czwartek, 2 lipca 2026

To, co ludzie nazywają Najwyższym Bogiem, nie tym stworzonym na własne podobieństwo, lecz Tym, Czym Jest, Jest Miłością. Ta Miłość przekazała ludziom proste zasady życia w "Raju na Ziemi" (nie kłam, nie kradnij, nie pożądaj, kochaj bliźniego jak siebie, szanuj, nie wzywaj nadaremno imienia Boga - znaczy nie zasłaniaj się i nie udawaj, że to Bóg kieruje tobą, gdy łamiesz jego zasady...). Lecz kto z tych zasad korzysta? Wielu interpretuje je dopasowując do jakichś swoich korzyści tworząc własne, fałszywe wyobrażenia o Bogu i Miłości (najczęściej z pożądania, chciwości i strachu). A jest to możliwe, ponieważ ta Miłość obdarzyła człowieka tak zwaną wolną wolą. Taka Jest Miłość.

Kiedy dajesz wolność wyboru ludziom, przestajesz  wpływać na ich decyzje, przestajesz radzić, wspierać, namawiać do dostrzeżenia i zrozumienia swojej perspektywy postrzegania tego, co byłoby dla nich wskazane jako uzdrawiające, uwalniające od cierpienia, jak mogliby żyć szczęśliwie itp., wtedy stajesz się dla nich nikim. Bo ludzie zawsze wybierają to, co z nimi rezonuje. Dzieje się tak z powodu tego, czego nauczyli się w procesie wychowania od różnych tzw. autorytetów, od tego jakimi wzorcami (wibracjami energii) myślowymi i działania nasiąkły ich umysło-ciała, w co uwierzyli, co przyjęli za prawdę i co nimi animuje... ale nie są tego świadomi. I wybaczasz wszystko, bo nieświadomi nie wiedzą, co czynią... Sobie.

Dając im wolny wybór z Miłości uwalniasz ich od uzależnienia od swojej perspektywy widzenia Tego, Co Jest. Dajesz im dar wolności wyboru, wolną wolę, która w rezultacie prowadzi ich do doświadczeń zniewolenia, które sami dla siebie nieświadomie kreują przez pewien czas. Dlatego stajesz się dla nich nikim. Bo w swoim zniewoleniu ograniczonych wyobrażeń o Sobie nie są w stanie dostrzec i przyjąć tej Miłości w sobie. Nie mogą przyjąć tej Miłości, którą są. Dlatego wciąż tkwią w doświadczeniach iluzji uzależnień, pożądania i pragnień, doświadczają fałszywych wyobrażeń o Miłości. Doświadczają iluzji jako rzeczywistości, bo to z nimi rezonuje. Tak działa rezonans energetyczny... I to, czego człowiek doświadczający iluzji szuka, za czym wciąż goni, jest iluzją szczęśliwości, bezpieczeństwie, harmonii, prawdy. Iluzją, która jest traktowana jako rzeczywistość... Dopóki człowiek nie przebudzi się z tego zaśnienia w iluzjach o Sobie.

Miłość nie ma żadnego przeciwieństwa, może jednak być zakryta zasłoną utkaną z iluzji - z fałszywych wyobrażeń o Miłości. Tak jak niebo i przestrzeń nie mają żadnego przeciwieństwa, lecz wypełnione są różnymi formami mgławic, galaktyk, chmur, które czasem - gdy postrzeganie staje się lokalnie ograniczone - mogą zasłaniać nieskończoność i przejrzystą wieczność nieba i przestrzeni stwarzając złudzenie ich braku.

Tak samo jest z Miłością: pojawiające się w niej formy z Niej pochodzą, lecz z powodu doświadczania ograniczonej, lokalnej percepcji - jakieś formy mogą Ją zasłonić. Ale wszystkie formy mimo, że nie są trwałe, nie są iluzją, są rzeczywiste, tylko wiara w ich oddzielność od siebie nawzajem i od przestrzeni, w której pojawiają się i znikają, jest iluzją. Iluzją jest myśl (i wszystkie jej pochodne) o oddzielności jakiejkolwiek formy od innych form i oddzielności wszystkich form od nieskończonej, wiecznej przestrzeni Miłości.

Widzenie tego, co jest, takim, jakie jest, jest widzeniem jedności wiecznej niezmienności przestrzeni i zmienności różnorodności wszystkich form w Niej tańczących. Wszystko jest Miłością... A iluzją jest zapomnienie o tym, że wszystkie formy są Jej manifestacją i żadna nie jest od całej jedności wszystkości oddzielona...

A ponieważ wszystko jest z Miłości, wszystko jest Miłością, czasem Miłość doświadcza iluzji o samej Sobie w ograniczonych czasem i przestrzenią formach, które są Jej przejawami. Czas jest pojęciem abstrakcyjnym ograniczającym przestrzenność Siebie, które umożliwia doświadczanie iluzji jako rzeczywistości. Przyjęcie wiary w realność miar czasu i ograniczeń form stwarza iluzję odrębności. Miłość zaś jest ponadczasowa, bez wieku, bez względu na zdarzenia i doświadczenia czy to iluzji czy Rzeczywistości, którą Jest.

Ty i Ja zawsze jesteśmy Miłością (Świadomością, Jaźnią, Duchem, Sobą) bez względu na to, czy tego chcemy czy nie chcemy, czy jesteśmy tego świadomi czy nieświadomi, czy doświadczamy iluzji o Sobie czy Rzeczywistości - Rzeczy (Form) w Istocie (Sobie).



piątek, 15 maja 2026

ZAKOCHANIE ILUZJĄ MIŁOŚCI w ŚWIECIE DOŚWIADCZANIA ILUZJI ODRĘBNOŚCI

 

"Uznanie iluzji za iluzję niekoniecznie oznacza koniec iluzji. Jednak kończy zaangażowanie w iluzję. To wystarczy!" ~Wu Hsin

Czym jest uznanie iluzji za iluzję? A choćby na przykład dostrzeżenie różnicy między miłością a zakochaniem: zakochanie jest iluzją miłości i wynika z "braku miłości", z odcięcia się "ja" od źródła miłości w sobie. W doświadczaniu zakochania działamy według wzorców, których jesteśmy nieświadomi, działamy według fałszywych wyobrażeń o sobie i innych - naszych projekcji. One są iluzją.

Uświadamianie iluzji to widzenie, jak wiele zjawisk postrzegaliśmy wcześniej takimi, jakimi nie są. To odkrycie swoich projekcji na lustra, w których przeglądamy się jak w krzywych zwierciadłach i widząc te zniekształcone obrazy wierzymy, że tym wszyscy jesteśmy. Ale te zniekształcone obrazy są naszymi iluzjami o sobie i o innych.

Dlatego zakochanie zmienia się w rozczarowanie i odrzucenie albo w związek "partnerski" tworzony jako sieć uzależnień utkana z iluzorycznych (fałszywych) przekonań i różnych wzorów (koncepcji) strategii przetrwania. Dwoje ludzi łączy wtedy sieć uzależnień tkanych z lęków i oczekiwań "przebranych" za miłość. Ale to nie ma nic wspólnego z miłością. Miłość kocha z obecności, a nie z braku.

Dlatego - gdy zakochanie zdarza się z jakiegoś braku i oczekiwań na ich wypełnienie - kończy się rozczarowaniem. A wtedy po jakimś czasie może pojawić się kolejna atrakcja i kolejne zakochanie.

Zakochanie jest bardzo atrakcyjną pułapką, bo stwarza iluzję spełnienia marzeń, nadziei i oczekiwań, że "tym razem uda się stworzyć idealny związek". Zakochanie jest jak narkotyk zażywany bez świadomości, że jest narkotykiem. Intensyfikuje uczucia i emocje, uaktywnia, „daje kopa”, uatrakcyjnia i odkształca obrazy, odurza, wzbudza euforię, angażuje energetycznie... Ale kiedy narkotyk przestaje działać, pojawia się odczucie zmęczenia i rozczarowania, a czasem nawet złości albo rozpaczy.

Każdy zostaje sam ze sobą, że swoimi ranami, ograniczeniami, historiami, wewnętrznymi konfliktami, fałszywymi wyobrażeniami, oczekiwaniami, projekcjami... Ale ponieważ trudność sprawia bycie samemu ze sobą, nie ma jeszcze gotowości na spotkanie ze swoimi projekcjami, lękami, iluzjami, znów objawia się potrzeba poszukania kolejnej atrakcji. I zdarza się kolejne zakochanie w nadziei, że "tym razem się uda i życie wreszcie nabierze jakiegoś sensu".

Taki związek nie może spełnić pokładanych w nim nadziei i oczekiwań. Nie może, bo w zakochaniu przyciągają się pozytywne projekcje, które w trakcie związku konfrontują się z tym, jakie wzorce myślowe i zachowań rzeczywiście animują zakochanymi. I pozytywne projekcje zamieniają się na negatywne, bo "zakochani" są nieświadomi tego, co i dlaczego nimi animuje.

To, co w zakochaniu nazywane jest miłością, miłością nie jest, jest potrzebą dopełnienia jakiegoś niepełnego ja – "ego". Do zakochania ciągnie iluzoryczna nadzieja - obietnica, że ktoś nas uratuje, że dzięki drugiej osobie doświadczymy wreszcie jakiejś pełni szczęścia, jakiejś realizacji przez dopełnienie przez drugą osobę – „ukochaną” lub „ukochanego”. 

Takie zakochanie jest ucieczką przed sobą - przed spotkaniem się ze sobą w samotności, przed rozpoznawaniem i przyjrzeniem się swoim ranom.... W zakochaniu namiętność i pożądanie jest wyrazem głodu nie do zaspokojenia, wyrazem konieczności uleczenia niezagojonych ran nie do uleczenia. Zakochani próbują zapełnić ten głód i leczyć swoje rany czyjąś obecnością, bliskością, intymnością, czyimś ciałem, czyimś zachwytem, akceptacją, atencją, pożądaniem, ekstazą szczytowych momentów... Ale to nie jest miłość. Tego głodu żaden ktoś z zewnątrz nie jest w stanie zaspokoić ani nikt inny nie jest w stanie uleczyć tych ran.

Miłość nie jest historią jakiegoś braku, który musi zostać czymś zapełniony. Miłość nie jest tęsknotą za iluzjami, która popycha istoty ludzkie do zakochiwania się, a potem do przeżywania rozczarowań lub tkwienia w związkach uzależnień. Miłość nie współtworzy takich związków i relacji. Współtworzą je braki żądające dopełnienia i tęsknota za miłością... To, co bywa nazywane "miłością uwarunkowaną" jest relacją uzależnienia od iluzji - fałszywych wyobrażeń o Miłości.

Żadna „ukochana” osoba nie może być "wybawicielem", nie może być dopełnieniem. Jest raczej potencjalnym „nauczycielem”, który może obnażać nasze projekcje i iluzje, oczekiwania i tęsknoty, pożądanie i różne fałszywe przekonania o Sobie i Miłości. A jeśli pojawia się szczere pragnienie prawdy i otwarcie się na ekspansję świadomości czyli uświadamianie sobie tego, co dotąd było nieświadome, to „ukochana” lub „ukochany” może stać się "wspólnikiem" w obnażaniu iluzji o sobie.

Oczywiście, że istnieją relacje oparte na miłości, na umiłowaniu prawdy, ale te są szczere i uczciwe. Takie relacje i związki romansowe oparte są na byciu w przy-jaźni (przy Jaźni). Ale czasem zdarzają się też miłosne relacje "jednostronne" -  jedna istota otwiera się na relację z miłością, a druga zakochuje się w swoich projekcjach i wtedy relacja nie może być kontynuowana w przy-jaźni i miłości, więc rozpada się.

Każdy wzór (jakieś przekonanie inicjujące konkretne działanie i zachowanie), który w życiu powtarza się jako cykliczne doświadczenie, zmusza do wielokrotnego przeżywania tego wzoru. Doświadczenie powtarza się, dopóki nie stanie się "lekcją".

To, co nas pociąga w innych, jest tym, co nie zostało w pełni przeżyte wewnętrznie, uświadomione i uwolnione w sobie. Tak samo to, co nas odpycha od innych jest tym, co nie zostało głęboko wewnętrznie przeżyte, uświadomione i uwolnione.

Każde doświadczenie może stać się "lekcją", kiedy następuje głębokie, świadome wewnętrzne przeżycie tego doświadczenia i uświadomienie sobie powodów powtarzalności wzoru, który animował umysło-ciałem. Wtedy takie doświadczenie staje się inicjacją - kolejnym krokiem w dojrzewaniu do prawdy i ekspansji samoświadomości; inicjacja uwalnia od przywiązania i doświadczania na przykład iluzji o zakochaniu i relacjach związkowych.

Uwolnienie od powtarzalności pewnych doświadczeń następuje dzięki uświadamianiu iluzji - projekcji, które wcześniej nieświadomie uznawaliśmy za prawdę o sobie i o innych. Rozpoznanie wzoru przyciągania i odpychania, pożądania czegoś i odrzucania następuje dzięki głębokiemu przeżyciu tych doświadczeń w sobie. Wtedy zmienia się nasza wewnętrzna relacja z tym wzorem - przez świadome przyjęcie i głębokie przeżycie takiego doświadczenia w sobie - następuje uwolnienie. Rozpuszcza się uzależnienie od wzorów, które generowały to doświadczenie.

I z coraz większą ufnością przyjmujemy to, co zawiera każdy obecny moment i to, co ujawnia się jako kolejne doświadczenie. I przyjmujemy, jakbyśmy sami je wybrali, jakby każdy moment i każde doświadczenie było dla nas darem Ducha, (absolutu, wszystkości, jaźni...).

Gdy odkrywamy miłość w sobie, kończą się poszukiwania na zewnątrz tego, co odkrywa się Sobą. A obrazy iluzorycznych projekcji na lustro tego, co na zewnątrz, rozwiewają się.

„Dobra wiadomość jest taka: jeśli potrafisz rozpoznać iluzję jako iluzję, ona się rozpływa”. - E.Tolle

czwartek, 14 maja 2026

UMIŁOWANIE PRAWDY

Kiedyś zainicjował się we mnie proces prześwietlania oszustw i trików umysłu (świadomości doświadczającej iluzji oddzielenia), według których działałam, a byłam ich nieświadoma. I oddałam się temu procesowi rozpoznawania i uświadamiania różnych wzorców myślowych i działania, który trwał przez lata. Te wzorce to myśli - poglądy, które w dzieciństwie i młodości przyjęłam nieświadomie jako prawdy o sobie, o innych, o świecie itd. A potem według nich nieswiadomie działałam jak marionetka odgrywająca napisaną przez kogoś (jakichś innych) rolę 

Rozpoznawanie tych wzorców i uświadamianie ich bywało na początku bardzo bolesne, ale potem pojawiła się nawet "dziecięca" ciekawość: co jeszcze może się ujawnić, uświadomić, prześwietlić? Miłość jako umiłowanie prawdy wiele lat temu stała się dla mnie drogowskazem. Nie miłość bezwarunkowa kontra warunkowa, ale miłość wszechogarniająca i wszechprzenikająca.

Świat przyciąga nasze zmysły i umysł do akceptowania iluzji, a Duch przyciąga serce i umysł do rozpoznawania prawdy. I życie zawsze weryfikuje wszystko to, czym żyjemy - w co wierzymy, co uznajemy za prawdę. To, czego doświadczamy, jest doskonałym odzwierciedleniem naszego stanu świadomości i poziomu zrozumienia. Dla uwarunkowanej świadomości na etapie poznawania siebie całkowita uczciwość (maksymalna na dany moment) jest niezbędnym warunkiem, inaczej każda droga, każda relacja, w której brak szczerości staje się nieporozumieniem i przynosi rozczarowanie. Każda relacja z kimś lub czymś jest przejawem naszej relacji ze Sobą (Jaźnią).

Na tej ścieżce jest wiele pułapek - takie odkrycia się zdarzały. Im głębiej sięgamy, tym bardziej pułapki stają się "wyrafinowane". Wiedza teoretyczna nie jest tym samym, co prawda płynąca z uświadomienia. To, że ktoś wie na przykład, że "w Boskiej Strukturze Świadomości Absolutnie WSZYSTKO Zrodzone Jest Z MIŁOŚCI" albo "Wszyscy w swojej istocie jesteśmy niewinni i wszystko jest z miłości", wcale nie znaczy, że jest tego świadomy, że wynika to z wewnętrznego doświadczenia, uświadomienia, rozpoznania i urzeczywistnienia Się tej prawdy. A jeśli to tylko wiedza teoretyczna, to w innym momencie ten sam ktoś może twierdzić, że "Małe kłamstewka, żeby nie sprawiać przykrości komuś, są niewinne" i może w taki sposób działać kłamiąc i oszukując. I nawet twierdzić: "Nawet nie umiem kłamać." A przecież na poziomie "skafanderków" ludzkich form wciąż współtworzymy międzyludzkie relacje. I wplatając w nie kłamstewka i kłamstwa współkreujemy taki świat - sen zakłamany tu i ówdzie. 

Tak, w swej istocie wszyscy jesteśmy niewinni, ale w trakcie przebudzania do prawdy odkrywa się, że kłamstwa nie są wyrazem miłości, lecz jej braku. Ulegając iluzji odrębności zapominamy, że jako istoty ludzkie doświadczamy tego, w co wierzymy, bo to w co wierzymy kreuje nam światy do doświadczania. Zdarza się więc, że sami siebie oszukujemy nieświadomie. I kłamiemy dla jakichś korzyści ja - "ego" albo ze strachu przed obnażeniem jakiejś części tego ja - "ego" w obronie ja - "ego", albo dla wygody, "świętego spokoju" czyli w rezultacie nadal dla jakiejś korzyści. To są przejawy umiejętności "mistrzunia iluzji", ja - "ego". 

Takie rozpoznania są w zasobie moich doświadczeń, które prowadzą do ZROZUMIENIA zasad działania zakłamanego świata tworzonego przez to, w co ludzkie istoty uwierzyły w procesie wychowywania w takim świecie - śnie. I właściwie wtedy jesteśmy śnionymi przez taki świat - sen "marionetkami". Utożsamieni z rolami, które odgrywamy nieświadomie, nieświadomie utrzymując kreację zakłamanego świata - snu.


"Mistrzunio iluzji" jak prestigiditator wykonuje misterną, wyrafinowaną pracę próbując naginać różne pojęcia (koncepty) do swoich potrzeb. I na przykład: małe kłamstewka - żeby nie sprawiać przykrości komuś - uznawać za niewinne. Utrzymanie iluzorycznego obrazu siebie jako uczciwej/uczciwego jest niezbędne dla dobrego samopoczucia, ponieważ uwarunkowana świadomość zawsze ma tendencję do dążenia do przyjemności i unikania cierpienia; a dostrzeżenie tego wzorca - tej prawdy w sobie mogłoby sprawić ból. Jednak ten wzorzec tylko wtedy może się rozpaść, kiedy w samoobserwacji i uczciwości wobec siebie możliwe staje się dostrzeżenie i głębokie przeżycie tego wzorca w sobie. Wtedy następuje uświadomienie, a w rezultacie zrozumienie przyczyn i skutków takiego wzorca i uwolnienie go w sobie.

Będąc świadomą myślących się myśli i znając skutki "niewinnych kłamstewek" (z zasobu danych mi doświadczeń i "lekcji") wiem, że nie ma różnicy między kłamstewkami i kłamstwami, dlatego świadomie kiedyś wybrałam uczciwość i prawdę. Przede wszystkim wobec siebie. I odkryłam, że będąc uczciwymi wobec siebie, stajemy się jednocześnie uczciwi wobec innych. Uczciwość i prawda po prostu ze mną rezonują. Kiedy nie jesteśmy uczciwi, wciąż musimy coś ukrywać i udawać, a nasze działania motywuje strach przed obnażeniem. 

I będąc szczerą wobec siebie nie wiem, nie mam pewności, czy kiedyś jakiś strach nie spowoduje, że nagle jakieś kłamstwo się zamanifestuje. Ale jeśli nawet tak się zdarzy, to będę nie będę musiała udawać sama przed sobą, że to się nie zdarzyło, lecz będę świadoma, co i dlaczego jeszcze się ujawniło. Bo rezonuje ze mną bycie w miłości i przy-jaźni ze Sobą.

Czuję miłość i zrozumienie, nawet jeśli ktoś kłamie i oszukuje, bo wiem, że każdy ma swoją „ścieżkę”, swoją prawdę i każdemu dane są takie doświadczenia, jakich potrzebuje. Bo wszystkie nasze ludzkie i wszystkie doświadczenia wszystkich form są doświadczeniami jednej Świadomości, jednego Ducha. I wiem, że nie jest łatwo oddać się procesowi uświadamiania i rozpoznawania tego, w jaki sposób ja - "ego" nami animuje i co przez to współkreujemy na poziomie ludzkich relacji. 

Dlatego jeśli ktoś próbuje wciągać mnie w swoje prawdy o "niewinności kłamstw" i oczekuje ode mnie współuczestniczenia i współtworzenia takiego zakłamanego świata i współuczestniczenia w takim świecie - śnie (próbując narzucać mi swoją narrację i swoje przekonania), ogranicza moją spontaniczność i prawdę, więc odmawiam i mówię: nie, dziękuję.

Kocham Cię ktosiu i błogosławię twoją ścieżkę, twoje doświadczenia, twój stanu świadomości i zrozumienia siebie, twoją prawdę. Może to mądrość a może głupota, może to naiwność z mojej strony - nie wiem, ale wiem, że nie mogę współuczestniczyć w podążaniu za takimi prawdami. Jestem świadoma, że prawdy wyrażane przeze mnie mogą być tak samo względne, że to, co jest wyrażane w danej chwili, nie pretenduje do bycia prawdą absolutną, bo nią być nie może.

Pełna prawda obejmuje wszystkie prawdy względne. A prawdy wyrażane przez nas słowami zawsze są prawdą względną, bo fragmentaryczną, więc niepełną. Można wyrażać coś spontanicznie i prawdziwie na dany moment będąc świadomym, że ta wyrażana prawda też jest względna. A jednak jedne względne prawdy oddalają nas od prawdy obejmującej wszystkie względne prawdy, a inne do niej zbliżają.

Różne prawdy względne współtworzą i podtrzymują różne światy - sny. A jakiekolwiek myśli uznajemy za prawdę, stwarzają one swiaty - sny do doświadczania i otrzymujemy doświadczenia zgodne z tym, w co wierzymy.  

Zawsze doświadczamy takiego świata - snu, jaka jest nasza prawda na dany moment. I czasem dany jest nam wybór: podążać za prawdą, która z nami rezonuje albo z jakichś powodów (iluzorycznych korzyści) poddawać się prawdom głoszonym przez innych. Którąkolwiek z takich względnych prawd akceptujemy, ona zawsze przekształca się w nasze doświadczenia. A życie te prawdy weryfikuje. I poznajemy, czym te nasze prawdy są, jak działają... A uświadamianie ich i zrozumienie prowadzi do wyzwolenia z ograniczeń, które tkały.

Każdy moment może precyzować naszą prawdę i umożliwia otwieranie się na coraz bardziej nieograniczoną prawdę - jeśli jest nam to dane. Życie w zgodzie z prawdą, która może ulegać zmianom, może być redefiniowana i stawać się coraz bardziej nieograniczona, jest manifestacją wolności i miłości Jaźni, Ducha. 

Tak, Jedno, jedna Jaźń, jeden Duch, jedna świadomość doświadcza miliardami form w nieskończonej wielości światów - snów. Wszystkie te światy - sny i formy pochodzą z miłości, ale światy, które współtworzymy tym w co wierzymy - tym, co myślimy i jak działamy - co uznajemy za prawdę, bywają różne. Dlatego nasze doświadczenia też bywają różne. Jedność w różnorodności i wielość w jedności...
Tym Jestem... :)

sobota, 25 kwietnia 2026

"PRZEBUDZANIE", EKSPANSJA ŚWIADOMOŚCI,

 

Przebudzenie” ze snów o oddzieleniu ja od Ja-źni, (Jedni wszystkiego, wszystkości, całości, Ducha) i jej źródła to doświadczenie, którego następstwem bywa wielka zmiana, jak „kwantowy przeskok”. To proces uwalniania Się od doświadczania światów - snów, w których iluzja oddzielenia uznawana jest za prawdę.

Doświadczanie  "przebudzania" może się powtarzać co jakiś czas i sprowadzać umysło-ciało do coraz głębszego samozrozumienia, samo-świadomości. Wielka zmiana dokonuje się "kroczkami kwantowymi". Za każdym razem jest to inicjacja - przejście do kolejnego „etapu” istnienia, bycia, stanu samoświadomości i postrzegania zjawisk. Inicjacja umożliwiająca manifestację dojrzałości - gotowości do nowego stanu istnienia, postrzegania i nowego sposobu doświadczania.

Zdarza się, że w pewnym momencie kolejne doświadczenie „przebudzania” staje się tak intensywne, że inicjuje głęboką zmianę ku całkiem nowemu sposobowi bycia i postrzegania. Dlatego umysło-ciało w każdym takim doświadczeniu "szaleje, wariuje"... Ograniczony umysł popada w chaos, a ciało doświadcza kumulacji „przedziwnych” symptomów.

Ograniczony umysł czyli to, z czym "ja" jest utożsamione, a nie było świadome tego utożsamienia,  szaleje za każdym razem, kiedy następuję doświadczenie odzierające taki umysł z kolejnych warstw iluzorycznych wyobrażeń o sobie, o innych i o świecie. A to wyobrażenia i projekcje umysł wcześniej nauczył się postrzegać jako jedyną rzeczywistość.

W takim stanie doświadczania "przebudzania" umysłowi zostaje odebrana jego podstawowa funkcja w świecie - śnie o oddzieleniu od całości jaźni – potrzeba ciągłego kontrolowania zjawisk swoimi interpretacjami i podejmowania prób zarządzania tym, co się wydarza. Tak zaprogramowany umysł do tych funkcji nie jest w stanie na przykład uznać prostego, bezmyślnego (bez myśli) stanu bycia - obecności (samoświadomego istnienia Jestem) jako rzeczywistości. ('Tak jak głowa odwrócona tyłem do źródła światła nie jest w stanie zobaczyć źródła światła i widzi tylko swój cień, tak umysł, który nauczył się interpretować tę obecność jako nieobecność, nie jest w stanie dostrzec ani zrozumieć tej obecności.') Chyba, że jakieś doświadczenie "zatrzęsie" i naruszy strukturę takiego umysłu.

Tak zaprogramowany umysł – ja wierzy, że źródło światła istnieje gdzieś poza, wierzy, że od tego światła i jego źródła wraz z ciałem pozostaje oddzielony. Dlatego gdy następuje doświadczenie "przebudzenia" z iluzji - umysł może być nawet przerażony.

Dopiero oswajanie umysłu z tym doświadczeniem sprawia, że umysł jest przestrajany, a przerażenie stopniowo zamienia się w lęk, a następnie w ciekawość. I tak tworzy się nowy sposób postrzegania umysło - ciała w procesie przestrajania. To jednak wymaga przede wszystkim intencji: uczciwości wobec siebie i zaufania do procesu, otwarcia na nieznane. Wtedy proces ten prowadzi do przestrojenia umysło-ciała przez samoregulację i samonaprawę (w tym między innymi układu tzw. nerwowego).

Forma ludzkiego ciała - ten "rozregulowany" wcześniej „odbiornik” - dostraja się do nowego stanu i sposobu istnienia, doświadczania i wyrażania z tej nowej perspektywy postrzegania. Umysło-ciało potrzebuje dostrajania się do funkcjonowania i działania z nowej perspektywy.

Kiedy umysł – ja utożsamiony z ideą oddzielenia od całości Jaźni funkcjonuje w ramach nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych, wewnętrznego „rozdarcia”, próbuje przełożyć jakiś wgląd przekraczający jego „dualne postrzeganie” np. dobra i zła na jakiś własny obraz Jaźni, to w rezultacie tych starań tworzy bałagan, popada w chaos. Gubi się w paradoksach. Może nawet interpretować to doświadczenie jako rozpadanie się, burzenie całego świata. I popadając w chaos zaczyna interpretować wszystko, co postrzega jako bezsens i umysło-ciało popada w apatię albo przygnębienie tzw. depresję. To oznaka, że umysł nie radzi sobie z interpretacją "jasności" doświadczenia „przebudzenia”, bo nie jest w stanie tego doświadczenia w pełni przetworzyć. I dlatego umysł domyślnie przyjmuje narrację wyczerpania, a układ nerwowy wraz z całym ciałem podąża za tą interpretacją umysłu. Wtedy bezpieczną przestrzeń dla takiego stanu umysło-ciała może stworzyć skupienie uwagi na obserwacji. Ważne jest stworzenie bezpiecznej, neutralnej przestrzeni obserwującej bez oceniania i oczekiwań.

Jeśli jest już samoświadome, że nie ma "konieczności" porzucenia umysło-ciała w poszukiwaniu ulgi (tym są na przykład próby samobójcze albo narkotyki czy tzw. leki antydepresyjne), lecz "koniecznością" jest przyjęcie, przeżycie i "wybrzmienie" każdego takiego doświadczenia - świadome przeżycie w sobie każdego takiego doświadczenia aż do jego naturalnego wygaśnięcia. Umysł teraz będzie potrzebował bardziej precyzyjnych metafor. (Jak do pisania poezji o prozie życia. ? ) I wtedy możliwym - dostępnym staje się urzeczywistnienie „nowego JA”. Takiego JA, które będzie działać w oparciu o harmonijną "mapę" umysłu, dzięki której także układ nerwowy zrekonstruuje swoje procesy neurochemiczne i znów umysło-ciało będzie mogło działać w harmonii. To możliwe, gdy na przykład umysł odkrywa:

* mogę być miłością i doświadczać radości życia – jestem miłością,

* mogę działać w miłości wiedząc, że wszystko jest wzajemnie ze sobą powiązane – wszystko jest jedną Jaźnią,

* mogę być świadoma, że wszystkie formy są istotne dla Jaźni i współzależne,

* mogę kierować się ciekawością badacza zjawisk i rozpoznawać powiązania przyczyn i skutków działania - jak one wpływają na jako całość,

* mogę być odpowiedzialną manifestacją nowego sposobu działania,

* mogę obserwować myśli i słuchać ciała, jego reakcji na to, co się wydarza i przyjmować taniec energii bez przywiązywania się do myśli i koncepcji, które już ze mną nie rezonują i płynąć swobodnie z prądami Jaźni,

* mogę słuchać tego, co nazywam intuicją i podążać za tym, co intuicja podpowiada.

* mogę ufać tańcom Jedni w nowej relacji ze wszystkością i każdym bytem... i zawsze wybierać to, co ze mną rezonuje.

Forma ludzkiego ciała - ten wcześniej „odbiornik” staje się "generatorem". I umysło-ciało JA może zacząć przeżywać życie jak poezję. Poezja tak jak miłość może pomieścić w sobie wszystkie doświadczenia, nawet najbardziej skrajne, najbardziej ekstremalne... już bez interpretacji, z zaciekawieniem przyglądając się pięknu kolejnych wglądów, rozpoznań albo ich braku. Teraz proza życia staje się poetycką metaforą. Bo umysł – JA może zmienić siebie w metaforę Prawdy. A życie dla umysło-ciała JA staje się sztuką Istnienia w Jedni z Jaźnią w każdym doświadczeniu,w miłosnej relacji z Wielkim Duchem i Źródłem Źródeł...

Inwolucja (kurczenie ku doświadczaniu coraz większych samoograniczeń form, "zniewolenia") i ewolucja (rozprzestrzenianie ku doświadczaniu coraz większej swobody, "wolności") są jak wdech i wydech Absolutu - Wielkiego Ducha.

piątek, 10 kwietnia 2026

INICJACJE W PROCESIE DOJRZEWANIA

 Niemożliwe jest doświadczanie przyjaźni ani miłości, gdy nie ma otwartości na ekspansję samoświadomości, samopoznanie - rozpoznawanie iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i dojrzewanie istoty poprzez doświadczenia w skafanderkach ludzkiej formy.

Bycie w przyjaźni to wspólne bycie (w) przy Jaźni. To relacja oparta na szczerości, uczciwości, zaufaniu, szacunku. PrzyJaźń nie jest wyrazem iluzorycznych wyobrażeń opartych na fałszywych przekonaniach, które zasłaniają prawdę o miłości przyJaźni. Przyjaźń jest wyrazem miłości. Miłość PrzyJaźni to samoświadomość Jedni. Przejawami Jedni są wszystkie skafanderki form ludzkich ciał. 

Kiedy skafanderkowe "ja" ulega iluzji oddzielenia, realizuje i doświadcza iluzji miłości, iluzji przyJaźni, iluzji rzeczywistości. Dopiero otwarcie na ekspansje samoświadomości ujawnia te iluzje, które są przyczynami doświadczeń iluzorycznej chwilowej szczęśliwości i cierpienia. 

Gdy iluzje rozwiewają się, Rzeczywistość ujawnia prawdę i piękno istnienia w relacji miłości przyJaźni ze sobą - Jednią wszystkości.

Przyjaźń i miłość i wzajemność są nieosiągalne, gdy "ja" wierzy w fałszywe przekonania o miłości przyjaźni i wzajemności. Istota doświadczająca istnienia poprzez kreację skafanderkowej ludzkiej formy "Ja" dojrzewa, kiedy zaczyna dostrzegać iluzje fałszywych wyobrażeń o miłości, przyjaźni i wzajemności.

Ale proces dojrzewania bywa trudny, bo wymaga kolejnych "inicjacji" w otwartości na nieznane. I tak jak w wielu tradycjach rdzennych ludów, które miały znacznie głębsze połączenia z Naturą i Duchem (pozamaterialnym istnieniem) niż współczesny człowiek, inicjacje bywają bolesnymi doświadczeniami. Są jednak niezbędne w procesie dojrzewania. 

Każda inicjacja jest doświadczeniem konfrontacji z kolejną warstwą fałszywych wyobrażeń o sobie, pod którymi ukryta jest prawda. To, co wydaje się straszne i trudne do przejścia, zanika w trakcie procesu inicjacji ujawniając coraz głębsze wglądy i rozpoznania. Dojrzałość odkrywa prawdę i piękno Rzeczywistości - rzeczy w istocie...

piątek, 3 kwietnia 2026

O EKSPANSJI SAMOŚWIADOMOŚCI I PROCESACH ZMIAN...

Znajomość jakiegoś proroctwa (czy czyichś dalekosiężnych planów albo narracji) nie jest jednoznaczna z koniecznością doświadczania tego proroctwa czy planów lub narracji. Znajomość jakiegoś proroctwa nie powoduje, że musi ono spełnić się w twoim czy moim doświadczeniu. 

Istnieje obecnie wiele różnych proroctw dotyczących tego okresu czasu na Ziemi. Są bardzo różne proroctwa, jakby były całkowicie różnymi scenariuszami tego, co ma - może wydarzyć się w ziemskim świecie na planecie Ziemia. Nie każde proroctwo rezonuje z każdym... A każdy może rezonować z innym proroctwem zgodnie z "oprogramowaniem", jakiego doświadcza czyli z tym w co wierzy i z jakimi przekonaniami jest utożsamiony (identyfikuje się). 

Rozpoznawanie i ujawnianie owego "oprogramowania" i wynikających z niego ograniczeń, rozpoznawanie i ujawnianie się tego, co było ukrywane (nieuświadomione) przez tysiące lat - wszystkich iluzji o rzeczywistości, wszystkich fałszywych wyobrażeń o sobie ograniczających samo-świadomość - jest wyrazem ekspansji samoświadomości. 

Niektórzy ludzie przechodzą obecnie przez bardzo trudne doświadczenia. W różnych rejonach na Ziemi trwają wojny i konflikty "interesów". Ale też w różnych miejscach na Ziemi istoty ludzkie (świadomość doświadczająca w formach ludzkich ciał) przechodzą procesy oczyszczania zbiorowego bólu, cierpienia, traum itp. związanych z doświadczeniami przodków (trwających przez tysiące lat) i z obecnymi doświadczeniami istot ludzkich żyjących na Ziemi. To oczyszczanie jest nieuniknioną częścią procesu transformacji - dojrzewania istot ludzkich i ekspansji samoświadomości, który trwa mimo... a może raczej dzięki i pod wpływem ujawniania coraz głębszego "cienia" ludzkości. To ujawnianie umożliwia uświadamianie tego, co było ukryte przez tysiące lat. 

Mamy do czynienia z czymś, co można by nazwać przeskokami osi - linii czasu. "Stary" świat, w którym wciąż od tysięcy lat toczą się wojny, holokausty, zbrodnie, konflikty, walki itp. staje się coraz bardziej szalony, a jednocześnie coraz bardziej ujawnia się i obnaża "natura" tego "starego" świata. 

Jednak obecnie - gdy pojawiają się sytuacje, które wydają się kierować w jakimś określonym kierunku - następują niespodziewane, zaskakujące zwroty akcji w innym kierunku. Różne sposoby działania, które były skuteczne do tej pory, nagle okazują się nieskuteczne. A relacje międzyludzkie, które były nieszczere, rozpadają się. Różne podejmowane akcje nie przynoszą już oczekiwanych rezultatów, a reakcje na te akcje coraz bardziej zaskakują i będą zaskakujące coraz bardziej. Będą też coraz trudniejsze do przewidzenia. 

Zwroty akcji, zaskakujące reakcje i zmienność kierunków to przykład "przeskoków osi - linii czasu". Dla jednych wygląda to na ujawniający się coraz większy chaos budzący coraz większy strach, napięcia, eskalacje emocji i konfliktów, dla drugich jest to manifestacja eskalacji prowadząca do rozpadu "starego" świata. Dla tych drugich ważne jest, by dbać o uważne utrzymywanie w sobie spokoju, harmonii i równowagi. Najistotniejsza teraz jest uważność, by nie ulegać temu, co wciąga w konflikty i dbanie o to, by nasza energia nie zasilała już "starego" świata. 

Wszystko będzie się zmieniać coraz szybciej. Coraz bardziej zaskakujące zmiany będą następować. Dlatego dla tych, w których świadomość ekspanduje, najważniejszym sposobem działania jest nie-działanie w konflikcie z tym, co na zewnątrz i przede wszystkim pozostanie obserwatorami. Wówczas wszystkie nasze działania mogą płynąć ze stabilnego centrum - ciszy serca, miłości źródła (boskiej miłości), z natchnienia Ducha, a nie pod wpływem emocjonalnego chaosu zasilającego konflikty. Dzięki temu z naszego centrum mogą wyłaniać się nowe jakości relacji, które będą stanowiły podstawę "nowego" świata wyłaniającego się spoza chaosu "starego". Wewnętrzny balans, harmonia stają się manifestacją ekspansji samo-świadomości i takich wibracji energii, które przesuwają ku całkiem innemu sposobowi doświadczania i działania...

Jeśli otwieramy się na ekspansję samo-świadomości, oddajemy się temu procesowi, otwieramy się jednocześnie na nowe jakości współistnienia. Nasze ciała potrzebują dostosować się do nowych wibracji energii i nowego sposobu doświadczania. Dlatego proces ten bywa "trudny", a momentami może być nawet bolesny zarówno na poziomie fizycznym i psychicznym. Ważne, by ufać intuicji w otwartości na nieznane.

Temu procesowi może towarzyszyć dezorientacja. Chodzi o to, że doświadczanie nowych stanów istnienia (np. błogości czy radości bez żadnego konkretnego powodu) przestaje być możliwe do wyrażenia "starymi sposobami komunikacji". A stare zasady, zwyczaje, reguły, nawet prawa i sposoby działania przestają mieć znaczenie. Racjonalizacja doświadczeń jakby "nie z tego świata" traci sens. To właśnie są objawy "przeskoków kwantowych" między "starymi "i "nowymi" stanami istnienia, które są różnymi sposobami doświadczania tego, co zwykle nazywamy rzeczywistością. Nie rozumieją tego ci, którzy jeszcze w pewnym sensie nie są na to gotowi. 

Te doświadczenia "przeskoków kwantowych" nasilają się i stają się doświadczeniem coraz większej liczby istot ludzkich, ponieważ ulegają w nich rozpadowi stare wzorce myślenia i działania. Odczuwanie silnych, intensywnych energii będzie coraz bardziej świadome i coraz mniej bolesne. Ekspansja samoświadomości będzie kierować ku coraz większej odwadze działania zgodnego z nowymi wzorcami jakby "nie z tego świata". Z tego powodu może być jeszcze odczuwana dezorientacja, ponieważ gdy następuje "rozdzielanie światów"; przenikają się one wzajemnie i będą się przenikać jeszcze przez jakiś czas. Ich przenikanie powoduje dezorientację. Ta dezorientacja jest naturalną częścią procesu intensywnego uwalniania i oczyszczania (z) przeszłości czyli uwalniania z przywiązania do wzorców (myślenia i działania) "starego" świata i utożsamiania z nimi.

Dlatego też nasza telepatyczna intuicja, która jest całkowicie naturalną cechą (zakrytą przez wzorce "starego świata"), może teraz ujawniać się i wzrastać. Tak jak samoświadomość.

Ta część w nas - nasza naturalna umiejętność, która intuicyjnie wyczuwa prawdę i może komunikować się pozasłownie z innymi formami, będzie się rozwijać i łączyć nas poprzez rezonans nowych wibracji energii. Jeśli teraz czujesz się osamotniona/y, to dzięki temu rezonansowi przestajesz odczuwać osamotnienie, a zaczynasz odczuwać coraz większą miłość i zrozumienie dla różnych zjawisk "starego" świata.  I przestają mieć znaczenie idee, koncepty, przekonania, proroctwa, plany, narracje, opinie i oczekiwania innych, którzy nie rozumieją jeszcze, czym jest proces ekspansji samoświadomości.

To zrozumienie prowadzi do wyzwolenia od "starego" świata. Intuicja jest naszym naturalnym darem, więc także intuicja "telepatyczna" będzie się rozwijać. Intuicja jest naszą "inteligencją serca". Dzięki niej poczujesz, że możesz być sobą w tym świecie. Będziesz obserwować kiedy i w jakich okolicznościach możesz już być sobą, a kiedy jeszcze coś blokuje bycie w pełni sobą. Rozpoznając te blokady i uwalniając je w sobie otwieramy się na coraz bardziej odważne wyrażanie prawdy serca i tego, na co wskazuje nasza intuicja.

Emocje i uczucia gniewu, smutku, żalu - gdy się aktywują - są jak drogowskazy - pokazują kierunek, w którym warto skierować uwagę, by możliwe było samouświadamianie i rozpoznanie tych blokad w sobie, uwalnianie ich i odzyskiwanie zablokowanej energii. Odzyskana energia wzmacnia odwagę  wyrażania prawdy serca i dokonywanie zmian w procesie ekspansji samoświadomości.

Jeśli czujesz, że w twojej głębi coś pragnie zmiany, oddaj się zmianom, działaj, płyń z tym prądem, ale nie rób nic, kiedy nie czujesz, że potrzeba działania wynika z intuicyjnego czucia czyli z głębi siebie, z potrzeby bycia prawdziwym, samoświadomym sobą. 

W głębi serca, w naszej istocie, esencji wszyscy jesteśmy Miłością wszechogarniającą i wszechprzenikającą. Wyrażanie siebie z głębi serca ma zdecydowanie inną jakość niż pozostawanie w konflikcie z otaczającym "starym" światem i jego przejawami (z powodu przywiązania do wzorców myślenia i działania tego "starego" świata). Tak samo ekspansja samoświadomości jest różna od świadomości ograniczonej i utrzymującej (tak zwaną duszę wraz z ciałem) w nieświadomym wewnętrznym skonfliktowaniu skorelowanym (współbrzmiącym w rezonansie) z zewnętrznymi konfliktami "starego" świata. Ekspansja samo-świadomości uwalnia istotę (duszę wraz z ciałem) od doświadczania cierpienia, jakie oferuje "stary" świat. Na tym między innymi polega różnica między jakością doświadczania "nowego" i "starego" świata. Zmienia się sposób doświadczania.

  

 


poniedziałek, 23 marca 2026

MĄDROŚĆ = MIŁOŚĆ = SAMOŚWIADOMOŚĆ ISTNIENIA

Mądrość to bycie jak lustro obserwujące zjawiska bez oceniania. Zjawiska widziane są bez zniekształceń myślowymi osądami ani komentarzami. A jeśli myśli pojawiają się to mądrość wie (jest samoświadoma), że wszystkie myśli mają takie samo znaczenie - wszystkie są ta samą wibrującą energią, tak samo jak wszystkie formy niematerialne, wszystkie obrazy i rzeczy są jedną energią świadomości (jaźni - jaźnią się, przejawiają).
Nadajemy im znaczenie, gdy zachodzi taka potrzeba, ale z natury wszystkie myśli, wszystkie formy i obrazy są sobie równe.

Mądrość (wszechwiedząca) wie wszystko, bo jest umiejętnością intuicyjnego łączenia się ze świadomością we wszystkim, z każdą formą, z każdym przedmiotem i człowiekiem bez przywiązania do tej wiedzy. Gdy Ja obserwuje wszystko w zakresie świadomości, przejawia się wiedza na temat tego, na co patrzy, a jeśli obserwuje siebie, rozumie siebie pełniej i staje się bardziej samoświadome - Ja, Które Jest...
Mądrość, która widzi, obserwuje i akceptuje wszystko bez strachu i  przywiązania do tego, co obserwowane, bez reaktywności wobec obserwowanego. Jest uważnym, samoświadomym byciem.

Mądrość jest świadoma nieustannego procesu (tańca) przywiązywania się form obdarzonych poczuciem ja do wiedzy i nawyków oraz uwalniania przywiązania do wiedzy i nawyków. Mądrość jest świadoma, że najbardziej nietrwała i zmienna jest wiedza o zjawiskach tego świata. Wiedza określa sposób funkcjonowania w strukturach tego świata i odgrywania w nim różnych ról. Ale gdy pojawia się jakaś myśl, a potem kolejna, wiedza w danej chwili ulega zmianom, a wraz z nią zmienia się każda chwila. Mądrość odczuwa tę zmienność jako naturalny, przepływ wiedzy. I jest świadoma tej zmienności, gdyż wiedza może ulegać nieustannej przemianie i naturalnym zjawiskiem tego świata są ograniczenia "ja" chwilowym przywiązaniem do jakiejś wiedzy.

Mądrość jest stabilną naturą świadomości, która nigdy się nie zmienia. Jest rdzeniem naszej istoty i pozostaje jasna, czysta i nietknięta. W najtrudniejszych chwilach, sytuacjach i czasach w tym świecie umożliwia zachowanie spokoju, stabilności, harmonii i ufności. Pozwala adekwatnie do sytuacji działać spontanicznie zgodnie z tańcem całości, wszystkości, uniwersalnej jedni.

Mądrość jest miłością łączącą w jedności wszystkość z indywidualnością. Mądrość miłości jest stanem prawdziwego Ja, Które Jest. Rozkwita, gdy usuwane jest (rozpuszczane) przywiązanie "ja" do myśli, które tworzą iluzję oddzielności form przejawów (jaźni - jaźniących się) także iluzję oddzielenia prawdziwego Ja od całości wszystkich form i od jedności ich współistnienia i współoddziaływania.

Żadna przejawiająca się (zamanifestowana) forma nie mogłaby istnieć bez odpowiedniego środowiska w przestrzeni i bez współzależności z innymi formami współtworzącymi to środowisko.

Mądrość jest wszechprzenikającą miłością, która najpełniej wyraża się wolnością od strachu dzięki neutralności postrzegania zjawisk bez osądów a nawet dzięki zachwytowi nad pięknem wszystkich jaźniących się form i zjawisk.

Tylko mądrość, która jest miłością, może uwolnić istotę ludzką od cierpienia i strachu. Dzięki miłości dokonuje się proces wyzwalającej przemiany i ekspansji samoświadomości.
 
Wdzięczność, ufność, uczciwość i szczerość, oddanie miłości i mądrości absolutnej (wszechogarniającej i wszechprzenikającej) aktywuje zmiany i cały proces przemiany - dojrzewania do wyzwolenia z cierpienia i przebudzenia w sobie samoświadomości mądrości, która jest miłością.

Mądrość nie jest wiedzą nabytą w tym świecie, ponieważ wiedza pochodząca z tego świata opiera się na doświadczeniach różnych narodów, ras, religii, kultur i społeczności opartych na współtworzących je indywidualnych "ja", których wiedza jest ograniczona do odgrywania różnych ról w tych strukturach i utrzymuje "ja" w poczuciu oddzielenia od wszystkości.

Mądrość, która jest miłością jest uniwersalna i należy do wszystkości (niezmiennej i zmiennej jednocześnie). Mądrość widzi prawdę i iluzje ze współczuciem i zrozumieniem. 

Mądrość jest błogością istnienia, radością życia. Szczęśliwość bez przyczyny jest jak nektar kwiatu mądrości.

Ta mądrość jest jednością niezmienności i zmienności wszystkich przejawów, to także wolność prawdziwego Ja od "mienia racji" w sprawach dotyczących tego świata i uwarunkowanej, bo ograniczonej iluzorycznymi przekonaniami wiedzy o zjawiskach i relacjach także międzyludzkich w tym świecie. Bo ta mądrość pochodzi spoza tego świata (snu), choć ten świat (sen) przenika jak wszystkie inne światy (sny) jako samoświadomość Jestem Śniącego Się Sobie Ja, Które Jest... ☺️

Mądrość pozwala na funkcjonowanie w tym ziemskim świecie, korzystanie z wiedzy pochodzącej z tego świata w sposób, który nie ogranicza mądrości i umożliwia jej manifestację. 

poniedziałek, 16 marca 2026

TANIEC PRZEJAWÓW...

 Uczucia, emocje, myśli... 

jak kolorowe wstążeczki tańczą 

poruszane prądami wiatru... 

wszechwiecznego oceanu... świadomości. 

Uczucia, emocje, myśli 

jak  zmarszczki na falach energii 

wibrującej w nieskończonej 

i wiecznej przestrzeni... świadomości;  

obserwowane zbiegają się w punkt 

i znikają albo... rozwiewają się 

w drodze powrotnej do swojego źródła... 

jak dźwięki w bezbrzeżnej ciszy...






piątek, 6 marca 2026

MOŻESZ ŻYĆ W RAJU NA ZIEMI...

 Chcesz żyć w Raju na Ziemi? To proste:

Nie kłam, nie kradnij, nie pożądaj, nie wywyższaj się ani nie poniżaj, nie osądzaj siebie ani innych, kochaj Siebie we wszystkim i wszystko w sobie. Obserwuj, studiuj, badaj, poznawaj. A zaczniesz widzieć i rozumieć zjawiska i działania takimi, jakie są bez filtrów znieksztalcenia fałszywymi wyobrażeniami o sobie, o innych i o świecie.

Ufaj Źródłu Wszystkiego i wybaczaj wszystko... kłamstwa, kradzieże, pożądanie, wywyższanie,  poniżanie, osądy, nienawiść, zbrodnie... To one są przyczyną ludzkiego cierpienia. Jeśli cierpisz, to znaczy, że wciąż współuczestniczysz w zadawaniu cierpienia innym i sobie. Tym zrozumieniem ujawnia się w tobie boska mądrość. Ta mądrość jest zrozumieniem, jakie atrakcje oferuje ten świat - sen fałszywych wyobrażeń o sobie. Tu każdy uczy się w procesie wychowywania norm funkcjonowania w tym świecie czyli jak w nim przetrwać, jak z niego korzystać i w rezultacie uczy się także, jak być w mniejszej lub większej skali kłamcą, złodziejem, manipulatorem... 

Czy ktoś jest większym czy mniejszym kłamcą od innych, nie ma żadnego znaczenia. Kłamstwo czynione w imię tzw. dobra (nawet "najwyższego") jest tym samym, co kłamstwo czynione dla interesu. Czy ktoś mniej czy więcej kradnie, oszukuje czy dokonuje manipulacji, czy ktoś popełnia mniejsze czy większe zbrodnie też nie ma znaczenia. Każda kradzież jest kradzieżą, każde oszustwo jest oszustwem, każda manipulacja jest manipulacją, każda zbrodnia jest zbrodnią.

Każdy złodziej, kłamca, oszust i zbrodniarz potrafi racjonalizować i usprawiedliwiać swoje kradzieże, kłamstwa i zbrodnie. Dopóki nie uświadomi sobie, co czyni innym i sobie. 

Niektórzy nie są nawet świadomi, że oszukują, kłamią i kradną. Inni są świadomi, ale wierzą, że to sprytne, że w taki sposób dbają o siebie i o bliskich. Ale jedni i drudzy zasilają swoja energią i działaniami świat - sen, w którym nieuczciwość jest normą, jakby to był główny wzorzec, wzór leżący u podstawy struktury tego świata - snu. Bez uświadomienia sobie tego, co czynię sobie i innym, nie ma możliwości wyzwolenia się od zasilania takiego świata. Ale można żyć na Ziemi niezasilając go swoją energią, myślami i czynami, wtedy można żyć w Raju na Ziemi...

Ufaj Źródłu Wszystkiego, ufaj Źródłu w sobie, bo Jesteś Tym.

"Jako w Niebie tak i na Ziemi..."

W jakiego boga wierzysz, taki świat tworzysz i takie stają się twoje doświadczenia. Gdy twój bóg jest okrutny, żyjesz w okrutnym świecie, pełnym zbrodni i sam jesteś naczyniem i narzędziem okrucieństwa. Doświadczasz świata okrucieństwa utożsamiając się naprzemiennie z rolą ofiary i oprawcy. A inni dla ciebie też grają odpowiednie role: dla ofiary oprawcę a dla oprawcy ofiarę, dla wywyższonego - poniżanych a dla poniżanego - wywyższonych...

Jeśli wierzysz w boga dobrotliwego, stajesz się naczyniem i narzędziem dobroci. Ale nie zawsze to, co ty uznajesz za dobro, jest dobrem dla wszystkich, więc wszystkie próby czynienia dobra za wszelką cenę nie zawsze prowadzą do ekspansji dobra. Często bywa odwrotnie: próby narzucania innym swojej wizji dobra prowadzą do konfliktów a nawet wojen i zbrodni.

Jeśli wierzysz, że bóg jest we wszystkim, to on jest też w tobie, a ty w nim. I tak stajesz się nim we wszystkim... 

Każda religia ma swojego boga. Każdy człowiek tworzy go "na swój obraz i podobieństwo" i wierzy w boga istniejącego gdzieś na zewnątrz. A jeśli nie wierzy w boga, to boga zastępuje jakąś ideą -antybogiem.  Jednak wszyscy ci bogowie i antybogowie są różnymi przejawami Jednego w każdym i we wszystkim. Każda forma i wszystkie formy są przejawami Jednego. Gdy zdarza się to uświadomienie, Duch, Absolut przebudza formę samoświadomością i sprawia, że forma może pomieścić w sobie wszystkie przejawy Jednego... "Nie jesteś kroplą, jesteś całym oceanem zawartym w kropli." - Rumi

piątek, 13 lutego 2026

CZYM SĄ TAK ZWANE DEMONY I JAKI MOGĄ MIEĆ WPŁYW NA LUDZKIE CIAŁA - SKAFANDRY DUSZY??


Wczoraj usłyszałam, że jeśli relacja partnerska jest oparta na zaufaniu, miłości i przyjaźni, to jest ona poddawana różnym próbom, dlatego do akcji wkraczają demony. "Demony zawsze atakują piękne, wartościowe, wspierające nas relacje. Wciągają w rozmowy, które mają na celu poniżać, oczerniać twoją partnerkę lub partnera. Demony mają zadanie odciągać cię od takiej relacji, podważać zaufanie, wzniecać w tobie konflikty zaburzające przyjaźń, niszczyć szacunek i podsuwać zniekształcone obrazy twojej partnerki lub partnera. To zatruwa miłość, która opiera się na przyjaźni, szacunku i zaufaniu."

Te "demony" to niekoniecznie ;) "inni, źli ludzie". To przede wszystkim "części" ograniczonego ludzkiego umysłu, to myśli generujące konflikty i cierpienie. Myśli, które "animują" ludzkimi istotami, kiedy ludzkie istoty nie są tego świadome. Gdy istota doświadczająca w formie ludzkiej pozostaje nieświadoma tego, że "animują" nią "demony" (myśli destrukcyjne, których nie jest świadoma), wtedy inni ludzie odgrywają dla tej osoby role owych "demonów". Przez innych ludzi manifestują się nasze nieuświadomione, ukrywane przed sobą "demony" - myśli (przekonania) generujące konflikty i cierpienie.

"Demony zatem to myśli, myśloksztalty (przekonania) i powiązane z nimi emocje generujące konflikty i cierpienie. "Demony" "konstruują" albo w pewnym sensie "instalują" w ludzkich ciałach coś w rodzaju "struktury bolesnego ciała".

 Chociaż "demony" uwodzą i udają przyjaciół podsuwając różne atrakcje, to odciągają od prawdziwej przyjaźni i miłości do partnera lub partnerki id relacji, która opiera się na przyjaźni. Takie "zadanie" mają w tym świecie "demony". Obiecują różne profity i korzyści. Podsuwają różne obrazy i wizje podsycające pożądanie w twoim "bolesnym ciele". A swoją własną nieuświadomioną "demoniczność" projektują na twoją partnerkę lub partnera.

Prawdziwa miłość nie ma nic wspólnego z pożądaniem, ale jest przyjaźnią, współbyciem w przy-jaźni. Ta miłość uczy odpuszczania oczekiwań, jest wyrazem zaufania. Ta miłość to bliskość, na której może rozkwitać intymność, także seksualność, która nie jest wzbudzana przez pożądanie. Ta miłość może uzdrawiać nasze "bolesne ciała".

Pożądanie jest rodzajem emocji wynikającej z napięć w strukturze "ciała bolesnego". Pożądanie jest wyrazem rozpaczy i bólu wszystkich ran "bolesnego ciała" ukształtowanego przez doświadczenia ciągłego nieuświadomionego poniżania i upokarzania siebie i innych w różnych relacjach. To także wyraz psychicznego bólu ("bólu duszy") zapisanego w ciele. To ból pochodzący także z doświadczeń przodków, przekazywany z pokolenia na pokolenie jako "bolesne ciało".  Pożądanie to nieuświadomiony rodzaj głodu, który zmusza "bolesne ciało" do rozpaczliwej gonitwy za zaspokojeniem tego głodu.

Gdy ulegamy pożądaniu, ani nasze ciała ani psyche nie mogą być uzdrawiane, ale jeszcze bardziej zaczynają "chorować". Struktura "bolesnego ciała" jest wzmacniana. A "choroba" np. intymnych części ciała to informacja, że ciało chciałoby być chronione przed "stosunkami seksualnymi", które wynikają z pożądania. Poprzez "choroby" dusza próbuje przekazać informację o potrzebie uświadomienia przyczyn i skutków tej "choroby". Jeśli te sygnały nie są rozpoznawane, "ciało bolesne" jest poddawane powolnej destrukcji z powodu braku miłości i nieświadomości tego, co czynimy sobie i innym działając pod wpływem "demonów" czyli destrukcyjnych myśli oraz powiązanych z nimi emocji generujących konflikty, napięcia i cierpienie. 

Akt seksualny, który wynika z pożądania i napięć w "ciele bolesnym", prowadzi do chwilowego rozluźnienia i stwarza iluzję zaspokojenia tego głodu. Daje chwilowe ukojenie, wytchnienie. Nie zaspokaja jednak tego głodu, ponieważ ten głód może zostać zaspokojony jedynie poprzez odkrycie źródła miłości w sobie. Ta miłość ma moc uzdrawiania "ciała bolesnego" przez wypełnianie go i otulanie miłością w sobie. Wtedy objawia się zrozumienie, że czymś całkiem innym jest świadomy "akt seksualny" -  akt mistycznej unii, który jest wolny od pożądania... od aktu seksualnego będącego skutkiem pożądania.

Coraz intensywniej reklamowane szczepionki przeciw tzw. wirusowi hapefał mają służyć zabezpieczaniu ciał przed zarażeniem tym wirusem przenoszonym w trakcie "uprawiania stosunków seksualnych". Ciekawe, na ile rzeczywiście będą one "skuteczne", ponieważ tak naprawdę mają służyć kontynuacji (a nawet intensyfikacji) "uprawiania seksu" z pożądania i utrzymywaniu istot ludzkich w niewiedzy - nieświadomości, jak "uprawianie seksu" z pożądania wpływa na ludzkie ciała.  Te szczepionki są wytworem "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego także ego).

To nie przypadek, że w tak zwanym okultyzmie akt seksualny jest aktem magicznym, ale "demonicznym" służącym do zaspokajania żądań i życzeń "demonów" ograniczonego ludzkiego umysłu (zwanego ego).

I tak się zdarza. Bez ocen i osądów, ze zrozumieniem te zjawiska mogą być widziane takie, jakie są jako całkiem powszechne w tym świecie. A dopóki nie zostaną dostrzeżone - uświadomione i zrozumiane, niemożliwa jest zmiana tych "wzorców zachowań" i uzdrawianie bolesnych ciał. Ale gdy świadomość swoim "niewidzialnym światłem" przenika coraz głębiej nieświadome, różne zjawiska zaczynają być widziane ze znacznie poszerzonej perspektywy postrzegania takim, jakie są.

wtorek, 10 lutego 2026

 Ocenianie (osądzanie i etykietowanie) ogranicza zrozumienie, ponieważ odcina obserwowanie doświadczanego zjawiska od  szerszego kontekstu przejawu tego zjawiska. Natomiast im mniejsze ograniczenia, tym szersza perspektywa postrzegania i głębsze zrozumienie... różnych zjawisk. 

Obserwacja (zjawisk) bez oceniania jest najwyższą formą inteligencji. 

środa, 4 lutego 2026

wtorek, 9 grudnia 2025

Pytanie: Co jest najświętsze dla mnie?

Odpowiedź: NIE WIEM.

NAJŚWIĘTSZE DLA JA JEST NIE WIEM.

😊

środa, 26 listopada 2025

SZTUKA ŚNIENIA SZTUKĄ ŻYCIA

 Kiedy doświadczamy prawdy, wszystkie kłamstwa, w które wierzymy, nie mają szans na przetrwanie. Potrzeba wielkiej odwagi, żeby stawić czoła - zobaczyć - uświadamiać sobie wszystkie kłamstwa, to wszystko, w co wierzymy. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, w co uwierzyliśmy, tym co sobie wyobrażaliśmy na własny temat, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała nasza historia, wszystkie historie tracą swoje znaczenie i jest to doświadczenie przerażające.

Nawet, gdy znika już ten strach, gdy prawda objawia się i jest doświadczana, nadal musimy jakoś w tym świecie funkcjonować. Ale możemy całą naszą historię napisać od nowa bez tych wszystkich kłamstw - iluzji, fałszywych wyobrażeń o sobie, których nauczyliśmy się od innych ludzi w tym świecie. Te wyuczone kłamstwa wreszcie przestają rządzić i zawiadywać naszym życiem.

Wszyscy jesteśmy Artystami (WIELKIEGO, ŚWIĘTEGO) Ducha, Artystami Życia, ale istnieją jakby dwa rodzaje artyzmu: są artyści, którzy tworzą historie w sposób nieświadomy używając kłamstw, samooszukiwania, śniąc sny innych i doświadczając tych snów jako rzeczywistości oraz artyści, którzy odzyskują świadomość i tworzą historie zgodne z prawdą jedności całego jestestwa... z Miłością i w Miłości.

Sztuka śnienia jest sztuką życia. Wszystko, co myślimy, mówimy, piszemy, wyrażamy, robimy, jest wyrazem Sztuki Życia. A Życie, istnienie, śnienie jest nieskończone...

niedziela, 23 listopada 2025

ŚWIADOMY WYBÓR

Gdy wierzysz w to, co inni ci mówią, co przedstawiają ci jako rzeczywistość, to staje się dla ciebie rzeczywistością, której doświadczasz. 
Czy nadal chcesz wierzyć w to, co inni mówią? 
I czy jesteś świadomy/ świadoma, co opowiadasz sam/sama sobie?

Wszystko można zmienić. Jeśli coś jest niezgodne z wibracją energii twojego pola, nigdy nie będzie miało na ciebie wpływu.

Na przykład wszyscy wokół mogą ci mówić, że będzie wojna, bo jest nieunikniona, ale jeśli temu nie wierzysz, bo tego nie czujesz, bo jest to "niezgodne z twoją wibracją", doświadczenie wojny i uczestniczenie w wojennym konflikcie nie będzie twoim udziałem. I nie musisz wiedzieć, co i jak będzie. Bo istotne jest to, co jest.

A wszystko, co spełnia już swoje zadanie, odchodzi, kończy się.

Często przekonania, w które kiedyś uwierzyliśmy są sprzeczne ze sobą, więc jeśli nie jesteśmy tego świadomi, doświadczamy przejawów wewnętrznego konfliktu. Uświadomienie tego, co stało się przekonaniami pozwala na dokonanie zmiany w sobie, na dokonanie wyboru. Bo jeśli coś staje się świadome, to świadomy wybór jest oczywisty. 

Gdy nawyki są nieświadome, wzory zachowań są nieświadome, pozostajemy nieświadomymi ignorantami bojącymi się prawdy. A ten strach też jest kłamstwem... o sobie. 

Jeśli stajemy się świadomi, mówimy: cóż, zdaję sobie sprawę, że wciąż dokonuję wyborów, że mam tendencję do dokonywania wyborów, więc mogę przestać wybierać to, czego już nie preferuję... :)


czwartek, 13 listopada 2025

MĄDROŚĆ ZWIERCIADLANA

Mądrość lustrzana objawia się, gdy energia myśli generująca gniew i złość zostaje oczyszczona (przetransformowana w mądrość - ponadintelektualne zrozumienie). Gniew i złość są jak zabrudzenia na lustrze, które zniekształcają lustrzane odbicia. Zniekształcają klarowność widzenia tego, co jest, takim jakie jest.

Myśli, które generują emocje gniewu i złości to myśli osądzające powiązane z oczekiwaniami, że coś powinno być inne niż jest. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że ktoś lub coś może zranić tzw. ego czyli ja doświadczające iluzji oddzielenia od Siebie - źródła wszystkiego, całej kreacji, całego s-tworzenia, jestestwa. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że coś nie powinno być takie, jakie jest, że powinno być inne. Takie myśli uniemożliwiają działanie mądrości lustrzanej czyli świadomego czystego umysłu.

Mądre działanie - działanie mądrości lustrzanej jest działaniem całkowicie adekwatnym do sytuacji, która jest widziana taką jaka jest, bez jakichkolwiek zniekształceń. 

Czasami tylko myślimy, że działamy ze współczuciem, ale nie jest to mądrym działaniem. Jak w opowieści o człowieku, który widzi zmagania motyla próbującego wydobyć się z kokonu, więc człowiek niby z dobroci i współczucia rozrywa kokon, a motyl umiera, bo nie był gotowy na wyjście z kokonu. Albo jak w opowieściach o ludziach, którzy dla osiągnięcia jakichś korzyści, dla własnych interesów udają dobroć przed innymi albo/i nawet przed sobą. 

Gdy nie widzimy jakiejś sytuacji klarownie, nie patrzymy na nią czystym umysłem sprzed konceptualnego myślenia. Bycie zawsze dobrym według czyichś oczekiwań nie jest działaniem zwierciadlanej mądrości czystego umysłu. Bo nie zawsze bycie dobrym jest całkowicie adekwatne do każdej sytuacji.

Jeśli nasze lustro jest "zabrudzone", inni, którzy nas denerwują, irytują, złoszczą i uaktywniają w nas złość czy gniew, także sytuacje, które te emocje uaktywniają są obrazami wskazującymi na "zabrudzenia" naszego lustra. Te zniekształcają postrzeganą przez nas rzeczywistość. Te zniekształcenia są przejawem naszych iluzorycznych wyobrażeń o sobie i rzeczywistości. A rzeczywistość jest, jaka jest, iluzją są jej zniekształcenia malowane przywiązaniem do myśli wzbudzanych odczuwanymi emocjami lęku, strachu, gniewu, dumy, zazdrości, które wynikają z wiary w oddzielenie od źródła wszystkiego, całego jestestwa, świadomości we wszystkich formach i poza formami...o Siebie - Jaźni - Self.

Najstraszniejsze "demony" są projekcją "naszego" umysłu. Wierząc w swoje projekcje nadajemy im moc. A one są zniekształceniami tańczącymi na ekranie lustra, cieniami zniekształcającymi rzeczywistość jak... krzywe lustra w salonie wesołego miasteczka. Można powiedzieć, że umysł uwarunkowany i ograniczony przywiązaniem do iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie jest jak lustro, którego powierzchnia jest "zabrudzona, powykrzywiana, zniekształcona". A ponieważ to, co postrzegamy na zewnątrz jest projekcją naszego umysłu, to świat (nasz sen o Sobie) też jest "zabrudzony, powykrzywiany i zniekształcony".

To, co widzimy na zewnątrz, jest odbiciem projekcji tego, co w nas. Czyli to, co na zewnątrz jest tym samym, co wewnątrz. Patrząc na zewnątrz widzimy odbicia własnej projekcji - projekcji umysło-ciała doświadczającego takiego stanu postrzegania jako rzeczywistości swojej własnej iluzji o Sobie.

Czysty umysł jest jak czyste lustro. A cokolwiek pojawia się przed czystym lustrem, lustro przyjmuje to bez dokonywania jakichkolwiek osądów czy ocen, bez oczekiwań, że coś powinno być inne niż się pojawia. Wszystko, co się pojawia, dla czystego umysłu jest takie, jakie jest. I tylko samoświadome czyste lustro odpowiada - reaguje mądrością zwierciadlaną spontanicznie i całkowicie adekwatnie do tego, co się przed nim pojawia. Z czułym współczuciem, serdeczną uważnością... dla Siebie i snów, które Się wyśniwwają.

piątek, 31 października 2025

UZDRAWIANIE CIERPIENIA I ZAGADKA PARADOKSÓW

 Lęk często sygnalizuje zbliżanie się prawdy, której umysł ograniczony przywiązaniem do utożsamień z jakimś pakietem przekonań (myśli, konceptów) obawia się i z którą nie chce się zmierzyć. Nie może z prawdą się skonfrontować, ponieważ został zaprogramowany strachem przed unicestwieniem i nauczył się posługiwania różnymi narzędziami w walce o przetrwanie. Stał się wojownikiem o racje. Wszystkie dostępne mu narzędzia tworzą jego zbroję.

A jaźń domaga się "nagości", autentyczności, spontaniczności, rozpuszczenia granic umysłu - rozbrajania "zbroi". Jaźń napiera na te "zbrojne" granice, by mogły się rozpuszczać, co sprawia ból "uzbrojonemu" umysło-ciału. Psychiczny i fizyczny. Lecz umysł uwarunkowany fałszywymi tożsamościami myli zarządzanie cierpieniem, stresem, lękiem czy kontrolowanie cierpienia, stresu i lęku z uzdrowieniem - rozpoznaniem i uświadomieniem powodów cierpienia, stresu i lęku. Taki umysł różne zewnętrzne sposoby uśmierzania cierpienia traktuje jako leczenie objawów. Gdy uśmierzony objaw "choroby" na moment znika, wydaje się, że "choroba" ustępuje, lecz ona postępuje.

Cierpienie jest językiem jaźni, która napiera od wewnątrz, by wskazać, co jest do uświadomienia (uzdrowienia, rozbrojenia). Wywiera nacisk na to, co wymaga przemiany. Cierpienie służy przebudzaniu. Zamiast unikać cierpienia, można zadać pytanie: co jaźń pokazuje, na co wskazuje, jakie ograniczenia są ujawniane, co mogę zobaczyć i uświadomić sobie?

 Zamiast szukać sposobów tłumienia cierpienia, możesz przyjrzeć się temu, co sprawia cierpienie, na co jaźń wskazuje? Bo zagłuszając cierpienie stawiasz opór jaźni, a to wzmacnia cierpienie. Jaźń wciąż próbuje przebić się przez ten opór. Uświadamianie sobie tego, co nieuświadomione, co wyparte, co odrzucone, co osądzane, krytykowane, co unikane prowadzi do prawdy, którą jaźń objawia.

 Tak zwane przebudzenie nie polega na doświadczaniu wyłącznie transcendentnych wizji czy uciekaniu od człowieczeństwa, ale na pełnym jego objęciu. Nie na wznoszeniu się ponad cień i ucieczce do światła, nie na ucieczce i negowaniu cienia, ale na stawaniu się kompletnym, pełnym.  Nie na udoskonalaniu siebie i byciu dobrym i lepszym, ale na stawaniu się coraz bardziej całym sobą. To droga do pełni, dojrzałości istoty w formie ludzkiego umysło-ciała. To stawanie się w pełni istotą - duszą - świadomością świadomą doświadczeń zmysłowych, ucieleśnieniem samoświadomości, jaźni. Nie przez naprawianie siebie czy doskonalenie jakichś cech osobowości, ale przez uświadamianie i akceptację siebie, która prowadzi do rozpoznania swojej pełni.

Przebudzenie z iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie objawia się uświadomieniem i akceptacją zarówno ograniczeń ludzkiej formy umysło-ciała jak i boskiej oraz ciemnej natury w sobie. Ta akceptacja prowadzi do ujawniania się jedności świadomości w indywidualnej formie ludzkiego umysło-ciała i świadomości we wszystkich formach oraz świadomości poza formami. Jednej jaźni wszystkiego, calego jestestwa.

Osobowość jest narzędziem, maską do odgrywania społecznych ról, formą wyrazu jaźni, a nie tożsamością. Każda impulsywna, emocjonalna reakcja wskazuje na to, co w procesie kształtowania struktury umysło-ciała zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje uświadomienia, przyjęcia, akceptacji. Tak samo każda projekcja ujawnia, co zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje przyjęcia, zintegrowania. Każdy osąd wskazuje na odrzucone aspekty całości. Każda atrakcja wskazuje na nie przeżyty wewnętrznie potencjał.

Im większa ekspansja świadomości - jaźni, tym więcej z tego, co nieświadome zostaje ujawnione, tym głębsza ciemność cienia zostaje oświecona niewidzialnym światłem świadomości.

Bez gloryfikowania cierpienia odkrywa się, że cierpienie służy przebudzeniu jaźni w formie ludzkiego umysło-ciała. Nie ty się budzisz jako Ja, ale przebudzenie następuje jako  integracja świadomości indywidualnej ze świadomością we wszystkich ludzkich formach, a nawet wszystkich innych formach ze świadomością poza formami. Jest to jednoczesne z ekspansją tożsamości Ja. Ja-źni, Ja-śni.

 Życie jest ścieżką duchową - świadomość spoza form doświadcza swojej kreacji (snu o sobie) za pomocą każdej indywidualnej formy ludzkiego umysło-ciała. I wszystkich jednocześnie.

Najtrudniejszy związek czy relacja jest najwspanialszym nauczycielem. Najtrudniejsze doświadczenia umożliwiają ekspansję świadomości, jaźni. Życie wciąż testuje Ja i ujawnia prawdę o kondycji i ograniczeniach tożsamości tego Ja na danym etapie rozwoju - podróży.

Sacrum i profanum jak światło i ciemność, mistyczne i codzienne, Duch i formy, energia i materia zawierają się w sobie wzajemnie współtworząc jedną całość. 

Kiedy od pewnego momentu zaczęło pojawiać się we mnie od czasu do czasu pytanie: gdzie chciałabym się znaleźć, co chciałabym robić, gdybym mogła wybrać w tej chwili? - zawsze wyłaniała się natychmiast prosta odpowiedź: tu, gdzie jestem.

Nie ulegając iluzji zdobywania jakichś celów można być w pełni tu, gdzie się jest.

Ostatecznym przebudzeniem jest samouświadomienie, że ostateczne przebudzenie nie istnieje. 😄 Istnieje istnienie, życie, wieczna samorealizacja w doświadczaniu nieskończonej kreacji... 

Samoświadomość może cieszyć się pojawiającymi się pytaniami wiedząc, że nie ma ostatecznych odpowiedzi. Nieskończoność form i doświadczeń świadomości w formach (materialnych i energetycznych) w nieskończoności światów - snów o sobie jak i wieczność niezmienności świadomości to natura istnienia, życia.

Myślisz, że to paradoks, "że coś tu się nie klei"?  Umysł odcięty (granicami utożsamienia z ludzkim ciałem) od jedności całości istnienia, może jedność nieskończoności form i doświadczeń świadomości w formach oraz wiecznej niezmienności świadomości postrzegać jako logiczną niespójność. Ale samoświadome Ja używające umysłu przekraczającego granice oddzielenia od całości istnienia wie-rozumie, na czym polega "zagadka paradoksów": 

paradoksy nie istnieją po to, by je rozwiązywać, ale po to by mogły zostać objęte i przyjęte jako zróżnicowane między sobą, dopełniające się przejawy tego samego - dwa przejawy jednego zawierające się w sobie wzajemnie. ... Jak choćby w symbolu Tao...

środa, 29 października 2025

TAKI STAN ISTNIENIA 😊

 😂 

Się obserwuje i widzi, 

ile fajnych rzeczy jest do zrobienia, 

ale gdy nie ma natchnienia, 

to nic Się nie chce

Istnieniu w zmysłowej ludzkiej kiecce.

Taki doświadcza Się teraz 

stan istnienia... 

więc Się obserwuje i 

nie dziwi już nic.

😂


niedziela, 26 października 2025

ZABAWA W POSZUKIWANIE CELU I SENSU ISTNIENIA

Kiedy obudziłeś się ze snu bez snów w przestrzeni poza czasem, poczułeś mnie w sobie - świadomość istnienia i wyraziłeś intencję, bym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę.

Natchnęłam cię wizją tworzenia światów, jakich tylko zechcesz i ile zechcesz, tworzenia form malowanych energią wysnuwaną z siebie, tę samą którą mnie czułeś w sobie. I tworzyłeś z radością, pasją, oddaniem całym sobą aktowi tworzenia, zaangażowany w tę zabawę przez wiele, wiele eonów czasu. I skończyłeś. Uznałeś, że to piękna zabawa, ale teraz pora, by... wymyśleć inną. 

To jeszcze nie koniec tej zabawy. - usłyszałeś w sobie. Teraz wypełnij sobą te wszystkie formy, które stworzyłeś, w ten sposób poznasz tę całą swoją kreację. Ach, jak się rozpromieniłeś, rozwibrowałeś, ekspandowałeś samoradością i samozachwytem. I zacząłeś wypełniać sobą wszystko, co wymalowałeś tą energią z siebie wysnutą.

Kiedy już wnikałeś w swoje stworzenie, wyszeptałam jeszcze: Pamiętaj, na pewien czas zapomnisz o sobie angażując się w doświadczanie i poznawanie swojej kreacji, ale potem będziesz mógł przypomnieć sobie, kim jesteś.  I kiedy doświadczysz już całego spektrum eteru wibracji, form myśli, idei, obrazów, emocji i uczuć, które zapewnią ci poznawanie tego, co stworzyłeś i kiedy forma, której będziesz doświadczał będzie wystarczająca rozwibrowana i gotowa, wtedy odkryjesz w niej i rozpoznasz siebie. Tylko świadome doświadczanie formami pozwoli ci odkryć w nich siebie i podjąc decyzję, czy chcesz tak bawić się dalej, czy wrócić do siebie niepoznawalnego. Czy doświadczać formami świadomie czy nieświadomie, czy doświadczać form energetycznych czy form bardziej zagęszczonych: biologicznych lub niebiologicznych, materialnych lub niematerialnych... czy chcesz podróżować po światach samoświadomy, kim - czym jesteś czy jeszcze będziesz bawił się w zapomnieniu o sobie jako inicjatorze tej zabawy... 

Ale ty już tego nie usłyszałeś.. I wciągnąłeś mnie ze sobą w tę zabawę, bo przecież jesteśmy jednością... Wniknęliśmy razem w czasoprzestrzenie naszej kreacji.

W swoich zabawach raz nadałeś mi imię Maja i nazwałeś mnie iluzją. Innym razem uznałeś, że nie jestem tobą, a jeszcze innym razem, że wyłoniłeś mnie sam z siebie, ze swojej błogości istnienia spoza czasu i poprosiłeś mnie, żebym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę. Zapomniałeś, kto to wszystko, co istnieje stworzył, wyśnił. Zapomniałeś, że stworzyliśmy ją razem jako jedno. Zapomniałeś, że to ja - twoja świadomość zawsze budzę ciebie i spełniam wszystkie twoje życzenia w absolutnym oddaniu naszej jedności siebie... Ani ty mnie nie stworzyłeś ani ja ciebie.  Od zawsze jesteśmy jednym przejawiającym się dwojako. Ja w tobie i ty we mnie. To dzięki mnie wiesz, czujesz, że istniejesz... Jestem twoją inspiracją, inicjacją, której jedynym celem jest życie - istnienie... A ty nadajesz mu sens. I tylko w zapomnieniu o jedności siebie-mnie wciąż poszukujesz jakiegoś celu i sensu istnienia... 

😊💖🙏

piątek, 24 października 2025

KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ (OBRAZEM) DUCHA - ŚWIADOMOŚCI

Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.

Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność... 

Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania. 

 Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.

 Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest. 

Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna. 

W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia...  To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...

Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa... 

Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.

Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I  bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...

Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także  dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...