Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NAUKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NAUKA. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 lipca 2022

ZABAWA W BADACZA ZJAWISK część 2: RELIGIE, DOGMATY, NAUKA I PARADOGMATY A AUTORYTARYZM I TRAUMY ...

RELIGIE, DOGMATY, NAUKA I PARADOGMATY A AUTORYTARYZM I TRAUMYZ NICH WYNIKAJĄCE ...

Ciekawa poznawczo, bo prowadząca do zrozumienia współzależności różnych zjawisk, jest obserwacja przyczyn tego, co - jakie myślo-koncepty ktoś uznaje za realne i prawdziwe, a inne odrzuca jako nierealne, nieprawdziwe czy wirtualne gry. 

Zainspirował mnie taki cytat:

"Czymże jest religia, jeśli nie wielką grą w wirtualnej rzeczywistości, w którą grają miliony ludzi? Religie takie jak judaizm czy chrześcijaństwo wymyślają wyimaginowane prawa: nie jedz wieprzowiny, noś na głowie dziwaczny kapelusz, powtarzaj te same modlitwy trzy razy dziennie, nie uprawiaj seksu z osobami tej samej płci i tak dalej. Te prawa istnieją oczywiście tylko w ludzkiej wyobraźni. Natura nie każe nam się modlić do kogokolwiek, nie zabrania homoseksualizmu ani jedzenia wieprzowiny. Żydzi i chrześcijanie przechodzą przez życie próbując zdobywać punkty w swojej wirtualnej grze. Jeśli się modlisz - otrzymujesz punkty. Jeśli zapomnisz się pomodlić - tracisz punkty. Jeśli dwóch mężczyzn uprawia ze sobą seks, tracą wiele punktów." *)

No tak... A czy natura cokolwiek nam każe albo nie każe czy zabrania? Cokolwiek promuje lub ustala, co jest wirtualną grą, a co realną rzeczywistością? To człowiek przecież w coś wierzy, a w coś innego nie wierzy; coś uznaje za wirtualne, istniejące tylko w ludzkiej wyobraźni, nieprawdziwe, a coś innego za rzeczywiste, realne, prawdziwe...

Czy religie z ich dogmatami, symbolami i rytuałami są wirtualnymi grami, iluzjami tańczącymi w umysłach wierzących, a naukowe koncepty, hipotezy i paradygmaty są realne? 😉

Każda idea, każdy myślo-koncept jest wirtualny. Przestaje być takim, gdy ktoś w niego uwierzy i zaczyna działać według utożsamienia z nim. A czasem taki ktoś zaczyna walczyć o prawdziwość i lepsiejszość pewnych myślo-konceptów z powodu wiary w ich prawdziwość i przywiązania do nich. I z powodu takiej wiary jedne myślo-koncepty uznaje za realne a inne za wirtualne. Tak też się zdarza...

Doświadczenia traumatyczne związane z doświadczeniem przemocowości różnych autorytetów w tym także religijnych mają swoje konsekwencje. Poczucie bycia ofiarą religii może być traumatyczne. Np. gdy religia neguje, odrzuca i napiętnuje tzw. homoseksualizm, to ludzi utożsamionych z homoseksualizmem zaczyna traktować jako grzeszników, których należy napiętnować różnymi metodami. Różne formy i sposoby działania ludzi uznane za grzeszne bywają napiętnowane i wyszydzane. Ale to nie religia sama w sobie jest przemocowa, lecz jej wyznawcy, zwłaszcza autorytarni kapłani grający rolę wszystkowiedzących pomazańców bożych, stojących na straży ustalanych przez nich skostniałych reguł, praw i zasad społeczno-kulturowo-religijnego porządku i tzw. dogmatów albo tradycji, którą ludzie sami tworzą i kontynuują. 

Tacy kapłani często mają na celu utrzymanie władzy nad wiernymi danej religii. Ignorują autentyczny rozwój duchowy, osobowościowy, również ewentualny kulturowo-społeczny rozwój wyznawców. Ignorują to, co w każdej religii jest podstawowym przesłaniem, mądrością wskazującą np. na wyzwolenie z cierpienia. Dlatego zdarza się, że ci, którzy nie zachowują się zgodnie z owymi dogmatami czy normami, prawami i zasadami danej religii, są napiętnowani, zawstydzani, szykanowani. Stają się oni ofiarami przemocy religijnej. Nie tylko stosowanej przez kapłanów, ale również przez różnych jej wyznawców. Bo przemoc nie tylko bywa fizyczna, ale każda przemoc prowadzi do traumatycznych doświadczeń i cierpienia.

Trauma z greki znaczy rana. I dopóki taka rana nie zostanie uleczona, doświadczany ból (psychiczny) i poczucie bycia ofiarą będą się manifestowały w działaniach takiej osoby, choć może ona być tego nieświadoma. Tu swoje źródło ma poczucie odrzucenia od wspólnoty, wynikająca z niego złość, wściekłość, także bunt oraz potrzeba manifestacji swojej inności, a czasem nawet zemsty. Taka osoba może być nieświadoma tego, że w swoim cieniu - nieświadomości ukrywa przed sobą swoją własną autorytarność i psychiczno-mentalną (duchowo-umysłową) przemocowość. Ofiara przemocy religijnej może stać się nawet "naukowym prorokiem".

Tu przykładem może być osoba, która w ostatnim czasie (jak wielu jej podobnych) staje się coraz bardziej medialna i znana na świecie, a przez niektórych ludzi bywa nazywana "współczesnym prorokiem".

To Yuval Noah Harari, autor przytoczonego wyżej cytatu, który mnie zainspirował do przyjrzenia się wnikliwiej pewnym zjawiskom i przejrzenia się w nich jak w lustrze fałszywych wyobrażeń o sobie i innych. 

Obserwacja jego poglądów i różnych wypowiedzi prowadzi do rozpoznania, że odrzucony przez Harariego wzorzec autorytaryzmu religijnego uległ w nim modyfikacji i został przekształcony w autorytaryzm naukowy. Religijny dogmat został odrzucony, ale naukowy paradogmat (znaczenie tego pojęcia opisane jest w poprzedniej notatce) zaczął się coraz bardziej w nim i poprzez niego rozwijać... I dlatego na przykład religie uznaje on za "gry w wirtualnej rzeczywistości", a "prawa, zasady i normy promowane przez owe religie za wyimaginowane, bo istniejące jedynie w ludzkiej wyobraźni". Natomiast pewne myślo-koncepty - paradogmaty naukowe, które mają np. łączyć biologię z technologią i sztuczną inteligencją, nie są przez Harariego uznawane za "gry wirtualnej rzeczywistości: ani "istniejące jedynie w ludzkiej wyobraźni", lecz są uznawane za bazę dla tworzenia realnej rzeczywistości. I tylko pozornie paradoksalnie - bo dzięki swojemu naukowemu autorytaryzmowi - Harari stał się dla niektórych ludzi "współczesnym prorokiem". 

Taka osoba zrażona do religii oczywiście może twierdzić np., że człowiek nie ma wolnej woli, że istnienie duszy i Ducha czy Boga to "fake newsy" i jednocześnie wierzyć w to, że ludzie mogą stać się bogami. Bo między innymi i takie koncepty ów "prorok nowego światowego porządku" głosi i promuje. 

To jeden z przykładów na to, jak odrzucony, zanegowany, wyparty do strefy cienia - do nieświadomości - wzorzec autorytaryzmu może manifestować się ulegając pewnej modyfikacji. Osoba, która odrzuciła i zanegowała dogmat religijny z łatwością może stać się wybitnym promotorem paradogmatu w nowej wersji na przykład naukowego albo/i politycznego. Osoba taka może być nieświadoma, że działa według tego samego wzorca, od którego chciała się odciąć, który zanegowała w sobie. A jednak ten sam wzorzec autorytaryzmu nadal jest przez nią nieświadomie realizowany i kontynuowany. Czasem z coraz większym przekonaniem o mocy i słuszności wyznawanych i głoszonych naukowych czy politycznych myślo-konceptów.

Dlatego też ci, którzy nie zachowują się zgodnie z owymi nowymi prawami i zasadami, zaczynają być wyśmiewani, napiętnowani, zawstydzani, szykanowani, zastraszani itp. Stają się oni ofiarami autorytaryzmu i naukowej przemocy, która może prowadzić do kolejnych traumatycznych doświadczeń.

A poczucie bycia ofiarą takiej nauki także może być traumatyczne i napędzać kołowrotek doświadczania konfliktów i traum. Ale tu też nie sama nauka jest przemocowa, lecz jej autorytarni głosiciele i wyznawcy, zwłaszcza zagorzali promotorzy owej nauki grający rolę wszystkowiedzących ludzkich bogów i marionetkowi wykonawcy - realizatorzy nowej, naukowej religii. Bo są oni tacy sami jak wyznawcy nowej religii ustalający i realizujący "nowe, konieczne i jedynie słuszne" reguły, normy, prawa i zasady społeczno-kulturowego porządku. Tacy prorocy - podobnie jak wcześniej różni religijni i niereligijni ideolodzy - stają się głosicielami i promotorami przejęcia i utrzymania władzy nad tymi, którzy uwierzą w ową naukę i staną się jej wyznawcami. Dla takich "proroków" nie ma znaczenia autentyczny rozwój duchowy czy społeczno-kulturowy ewentualnych "wyznawców", lecz jedynie rozwój zgodny z myślo-konceptami, w które tacy "prorocy" sami wierzą, głoszą i promują. Dla nich czymś naturalnym i niezbędnym staje się możliwość "hakowania ludzi" - którą głosi Harari. Po to, by twórcy "nowej wiary" mieli jak największą kontrolę nad jej ewentualnymi "wyznawcami".

Wcześniejsze ofiary jakiegoś autorytaryzmu (religijnego czy politycznego) zazwyczaj prędzej czy później stają się głosicielami nowych myślo-konceptów, nowej wiary. I przez swój przekształcony, bo zreformowany i jakby udoskonalony autorytaryzm, dla niektórych ludzi mogą stawać się "współczesnymi prorokami" i jednocześnie wrogami tzw. innowierców - .

I w pewnych warunkach naukowy paradygmat (np. hipoteza wraz z założeniami) może przekształcać się w paradogmat - gdy jego promotorzy odrzucają wszelkie dyskusje, które ów paradogmat mogłyby w jakikolwiek sposób podważyć albo wskazywać na jego potencjalną szkodliwość lub nieskuteczność albo mogłyby uznać za "gry wirtualnej rzeczywistości".

W taki sposób naukowy paradygmaty stają się paradogmatami. A i tak teoria sprawdza się jedynie w praktyce czyli w bezpośrednim doświadczeniu. Czasem zewnętrznym, a czasem wewnętrznym.

Miałam kiedyś ciekawe doświadczenie związane ze zjawiskiem tak zwanych czarnych dziur. Widziałam w wewnętrznej wizji, doświadczyłam wewnętrznie i wiedziałam, że czarne dziury emitują energię. To było sprzeczne z założeniami teorii czarnych dziur. Stephen Hawking współtwórca tej teorii twierdził, że nic, co wchłonie czarna dziura, nie może się z niej wydostać, więc kiedy rozmawiałam z różnymi naukowcami i opowiadałam o możliwości emisji energii z czarnych dziur (że wcale nie są takie "czarne",, bo jednocześnie są "białe"), moje poglądy były wyśmiewane. Owi naukowcy uznając autorytet Hawkinga wierzyli w prawdziwość jego teorii, a moją perspektywę postrzegania tego zjawiska uznawali za śmieszną, bo nierealną. Przy okazji nauczyłam się akceptacji tego, w co wierzyli owi naukowcy i zrozumienia, czemu odrzucali moją wersję postrzegania zjawiska opisywanego jako czarne dziury. 

Najbardziej zabawne w tej historii było jednak dla mnie to, że po wielu latach Hawking sam ogłosił, że wcześniej się pomylił twierdząc, że czarne dziury nie mogą emitować światła. Bo gdy usunął tzw. osobliwość z wnętrza czarnej dziury, opracował teorię promieniowania, którą sam uznał za swój największy sukces. 

W postrzeganiu zjawiska czarnych dziur i tzw. osobliwości bliskie mi jest to, co kiedyś w swoim artykule na ten temat napisali Ted Jacobson i Thomas Sotiriounapisa:

"Osobliwość. To miejsce, gdzie tracą sens znane nam prawa fizyki. Dla zwyczajnego fizyka osobliwość jest tworem wyłącznie teoretycznym. Pojawienie się osobliwości oznacza, że obowiązująca teoria zawodzi i potrzeba innej, żeby zjawisko opisać. Inaczej mówiąc, osobliwość jest nie tyle dziurą w strukturze wszechświata, co raczej dziurą w naszym rozumowaniu." 😊

O tak, wiedza jest zmienna jak i to, w co możemy wierzyć lub nie wierzyć. Co możemy uznawać za prawdopodobne, możliwe, prawdziwe, a co nie. Także dogmaty religijne są tylko zbiorem jakichś myślo-konceptów, które ktoś uznaje za prawdziwe, realne, bo wierzy, że one takie są. A ktoś inny uznaje je za iluzoryczne czy na przykład "gry wirtualnej rzeczywistości". Bo trudno je udowodnić eksperymentalnie w jakimś zewnętrznym doświadczeniu. Co nie znaczy, że tego, co autentycznie duchowe, wolne od rytuałów, wykraczające poza ogólnie przyjęte normy, zasady i prawa religijno-społeczno-kulturowe nie da się doświadczyć i zrozumieć w wewnętrznym doświadczeniu. Podobnie dzieje się z myślo-konceptami naukowymi, które zazwyczaj najpierw doświadczane są wewnętrznie (np. sny czy wizje). Choć czasem potrzeba je sprawdzić poprzez przeprowadzenie nie tylko wewnętrznego doświadczenia, ale przede wszystkim poprzez jakieś zewnętrzne doświadczenie.

Ale także duchowe doświadczenia wewnętrzne mogą być urzeczywistniane w doświadczeniach zewnętrznych. 

I tak na przykład w wewnętrznym doświadczeniu może przejawić się uświadomienie i przyjęcie wzorca autorytaryzmu. Z jego wszelkimi odmianami. Można widzieć (miłością i zrozumieniem), że wzorzec ten stwarza i utrzymuje odwieczne konflikty (oprawca - ofiara, władcy - poddani, głosiciele jakichś prawd i ich wyznawcy). Że wzorzec ten uaktywnia doświadczenia traum i cierpienia. Przyjęcie tego wzorca z Miłością otwiera na zrozumienie takich zjawisk. Zrozumienie, które prowadzi do wewnętrznej integracji tych zjawisk i widzenia ich jako przejawów przywiązania do różnych myślo-konceptów, które kreują wciąż powtarzające się doświadczenia traum i cierpienia. To zrozumienie jest  wyzwoleniem od przywiązania do tego wzorca oraz od ocen i oczekiwań wobec jego zewnętrznych przejawów. 

Każda trauma (rana) może być wyleczona, uzdrowiona. A cierpienie z nią związane też zanika, gdy zostaje wypełnione Miłością, zrozumieniem, które prowadzi do wyzwolenia od cierpienia.

Wszystkie myślo-koncepty są wirtualne, więc iluzoryczne dopóki ktoś uzna jakieś wybrane przez siebie za prawdziwe i utożsami się z nimi. Wtedy stają się one realne dla tej osoby. I ta osoba zaczyna doświadczać rzeczywistości zgodnej z tym, co wierzy. W pewnym sensie każdy, kto wierzy w jakieś myślo -koncepty i utożsamia się z nimi, jest istotą "religijną" - wierzącą. Moją "religią" jest Miłość, która jest Mądrością. ;-)

Dla mnie na przykład pojęcie Bóg i Umysł to różne nazwy jednego i tego samego. A obrazy Boga są malowane pewnymi myślo-konceptami, które bywają przez jednostki wyławiane z pola Umysłu i uznawane za prawdziwe. Bóg jak i Umysł są tym samym, wszechatrakcyjnym zbiorem wszystkiego, co może być pomyślane, zobrazowane i zamanifestowane. Każda myśl, każdy myślo- koncept może zostać przyjęty jako prawdziwy poprzez uznanie jego realności i utożsamienie z nim. 

Utożsamienia i wynikająca z nich wiara nie są ani dobre ani złe. Mogą być świadome albo nieświadome. Jednak wszystkie utożsamienia są czymś w rodzaju gęstek tworzących struktury tego, co uznawane jest za prawdziwe i realne (rzeczywiste). Ta struktura jest jednocześnie czymś, co przejawia się jako świat zewnętrzny, który jest doświadczany zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie.

Możemy być też obserwatorami i badaczami różnych zjawisk i doświadczeń nie tylko swoich, ale także innych ludzi, a nawet całej ludzkości itd.. Także różnych perspektyw postrzegania i samoświadomości. Nasza wewnętrzna przestrzeń obserwacji zjawisk jest... nieskończona, choć bywa ograniczana różnymi utożsamieniami, przekonaniami, wiarą, ogólnie tym, co uznajemy za prawdziwe, realne, rzeczywiste czy możliwe. Tym, w co wierzymy. 

Wszyscy inni są jednym i tym samym JA doświadczającym różnych stanów istnienia, różnych wyobrażeń o sobie i otaczającym świecie oraz różnych (zróżnicowanych) utożsamień z różnymi myślo-konceptami. To, co dla jednego jest prawdziwe i/ lub rzeczywiste, realne, dla drugiego może być nieprawdziwe i/lub nierzeczywiste, wirtualne. W zależności od wiary... Także osoba Harariego jest przejawem jednego JA doświadczającego różnych stanów istnienia i różnych wyobrażeń o sobie i otaczającym świecie oraz różnych zróżnicowanych utożsamień z różnymi myślo-konceptami. A i tak we wszystkim, co nam się jaźni, co się przejawia, jest ta sama esencja i wszystko pochodzi z jednego Źródła. Przyjęcie z Miłością różnych przejawów i stanów jednego JA, przyjęcie ich takimi, jakimi się jaźnią, sprawia, że dostrzegamy tę samą esencję i źródło we wszystkich i wszystkim, co się jaźni, przejawia, tańczy i wyśniewa jednemu JA JESTEM.

☺💖🙏

*) cytat z Yuval Noah Harari - 21 lekcji na XXI wiek


A w uzupełnieniu tematu religii:

https://tikalirishivasunyata.blogspot.com/2018/06/czy-religie-sa-przyczyna-nieszczescia.html?m=1


czwartek, 14 lipca 2022

ZABAWA W BADACZA ZJAWISK część 1.: ZMIANY PARADYGMATÓW I KREOWANIE RZECZYWISTOŚCI.

 ZABAWA W BADACZA ZJAWISK część 1. 😁💖🙏

Zmiana paradogmatów 😉 *) tzw. rzeczywistości polega miedzy innymi na wprowadzaniu nowego języka, nowych słów oraz zmiany znaczeń słów i pojęć dotychczas używanych. Daje możliwość nowego spojrzenia na to, co uznawane było dotychczas za normalne, rzeczywiste i prawdziwe. Obecnie ta zmiana prowadzi w różnych kierunkach jakby do różnych światów - rzeczywistości. Jeden z tych kierunków podsuwa użytkownikom internetu nowe definicje starych słów i pojęć nadając im odmienne znaczenia. Z zamiarem tworzenia w ten sposób nowej rzeczywistości. Zmianie ulega znaczenie wielu słów. Przykładem może być słowo, które dwa lata temu pojawiło się w wypowiedziach ministrów zdrowia: "wyszczepianie". Kiedyś to słowo dotyczyło wyłącznie trzody chlewnej, bydła. Aż tu nagle zaczęło dotyczyć także ludzi. W dziedzinie tzw. zdrowia pojawiło się sporo nowych słów jako form nowego języka służącego kreowaniu tzw. nowej rzeczywistości.

Inne, coraz powszechniej używane obecnie w mediach słowo to "trans". Co ono znaczy?

Pierwsza informacja, która się wyświetla w języku angielskim na wyszukiwarce googlowej jest następująca:

"Trans is an umbrella term to describe people whose gender is not the same as, or does not sit comfortably with, the sex they were assigned at birth. Trans people may describe themselves using one or more of a wide variety of terms, including (but not limited to) transgender, non-binary, or genderqueer."

Tłumaczenie:

"Trans to termin ogólny opisujący osoby, których płeć nie jest taka sama, lub nie pasuje do płci, która została im przypisana po urodzeniu. Osoby trans mogą opisywać siebie za pomocą jednego lub kilku różnych terminów, w tym (ale nie tylko) transpłciowych, niebinarnych lub nietranspłciowych."

I dokładnie podobna informacja jako pierwsza w wyszukiwarce googlowej pojawia się w języku polskim:

"Trans to pojęcie o szerokim znaczeniu określające grupę osób, których tożsamość lub ekspresja płciowa różnią się od płci przypisanej im w momencie narodzin. Transpłciowość to wiele różnych rodzajów tożsamości płciowej innych niż tożsamość cispłciowa."  [Cispłciowość - jak podają googlowe źródła - znaczy spójność pomiędzy czyjąś płcią przypisaną przy narodzinach a jego tożsamością płciową; cis (w skrócie) mężczyźni i cis kobiety to „osoby nietranspłciowe”].

Czyli teraz jeśli osoba, której ciało biologiczne przy narodzinach miało i nadal ma formę kobiecą, a osoba ta nie ma wątpliwości, co do tej formy ciała, to  -według nowej mowy i nowych paradogmatów - nie jest po prostu kobietą, lecz także cis-em (w skrócie) czyli osobą nietranspłciową. 

Jeśli ktoś ma potrzebę diagnozowania i etykietowania w ten sposób siebie i innych ludzi, to czemu nie? Ale ci, co nie dokonują tego typu etykietowania lub nie utożsamiają się w taki sposób z płciowością, też nie muszą tego robić, gdy nie czują takiej potrzeby. 

Oryginalnie słowo "trans" pochodzi z łaciny i znaczy: po drugiej stronie, poza lub przez, poprzez, w poprzek.

Według polskiego słownika słowo trans miało inną definicję:

1. «stan podobny do niepełnego snu, charakteryzujący się obniżoną świadomością»

2. «stan braku kontaktu z otoczeniem, połączony z zatraceniem się w jakiejś czynności»

Według tych definicji osoby określane słowem "trans" byłyby np. osobami "charakteryzującymi się obniżoną świadomością" albo "pozbawione kontaktu z otoczeniem, zatracające się w jakiejś czynności"... a może i tożsamości? Jak widać obecne promowane miedzy innymi przez googlowe wyszukiwarki znaczenie słowa trans uległo sporej zmianie. 

Inne, ciekawe słowo to transfobia. Słowo transfobia składa się z dwóch wyrazów: trans (z łaciny znaczenie podane wyżej) i fobia (z greki) - obawa, strach lub przerażenie (chorobliwe, paniczne). Zatem transfobia znaczy np.: (chorobliwa) obawa przed (czymś) poza, po drugiej stronie czyli coś wykraczającego ponad,  poza to, co jest ogólnie uznawane za normalne czy naturalne... Ale obecnie transfobia przyjmuje nowe znaczenie. Definicja transfobii dla ludzi próbujących stworzyć pewną wersję nowej rzeczywistość jest inna: transfobia to strach czy obawy (chorobliwe, paniczne) przed osobami o różnej tożsamości płciowej.

Jeśli nowe znaczenie słów trans i transfobia utożsamiane jest z transpłciowością czyli różnorodnością utożsamień płciowych czy brakiem takich utożsamień i strachem przed takimi zjawiskami, to w połączeniu w jednym kontekście ze słowem transhumanizm (humanizm z łaciny znaczy: ludzki, logicznie myślący, a z greki: wiedza, nauka oparta na logicznym myśleniu), widać wyraźnie, że paradogmaty mające na celu tworzenie nowej rzeczywistości ("nowego porządku światowego") mają na celu zmianę znaczenia tego, co dotychczas było uznawane za ludzkie lub/i uznawane za dotychczasową wiedzę i naukę wynikającą z logicznego myślenia. Nowe paradogmaty promują taką wiedzę i naukę, która ma na celu "przeprowadzenie" tego, co dotychczas było postrzegane jako ludzkie na jakąś "drugą stronę, poza lub przez, poprzez, poprzek" czyli do jakiejś nowej normalności czy naturalności. 

*) A teraz o paradogmatach. Paradogmat to też względnie nowe słowo (właśnie się świeżo objawiło 😉) powstałe z przeksztalcenia słowa paradygmat. Paradygmat z greki znaczy: przykład, wzór. Zaś słowo paradogmat opisuje pewne zjawisko związane z nową wiedzą i nauką. Uzasadnienie 😉: 

Słowo paradygmat jest używane w kontekście metody naukowej i stosowane jako kryterium uznające jakąś działalność za naukową. Paradygmat (naukowy) w przeciwieństwie do dogmatu (religijnego) nie jest dany i obowiązujący raz na zawsze – lecz jest przyjęty na zasadzie konsensusu (przez) większości badaczy, bez głosowania, za zgodą jakiejś grupy naukowców. Paradygmat bywa przyjmowany poprzez uznanie autorytetu jakiegoś naukowca głoszącego taki paradygmat. Dogmat zaś z greki oznacza doktrynę religijną. Co ciekawe doktryna z łaciny znaczy nauczanie, wiedza określająca zespół twierdzeń, założeń; ogólnie wytycza system działania, myślenia, rozumienia zjawisk i pojęć, a nawet określa zakres wiary czyli poglądów i postrzegania rzeczywistości w kontekście danej religii. Kształtuje także kulturowo-społeczne tożsamości.

Jeśli jednak zaczyna pojawiać się nowa wiedza i nauka, i jest nie tylko promowana przez różne autorytety, ale przede wszystkim wytycza i wyraźnie określa cały pakiet twierdzeń, założeń; ogólnie wytycza cały zakres nowego, globalnego systemu działania, myślenia, rozumienia zjawisk i pojęć, a nawet zmienia definicje wielu pojęć oraz nakłania ludzi do zaufania i wiary w ich prawdziwość i nieomylność, to takie paradygmaty przyjmują formę religijnych dogmatów. Nie dlatego, że mają obowiązywać wiecznie, ale dlatego, że mają tworzyć nową rzeczywistość, bo w założeniu mają być zobowiązujące dla wszystkich ludzi... I tak paradygmaty stają się paradogmatami, ponieważ twórcy, głosiciele i promotorzy nowej wiedzy i nauki odrzucają wszelkie dyskusje, wątpliwości, krytykę czy dowody na jej nieskuteczność lub szkodliwość albo nierzetelność stosowanych metod badawczych. A paradygmaty naukowe wymagają uzasadnienia polegającego na konfrontacji przewidywań na nich opartych z rezultatami doświadczenia czyli z wynikami obserwacji, pomiarów wynikajacych z badań eksperymentów. Rzetelna, uczciwa nauka opiera się o rzetelne, uczciwe dane wynikające z badań i eksperymentów. A jaka jest rzetelność nauki, jeśli na przykład dane nie pochodzą z długofalowych i rzetelnych obserwacji rezultatów doświadczeń i badań, lecz owe dane są fałszowane, ponieważ muszą być zgodne z założeniami - paradogmatami nowej nauki? W takiej sytuacji definicja paradygmatu ulega zmianie. Stąd propozycja, by te nowe paradygmaty nazywać teraz paradogmatami. 😉

Głosiciele i promotorzy takiej wiedzy i nauki bardziej przypominają religijnych proroków i misjonarzy niż rzetelnych, uczciwych badaczy i naukowców. I taka nowa nauka zaczyna pełnić rolę nowej wiary, którą jakieś samozwańcze autorytety próbują narzucać ludziom jako normalną, rzeczywistą i prawdziwą religię: "Zaufajcie nam i oczywiście przyjmijcie nasze słowa i definicje na wiarę. Nie ważcie się dokonywać badań, które podważają słuszność naszych decyzji i racji." 

No cóż, gdy wiedza jest ograniczona paradogmatami, konieczność jej głoszenia i wdrażania może implikować działania przypominające religijną krucjatę. Ten wzorzec powtarzany jest od tysięcy lat. Czy to jest działanie w imię dobra i szczęśliwości ludzi i ogólnie ludzkości - co niby głoszą i obiecują prorocy tej nowej wiedzy i nauki, "nowego światowego porządku"?

W rzetelnej nauce pierwsza transformacja musi zajść na poziomie samoświadomości, w wewnętrznym doświadczeniu, by różne wcześniejsze - stare definicje, hipotezy, tezy, paradygmaty czy nawet wyniki doświadczeń mogły zostać odrzucone na korzyść nowych. Wszelkie próby narzucania innym swoich poglądów zawsze kończą się konfliktami i często prowadzą do cierpienia (świadomego lub wypartego do nieświadomości). Co potwierdza wiele badań i doświadczeń nie tylko prowadzonych przez różnych naukowców i badaczy w ostatnim stuleciu. Potwierdzają to także badania historii dziejów ludzkości.

Będąc obserwatorem i uważnym, dociekliwym badaczem swojej rzeczywistości, uwalniamy się od ignorancji i cierpienia oraz zniewolenia poglądami i przekonaniami, ogólnie wiarą w to, co jest uznawane przez innych ludzi za rzeczywiste, prawdziwe i normalne. Bo ignorancja to prymarna (podstawowa) niewiedza, która jest przyczyną wszelkiego cierpienia. Ignorancja polega na tym, że ktoś pokazuje, udaje, czym nie jest, "zakłada różne maski" - świadomie, gdy chce coś dla siebie ugrać lub nieświadomie, gdy jest jak pionek na planszy służący do rozrywek graczy. Ignorancja polega też na tym, że ktoś robi coś, co jest niezgodne z Prawem Naturalnym i szacunkiem do siebie oraz do innych istot. Wszelkie kłamstwa, oszustwa i manipulacje (zarówno świadome jak i nieświadome) to także przejaw ignorancji, niewiedzy, która jest przyczyną wszelkich konfliktów, wojen i cierpienia.

A jednak...

Gdy przyjmujemy w sobie takie zjawiska z Miłością, pojawia się ś-wiadomość, że w doświadczeniach ignorancji odgrywamy wszystkie role w tzw. rzeczywistościach odtwarzając jeden wzorzec na różne sposoby przez tysiące lat. Wzorzec ten ulega różnym fluktuacjom i modyfikacjom na podobieństwo fraktala stwarzającego złudzenie pojawiania się wciąż nowych wzorów. Ale są one tylko i wyłącznie częścią i przejawem jednego wzoru podstawowego. 

Gdy przyjmujemy całość tego wzoru  - fraktala z Miłością, pojawia się taka perspektywa postrzegania zjawisk, która obejmuje je wszystkie zrozumieniem. A takie zrozumienie prowadzi do wyzwolenia od zależności oraz od ocen i oczekiwań wobec wszelkich przejawów owego fraktala.


czwartek, 10 marca 2022

NAUKA ?

 Nauka to ogół wiedzy wynikający z określonych sposobów badania rzeczywistości, czyli „metod naukowo-badawczych”. Nauka służy poznawaniu różnych zjawisk różnymi metodami badania. Różne metody badawcze dają różny obraz rzeczywistości. W tym także tzw. duchowe metody badawcze.

Zaangażowanie w narzucanie innym jednego obrazu rzeczywistości i przymuszanie innych do przyjmowania tego obrazu rzeczywistości sprawia, że wiedza, która jest narzucana, a nazywana jest nauką, przestaje być nauką, ponieważ staje się narzędziem manipulacji. I to narzędziem służącym umacnianiu pozycji tych, którzy pożądają władzy nad innymi (władzy na różnych poziomach).
Nauka przestaje być nauką, gdy jest narzucana innym jako "jedynie słuszna" wizja rzeczywistości. Taka wizja ma służyć zaspokajaniu własnych interesów tych, którzy tę wizję próbują narzucać innym stosując różne środki przekupstwa, korupcji, szantażu czy przymusu.
Nauka staje się skorumpowana i upolityczniona (tak samo jak reprezentanci różnych poziomów władzy). Skorumpowana i upolityczniona nauka nie jest już nauką, gdyż jedne metody badawcze uznawane są za słuszne, a inne są odrzucane, ignorowane, a nawet zakazywane. Brak szacunku rządzących (na różnych poziomach władzy) do naukowców, badaczy stosujących inne metody badawcze niż te, które przez część polityków i rządzących są uznane za "jedynie słuszne", prowadzi do wypaczenia i wynaturzenia samej nauki oraz obrazu badanej i poznawanej rzeczywistości.
Z pewnym badań wynika ;-), że skuteczne (zapewne nie jedyne) metody łagodzące agresję, konflikty i cierpienie to:
- uznanie różnych metod badawczych za równoprawne
- przekazywanie wiedzy o możliwości badania zjawisk różnymi metodami
- badanie zjawisk różnymi dostępnymi, jak najbardziej uczciwymi metodami, także metodami tzw. duchowego rozwoju, który prowadzi do widzenia zjawisk takimi, jakie są
- prowadzenie badań poszerzających i pogłębiających perspektywę postrzegania zjawisk oraz samoświadomości
- zaprzestanie krytykowania, konkurowania i walki z innymi metodami badawczymi z jednoczesnym skupieniem uwagi na pokojowych metodach uzdrawiania i uwalniania przede wszystkim siebie i całego "organizmu" w sobie (z tych myśli i działań, które generują cierpienie i choroby)
- uznanie prawa wolnego wyboru metody badania różnych zjawisk, samopoznania oraz uzdrawiania się każdej istoty ludzkiej, bez narzucania i przymuszania do uczestniczenia w jakichkolwiek praktykach, badaniach i eksperymentach
Uczciwe poznawanie siebie, np. uświadamianie stosowanych przez siebie manipulacji i uwalnianie siebie z wewnętrznych konfliktów prowadzi do ekspansji świadomości, samopoznania i coraz głębszego zrozumienia różnych zjawisk. Łącznie ze zjawiskami skorumpowania i manipulacji rządzących (na wszelkich poziomach władzy). Poznawanie siebie prowadzi także do zrozumienia skorumpowania tych, którzy manipulują i stosują różne strategie dla osiągnięcia własnych celów i korzyści przez manipulowanie, uwodzenie, oszukiwanie, wykorzystywanie, zniewalanie i sprawianie cierpienia innym. Zrozumienie zaś prowadzi do wybaczenia tak wyzwalającego, że nie ma już nic do wybaczania nikomu. Miłość staje się mądrością, a mądrość miłością. Objawia się wtedy wiedza, do której wcześniej nie mieliśmy dostępu z powodu zapomnienia o tym, czym jesteśmy.

środa, 7 lipca 2021

POMYSŁY USPRAWNIANIA GENETYCZNEGO LUDZKIEGO CIAŁA

 

No cóż, czasem zdarza się fala, z którą będąc w przepływie dajemy głębokiego nura... a świadomość przenika różne warstwy umysłu tworzącego różne światy - sny...

No to lecimy... I sprawozdanie z tego lotu w wolności tak się tu jaźni...

😂 "Damy ci wolność, gdy pozwolisz nam się zniewolić." 😂

Gdyby te wyszczepionki były naprawdę skuteczne i chroniły ludzi przed zachorowaniem, dlaczego ktoś wyszczepiony miałby bać się niewyszczepionych? Przecież albo te wyszczepionki są skuteczne i wyszczepieni ludzie nie muszą się martwić o zarażenie się od jakichś niewyszczepionych albo... są nieskuteczne. A jeśli są nieskuteczne, to jaki jest wtedy powód wyszczepiania nimi kogokolwiek?

Jeśli ktoś wątpi w skuteczność tego, czemu sam poddaje się, bo ulega strachowi czy presji lub obietnicom, to jego intencje nie są szczere. Dlatego może nadal się bać. I potrzebować kolejnych i kolejnych... Ponieważ ukrywa coś sam przed sobą... coś o sobie. Ale nie jest tego świadomy. Wątpi w swoją decyzję, ale sam przed sobą nie może do tego się przyznać, nie może tego dopuścić do siebie. Czegoś intuicyjnie się boi. Wydaje mu się, że choroby albo śmierci. I dlatego ze strachu karmi się przekonaniem, że inni też powinni się wyszczepić. Stąd odwoływanie się władz do solidarności i żądanie, by zaszczepili się wszyscy, bo inaczej będą stanowili zagrożenie dla życia innych. Widzisz ten przekręt?

Dlaczego jednak ktoś miałby naciskać lub przymuszać w jakikolwiek sposób innych ludzi do wyszczepienia, jeśli nie kieruje nim strach? To możliwe tylko wtedy, gdy istnieje jakiś inny powód tego wyszczepiania niż ochrona zdrowia ludzi wyszczepionych. Niektórzy ludzie nawet tego nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć. I nadal napierają na wyszczepianie niewyszczepionych. Dlaczego? Jest to możliwe tylko wtedy, jeśli mamy do czynienia z procederem mającym na celu próby pozbawienia istoty ludzkiej wolności wyboru i decydowania o sobie, decydowania choćby o tym, czy i jak ktoś chce uzdrawiać się i rozwijać.

Ale nawet takie próby pozbawiania wolności wyboru nie mają wpływu na te istoty ludzkie, które nie ulegają lękom przed chorobami i śmiercią ciała. Nie ulegają też obietnicom ani próbom zastraszania ograniczaniem wolności. Bo są one samoświadome. Wola (chcenie) człowieka jest iluzją - niczym wobec Woli Ducha. Wola (chcenie) nawet milionów czy miliardów ludzi nie ma żadnego wpływu na Wolę Ducha.

Jestem na takim etapie rozwoju świadomości, że (z mojej perspektywy postrzegania zjawisk) PRZYMUSZANIE:

- manipulacjami informacjami,

- szantażem 

- i uwodzeniem 

itp.

całej populacji jakiegokolwiek gatunku do udziału w jakichkolwiek eksperymentach medycznych NIE WYNIKA Z DBAŁOŚCI O ZDROWIE ani KONDYCJĘ oraz Z SZACUNKU do przedstawicieli tego gatunku, lecz wynika z ignorancji, poczucia czyjejś (eksperymentatorów) "lepsiejszości" oraz z dbałości wyłącznie o jakieś "swoje interesy". Tak tworzone są światy wyzysku także człowieka przez człowieka i doświadczania między innymi poniżenia, przemocy, konfliktów, nienawiści i cierpienia.

To, że obecnie nieznane są efekty szczepień produktem GMO to oczywiste. To, że ludzie zaczynają być traktowani jak "zasoby roślinne i zwierzęce", które wymagają genetycznego ulepszania, to też jest, jakie jest. Możliwe, że zbiorowe szczepienia mogą prowadzić do uaktywnienia mutacji wirusa, więc nie wiadomo tak naprawdę, kto będzie "bardziej rozsiewał kolejne mutacje i zarażał": zaszczepieni czy nie zaszczepieni. (Bo są już i takie badania, których wyniki wskazują na ogromne uaktywnienie wirusa w tworzeniu kolejnych mutacji, zaraz po uruchomieniu szczepien.)

Natomiast (z mojej perspektywy postrzegania zjawisk) POZOSTAWIENIE WYBORU człowiekowi: czy chce rozwijać się poddając eksperymentom medycznym i modyfikacjom genetycznym ciała czy doświadczać życia w zgodzie z naturą, WYNIKA Z SZACUNKU człowieka do człowieka. Dla mnie obie opcje wyboru związane są z pewnym ryzykiem - niewiadomą, nieznanym. I obie na swój sposób mogą być równie ciekawe do doświadczania, zwłaszcza gdyby mogły być przez człowieka wybrane świadomie i zgodnie z tym, co człek czuje czyli w wolności od nacisków, od przymuszania, od szantażowania czy uwodzenia itd.

A robienie religii wyłącznie z jakiejś małej części nauki, jaką jest inżynieria genetyczna i ślepa wiara w jeszcze niesprawdzone i niezbadane jej produkty oraz w "przepowiednie" pewnej grupki naukowców - wizjonerów próbujących narzucić innym swoje wizje i perspektywę postrzegania, co jest lepsze dla kogo, to wszystko rodzi kolejne fanatyzmy, wzbudza kolejne konflikty międzyludzkie, stwarza coraz głębsze podziały i podsyca nienawiść człowieka do człowieka.

Nie wszystkie symulacje komputerowe sprawdzają się w naturze, tak samo jak różne snute scenariusze czy przepowiednie.


*1) Artykuł
 O DOŚWIADCZENIACH KONTROLI OBWODÓW MÓZGOWYCH I ZACHOWAŃ... ZWIERZĄT

niedziela, 4 lipca 2021

WYTWORY TECHNOLOGII INŻYNIERII GENETYCZNEJ CZ. 1

 Każdy postrzega i każdy rozumie to, co może, co jest w stanie zrozumieć - na co pozwala mu jego percepcja i "oprogramowanie" doświadczanej formy czyli zestaw konceptów i idei, które uznaje za "niepodważalną" prawdę. Czyli to, co wraz z różnymi konceptami i ideami, obrazami i scenariuszami itd. wyłania się z Uniwersalnego, Wszechatrakcyjnego Umysłu.... I stąd biorą się też różne, najróżniejsze autorytety.

Jedni są np. zachwyceni osobowością i wizyjnością ("jasnowidztwem") niejakiego BillaG a inni... zachwyceni tymi wizjami wcale nie są. Albowiem... BillG wielokrotnie wypowiadał się np. na temat depopulacji.

Bill Gates: Bill Gates o energii: Innowacje w kierunku zera! | TED Talk

Tu interesujący jest ten fragment:

"Na początek -- populacja. Dziś na świecie żyje 6,8 mld ludzi. Z perspektywą wzrostu do około 9 miliardów. Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent. Ale nawet wtedy populacja wzrośnie o około 1,3 mld. "

Ci zachwyceni tymi wizjami nie widzą tego, co w tych słowach widzą niezachwyceni. Te słowa mogą budzić zarówno czyjś zachwyt jak i czyjaś kontrowersję, a nawet niepokój czy irytację. Dlatego, że np. "nowe szczepionki, służba zdrowia i działania w sferze urodzeń", o których wspomina BillG mogą (choć nie muszą) służyć np. depopulacji. Po pierwsze widać, że już w wielu krajach wzrasta "umieralność", nie tyle z powodu szczepionek, co "walki z wirusem". Ale, co ciekaw nowe szczepionki na modnego obecnie wirusa to generacja produktów stworzonych metodami tzw. inżynierii genetycznej czyli GMO.

Otóż technologia inżynierii genetycznej jest już tak zaawansowana, że istnieje np. metoda zwana "nadpisywaniem genów", która może spowodować eksterminacje całej populacji dowolnego gatunku roślin, zwierząt a nawet ludzi na danym obszarze w ciągu 2-3 pokoleń. (Gatunek np. staje się bezpłodny i wymiera). I były już pomysły użycia tej metody do eksterminacji np. komarów w Afryce oraz szczurów w Nowej Zelandii. (O konieczności wytępienia komarów roznoszących malarie w Afryce BG wypowiadał się także między innymi na jednym ze spotkań  TED). Jednak mieszkańcy i rządy w Afryce i Nowej Zelandii nie wyrazili zgody na te eksperymenty, gdyż ci naukowcy po prostu nie są w stanie przewidzieć, jakie będą konsekwencje takiego eksperymentu w całym ekosystemie na tych terenach. Mimo to ci naukowcy i niektórzy ludzie wciąż usilnie prą do takich eksperymentów. I w jednym ze stanów USA będzie przeprowadzony taki eksperyment eksterminacji szczurów metodą "nadpisania genów" (technologia GMO). Choć skutki tego eksperymentu w rzeczywistości są nie do przewidzenia.

Jeśli zaś ktoś (tak jak na przykład BG) twierdzi np., ze CO2 (wydzielany także przez ludzi) szkodzi planecie i jeśli ten ktoś wierzy, że przeludnienie zagraża całemu ekosystemowi planety, to może (choć oczywiście nie musi) być gotów do przeprowadzenia depopulacji części gatunków produkujących CO2, a nawet części ludzkości na wybranych przez siebie obszarach.

Jeśli taki ktoś może uznawać (bo w to wierzy), że pewne gatunki na danych obszarach są niepożądane lub zagrażające komuś/czemuś, to możliwe, że nie zawaha się użyć np. metody "nadpisywania genów" do eksterminacji tychże (jeśli tylko będzie to możliwe). 

Zresztą także obecne szczepionki przeciwkowidowe są pewnego rodzaju eksperymentem przeprowadzanym na ludzkości, a skutki tego eksperymentu po prostu nie są znane. Po prostu nie wiadomo, jakie będą tego konsekwencje. 

Rozumiem, że dla niektórych człeków to oczywiste i logiczne, iż jeśli ktoś wierzy, ze depopulacja ludzkości jest konieczna, to zależy mu na dbaniu i utrzymywaniu w zdrowiu wszystkich ludzi obecnie żyjących na planecie Ziemia. Ale inni mogą nie postrzegać tego jako logiczne i oczywiste. A nawet mogą w tym widzieć logiczną sprzeczność.

Ciekawy naukowy artykuł o technologii inżynierii genetycznej:

Badacze sklonowali ludzkie komórki macierzyste | Nauka w Polsce (pap.pl)

Cytaty: 

"Badacze sklonowali metodą Dolly ludzkie zarodki, z których po raz pierwszy można pozyskać komórki macierzyste – poinformowało pismo „Cell”. Otwiera to nowe możliwości hodowli tkanek i narządów, ale budzi również ogromne kontrowersje etyczne.

(...)

Podobnie jak w przypadku owcy, uzyskano zarodek; tym razem człowieka. Ludzki embrion zatrzymano jednak w rozwoju po pięciu dniach, gdy był na etapie blastocysty, gotowy do zagnieżdżenia się w śluzówce macicy. (Technologia in vitro). W tym stadium występują już komórki macierzyste, z których powstają wszystkie tkanki i narządy nowego organizmu. Można jednak wykorzystać je do hodowli wyspecjalizowanych komórek również w warunkach laboratoryjnych." - koniec cytatów.

I co się dzieje...  pojawia się coraz większe parcie tzw. rządu i różnych przedstawicieli władzy "reżimu sanitarnego" na różnych szczeblach do propagowania i wprowadzania "nowego ładu" pod jakże fałszywym i obłudnym hasłem "solidarności".  Stąd także bierze się stosowanie różnych środków przymusu, by ludzie dali się "wyszczepić"... w ramach owej "solidarności".

A stąd widziane jest, że... 

Szczepionki "nowej generacji" jako wytwory technologii inżynierii genetycznej czyli GMO, wszystkie zawierają modyfikowane geny. Wszystkie zawierają cząstki organizmów genetycznie modyfikowanych, które wprowadzone do ludzkiego ciała mogą (choć nie muszą) je genetycznie modyfikować. Na takiej samej zasadzie jak modyfikowane są genetycznie rośliny. 

Wszystkie obecnie reklamowane (także przez "rządowe firmy") szczepionki są opatentowane, a niektóre ich elementy (jak np. lipid S102) są nawet utajnione (zastrzeżone tajemnicą). I tu pytanie takie: Czy ludzie, którzy są "za darmo szczepieni", nie są traktowani jak rośliny i nasiona GMO?  

Bo jeśli rośliny są organizmami modyfikowanymi genetycznie z elementami technologii GMO opatentowanej przez konkretną firmę (i jej właścicieli), wtedy stają się one własnością tej firmy (jej sponsorów/akcjonariuszy). 

Na przykład gdy rolnik hoduje ekologiczne rośliny z ekologicznych nasion i nagle okazuje się, że (nie wiadomo z jakiego powodu) zawierają one w sobie produkt GMO opatentowany przez firmę mosanto*), (która dokonała kontroli plantacji rolnika), to...   w takiej sytuacji firma mosanto żąda ogromnej zapłaty - kary od rolnika za "kradzież opatentowanego produktu" albo zmusza go do podpisania wieloletniej umowy zakupu swoich produktów - ziaren GMO. A kto jest głównym sponsorem/akcjonariuszem firmy mosanto? Hmmm....

O modyfikowanych genetycznie szczepionkach. 

W opisie tzw. szczepionki i o tym, co ona zawiera na ulotce AstraZeneka jest wyraźnie napisane: 

*Recombinant, replication-deficient chimpanzee adenovirus vector encoding the SARS CoV 2 Spike glycoprotein. Produced in genetically modified human embryonic kidney (HEK) 293 cells.

This product contains genetically modified organisms (GMOs)."

W tłumaczeniu: 

* Rekombinowany, z niepełną replikacją wektor adenowirusa szympansa kodujący glikoproteinę SARS CoV 2 Spike. Wytwarzany w genetycznie zmodyfikowanych komórkach zarodka ludzkiego nerki 293 (HEK). 

Ten produkt zawiera organizmy zmodyfikowane genetycznie (GMO). 

Są już takie technologie inżynierii genetycznej, które używają ludzkich komórek zarodkowych (wytwarzanych w laboratoriach) do różnych celów. I mogą być te komórki także genetycznie modyfikowane. W opisie zawartości szczepionki użyte jest słowo "rekombinowany" wektor adenowirusa... A tzw. "rekombinacja" polega na wymianie genów. Istnieją technologie, które umożliwiają zastępowanie (wymianę) jednego np. jakiegoś genu uszkodzonego genem nieuszkodzonym albo odwrotnie.  (Wiele ciekawych informacji na temat tej technologii jest przekazanych w filmie dokumentalnym na Netflixie pt. "Selekcja nienaturalna". Przekazana w nim jest wiedza o rozwijających badaniach, zastosowaniu i prognozach - możliwościach technologii inżynierii genetycznej. )

Ktoś sobie kiedyś zażartował, że po obecnych szczepieniach będą ludziom wyrastać rogi, pazury i kopyta... No cóż,  kto wie, może kiedyś...  w jakimś świecie - śnie... Skoro już myszy z ludzkim uchem na grzbiecie udaje się tzw. naukowcom wyhodować, to może i człowieka z rogami i pazurami też by się dało...  Tu artykuł o takich możliwościach "Eksperyment: człowiekozwierz":  

Eksperyment: człowiekozwierz | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 07.11.2011

Cytaty: 

"Przenoszenie ludzkich komórek na zwierzęta doświadczalne czy zwierzęcych tkanek na organizm ludzki, uchodzi w zasadzie za etycznie nieszkodliwe. Dotyczy to tak samo przenoszenia ludzkich genów na zwierzęta. Tak twierdzi Wolf-Michael-Catenhusen z Niemieckiej Rady Etyki, który tą problematyką zajmuje się od dwóch lat." 

(...)

"Już od dziesięcioleci naukowcy badają transgeniczne zwierzęta – myszy, szczury, które zostały zmodyfikowane genetycznie, by pomóc w opracowaniu strategii leczenia takich chorób jak Alzheimer czy Parkinson."

(...)

„Technika jednak idzie na przód i w przyszłości będziemy mogli przenosić na zwierzęta całe chromosomy”- wyjaśnia Catenhusen i zastanawia się, czy rozwój badań i przenoszenie ludzkich komórek na zwierzęta, może posunąć się tak daleko, że zakwestionowana zostanie tożsamość człowieka i zwierzęcia." - koniec cytatów.

Technologia inżynierii genetycznej jest już coraz bardziej zaawansowana. A skoro ludzkie geny, DNA a nawet komórki macierzyste można "przenosić" na zwierzęta, to zwierzęce na ludzkie też można lub będzie można (jakby ktoś potrzebował z jakiegoś powodu)... w jakimś świecie - śnie...

*) w zapisach patentowych produktów firmy mosanto jest uwzględniony zakaz prowadzenia badań nad tymi produktami "własności intelektualnej" korporacji militarnej mosanto. Podobnie jest z opatentowanymi produktami technologii inżynierii genetycznej GMO firm farmaceutycznych.

Różne światy się wyśniewają, różne pomysły na ich ulepszanie, doskonalenie, naprawianie... Pewne wzorce - jak fraktale - wciąż się powtarzają, modyfikują, ale ich podstawa wzorcowa pozostaje niezmienna. Nowe technologie nie rozwiązują ani wczesniej istniejących problemów ani konfliktów, a jeśli nawet tak to wygląda, to są to tylko pozornie rozwiązania, bo wciąż stwarzają nowe problemy i konflikty albo pogłębiają stare... 

Nie chodzi tu o negowanie czegokolwiek, ale przekaz, że jeśli pojawia się widzenie tego, co jest takie, jakie jest, to nawet strach przed takimi światami - snami ulega neutralizacji. A zrozumienie (świadomość przenikająca i postrzegająca to, co jest takim, jakie jest) prowadzi do wyzwolenia z zaśnienia w takich światach - snach i z przywiązania do nich, w pewnym sensie przez ich "integracje" jako pewnego pakietu atrakcji, które jak różne sny wyłaniają się ze Wszechatrakcyjnego Uniwersalnego Umysłu i znikają, gdy sen się kończy.

😀

💗

W temacie też:
Historia badań nad klonowaniem i komórkami macierzystymi | Nauka w Polsce (pap.pl)



sobota, 3 lipca 2021

O CO CHODZI Z BIAŁKIEM KOLCOWYM ZWANYM W SZCZPIONKACH?

 źródło informacji: https://www.facebook.com/roman.pleszynski/posts/10159243656756591

"Popełniliśmy błąd. Białko Spike jest samo w sobie toksyczne i niebezpieczne dla ludzi" - twierdzi profesor Byram Bridle, specjalista w dziedzinie immunologii i wirusologii. Nowe badania doprowadziły go do ważnych odkryć dotyczących wirusa, a w szczególności białka Spike.

Białko to, jest tym, które było przedmiotem licznych badań, w szczególności nad szczepionkami mRNA. Profesor Bridle, Kanadyjczyk, projektuje i optymalizuje nowe bioterapie w leczeniu raka oraz bada odpowiedzi gospodarza na wirusy i inne bodźce zapalne. Teraz, w ramach swojej pracy, przyjrzał się koronawirusowi i deklaruje:

„Do niedawna nigdy nie sądziliśmy, że białka Spike (kolcowe) mogą być toksyczne! Szczepionki mRNA, które po raz pierwszy przetestowano na zwierzętach, a których badania nigdy nie zostały upublicznione, pokazują, że nanocząsteczki mRNA nie pozostają lokalnie w miejscu nakłucia w tkance mięśniowej, jak zakładają i twierdzą producenci, ale trafiają do narządów w czasami dramatycznych stężeniach, gdzie są przenoszone z komórki do komórki i stale wchłaniane. Jego praca doprowadza do wniosku:

„Popełniliśmy błąd. Samo białko kolca jest toksyczne i niebezpieczne dla ludzi. Jest nawet przenoszone przez mleko matki na niemowlęta karmione piersią”.

Dla niedowiarków:

Nie można wątpić w kompetencje Bridle'a, a dokonania jego zespołu powinny zapalić światło alarmowe na całym świecie. Jego laboratorium wykorzystuje swoje doświadczenie w produkcji silnych szczepionek przeciwnowotworowych i łączy to z zainteresowaniem odpornością przeciwwirusową w celu opracowania szczepionek chroniących przed chorobami zakaźnymi, takimi jak te wywoływane przez wysoce zjadliwe koronawirusy . Za przywilej uważa również nauczanie studentów na studiach doktoranckich i licencjackich na Uniwersytecie Guelph.

Centrum zainteresowań badawczych laboratorium Uzda składa się z dwóch komponentów.

Pierwszym z nich jest opracowanie nowych wysoce ukierunkowanych bioterapii do leczenia nowotworów. W celu zabicia komórek nowotworowych przy minimalnym uszkodzeniu normalnej tkanki, łączy się dwa podejścia: immunoterapia raka, która kieruje moc układu odpornościowego pacjenta przeciwko jego własnemu guzowi oraz wirusoterapia onkolityczna, która wykorzystuje wirusy, które replikują i zabijają tylko komórki rakowe.

Drugim celem laboratorium jest badanie reakcji gospodarza na wirusy.. Jednym z obszarów zainteresowania jest rozwój lepszego zrozumienia mechanizmów leżących u podstaw wywołanych przez wirusy burz cytokin. Zespół badawczy dr Bridle'a zidentyfikował zasadniczą rolę sygnalizacji receptora interferonu typu I w regulacji w dół dużej sieci cytokin. Reakcje cytokin na wirusy są często bardzo różne u kobiet i mężczyzn, a grupa naukowa z laboratorium Bridle'a próbuje zrozumieć dlaczego. Na przecięciu tych dwóch programów znajduje się inicjatywa badawcza mająca na celu zmodyfikowanie zoptymalizowanych platform szczepień przeciwnowotworowych w celu ukierunkowania na koronawirusa SARSCov-2.

Finansowanie badań:

Laboratorium Bridle Lab jest lub było finansowane przez Kanadyjskie Instytuty Badań Zdrowotnych, Nauk Przyrodniczych i Inżynierii (NSERC), Instytut Badawczy Terry Fox, Canadian Cancer Society, Cancer Research Society, Canadian Breast Cancer Foundation, Ontario COVID-19 Rapid Research Fund, University of Guelph / Ontario Veterinary College / Department of Pathobiology COVID-19 Seed Funding, National Center of Excellence in Biotherapies for Treatment du Cancer (BioCanRx), OVC Pet Trust, The Smiling Blue Sky Cancer Fund, Canada Foundation for Innovation - John R. Evans Leaders Fund, Canada Foundation for Innovation - Infrastructure Operating Fund ,Ontario Ministerstwo Badań i Innowacji Fundusz Badawczy - Program Infrastruktury Badawczej.

Laboratorium Bridle jest częścią Konsorcjum Canadian Oncolytic Virus Consortium, Network of Centers of Excellence in Biotherapies for the Treatment of Cancer (członek założyciel), Canadian Society of Immunology, Canadian Society of Virology, Terry Fox Research Institute, Institute of compartificial cancer research, Grupa Dog Osteosarcoma: Biomarkery / Bioterapia neoplazji (DOGBONE), One Health Institute