niedziela, 8 lipca 2018

TO TYLKO ZABAWA... W SEN ABSOLUTU


*Otaczający nas świat jest jedynie snem Brahmy, w którym Świadomość i Umysł tańczą wspólny kosmiczny taniec...*

30.06.2017
Dziś miałam piękne sny i byłam w nich - działałam (nie-działając już z uwarunkowanego umysłu) w takiej wolności i radości, że hej. Uczestniczyłam w świadomej Zabawie, szalonej w sensie przekraczającej wszelkie stereotypy i konwenanse, przekonania i uwarunkowania; Ach, to piękna zabawa w życie, istnienie... Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam klimat: śmiałam się z tych wszystkich naszych "ja", które są takie poważne i tak "strasznie serio" traktują siebie. Z samej SIEBIE się śmiałam. I spotykałam takich ludzi, którzy śmiali się wraz ze mną. Mieliśmy niezły ubaw. Bo wszystko to tylko zabawa na poziomie "bogiń i bogów", którymi też jesteśmy... Ale jazda. 

Dla niespokojnego umysłu spokój nie jest tak atrakcyjny jak walka, a cisza nie jest tak przyciągająca jak zgiełk wewnętrznych napięć. A tylko z wielkiego spokoju i wewnętrznej ciszy wyłania się otwartość na poznanie Siebie i ciekawość Nieznanego... To z wielkiego spokoju i wewnętrznej ciszy wyłania się intencja Przebudzenia i samo Przebudzenie przejawiające się jako Mądrość i współodczuwanie czyli Miłość wszechogarniająca, wszechprzenikająca.

Mądrość i Miłość wszechogarniająca wyłaniają się ze spokoju i ciszy, a połączone ze sobą w Jednię zakwitają Zrozumieniem. Bez Zrozumienia nie ma Wolności od cierpienia i piekła. Dla spokojnego umysłu spadanie do piekła i wzlatywanie ku wolności jest takie, jakie jest, poza ocenami i oczekiwaniami. Mądrość przejawia się tym zrozumieniem, które uwalnia od napięć, oczekiwań i ocen, ponieważ Miłość przenika te napięcia, oczekiwania i oceny (niewidzialnym światłem świadomości)...

Dwie energie: "żeńska" i "męska" pochodzące z przestrzeni Odwiecznej Prawdy, pojawiające się z Przestrzeni Ciszy, która jest w każdej i każdym z nas, symbolizuje Święta Podwójność Yab-Yum. Siwy- Siakti,  Buddy-Tary, Yin-Yang, Dao, Ometeotl itd. Swoim tańcem stwarzają światy - sny dla manifestacji Prawdziwej Natury. Obserwowanie, badanie i poznawanie ich jest nieskończenie inspirujące. Wiecznie inspirujące. A ukazywanie Przebudzenia, Wyzwolenia w ich Tańcu to ich Zabawa... Zabawa Lila. Zabawa Lila - boska zabawa polegająca na tworzeniu iluzorycznej rzeczywistości, zabawa "w chowanego". 

Wystarczy przypomnieć sobie wszystkie gry i zabawy z dzieciństwa. To jakby "przejawy boskich zabaw". Dzieci potrafią się bawić z pasją i radością istnienia... Jak pięknie potrafią czasami naśladować dorosłych bawiąc się np. w rodzinę. Taka migawka: grupka dzieci bawi się w dom. Chłopcy są tatusiami, którzy wracają do domu i co odgrywają? Dwóch pijanych mężczyzn zataczających się na boki, ledwo idących i podtrzymujących się nawzajem. Bawiąc się w rodzinę odgrywają role swoich ojców i wujków. Dziewczynki odgrywają oburzone i coś do nich krzyczą, a jednak chichrają się z obrazka odgrywanego przez chłopców. Jeszcze ich to bawi, a potem zostaną wciągnięci w wir powagi życia dorosłych... i będą odgrywać swoje role już na poważnie, bez świadomości, że to kontynuacja zabawy w odgrywanie dorosłych ludzi. Dorosłych, ale jeszcze niedojrzałych jako Istoty ludzkie. Taki ten świat - sen w pewnej swojej części jest..

Kosmiczne "żeńskie" i "męskie" współdziałają w pełnej harmonii w polu różnorodnych wzajemnych oddziaływań. Igrają, podsuwają przeróżne atrakcje, oceny sytuacji, żartują, wymigują się i stwarzają świat pozorów, który... trwa wiecznie. To boska Zabawa Świadomości z Umysłem, poprzez którą możemy dostrzec nietrwałą, zmienną rzeczywistość. Przebudzenie jest uwolnieniem, wyzwoleniem od postrzegania prawdziwym wszystkiego, co jest złudzeniem, iluzją, mają, co jest nietrwałe i zmienne. I jasne staje się, że ani przebudzenie nie jest lepsze od zaśnienia ani zaśnienie nie jest lepsze od przebudzenia. Chociaż budzenie się sprawia ogromną radość, bo wracamy do "miejsca pierwotnego przejawienia"...

Ów boski taniec jest w istocie miłosnym uściskiem, w którym boska para stanowiąca Jedno zawsze w wieczności pozostaje zespolona, tworząc i wprawiając w ruch i nowe wibracje kolejne sny-światy, stworzenia, a z nim Ziemię i nas. Nie oznacza to, że świat rzeczywisty nie istnieje, że jest ułudą, że go nie ma i w związku z tym nie należy się niczym zajmować, nic nie robić, ale oznacza to, że nasza percepcja zawodzi nas, że w zaśnieniu i oddzieleniu jest zawsze z gruntu fałszywa. Nasze postrzeganie zależne jest bowiem od przekonań, mniemań, uprzedzeń, zmiennych nastrojów i emocji, z którymi jesteśmy czasem tak mocno utożsamieni, że wciąż z czymś, o coś, za coś walczymy, buntujemy się, złościmy, uwielbiamy albo nienawidzimy i przeżywamy krótkie chwile ekstazy, gdy osiągamy chwilowy "sukces" albo cierpimy, gdy to tracimy i spotyka nas chwilowa "porażka". Wtedy prowadzimy gry... o władzę, racje itd.

Gdy się budzimy, nie ma już znaczenia, czy dana sytuacja kończy się "sukcesem" czy "porażką". Budzimy się do Życia w Radości Istnienia... W tej Zabawie Miłością obejmujemy Wszystko... Kłaniam się tej boskości w Nas Wszystkich. Bogini i Bóg... "Siwa i Siakti ze Świata Odwiecznej Prawdy pochodzą i tak swym podziałem inicjują stwarzanie kolejnych światów - snów. Czynią tak tylko dla manifestacji doskonałości Prawdziwej Natury. Stąd obserwowanie Ich jest tak inspirujące. Bez końca inspirujące. Ukazywanie Oświecenia w działaniu to Ich zabawa." - Swami SaiSiva

Poznawanie Siebie... zrozumienie = uświadomienie sobie, że to, co na zewnątrz jest tym samym, co wewnątrz. Gdy zaczynamy łączyć się z tym, od czego wcześniej byliśmy odłączeni, co odrzucaliśmy, przed czym się buntowaliśmy, co ocenialiśmy itd., gdy integrujemy to wszystko w Sobie, wtedy wracamy do Siebie... Pokochać Siebie znaczy pokochać wszystko, wszystko bez względu na sytuacje, okoliczności, wszystko kim, czym jesteśmy.  
Hej.




sobota, 7 lipca 2018

GRZECH TO ILUZJA


Się ujawnia i przejawia... 

Błąd, grzech Adama i Ewy jest iluzją, nie ma grzechu, nie ma błędu, jest iluzoryczny brak Miłości. Po co ten iluzoryczny brak? Bo to Sen, w którym brak jest doświadczany po to, aby mogła być doświadczona także obfitość. Nie ma doświadczenia iluzji obfitości bez doświadczenia iluzji braku. Nie ma doświadczenia iluzji miłości bez doświadczenia iluzji braku miłości. Im głębsze doświadczenie iluzji braku, tym głębsze doświadczenie iluzji obfitości. 

Sobą w swej Miłości i Mądrości zdecydowałaeś Się na tworzenie granic, na dzielenie Siebie, podziały, zróżnicowania. Taka to Boska Zabawa w doświadczanie iluzji snów jako jedynej rzeczywistości i przebudzanie się. Jest tylko Sen, Iluzja, a poza Snem nie istnieje nic. Nic. A ponieważ Nic nie istnieje, Jest tylko Sen. JA JESTEM... SNEM - emanacją, esencją Niczego, które nie istnieje. Jestem Kwiatem Pustki. Paradoksalnie Jest tylko Sen, a to, co zwane bywa stałym Obserwatorem (obserwującym polaryzację), Śni Świadomie Sen.





piątek, 6 lipca 2018

TANIEC ŚWIADOMOŚCI I UMYSŁU


Życie jest Cudowną podróżą... 

Kiedyś nie mogłam zrozumieć pojęcia iluzja, maya. Były momenty, kiedy pojawiały się myśli, że wszystko, absolutnie wszystko jest iluzją, że tylko pustka, nicość, bezruch, cisza jest tym, co iluzją nie jest. Spontanicznie "wpadałam" wówczas wiele, wiele razy w tę pustkę i zawsze było w niej odczucie JESTEM - odczucie istnienia bez formy, bez słów... Odczuwane było to jak zanurzenie w kosmicznym łonie. Z którego wyłaniają się fale energetyczne, a z nich tworzą się różne wzory... niesamowicie skomplikowana sieć umysłu. Raz widziana jak rozpięta w nieskończonej przestrzeni sieć trwająca w bezruchu, a czasem poruszająca się rytmicznie - wtedy przyjmuje formę ograniczoną na przykład toroidalną... I kręci się jak torus z jednej strony wybuchający jak fontanna, a z drugiej zasysający to, co kiedyś się z niego wyłoniło. Te obrazy to symbole, pojęcia opisujące zjawiska. Są umowne. Nie są samymi zjawiskami, lecz narzędziem służącym do opisu.

Kiedy "wpadałam" w tę sieć umysłu i ją "zwiedzałam" świadomością, zawsze pojawiało się odczucie JESTEM podróżującego po różnych obszarach umysłu i odkrywania różnych form JA - umysłu prześwietlanego świadomością. Tak jakby świadomość, esencja, która jest jednocześnie przestrzenią kosmicznego oceanu JESTEM, przenikała swoimi prądami i jednocześnie penetrowała przeróżne części (zanurzonej w niej i wypełniającej ją) wielowymiarowej sieci umysłu JA. Nieskończenie skomplikowanej sieci. 

Ciekawe, że pomimo, iż prymarne, bazowe wydaje się to JESTEM, z którego wyłania się JA, to jednocześnie JA wypełniane jest esencją JESTEM. Jakby umysł wyłaniał się z oceanu świadomości, wyodrębniał się i oddzielał od przestrzeni, z której pochodzi. A jednocześnie stawał się siecią, która jest wypełniona, a nawet może być nasiąkana świadomością...

Umysł raz bywa widziany jako nieruchoma, zastygła struktura istniejąca i rozwinięta w nieskończonej przestrzeni - bez jakichkolwiek granic i wypełniająca tę przestrzeń. Nieporuszony... tak jak i przestrzeń pozostaje nieporuszona. {"Błogość wygaśnięcia"}. A innym razem bywa widziany jako skomplikowana, wielowarstwowa, ruchoma struktura (o ogromnej dynamice ruchu we wszystkich swoich warstwach), ograniczona jakąś formą. Dlatego pojawia się iluzja jej oddzielenia od innych części swojej nieskończonej całości. Dlatego, że to świadomość porusza się jak prądy w głębinach oceanu - stwarzając iluzję wyodrębnienia jakiejś części struktury umysłu oraz stwarzając iluzję ruchu tej wyodrębnionej (czasowo "stworzonej") struktury.

Na czym polega to zróżnicowane widzenie? Ogólnie zależy od "stanu" świadomości... Czy jest ona w ruchu czy zatrzymaniu... na podobieństwo prądów w głębinach oceanu i fal, które są powierzchniowymi przejawami tych prądów.

Oczywiście, że każda próba opisu tego nie spowoduje, że czytając o tym, natychmiast tego doświadczysz. Choć byłoby zabawne, gdyby tak mogły działać słowa. Może w jakimś innym świecie - śnie właśnie w taki sposób słowa działają? Oczywiście, że tak. ;-) Skoro zostało to pomyślane, to znaczy, że istnieje również i taki świat - sen. I tamten może zawierać się w tym albo odwrotnie. Wszystko, co może być pomyślane, istnieje jako potencjalne do doświadczenia przez świadomość... 

Umysł - Bóg jest jak nieskończenie skomplikowana, wielowarstwowa struktura wszechświata form, która w swej nieskończonej całości NIE JEST ILUZJĄ, W tej strukturze umysłu porusza Się energia - esencja świadomości i je przenika... Każde nagłe "rozświetlanie" jakimś zrozumieniem czy natchnieniem umysłu istoty ludzkiej niewidzialnym światłem świadomości powoduje rozjaśnienie kolejnych warstw iluzorycznych granic umysłu ograniczonego lokalnością postrzegania zjawisk jako "prawdziwych" względem innych "nieprawdziwych" inaczej znanych obszarów względem niepoznanych obszarów umysłu. 

Umysł - Bóg i świadomość Bogini to Jednia. Wszechświat jest błogością i przenika go błogość, która jednocześnie: przenika i sama jest przenikana. Tak, jak istnienie zapachu kwiatu bez istnienia kwiatu nie byłoby możliwe, podobnie bez form istnienia nie istniałaby błogość istnienia. Czyli ani bez umysłu ani bez świadomości. Nie ma ruchu bez bezruchu, światła bez ciemności itd... A zatem cały świat jest spontanicznie doskonały, ponieważ spontaniczna doskonałość i błogość jest jego naturą.

Maja to iluzja oddzielenia, która sprawia postrzeganie lokalnych, cząstkowych zjawisk jako zjawisk całościowych objętych granicami formy umysłu, stąd odciętych od tła i całości Siebie (JAŹNI) tymi iluzorycznymi granicami. Inne części całości - zróżnicowane między sobą - postrzegane są wtedy jako to, co na zewnątrz. Gdy te granice przenika esencja-świadomość, granice rozpuszczają się. 
Zatem mają, iluzją nie jest To Co Istnieje, iluzją jest tylko to, co stwarza podziały pomiędzy całością Istnienia, a jej częściami...  Iluzja to iluzja, a Sen to Sen. Forma kwiatu jest inna niż forma kamienia czy chmury. Zróżnicowanie form może sprawiać iluzję oddzielenia. Ale nie ma między nimi oddzielenia. Bo to, że te formy istnieją, nie jest iluzją. Rzeczywistością jest ich istnienie, nawet, jeśli istnieją w jakichś czasoprzestrzeniach lub poza czasem wyłącznie jako potencjalne. Ich istnienie jest rzeczywiste, ich oddzielność jest iluzją.

To, co znane istnieje zawsze w połączeniu z nieznanym jako potencjalne, zawsze gotowe do urzeczywistnienia. Myśli powstają, gdy świadomość dotyka strun umysłu, wnika w nie, nasącza je Sobą. Kiedy struny są dotknięte, wtedy same stwarzają się te światy-sny, które są dotykane. Bogini - świadomość dotyka Boga Sobą-Miłością, a on rozwibrowując się zaczyna swój taniec i w tym tańcu może doświadczać i poznawać Siebie w Unii z Boginią. Gdy Bogini wnika w struny Boga, następuje takie rozedrganie, dzięki któremu następuje samo-rozpoznanie boskości Siebie jako Jedni.

Nasze zmysły mogą ewoluować, ekspandować... Jesteśmy istotami wielowymiarowymi o nieskończonej głębi... niepoznawalnej. I ludzki umysł też ewoluuje.

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami'... 




Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My? 


czwartek, 5 lipca 2018

PRZEBUDZANIE SIĘ...


...
Gdy przejawiają się próby nawracania innych z powodu potrzeby naprawiania świata i tego, co jest, a wynika to jeszcze z jakiejś niezgody na to, co jest, wtedy mogą się tworzyć konflikty (karma). To działania w "strefie zaśnienia". Ale to też jest takie, jakie Jest. A konflikty nie są ani dobre ani złe; natomiast mają w sobie potencjał ujawniania iluzji oddzielenia i "przebudzania" Się "zaśnionych" cząstek Umysłu do scalania Się z całością Umysłu.
Świadomość i Umysł doświadczają wtedy pozornych konfliktów iluzją oddzielonych od siebie cząstek Umysłu. I w "zaśnieniu" konflikty te są postrzegane jako realne tak samo, jak oddzielność percepcji i form jest postrzegana jako realna.

Gdy w całkowitym oddaniu Jedni, Całości przejawia się przez nas coś, co ma się tu i teraz przejawić (dharma), wtedy też może to być postrzegane jako konflikt, ale tylko przez cząstki Umysłu nadal ulegające iluzji oddzielenia. Nawet jeśli to, co Się przejawia, nie wynika z "osobistego interesu" ani z "niezgody" na to, co jest, a wynika z całkowitego otwarcia na to, co jest. I przejawia Się w całkowitym oddaniu Jedni i świadomym podążaniu za tym, co Się przejawia w danej sytuacji - tu i teraz.

I jednocześnie Całość w cząstkach Istoty Ludzkiej Się Budzi z zaśnienia...



środa, 4 lipca 2018

DLA BOGA I BOGINI...


Się tak przejawia:
Och, mój Boże Jedyny - Umyśle Uniwersalny,
Ty rodzisz się i zatapiasz w swiątyni
Jednej, Jedynej Bogini...
Och, moja Bogini - Świadomości Niepoznana,
Ty oddajesz Się Bogu Jedynemu nieustannie od zarania.
A Ja zatapiając Siè w Was jako Jedni,
stajè Siè
samo-poznawana...
Waszemu boskiemu tańcowi
wciąż Siebie oddaję
Waszej
Unii
Mądrości z Miłością
i Życie Sobą (Świadomością),
i Siebie Nim (Umysłem),
Prawdą o Sobie
roz-poznaję.

wtorek, 3 lipca 2018

DIALOGI ZE SOBĄ O BOGU STWARZAJĄCYM WSZYSTKO...


I: Wszechświat jest mentalny. Jest światem myśli Boga, które odbijają sie w obrazie. Prawo Boga jest wieczne. Ponawiam pytanie: dlaczego w obrazie widzisz: choroby, starość, wojny, nędzę? Kto tworzy taki obraz? Bóg? 

E: Bóg.

I: Bóg tworzy obrazy o-błędu?

E: Bóg tworzy wszystko, wszystko jest w Nim zawarte.

I: Bóg nie tworzy błędów bo gdyby je tworzył byłyby wieczne.

Tikali: No to pewnie... Bogini... tworzy te "błędy"... ha, ha, ha...

J: Pewnie tym sposobem jest w stanie przypomnieć sobie o sobie i się odnaleźć. 
Jak mówił Watts "Bóg lubi się bawić w chowanego, a że nie ma nic poza Bogiem, ukrywa się sam przed sobą i wcale nie jest zainteresowany, żeby zabawa zbyt szybko dobiegła końca"  - taki luźny skrót.

I:  tak luźny skrót, lubi być masochistą? To nieprawda. Po prostu wchodząc w ciemność od eonów zapomniał Kim Jest i dlatego Wszystko od czasu do czasu przejawia Siebie w roli przypominaczy, ale świat ich odtrąca w swej pożądliwości. Świat sobie o Bogu przypomina jak przychodzi Armagedon, ale co Bóg ma z nim wspólnego? Nic.

Tikali:
A dlaczego i skąd to "masochistą"? 
Używając słowa Bóg "zbadajmy zjawisko stworzenia": 
Bóg stworzył - namalował obraz iluzorycznej karuzeli, która się kręci. Wyśniewa taki Sen. Sen jest jego iluzoryczną emanacją. I jakaś część Boga - Siebie w niej "utknęła", zaśniła Się - uwierzyła, że ten Sen jest rzeczywistością. I Bóg też stworzył - namalował w tym Śnie dla tej zaśnionej części Siebie różne znaki i drogowskazy prowadzące do uwalniania Się z tego "utknięcia", zaśnienia we Śnie. Więc "utknięte" cząstki Boga, gdy odczuwają przesycenie tym doświadzaniem Snu, szukają sposobów, jak z tej karuzeli zejść. Niektóre cząstki próbują ją jakoś zatrzymać, ale to nie działa, bo to działanie w zaśnieniu. Próbują zatrzymać to, co iluzją jest, a nie są tego świadome, bo tego nie widzą, dlatego próbują zatrzymać karuzelę. Nie da się zatrzymać koła samsary - karmy, bo jest ono jednocześnie kołem nirwany - dharmy.
Dopiero przebudzenie ze snu umożliwia dostrzeżenie iluzji snu. W dugą stronę: dostrzeżenie iluzji Snu jest Przebudzeniem ze Snu. 

Każda cząstka odkrywa to w Sobie: Dopiero widzenie karuzeli jako iluzji umożliwia wyjście z niej. Stąd jedynym wyjściem jest wejście w Siebie.  

"Masochizm" to myśl oceniająca, przypisująca Bogu cechy zaśnionych cząstek - myśl ze strefy zaśnienia czyli ocena Boga, która jest iluzją uznawaną nadal za prawdziwą, rzeczywistą. Pochodzi ze strefy zaśnienia we Śnie. Poza zaśnieniem "masochizm" nie jest ani dobry ani zły. Określa pewne zjawisko ze strefy zaśnienia. 

Czy widzisz coś złego w boskiej Zabawie w ukrywanie się Boga przed Sobą? Nawet jeśli elementami tej Zabawy są np. to, o czym ostatnio Się przez Cię wspomina czyli iluzoryczne choroby albo też iluzoryczne cierpienie uznawane we Śnie za rzeczywiste, prawdziwe?
Iza: w ogóle nic nie widzę żadnego zła. Jestem zanurzona w Bogu. I zakochana po uszy w Tym co tworzy. A jak mam inne zdanie, to wiem, ze manifestuje się nieaktualne oprogramowanie, które z automatu idzie do kasacji.


https://www.youtube.com/watch?v=L8R11pkY5zI Alan Watts Incepcja.

poniedziałek, 2 lipca 2018

ILUZJA JEST TYM, CO DZIELI CAŁOŚĆ NA ODDZIELNE CZĘŚCI...


Negowanie świata śmierci, chorób, nędzy, wojen jest negowaniem świata iluzji, świata-snu, który i tak jest "stworzony" przez tzw. Boga - Umysł. Iluzja jest iluzją dla przebudzonych z iluzji, ale dla zaśnionych jest rzeczywistością. Tym jest iluzja. I jest emanacją Boga - Uniwersalnego Umysłu. 

Podobnie jak tak zwany Lucyfer czy Szatan, którego Bóg - Uniwersalny Umysł też "stworzył" i dał mu "wolną rękę". Bóg - UU powierzył mu takie, a nie inne zadanie" we śnie. Wierzysz, że to Lucyfer stworzył człowieka, a Bóg "nie maczał w tym swojego boskiego Palucha" i Lucyfer pracuje nad udoskonalaniem różnych struktur wbrew woli Boga? I to niby ma być złe? Toć wszystko jest takie, jakie Jest. I z Boga - Umysłu pochodzi.

No dobra, tak zwany Lucyfer to coś jak... umysł (ja-ego) goniący za "swoim ogonkiem" albo wpatrzony we "własny czubek nosa", odkrywający i zachwycający się "swoimi sztuczkami", skupiony (sfokusowany) na drobiazgach, szczegółach, konceptach, strukturach... To także ten walczący sam ze sobą na argumenty, czasem do krwi albo i na śmierć... A przecież nic nie jest "jego, swoje ani własne". 

Miłość to w zasadzie Świadomość - przestrzenność, dzięki której Umysł widzi Siebie z szerszej perspektywy. Im więcej Miłości, tym szersza/głębsza perspektywa widzenia Siebie. Z tej szerszej/głębszej perspektywy Umysł widzi te wszystkie działania jako Zabawę, w której "racja, słuszność, dobro i zło, sprawiedliwość" itd. oraz "moje, swoje, własne" są iluzją. Wskazują na względność oceny, osądu czy ogólnie postrzegania z pozycji "lokalnej" czyli z perspektywy ograniczonej percepcji umysłu zawartego w formach. Taki umysł jest tylko maleńką cząstką Umysłu. Tak jak tzw. Lucyfer jest częścią Boga - Uniwersalnego Umysłu. Lucyfer bez "przy-z-wolenia" Boga nie istniałby. Postrzeganie tej cząstki Umysłu wynika z "oprogramowania" czyli struktury ujętej w daną formę oddzielającą ją od innych form. Czy to jest złe?

Świadomość to... "esencja, istota, przestrzeń, cisza", a Miłość to czucie - odczuwanie zjawisk kreowanych przez Umysł w tej przestrzenności, odczuwanych tą przestrzennością, która (czule ;-)) scala, integruje wszystkie iluzorycznie pooddzielane od siebie cząstki Umysłu ze sobą... Odczucie Miłość to odczucie i jednocześnie działanie-w-niedziałaniu scalające, integrujące Całość Istoty ludzkiej.

Tak zwane ja-ego to iluzja oddzielności. Ego naprawdę nie istnieje. Lucyfer też. : -D To cząstka Umysłu. Takie cząstki same ze sobą bywają "skonfliktowane" , bo mają takie "oprogramowanie", że to, w co wierzą, uznają za jedynie prawdziwe. 


Czemu wspominasz o "śmierci ego"? Toć "śmierć ego to też iluzja.  Ponieważ to ograniczone ja-ego oddzielone od innych ja-ego iluzją przywiązania do formy, może dzięki świadomości - miłości ekspandować... To iluzoryczne ego - ja ekspanduje - transformuje się do "wyższego JA" albo JA JESTEM lub jak w zen do "Wielkiego JA". Bo... iluzja oddzielności się rozwiewa... 




Umysł Uniwersalny, cały (nieskończony) w (nieskończonej) przestrzeni Świadomości jest całkowicie w niej 'zanurzony' i nią wypełniony (w Pustce, Ciszy, bezkresie...) JEST. 

Umysł i Świadomość To Jedno w wiecznym tu i teraz. 

Istnienie w tu i teraz sprawia, że nie ma działania z osobistego ja-ego oddzielonego, ale istota w ludzkiej formie jest naczyniem i narzędziem całkowicie oddanym tej całości, Jedni Umysłu zanurzonego w przestrzeni Świadomości. Wtedy w każdej sytuacji przez istotę ludzką przejawia Się to, co ma Się przejawić w harmonii z całością. Świadoma reakcja w każdej sytuacji. Nie ma w żadnym działaniu "osobistego interesu" ja-ego, które i tak - z tej perspektywy jest iluzją. A jednak... wszyscy, bez wyjątku i bez względu na to czy świadomi czy nie, przebudzeni czy zaśnieni, jesteśmy naczyniami i narzędziami tej Jedni (będącej Absolutem).

Dlatego Bóg i Bogini to to samo, co Umysł i Świadomość tworzące Jednię. Wierzący w Boga Coś - "nadprzyrodzoną siłę", która stworzyła świat nazywają Bogiem, a niewierzący w Boga nazywają Umysłem. Umysł = Bóg i to "zrównanie" scala i to i to, choć nie jest jednocześnie ani tym ani tym. Są Tym Samym z Jednego Źródła płynącym, a inaczej nazywanym...

Żaden Człowiek nie potrzebuje nikomu nic udowadniać, gdy jest już na to "gotowy". A gotowość na przebudzenie z zaśnienia tez Się przejawia Sama z Siebie, gdy istota ludzka dojrzewa... Jak kwiaty i motyle w swojej najdojrzalszej postaci, tak objawia się Chrystus, Budda, Tara itp., gdy przychodzi Ten moment. 

A ten iluzoryczny Lucyfer czyli tak zwane ja-ego i iluzja oddzielenia Lucyfera od Boga, tak jak i samsara, też są do ukochania - zintegrowania w Sobie przestrzenią Świadomośći = Miłości. 



W wolności (od wolności też ) Się tak przejawia. 

A wszystko z Jednego Źródła Źródeł płynie, choć część tego, co ze Źródła Źródeł płynie, otrzymuje ograniczenia różnych form, a potem te ograniczenia okazują się iluzją...






piątek, 29 czerwca 2018

BO WSZYSTKO JEST...


Wszystko, co doskonałe, dojrzewa powoli i nagle się staje, bo zawsze JEST.

Artur: albo jest albo się staje ... 

Tikali: to coś jak "koan"... Koan to rodzaj ćwiczenia albo nawet zabawy dla umysłu "poza myśleniem" - tym nawykowym i konceptualnym. Konstrukcja koanu burzy i przekracza logiczny czyli "liniowy sposób" myślenia, a zwłaszcza ograniczenia przywiązaniami i przyzwyczajeniami, w których umysł ludzki został wytrenowany. Koany często łączą ze sobą to, co zwykle "myślący liniowo" umysł uznaje za tzw. paradoksy. Dlatego koany wykraczają poza "umysł liniowy". W zasadzie inspirują do przekraczania granic uwarunkowań umysłu i uelastyczniają go tak, by świadomość ekspandowała rozświetlając jego różne "zakamarki", uaktywniając jego "wielowymiarowość". Bo umysł podobnie jak inne nasze zmysły może przekraczać swoje wcześniejsze ograniczenia i uwarunkowania.
Inne "koany", które się przeze mnie przejawiały np.:


Czy ktoś z was zna
kogoś, kto wie 
lepiej niż JA?



Jedyne wyjście
to wejście 
w tu i teraz.



Można z nimi być i "medytować" - kontemplując. Nie trzeba ich rozkminiać, bo to nie ma sensu. Bo uwarunkowany umysł ograniczony "liniowym myśleniem" ich nie zrozumie. Prędzej może serce je poczuje i świadomość przeniknie. 

Artur: "jak może się coś stać już będąc?"


Tikali: Może. Np. Kwiat rośnie, pojawiają się pąki, pękają i kwiat się rozwija, staje się. Kwiat jest, jego istnienie jest doskonałe i jednocześnie kwiat staje się i dojrzewa do swojej najpełniejszej formy - rozkwitu. A potem - choć przekwita, nadal jest. Nadal jako kwiat istniejący, bez względu na zmienność swojej formy, jest doskonały. Nawet kiedy przekwitł, nadchodzi zima i kwiat znika, to on jest w potencjale swojego ponownego zakwitnienia wiosną. Nawet, gdy go nie ma, jednocześnie jest w swoim potencjale zaistnienia. I w tym nieistnieniu chwilowym, ale i istnieniu w swoim potencjale też jest doskonały. 


czwartek, 28 czerwca 2018

HARMONIA RELACJI...


Nie istnieje inna możliwość przejawienia Się harmonijnej relacji kobiety i mężczyzny bez uwolnienia wszystkich koncepcji, przekonań, ocen i oczekiwań itd. oraz przyjęcia wszystkich dotychczasowych doświadczeń relacji: 
kobiety z kobietą (matką i córką) oraz mężczyzny z mężczyzną (ojcem i synem), 
także 
mężczyzny z matką i córką (syn-matka i ojciec-córka) 
oraz 
kobiety z ojcem i synem (córka-ojciec i matka-syn). 
Nawet, gdy mężczyzna czy kobieta nie ma własnych, biologicznych dzieci. To nieistotne, ponieważ w każdej Istocie ludzkiej jest zapis całości ludzkości (i nie tylko). Dopóki to Się nie zdarzy, każda relacja iluzorycznie partnerska będzie powielaniem relacji: matka-syn i ojciec córka na wiele różnych sposobów.

To nie jest ani dobre ani złe, bo takie to JEST, a najistotniejsze na teraz i tu jest to, co dla Ciebie jest wspierające, rozwijające, co z Tobą rezonuje, a co nie.


środa, 27 czerwca 2018

BOSKOŚĆ ISTOTY LUDZKIEJ


Y:
Chciałbym jeszcze zapytać Tikali o to co napisałaś : "I jest różnica między odklepywaniem modlitw a modlitwą, która jest intuicyjnym wyczuwaniem pragnienia Serca czyli coś jak kontemplacja - bycie w oddaniu, zaufaniu i przyjmowaniu tego, co jest dane w tu i teraz." Koniec cytatu .
Moje pytanie dotyczy ....W oddaniu komu? Bycie w oddaniu komu ? Sile którą niektórzy nazywają Bogiem? Czy Bóg jest siłą i czy to co o Nim wiemy jest wynikową naszego o Nim pomyślenia czy też kontemplowania ? Czy To co o Bogu wiemy nie jest raczej objawieniem się Jego samego człowiekowi , za nim on - człowiek o Nim cokolwiek pomyśli i wywnioskuje? Kiedy czyta się Biblię to raczej tam Bóg objawia siebie człowiekowi a nie człowiek sobie objawia kim jest Bóg . Czy mój wniosek jest błędny?

Tikali:
dziękuję za inspiracje...

To, co wiemy i myślimy o Bogu, bo... inni nam tę wiedzę przekazali może różnić się od tego, co Bóg czy jakaś "wyższa siła" nam objawia - Się ujawnia w nas.

Słowo "siła" czy "moc" to oczywiście słowa, które tylko w sposób cząstkowy mogą opisać To Coś, co nazywamy różnie: Bogiem czy Matką Bożą albo całym wszechświatem, Wielkim Duchem, Absolutem, Życiem, Tao, Ometeotl, Pustką itd. Owa Boskość nadaje sobie różne nazwy, imiona... (awatary). Dlatego oddanie może przejawiać się jako oddanie Bogu, wszechświatowi, Wielkiemu Duchowi, Absolutowi czy Życiu itd...

Używając języka związanego z tradycją i wiarą chrześcijańską Się przejawia tak: Bóg objawia się Sobie poprzez człowieka i jednocześnie człowiekowi. Bo poprzez formę człowieka i w tej formie - tą formą istnienia Bóg uświadamia Sobie Siebie, budzi się w tej formie, w której się przed Sobą "ukrywa"... dla zabawy w ograniczenia swojej "mocy" i jednocześnie doświadczania Siebie w swojej różnorodności. Budzi Się na przykład jako Chrystus - świadomość chrystusowa czyli boskość w istocie ludzkiej (czy Budda, Tara itd.).

Toć tzw. narodziny z Ducha to narodziny istoty ludzkiej w Bogu i Boga w istocie ludzkiej, w której świadomość ujawnia swoją boskość.

Istoty ludzkie zazwyczaj, kiedy są już zmęczone życiem, zwracają się w swoich modlitwach i prośbach do Boga, bo nie chcą już cierpieć, a jednak... męczą się dalej. Dlaczego? Bo istota ludzka jest "narzędziem Boga" i jednocześnie "naczyniem - formą boskości". Dlatego prośby i modlitwy kierowane do Boga usytuowanego na zewnątrz nie mogą być spełnione. Dzieje się tak, gdy ludzie nie są świadomi, że ich pragnienie doświadczania różnych rozkoszy jest połączone w tym świecie z doświadczaniem cierpienia nie jest ich pragnieniem, lecz pragnieniem boskości w nas. I dopóki istota ludzka nie przyjmie wszystkiego - całości boskiego stworzenia w tym świecie, dopóty działa w niej opór przed ujawnieniem się i zamanifestowaniem tej boskości w istocie ludzkiej. A Bóg jest Miłością, więc to Miłość - ta bezwarunkowa, wszechogarniająca może zamanifestować się przez człowieka. Po to ten świat jest, abyśmy przechodząc przez piekła cierpienia i ekstazy przygotowali siebie do ponownego doświadczenia boskiej błogości istnienia.

Bo jednocześnie wszystko jest dziełem Boga, bo Bóg jest Mądrością, więc również doświadczanie istnienia w różnych formach, w tym także istoty ludzkiej, a poprzez nią rozkoszy tego świata i powiązanego z tym cierpienia (czyli ogólnie tzw. upadku) oraz wyzwolenia się (czyli tzw. wzniesienia czy zbawienia) boskości z tego upadku ku Boskiej Mądrości.

O kontemplacji:
Czy z kontemplacji wynika nasza wiedza o Bogu? Może tak. Dla Mnie w kontemplacji przejawiało Się (choć długo nie byłam świadoma tego) odnawianie połączenia boskości ze Sobą we mnie albo mną, poprzez mnie... W kontemplacji następuje od-puszczanie wiedzy, która Boga sytuuje gdzieś na zewnątrz istoty ludzkiej, która oddziela człowieka od Boga i boskości w nim. Wszystkie koncepcje oddzielające stawiają opór boskiej Miłości. Ta cała wiedza, która została nam przekazana w procesie wychowywania - np. nasze wyobrażenia o Bogu - rozpuszczają się. Dzięki temu mamy dostęp do coraz większej "przestrzenności" boskości. W kontemplacji opory mogą stawać się uświadomione i wtedy zanikają. Życie staje się "kontemplacją", aktywną, spontaniczną "modlitwą.
-------

Dla Mnie Bóg to nieskończony Umysł = Mądrość (wszelkiego rodzaju formy, w tym także myśli), który wraz z Boginią - Świadomością = Miłością wykreował także istoty ludzkie, obdarował je cząstkami Siebie i zróżnicował je tak między sobą, że mogą mieć różne idee, koncepcje, przekonania, a nawet wiarę w Boga i Matkę Bożą, także wyobrażenia o Nich lub brak tych wyobrażeń.

Dla Mnie Bogini to Świadomość = Miłość bezwarunkowa, wszechogarniająca.

Może być odwrotnie ;-), bo to słowa - symbole wskazujące na "żeńskość" i "męskość" boskości czyli dwóch zróżnicowanych przejawów Jedni, całości współdziałających ze sobą w totalnej harmonii jako całość. Jeśli Bóg jest Istotą całkowitą (wszystkim, co istnieje), to jest w zasadzie Jednią Boga i Bogini (Mądrości i Miłości) oraz jeśli Bogini jest Istotą całkowitą, to jest Jednią Bogini i Boga (Miłości i Mądrości). Dlatego pojęcia "Bóg i Bogini" dla mnie "stapiają" Się ze Sobą w Jednię Absolutu, w Pustce zawierającej wszelką nieskończoną potencjalność Siebie (Self-Jaźni) czyli Swojej Pełni. (Wiara chrześcijańska ten aspekt raczej pomija?)

Unia Boga i Bogini manifestuje Się Uniwersalną Mądrością = Miłością. Nie ma Mądrości bez Miłości ani Miłości bez Mądrości.

Ta Unia przekracza także pojęcia "boskości"... ale to może dla niektórych brzmieć jeszcze jak jakiś abstrakt. Stąd pojawiają się takie słowa jak np.: Źródło Źródeł, Serce Serc, Życie, Istnienie, Istota, Istność, wszechświat, całość, Jednia...

To są Moje rozpoznania, które się przeze mnie przejawiają, ale nikogo nie namawiam, by myślał tak samo lub wierzył w to. Wszyscy jesteśmy tu, bo całość doświadcza Siebie i swojego zróżnicowania, ograniczeń itd. także przez nas, poprzez nas - istoty ludzkie. A potem Się scala, integruje różnymi częściami Siebie. Przychodzimy tu jako istoty boskie, by móc doświadczać iluzji podzielenia Siebie na różne części, zróżnicowane między sobą i oddzielenia od Siebie oraz... scalania Siebie... Taka to boska Zabawa w doświadczanie niemożliwego ;-) (cudu ;-)) czyli iluzji wielości i różnorodności przejawów Jedni...

Gdy kończą się poszukiwania wynikające z pożądania (i strachu pod nim się ukrywającego), kończą się oceny i oczekiwania. To, co pozornie konceptami było oddzielone, staje się zintegrowane, scalone, połączone... I możemy oddać się świadomie "podążaniu za falą i kierującymi nią prądami, wiatrami"... Bo jak tu i teraz nie ufać Sobie jako Jedni, doskonałości całości, którą Jesteś-My?

Dziękuję.