.

Miłość jest moją prawdziwą naturą. Będąc Miłością nie potrzebuję jej szukać w formach. Nie potrzebuję oczekiwać wzajemności od form i obrazów siebie ani warunkować jakimiś oczekiwaniami i powodami do miłowania. Widząc w formach obrazy siebie widzę w nich miłość.

Myśli są pięknymi formami. Powstawanie i pojawianie się myśli jest pięknym zjawiskiem, spontanicznym aktem. Lecz całkowita identyfikacja z nimi jest jak inwolucja, która prowadzi do upadku w zapomnienie o swojej prawdziwej naturze. A uwalnianie się od identyfikacji z myślami jest jak ewolucja, która prowadzi do wyzwolenia i przypomnienia o swojej prawdziwej naturze. Inwolucja i ewolucja są jak wdech i wydech. Wdech i wydech też bez siebie w tym świecie - śnie nie istnieją.

Gdy poczucie siebie zlewa się z myślami, świadomość staje się ograniczona i uwarunkowana utożsamieniem z myślami. Gdy ten stan uwarunkowanej świadomości pogłębia się (intensyfikuje), staje się coraz bardziej dysfunkcyjny. W zewnętrznym świecie pojawia się coraz więcej szaleństwa, obłędu, zagubienia i wojen, które są projekcją ograniczeń i uwarunkowań świadomości. Identyfikacja z myślami sprawia, że stają się one pułapką, więzieniem dla świadomości. Identyfikacja z myślami redukuje, ogranicza i warunkuje świadomość.

Uważna obecność uzdrawia i wyzwala świadomość z tych ograniczeń i uwarunkowań.

Bezruch i cisza to nieuwarunkowana niczym świadomość.

Tym jestem.

A każda myśl pojawia się ze mnie i znika we mnie. Każda forma pojawia się ze mnie i znika we mnie. Wszystko, co pojawia się ze mnie i znika we mnie to ruchome obrazy, myślo-obrazo-koncepty. One są jak różne sny o sobie, które wyśniewają się ze mnie.

Prawdziwa radość - błogość jest częścią mojej prawdziwej, niezmiennej, wiecznej natury. Jest tym samym, co miłość wszechobejmująca i wszechprzenikająca i tym samym, co świadomość. 

Tym jestem.

niedziela, 27 sierpnia 2023

MĄDROŚĆ NIE POCHODZI Z TEGO ŚWIATA

  Mądrość nie pochodzi z tego świata, ale umożliwia jego zrozumienie.

Mądrość to wiedzenie, które nie jest wiedzą pochodzącą z tego świata i kształtującą ten świat.

Mądrość jest czuciem, które nie jest emocjami będącymi wyrazem konfliktowych relacji w tym świecie.

Mądrość to miłość, która wypływa ze zrozumienia przynoszącego wyzwolenie od wiedzy i emocji doświadczanych w tym świecie.

Mądrość pochodzi nie z tego świata ani z żadnych idei i koncepcji mających na celu jego poprawę czy ulepszanie. Ani ze światów podobnych temu mądrość nie pochodzi.

Mądrość jest wybawieniem od cierpienia w tym świecie, więc jeśli szukasz zbawienia, nie szukaj zbawiciela, lecz zwróć się do źródła mądrości, które ukrywasz w sobie przed sobą uznając wiedzę pochodzącą z tego świata i jemu podobnych za źródło swojej mądrości. To zrozumienie wspołzależności form, obiektów, zjawisk, zasad i praw rządzących tym światem, a tym samym wytyczających jego granice wynika z sumy różnych doświadczeń w tym świecie i jemu podobnych.

sobota, 5 marca 2022

GDY PRAGNIESZ POKOJU, MIŁOŚCI I PRAWDY...

 Gdy w umyśle chaos i konflikty, 

pokój na świecie nie jest możliwy.

Światowe konflikty są manifestacją ludzkich umysłów. 

Różne Ja przywiązane do jakichś konceptów i przekonań tworzą konflikty i zwalczają się wzajemnie w walce o prawdę i racje, więc...

Gdy prosisz o pokój, stań się pokojem. Nie udawaj, że walczysz o pokój, gdy żądasz go od innych, a sam nim nie jesteś. Walcząc o pokój burzysz pokój w sobie i sam siebie ranisz.

Gdy tęsknisz za prawdą, sam stań się prawdą, którą jesteś. Lecz nie rozumiejąc względności ludzkich prawd, sam niszczysz w sobie prawdę, którą jesteś.

Gdy pragniesz miłości, stań się miłością, którą jesteś, zamiast oczekiwać jej od innych.

Gdy pragniesz uczciwości, zrozumienia, sam stań się tym, czego pragniesz, zamiast oczekiwać tego od innych.

Bo nie możemy doświadczać i otrzymywać niczego innego niż to, czym sami jesteśmy i emanujemy. 



poniedziałek, 28 czerwca 2021

MIŁOŚĆ I ZADAWANE RANY

 Gdy odczuwana jest miłość (samoświadomość jestem) z przestrzeni ciszy jestem pojawiają się też myśli i działania. Odczuwanie miłości - bycie miłością w pełni jest zsynchronizowane z myślami i działaniem, które pojawiają się w tańcu miłości i znikają w niej.

Miłość tańczy i tworzy wszystko, co jest w potencjale tworzenia, także wszystko, co możliwe jest do pomyślenia. Miłość jest prawdą o sobie, która w swoim tańcu form czasem ukrywa się przed sobą snami o oddzieleniu form od ich źródła. 

W zaśnieniu w snach o sobie miłość ukrywa się pod mgłą iluzji snów o oddzieleniu od siebie. Zdarza się więc czasem zaśnienie w takich snach o sobie.

Kim są inni? Inni to wyśnione różne wersje siebie. W snach spotykane i spotkaniami doświadczane.

Nawet we śnie nikt nikogo nie może zranić. Jedynie w zaśnieniu w snach o sobie doświadczenie zranienia jednego przez drugiego jest doświadczane.

A w snach o doświadczeniu odkrywania prawdy o sobie (przebudzeniu z zaśnienia w snach o sobie), ujawniają się różne rany zadane samemu sobie nieświadomie (w zaśnieniu). 

Coś rani i boli osobę i ciało z powodu iluzji utożsamienia z oddzielnością osoby i ciała od miłości, od jestem czyli z powodu utożsamienia z takimi myślami, które podtrzymują iluzję oddzielności osoby od całości siebie od jedni wszystkiego i niczego (z myślami, które tworzą i podtrzymują iluzję zaśnienia).

Miłość wspiera odkrywanie prawdy o sobie, ta sama miłość, która jest źródłem śniących się snów. Miłości nic nie jest w stanie zranić. Miłość obnaża, ujawnia wszystkie rany zadawane sobie w zaśnieniu i "wylizuje je", "uzdrawia". Bo nie ma żadnych przeszkód dla miłości. To w zaśnieniu widziane są jakieś przeszkody dla miłości i ostrza słów, które ranią.

Miłość jest tym, co wszechogarnia i przenika wszystko. Miłość niczego nie wymaga ani nie oczekuje. Ani nie potrzebuje. Mimo że w tańcu tworzy różne sny, formy i różne doświadczenia (łącznie ze snami o oddzieleniu oraz przeszkodami do pokonania), nie ma dla niej żadnych przeszkód. Ponieważ jest esencją wszystkich form. 

(Z) wdzięcznością za taniec miłości jestem... 

piątek, 27 listopada 2020

JESTEM ŚWIADOMĄ PRZESTRZENNĄ OBECNOŚCIĄ

Nie ma wątpliwości, nawet jeśli całe życie jest snem, łącznie z tą chwilą, nie ma wątpliwości, że aby sen się wydarzył, musi być coś jak świadomość, przestrzenność, w której sen się pojawia. A czy to, co w przestrzenności się przejawia, zostanie nazwane snem, światem, wizją, iluzją czy rzeczywistością, to dla tej przestrzenności nie ma znaczenia. 

Jest coś, w czym coś się pojawia. Ja tym Jestem i ponieważ Ty też Jesteś Ja, to Ty tym też Jesteś. Możemy nazwać to świadomością, przestrzennością lub i Ja Jestem.  

Można więc wątpić we wszystko i podważać wszystko z wyjątkiem tej świadomości, przestrzenności. Można wątpić we wszystko w sobie, o sobie z wyjątkiem tego, że Jest coś świadome siebie teraz i zawsze. Świadome siebie Ja Jestem. I Ty-Ja tym Jesteśmy.

Zwykle gdy używamy języka, zniekształcamy istotę zjawisk, więc nawet stwierdzenie, że jest Ja Jest świadome, nie opisuje w pełni tego, czym Ja Jest. Prościej: Ja Jest świadomością - Ja Jestem. 

Nie ma ciebie ani nawet żadnego Ja bez świadomości istnienia. Jesteś świadomością i osobą - tak, jesteś także osobą. Ale jeśli jesteś osobą zakorzenioną w świadomości, zrealizowaną, samoświadomą czyli świadomą, że zawsze jesteś esencją i źródłem snu-iluzji-świata-rzeczywistości (przestrzennością, pustką pełną nieskończonego potencjału przejawów i manifestacji siebie, nieskończonego potencjału snów o sobie oraz doświadczeń i percepcji siebie), wtedy nie jesteś już szaloną - chorą - schizofreniczną *) osobą, nie jesteś oddzielną od siebie-swojego źródła osobą, nie jesteś już częścią szaleństwa świata-snu cierpienia, świata-snu konfliktów, walki, dualistycznego rozdarcia, oddzielenia Ja od Ja, Ja od Jestem, osoby od osoby, osoby od Jaźni itd. Wspaniałe jest niebycie częścią schizofrenicznego *) szaleństwa tego świata-snu. 

Bycie świadomym siebie jest byciem świadomością siebie, świadomą obecnością i rozpoznaniem świadomej obecności we wszystkim. 

Każdego człowieka, każdą formę życia czujesz-widzisz jako tę samą świadomą obecność o innej... częstotliwości wibracji, inną wersję Siebie - jednego Ja Jestem.

"Jestem przestrzenną obecnością". To jest esencja istnienia Ja Jestem. Nie znam siebie jako przedmiotu, obiektu poznania i nie mam potrzeby takiego poznawania siebie. Jestem sobą i nie potrzebuję znać siebie jako obiektu wiedzy, ale znam siebie jako wieczny podmiot wszelkiej wiedzy wolny od przywiązania i utożsamiania siebie z koncepcjami i relacjami. 

Jestem+jesteś+jesteśmy tym Ja Jestem - odwiecznym podmiotem wszelkiej wiedzy, w którym pojawia się mądrość. Źródłem całej wiedzy, źródłem całej inteligencji - tej bezkoncepcyjnej inteligencji świadomości siebie, z którą jestem+jesteś+jesteśmy jednym Ja Jestem - Jaźnią - Sobą.

Kiedy jest to czucie i bycie tą jednią, z centrum, które możemy nazwać symbolicznie Sercem Serc, pojawia się energia inspirująca umysł do kreowania wyrażaniem myśli wskazujących na działania prowadzące do harmonii... do pełni. 

Taki umysł używa konceptów, ale nie gubi się w konceptach ani nie szuka siebie w konceptach, nie utożsamia się z nimi. Podejmuje działania spontanicznie, w natchnieniu, dokładnie takie, jakie są najdoskonalsze w danym momencie. Takie, które wynikają z realizacji świadomości siebie - samoświadomego Ja Jestem. Takie, które mogą być inspirujące. Mogą, nie muszą.

Słowa "Kocham ciebie", a nawet "kocham siebie" Ja Jestem wyraża, gdy przejawia się taka relacja ze sobą, w której jest dwoje: Ja i Ty oraz Ja i Siebie. A i tak Ja i Ty oraz Ja i Siebie jest jednym Ja Jestem. To jedno i to samo jaźniące się doświadczeniem zróżnicowania Siebie formami. 

W kochaniu siebie i innych jest więcej wolności niż w nienawiści do siebie i do innych. Jest w tym coraz mniej nieświadomości i cierpienia.  Kochaniem całości Siebie wyraża się Ja Jestem, które jest Miłością = Mądrością.

*) schizofreniczny - podzielony, oddzielony od całości Siebie - Ja Jestem.

środa, 24 czerwca 2020

O SZCZĘŚCIU I MIŁOŚCI

Nawet gdyby cały wszechświat Cię kochał, ta miłość nie uczyni Cię szczęśliwym. Szczęście przyniesie Ci miłość, którą poczujesz w sobie, otworzysz się na nią. A ona zacznie wypływać z twojego wnętrza, ze Źródła w Tobie, z Ciebie. Bo Ty Nią Jesteś. Gdy to się stanie, spotykając wzajemność (powracającą do swego Źródła emanację) doświadczysz najgłębszej ekstazy - błogości intymności niewyobrażalnej, wszechobecnej miłości, która jest esencją Istnienia... całego wszechświata w Tobie... Radości Istnienia...

Z ciszy Źródła radością Istnienia promieniującą...

sobota, 21 marca 2020

STRACH TO WIBRACJA ENERGII



Strach nie jest ani dobry ani zły. Jest neutralny. Czym jest strach? To tylko taka wibracja energii, którą (kiedyś) nauczyliśmy się nazywać strachem. Nasza reakcja na strach może być pozytywna, negatywna lub neutralna. Pozytywna np. gdy manifestuje się zwalczanie strachu odwagą. Negatywna np. gdy manifestuje się odczucie strachu - strachu przed strachem. Neutralna, gdy strach jest widziany jako wzór (fraktal) wibracji, który został nazwany strachem i jawi się utożsamieniem wzoru wibracji z tą nazwą. I jest wibracją w ciele, którą wywołyją pewne myśli.
Różne myśli nadają energii o zróżnicowanych wibracjach (różnym wzorom) takie znaczenie, jakiego się nauczyliśmy. I uznaliśmy to znaczenie za prawdziwe. Takie koncepcje stają się przekonaniami, które mimo, że są zmienne (iluzoryczne), bywają nieświadomie traktowane jako stałe (prawdziwe).
Strach nie jest ani dobry ani zły. Jest neutralny. Tak jak i smutek nie jest ani dobry ani zły. Jest neutralny. Tęsknota nie jest ani dobra ani zła, jest neutralna. To tylko wibracje energii, które nauczyliśmy się nazywać strachem albo smutkiem albo tęsknotą. Również samotność (nawet w tłumie) nie jest ani dobra ani zła. Jest neutralna. To tylko wibracja energii, którą nauczyliśmy się nazywać samotnością. Nic nie jest ani dobre ani złe. Wszystko jest neutralne. A my nauczyliśmy się nazywać coś dobrym a coś innego złym. I nauczyliśmy się odczuwać coś jako dobre, a coś innego jako złe.
Nasza reakcja na cokolwiek może być pozornie pozytywna (np. pożądanie czegoś, tęsknota za czymś)), pozornie negatywna (odrzucanie czegoś, uciekanie przed czymś) lub prawdziwie neutralna (świadome bycie i przyjmowanie wszystkiego, co w danym teraz się jawi bez oceniania "dobre - złe").
Indywidualna istota to także instrument, na którym gra świadomość. Jedna świadomość jaźniąca się nieskończoną różnorodnością wibracji, wzorów i form... Jedna Istota czasem doświadczająca relacji z różnymi wersjami Siebie (Self - Jaźni)...  I Jeden Człowiek doświadczający różnych relacji z różnymi wersjami Siebie. Te relacje też mogą być pozytywne, negatywne lub neutralne. Neutralne czyli miłości pełne - świadome całości ("pustki i pełni") Siebie (Self - Jaźni)...

Widzenie myśli umożliwia rozpoznanie, które myśli i snujące się historie, scenariusze uaktywniają - wzbudzają uczucia strachu, buntu, złości, gniewu, dumy lub poniżenia itd. W rezultacie widziane jest i świadome się staje, że przywiązanie poprzez utożsamienie z niektórymi myślami sprawia, że doświadczamy chaosu myślowo-emocjonalnego czyli tzw. cierpienia.

Im intensywniejsze jest myślenie o jakichś tzw. problemach, tym głębiej JA wkręca się w wiry i zapętla w procesach myślenia. Wtedy też coraz intensywniejsze emocje są doświadczane poprzez ciało. I na tym poziomie umysł nie jest w stanie rozwiązać żadnego tzw. problemu. Próbuje stosować różnego rodzaju "strategie", które tylko wkręcają w kolejne wiry.

Można powiedzieć, że uczucia i emocje są tym samym zjawiskiem doświadczanym w zróżnicowany sposób: uczucia są subtelnym - harmonijnym i świadomym sposobem doświadczania wpływu myśli na ciało (w ciele, poprzez ciało). A emocje są intensywnym - chaotycznym sposobem doświadczania wpływu myśli na ciało (w ciele, poprzez ciało).

Uczucia i emocje to po prostu wibracje energii o różnych częstotliwościach. Czasem bardzo zróżnicowanych, dlatego jako emocje (np. strachu) mogą one tworzyć dysonanse i kakofonię wibracji na podobieństwo rozstrojonych różnych instrumentów jednej orkiestry. Miłość je wszystkie synchronizuje ze sobą. Wtedy one współbrzmią harmonijnie wygrywając sobą... ko(s)miczne symfonie. W przestrzeni błogości i ciszy

poniedziałek, 18 listopada 2019

MIŁOŚĆ MA ODCIENIE NIESKOŃCZONEJ KRYSZTAŁOWEJ TĘCZY

Miłość to całe spektrum wibracji o zróżnicowanych częstotliwościach. Poszczególne uczucia i emocje są jak poszczególne kolory tęczy, które miłość obejmuje, przenika i widzi/czuje/przejawia się jako cała tęcza. A nawet zwielokrotniona - jak oktawy na fortepianie.

Kryształ wyłania się z ciemności i w świetle emanuje, mieni Się różnymi kolorami, które do niego wracają jako odbicia Siebie... każda forma - przejaw Uniwersalnego Umysłu: myśl, słowo, koncept, wzór, obraz, ciało jest "narzędziem" Ducha. To energia w formach ujęta - prze-jawia-jąca Się. Zaś "ograniczony umysł" - utożsamiony z jakąś odrębną formą -"narzędziem" Ducha (myślą, słowem, konceptem, wzorem, obrazem, ciałem) nadaje sobie i innym "narzędziom" różne znaczenia (np. ważności lub nieważności), a czasem nawet "etykiety". Wtedy nieświadomie "nie widząc/nie czując" całości Siebie dokonuje projekcji siebie na te inne "narzędzia" Ducha, które są... refleksami emanacji jednej jaźni. Tak Się jawi - jaźni odbiciami Siebie...


Kryształowa nieskończona emanacja wiecznym echem pulsuje... od Siebie do Siebie...
Jestem "kanałem miłości"... i Tym, Co postrzega dwa kierunki przepływu przez Siebie: od Siebie i do Siebie (bo jaźń jest jedna) czyli: ze Źródła do wszystkiego i ze wszystkiego do Źródła.
A Umysł widząc w Tym swoje Źródło jest Świadom, że Tym też Jest.