Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PROJEKCJE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PROJEKCJE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 2 maja 2023

DUALISTYCZNE KONCEPTY PRZYCZYNĄ CIERPIENIA

 

Wszystkie nasze doświadczenia ze snami włącznie mają swoje źródło w ignorancji. W buddyzmie istnieją dwa rodzaje ignorancji: wrodzona i kulturowa. Ignorancja wrodzona stanowi podstawę samsary (koła cierpienia). Ta ignorancja to nieznajomość naszej prawdziwej natury i natury świata, której efektem jest uwikłanie w iluzję umysłu uwarunkowanego dualistycznymi konceptami.

Dualizm powoduje podział i dwubiegunowość. Dzieli niepodzielną jedność doświadczenia na to i tamto, dobre i złe, ciemne i jasne, ciebie i mnie, także pożądanie i odrzucanie czyli pociąg do tego, co nauczyliśmy się aprobować i niechęć do tego, co nauczyliśmy się negować i odrzucać, bo dualistyczne - samsaryczne koncepty uznaliśmy za prawdę. I nauczyliśmy się nawykowych reakcji, które z wiary w te koncepty wynikają.

Nawyki wyznaczają granice utożsamień "uwarunkowanego umysłu małego ja". Dualizm to wiara i preferencja takich konceptów, które utrzymują umysły ludzkie w ograniczeniach. To koncepty, które sprawiają cierpienie generując pożądanie tego, co definiowane jest jako szczęście i strach przed tym, co definiowane jest jako nieszczęście.

Ignorancja kulturowa wynika z przekonań wynikających z wierzeń i uprzedzeń: Hinduiści nie jedzą krów, ale jedzą wieprzowinę. Islamiści nie jedzą wieprzowiny, ale jedzą wołowinę. Tybetańczycy jedzą wieprzowine i wołowinę. Buddyści nie jedzą mięsa. Kto z nich ma rację? Każdy wierzy, że to on ma rację, bo jego wiara jest częścią kultury związanej z tą wiarą. Oni też wierzą w kulturowe koncepty dualistyczne - samsaryczne aprobując to, co w danej kulturze jest uznane za właściwe, preferowane i kultywowane, a odrzucając i negując to, co niezgodne z ich wiarą. Wiara każdego z nich opiera się na dualistycznym rozumieniu rzeczywistości i relacji oddzielającej każde ja z otaczającym je światem, także z innymi ja. Ta wiara jest oparta na wiedzy, a nie na mądrości.

Każda historia, opowieść o sobie, o innych, o świecie jest względną interpretacją postrzegania czegoś, co bezwzględnie jest nieopisywalne. Wszystkie historie i opowieści, także myśli mają wspólne źródło, którym jest to coś nieopisywalne i w tym nieopisywalnym pojawiają się i znikają.

Nieopisywalne jest jak światło przechodzące przez formę projektora, którym są nasze ciała. Gdy to rozumiemy i odczuwamy, wiemy, że widziany świat jest projekcją nieopisywalnego, niewidzialnego. Niewidzialne przyjmując formę ciała zwanego fizycznym stwarza iluzję opisywalności ciała i tego, co ciało postrzega. Niewidzialne ogląda projekcję tego ciała jako świat zewnętrzny, który w swej istocie służy doświadczaniu projekcji iluzorycznie poznawalnych wyobrażeń o Sobie rzutowanej na ekran niepoznawalnego Siebie.

Tak niepoznawalne bawi się w poznawanie Siebie.



środa, 2 marca 2022

CZY LEPIEJ COŚ WIEDZIEĆ CZY NIC NIE WIEDZIEĆ?

 Coś czasem wiem, a czasem nic nie wiem...

X: "Najlepiej dla mnie i ciebie byłoby nic nie wiedzieć, nic nie oglądać, niczego nie czytać, nie interesować się tym, co dzieje się na świecie, w jakim kierunku świat zmierza. Po co ci to wiedzieć?"

Wiedza o czymś nie zasila tego czegoś. Czyżby według ciebie najlepiej dla ludzi by było, gdyby nic nie oglądali, niczego nie czytali i nie mieli wiedzy o tym, co się zdarza w świecie? Lepiej tego nie wiedzieć, żeby co?... "Żeby tego nie przyciągać"? Czy ze strachu?

Cóż, nieoglądanie tv przez 15 lat ani brak wiedzy o panikodemii (czy nawet później brak strachu przed tą zaaranżowaną panikodemią) nie "uchroniły" mnie od tego, że zaczęłam spotykać na ulicy i w sklepach zamaskowanych ludzi. I na początku nie wiedziałam, dlaczego. Niewiedza nikogo nie chroni przed tym, co się wydarza. Tym bardziej udawanie przed sobą i unikanie tego, co do nas dociera - co wyświetla się na ekranie umysłu. A wyświetla się po to, by mogło być przyjęte świadomie.

Gdy obserwuję naturę umysłu, momentami zadziwia mnie, jak działa ten świat i ludzki umysł w tym świecie. Na przykład ze 20 lat temu (a może i więcej) śniły mi się sny o wyjmowaniu czipów z własnej głowy, choć wtedy nic nie wiedziałam o ufoludkach wszczepiających ludziom jakieś czipy. Potem słyszałam takie opowieści, ale nie wierzyłam w nie. A o pomyśle czipowania ludzi przez ludzi może ze trzy lata temu usłyszałam coś, choć wcale nie chciałam tego słyszeć. A kilka dni temu pojawiła się informacja, że dzieciom w Izraelu będą wszczepiane czipy... oczywiście "dla ich dobra i dobra wszystkich".

W ludzkim umyśle różne dziwne sny i pomysły, myślo-obrazy się roją na podobieństwo fragmentów lub całych filmów. Dla mnie jednak istotne jest to, by - nawet gdy się pojawiają najstraszniejsze scenariusze i filmy - po prostu nie bać się tego, że mogą zamanifestować się w realu. A jak pojawia się opór i strach, to nie uciekać przed tym, lecz obserwować i przyjmować. 

Nie wiem, co będzie i jak sytuacja na świecie będzie się rozwijała, ani jakie doświadczenia i sytuacje jeszcze w tym życiu się pojawią. Naprawdę nie wiem. Póki co obserwuję. I dostrzegam, że ten świat w pewnej części jest szalony, a nawet "schizofreniczny" - jak poszatkowany ludzki umysł, którego różne części są skonfliktowane ze sobą. 

Obserwuję ludzi pożądających władzy, bogactwa, skonfliktowanych, walczących ze sobą o prawdę, o racje, widzę takich, co wiedzą najlepiej, co jest dla nich i dla innych najlepsze. Widzę takich, co manipulują innymi dla własnych korzyści, takich co wiedzą, jak naprawiać i udoskonalać ten świat, widzę takich, co oszukują, kłamią itp., itd. I widzę, że ci ludzie często nawet nie są świadomi, że to robią. Nie są świadomi, że robią to sami sobie i w ten sposób zasilają taki świat - świat oparty m. innymi na konfliktach, walce ze sobą, przemocy wobec siebie wynikających z podzielenia całości Siebie na odrębne części: jedne postrzegane jako dobre, prawdziwe, a inne jako złe i nieprawdziwe.

Takie samooszukiwanie trwa od tysięcy lat poprzez kolejne cywilizacje. Jedne upadają pochłaniają same siebie i następne się pojawiają. Jakby jeden fraktal wciąż był powtarzany stwarzając iluzję zmian na lepsze... Lecz dopóki sami siebie nie uzdrowimy - nie uwolnimy z wewnętrznych (nieuświadomionych) konfliktów, życie w pokoju i harmonii ze sobą i z kimkolwiek innym, a także jakiekolwiek naprawianie, udoskonalanie i uzdrawianie tego świata, udzielanie innym pomocy - wsparcia (bez projektowania na innych tego, co w nas ukryte), jest po prostu niemożliwe.

Zatem uzdrawiam siebie stając się coraz bardziej samoświadomą istotą. To jest dla mnie przejaw autentycznej "ewolucji, rozwoju, dojrzewania" istoty ludzkiej.

Oczywiście, że widzę, spotykam i obserwuję też mądrych i pełnych miłości, coraz bardziej samoświadomych - jak dla mnie - ludzi.

Ci znają z własnego doświadczenia, czym jest i jak działa przywiązanie do różnych myśli, tożsamości - wyobrażeń o sobie i innych a nawet o świecie. Wiedzą, że przywiązanie do pewnego zbioru myśli, tożsamości i wyobrażeń powoduje takie postrzeganie różnych zjawisk, które uaktywnia pewien bardzo ograniczony zakres czuciowo-emocjonalnych reakcji.

Gdy to staje się rozpoznane, coraz więcej wiedzy, która jest mądrością, przejawia się spontanicznie, bez przywiązania do tej wiedzy i do konieczności wiedzenia i rozumienia tego, co się przejawia i dlaczego. W tych spontanicznych przejawach coraz więcej zjawisk pojawia się jak różne puzzle wyświetlające się na ekranie. Te puzzle układają się w coraz większą całość. Są widziane, obserwowane i wtedy pojawia się odczuwanie energii, która wytwarza te obrazy. Świadomość je przenika z jednoczesnym odczuwaniem energii, która je wytwarza - maluje - tańczy. To sprawia, że nadawane im jakiegokolwiek znaczenia przestaje mieć znaczenie. Pojawia się zrozumienie różnych zjawisk przekraczające wszelkie oceny tych zjawisk np. jako dobre lub złe... Pojawia się zrozumienie względności perspektywy postrzegania zjawisk w kategoriach dobra i zła. Widziane jest, że jakiekolwiek utożsamienie z tym, co postrzegane jest jako dobro, generuje konieczność postrzegania czegoś innego jako złe, bo uznane jest za przeciwieństwo dobra. A dzień nie jest ani dobry ani zły, tak samo noc nie jest ani dobra ani zła. Dzień i noc nie są od siebie oddzielone ani sobie przeciwne. 

Nie dostrzega tego umysł przywiązany do wiary w myśli i koncepcje, które stwarzają iluzję oddzielenia nocy od dnia, ciemności od światła czy zła od dobra. 

Jeśli coś jest dla ciebie w tym momencie dobre, to dlatego, że jest spójne i zgodne z twoim postrzeganiem i twoimi wyobrażeniami o sobie. Ale nie znaczy,  że ktoś inny musi czy powinien postrzegać to samo jako dobre dla niej/niego. Zaczynasz dostrzegać względność postrzegania dobra i zła przez różnych ludzi. Przestajesz negować czyjąś wiarę, dostrzegasz jednak konsekwencje jego przekonań, widzisz że się w nich miota, szarpie jak w sieci i cierpi wciąż szukając nowych sposobów na zdobycie, osiągniecie swojego celu... miłości, wiedzy, bogactwa, poczucia bezpieczeństwa, spokoju, szczęścia. 

Gdy zaś odczuwasz spójność z tym, co spontanicznie, naturalnie w Tobie, Tobą się przejawia, jaźni, przyjmujesz to jako swoją projekcję, sen... Wiesz, że to Ty go śnisz, sam go wyśniłeś. A to, co wyśniłeś, powraca do Ciebie jako swojego Źródła. Jesteś swoim snem o sobie. Ty - Niezmienność śniąca sen o swojej zmienności, pustka śniąca sen o swojej pełni, 

Po prostu Jesteś. I tańczysz swój Taniec. 



poniedziałek, 28 lutego 2022

ŚWIATY I SNY JAK FRAKTALE...


Wszechświat jest jak zbiór niepoliczalnej ilości fraktali. 

Światy w nim są jak fraktale. 

Każdy doświadczany świat jest jak fraktal. Skomplikowana struktura każdego świata opiera się na jednym wzorze zawierającym tylko kilka elementów. Każdy świat powstaje z innego wzoru. Wszechświat jest zbiorem światów o różnych wzorach je tworzących.

Zazwyczaj znane nam fraktale są tworzone z samopowielających się matematycznych wzorów przedstawianych graficznie, które tak samo jak pewne wzory psycho-fizyczne rysują i kreują formy danego fraktala - świata. Fraktal powstaje z matematycznego wzoru (zawierającego zaledwie kilka elementów) poprzez geometryczne odzwierciedlenie jego samo-powielania się. 

Wzory psycho-fizyczne są też wzorami, które możemy nazwać duchowo-materialnymi, bo są to wzory energetycznie (wibracyjnie) zróżnicowane: materia jest wciąż energią tyle że względnie bardziej zagęszczoną.

Podróż w głąb trójwymiarowego fraktala - świata stwarza piękną iluzję zmienności jego form. W tej podróży - dzięki owej iluzji zmienności form - pojawiają się doświadczenia odkrywania różnorodności, skrajności i podobieństw form takiego fraktala - świata i jego kolejnych warstw. 

Kolejne warstwy powielającego się wzoru stwarzają iluzję podróży przez różne światy. 

Zmienność układu form może nawet stwarzać iluzję ewolucyjnego rozwoju i udoskonalania się tego świata. Jednak wciąż jest to ten sam świat - ten sam fraktal samopowielający się.

Podobnie różnorodność form może stwarzać iluzję ich oddzielenia od siebie.

Odkrycie podstawowego wzoru tego fraktalnego świata - nie matematycznego, ale myślowo-emocjonalnego - przynosi rozpoznanie, przyjęcie i zrozumienie wszystkich doświadczeń w takim fraktalnym świecie - śnie. Także zrozumienie całej różnorodności, skrajności i podobieństw form wynikających z jednego podstawowego wzoru oraz zrozumienie ich współzależności i ich jednego źródła pochodzenia.

Podstawowy wzór tego świata przedstawia graficzny symbol Dao, Tao. Wzór tego świata symbolicznie opisuje słowo wu wei. Inny symbol to np. Hunabku czy Ometeotl - Bóg Ona-On, takźe Shiva-Szakti. I zapewne wiele innych można by znaleźć w różnych kulturach.

Pytasz: Dlaczego ten świat jest taki okrutny? A dlaczego ten świat nazywasz okrutnym? Czy naprawdę tylko okrucieństwo dzieje się w tym świecie? To Ty z jakiegoś powodu takim go widzisz, takim chcesz go postrzegać, takiego chcesz doświadczać, takim go sam dla siebie stwarzasz swoimi projekcjami. Zapytaj więc sam siebie: Dlaczego taki świat dla siebie stworzyłem? Bo to jest atrakcyjne. Bo to jest fascynujące. To wszystko jest nie przeciwko sobie - tobie, ale dla siebie - ciebie. Z miłości do siebie.

Dopiero gdy następuje przesycenie tymi doświadczeniami, możemy się zatrzymać i wtedy pojawia się refleksja, moment kontemplacji, przyglądania się sobie (wewnątrz) temu, co otacza (na zewnątrz)... Czasem zatrzymuje nas jedno doświadczenie, które staje się nagle rodzajem objawienia - przypomnienia czegoś, co jest nam skądś znane, co już było kiedyś doświadczone i rozpoznane, ale zostało zapomniane. I wtedy pojawia się wgląd zrozumienia, przypomnienia... jakiegoś kolejnego aspektu Siebie - Jaźni - JAMJEST (itp.)

Każdy tka "swój własny" - indywidualny świat - sen snującymi się opowieściami o sobie, o innych, o świecie. Jednocześnie każdy projektuje na świat także to, co w sobie ma ukryte przed sobą.

Nasz świat jest utkany z naszych projekcji i opowieści. My wszyscy - tak jak i nasz świat - jesteśmy wypadkową tych projekcji i opowieści.

Nasze projekcje są nieświadomą projekcją samych siebie na innych i na to, co nas otacza. Nasze opowieści wytyczają nasz zakres świadomości. Każdy w danym momencie jest świadomy tego, co opowiada. Nasze opowieści są świadomymi opowieściami o samych sobie. 

To, co nam się wyświetla jako świat, który jest postrzegany i przez nas doświadczany, jest naszą własną nieświadomą projekcją, z którą konfrontuje się nasz pakiet przekonań - świadomości siebie.

Te przekonania to myśli, koncepty, idee, które w procesie wychowania przyjęliśmy jako swoje i uznaliśmy je za jedyne prawdziwe, dobre i słuszne. W ten sposób staliśmy się z nimi utożsamieni. 

Te przekonania wytyczają perspektywę i zakres naszego postrzegania psycho-fizycznego czyli duchowo-materialnego czyli energetycznie (wibracyjnie) zróżnicowanego postrzegania siebie - Jednej Jaźni. (Materia to zagęszczona energia stwarzająca iluzję stałości postrzeganych obrazów.)

Brak spójności (harmonii) pomiędzy światem, który jest naszą nieświadomą projekcją a świadomym sposobem postrzegania, stawia opór temu, co świat nam ujawnia o sobie. Ten opór utrzymuje granicę oddzielenia pomiędzy naszym postrzeganiem (wewnątrz) a światem (na zewnątrz). Ten opór, to napięcie jest wyrazem niespójności pomiędzy światem i naszą relacją z nim czyli z naszą relacją z własnymi nieświadomymi projekcjami. Ta niespójność uniemożliwia nam świadome rozpoznawanie swojej nieświadomej projekcji. Utrzymuje w konflikcie.

Odpuszczanie przywiązania do przekonań i utożsamień osłabia ten opór przed poznaniem świata jako swojej nieświadomej projekcji. A poznawanie natury świata jest procesem samopoznania i uświadamiania tego, co nieświadome w sobie. To proces ekspansji samoświadomości, w którym następuje uspójnianie świadomych opowieści z uświadamiającym się w nas światem (naszymi projekcjami).

Uspójnianie się nieświadomej projekcji (tego co w nas rzutowanego na innych i na świat) ze świadomymi opowieściami o sobie, o innych i świecie sprawia, że Jaźń poprzez formę doświadcza samorozpoznania i staje się samoświadoma; następuje tzw. wyzwolenie, samorealizacja, przebudzenie, oświecenie - to samo w różnych kulturach jest różnie nazywane. Choć ostateczne wyzwolenie to rozpoznanie, źe ostatecznego wyzwolenia nie ma - to iluzja.

Wszystkie opowieści są opowieściami o Jednym - o jednej Jaźni, która doświadcza Siebie na różne sposoby. Dlatego Jaźń nami - poprzez nas doświadcza Siebie na różne sposoby znajdując się jednocześnie we wszystkich stanach swojej superpozycji*.

Różnorodność doświadczeń jednej Jaźni implikuje różnorodność sposobów postrzegania Siebie w różnych stanach. Wszystkie pozycje - stany postrzegania i działania są względne i zmienne. Te różne sposoby postrzegania Siebie powodują zróżnicowane rozumienie całości Siebie. Całość zaś jest superpozycją* zróżnicowanej samoświadomości - zróżnicowanej świadomości Siebie. Także tej doświadczanej poprzez każdą formę ludzką. 

*Superpozycja jest absolutna, lecz paradoksalnie nieskończona i niepoznawalna z jakiejkolwiek względnej pozycji - z zewnątrz. Jednak każda względna pozycja - stan wytyczający ograniczoną perspektywę postrzegania tego, co na zewnątrz, nie ma ograniczenia odczuwania (ponadzmysłowego) w o-sobie, w formie (wewnątrz) absolutnej superpozycji Siebie. Czyli całości - Jaźni Siebie (Self).


poniedziałek, 31 stycznia 2022

HISTORIE I PROJEKCJE W ROZ-POZNAWANIU SIEBIE W SOBIE...

Każdy tka swój własny sen snutymi opowieściami o sobie, o innych, o świecie. Sen o Sobie.

Jednocześnie każdy projektuje na świat zewnętrzny i innych to, co w Sobie ma ukryte przed Sobą.

Nasz świat jest utkany z naszych projekcji i opowieści. My wszyscy - tak jak i nasz świat - jesteśmy wypadkową tych projekcji i opowieści.

Nasze projekcje są nieświadomą projekcją Siebie na innych i na to, co nas otacza. Nasze opowieści wytyczają nasz zakres świadomości Siebie. Każdy w danym momencie niby jest świadomy tego, co opowiada, ale czasem bywa nieświadomy tego, że nasze opowieści są opowieściami o Sobie, o postrzeganiu Siebie: o tym, co jest odczuwane i myślane wewnątrz i o tym, co jest widziane na zewnątrz. A to, co na zewnątrz jest naszą wewnętrzną projekcją - snem o Sobie...

To, co nam się wyświetla jako świat, który jest postrzegany i przez nas doświadczany, jest naszą własną projekcją (snem o Sobie). To nasza projekcja, nieświadoma lub świadoma. Z tą projekcją konfrontuje się nasz pakiet przekonań (utożsamień i wyobrażeń) - świadomości Siebie. Pakiet przekonań (utożsamień i wyobrażeń) to myśli, koncepty, idee, które w procesie wychowania przyjęliśmy jako własne - swoje i uznaliśmy je za "jedyne prawdziwe". W ten sposób staliśmy się z nimi utożsamieni. Nasze przekonania i projekcje wytyczają perspektywę i zakres naszego zróżnicowanego indywidualnego postrzegania Siebie - Self -Jednej Jaźni.

Brak spójności (harmonii) pomiędzy naszymi nieświadomymi projekcjami a sposobem postrzegania siebie i świata stawia opór temu, co świat nam ujawnia o Sobie - o naszej projekcji na świat i innych.

Ten opór utrzymuje granice oddzielenia pomiędzy naszym postrzeganiem (wewnątrz) a światem i innymi (na zewnątrz) czyli naszą projekcją.

Ten opór wynika z napięć, które są wyrazem niespójności pomiędzy światem zewnętrznym (naszą projekcją) i naszą relacją z nim czyli naszą wewnętrzną relacją z własnymi nieświadomymi projekcjami - snami o Sobie.

Owa niespójność utrzymuje nas w nieuświadomionym wewnętrznym konflikcie jakby w mentalno-emocjonalnej schizofrenii, która spowodowana jest rozłamem (niespójnością) umysłu. Dlatego świat na zewnątrz może być postrzegany jakby stawał się coraz bardziej szalony... Ta niespójność uniemożliwia nam np. rozpoznanie, że to, co postrzegamy jako świat zewnętrzny jest naszą projekcją. A tylko odpuszczanie przywiązania do przekonań i utożsamień osłabia ten opór przed poznaniem tego świata jako swojej nieświadomej projekcji. Jednak otwarcie na poznawanie Siebie inicjuje proces uświadamiający różne przekonania i utożsamienia. A poznawanie natury tego świata jest procesem samopoznania, poznawania natury własnej twórczości i uświadamiania tego, czym emanujemy nieświadomie z Siebie. Dlatego jest to proces ekspansji samoświadomości, w którym następuje transformacja i uspójnianie naszych opowieści o Sobie i o innych z uświadamiającym się w nas światem (naszymi projekcjami).

Uspójnianie się naszej projekcji Siebie na innych i na świat z opowieściami o sobie, o innych i świecie sprawia, że Jaźń poprzez formę doświadcza samorozpoznania i staje się samoświadoma; następuje rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów, harmonizowanie umysłu, co umożliwia tzw. wyzwolenie, samorealizację, przebudzenie, oświecenie - to samo w różnych kulturach jest różnie nazywane.

Wszystkie nasze opowieści są opowieściami o Jednym - o jednej Jaźni, która doświadcza Siebie na różne sposoby. Dlatego Jaźń nami jako istotami ludzkimi - poprzez nas postrzega i doświadcza Siebie na różne sposoby znajdując się jednocześnie we wszystkich stanach swojej superpozycji*.

Różnorodność doświadczeń jednej Jaźni implikuje różnorodność sposobów postrzegania Siebie w różnych stanach postrzegania zależnych od różnych przekonań i utożsamień. Wszystkie pozycje - stany postrzegania Siebie i wynikające z nich działania są względne (względnie prawdziwe). Te różne sposoby postrzegania Siebie powodują zróżnicowane rozumienie całości Siebie - Jaźni. Całość zaś jest superpozycją* (absolutnie prawdziwą) całego zakresu zróżnicowanej samoświadomości - zróżnicowanej świadomości Siebie (łącznie z tą doświadczaną poprzez każdą formę ludzką). Doświadczenie Sobą tej superpozycji w sobie - w formie istoty ludzkiej jest tym, co zwane bywa wyzwoleniem, samorealizacją, przebudzeniem, oświeceniem - to samo w różnych kulturach jest to "zjawisko" różnie nazywane. A jednak "ostateczne wyzwolenie" nie istnieje... albowiem nie dotyczy tego, co zawsze istnieje poza takim wyzwoleniem. Dlatego też zdarza się, że niektórzy negują to "zjawisko" wyzwolenia, samorealizacji, przebudzenia, oświecenia twierdząc, że "nic takiego nie istnieje". A dzieje się tak dlatego, że w taki właśnie oryginalny sposób ci niektórzy postrzegają Siebie.

*Superpozycja jest absolutna, lecz paradoksalnie nieskończona i niepoznawalna z jakiejkolwiek względnej pozycji - z zewnątrz. Jednak każda względna pozycja - stan wytyczający ograniczoną perspektywę postrzegania tego, co na zewnątrz nie ma żadnego ograniczenia odczuwania (jakby ponadzmysłowego) w o-sobie, w formie, wewnątrz tej absolutnej superpozycji Siebie. Czyli całości - Jaźni w Sobie (Self).


piątek, 12 listopada 2021

CZYM JEST ILUZJA I ODKRYWANIE PRAWDY?

 Można wiedzieć, że wszystkie wglądy, wizje, mocne doświadczenia, a nawet intensywne sny i marzenia są iluzorycznymi zjawiskami...

Gdy mówisz do gąsienicy: "bycie gąsienicą to iluzja, ty jesteś motylem", nie widzisz, że... gąsienica jest gąsienicą a motyl motylem? Gąsienica jest tu i jest potencjalnym motylem w teraz. Tak jak motyl jest potencjalną gąsienicą... Jedna Jaźń, jeden Duch w tym i w tym. Tak samo jak woda jest kroplą deszczu albo płatkiem śniegu. Woda pozostaje wodą w dowolnej formie, którą się JAŹNI. Jednak płatek śniegu jest płatkiem śniegu dopóki nie zamieni się w kroplę i kropla jest kroplą dopóki nie zamieni się w płatek śniegu... Kropla i płatek są wodą jak jedna świadomość we wszystkim. Choć samoświadomość w różnych formach bywa zróżnicowana.

Gdy gąsienica zamienia się w poczwarkę, a ty do niej mówisz: "ten kokon to tylko iluzja", to tak jest dla ciebie. Bo kokon nie przestaje być kokonem. Iluzją jest widzenie kokonu jako coś złego. Na przykład gdy patrząc na motyla tkwiącego jeszcze w kokonie myślisz, że on cierpi, to projektujesz na niego swój nieuświadomiony strach przed bólem swojej transformacji. Możesz nawet zechcieć pomóc motylowi np. rozrywając kokon, ale przez to motyl nie będzie miał siły polecieć, bo jego naturalny proces przemiany zostanie przerwany i zaburzony. Dla motyla więc i jego naturalnego rozwoju twoja pomoc jest projekcją nieświadomej (wypartej) przemocy wobec samego siebie. 

Z czymkolwiek każdy sam się nie upora, czegokolwiek unika (np. także w przekonaniu, że coś jest tylko iluzją bez zrozumienia czym iluzja jest), to prędzej czy później powraca, by uszczypnąć w tyłek  i dać szansę na przyjęcie tego szczypania z Miłością. Nawet cierpienie motyli w kokonach, które jest projekcją ja oddzielonego od całości SIEBIE -JAŹNI - JA JESTEM. 

Cokolwiek oceniamy, osądzamy, czego się boimy, co obwiniamy, stanowi to blokadę dla tzw. przebudzenia, oświecenia czy samorealizacji - jest przeszkodą dla wyzwolenia ze świata iluzji. Bo jednak istnieją zdarzenia, zjawiska czy nawet osoby, które przez jakiś czas sprawiają ból, kłują, dotykają, szarpią i szczypią nas w tyłek.  Wtedy próby przekonywania siebie, że ich nie ma, że są tylko iluzją, pogłębiają samotność i cierpienie odrębnego ja. Nie ma powodu traktować różnych wizji, drogowskazów, a nawet praktyk jako iluzorycznych, negować i odrzucać. Bo są takie, które pomagają ukoić ból, uciszać cały ten zgiełk koncepcji, odkrywać nieświadome projekcje i różne rany uzdrawiać... Uzdrowienie nie znaczy tu, że już nigdy żaden ból nie przejawi się, ale że sposób doświadczania bólu ulega całkowitej zmianie.

Kiedy doświadczane jest np. świadome utożsamienie z byciem ateistą, potrzebne jest uświadomienie tej identyfikacji ja. I potrzebne jest otwarcie na świadome doświadczenie biegunowe - np. jakiejś magii życia, spotkania z duchami. Gdy doświadczane jest świadome utożsamienie z byciem brzydkim, potrzebne jest świadome doświadczenie i utożsamienie z byciem pięknym. Po to by jedno z drugim mogło się skonfrontować, poznać i zneutralizować (zapaść się w sobie wzajemnie ). Wtedy dopiero odpada postrzeganie siebie w tych kategoriach i następuje uwolnienie od wyobrażeń (utożsamień i osądów) o sobie oraz tego, jak jesteśmy postrzegani (identyfikowani i osądzani) przez innych. Różne wyobrażenia, osądy, projekcje o sobie i o innych wtedy przestają mieć znaczenie. To można by nazwać "uwalnianiem od karmy". 

Właściwie dzieje się to spontanicznie. Lecz gdy jako cel zostanie postawione eliminowanie uwarunkowań i uwalnianie się od tzw. karmy, to znów zaczyna toczyć się walka i szarpanina w sieci tych uwarunkowań. A gdy płyniemy z uważnością i samoobserwacją z tym, co się zdarza, co się spontanicznie ujawnia, nie wpadamy już tak głęboko w wiry uwarunkowań, walki i cierpienia, lecz z coraz większą swobodą i dziecięcą radością odkrywcy odkrywamy to, co nas trzymało w sieci tych wirów. I doświadczamy uwalniania, wyzwolenia od nich.

W tej spontaniczności i otwartości nie ma żadnego wyobrażonego celu i jednocześnie wszystko działa ku tzw. przebudzeniu, wyzwoleniu. Pojawiają się różne wizje i wglądy jak drogowskazy wyznaczające kierunki, a nie cele. 

Gdy opieramy się czemukolwiek z osądem, negacją itp., opieramy się własnemu pełnemu przebudzeniu, samorealizacji prawdy. To jest, jakie jest. Gdy nawet pojawia się jakiś opór i to widzimy, to i z tym już nie walczymy, nie opieramy się temu. Po prostu obserwujemy to, co jest widziane i odczuwane. Bo prawda o SOBIE niczego nie wyklucza, żadnego doświadczenia ani twojego ani mojego ani innych. Ty-ja-inni to jedno Ja w wielu różnych "stanach", jedno JA JESTEM. Prawda JA JESTEM dotyczy wszystkiego, także każdego doświadczenia, wglądu, wizji, snu, zdarzenia... wszystkiego, co się zdarzyło, zdarza i będzie oraz przede wszystkim tego, w czym to wszystko się zdarza - jaźni się. Wszystko wspiera twoją-moją-naszą samorealizację SIEBIE - JA-ŹNI. A jeśli temu zaprzeczamy, wpadamy w cierpienie i kolejne wiry uwarunkowań... 

"Kochaj lub przepadnij."  Miłość ta nie osądza, nie obwinia, nie ocenia. Jest jak samoświadoma realizacja (to tylko opis ). I nie wystarczy wiedzieć o tym. Potrzeba tym się stać, by wiedzieć i czuć, czym Jest ta Miłość. I nie ważne, że jeszcze czasem "przepadam". Nie ma już oceniania ani swoich upadków ani czyichś, bo i tak prędzej czy później każdy staje się na powrót tą Miłością, bo tym jesteśmy. 

A jeśli ja czuje, że ta Miłość woła, a tęsknota za tą Miłością ku tej Miłości przyciąga - istotne jest oddanie się temu najgłębiej jak to możliwe w każdym danym momencie.

A i tak  każdy to sam odkrywa w sobie albo raczej to samo się odkrywa w nas. Po drodze każdy ma swoje doświadczenia, wizje, wglądy, rozpoznania, odkrycia. Każdy ma swoją ścieżkę, a nawet każdy jest unikatową ścieżką. Dlatego diagnozowanie, ocenianie, osądzanie i negowanie działań innych nie daje wsparcia innym, bo zazwyczaj intensyfikuje bunt i opór. Ujawniając przy okazji nasz własny bunt i opór. Co też nie jest już oceniane jako dobre albo złe, bo widziane jest, co i jak działa. 

Gdy rozpoznana jest różnica między ocenianiem, osądzaniem, negowaniem różnych działań i zjawisk a widzeniem różnych działań oraz różnych zjawisk takimi, jakie są - widziane są także coraz klarowniej ich przyczyny i skutki. A to zmienia relacje z tym, co się zdarza i nasz sposób działania.

Wtedy nasze działania nie płyną z oceniania, osądzania czy negowania czyichś działań i doświadczeń, ale płyną z przestrzeni spoza nich... Z przestrzeni samoobserwacji i zrozumienia, które jest wyzwolone od różnych uwarunkowań i tzw. karmy, która ogranicza perspektywę postrzegania.

Dopiero z tej szerszej perspektywy widziane jest, że nasze historie o sobie, ludziach, zdarzeniach nie są prawdziwe, są iluzjami. A jeśli w nie wierzymy, są dla nas rzeczywiste. To, że jest to widziane nie oznacza, że iluzje nie będą już nigdy więcej się pojawiały. Jak sny, które się wyśniewają. I nigdy nie wiadomo jakie, kiedy ani na jak długo mogą się jeszcze pojawić. Tak jak różne sny wyśniewające się sobie z różnym natężeniem dopóki się nie pojawią, pozostają niewiadomą. 

Źródło prawdy jest tu - we wnętrzu, w samym środku. I jednak potrzebujemy dojrzeć do tej perspektywy... każdy w swoim tempie... rozkwitamy, dojrzewamy...

Jak kwiat lotosu, który zakorzeniony w bagnie samsary, odżywiany jej doświadczeniami wyrasta ponad taflą wody nirwaną. Najpierw jako pąk, potem powoli się otwiera i roztacza coraz bardziej intensywny zapach... Miłości = Samorealizacji = Samoświadomości (to tylko nazwy opisu nieopisywalnego ). Nie zapomina jednak, że korzeniami jest osadzony w bagnie doświadczeń iluzorycznych wyobrażeń o sobie - iluzorycznego oddzielenia tych korzeni od całości SIEBIE.