sobota, 26 sierpnia 2023

ZRÓŻNICOWANA PERCEPCJA I DOŚWIADCZENIA RÓŻNYCH SPOSOBÓW POSTRZEGANIA ŚWIATA

 Nasza percepcja czyli postrzeganie świata (czy nawet wszechświata) jest sposobem, w jaki postrzegamy świat.

To, co widzimy i odczuwamy nie może zmienić się, dopóki nie zmieni się sposób naszego postrzegania tego, co jest widziane i odczuwane. Np. możemy widzieć ciemność i odczuwać strach albo widząc ciemność możemy odczuwać spokój, a nawet błogość. Ciemność jako ciemność nie zmienia się, ale może być różnie postrzegana. Podobnie świat jako świat nie zmienia się, ale może być różnie postrzegany.

*

Gdy boimy się ciemności, a zaczynamy widzieć jakieś wyłaniające się z niej kształty i formy, doświadczenie odczuwania strachu może się intensyfikować. Wtedy może pojawić się potrzeba doświadczenia odwagi i ciemność zacznie być postrzegana jako przestrzeń dla doświadczania odwagi, która pozwala zwalczać strach. Wtedy gdy z tej ciemności zaczynają wyłaniać się formy i obiekty, traktujemy je jak potwory, które trzeba unicestwić w akcie bohaterskiej odwagi.

Możemy też oswajać się z ciemnością i z tym, co z niej się wyłania odpuszczając walkę z potworami, a skupiając się na doświadczaniu odwagi oswajania strachu. Na doświadczaniu spokoju i oswajaniu się z pojawiającymi się formami, obiektami i zjawiskami. Wtedy ciemność będzie postrzegana jako przestrzeń do doświadczania procesu uzdrawiania rozpuszczającego strach.

Gdy widzimy ciemność i odczuwamy spokój, błogość, dostrzeganie w niej różnych kształtów i form nie generuje strachu.

*

Nasza relacja z tym, co postrzegane zależy od sposobu postrzegania. Dlatego kiedy zmienia się sposób, w jaki postrzegamy ciemność, zmienia się nasza relacja z tym, co postrzegamy. Dlatego ciemność może być przerażająca albo fascynująca lub neutralna. Tak samo postrzegany może być widziany i odczuwany świat wraz z jego obiektami i zjawiskami. To, w jaki sposób widzimy i odczuwamy zarówno ciemność jak i świat jest odzwierciedleniem naszego sposobu postrzegania i wynikającego z niego rozumienia ciemności i świata.

*

Jeśli np. wierzymy w oddzielność postrzeganych obiektów - elementów świata, świat objawia nam się jako wielość i różnorodność oddzielonych od siebie obiektów. Jeśli zaś rozumiemy i czujemy jedność istnienia wszystkich obiektów i form, które postrzegamy, wtedy ten sam świat zaczynamy postrzegać inaczej. Widzimy, że wielość i różnorodność form, obiektów oraz zjawisk jest współzależna. Że dzięki tej wielości i różnorodności istnieje także wielość i różnorodność sposobów postrzegania. Odkrywamy, że świat, który wcześniej jawił nam się jako np. okrutny i zły, zaczyna być prześwietlany przejrzystością, która przekracza różne filtry postrzegania np.; w kategoriach dobra i zła. Dostrzegamy względność i ograniczenia postrzegania świata w takich kategoriach. I otwiera się nowa perspektywa rozumienia i postrzegania.

Oto przykład różnych sposobów działania wynikających z różnych sposobów postrzegania i relacji z otaczającym światem w dużym uproszczeniu: Hinduiści nie jedzą krów, ale jedzą wieprzowinę. Islamiści nie jedzą wieprzowiny, ale jedzą wołowinę. Żydzi podobnie. Tybetańczycy i katolicy jedzą wieprzowinę i wołowinę. A buddyści wogóle nie jedzą mięsa. Kto z nich ma rację?

Każdy wierzy, że to on ma rację, bo jego wiara jest częścią kultury związanej z tą wiarą. Kultura i wiara czy brak wiary jako ateizm preferujący wiarę w naukę narzuca członkom społeczeństw takie sposoby działania, które wynikają z postrzegania świata ukształtowanego przez tę kulturę. To, co dana kultura uznaje za właściwe, pożądane, konieczne itp. jest preferowane i kultywowane. A odrzucane i negowane jest to, co niezgodne jest z modelowym sposobem postrzegania, który jest wytworem danej kultury. Wiara każdego z członków takich społeczności implikuje takie rozumienie rzeczywistości i postrzeganie świata, które oparte jest na relacji oddzielającej każde ja z otaczającym je światem, także z innymi ja. Taka wiara lub niewiara (ateizm) jest oparta na ograniczonej wiedzy o sobie i o świecie, a nie na mądrości. Wynika z ograniczonego sposobu postrzegania siebie i świata, a nie z miłości. I taka wiara lub niewiara ogranicza przejrzystość postrzegania.

Przejrzystość postrzegania widzi i rozumie współzależność wszystkich pojawiających się form, obiektów i zjawisk w tym, co potocznie nazywamy światem (a nawet wszechświatem). Świat się nie zmienia, jest jaki jest, ale zmienia się postrzeganie świata z ograniczonego różnymi filtrami percepcyjnymi na coraz bardziej przejrzyste. 

W przejrzystym postrzeganiu rzeczywistością nie jest postrzegany świat, lecz rzeczywistością jest to, co jest przejrzystością postrzegania świata jako snu albo wyświetlającego się spektaklu, filmu. Snu wielowątkowego, wielowarstwowego o różnorodnym postrzeganiu siebie, innych i świata...

środa, 23 sierpnia 2023

NIEBO JEST ZAWSZE NIEBEM...

 Niebo jest zawsze niebem bez względu na to, czy jest bezchmurne czy zasłaniają je chmury. A ty Jesteś jak niebo błękitne w dzień albo granatowo-czarne w nocy wypełnione miliardami miliardów księżyców, planet, słońc, galakyk, mgławic...

Niebo w doświadczeniu formy jest jak szczelina ujawniająca to niebo.

Nie zrażaj się, gdy inni utożsamiając się z chmurami widzą tę szczelinę jako niebieską albo granatowo-czarną chmurę.

Ci inni są wersjami ciebie w twoim śnie o sobie. To ty bawisz się grą światła i ciemności, dobra ze złem, męskiego z żeńskim, w utożsamianie siebie z chmurami lub szczelinami pomiędzy nimi.

A jednak zawsze jesteś jak przejrzyste niebo bez chmur. Błękitne w dzień i granatowo-czarne w nocy. Lecz dopiero nocą, w ciemności widać nieskończony potencjał tego, co cię wypełnia. To twój sen o sobie. W nim niektóre obiekty są bardziej wyraziste, inne mniej. Niektóre są widziane inne nie. Lecz wszystkie zawierają się w potencjale nieskończoności twojego snu o sobie.

Twój sen jest moim snem, bo oddzielenie tego, co moje i twoje też jest przejawem jednego snu o sobie.

Jesteśmy czasem jak niebo śniące sen o sobie i doświadczające siebie w tym śnie poprzez wszystkie formy. W zaśnieniu w tym śnie o sobie niebo albo utożsamia się z chmurami, albo ze szczeliną wśród chmur. Gdy budzi się ze snu, jest bezchmurnym niebem obserwującym swój sen o chmurach i szczelinach pomiędzy nimi....

poniedziałek, 21 sierpnia 2023

WYBÓR CZY INTUICYJNE PODĄŻANIE Z UFNOŚCIĄ ZA GŁOSEM SERCA, ŹRÓDŁA, NASZEJ PRAWDZIWEJ NATURY?

Wszystkie nasze negatywne myśli i powiązane z nimi emocje typu złość, smutek, strach, irytacja itp. są jak gęste szare chmury przesłaniające błękit nieba. Gdy poddajemy się tym myślom i emocjom, doświadczamy chaosu myślowego, emocjonalnej depresji i dostrzegamy tylko inne chmury, ale nie dostrzegamy błękitu nieba. 

A gdy pojawia się mała niebieska szczelina wśród gęstych szarych chmur, wtedy ten błękitny skrawek nieba postrzegamy jako niebieską, maleńką chmurę. Ta chmurka symbolizuje chwilową radość, która pojawia się, gdy chmury symbolizujące negatywne myśli i emocje na tyle się rorzedziły, że ujawnił się nam kawałek błękitu nieba.

Wyobraź sobie, że nie jesteś tymi chmurami, Ty jesteś tym niebieskim niebem bez chmur. A negatywne myśli i emocje są jak przepływające chmury, które możesz obserwować. Ty nie jesteś tymi chmurami. Twoją prawdziwą naturą jest błogość i radość płynące z ciszy i spokoju bezkresnego nieba. Błękitnego, a w swojej głębi geanatowo-czarnego wypełnionego nieskończoną ilością form. Spokojne, radosne i błogie. Możesz to poczuć? Tym jesteś.

Wolność to bycie jak niebo obserwujące przepływające chmury.

Niebo zawsze jest, nawet gdy przesłonięte bywa chmurami. Nieszczęście, cierpienie jest podobne do utożsamienia z byciem chmurami zasłanianiającymi szcześliwość, a raczej błogość bycia niebem. Ta szczęśliwość, radość i błogość są naszą prawdziwą naturą. Nie są one emocjami, są przepełnione ciszą i spokojem. Tak, bywają one zasłonięte chmurami emocji i doświadczeń nieszczęścia i cierpienia. Nigdy jednak ta cisza i spokój - jak błękitne niebo przysłonięte chmurami - nie są całkiem nieobecne. Spokój może być ukryty głęboko pod warstwą niepokoju, ale on zawsze tam jest. Cisza może być ukryta pod warstwą dźwięków czy kakofonii. Tak samo miłość może być ukryta pod warstwą pożądania lub odrzucenia.

Kiedy praktykujemy naszą prawdziwą naturę i osadzamy się w niej, cierpienie rozpuszcza się jak chmury. Buddyści nazywają to brakiem cierpienia, pustką, śunyą, lecz nasza prawdziwa natura nie jest niczym, nie jest pustką. Pustka jest bramą, przez którą przechodzimy jakby na drugą stronę - z iluzji o sobie do prawdy o sobie. Pustka jest jak przestrzeń albo jak kokon transformacji z utożsamienia z cierpieniem do utożamienia z radością istnienia, z utożsamienia z chmurami do utożsamienia z niebem. W pustce możemy medytować - kontemplować spokój, szczęście, miłość, radość...

Po dokonaniu się tej transformacji, radość i zabawa ujawniają się jako nasza prawdziwa natura. I choć potem pojawiają się kolejne wyzwania, które mogą na jakiś czas znów sprawić cierpienie, to i tak nie jest już ono tak bolesne, jak wcześniej się zdarzało. Dlatego, gdy popadamy w myślowo-emocjonalny chaos zapomnienia o swojej prawdziwej naturze, uczymy się dostrzegania i rozpoznawania tego zjawiska w sobie i coraz sprawniejszego uwalniania się z chaosu. Bo jeśli cierpimy emocjonalnie, to znaczy, że nadal utożsamiamy się z chmurami zasłaniającymi niebo, którym jesteśmy. Bo kiedy cierpimy, nie dostrzegamy tego, kim jesteśmy naprawdę.

Tak jak ból fizyczny jest dla nas jak dzwonek alarmowy przypominający nam, żeby zadbać o ciało", tak ból emocjonalny jest dla nas jak dzwonek alarmowy z informacją: utożsamiasz siebie z myślami i emocjami, które zasłaniają twoją prawdziwą naturę, więc przypomnij sobie o niej i zadbaj o nią; wróć do tego, czym jesteś naprawdę, obudź się z zaśnienia w iluzjach o sobie.

I kiedy przypominamy sobie, jak budzić się z zaśnienia, po kolejnych przebudzeniach następują okresy spokoju i radości. I stają się coraz dłuższe. A okresy zapomnienia coraz krótsze. No chyba że pojawi się takie wyzwanie, taka atrakcja, która znów nas pochłonie w zapomnienie o sobie. Ale wtedy cierpienie nie jest już tak intensywne i tak głębokie, jak bywało wcześniej. A i potrzeba powrotu do swojej prawdziwej natury w takich sytuacjach staje się coraz silniejsza i coraz bardziej oczywista. I gdy potem zdarza się, że znów popadamy w zapomnienie o swojej prawdziwej naturze, ona coraz silniej przyciąga nas do powrotu do siebie.


Dlatego też ostatnio w takim kolejnym zawirowaniu w chaosie myślowo - emocjonalnym i zapomnieniu o sobie, intuicyjnie czułam bardzo mocno potrzebę pobycia w naturze, pobycia ze sobą w ciszy i spokoju... I tak się stało. Po to, by na powrót osadzić się w swojej prawdziwej naturze. A do tego najbardziej sprzyjającą okolicznością jest samotność.

wtorek, 8 sierpnia 2023

LUSTRZANE ODBICIA W SNACH O SOBIE

Gdy nie widzę ciebie jako swoje lustrzane odbicie, postrzegam nas jako oddzielone od siebie byty, osobne ciała, odrębne i niezależne od siebie wzajemnie formy. Wtedy z łatwością cię oceniam, krytykuję i wierzę, że powinieneś/powinnaś się zmienić. W zależności od tego, w co nieświadomie wierzę, oceniam cię w kategoriach dobry - zły, mądry - głupi, wartościowy - bezwartościowy itd. I doświadczam wciąż jakiegoś rodzaju konfliktu z tobą albo godzenia się, gdy okazuje się, że myślimy podobnie, choć nadal postrzegamy siebie wzajemnie jako oddzielone od siebie byty. Funkcjonujemy wtedy w zapomnieniu, że jesteśmy swoimi lustrzanymi odbiciami, które śnią różne sny o sobie.

Kiedy myślę o tobie krytycznie, oceniam i mam jakieś oczekiwania wobec ciebie z powodu wiary w myśl, że powinnaś/powinieneś być inna/inny, wtedy cierpię. Kiedy podoba mi się to, co przez ciebie się przejawia, czuję chwilowe zadowolenie i satysfakcję.

Kiedy przyjmuję ciebie jako moje odbicie lustrzane - takim jaka/jaki jesteś, bez ocen i oczekiwań, czuję spokój, błogość, a nawet radość istnienia. I rozumiem, że czasem trudno jest przyjąć cierpienie, zarówno własne jak i to przejawiające się w lustrzanych odbiciach. Wtedy wiem, że:

* Gdy widzimy w lustrzanych odbiciach cierpienie, często oceniamy je jako słabość.

* Gdy sami cierpimy, też zazwyczaj postrzegamy to cierpienie jako swoją słabość i trudno je przyjąć takim, jakie jest.

* Gdy widzimy w lustrzanych odbiciach swoją pożądliwość, brutalność czy szaleństwo, też bywa trudno przyjąć je takimi, jakie są. A zwłaszcza trudno przyjąć, że to też są nasze lustrzane odbicia.

* Gdy postrzegamy swoje odbicia jako gorsze, głupsze albo lepsze, mądrzejsze od siebie, bycie w spokojnym stanie też jest niemożliwe. 

* Niemożliwa jest zmiana tego, co postrzegamy na zewnątrz ani naszej relacji z tym, co na zewnątrz bez przyjęcia tego takim, jakie to jest.

* To, co widzimy i postrzegamy na zewnątrz jest projekcją tego, co w nas, kreacją tego, co z nas emanuje. To straszne? Czasem "tak straszne, że trudno w to uwierzyć". Ale nie trzeba w to wierzyć, wystarczy uczciwa samoobserwacja, by dostrzec - uświadomić sobie to, co sami przed sobą ukrywamy.

* Spokój, błogość, nawet radość jest bardzo prosta. Wystarczy choć na moment przestać oceniać, krytykować siebie oraz innych i odpuścić oczekiwania wobec siebie oraz innych. A myśli, które nam wyświetlają się, wystarczy obserwować - być ich świadomym i nie traktować ich jako coś prawdziwego i nieomylnego. Wystarczy nie wierzyć myślom, które oceniają, krytykują wyrażając w ten sposób jakieś nasze oczekiwania.


W powyższych słowach nie ma ocen ani oczekiwań. Opisują one pewne zjawisko, które jest, jakie jest. Ten opis zjawiska może (choć nie musi) być inspiracją do przyjrzenia się temu zjawisku i związanym z nim doświadczeniom np.:

Kiedy ktoś jest zmęczony walką i wewnętrznymi konfliktami (swoim cierpieniem), które postrzega także w swoich lustrzanych odbiciach - w świecie zewnętrznym, może na chwilę zamknąć oczy, zwrócić się do wewnątrz i obserwować to, co jest odczuwane w ciele. Obserwować może różne ogniska napięć odczuwane w ciele i po prostu z tym być. Bez oczekiwań i bez nacisku na jakieś efekty.

Neutralna samoobserwacja i bycie z tym, co jest odczuwane, zawsze przynosi ukojenie, zmienia stan istnienia, uwalnia od cierpienia i ujawnia stan spokoju, błogości, a nawet radości istnienia. Choć neutralna samoobserwacja nie jest możliwa, kiedy pozostajemy nieświadomi przywiązania do różnych myśli oceniających, krytykujących i wyrażających różne oczekiwania wobec samych siebie i/lub innych oraz tego, co nam się wyświetla jako odrębny świat zewnętrzny.

A jednak wszyscy jesteśmy tacy, jak to, co postrzegamy na zewnątrz. Bo to, co wewnątrz i na zewnątrz jest jednym i tym samym. To, co na zewnątrz postrzegamy, jest projekcją tego, co zawieramy wewnątrz, jest snem o sobie. To oddzielanie śniącego od snu jest przyczyną wszelkich konfliktów, walki i cierpienia śniącego, który doświadcza tego, co w snach o sobie jaźni się jako świat zewnętrzny, prawdziwy i rzeczywisty.

Kiedy śniący jest świadomy, że sen jest jego projekcją - jego zewnętrznym lustrzanym odbiciem, widzi i czuje, że nikt nie jest ani dobry ani zły. Widzi i czuje, że każdy jest jednym i tym samym śniącym, który śni różne sny o sobie czyli znajduje się w różnych stanach postrzegania i rozumienia siebie oraz otaczającego go świata - snu o sobie.

Każdy inny jest jednym śniącym znajdującym się w różnych stanach postrzegania, samoświadomości i rozumienia siebie oraz innych, którzy odzwierciedlają jego stan.


Samoświadomy śniący rozumie, że to on sam jako inni - jego zwierciadlane odbicia - znajduje się w różnych stanach i śni różne sny o sobie. Każdy inny jest tym samym śniącym doświadczającym różnych snów o sobie. I każdy w każdym śnie o sobie jest tak samo dobry i zły w swoim potencjale. Ale to jak postrzega siebie i jak jest postrzegany przez innych (czy dobry czy zły), zależy od tego, co sam we śnie uznaje za prawdziwe, realne, w co wierzy, jak ocenia siebie i innych oraz jakie ma oczekiwania... wobec samego siebie i innych.


Gdy postrzega innych jako swoje odbicie lustrzane - takich jacy są, widzi siebie samego doświadczającego różnych snów o sobie - bez ocen i oczekiwań, wtedy czuje spokój, błogość, a nawet radość istnienia... z doświadczania w iluzji rzeczywistości.


Śniący i sen są jednym śnieniem tak jak samoświadomość i nieświadomość jest jedną świadomością i jak yang wraz z yin jest jednym tao. To co wewnątrz i na zewnątrz też jest jednym wielowymiarowym śnieniem, jedną świadomością w różnych stanach, jednym niezmiennym bezforemnym doświadczającym zmienności form.

niedziela, 14 maja 2023

EGO JAKO NIEDOJRZAŁA, LECZ INTEGRALNA CZĘŚĆ CAŁOŚCI JA JESTEM.

 Ego to integralna część całości Ja Jestem podobnie jak forma poczwarki jest integralną częścią Motyla. Gdy poczwarka umiera, motyl ukazuje się w swojej dojrzałej formie. Ego i Ja Jestem jak poczwarka i motyl są różnymi stanami istnienia tego samego. Gdy ego zanika, ukazuje się Ja Jestem w swojej dojrzałej formie. Lecz Ja Jestem bez doświadczenia formy ego podobnie jak motyl bez doświadczenia formy poczwarki nie mogłyby zaistnieć. Zatem ego i Ja Jestem podobnie jak poczwarka i motyl to różne formy i stany tego samego.

Jakaś część całości siebie wciąż lubuje się w poniżaniu siebie i/lub innych (bo to jest to samo). I przez negowanie na przykład potrzeby (innej niż ego części całości siebie) uwalniania się od ego, które jest zasilane negatywnymi myślami o sobie i/lub innych. Bo ego lubuje się w podążaniu za tymi negatywnymi myślami i karmi się negatywnościami oraz dokonuje projekcji własnego wielkiego ego na te części całości siebie, które uwalniają się od ego. Jednocześnie o sobie także ma fałszywe wyobrażenia, ponieważ nie jest swiadome swojego cienia, którego nauczyło się bać.

Ego lubuje się w utożsamianiu siebie z negatywnymi myślami i uczuciami/emocjami, choć nie jest świadome skutków tych utożsamień. A jednocześnie uważa siebie za np. dobre i szlachetne.

Gdy jestem świadoma, że część mnie nie chce uświadomić sobie tego, co przed sobą ukrywa, więc nie może uwolnić się od wpływów tego, co nieświadome, a co wciąż pojawia się od lat (te różne negatywne myśli i uczucia/emocje oraz działania), wówczas Ja przestaje zaczyna obserwować tę część siebie.  To świadome Ja Jestem widzi, że ego jest bardzo wrażliwą częścią całości, wyjątkowo wrażliwą częścią, która potrafi z użalania się nad sobą stworzyć arcydzieła cierpienia. Dlatego poszukując nowych koncepcji, teorii i historii ego zawsze potwierdza swoje negatywne myślenie i dostarcza tym samym świeżego pokarmu sobie. Ego lubuje się w ekspresji okazywania swojego gniewu i złości, poniżania czegoś kosztem wywyższania czegoś innego; ogólnie lubuje się w rozpamiętywaniu swojego nieszczęścia i kiepskiej kondycji innych ludzi a nawet całej ludzkości. I wymyśla coraz to nowe koncepty na naprawę świata zgodnie z jego fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie.

Jeśli jestem tego świadoma, dostrzegam pewnego rodzaju przyjemność ego z odczuwania wszystkich negatywnych uczuć i emocji, jego pasję podążania za negatywnymi myślami i doświadczania negatywnych emocji. Jego przywiązanie do cierpiętnictwa. Widzę, że negatywne myśli i wynikająca z nich aktywność ego nie mają innego celu niż utrzymywanie wizji świata wypełnionego doświadczeniami cierpienia i współtworzenie świata wypełnionego egoistycznymi przekonaniami i zachowaniami.

 Ja Jestem nie zasila przekonań i zachowań ego. Wie, że tylko ego w tych doświadczeniach ma upodobanie. I ma ono nieuświadomione przekonanie, że jeśli będzie odpowiednio często i usilnie narzekać, nie tylko w myślach, ale przede wszystkim głośno narzekać np. na kondycję człowieka, to świat się kiedyś zmieni, bo ktoś zatroszczy się o nie, gdy ten ktoś je usłyszy. Lecz taka troska, której ego oczekuje, zasila je. 

Dlatego też ego lubi udawać, że troszczy się o innych i pomaga innym wspierając tym samym inne ega, ale dla własnej próżności, samo się tym karmi. Lubi też mówić o tym, jak pomaga innym, tak samo jak lubi mówić o tym, że ci, którym pomaga są niewdzięczni itp. 

Ego jest jak małe dziecko, które krzyczy, by zwrócić na siebie uwagę dorosłych, bo oni zajmują się i troszczą o swoje sprawy, a nie mogą (nie umieją) zadbać o utrzymywanie autentycznego, serdecznego kontaktu z dzieckiem. Dziecko zatem szuka sposobów, by otrzymać to, czego chce. W ten sposób dziecko uczy się, że krzyk lub płacz bywa skuteczny, bo rodzice wtedy "dla świętego" spokoju dają dziecku to, czego ono potrzebuje czy chce dostać. Egotyczni rodzice zamiast okazywać dzieciom miłość i utrzymywać autentyczny, serdeczny kontakt z dzieckiem, dają dzieciom jedzenie, zabawki, prezenty albo pieniądze. W taki sposób dzieci uczą się bycia nieszczęśliwymi i pozostają nieszczęśliwymi czasem do końca życia. Nieszczęście staje się ich sposobem działania w nadziei, że otrzymają to, czego potrzebują i czego chcą. 

W dorosłym życiu pozostają wciąż nieszczęśliwymi dziećmi i tworzą relacje z innymi nieszczęśliwymi dziećmi w ciałach dorosłych. Często zostają rodzicami kolejnych nieszczęśliwych, cierpiących dzieci. I tylko chwilami doznają niby szczęśliwości, gdy zaspokajane zostają ich żądania (chcenie) tego, co według iluzorycznych wyobrażeń ego może im sprawić chwilowe odczucie iluzorycznego szczęścia.

Ego wciąż oczekuje, że wszystko może się zmienić, gdy będzie manifestować swoje niezadowolenie, negatywne myśli i uczucia/emocje, pomimo, że wciąż nic się nie zmienia i wciąż powtarzają się te same doświadczenia wzmacniające ego i cierpiętniczość jego.

Uświadomienie sobie i zrozumienie tej cierpiącej, nieszczęśliwej części całości siebie pozwala na przyjęcie jej w otwartości taką, jaka jest i umożliwia jej dojrzewanie. 

Zrozumienie tej części całości siebie sprawia, że coraz rzadziej ego jest w stanie wciągać dalej Ja Jestem w swoje gry i gierki. A jeśli jednak uda mu się wciągnąć Ja Jestem w tę grę, to tylko na chwilę - tak krótką, że bycie nieszczęśliwym lub gniewnym nie staje się na powrót tożsamością Ja Jestem.

Ja Jestem samoświadome nie jest oderwane od bycia całością siebie tak jak ego. Ja Jestem jest świadome gier i upodobań ego - tej niedojrzałej, dziecinnej, nasiąkniętej fałszywymi przekonaniami o sobie, a jednak integralnej części całości siebie. Ja Jestem rozumie, że niemożliwe jest nauczenie tego dziecka innego sposobu funkcjonowania w świecie bez otwarcia się tego dziecka na takie nauki; niemożliwa jest zmiana świata, w którym funkcjonuje takie dziecko bez wyrażenia przez niego autentycznego pragnienia (w formie intencji) dojrzewania jako istota ludzka (albo choćby intencji uzdrowienia czy wyzwolenia z cierpienia).

Ego dojrzewa w swoim naturalnym tempie, a jego proces umierania jest jednocześnie procesem narodzin dojrzałej formy Istoty ludzkiej -  Ja Jestem.

sobota, 13 maja 2023

WOLNA WOLA WOLNOŚCIĄ OD WOLI OGRANICZONEJ PRZYWIĄZANIEM DO RÓŻNYCH UTOŻSAMIEŃ TZW. EGO

 To Coś, co jest postrzegane jako Bóg czy też Natura wszystkiego albo Świadomość, z której wszystko się wyłania (pochodzi), ponoć obdarzyło człowieka - istotę ludzką wolną wolą. Jednak człowiek nadużywając tej wolnej woli próbuje Boga czy też Naturę - Świadomość wykorzystywać i urabiać według własnej woli. Tej woli, która niby jest wolna, ale jednak ograniczona przez tzw. ego.

Ego człowieka to kompilacja tego, co człowiek wyobraża sobie o sobie (także o innych i o świecie) oraz tzw. cienia - ciemnej strony jego osobowości. Jego ciemna strona ukrywa wyparte do nieświadomości cechy: koncepty i zachowania, które postrzega on jako np. złe, okrutne, wstydliwe, grzeszne itp. Ogólnie to cechy dysharmonijne, dysfunkcyjne, będące przyczyną wszystkich konfliktów, chorób, cierpienia, wyzysku, nieszczęść, przemocy i wojen. Gdy cechy te pozostają wciąż ukryte w cieniu, człowiek nadal nieświadomie jest animowany przez to, co ukrywa przed sobą udając przed sobą i innymi, że "nie jest zły, okrutny, fałszywy" itd. Jednocześnie swój cień nieświadomie projektuje na innych i oskarża innych o wszelkie zło, okrucieństwo itp. Dysponuje niby wolną wolą i w ramach tej woli działa, lecz ta wola jest ograniczona fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie. 

Ograniczenia wolnej woli sprawiają, że ludzie nie mogą, nie potrafią współtworzyć harmonijnych relacji z innymi oraz z tym, co ich otacza. Taka wolna wola jest skonfliktowana z Wolą Boga, Natury wszystkiego, Świadomością, więc ego próbuje podporządkowywać tę Wolę swojej ograniczonej woli i wymyśla różne strategie działania dla osiągnięcia swoich celów. Ponieważ wola człowieka jest ograniczona jego przekonaniami, kłóci się także z wolą innych ludzi.

Brak zrozumienia siebie jako całości (świadomej i nieświadomej) oraz tego, co otacza człowieka, ogranicza jego wolną wolę, która jest przejawem tzw. ego. 

Niektórzy ludzie nie dostrzegają różnicy między tzw. ego a Ja Jestem, które nie jest utożsamione wyłącznie z tym, co je określa społeczno-kulturowym nazewnictwem,  a co ogranicza zrozumienie ludzkiej egzystencji i doświadczeń człowieka oraz jego działań. Ego trywializuje Boga  "tworząc go na swój obraz i podobieństwo", niszczy Naturę, ignoruje Świadomość zapominając o tym, że wszystko pochodzi z jednego wspólnego źródła wszystkiego. Dlatego człowiek doświadcza nieszczęść i próbuje dążyć do szczęścia według przekonań i pragnień swojej ograniczonej fałszywymi wyobrażeniami wolnej woli. A jednak wciąż cierpi i nigdy nie może w pełni zaspokoić swoich oczekiwań i wyobrażeń o szczęściu, którego szuka na zewnątrz. Nie jest świadomy i nie rozumie prawdziwych powodów swoich rozczarowań i nieszczęść, które go spotykają. Nie jest świadomy iluzji swoich fałszywych wyobrażeń o szczęśliwości. Jego wolna wola też jest iluzoryczna, bo uwarunkowana fałszywymi wyobrażeniami o sobie. Dlatego doświadcza konfliktów i cierpienia, dopóki nie odkryje ich źródła w sobie. 

Gdy zaczyna poznawać prawdę o swoim cieniu, uświadomiać to, co było nieświadome, rozpoznaje siebie jako całość Ja Jestem i uwalnia się od ograniczeń woli.

Ja Jestem jest świadome, że wszystko, co określa i następuje po Jestem (wszystkie utożsamienia jestem... tym i tym, taki i taki), jest względne i zmienne. Ja Jestem jest także świadome, że Ja-ego może być czasowo nieświadome swoich utożsamień z tym, co je określa, a przeto i ogranicza poznanie oraz zrozumienie siebie.

Wolna wola człowieka - Istoty ludzkiej jest autentycznie wolna, gdy jest scalona z Bogiem - Naturą - Świadomością, z której wszystko się wyłania łącznie z człowiekiem, a nawet jego iluzoryczną wolną wolą. Autentyczna wolna wola jest wolnością od woli tzw. ego czyli wszelkiego chcenia czy niechcenia czegoś w celu zapewnienia sobie szczęścia. Autentyczna wolna wola pozwala być szczęśliwym niemal permanentnie, ponieważ umożliwia odczuwanie radości życia, istnienia bez względu na to, co Ja Jestem spotyka, czego doświadcza, co mu się wyśniewa. Nie znaczy to, że Ja Jestem nigdy nie czuje smutku lub nie odczuwa żadnych emocji. Znaczy to, że jest świadome i rozumie prymarne przyczyny doświadczanego smutku czy emocji, więc nie obwinia już innych za to, czego doświadcza. Gdy odczuwa smutek, wie, że jest on skutkiem jakichś egotycznych czyli oceniających, negatywnych myśli, z którymi Ja Jestem na chwilę znów się utożsamiło.  Jeśli Ja Jestem nie rozumie jeszcze w danym momencie przyczyn smutku, to i tak przyjmuje ten smutek pamiętając, że jest przestrzennością, w której wszystkie doświadczenia się wydarzają i może je obserwować. Tak poznaje przyczyny i skutki różnych doświadczeń obserwując je z coraz szerszej perspektywy swojej przestrzenności.

Autentyczna wolność woli jest esencją człowieka i manifestuje się coraz bardziej spontanicznym, autentycznym i harmonijnym współistnieniem ze wszystkim, co Istotę ludzką otacza, co się zdarza, co się wyśniewa. Autentyczna wolna wola jest wolnością od ograniczonej woli i umożliwia Ja Jestem otwarcie swej przestrzenności na przyjmowanie wszystkiego, co się przejawia dla Ja Jestem jako kolejne doświadczenia, które pochodzą z Ja Jestem doświadczającego różnych stanów istnienia. A wszystkie doświadczenia Ja Jestem dla niego i z niego się jaźnią. 

Każde Ja doświadczające różnych utożsamień i różnorodności ograniczeń wolnej woli jest jednym i tym samym Ja Jestem doświadczającym różnych form i stanów istnienia. 

czwartek, 4 maja 2023

ENERGIA SIĘ MALUJE

Poza wirem nadziei i obaw... pożądania i niechęci...

Maluje się kolejny obraz...

Detale:




...

 Słuchanie ptasich treli

zamiast słuchania

gadającego umysłu

budzi ciszę,

która jest jak stan

subtelnie błogiego

uśmiechu zrozumienia

w odczuciu jednoczesności

dwóch aspektów jednego

wtorek, 2 maja 2023

DUALISTYCZNE KONCEPTY PRZYCZYNĄ CIERPIENIA

 

Wszystkie nasze doświadczenia ze snami włącznie mają swoje źródło w ignorancji. W buddyzmie istnieją dwa rodzaje ignorancji: wrodzona i kulturowa. Ignorancja wrodzona stanowi podstawę samsary (koła cierpienia). Ta ignorancja to nieznajomość naszej prawdziwej natury i natury świata, której efektem jest uwikłanie w iluzję umysłu uwarunkowanego dualistycznymi konceptami.

Dualizm powoduje podział i dwubiegunowość. Dzieli niepodzielną jedność doświadczenia na to i tamto, dobre i złe, ciemne i jasne, ciebie i mnie, także pożądanie i odrzucanie czyli pociąg do tego, co nauczyliśmy się aprobować i niechęć do tego, co nauczyliśmy się negować i odrzucać, bo dualistyczne - samsaryczne koncepty uznaliśmy za prawdę. I nauczyliśmy się nawykowych reakcji, które z wiary w te koncepty wynikają.

Nawyki wyznaczają granice utożsamień "uwarunkowanego umysłu małego ja". Dualizm to wiara i preferencja takich konceptów, które utrzymują umysły ludzkie w ograniczeniach. To koncepty, które sprawiają cierpienie generując pożądanie tego, co definiowane jest jako szczęście i strach przed tym, co definiowane jest jako nieszczęście.

Ignorancja kulturowa wynika z przekonań wynikających z wierzeń i uprzedzeń: Hinduiści nie jedzą krów, ale jedzą wieprzowinę. Islamiści nie jedzą wieprzowiny, ale jedzą wołowinę. Tybetańczycy jedzą wieprzowine i wołowinę. Buddyści nie jedzą mięsa. Kto z nich ma rację? Każdy wierzy, że to on ma rację, bo jego wiara jest częścią kultury związanej z tą wiarą. Oni też wierzą w kulturowe koncepty dualistyczne - samsaryczne aprobując to, co w danej kulturze jest uznane za właściwe, preferowane i kultywowane, a odrzucając i negując to, co niezgodne z ich wiarą. Wiara każdego z nich opiera się na dualistycznym rozumieniu rzeczywistości i relacji oddzielającej każde ja z otaczającym je światem, także z innymi ja. Ta wiara jest oparta na wiedzy, a nie na mądrości.

Każda historia, opowieść o sobie, o innych, o świecie jest względną interpretacją postrzegania czegoś, co bezwzględnie jest nieopisywalne. Wszystkie historie i opowieści, także myśli mają wspólne źródło, którym jest to coś nieopisywalne i w tym nieopisywalnym pojawiają się i znikają.

Nieopisywalne jest jak światło przechodzące przez formę projektora, którym są nasze ciała. Gdy to rozumiemy i odczuwamy, wiemy, że widziany świat jest projekcją nieopisywalnego, niewidzialnego. Niewidzialne przyjmując formę ciała zwanego fizycznym stwarza iluzję opisywalności ciała i tego, co ciało postrzega. Niewidzialne ogląda projekcję tego ciała jako świat zewnętrzny, który w swej istocie służy doświadczaniu projekcji iluzorycznie poznawalnych wyobrażeń o Sobie rzutowanej na ekran niepoznawalnego Siebie.

Tak niepoznawalne bawi się w poznawanie Siebie.



poniedziałek, 1 maja 2023

ILUZJA SPEŁNIANYCH OCZEKIWAŃ

 Jednym z podstawowych uwarunkowań istot ludzkich jest spełnianie oczekiwań innych w nadziei, że oni także w ramach rewanżu spełnią nasze oczekiwania.

To tak jakbyśmy karmili innych ludzi różnymi "słodkościami" oczekując w zamian np. szacunku i miłości wobec nas. Albo oczekując innych profitów. Ale w ramach owego rewanżu nie możemy nic innego otrzymać od innych niż "słodkości", od których nas mdli.

To tak samo jakbyśmy byli karmieni lub sami się karmili "cukrem" z etykietą "pożywny pokarm" i wierzyli, że ten cukier jest pożywnym pokarmem. Intuicyjnie wtedy czujemy, że "coś jest nie tak", ale przywiązanie do pewnych uwarunkowań umysłu sprawia, że nie wierzymy tej intuicji. Nie mamy zaufania do siebie i ten brak zaufania projektujemy na innych. Towarzyszą też temu obawy, że "słodycz" płynąca ku nam od innych nie jest autentyczna, prawdziwa. Że ta "słodycz" na pewno jest interesowna.

To tak jakbyśmy byli karmieni "trucizną" z etykietą "cukier" i chcieli wierzyć temu, co napisane na etykiecie, a nie chcieli wierzyć skutkom działania tego "cukru" wynikającym z doświadczeń.

Nie chodzi tu o to, że "cukier jest trucizną", ale o to, że trucizną mogą być niektóre nasze nieuświadomione uwarunkowania wynikające z wiary w dualistyczne koncepty. To z nich wynikają spekulacyjne zachowania i działania oraz ignorowanie wiedzy płynącej z naszych osobistych doświadczeń. Wiedzy, którą podpowiada intuicja. Ta wiedza jest mądrością wykraczającą poza wiedzę opartą o wyuczone koncepty i uwarunkowania ograniczające umysły małych ja. Małe ja pozostają odcięte iluzją oddzielenia od całości tego, czym są. Ta mądrość wymaga świadomej samoobserwacji siebie i relacji z tym, co nas otacza. Także przychodzi wraz z rozpoznawaniem tego, co nam nie sprzyja. Ta mądrość przejawia się dzięki intuicji, która wyraża to, co pochodzi z głębszych pokładów jaźni.


Intuicja " mówi głosem", który wyraża prawdę o naszych autentycznych pragnieniach i odczuciach. Mądrość nie jest konceptualnym zrozumieniem, które blokuje mądrość. Nie jest wiedzą, którą trzeba gromadzić. Przejawia się spontanicznie w bezpośrednim doświadczeniu w każdym tu i teraz, zawsze adekwatnie do danej sytuacji i okoliczności. Zaś umysł konceptualny jest manifestacją ignorancji.

Gdy nasze nieuświadomione, warunkujące nas przekonania i zachowania przysłaniają tę prawdę o naszych autentycznych pragnieniach i odczuciach, wtedy nie dostrzegamy tego, co jest prawdziwie i autentycznie wspierające nas w rozwoju (przebudzeniu z iluzji oddzielenia od całości i jedni wszystkiego) oraz wyzwalające w nas umiejętność spontanicznego działania w prawdzie i radości istnienia.CHA

Intuicja zaś łączy nas z głębszymi warstwami jaźni, inspiruje do przejawiania siebie jako jednej całości: jednej świadomości - tej samej we wszystkim, a zlokalizowanej w formie tego konkretnego ludzkiego ciała. Intuicja inspiruje do przejawiania siebie jako istoty (istności, istnienia) samoświadomej doświadczania siebie poprzez daną formę i postrzegania swojej spontanicznej kreacji jako dwóch integralnych aspektów jednej całości.

Dla umysłu uwarunkowanego głębia jaźni jawi się jako chaos, ale tylko dlatego, że harmonia nieskończonego potencjału jaźni jest niemożliwa do ogarnięcia i zrozumienia ani do odczucia dla uwarunkowanego umysłu. Gdy uwarunkowania umysłu gasną, jaźń jawi się na podobieństwo nieskończenie wymiarowego tańca energii...