piątek, 29 czerwca 2018

BO WSZYSTKO JEST...


Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli i nagle się staje, bo zawsze JEST.

Artur: albo jest albo się staje ... 

Tikali: to coś jak "koan"... Koan to rodzaj ćwiczenia albo nawet zabawy dla umysłu "poza myśleniem" - tym nawykowym i konceptualnym. Konstrukcja koanu burzy i przekracza logiczny czyli "liniowy sposób" myślenia, a zwłaszcza ograniczenia przywiązaniami i przyzwyczajeniami, w których umysł ludzki został wytrenowany. Koany często łączą ze sobą to, co zwykle "myślący liniowo" umysł uznaje za tzw. paradoksy. Dlatego koany wykraczają poza "umysł liniowy". W zasadzie inspirują do przekraczania granic uwarunkowań umysłu i uelastyczniają go tak, by świadomość ekspandowała rozświetlając jego różne "zakamarki", uaktywniając jego "wielowymiarowość". Bo umysł podobnie jak inne nasze zmysły może przekraczać swoje wcześniejsze ograniczenia i uwarunkowania.
Inne "koany", które się przeze mnie przejawiały np.:


Czy ktoś z was zna
kogoś, kto wie 
lepiej niż JA?



Jedyne wyjście
to wejście 
w tu i teraz.



Można z nimi być i "medytować" - kontemplując. Nie trzeba ich rozkminiać, bo to nie ma sensu. Bo uwarunkowany umysł ograniczony "liniowym myśleniem" ich nie zrozumie. Prędzej może serce je poczuje i świadomość przeniknie. 

Artur: "jak może się coś stać już będąc?"


Tikali: Może. Np. Kwiat rośnie, pojawiają się pąki, pękają i kwiat się rozwija, staje się. Kwiat jest, jego istnienie jest doskonałe i jednocześnie kwiat staje się i dojrzewa do swojej najpełniejszej formy - rozkwitu. A potem - choć przekwita, nadal jest. Nadal jako kwiat istniejący, bez względu na zmienność swojej formy, jest doskonały. Nawet kiedy przekwitł, nadchodzi zima i kwiat znika, to on jest w potencjale swojego ponownego zakwitnienia wiosną. Nawet, gdy go nie ma, jednocześnie jest w swoim potencjale zaistnienia. I w tym nieistnieniu chwilowym, ale i istnieniu w swoim potencjale też jest doskonały. 


czwartek, 28 czerwca 2018

HARMONIA RELACJI...


Nie istnieje inna możliwość przejawienia Się harmonijnej relacji kobiety i mężczyzny bez uwolnienia wszystkich koncepcji, przekonań, ocen i oczekiwań itd. oraz przyjęcia wszystkich dotychczasowych doświadczeń relacji: 
kobiety z kobietą (matką i córką) oraz mężczyzny z mężczyzną (ojcem i synem), 
także 
mężczyzny z matką i córką (syn-matka i ojciec-córka) 
oraz 
kobiety z ojcem i synem (córka-ojciec i matka-syn). 
Nawet, gdy mężczyzna czy kobieta nie ma własnych, biologicznych dzieci. To nieistotne, ponieważ w każdej Istocie ludzkiej jest zapis całości ludzkości (i nie tylko). Dopóki to Się nie zdarzy, każda relacja iluzorycznie partnerska będzie powielaniem relacji: matka-syn i ojciec córka na wiele różnych sposobów.

To nie jest ani dobre ani złe, bo takie to JEST, a najistotniejsze na teraz i tu jest to, co dla Ciebie jest wspierające, rozwijające, co z Tobą rezonuje, a co nie.


środa, 27 czerwca 2018

BOSKOŚĆ ISTOTY LUDZKIEJ


Y:
Chciałbym jeszcze zapytać Tikali o to co napisałaś : "I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz." Koniec cytatu .
Moje pytanie dotyczy ....W oddaniu komu? Bycie w oddaniu komu ? Sile którą niektórzy nazywają Bogiem? Czy Bóg jest siłą i czy to co o Nim wiemy jest wynikową naszego o Nim pomyślenia czy też kontemplowania ? Czy To co o Bogu wiemy nie jest raczej objawieniem się Jego samego człowiekowi , za nim on - człowiek o Nim cokolwiek pomyśli i wywnioskuje? Kiedy czyta się Biblię to raczej tam Bóg objawia siebie człowiekowi a nie człowiek sobie objawia kim jest Bóg . Czy mój wniosek jest błędny?

Tikali:
dziękuję za inspiracje...

To, co wiemy i myślimy o Bogu, bo... inni nam tę wiedzę przekazali może różnić się od tego, co Bóg czy jakaś "wyższa siła" nam objawia - Się ujawnia w nas.

Słowo "siła" czy "moc" to oczywiście słowa, które tylko w sposób cząstkowy mogą opisać To Coś, co nazywamy różnie: Bogiem czy Matką Bożą albo całym wszechświatem, Wielkim Duchem, Absolutem, Życiem, Tao, Ometeotl, Pustką itd. Owa Boskość nadaje sobie różne nazwy, imiona... (awatary). Dlatego oddanie może przejawiać się jako oddanie Bogu, wszechświatowi, Wielkiemu Duchowi, Absolutowi czy Życiu itd...

Używając języka związanego z tradycją i wiarą chrześcijańską Się przejawia tak: Bóg objawia się Sobie poprzez człowieka i jednocześnie człowiekowi. Bo poprzez formę człowieka i w tej formie - tą formą istnienia Bóg uświadamia Sobie Siebie, budzi się w tej formie, w której się przed Sobą "ukrywa"... dla zabawy w ograniczenia swojej "mocy" i jednocześnie doświadczania Siebie w swojej różnorodności. Budzi Się na przykład jako Chrystus - świadomość chrystusowa czyli boskość w istocie ludzkiej (czy Budda, Tara itd.).

Toć tzw. narodziny z Ducha to narodziny istoty ludzkiej w Bogu i Boga w istocie ludzkiej, w której świadomość ujawnia swoją boskość.

Istoty ludzkie zazwyczaj, kiedy są już zmęczone życiem, zwracają się w swoich modlitwach i prośbach do Boga, bo nie chcą już cierpieć, a jednak... męczą się dalej. Dlaczego? Bo istota ludzka jest "narzędziem Boga" i jednocześnie "naczyniem - formą boskości". Dlatego prośby i modlitwy kierowane do Boga usytuowanego na zewnątrz nie mogą być spełnione. Dzieje się tak, gdy ludzie nie są świadomi, że ich pragnienie doświadczania różnych rozkoszy jest połączone w tym świecie z doświadczaniem cierpienia nie jest ich pragnieniem, lecz pragnieniem boskości w nas. I dopóki istota ludzka nie przyjmie wszystkiego - całości boskiego stworzenia w tym świecie, dopóty działa w niej opór przed ujawnieniem się i zamanifestowaniem tej boskości w istocie ludzkiej. A Bóg jest Miłością, więc to Miłość - ta bezwarunkowa, wszechogarniająca może zamanifestować się przez człowieka. Po to ten świat jest, abyśmy przechodząc przez piekła cierpienia i ekstazy przygotowali siebie do ponownego doświadczenia boskiej błogości istnienia.

Bo jednocześnie wszystko jest dziełem Boga, bo Bóg jest Mądrością, więc również doświadczanie istnienia w różnych formach, w tym także istoty ludzkiej, a poprzez nią rozkoszy tego świata i powiązanego z tym cierpienia (czyli ogólnie tzw. upadku) oraz wyzwolenia się (czyli tzw. wzniesienia czy zbawienia) boskości z tego upadku ku Boskiej Mądrości.

O kontemplacji:
Czy z kontemplacji wynika nasza wiedza o Bogu? Może tak. Dla Mnie w kontemplacji przejawiało Się (choć długo nie byłam świadoma tego) odnawianie połączenia boskości ze Sobą we mnie albo mną, poprzez mnie... W kontemplacji następuje od-puszczanie wiedzy, która Boga sytuuje gdzieś na zewnątrz istoty ludzkiej, która oddziela człowieka od Boga i boskości w nim. Wszystkie koncepcje oddzielające stawiają opór boskiej Miłości. Ta cała wiedza, która została nam przekazana w procesie wychowywania - np. nasze wyobrażenia o Bogu - rozpuszczają się. Dzięki temu mamy dostęp do coraz większej "przestrzenności" boskości. W kontemplacji opory mogą stawać się uświadomione i wtedy zanikają. Życie staje się "kontemplacją", aktywną, spontaniczną "modlitwą.
-------

Dla Mnie Bóg to nieskończony Umysł = Mądrość (wszelkiego rodzaju formy, w tym także myśli), który wraz z Boginią - Świadomością = Miłością wykreował także istoty ludzkie, obdarował je cząstkami Siebie i zróżnicował je tak między sobą, że mogą mieć różne idee, koncepcje, przekonania, a nawet wiarę w Boga i Matkę Bożą, także wyobrażenia o Nich lub brak tych wyobrażeń.

Dla Mnie Bogini to Świadomość = Miłość bezwarunkowa, wszechogarniająca.

Może być odwrotnie ;-), bo to słowa - symbole wskazujące na "żeńskość" i "męskość" boskości czyli dwóch zróżnicowanych przejawów Jedni, całości współdziałających ze sobą w totalnej harmonii jako całość. Jeśli Bóg jest Istotą całkowitą (wszystkim, co istnieje), to jest w zasadzie Jednią Boga i Bogini (Mądrości i Miłości) oraz jeśli Bogini jest Istotą całkowitą, to jest Jednią Bogini i Boga (Miłości i Mądrości). Dlatego pojęcia "Bóg i Bogini" dla mnie "stapiają" Się ze Sobą w Jednię Absolutu, w Pustce zawierającej wszelką nieskończoną potencjalność Siebie (Self-Jaźni) czyli Swojej Pełni. (Wiara chrześcijańska ten aspekt raczej pomija?)

Unia Boga i Bogini manifestuje Się Uniwersalną Mądrością = Miłością. Nie ma Mądrości bez Miłości ani Miłości bez Mądrości.

Ta Unia przekracza także pojęcia "boskości"... ale to może dla niektórych brzmieć jeszcze jak jakiś abstrakt. Stąd pojawiają się takie słowa jak np.: Źródło Źródeł, Serce Serc, Życie, Istnienie, Istota, Istność, wszechświat, całość, Jednia...

To są Moje rozpoznania, które się przeze mnie przejawiają, ale nikogo nie namawiam, by myślał tak samo lub wierzył w to. Wszyscy jesteśmy tu, bo całość doświadcza Siebie i swojego zróżnicowania, ograniczeń itd. także przez nas, poprzez nas - istoty ludzkie. A potem Się scala, integruje różnymi częściami Siebie. Przychodzimy tu jako istoty boskie, by móc doświadczać iluzji podzielenia Siebie na różne części, zróżnicowane między sobą i oddzielenia od Siebie oraz... scalania Siebie... Taka to boska Zabawa w doświadczanie niemożliwego ;-) (cudu ;-)) czyli iluzji wielości i różnorodności przejawów Jedni...

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie "podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami"... Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My?

Dziękuję.



wtorek, 26 czerwca 2018

UMOWNIE WOLNA WOLA?


Kochana Ewo, dziękuję za pytanie: 
"Co rozumiesz jako naszą umownie wolną wolę?" 
i inspirację. 

O WOLNEJ WOLI.... Się tak przejawia w wolności:

Każdy z nas ma tak zwaną wolną wolę. Nasza wolna wola jest (dla mnie) iluzją. Ta nasza "umownie wolna wola" może łączyć się z Wolą Całości. Aby ten akt mógł nastąpić, najpierw zdarza się pojednanie, scalenie Siebie, zintegrowanie i ukochanie Siebie jako całości (Ja-ź-ni) w tym, co znane i nieznane, a nawet niepoznawalne...
świadomość poprzez Umysł scala całość Siebie (Ja-ź-ni). Czy ja to robię? To samo się wydarza.

Wszyscy jesteśmy w pewien sposób animowani przez siły znacznie potężniejsze od naszych możliwości jako istoty ludzkiej, a jednocześnie dzieje się to przy naszym współudziale. Czy fala rzeki, morza, oceanu ma wpływ na to, jaka jest, w którym kierunku płynie i na jakim brzegu znika? A jednak fala jako integralna cząstka całości jest doskonała taką, jaką jest, tak jak całość oceanu. Czy fala ma wybór?

Podobnie jest z istotą ludzką. Podejmujemy różne decyzje, dokonujemy różnych wyborów, ale część z nich dokonywana jest na podstawie tzw. pożądania tego, czy tamtego wynikającego z oddzielenia od całości, którą jesteśmy. To nigdy nie daje ukojenia. Takie działania nazywam "umownie wolną wolą" - iluzją wolnej woli. Bo to tak, jakby fala chciała płynąć w odwrotnym kierunku niż jest poruszana, stawiając opór prądom całego oceanu. Jakby chciała sama decydować o tym, gdzie chce popłynąć. A jednak i takie doświadczenia "lokalne" - w pewnych czasoprzestrzeniach całości wszechświata się zdarzają i są dane np. Istotom ludzkim. Jak w tym naszym świecie-śnie. Te światy są przez niektórych nazywane piekłem albo kołem cierpienia albo kołem życia i śmierci czyli samsarą.

Zdarza się jednak, że intuicyjnie odczuwamy, słyszymy, odczuwamy coś, co przejawia Się nie "z głowy", a "z serca". Bo pojawiają się sygnały - tzw. intencje. Są to "pragnienia Duszy" albo "wskazówki Ducha", to, co płynie do nas, dla nas z tzw. Wyższego Ja. I kiedy za nimi podążamy, rozwijamy się zgodnie z ruchami tańca całości - "płyniemy z prądem". Wtedy nasza "umownie wolna wola" na powrót scala się z Wolą całości. I ból, cierpienie wywoływane wcześniejszymi oporami zanikają. I jednocześnie jesteśmy przestrzennością, w której to wszystko Się zdarza, dzieje, robi, zmienia, bezruchem, który częścią Siebie tańczy taniec istnienia... 

Ekspansja czy poszerzanie "przestrzenności i wielowymiarowości" Istoty ludzkiej i jej samoświadomości zdarza się i jest "wypadkową" tego, jak porusza się i tańczy całość, cały wszechświat. Więc tzw. wyzwolenie z iluzji oddzielenia i iluzji wolnej woli polega na uwalnianiu wszystkiego, co stawia opór, co ogranicza "płynięcie z prądem". Wtedy następuje połączeniu z Wolą całości... To Samo Się zadziewa, przy naszym współudziale. Podobnie jak w spektaklu pacynek: są one animowane przez Coś znacznie potężniejszego niż pacynki. Gdy zaś pacynki ulegają iluzji, że same podejmują decyzje, same działają, ulegają iluzji wolnej woli. A jednak to poprzez nie manifestuje Się to, co nimi animuje. Doświadcza błogości i radości istnienia. A one są integralnymi cząstkami całości, która nimi animuje, a także są wyrazem tej całości, bo są z nią całkowicie zintegrowane. Bez nich całość nie mogłaby doświadczać Siebie i błogości istnienia, bez nich nie byłoby to możliwe. Podobnie jak odczuwanie błogości zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie może się zdarzyć. Tak samo świadomość bez umysłu czy taniec bez bezruchu czy istnienie bez formy czy nirwana bez samsary itd.

Z rozpoznań, jakie Się przeze mnie przejawiają wynika, że zawsze dostajemy od Wszechświata dokładnie to, co jest nam potrzebne na naszej ścieżce, w naszej Podróży. I widzę, że tak się dzieje z nami wszystkimi i wszystkim, co nas otacza, choć nie wszyscy są tego świadomi. Kiedyś miałam wizję "Kosmicznej Ceremonii" połączenia Się świadomości we wszystkich formach istnienia, w całości. Totalnego scalenia Się na powrót całości w Swojej Jedni. Więc wiem, że to jest możliwe. 

Jestem Tym, Kim/Czym Jestem, ponieważ WSZYSCY JESTEŚMY TYM/CZYM JESTEŚMY.

Y:

Po co modlitwa skoro pokusa i tak ma się wydarzyć ? A jednak On powiedział : "Wstańcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie".

Tikali:
"Pokusa" i tak się wydarza...ale nie zawsze jej ulegamy. Czasem ulegamy, a potem z jakiegoś powodu przestajemy. Z jakiego powodu "pokusy" się wydarzają? Bo taki ten świat-sen, pełen różnych pokus i atrakcji... Zresztą, sam odpowiedź znajdziesz w Sobie. Są modlitwy, które się nie spełniają albo spełniają po bardzo wielu latach. I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz. A i tak wszystko Się zadziewa, bo jesteśmy tak prowadzeni przez Wyższą Siłę, którą można nazywać Bogiem albo całością, jednią wszechświata. Choć inni mogą to widzieć i czuć inaczej. "Bóg obdarował Człowieka wolną wolą ale dopiero w Chrystusie człowiek może jej doświadczyć w całej pełni ." Te słowa również oddają sens tego, co wyraziłam o umownie wolnej woli i połączeniu z Wolą. 

"Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi." 
A pokusa? Pokusa ma źródło w przekonaniu, że jest też wola moja. Dziękuję. 

O modlitwie w następnej notatce więcej...






czwartek, 21 czerwca 2018

BO NIC INNEGO ZDARZYĆ SIĘ NIE MOŻE...


Tikali:
Ach, jaki wiatr i chmury... 

tylko przez chwilę takie niebo było... 
I już po chwili się uspokoiło. 
Takie żarty natury...



X:
Hm...żarty...Hm... sąsiadce właśnie podczas wichury gałąź od drzewa bardzo mocno uszkodziła auto...szyba zbita, maska wgnieciona...Hm... Na szczęście jej nic się nie stało...

Tikali:
Żarty, żarty, Kochany Cudzie Życia. Niektóre żarty natury niektórych ludzi niekiedy, czasem zaskakują, złoszczą, przerażają... Na co tu się "gniewać"? Gdy jeszcze lubimy się bać i w tym odnajdujemy ekscytację, tak się zdarza. Oczywiście niektórzy chcieliby mieć nad tym kontrolę - wybierając czas oglądania filmów, które wywołują dreszczyki emocji strachu itp. czy wizyty w "domu strachów", ale są siły natury, których moc przypomina nam o szacunku do nich i do Siebie. 

Dla mnie czym innym jest współcierpienie, a czym innym współodczuwanie. Dane mi jest to drugie. Dziękuję za ten dar. 

Dwa lata temu przeżyłam wypadek samochodowy. Nic mi się nie stało, nie bałam się, byłam gotowa na śmierć. Samochód pojechał do kasacji. Gdy go zabierali, podziękowałam, że tak pięknie przez wiele lat mi służył. Nie czułam żalu, że coś się skończyło. Byłam wdzięczna mojej przyjaciółce, że przyjechała po mnie. Nie była to dla mnie żadna tragedia, choć widziałam, że dla innych ta sytuacja, którą obserwowali, była dramatyczna. To w pewnym sensie zabawne, że niektórzy z tych, co to widzieli czy o tym słyszeli, widzieli tragedię, a osoba, której ta sytuacja dotyczyła, nie widziała w tej sytuacji dramatu. Ot, sytuacja... ciekawa, owszem, zaskakująca bardzo jak niesamowita przygoda.. I ta osoba nie cierpiała, ani nie czuła się poszkodowana. Przyjęła z wdzięcznością tę sytuację taką, jaką była.

Nic nie zasłania TEGO, CO JEST, gdy jest przyjmowane-widziane-czytane Sercem Serc - kryształem Źródła. Wtedy nic tego nie zasłania, nawet twierdzenia: "o, jak dobrze, że nic mi, jej, jemu się nie stało", bo to druga strona medalu wobec: "o, jak dobrze, że jej, jemu (czy mnie) to się stało. ❤Zawsze dzieje Się, zdarza to, co ma Się zdarzyć...

Zdarza się tylko to, co ma się zdarzyć. 
Bo nic innego zdarzyć się nie może. 
Bo gdyby miało się zdarzyć coś innego, 
to by się zdarzyło. Po prostu.



SAMSARA I NIRWANA TO JEDNO...


O "samsarze" zwanej kołem cierpienia lub kołem narodzin i śmierci
oraz
"nirwanie" zwanej stanem wyzwolenia z koła narodzin i śmierci.

"Samsara i nirwana postrzegane jako dobro i zło, jako oddzielne od siebie, wewnątrz i na zewnątrz są... nierzeczywiste, "pozbawione substancji", są wymyślone (jako biegunowe, dualne czyli przeciwne względem siebie). Są wymysłem umysłu tworzącego wielowymiarowe fraktale iluzji stwarzające tzw. uwarunkowania, ograniczenia - granice dla "lokalnych" zjawisk.
Tylko w odniesieniu do „tego” istnieje „tamto” i odwrotnie.

Karma bez Dharmy nie istnieje. Dlatego choć obie wymyślone, także samsara bez nirwany nie istnieje ani nirwana bez samsary.

Jednak właśnie dlatego poza samsarą – odrzucając ją, negując ją – nie ma możliwości doświadczenia nirwany.
To pożądanie, pragnienie doświadczania zatrzymuje nas w tym świecie - śnie. I dzięki temu samemu pożądaniu - przekształcając je - uwalniamy się od niego. Przekształcamy tzw. "splamienia" (gniew, dumę, zazdrość itd.itp.) w mądrość=miłość.

Gdy samsarę i nirwanę wypełnia świadomość Siebie (substancja istnienia), znikają podziały na dobro i zło, na "to" i "tamto", wewnątrz i na zewnątrz.

Umysł rozświetlony istnością-świadomością sam w sobie jest doskonałym buddą, tarą, chrystusem itd. i żadnego buddy, tary czy chrystusa nie można znaleźć nigdzie indziej. Wszystkie istoty są buddami, tarami, chrystusami, jest to jednak przesłonięte powierzchownymi "splamieniami" czyli iluzjami doświadczania granic oddzielenia pomiędzy zróżnicowanymi cząstkami umysłu. Oddzielenie sprawia postrzeganie lokalnych, cząstkowych zjawisk jako zjawisk całościowych, odciętych od tła i całości Siebie (Ja'ź'ni) tymi iluzorycznymi granicami. Inne części całości zróżnicowane między sobą postrzegane są jako to, co na zewnątrz.
Granice zostają usunięte gdy przenika je "esencja", istność-świadomość, rozpuszczają się. Wtedy istoty stają się buddami, chrystusami, tarami...

Ten, kto postrzega prawdziwą naturę samsary, osiągnął nirwanę. Nirwana jest rozpoznaniem prawdziwej natury samsary. Kiedy umysł znajduje się w oczyszczonym z iluzji stanie, jego "esencją" jest nirwana. Z tej perspektywy nirwana i samsara zaczynają się stapiać ze sobą. Są tym samym.
Iluzją - Snem (snami) nie jest To Co Istnieje, iluzją jest to, co stwarza podziały pomiędzy całością Istnienia..

Umysł powstał z "esencji". Jest jak nieskończenie skomplikowana, wielowarstwowa struktura wszechświata, która w swej nieskończonej całości nie jest iluzją, lecz wszechświatem całym, śnionym "esencją" i jej oddechem. W tej strukturze porusza Się energia - esencja świadomości... Każde nagłe rozświetlanie umysłu istoty ludzkiej niewidzialnym światłem świadomości powoduje rozjaśnienie kolejnych warstw iluzorycznych granic umysłu ograniczonego lokalnością postrzegania zjawisk jako "prawdziwych" względem innych "nieprawdziwych" czyli znanych względem niepoznanych.

Wszechświat jest błogością i przenika go błogość, która jednocześnie: przenika i sama jest przenikana. Tak jak istnienie zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie byłoby możliwe, podobnie bez form istnienia nie istniałaby błogość istnienia. Ani bez umysłu i świadomości, bez ruchu i bezruchu, bez światła i ciemności itd... A zatem cały świat jest spontanicznie doskonały, ponieważ spontaniczna doskonałość i błogość jest jego naturą.

Doskonałą Błogość istnienia można nazwać samsarą, a Błogość Wygaśnięcia samsary można nazwać nirwaną. Błogość jako esencja samsary i nirwany (koła cierpienia oraz wolności od narodzin i śmierci) jest stanem pośrednim i wypełniającym samsarę i nirwanę.

Cytat:
"Tantra Zwana Źródłem Wszystkich Rytuałów Tary, Matki Wszystkich Tathagatów:
- Panie, wszyscy Buddowie Trzech Czasów są nieograniczeni. Jakże więc Ona mogła ich zrodzić? Jak może być ich Matką?
- To, co Ostateczne jest Nirwaną; Prawo Uniwersalne jest Nirwaną; jest to synonim Prawdziwego Celu. To Wielkie Współczucie. Natura konwencjonalna jest synonimem samsary. Matka, z której powstali Buddowie Trzech Czasów, znajduje się poza tym; dlatego jest poza samsarą i cierpieniem. Tarę uważa się więc, Mańdziuśri, za Matkę."


środa, 20 czerwca 2018

JA ZMIENNYM I NIEZMIENNYM JESTEM...

Realizacja, urzeczywistnienie Siebie...
U-rzeczy-w istnienie...
Rzeczy w sensie wszystkie zjawiska
nigdy jednoznacznie niedookreślone
w swojej głębi i pustości, w Istnieniu... Istocie,
Istności Swej ostatecznie nietrwałej i zmiennej
jednocześnie
niezmiennej i wiecznej...
wszechstronnie objęte, przeniknięte
Miłością wszechogarniającą...
we wszystkich częściach Siebie:
poznanej i niepoznanej,
a nawet niepoznawalnej...


JA zmiennym i niezmiennym JESTEM niezmiennym i zmiennym JA zmiennym i niezmiennym JESTEM...



wtorek, 19 czerwca 2018

BUDDA i CHRYSTUS W TOBIE...


Dialogo-monolog ze Sobą...


Tikali:
Nic nie robiąc robimy, niedziałając działamy w zasadzie w całkowitym oddaniu Boskości, nawet, gdy o tym zapominamy... Bo Jest coś, co Niezmienne - Jestem Tym Samym, co przed narodzinami w formie, co Będące w formie i Istniejące po śmierci formy i jednocześnie jest coś, co Zmienne jest Przejawiające się zawsze formami zarówno materii jak i energii. Zmienne i Niezmienne To Jedno. Boska Matka i Boski Ojciec Jedno w tańcu. Bez tej harmonii i dwóch przejawów Jedni, istniałoby tylko niezmienne, bezimienne. Bez Ja i bez Jestem. A jednak... JA JEST'EM.


X:
tak, ale nim się obudzisz to śpisz i śnisz sen, ze jesteś osobnym bytem, kimś co samo z siebie działa w wyobcowanym świecie. No bo jak masz iluzję osobności to wszystko jest wyobcowaniem i stąd to poczucie nie-szczęścia, walki, chciwości etc etc.. kto przejrzał akta w Prawdzie ten wie do czego zdolny jest człowiek. W procesie duchowym ta cześć ludzkiej jaźni jest transformowana, destylowana.. alchemia.


Tikali:
śnienie i budzenie to też "figury" Boskiego Tańca". A tym, w tym do czego "zdolny jest człowiek", także Boskość Jedni (Absolutu) Się Przejawia. Transformacja, destylacja, anihilacja i alchemia to też części Ruchu w Bezruchu czyli Zmiennego w Niezmiennym i Niezmiennego w Zmiennym, Nietrwałego w Wiecznym i Wiecznego w Nietrwałym...


X:
tak. Można nawet powiedzieć nie ma nikogo kto śni, ale .. rozejrzyj się w tym wspólnym śnie boskości, która nie jest świadoma siebie. czyli nie-świadomości zbiorowej. Spojrz na cierpienie. Nigdzie nie jest powiedziane, ze gatunek ludzki przetrwa i świadomość nie rozpocznie tańca w innej formie. Póki co Budda czy Chrystus (bo to to samo) inkarnuje w homo sapiens.


Tikali:
Znaczy... nie widzisz Buddy i Chrystusa w każdej Istocie ludzkiej? Co z tego, że jest nieświadoma siebie? Może "gatunek ludzki" ulegnie zagładzie, a może Się Przebudzi? A właściwie boskość przebudzi Się w Istotach ludzkich? Nie wiadomo. Będzie jak ma być. Toć J.Chrystus mówi: "Wybaczcie im, bo nie wiedzą [w nieświadomości swej], co czynią." Czyli nikogo nie ocenia, nawet tego "czynienia" w zaśnieniu. To wskazówka, ale i tak, gdy Się budzisz, widzisz, że nie ma nic do wybaczenia.


Jest coś, co zawsze
Niezmienne - JESTEM  - Tym Samym, co przed narodzinami w formie, co Będące w formie i Istniejące po śmierci/transformacji formy.
I jednocześnie jest też coś, co zawsze
Zmienne - JA - Przejawiające się zawsze formami, które pojawiają się i znikają, rodzą i umierają, transformują.


Zmienne i Niezmienne to Jedno podwójnością Swą pulsuje i tańczy... wypełniając Się wzajemnie.
To Jedno. JA JESTEM. Boska Żeńskość i Boska Męskość to Jedno. Bez tej boskiej harmonii - dwóch przejawów Jedni, istniałoby tylko albo niezmienne oddzielone od zmiennego albo zmienne bez niezmiennego...


Śni się Sen jako zabawa w iluzję oddzielenia zmiennego od niezmiennego. A każde JA i tak jest połączone z całością, którą JEST, a której nazwać nie sposób...


Wyjście poza ten Sen, przebudzenie, urzeczywistnienie Siebie przejawia Się wszechstronnym objęciem Sobą jako Miłością Wszechogarniającą wszystkiego. Tak, objęcie wszystkiego jako Siebie we wszystkim. Objęcie wszystkiego, które Jest... Tajemnicą. Tajemnicą, Pustką, która jest Pełna...Ach...



piątek, 15 czerwca 2018

PRAWDA KONTRA KŁAMSTWO ;-) I KOANY


"Jedyna wolność, którą naprawdę masz, to być ciągle i cicho. Wszystko inne to halucynacja, kłamstwo" - Robert Adams.

Ach, jakie to piękne... te paradoksy... te "koany"... No wprost zachwycić Się Sobą JaŹń nie może: 

Jedyna wolność, którą naprawdę masz (jeśli cokolwiek mieć możesz ;-) ), jest w ciszy, poza słowami, a wszystko inne, co poza ciszą to halucynacja, kłamstwo... obwieszczają o tym słowa z poza ciszy... Obwieszczają nam prawdę słowa, które są kłamstwami... 

Hmmm... ani to ani to...

Żaden koan nie może być rozwiązany przez umysł skrępowany i schematyczny... jedynie przez... "czysty umysł"... prześwietlony na wskroś niewidzialnym światłem świadomości... ;-)



środa, 13 czerwca 2018

CZY RELIGIE SĄ PRZYCZYNĄ NIESZCZĘŚCIA?


dziękuję Ci Życie za nieustające inspiracje w odkrywaniu i ujawnianiu kolejnych warstw nieznanego ze zrozumieniem i świadomością pogłębiającą perspektywę postrzegania Twojej głębi. :-)

Tikali:
Świadomość 'budzi Się' w Istocie ludzkiej, rozpuszcza ograniczenia struktur utrzymujących sztuczne podziały i konflikty. Toć wszystkie religie powstały z tego samego Źródła, Natchnienia i tylko ograniczenie bezpośredniego połączenia Istoty ludzkiej z tym Źródłem Źródeł, z Sercem Serc  spowodowało potrzebę doświadczania świata-snu w oddzieleniu i cierpieniu. A niektórzy kapłani - pośrednicy powtarzali to, czego się nauczyli od innych nie stosując  się do podstawowych praw kosmiczno - boskich, lecz wymagając tego od innych. Sprzeniewierzyli się mądrości i naukom swego Nauczyciela, zrobili sobie z niego "tarczę" i "broń" osłaniającą fałsz ich działań dla własnych interesów. Teraz nadszedł czas wielkich zmian, transformacji... Niech Się dzieje... Miłość bezwarunkowa uzdrawia. To najskuteczniejsza "medycyna".

A.N.:
"Ludzie szczęśliwi nie wyznają żadnej religii..,
(wiedziałaś o tym?) 😇
więc masz rację, każda religia bierze swe źródło z tego samego nieszczęścia, które z kolei może mieć różne oblicze, jak my ludzie .. 😉"

Tikali:
Jeśli chodzi o nieszczęście związane z religiami, to nie jest tak, że "każda religia bierze swe źródło z tego samego nieszczęścia", lecz nieszczęście wynika z braku zrozumienia i różnych interpretacji słów-przekazów pochodzących z bezpośredniego połączenia ze Źródłem, Natchnieniem...
Religia dotyczy "zbioru" pewnych idei, koncepcji, przekonań na temat relacji istoty ludzkiej ze sobą i otaczającym ją światem. Ten "zbiór" idei, koncepcji, przekonań możemy nazwać wiarą w to, co określa tę relację. Wiarą, która - gdy uznawana jest za jedynie prawdziwą - sprawia, że jacyś ludzie stają się szczęśliwi a inni nieszczęśliwi. Taka wiara w pewne koncepcje uznawane za jedyną prawdę, uniemożliwia, blokuje, ogranicza bezpośrednie połączenie ze Źródłem, Natchnieniem każdej istoty ludzkiej i sprawia, że istoty cierpią. Odpuszczenie przywiązania do tych oddzielających od bezpośredniego połączenia ze Źródłem koncepcji jako jedynie prawdziwych uwalnia od cierpienia i nieszczęść każdą istotę ludzką.

Religia jako system wierzeń i praktyk powiązanych z wzorcami myślenia i działania nie jest ani dobra ani zła. Nieszczęście pojawia się wtedy, gdy jakaś osoba uznaje pewien system wierzeń i praktyk (wzorców myślenia i działania) za jedynie prawdziwy i uważa np., że inni też powinni (muszą ;-) ) wierzyć (lub nie wierzyć) w to samo, co ona. Wtedy taka osoba jest w konflikcie ze sobą i innymi. Ten konflikt wewnętrzny może ujawniać się na zewnątrz na różne sposoby, a osoba może być nieświadoma tego wewnętrznego konfliktu.

Nieszczęście bierze się także stąd, że nawet jeśli osoba uznaje dany system wierzeń za jedynie prawdziwy, a nie stosuje się do niego, wtedy także pozostaje w nieświadomym konflikcie ze sobą i otaczającym ją światem. Wtedy jej "uwarunkowany umysł" nieświadomie interpretuje słowa pochodzące ze Źródła tylko po to, by usprawiedliwić niezgodność tego, co mówi, robi, jak działa z tym, w co niby wierzy. (Na przykład uznaje za prawdziwe słowa "nie zabijaj", a przyczynia się do zabijania jakichś istot).

Zatem TO NIE RELIGIE JAKO SYSTEMY WIERZEŃ I PRAKTYK POWIĄZANYCH Z WZORCAMI MYŚLENIA I DZIAŁANIA SĄ PRZYCZYNĄ NIESZCZĘŚCIA I CIERPIENIA, LECZ NIEUŚWIADOMIONE WEWNĘTRZNE KONFLIKTY UMYSŁU UWARUNKOWANEGO PRZYWIĄZANIEM DO TYCH IDEI I KONCEPCJI, KTÓRE UTRZYMUJĄ TE KONFLIKTY. Bo również istoty ludzkie, które istnieją-działają poza systemami religijnymi (np. tzw. ateiści) mogą, choć nie muszą, być nieświadomi różnych konfliktów wewnętrznych tzw. "uwarunkowanego umysłu".

Gdy jest zrozumienie tych zjawisk, jest także szacunek i Miłość do wszystkiego. Również do różnych religii jako zróżnicowanych między sobą systemów wierzeń i praktyk powiązanych z różnymi wzorcami myślenia i działania oraz wynikających z nich doświadczeń, które są interpretowane jako cierpienie, szczęście lub nieszczęście.