Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JESTEM. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JESTEM. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 grudnia 2023

IDENTYFIKACJE I OGRANICZENIA PERSPEKTYWY ZROZUMIENIA SIEBIE

Każda identyfikacja z jakąś myślą, z jakimś konceptem jest jak przyjmowanie przez świadomość formy kolejnego wcielenia - jak ciągła reinkarnacja świadomości w strumienie myślo-obrazo-konceptów. To jest jak wejście w jakiś fascynujący ruchomy obraz. Wejście w taki ruchomy obraz warunkuje i ogranicza bezkresne poczucie siebie. Wtedy świadomość jakby wpada w pułapki postrzegania form zmysłowymi doznaniami i traktuję to, co postrzega jako jedyną rzeczywistość.

Ale gdy część siebie (swojej uwagi, energii) daję na przykład słowom albo obrazom, a część bezruchowi i ciszy w sobie, wciąż jestem obecnością nieuwarunkowanej niczym świadomości, a umysł pozostaje cichy i spokojny. Świadomy ciszy i bezruchu.

Gdy utożsamiam się z myślami, pozornie zatracam samą siebie zapominając o swojej prawdziwej naturze, bo bezruch jest niewidzialny dla strumienia myśli.

Myśl może tylko przez moment zauważyć ciszę, ale nie może jej poczuć ani nią być, dopóki w ciszy się nie rozpuści. Może jedynie w ciszy zaniknąć. Koncept może opisywać bezruch i ciszę, ale nie może ich poczuć ani tym być. Ale strumień myśli może być widziany w bezruchu i ciszy. I każdy koncept może być widziany przez bezruch i ciszę. Tak samo jak dźwięki są słyszane tylko w ciszy. Dźwięki nie słuchane ciszą w ciszy, stają się jazgotem.

Możliwa jest błogość w obserwowaniu form, ale ta błogość nie pochodzi z form, lecz spoza form. Jest ich źródłem, z którego wypływają formy i do którego powracają.

Kiedy radość pochodzi z form, jest chwilową przyjemnością. Gdy jakaś forma się pojawia i sprawia przez chwilę przyjemność, czujemy się dobrze, a gdy się kończy, czujemy się źle, bo nasza świadomość została ograniczona i uwarunkowana przyjemnością pochodzącą z zewnątrz. Oczekujemy, że to, co postrzegamy jako przyjemne i dobre, zawsze takim powinno być. A tak nie jest. Bo często to, co najpierw postrzegamy jako dobre, zamienia się w złe, bo w świecie form dobro i zło są zamienne i relatywne. Jedno bez drugiego nie istnieje, bo w dualistycznym świecie - śnie jedno zawiera się w drugim (ukrywa się w cieniu drugiego). 

Ten, kto postrzega siebie jako dobrego, zawsze tym postrzeganiem generuje nieświadomie złego, ponieważ musi istnieć jakiś zły, by mógł istnieć dobry. Zły zawsze jest dopełnieniem dobrego i odwrotnie. Nikt nie mógłby uznawać siebie za dobrego, gdyby nie istniał choć jeden jakiś zły. W taki sposób w świecie nieustannego poznawania dobra i zła pozornie tracimy swoją prawdziwą radość istnienia, życia, bycia. Doświadczamy "wygnania z Raju", który jest symbolem krainy wewnętrznej szczęśliwości, wolnej od poszukiwań tej szczęśliwości w uzależnieniach od zewnętrznych form postrzeganych zmysłowo.

Nikt tu nie neguje radości z czegoś, co jest postrzegane zmysłowo. Tu się wskazuje jedynie na to, że taka radość jest nietrwała, że może uzależniać i zawsze prędzej czy później to, co tę radość sprawia, zanika albo przekształca się w coś innego, co powoduje rozczarowanie i postrzegane bywa jako nieszczęście.

Radość i błogość niezależna od jakichkolwiek form i obrazów jest moją prawdziwą naturą. Będąc radością nie potrzebuję szukać jej w formach. A widząc w formach obrazy siebie, czuję błogość.

Miłość jest moją prawdziwą naturą. Będąc Miłością nie potrzebuję jej szukać w formach. Nie potrzebuję oczekiwać wzajemności od form i obrazów siebie ani warunkować jakimiś oczekiwaniami i powodami do miłowania. Widząc w formach obrazy siebie widzę w nich miłość.

Myśli są pięknymi formami. Powstawanie i pojawianie się myśli jest pięknym zjawiskiem, spontanicznym aktem. Lecz całkowita identyfikacja z nimi jest jak inwolucja, która prowadzi do upadku w zapomnienie o swojej prawdziwej naturze. A uwalnianie się od identyfikacji z myślami jest jak ewolucja, która prowadzi do wyzwolenia i przypomnienia o swojej prawdziwej naturze. Inwolucja i ewolucja są jak wdech i wydech. Wdech i wydech też bez siebie w tym świecie - śnie nie istnieją.

Gdy poczucie siebie zlewa się z myślami, świadomość staje się ograniczona i uwarunkowana utożsamieniem z myślami. Gdy ten stan uwarunkowanej świadomości pogłębia się (intensyfikuje), staje się coraz bardziej dysfunkcyjny. W zewnętrznym świecie pojawia się coraz więcej szaleństwa, obłędu, zagubienia i wojen, które są projekcją ograniczeń i uwarunkowań świadomości. Identyfikacja z myślami sprawia, że stają się one pułapką, więzieniem dla świadomości. Identyfikacja z myślami redukuje, ogranicza i warunkuje świadomość.

Uważna obecność uzdrawia i wyzwala świadomość z tych ograniczeń i uwarunkowań.

Bezruch i cisza to nieuwarunkowana niczym świadomość.

Tym jestem.

A każda myśl pojawia się ze mnie i znika we mnie. Każda forma pojawia się ze mnie i znika we mnie. Wszystko, co pojawia się ze mnie i znika we mnie to ruchome obrazy, myślo-obrazo-koncepty. One są jak różne sny o sobie, które wyśniewają się ze mnie.

Prawdziwa radość - błogość jest częścią mojej prawdziwej, niezmiennej, wiecznej natury. Jest tym samym, co miłość wszechobejmująca i wszechprzenikająca i tym samym, co świadomość. 

Tym jestem.

niedziela, 26 listopada 2023

KIM - CZYM JESTEM?

 Jestem istotą spoza tego świata, czymś nieopisywalnym językami i słowami pochodzącymi ze świata - snu konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw. Reguły, zasady, zarządzenia, a nawet prawa obowiązujące w takim świecie są podrzędne wobec nadrzędnych praw pochodzących spoza takiego świata. Z tej perspektywy Ziemia nie należy do człowieka, nie ma żadnego istniejącego właściciela ani poza nią, ani na niej. Takie pojęcia jak narody, kraje, ich rządy, właściciele różnych obszarów ziemskich, budynków i wszystkich materialnych wytworów zwanych nieruchomościami i ruchomościami są wytworami umysłu ludzi zaśnionych w takim świecie czyli trójwymiarowym świecie - śnie konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw. Taki świat - sen oraz pojęcia budujące dramaturgię takiego świata - snu używane przez zidentyfikowanych z takim światem - zaśnionych w nim ludzi, traktowane są jako rzeczywiste, prawdziwe. Łącznie z różnymi grami, w których zaśnieni w tym świecie pogrywają.

Na przykład dwuwymiarowe płaszczaki wierzące w reguły i żyjące według zasad i praw dwuwymiarowego świata każdą istotę żyjącą zgodnie z prawami świata trójwymiarowego postrzegają poprzez filtr swoich ograniczeń. Postrzegają poprzez filtry swojej dwuwymiarowej percecji. I na przykład trójwymiarowa, okrąglutka sfera widziana jest w takim świecie wyłącznie jako okrąg. Gdy sfera przechodzi przez taki świat, może wzbudzać strach jego mieszkańców, gdyż to zjawisko płaszczaki postrzegają jako okrąg o zmieniającym się promieniu czyli coś nienaturalnego, nienormalnego w ich rzeczywistości dwuwymiarowej. Bo w tej rzeczywistości wszystkie okręgi mają niezmienne promienie, które nie mają prawa ulegać zmianom.

Nie dziw się zatem, że gdy na przykład jesteś istotą wykraczającą poza trójwymiarowość i nie działasz według zasad i praw trójwymiarowego świata konfliktów i walki, to i tak postrzegany i oceniany jesteś przez istoty ze świata trójwymiarowego według zasad i praw, w które one wierzą, według których postrzegają rzeczywistość i w niej działają. Dla nich świat trójwymiarowy jest jedyną rzeczywistością. 

W zakresie percepcji trójwymiarowej możesz być postrzegany i oceniany na różne sposoby, gdyż w rzeczywistości świata trójwymiarowego pojęcia dobra i zła są względne. Te pojęcia dobra i zła są zależne od konceptów, w które dane ja-ego* lub grupa czy jakaś tzw. społeczność owych ja-ego wyznających te same lub podobne koncepty wierzy i uznaje za wartościowe.

Gdy w trójwymiarowym świecie ktoś traktuje życie na planecie Ziemia jak grę "Monopoly", to wszystko, co postrzega jako rzeczywistość, traktuje jak elementy tej gry łącznie z całą Ziemią i wszystkim, co w niej i na niej. Gra jest dla niego rzeczywistością, a rzeczywistość jest grą.

Jeśli ktoś traktuje życie na planecie jak grę w "Bądź bogatszy", też wszystko w Ziemi i na Ziemi, łącznie z florą i fauną, nawet łącznie z ludźmi traktuje jako zasoby umożliwiające powiększenie jego bogactwa. A cokolwiek, co według zasad takiej gry nie ma potencjału powiększania bogactwa graczy, nie stanowi żadnej wartości. W związku z tym, jeśli taki gracz uzna cokolwiek za bezwartościowe w jego walce o zwycięstwo w grze, może przeznaczyć to w swoich strategicznych planach do eliminacji z planszy (przestrzeni świata) tej gry. Czy i na ile to możliwe? Gracz dowie się na końcu gry. Kiedy taka gra się kończy? Gdy gracz przestaje grać czyli albo rezygnuje z gry albo jego doświadczanie w formie gracza się kończy i gracz umiera.

Jeśli nawet płaszczaki mają swoje metody na eliminację z ich świata okręgów zmieniających swój promień, nigdy nie będą w stanie wyeliminować istnienia trójwymiarowej sfery czy kuli. Ponieważ nie są w stanie przekroczyć swoją percepcją ani swoimi działaniami ograniczeń świata dwuwymiarowego, który jest dla nich jedyną rzeczywistością. Tak samo jeśli trójwymiarowi gracze mają swoje metody na eliminowanie tego, co uznają za bezwartościowe i tak nigdy nie wyeliminują niczego, co pochodzi spoza planszy ich gry, która dla nich jest jedyną rzeczywistością.

Nie jestem ani płaszczakiem ani trójwymiarowcem. Nie jestem ani pionkiem ani figurą ani planszą gry ani żadnym elementem tej i podobnych trójwymiarowych gier. Nie jestem też ani graczem ani grą ani twórcą takich gier. Jestem istotą spoza światów - snów konfliktów, walki, manipulacji, kradzieży i kłamstw.

Moją rzeczywistością jest świat prawdy, piękna, harmonii... Osadzając się w nim czuję się jak w Domu, sobą u siebie. U Źródła Źródeł... A wszystko, co mnie stąd czasem wyrywa i przyciąga, uczę się obejmować uśmiechem zrozumienia i błogością istnienia. I to, co mogę, otulam stąd w sobie miłością równą mądrości z-rozumienia tego, co jest czym...

Z tej perspektywy dwuwymiarowe płaszczaki są płaszczakami i nie są one ani lepsze ani gorsze od trójwymiarowej sfery czy kuli. Są tym, czym są. Tak samo jak sfera, kula i inne trój i cztero oraz wielowymiarowce.  :) 

Jakakolwiek koncepcja pochodząca ze świata trójwymiarowego nie jest ani lepsza ani gorsza od innych koncepcji z takiego świata. Jakakolwiek koncepcja pochodząca z trójwymiarowego świata też nie jest ani lepsza ani gorsza od tych, które pochodzą z dwu lub cztero albo i wielowymiarowego świata.

Wiara w jakąś koncepcję jest po prostu identyfikacją z daną koncepcją. W tym sensie wiara czyni cuda. Gdy wierzysz, że jesteś płaszczakiem, to nim jesteś. A wtedy dwuwymiarowy świat jest twoją jedyną rzeczywistością. Gdy wierzysz, że jesteś trójwymiarowcem, to twoją rzeczywistością jest świat trójwymiarowy. Gdy wierzysz, że jesteś graczem, to nim jesteś, a rzeczywistość dla ciebie jest jak trójwymiarowa plansza gry, w którą grasz wraz z innymi graczami. Gdy wierzysz, że jesteś ciałem, osobą, figurą, pionkiem, ofiarą, kimś ważnym albo nieważnym itd., to tym właśnie dla siebie samego/samej jesteś. I to jest dla ciebie rzeczywistością. I to jest tym, czym jest, choć nie zawsze jest takie, jakim jest widziane. :)

(Możesz też myśleć i wierzyć na przykład, że jesteś graczem, a mimo to być pionkiem albo figurą w jakiejś innej grze. Ale tego nie zobaczysz, dopóki nie uświadomisz sobie, w jaki sposób działasz i co - kto tobą kieruje - animuje).

Gdy bez względu na wymiarowość przestrzeni oraz pojawiające się w niej obiekty, zjawiska, okoliczności wiesz i czujesz, że jesteś miłością albo światłem rozświetlającym ciemność, to tym jesteś. I możesz nawet być radością życia albo błogością istnienia - gdy to wiesz i czujesz - to tym jesteś. 

Mogę też nie wiedzieć, kim - czym jestem i być. Wtedy po prostu jestem. :)

wtorek, 5 listopada 2019

KIM JESTEM NIE WIEM

Jest podróż najpiękniejsza, co prowadzi w głąb Siebie.
Tu zanurza Się w Sobie i otula Sobą wszystko.
Tu  - "Kim Jestem?" - gdy pyta - odpowiada: "Nie wiem..."
I z tym "Nie wiem" jest w błogości najintymniej blisko.

Tu Obecność najczulej Ciebie obejmuje Sobą
i wszystkie fale interferencji i drgań pomiędzy nami.
W nich skrywa się Cisza. Jak pod bezcenną ozdobą
kryształu mieniącego Się wszystkimi nieskończonymi snami.

czwartek, 11 lipca 2019

PODZIELONE I SCALONE

Bywają różne (mniej lub bardziej radykalne) idee, koncepcje i "pomysły na życie". Jeśli ktoś w nie wierzy, to tego doświadcza. Nawet nieznając konsekwencji, lecz np. wyobrażając je sobie i oczekując jakichś konkretnych efektów. A jednak zdarza się, że te wyobrażenia i oczekiwania nie spełniają się. I wtedy "odrębne ja" (przez iluzję "porąbane" - oddzielone, odseparowane iluzją od całości SIEBIE) doświadczają... różnych emocji, różnych rozczarowań, cierpienia, bo nie s-pełniają się te wyobrażenia i oczekiwania,... Spełniają się za to pragnienia Duszy wynikające z "zamiarów Ducha", których "porąbane ja" nie pojmuje.
Można żyć bez przywiązania do koncepcji podążając za tym, co Się przejawia, co Się czuje... spontanicznie... bez wyobrażeń, scenariuszy, bez oczekiwań i ocen... w otwarciu i zaufaniu wobec Nieznanego jutra, które nigdy nie następuje, nigdy nie przychodzi, bo ZAWSZE JEST TERAZ. Nawet, gdy pojawiają się myśli o "przeszości" czy "przyszłości", zawsze to dzieje się w wiecznym teraz.
Tak, można istnieć w otwartości i zaufaniu do nieskończonej Miłości Nieznanego i Niepoznawalnego, którym Jesteśmy. Bo dzięki temu rozpuszczają się wszystkie iluzoryczne granice tych "odrębnych ja" stawiających opór pragnieniom Duszy i zamiarom Ducha. Rozpuszczają się granice iluzji oddzielności cząstki od całości SIEBIE. Wtedy pragnienia Duszy i zamiary Ducha spontanicznie się manifestują - urzeczywistniają.
Ale jest pewna różnica między spontanicznością "odrębnego ja", które czegoś chce lub nie chce, które ma różne wyobrażenia o tym, co i jakie powinno być, które ocenia i ma oczekiwania, które wie, co dla innych jest lepsze, które wciąż walczy skonfliktowane ze SOBĄ, bo oddzielone od SIEBIE..
a spontanicznością przejawów pragnień Duszy i zamiarów Ducha.

1. Świat jest mentalny, istnieje tylko umysł.
2. Nie jesteś umysłem, jesteś świadomością, pustką.
To dwie myśli - dwie koncepcje są tylko pozornie sprzeczne ze sobą i tylko wtedy są sprzeczne, przeciwstawne wobec siebie, skonfliktowane ze sobą, gdy ja w iluzji oddzielenia od całości SIEBIE (we śnie o oddzieleniu od SIEBIE) jedną z tych koncepcji uznaje za prawdziwą. A one obie są tylko cząstkami Prawdy - "względnymi prawdami". Bo i tak z Jednego Źródła pochodzą. Dlatego są tylko cząstkowymi, przejawami jednej Prawdy. Każda z tych koncepcji może być drogowskazem na dany moment, na różnych etapach podróży doświadczania SIEBIE w iluzji oddzielenia.
Gdy ja przywiązuje się do którejś z nich jako "najprawdziwszej", "jedynej prawdziwej", utożsamia się z nią i nadal pozostaje w iluzji oddzielenia od Prawdy i całości SIEBIE.
Pamiętasz te chwile, kiedy siedzisz przy ognisku i patrząc na płonący ogień zanikasz, rozpuszczasz się w ciemności bez granic? Przestaje istnieć jakiekolwiek JA, jakiekolwiek utożsamienie z formą. Nie ma ciebie, jest tylko płonący ogień, ktory widzisz i z zachwytem, zadziwieniem wnikasz w niego, ulegając pięknu jego tańca. A ty jesteś przestrzennością nieskończoną, niezmienną, wieczną, otaczającą ten płonący swoim tańcem ogień.
I jesteś tą przestrzennością bez formy, widzącą ten taniec ognia w sobie... I nagle staje Się to takie oczywiste i jednocześnie zachwycające i zadziwiające:
Bo nie wiadomo, skąd ty jako wieczna, bezforemna przestrzenność JESTEM i ten ogień w tobie tańczący taniec życia wieczną zmiennością dynamiki ruchów i figur swego tańca... Ty i ogień, przestrzeń niezmiennej wieczności i wieczna zmienność tańcząca, jesteście jednym. Ogień tańczy taniec form twojego JA, którym SIEBIE śnisz, doświadczasz, poznajesz, obserwujesz... Czasem tańcem na SIEBIE nakierowujesz, wskazujesz, przypominasz o SOBIE... I o tym, czym zawsze JESTEŚ i tańczysz w SOBIE taniec swojego JA...śniąc różne sny o SOBIE...

..
JESTEM i wszystko, co pojawia Się i znika, jawi Się (dla) Mnie. I Ty Jesteś tym samym JA JESTEM, które pojawia Się z niczego i jawi Się (dla Ciebie-Mnie) Tobie-Mnie. Jednym zróżnicowanym JA.
Cała wiedza o tym, co Się pojawia i znika, jest jedynie Refleks(j)ami Niepoznawalnej ISTNOŚCI, BYCIA, ISTNIENIA tzw. Absolutu, Jaźni, Ducha... JESTEM...
Po co? 😉
Aby ta ISTNOŚĆ mogła widzieć i odczuwać SIEBIE jako ISTOTĘ. JA...
Po co? 😉
A bez żadnej przyczyny i jednocześnie dla zabawy, bo JESTEM bawi Się JA i fascynuje odkrywaniem, roz-poznawaniem SIEBIE i rozumieniem SIEBIE
w formach, obrazach, które Się malują,
w tańcu, który Się tańczy,
we śnie, który Się śni i jawi...
A soczewkowanie uwagi na poszczególnych Refleks(j)ach, fragmentach tego, co Się jawi, sprawia, że JA ulega rozproszeniu, ulega iluzji oddzielenia pomiędzy Refleks(j)ami. Gdy JA tę różnorodność na powrót ogarnia i przenika SOBĄ - JESTEM (jak nieskończoną przestrzennością), iluzja oddzielności znika i ISTNOŚĆ SIEBIE jest ś-wiadoma, że nigdy nie przestała być Niepoznawalną ISTNOŚCIĄ...
wieczną i niezmienną... w zabawie w poznawanie SIEBIE - wieczną błogością i radością istnienia zwaną.
W zabawie Absolutu stwarzane są same z SIEBIE światy - sny, które się śnią i budzą... we śnie bez snów.


środa, 10 kwietnia 2019

czwartek, 6 grudnia 2018

WIDZĘ SIEBIE

Dla Risziwy

Uświadomienie sobie prawdy o Sobie 
odbywa się poprzez ujawnianie i dostrzeżenie 
wszystkich złu-dzeń, wszystkich ilu-zji o Sobie.

"Piękno, które widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie." - Rumi 

I wszystko, co widzisz we mnie, jest odbiciem ciebie. 
I wszystko, co widzę w tobie, jest odbiciem mnie. 
I wszystko, co widzimy w innych jest odbiciem całości SIEBIE. 
SIEBIE: Jednego JA, które JEST i przejawia Się emanacją różnorodności SIEBIE.



sobota, 4 sierpnia 2018

JAŹŃ...


JA-ŹŃ...

KIM/CZYM JEST JA?
NIKT NIE POWIE, BO
ODPOWIEDZI NIE MA.
CHOĆ JA JEST...
TAK JAK
NIEPOZNAWALNE
JEST
URZECZYWISTNIENIEM
SIEBIE...


czwartek, 2 sierpnia 2018

środa, 11 lipca 2018

WSZYSCY WYRAŻAMY SIEBIE, BO JAŹŃ WYRAŻA SIĘ NAMI NA RÓŻNE SPOSOBY...


Oczekiwania zawsze przynoszą rozczarowania, a pułapki w Zabawie w oświecenie są naturalnym elementem tej boskiej Zabawy. Brak szacunku do Umysłu oddanemu Świadomości i to z wzajemnością powoduje, że wychodząc z jednych, wpadamy w kolejne "pułapki" iluzji oddzielenia osobowych ja.

Ignorowanie tego, że także dzięki umysłowi, który staje się on bardziej otwarty, elastyczny i przestrzenny, wychodzimy z iluzji oddzielności, osobności osoby od JAŹNI, SIEBIE powoduje, że na powrót wpadamy w pułapki iluzji. To świadomość indywidualna przekraczając iluzoryczne granice zamkniętego, sztywnego, uwarunkowanego umysłu łączy Się ze świadomością zbiorową i absolutną.

Umysł jest komplementarny ze świadomością jak yang z yin współtworzące Jednię np. Dao ("drogę łączącą Niebo z Ziemią", scalanie SIEBIE jako JAŹŃ). A negowanie umysłu i wiara w to, że "umysł nie jest tobą", powoduje, że wpadamy w iluzję oddzielności. Negowanie przez jakąś część umysłu jakiejkolwiek innej części umysłu powoduje kolejne oddzielenie, konflikt i kolejne "zaśnienie" takiej cząstki umysłu w iluzji oddzielności. Konsekwencją tego jest także ograniczona świadomość SIEBIE jako JAŹNI.  

Tak, przez każdą osobę przejawia Się to samo - JAŹŃ. Przejawia się jednak na różne sposoby. Zróżnicowanie przejawów JAŹNI nie jest iluzją, iluzją są myśli - koncepty utrzymujące od-dzielność, osobność pomiędzy cząstkami JAŹNI.

Tak, wszyscy wyrażamy SIEBIE "z tego samego miejsca" - z JAŹNI. I oczywiście część tego, co jest wyrażane, może być oceniane i interpretowane przez osoby tkwiące jeszcze lub wpadające czasem w iluzję oddzielności. Zdarzyć się może każdemu - każdej osobie. Bez oceniania - widziane jest, że to Się zdarza.

Oczywiście, że podział na świat wewnętrzny i zewnętrzny to koncept ze "strefy oddzielenia" czyli iluzja postrzegania osoby jako osobnej. Ale czy to jest złe? Zdarza się, że dla osoby taka iluzja może czasem stać się atrakcyjna i czasem jeszcze w nią wpadamy. Ale osoba może być także zintegrowana z całością SIEBIE, "zanurzona w ostatecznej rzeczywistości", a i tak czasem ulec może dezintegracji, chwilowemu "odłączeniu". Cóż, dla mnie to jest w pewnym sensie zabawne. Kocham wszystkie zróżnicowane przejawy SIEBIE... JAŹNI.

Bo JAŹŃ bawi się nami - cząstkami - osobami w iluzję osobności, Bo nami wszystkimi - połączonymi ze sobą i współdziałającymi ze sobą cząstkami jako osobami animuje (porusza) Jedna JAŹŃ, która czuje i wie. Nie wszyscy jeszcze są tego świadomi... ale jednocześnie - poza iluzją - świadomymi wszyscy Jesteśmy, bo zawsze Jesteśmy Jednią jako JAŹŃ.


Pokochać SIEBIE znaczy pokochać wszystko, wszystko bez względu na sytuacje, okoliczności, wszystko kim, czym jesteśmy.  
Tak świadomość i umysł scalają SIEBIE w JEDNI...
Hej. 


piątek, 6 lipca 2018

TANIEC ŚWIADOMOŚCI I UMYSŁU


Życie jest Cudowną podróżą... 

Kiedyś nie mogłam zrozumieć pojęcia iluzja, maya. Były momenty, kiedy pojawiały się myśli, że wszystko, absolutnie wszystko jest iluzją, że tylko pustka, nicość, bezruch, cisza jest tym, co iluzją nie jest. Spontanicznie "wpadałam" wówczas wiele, wiele razy w tę pustkę i zawsze było w niej odczucie JESTEM - odczucie istnienia bez formy, bez słów... Odczuwane było to jak zanurzenie w kosmicznym łonie. Z którego wyłaniają się fale energetyczne, a z nich tworzą się różne wzory... niesamowicie skomplikowana sieć umysłu. Raz widziana jak rozpięta w nieskończonej przestrzeni sieć trwająca w bezruchu, a czasem poruszająca się rytmicznie - wtedy przyjmuje formę ograniczoną na przykład toroidalną... I kręci się jak torus z jednej strony wybuchający jak fontanna, a z drugiej zasysający to, co kiedyś się z niego wyłoniło. Te obrazy to symbole, pojęcia opisujące zjawiska. Są umowne. Nie są samymi zjawiskami, lecz narzędziem służącym do opisu.

Kiedy "wpadałam" w tę sieć umysłu i ją "zwiedzałam" świadomością, zawsze pojawiało się odczucie JESTEM podróżującego po różnych obszarach umysłu i odkrywania różnych form JA - umysłu prześwietlanego świadomością. Tak jakby świadomość, esencja, która jest jednocześnie przestrzenią kosmicznego oceanu JESTEM, przenikała swoimi prądami i jednocześnie penetrowała przeróżne części (zanurzonej w niej i wypełniającej ją) wielowymiarowej sieci umysłu JA. Nieskończenie skomplikowanej sieci. 

Ciekawe, że pomimo, iż prymarne, bazowe wydaje się to JESTEM, z którego wyłania się JA, to jednocześnie JA wypełniane jest esencją JESTEM. Jakby umysł wyłaniał się z oceanu świadomości, wyodrębniał się i oddzielał od przestrzeni, z której pochodzi. A jednocześnie stawał się siecią, która jest wypełniona, a nawet może być nasiąkana świadomością...

Umysł raz bywa widziany jako nieruchoma, zastygła struktura istniejąca i rozwinięta w nieskończonej przestrzeni - bez jakichkolwiek granic i wypełniająca tę przestrzeń. Nieporuszony... tak jak i przestrzeń pozostaje nieporuszona. {"Błogość wygaśnięcia"}. A innym razem bywa widziany jako skomplikowana, wielowarstwowa, ruchoma struktura (o ogromnej dynamice ruchu we wszystkich swoich warstwach), ograniczona jakąś formą. Dlatego pojawia się iluzja jej oddzielenia od innych części swojej nieskończonej całości. Dlatego, że to świadomość porusza się jak prądy w głębinach oceanu - stwarzając iluzję wyodrębnienia jakiejś części struktury umysłu oraz stwarzając iluzję ruchu tej wyodrębnionej (czasowo "stworzonej") struktury.

Na czym polega to zróżnicowane widzenie? Ogólnie zależy od "stanu" świadomości... Czy jest ona w ruchu czy zatrzymaniu... na podobieństwo prądów w głębinach oceanu i fal, które są powierzchniowymi przejawami tych prądów.

Oczywiście, że każda próba opisu tego nie spowoduje, że czytając o tym, natychmiast tego doświadczysz. Choć byłoby zabawne, gdyby tak mogły działać słowa. Może w jakimś innym świecie - śnie właśnie w taki sposób słowa działają? Oczywiście, że tak. ;-) Skoro zostało to pomyślane, to znaczy, że istnieje również i taki świat - sen. I tamten może zawierać się w tym albo odwrotnie. Wszystko, co może być pomyślane, istnieje jako potencjalne do doświadczenia przez świadomość... 

Umysł - Bóg jest jak nieskończenie skomplikowana, wielowarstwowa struktura wszechświata form, która w swej nieskończonej całości NIE JEST ILUZJĄ, W tej strukturze umysłu porusza Się energia - esencja świadomości i je przenika... Każde nagłe "rozświetlanie" jakimś zrozumieniem czy natchnieniem umysłu istoty ludzkiej niewidzialnym światłem świadomości powoduje rozjaśnienie kolejnych warstw iluzorycznych granic umysłu ograniczonego lokalnością postrzegania zjawisk jako "prawdziwych" względem innych "nieprawdziwych" inaczej znanych obszarów względem niepoznanych obszarów umysłu. 

Umysł - Bóg i świadomość Bogini to Jednia. Wszechświat jest błogością i przenika go błogość, która jednocześnie: przenika i sama jest przenikana. Tak, jak istnienie zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie byłoby możliwe, podobnie bez form istnienia nie istniałaby błogość istnienia. Czyli ani bez umysłu ani bez świadomości. Nie ma ruchu bez bezruchu, światła bez ciemności itd... A zatem cały świat jest spontanicznie doskonały, ponieważ spontaniczna doskonałość i błogość jest jego naturą.

Maja to iluzja oddzielenia, która sprawia postrzeganie lokalnych, cząstkowych zjawisk jako zjawisk całościowych objętych granicami formy umysłu, stąd odciętych od tła i całości Siebie (JAŹNI) tymi iluzorycznymi granicami. Inne części całości - zróżnicowane między sobą - postrzegane są wtedy jako to, co na zewnątrz. Gdy te granice przenika esencja-świadomość, granice rozpuszczają się. 
Zatem mają, iluzją nie jest To Co Istnieje, iluzją jest tylko to, co stwarza podziały pomiędzy całością Istnienia, a jej częściami...  Iluzja to iluzja, a Sen to Sen. Forma kwiatu jest inna niż forma kamienia czy chmury. Zróżnicowanie form może sprawiać iluzję oddzielenia. Ale nie ma między nimi oddzielenia. Bo to, że te formy istnieją, nie jest iluzją. Rzeczywistością jest ich istnienie, nawet, jeśli istnieją w jakichś czasoprzestrzeniach lub poza czasem wyłącznie jako potencjalne. Ich istnienie jest rzeczywiste, ich oddzielność jest iluzją.

To, co znane istnieje zawsze w połączeniu z nieznanym jako potencjalne, zawsze gotowe do urzeczywistnienia. Myśli powstają, gdy świadomość dotyka strun umysłu, wnika w nie, nasącza je Sobą. Kiedy struny są dotknięte, wtedy same stwarzają się te światy-sny, które są dotykane. Bogini - świadomość dotyka Boga Sobą-Miłością, a on rozwibrowując się zaczyna swój taniec i w tym tańcu może doświadczać i poznawać Siebie w Unii z Boginią. Gdy Bogini wnika w struny Boga, następuje takie rozedrganie, dzięki któremu następuje samo-rozpoznanie boskości Siebie jako Jedni.

Nasze zmysły mogą ewoluować, ekspandować... Jesteśmy istotami wielowymiarowymi o nieskończonej głębi... niepoznawalnej. I ludzki umysł też ewoluuje.

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami'... 




Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My? 


wtorek, 26 czerwca 2018

UMOWNIE WOLNA WOLA?


Kochana Ewo, dziękuję za pytanie: 
"Co rozumiesz jako naszą umownie wolną wolę?" 
i inspirację. 

O WOLNEJ WOLI.... Się tak przejawia w wolności:

Każdy z nas ma tak zwaną wolną wolę. Nasza wolna wola jest (dla mnie) iluzją. Ta nasza "umownie wolna wola" może łączyć się z Wolą Całości. Aby ten akt mógł nastąpić, najpierw zdarza się pojednanie, scalenie Siebie, zintegrowanie i ukochanie Siebie jako całości (Ja-ź-ni) w tym, co znane i nieznane, a nawet niepoznawalne...
świadomość poprzez Umysł scala całość Siebie (Ja-ź-ni). Czy ja to robię? To samo się wydarza.

Wszyscy jesteśmy w pewien sposób animowani przez siły znacznie potężniejsze od naszych możliwości jako istoty ludzkiej, a jednocześnie dzieje się to przy naszym współudziale. Czy fala rzeki, morza, oceanu ma wpływ na to, jaka jest, w którym kierunku płynie i na jakim brzegu znika? A jednak fala jako integralna cząstka całości jest doskonała taką, jaką jest, tak jak całość oceanu. Czy fala ma wybór?

Podobnie jest z istotą ludzką. Podejmujemy różne decyzje, dokonujemy różnych wyborów, ale część z nich dokonywana jest na podstawie tzw. pożądania tego, czy tamtego wynikającego z oddzielenia od całości, którą jesteśmy. To nigdy nie daje ukojenia. Takie działania nazywam "umownie wolną wolą" - iluzją wolnej woli. Bo to tak, jakby fala chciała płynąć w odwrotnym kierunku niż jest poruszana, stawiając opór prądom całego oceanu. Jakby chciała sama decydować o tym, gdzie chce popłynąć. A jednak i takie doświadczenia "lokalne" - w pewnych czasoprzestrzeniach całości wszechświata się zdarzają i są dane np. Istotom ludzkim. Jak w tym naszym świecie-śnie. Te światy są przez niektórych nazywane piekłem albo kołem cierpienia albo kołem życia i śmierci czyli samsarą.

Zdarza się jednak, że intuicyjnie odczuwamy, słyszymy, odczuwamy coś, co przejawia Się nie "z głowy", a "z serca". Bo pojawiają się sygnały - tzw. intencje. Są to "pragnienia Duszy" albo "wskazówki Ducha", to, co płynie do nas, dla nas z tzw. Wyższego Ja. I kiedy za nimi podążamy, rozwijamy się zgodnie z ruchami tańca całości - "płyniemy z prądem". Wtedy nasza "umownie wolna wola" na powrót scala się z Wolą całości. I ból, cierpienie wywoływane wcześniejszymi oporami zanikają. I jednocześnie jesteśmy przestrzennością, w której to wszystko Się zdarza, dzieje, robi, zmienia, bezruchem, który częścią Siebie tańczy taniec istnienia... 

Ekspansja czy poszerzanie "przestrzenności i wielowymiarowości" Istoty ludzkiej i jej samoświadomości zdarza się i jest "wypadkową" tego, jak porusza się i tańczy całość, cały wszechświat. Więc tzw. wyzwolenie z iluzji oddzielenia i iluzji wolnej woli polega na uwalnianiu wszystkiego, co stawia opór, co ogranicza "płynięcie z prądem". Wtedy następuje połączeniu z Wolą całości... To Samo Się zadziewa, przy naszym współudziale. Podobnie jak w spektaklu pacynek: są one animowane przez Coś znacznie potężniejszego niż pacynki. Gdy zaś pacynki ulegają iluzji, że same podejmują decyzje, same działają, ulegają iluzji wolnej woli. A jednak to poprzez nie manifestuje Się to, co nimi animuje. Doświadcza błogości i radości istnienia. A one są integralnymi cząstkami całości, która nimi animuje, a także są wyrazem tej całości, bo są z nią całkowicie zintegrowane. Bez nich całość nie mogłaby doświadczać Siebie i błogości istnienia, bez nich nie byłoby to możliwe. Podobnie jak odczuwanie błogości zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie może się zdarzyć. Tak samo świadomość bez umysłu czy taniec bez bezruchu czy istnienie bez formy czy nirwana bez samsary itd.

Z rozpoznań, jakie Się przeze mnie przejawiają wynika, że zawsze dostajemy od Wszechświata dokładnie to, co jest nam potrzebne na naszej ścieżce, w naszej Podróży. I widzę, że tak się dzieje z nami wszystkimi i wszystkim, co nas otacza, choć nie wszyscy są tego świadomi. Kiedyś miałam wizję "Kosmicznej Ceremonii" połączenia Się świadomości we wszystkich formach istnienia, w całości. Totalnego scalenia Się na powrót całości w Swojej Jedni. Więc wiem, że to jest możliwe. 

Jestem Tym, Kim/Czym Jestem, ponieważ WSZYSCY JESTEŚMY TYM/CZYM JESTEŚMY.

Y:

Po co modlitwa skoro pokusa i tak ma się wydarzyć ? A jednak On powiedział : "Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".

Tikali:
"Pokusa" i tak się wydarza...ale nie zawsze jej ulegamy. Czasem ulegamy, a potem z jakiegoś powodu przestajemy. Z jakiego powodu "pokusy" się wydarzają? Bo taki ten świat-sen, pełen różnych pokus i atrakcji... Zresztą, sam odpowiedź znajdziesz w Sobie. Są modlitwy, które się nie spełniają albo spełniają po bardzo wielu latach. I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz. A i tak wszystko Się zadziewa, bo jesteśmy tak prowadzeni przez Wyższą Siłę, którą można nazywać Bogiem albo całością, jednią wszechświata. Choć inni mogą to widzieć i czuć inaczej. "Bóg obdarował Człowieka wolną wolą ale dopiero w Chrystusie człowiek może jej doświadczyć w całej pełni ." Te słowa również oddają sens tego, co wyraziłam o umownie wolnej woli i połączeniu z Wolą. 

"Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi." 
A pokusa? Pokusa ma źródło w przekonaniu, że jest też wola moja. Dziękuję. 

O modlitwie w następnej notatce więcej...






środa, 20 czerwca 2018

JA ZMIENNYM I NIEZMIENNYM JESTEM...

Realizacja, urzeczywistnienie Siebie...
U-rzeczy-w istnienie...
Rzeczy w sensie wszystkie zjawiska
nigdy jednoznacznie niedookreślone
w swojej głębi i pustości, w Istnieniu... Istocie,
Istności Swej ostatecznie nietrwałej i zmiennej
jednocześnie
niezmiennej i wiecznej...
wszechstronnie objęte, przeniknięte
Miłością wszechogarniającą...
we wszystkich częściach Siebie:
poznanej i niepoznanej,
a nawet niepoznawalnej...


JA zmiennym i niezmiennym JESTEM niezmiennym i zmiennym JA zmiennym i niezmiennym JESTEM...



wtorek, 19 czerwca 2018

BUDDA i CHRYSTUS W TOBIE...


Dialogo-monolog ze Sobą...


Tikali:
Nic nie robiąc robimy, niedziałając działamy w zasadzie w całkowitym oddaniu Boskości, nawet, gdy o tym zapominamy... Bo Jest coś, co Niezmienne - Jestem Tym Samym, co przed narodzinami w formie, co Będące w formie i Istniejące po śmierci formy i jednocześnie jest coś, co Zmienne jest Przejawiające się zawsze formami zarówno materii jak i energii. Zmienne i Niezmienne To Jedno. Boska Matka i Boski Ojciec Jedno w tańcu. Bez tej harmonii i dwóch przejawów Jedni, istniałoby tylko niezmienne, bezimienne. Bez Ja i bez Jestem. A jednak... JA JEST'EM.


X:
tak, ale nim się obudzisz to śpisz i śnisz sen, ze jesteś osobnym bytem, kimś co samo z siebie działa w wyobcowanym świecie. No bo jak masz iluzję osobności to wszystko jest wyobcowaniem i stąd to poczucie nie-szczęścia, walki, chciwości etc etc.. kto przejrzał akta w Prawdzie ten wie do czego zdolny jest człowiek. W procesie duchowym ta cześć ludzkiej jaźni jest transformowana, destylowana.. alchemia.


Tikali:
śnienie i budzenie to też "figury" Boskiego Tańca". A tym, w tym do czego "zdolny jest człowiek", także Boskość Jedni (Absolutu) Się Przejawia. Transformacja, destylacja, anihilacja i alchemia to też części Ruchu w Bezruchu czyli Zmiennego w Niezmiennym i Niezmiennego w Zmiennym, Nietrwałego w Wiecznym i Wiecznego w Nietrwałym...


X:
tak. Można nawet powiedzieć nie ma nikogo kto śni, ale .. rozejrzyj się w tym wspólnym śnie boskości, która nie jest świadoma siebie. czyli nie-świadomości zbiorowej. Spojrz na cierpienie. Nigdzie nie jest powiedziane, ze gatunek ludzki przetrwa i świadomość nie rozpocznie tańca w innej formie. Póki co Budda czy Chrystus (bo to to samo) inkarnuje w homo sapiens.


Tikali:
Znaczy... nie widzisz Buddy i Chrystusa w każdej Istocie ludzkiej? Co z tego, że jest nieświadoma siebie? Może "gatunek ludzki" ulegnie zagładzie, a może Się Przebudzi? A właściwie boskość przebudzi Się w Istotach ludzkich? Nie wiadomo. Będzie jak ma być. Toć J.Chrystus mówi: "Wybaczcie im, bo nie wiedzą [w nieświadomości swej], co czynią." Czyli nikogo nie ocenia, nawet tego "czynienia" w zaśnieniu. To wskazówka, ale i tak, gdy Się budzisz, widzisz, że nie ma nic do wybaczenia.


Jest coś, co zawsze
Niezmienne - JESTEM  - Tym Samym, co przed narodzinami w formie, co Będące w formie i Istniejące po śmierci/transformacji formy.
I jednocześnie jest też coś, co zawsze
Zmienne - JA - Przejawiające się zawsze formami, które pojawiają się i znikają, rodzą i umierają, transformują.


Zmienne i Niezmienne to Jedno podwójnością Swą pulsuje i tańczy... wypełniając Się wzajemnie.
To Jedno. JA JESTEM. Boska Żeńskość i Boska Męskość to Jedno. Bez tej boskiej harmonii - dwóch przejawów Jedni, istniałoby tylko albo niezmienne oddzielone od zmiennego albo zmienne bez niezmiennego...


Śni się Sen jako zabawa w iluzję oddzielenia zmiennego od niezmiennego. A każde JA i tak jest połączone z całością, którą JEST, a której nazwać nie sposób...


Wyjście poza ten Sen, przebudzenie, urzeczywistnienie Siebie przejawia Się wszechstronnym objęciem Sobą jako Miłością Wszechogarniającą wszystkiego. Tak, objęcie wszystkiego jako Siebie we wszystkim. Objęcie wszystkiego, które Jest... Tajemnicą. Tajemnicą, Pustką, która jest Pełna...Ach...



niedziela, 20 maja 2018

MIŁOŚĆ WSZECHMOGĄCA

ALINA F.: 
"A Miłość tak wszechmogąca, że nie stworzyła Siebie?"

Tikali:
Tak, Miłość Jest Wieczna, nigdy niestworzona przez Siebie, ale to z niej Siebie Się wyłania.

Miłość to Świadomość, jest jak wieczna, niezmienna Pustka z jej nieskończonym potencjałem.
To, Co cokolwiek stwarza w swojej iluzji, to Umysł, który Się sam z oceanu Pustki (Świadomości) wyłania - jest wyłaniany Sobą. Umysł to Rybak tkający sieci JA i zarzucający wciąż swe sieci w oceanie Pustki. To, co wyławia, nazywa swoim stworzeniem i tak tworzy nieskończone światy-sny. Czasem w swym zapamiętaniu zapomina, że to wszystko "stworzone przez niego" on tylko... wyławia z łona oceanu Pustki. Więc ulega iluzji, że coś tworzy. A czasem to nawet ulega iluzji "udoskonalania swych dzieł", które nie są stworzonymi, lecz są przejawami (Umysłu) JA wyłaniającego się z JESTEM (Świadomości).

JA JESTEM to JA, które przebudziło Się z iluzji oddzielności od wiecznego JESTEM. JA, które jest JEDNIĄ z JESTEM. Samozrodzone i wyłonione (jednocześnie.) JA z wszechbytu niestworzonego, wiecznego, niezmiennego JESTEM - JA Będące Tym Samym, co JEST. JEDNO.

czwartek, 17 maja 2018

KONIEC GONIENIA I UCIEKANIA


Nie uciekajmy zbyt daleko od tego świata, bo póki go odrzucamy, nie poznamy i nie zrozumiemy, zawsze będziemy tu wracać. Nie uciekajmy od bycia człowiekiem, bo będziemy nim, dopóki w tej formie pozornie (iluzją) "zamkniętej", nie odkryjemy Siebie. 
Bo...
Prawda jest ukryta w człowieku i w tym świecie, gotowa zawsze do odkrycia Się przed Sobą, jak skarb, prezent, który ukryliśmy. Dla zabawy w odkrywanie Siebie. W sobie - istocie ludzkiej odkrywajmy Siebie i Prawdę o Sobie, doświadczajmy Jej poznając istotę człowieka w tym świecie - śnie i istotę mandali: zasady-wzorce jego działania, aby mogły stać się rozświetlone światłem świadomości - Miłością=Mądrości.

Przechodząc przez "złotą Bramę" docieramy do kryształowego Źródła Źródeł, wracamy do ponadczasowego Domu tu i teraz - do Serca Serc wiecznego, nieustannie zmiennego Kwiatu lotosu nieskończoności. To niewidzialne światło świadomości nieskazitelnego umysłu, tryskające ze Źródła Źródeł rozświetla teraz wszystko Miłością. Dotrze wszędzie tam, gdzie może już dotrzeć...
Jestem/Jesteś/Jesteśmy Tym, za Czym gonimy, czego-kogo szukamy. Przestajemy gonić, szukać i... nagle ;-) Jesteśmy u Siebie, Sobą. 
Taka zabawa w chowanego ;-) .

Jeśli szukasz miłości, zatrzymaj się, popatrz, poczuj:

Ty nią Jesteś...
Jestem Miłością.
Jeśli szukasz, zatrzymaj się... Jesteś.
I tańczysz Siebie w Sobie - ciszy...

Ja kreuję, maluję, oświetlam, a Ty zwiedzasz, doświadczasz, podziwiasz... albo Ty kreujesz, malujesz, oświetlasz, a Ja zwiedzam, doświadczam, podziwiam... Taka zabawa, a Ja i Ty to Jedno i dla zabawy Się dzielę, byśmy z iluzji podzielenia na: "emanujące i malowane oraz doświadczane, odkrywane i podziwiane - to, co namalowane", mieli radość odkrywania Swojej kreacji-emanacji... Radość odkrywania i podziwiania Siebie w tych nieskończonych, cud-ownych przejawach, refleksach emanacji Siebie (Jaźni, Absolutu, Jedni... Tao, JabJum etc.).



wtorek, 13 lutego 2018

RADHA - KRISZNA


RADHA i KRISZNA
TIKALI i RISZIWA
SUNYATA
;-)

Związek Radhy z Kriszną jest postrzegany (interpretowany) dwojako: svakiya-rasa (związek małżeński - "święte małżeństwo") i parakiya-rasa (związek oznaczający wieczną mentalno-duchową Miłość). Tradycja Gaudiya skupia się na parakiya-rasie jako najwyższej formie Miłości, w której Radha i Kriszna dzielą się myślami nawet, gdy przejawiają Się w rozdzieleniu. W ich wiecznym spotkaniu Radha i Kriszna rozpływają się w duchowej przestrzeni wszechświata jako Jedni.

Radha - żeński aspekt Jedni, Całości (Świadomość) - jest w swej miłości bezgranicznie oddana i cierpliwa. Uczy cierpliwości i przetrwania czasu rozdzielenia, który dla niektórych jest czasem katuszy i cierpienia. Gdy On - męski aspekt Jedni, Całości (Umysł) tańczy z innymi, odwleka spotkanie, uwodzi każdą kobietę i nie tylko ;-) jako Wszechatrakcyjny, Ona jest samym oddaniem i cierpliwym trwaniem w ciszy.

Jednak gdy On przychodzi, ich dusze się splatają i czas jest wypełniony wiecznością. Siadają razem na huśtawce i kołysząc się w rytm połączonych ciał odczuwają pełnię rozkoszy duchowej, pełnię ich Jedni. Kriszna "kradnie jej spinkę do włosów i zatapia się w jej rozpuszczonych, pachnących od słońca włosach". W ich miłosnym wtuleniu wiruje cały wszechświat, aż do utraty tchu... zanurzają się w Absolucie... Nie ma Radhy, ani Kriszny, są tylko miliony kobiet i mężczyzn jak nieskończone atomy tęskniące za spełnieniem - spotkaniem Siebie w Jedni. Spełnieniem jedności w boskim porządku przeznaczenia. W symbolicznym spotkaniu Radhy i Kriszny spełnienie Staje Się urzeczywistnione.

"Gdy już ujrzysz we własnej duszy odmienną płeć i uświadomisz sobie jej cechy, to większość emocji i afektów zostaje uwolnionych. Oznacza to rzeczywistą niezależność, ale i samotność - samotność “wewnętrznie wolnego” człowieka, którego już żaden związek miłosny czy partnerstwo nie może zakuć w łańcuchy; dla którego inna płeć utraciła swoją “niezwykłość”, ponieważ cechy ukryte w głębi własnej duszy charakteru zostały rozpoznane. Uczucie “zakochania” stanie się takiemu człowiekowi zbędne, nie będzie już potrzebował zatracać się w innych; będzie za to zdolny skierować “miłość” na drugą osobę w sensie prawdziwego świadomego oddania." -  Psychologia C.G.Junga, J.Jacobi

poniedziałek, 18 grudnia 2017

NIESKOŃCZONOŚĆ SIEBIE...

Istnieję, Jestem... BEZRUCH...
postrzegam... a reszta?
RUCH... Coś Się dzieje, zdarza...
Zabawy... I słowa, słowami,
które wskazują, inspirują,...
I niekończący Się zachwyt
(takie chwile):
"TO JEST, Ach, Jeju... Łał..."
i jednocześnie:
"ależ TO takie oczywiste, znam TO"...

Niezgłębione,
Nieskończone,
Nieskazitelne,
Nieuchwytne,
Niepoznawalne...

Im głębiej wnikam w Siebie,
tym wewnętrznie widzę Siebie
coraz bardziej nieokreśloną...
Tożsamość Się rozpływa
w Sobie Niepoznawalnej...
Czucie pozostaje.
JESTEM... Tajemnicą.... 

Umysł Się rozpływa
w Niewiedzy... w całkowitym
oddaniu... Życiu, Istnieniu,
Istocie, Esencji...
A przejawia Się TO i tak,
CO i jak Się przejawia... 


czwartek, 20 lipca 2017

JESTEM...


W jednym ze snów napisałeś do mnie dziś: 
"Umieram. Niech Dewi będzie ze mną." 
JESTEM. Zawsze JESTEM.
Otulam Cię Miłością i przenikam. Byś mógł poczuć, że nie jesteś sam. Wspieram Cię tak, jak wszystko Cię wspiera, wszystko, kim, czym JESTEŚMY. Umierajmy razem dla Prawdy w nas.

To "umieranie" bywa bardzo bolesnym procesem rozpadania się oddzielającej nas od Siebie (Self) struktury tożsamości, budzenia z zaśnienia, poznawania naszej "strefy cienia" rozświetlanej "niewidzialnym światłem świadomości", samopoznania w ekstatycznym akcie ekspansji świadomości.

"Umierajmy" więc z pasją i oddaniem dla Prawdy w nas, w Tobie-Sobie jako Jedni...