Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MODLITWA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą MODLITWA. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 kwietnia 2019

TAKIE ĆWICZENIE - PRAKTYKA - KONTEMPLACJA...

Takie ćwiczenie - praktyka - kontemplacja - zabawa (jeśli poczujesz, jeśli zechcesz): wyobraź sobie kogoś, kogo kochasz, komu najbardziej mógłbyś zaufać. I poczuj w sercu Miłość do tej Osoby. I puść ten obraz, nie utrzymuj obrazu tej Osoby, lecz skup się na uczuciu Miłości, które łączy Cię z esencją, z Duszą tej Osoby. I obserwuj siebie będąc zanurzonym/ną, wypełniony/ną tym uczuciem...
I zanurzaj się w nim tak głęboko, jak tylko możesz...
A potem jeszcze możesz pomyśleć o Źródle, z którego Ty i ta Osoba wyłaniacie Się. I poczuć Miłość płynącą z tego Źródła. I możesz otwierać Się całkowicie, z coraz większą ufnością na to doświadczenie.
A potem możesz jeszcze pomyśleć o tym Źródle, z którego wypływa wszystko, absolutnie wszystko, o czym tylko możesz pomyśleć i co tylko możesz wyobrazić sobie. I nie utrzymuj tych obrazów, tylko to uczucie Miłości i Jej Źródło, które jest w Tobie.

środa, 27 czerwca 2018

BOSKOŚĆ ISTOTY LUDZKIEJ


Y:
Chciałbym jeszcze zapytać Tikali o to co napisałaś : "I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz." Koniec cytatu .
Moje pytanie dotyczy ....W oddaniu komu? Bycie w oddaniu komu ? Sile którą niektórzy nazywają Bogiem? Czy Bóg jest siłą i czy to co o Nim wiemy jest wynikową naszego o Nim pomyślenia czy też kontemplowania ? Czy To co o Bogu wiemy nie jest raczej objawieniem się Jego samego człowiekowi , za nim on - człowiek o Nim cokolwiek pomyśli i wywnioskuje? Kiedy czyta się Biblię to raczej tam Bóg objawia siebie człowiekowi a nie człowiek sobie objawia kim jest Bóg . Czy mój wniosek jest błędny?

Tikali:
dziękuję za inspiracje...

To, co wiemy i myślimy o Bogu, bo... inni nam tę wiedzę przekazali może różnić się od tego, co Bóg czy jakaś "wyższa siła" nam objawia - Się ujawnia w nas.

Słowo "siła" czy "moc" to oczywiście słowa, które tylko w sposób cząstkowy mogą opisać To Coś, co nazywamy różnie: Bogiem czy Matką Bożą albo całym wszechświatem, Wielkim Duchem, Absolutem, Życiem, Tao, Ometeotl, Pustką itd. Owa Boskość nadaje sobie różne nazwy, imiona... (awatary). Dlatego oddanie może przejawiać się jako oddanie Bogu, wszechświatowi, Wielkiemu Duchowi, Absolutowi czy Życiu itd...

Używając języka związanego z tradycją i wiarą chrześcijańską Się przejawia tak: Bóg objawia się Sobie poprzez człowieka i jednocześnie człowiekowi. Bo poprzez formę człowieka i w tej formie - tą formą istnienia Bóg uświadamia Sobie Siebie, budzi się w tej formie, w której się przed Sobą "ukrywa"... dla zabawy w ograniczenia swojej "mocy" i jednocześnie doświadczania Siebie w swojej różnorodności. Budzi Się na przykład jako Chrystus - świadomość chrystusowa czyli boskość w istocie ludzkiej (czy Budda, Tara itd.).

Toć tzw. narodziny z Ducha to narodziny istoty ludzkiej w Bogu i Boga w istocie ludzkiej, w której świadomość ujawnia swoją boskość.

Istoty ludzkie zazwyczaj, kiedy są już zmęczone życiem, zwracają się w swoich modlitwach i prośbach do Boga, bo nie chcą już cierpieć, a jednak... męczą się dalej. Dlaczego? Bo istota ludzka jest "narzędziem Boga" i jednocześnie "naczyniem - formą boskości". Dlatego prośby i modlitwy kierowane do Boga usytuowanego na zewnątrz nie mogą być spełnione. Dzieje się tak, gdy ludzie nie są świadomi, że ich pragnienie doświadczania różnych rozkoszy jest połączone w tym świecie z doświadczaniem cierpienia nie jest ich pragnieniem, lecz pragnieniem boskości w nas. I dopóki istota ludzka nie przyjmie wszystkiego - całości boskiego stworzenia w tym świecie, dopóty działa w niej opór przed ujawnieniem się i zamanifestowaniem tej boskości w istocie ludzkiej. A Bóg jest Miłością, więc to Miłość - ta bezwarunkowa, wszechogarniająca może zamanifestować się przez człowieka. Po to ten świat jest, abyśmy przechodząc przez piekła cierpienia i ekstazy przygotowali siebie do ponownego doświadczenia boskiej błogości istnienia.

Bo jednocześnie wszystko jest dziełem Boga, bo Bóg jest Mądrością, więc również doświadczanie istnienia w różnych formach, w tym także istoty ludzkiej, a poprzez nią rozkoszy tego świata i powiązanego z tym cierpienia (czyli ogólnie tzw. upadku) oraz wyzwolenia się (czyli tzw. wzniesienia czy zbawienia) boskości z tego upadku ku Boskiej Mądrości.

O kontemplacji:
Czy z kontemplacji wynika nasza wiedza o Bogu? Może tak. Dla Mnie w kontemplacji przejawiało Się (choć długo nie byłam świadoma tego) odnawianie połączenia boskości ze Sobą we mnie albo mną, poprzez mnie... W kontemplacji następuje od-puszczanie wiedzy, która Boga sytuuje gdzieś na zewnątrz istoty ludzkiej, która oddziela człowieka od Boga i boskości w nim. Wszystkie koncepcje oddzielające stawiają opór boskiej Miłości. Ta cała wiedza, która została nam przekazana w procesie wychowywania - np. nasze wyobrażenia o Bogu - rozpuszczają się. Dzięki temu mamy dostęp do coraz większej "przestrzenności" boskości. W kontemplacji opory mogą stawać się uświadomione i wtedy zanikają. Życie staje się "kontemplacją", aktywną, spontaniczną "modlitwą.
-------

Dla Mnie Bóg to nieskończony Umysł = Mądrość (wszelkiego rodzaju formy, w tym także myśli), który wraz z Boginią - Świadomością = Miłością wykreował także istoty ludzkie, obdarował je cząstkami Siebie i zróżnicował je tak między sobą, że mogą mieć różne idee, koncepcje, przekonania, a nawet wiarę w Boga i Matkę Bożą, także wyobrażenia o Nich lub brak tych wyobrażeń.

Dla Mnie Bogini to Świadomość = Miłość bezwarunkowa, wszechogarniająca.

Może być odwrotnie ;-), bo to słowa - symbole wskazujące na "żeńskość" i "męskość" boskości czyli dwóch zróżnicowanych przejawów Jedni, całości współdziałających ze sobą w totalnej harmonii jako całość. Jeśli Bóg jest Istotą całkowitą (wszystkim, co istnieje), to jest w zasadzie Jednią Boga i Bogini (Mądrości i Miłości) oraz jeśli Bogini jest Istotą całkowitą, to jest Jednią Bogini i Boga (Miłości i Mądrości). Dlatego pojęcia "Bóg i Bogini" dla mnie "stapiają" Się ze Sobą w Jednię Absolutu, w Pustce zawierającej wszelką nieskończoną potencjalność Siebie (Self-Jaźni) czyli Swojej Pełni. (Wiara chrześcijańska ten aspekt raczej pomija?)

Unia Boga i Bogini manifestuje Się Uniwersalną Mądrością = Miłością. Nie ma Mądrości bez Miłości ani Miłości bez Mądrości.

Ta Unia przekracza także pojęcia "boskości"... ale to może dla niektórych brzmieć jeszcze jak jakiś abstrakt. Stąd pojawiają się takie słowa jak np.: Źródło Źródeł, Serce Serc, Życie, Istnienie, Istota, Istność, wszechświat, całość, Jednia...

To są Moje rozpoznania, które się przeze mnie przejawiają, ale nikogo nie namawiam, by myślał tak samo lub wierzył w to. Wszyscy jesteśmy tu, bo całość doświadcza Siebie i swojego zróżnicowania, ograniczeń itd. także przez nas, poprzez nas - istoty ludzkie. A potem Się scala, integruje różnymi częściami Siebie. Przychodzimy tu jako istoty boskie, by móc doświadczać iluzji podzielenia Siebie na różne części, zróżnicowane między sobą i oddzielenia od Siebie oraz... scalania Siebie... Taka to boska Zabawa w doświadczanie niemożliwego ;-) (cudu ;-)) czyli iluzji wielości i różnorodności przejawów Jedni...

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie "podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami"... Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My?

Dziękuję.



wtorek, 26 czerwca 2018

UMOWNIE WOLNA WOLA?


Kochana Ewo, dziękuję za pytanie: 
"Co rozumiesz jako naszą umownie wolną wolę?" 
i inspirację. 

O WOLNEJ WOLI.... Się tak przejawia w wolności:

Każdy z nas ma tak zwaną wolną wolę. Nasza wolna wola jest (dla mnie) iluzją. Ta nasza "umownie wolna wola" może łączyć się z Wolą Całości. Aby ten akt mógł nastąpić, najpierw zdarza się pojednanie, scalenie Siebie, zintegrowanie i ukochanie Siebie jako całości (Ja-ź-ni) w tym, co znane i nieznane, a nawet niepoznawalne...
świadomość poprzez Umysł scala całość Siebie (Ja-ź-ni). Czy ja to robię? To samo się wydarza.

Wszyscy jesteśmy w pewien sposób animowani przez siły znacznie potężniejsze od naszych możliwości jako istoty ludzkiej, a jednocześnie dzieje się to przy naszym współudziale. Czy fala rzeki, morza, oceanu ma wpływ na to, jaka jest, w którym kierunku płynie i na jakim brzegu znika? A jednak fala jako integralna cząstka całości jest doskonała taką, jaką jest, tak jak całość oceanu. Czy fala ma wybór?

Podobnie jest z istotą ludzką. Podejmujemy różne decyzje, dokonujemy różnych wyborów, ale część z nich dokonywana jest na podstawie tzw. pożądania tego, czy tamtego wynikającego z oddzielenia od całości, którą jesteśmy. To nigdy nie daje ukojenia. Takie działania nazywam "umownie wolną wolą" - iluzją wolnej woli. Bo to tak, jakby fala chciała płynąć w odwrotnym kierunku niż jest poruszana, stawiając opór prądom całego oceanu. Jakby chciała sama decydować o tym, gdzie chce popłynąć. A jednak i takie doświadczenia "lokalne" - w pewnych czasoprzestrzeniach całości wszechświata się zdarzają i są dane np. Istotom ludzkim. Jak w tym naszym świecie-śnie. Te światy są przez niektórych nazywane piekłem albo kołem cierpienia albo kołem życia i śmierci czyli samsarą.

Zdarza się jednak, że intuicyjnie odczuwamy, słyszymy, odczuwamy coś, co przejawia Się nie "z głowy", a "z serca". Bo pojawiają się sygnały - tzw. intencje. Są to "pragnienia Duszy" albo "wskazówki Ducha", to, co płynie do nas, dla nas z tzw. Wyższego Ja. I kiedy za nimi podążamy, rozwijamy się zgodnie z ruchami tańca całości - "płyniemy z prądem". Wtedy nasza "umownie wolna wola" na powrót scala się z Wolą całości. I ból, cierpienie wywoływane wcześniejszymi oporami zanikają. I jednocześnie jesteśmy przestrzennością, w której to wszystko Się zdarza, dzieje, robi, zmienia, bezruchem, który częścią Siebie tańczy taniec istnienia... 

Ekspansja czy poszerzanie "przestrzenności i wielowymiarowości" Istoty ludzkiej i jej samoświadomości zdarza się i jest "wypadkową" tego, jak porusza się i tańczy całość, cały wszechświat. Więc tzw. wyzwolenie z iluzji oddzielenia i iluzji wolnej woli polega na uwalnianiu wszystkiego, co stawia opór, co ogranicza "płynięcie z prądem". Wtedy następuje połączeniu z Wolą całości... To Samo Się zadziewa, przy naszym współudziale. Podobnie jak w spektaklu pacynek: są one animowane przez Coś znacznie potężniejszego niż pacynki. Gdy zaś pacynki ulegają iluzji, że same podejmują decyzje, same działają, ulegają iluzji wolnej woli. A jednak to poprzez nie manifestuje Się to, co nimi animuje. Doświadcza błogości i radości istnienia. A one są integralnymi cząstkami całości, która nimi animuje, a także są wyrazem tej całości, bo są z nią całkowicie zintegrowane. Bez nich całość nie mogłaby doświadczać Siebie i błogości istnienia, bez nich nie byłoby to możliwe. Podobnie jak odczuwanie błogości zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie może się zdarzyć. Tak samo świadomość bez umysłu czy taniec bez bezruchu czy istnienie bez formy czy nirwana bez samsary itd.

Z rozpoznań, jakie Się przeze mnie przejawiają wynika, że zawsze dostajemy od Wszechświata dokładnie to, co jest nam potrzebne na naszej ścieżce, w naszej Podróży. I widzę, że tak się dzieje z nami wszystkimi i wszystkim, co nas otacza, choć nie wszyscy są tego świadomi. Kiedyś miałam wizję "Kosmicznej Ceremonii" połączenia Się świadomości we wszystkich formach istnienia, w całości. Totalnego scalenia Się na powrót całości w Swojej Jedni. Więc wiem, że to jest możliwe. 

Jestem Tym, Kim/Czym Jestem, ponieważ WSZYSCY JESTEŚMY TYM/CZYM JESTEŚMY.

Y:

Po co modlitwa skoro pokusa i tak ma się wydarzyć ? A jednak On powiedział : "Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".

Tikali:
"Pokusa" i tak się wydarza...ale nie zawsze jej ulegamy. Czasem ulegamy, a potem z jakiegoś powodu przestajemy. Z jakiego powodu "pokusy" się wydarzają? Bo taki ten świat-sen, pełen różnych pokus i atrakcji... Zresztą, sam odpowiedź znajdziesz w Sobie. Są modlitwy, które się nie spełniają albo spełniają po bardzo wielu latach. I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz. A i tak wszystko Się zadziewa, bo jesteśmy tak prowadzeni przez Wyższą Siłę, którą można nazywać Bogiem albo całością, jednią wszechświata. Choć inni mogą to widzieć i czuć inaczej. "Bóg obdarował Człowieka wolną wolą ale dopiero w Chrystusie człowiek może jej doświadczyć w całej pełni ." Te słowa również oddają sens tego, co wyraziłam o umownie wolnej woli i połączeniu z Wolą. 

"Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi." 
A pokusa? Pokusa ma źródło w przekonaniu, że jest też wola moja. Dziękuję. 

O modlitwie w następnej notatce więcej...






piątek, 5 stycznia 2018

O MODLITWACH I INTENCJACH

z wdzięcznością za nieustające inspiracje. 

"Najważniejsze w modlitwie jest to, by nie prosić o coś, lecz poczuć, że to już się stało. (...) Ciągłe prośby zasilają jedynie to, czego nam brak. Modlitwy o uzdrowienie wzmacniają chorobę. Modlitwy o deszcz wzmacniają suszę" - z książki Gregga Bradena „Tajemnice zagubionej modlitwy" *).

Modlitwy o miłość nie przyniosą miłości.  
Kiedy modliłam się o harmonię między animą i animusem, nic się nie działo, a kiedy przestałam, proces Się uaktywnił.  
Kiedy modliłam Się o pokój i harmonię, nie mogły one dla mnie zaistnieć do momentu aż zaczęłam je odczuwać w sobie, Sobą.  
Jakie to proste. Wejść, wniknąć w to, co przejawia Się jako pragnienie Serca... oddać Się temu, stać się Tym... świadomie.

A jeszcze dalej... Odczuwanie tego, co Się przejawia, bycie z tym, co Jest... toć to... bycie świadomie - bycie świadomością w różnych stanach: sytuacjach - snach - światach... bez chcenia czy niechcenia, bez marzeń, oczekiwań czy stawiania oporu temu, co autentyczne i spontaniczne... To integracja, scalenie siebie ze Sobą -Życiem, esencją, istnieniem, istotą, Absolutem... 
To nie jest bierne, to jest bierne i aktywne jednocześnie
jak taniec w bezruchu; abstrakcyjny lot... 
niepoznawalnego pomiędzy (oraz w) 
znanym i nieznanym... 

To, czego oczekuje ja (ego), nie zawsze jest tym, co jest nam potrzebne do naszego rozwoju, a czasem to, co ja sobie wyobraża, że potrzebuje, nawet ten rozwój hamuje i stawia opór temu, co naturalnie "potrzebuje" Się przejawić, zadziać. A wtedy ten opór ... sprawia ból, bo jeszcze ważniejsze są oczekiwania - potrzeby ja, a ignorowane jest, to, co otrzymujemy, bo potrzebujemy... co nasza Dusza/Duch nam daje "w prezencie". Bywa, że chcenia, potrzeby i pożądania naszych ja różnią się od pragnień/intencji Duszy/Ducha. 

Podąża Się za pragnieniami/intencjami Duszy/Ducha, gdy prowadzi "wołanie Duszy" albo "pukanie Ducha"... I te pragnienia/intencje zaskakujące bardzo często bywają dla naszych ja i jednocześnie odczuwane są jako oczywiste dla Ducha/Duszy. Taka zabawna jednoczesność jest odczuwana. Gdy tego potrzebujemy. To nas zbliża do "stawania" Się przejawami pragnień/intencji Serca Serc, integrowania Się z Życiem, naszą Istotą Istnienia.  

-------------------------------------------
*).
"Pewnego dnia David, znajomy tubylec, zaprosił mnie na wyprawę do starożytnego kamiennego kręgu, żeby tam wymodlić deszcz. Nie padało już od wielu tygodni i na wielkich obszarach Nowego Meksyku panowała skrajna susza.
– Sam krąg nie ma żadnej mocy. Służy jedynie za miejsce skupienia dla tego, kto zanosi modlitwy – wyjaśnił mi, gdy przybyliśmy na miejsce. 
Uważnie przyglądałem się, jak David zdjął buty, wszedł do kręgu i pozdrawił cztery kierunki świata i wszystkich swoich przodków. Potem złożył dłonie jak do modlitwy, zamknął oczy i znieruchomiał. Spowolnił oddech, który stał się ledwo zauważalny, a następnie, po kilku chwilach, odetchnął głęboko. Otworzył oczy, spojrzał na mnie i powiedział:
– Chodźmy, sprawa załatwiona. (...)
– Już? – spytałem. – Myślałem, że miałeś zamiar modlić się o deszcz.
– Nie – odparł. – Powiedziałem, że wymodlę deszcz. Gdybym modlił się o deszcz, mógłby nigdy nie zacząć padać... (...) Wywołałem w sobie uczucie, jakie wywołuje padający deszcz. Poczułem, jak spływa po moim ciele i co czuję, stojąc na placu w mojej wiosce z bosymi stopami zanurzonymi w błocie powstałym od obfitych opadów. Poczułem zapach deszczu na glinianych ścianach domów i doświadczyłem uczucia jak podczas spaceru przez pola kukurydzy, która sięga mi aż po pierś, bo bujnie wyrosła dzięki rzęsistemu deszczowi. Najważniejsze w modlitwie jest to, by nie prosić o coś, lecz poczuć, że to już się stało. Gdy prosimy, by coś się zdarzyło, przyznajemy, że tego nie mamy. I dajemy temu moc. Ciągłe prośby zasilają jedynie to, czego nam brak. Modlitwy o uzdrowienie wzmacniają chorobę. Modlitwy o deszcz wzmacniają suszę. 
Odpowiedź Davida była kluczem, który wielu osobom pomógł zrozumieć ten rodzaj modlitwy" – pisze Braden.