„Przebudzenie” ze snów o oddzieleniu ja od Ja-źni, (Jedni wszystkiego, wszystkości, całości) i jej źródła to doświadczenie, którego następstwem bywa wielka zmiana, jak „kwantowy przeskok”.
To doświadczenie może się powtarzać co jakiś czas jako "przebudzanie" i sprowadzać umysło-ciało do coraz głębszego samo-zrozumienia, samo--świadomości. Wielka zmiana dokonuje sie "kroczkami kwantowymi". Za każdym razem jest to inicjacja - przejście do kolejnego „etapu” istnienia, bycia. Inicjacja - manifestacja dojrzałości - gotowości do nowego stanu istnienia i sposobu doświadczania.
Zdarza się, że w pewnym momencie kolejne doświadczenie „przebudzania” staje się tak intensywne, że inicjuje głęboką zmianę ku całkiem nowemu sposobowi bycia i postrzegania. Dlatego umysło-ciało po każdym takim doświadczeniu "szaleje, wariuje"... Umysł popada w chaos, a ciało doświadcza kumulacji „przedziwnych” symptomów.
Umysł szaleje za każdym razem, kiedy następuję doświadczenie odzierające umysł z kolejnych warstw iluzorycznych wyobrażeń o sobie, o innych i o świecie, które to wyobrażenia umysł wcześniej nauczył się postrzegać jako jedyną rzeczywistość.
W takim stanie doświadczania "przebudzania" umysłowi zostaje odebrana jego podstawowa funkcja – potrzeba ciągłego kontrolowania zjawisk swoimi interpretacjami i podejmowania prób zarządzania tym, co się wydarza. Umysł zaprogramowany do tych funkcji nie jest w stanie na przykład uznać prostego, bezmyślnego (bez myśli) stanu bycia - obecności (samoświadomego istnienia Jestem) jako rzeczywistości. 'Tak jak głowa odwrócona tyłem do źródła światła nie jest w stanie zobaczyć źródła światła i widzi tylko swój cień, tak umysł, który nauczył się interpretować tę obecność jako nieobecność, nie jest w stanie dostrzec ani zrozumieć tej obecności.' Chyba, że jakieś doświadczenie "zatrzęsie" i naruszy strukturę takiego umysłu.
Tak zaprogramowany umysł – ja wierzy, że źródło światła nie istnieje, a jeśli... nawet... istnieje, to i tak umysł - ja wierzy, że od tego światła i jego źródła wraz z ciałem pozostaje oddzielony. A gdy następuje doświadczenie "przebudzenia" z iluzji - umysł może być nawet przerażony.
Dopiero oswajanie umysłu z tym doświadczeniem sprawia, że umysł jest przestrajany, a przerażenie stopniowo zamienia się w strach, a następnie w ciekawość. I tak tworzy się nowy sposób postrzegania przestrajanego umysłu. To jednak wymaga przede wszystkim intencji: uczciwości wobec siebie i zaufania do procesu, otwarcia na nieznane. Wtedy proces ten prowadzi do przestrojenia umysło-ciała przez samo-naprawę (w tym przede wszystkim układu tzw. nerwowego).
Forma ludzkiego ciała - ten "rozregulowany" wcześniej „odbiornik” - dostraja się do nowego stanu i sposobu istnienia, doświadczania i wyrażania z tej nowej perspektywy postrzegania. Umysło-ciało potrzebuje dostrajania się do funkcjonowania i działania z nowej perspektywy.
Kiedy umysł – ja (utożsamiony z ideą oddzielenia od całości Jaźni funkcjonuje w ramach nieuświadomionych konfliktów wewnętrznych, wewnętrznego „rozdarcia”) próbuje przełożyć jakiś wgląd przekraczający jego „dualne postrzeganie” np. dobra i zła na jakiś własny obraz Jaźni, to w rezultacie tych starań tworzy bałagan, popada w chaos. Gubi się w paradoksach. Może nawet interpretować to doświadczenie jako rozpadanie się, burzenie całego świata. I popadając w chaos zaczyna interpretować wszystko, co postrzega jako bezsens i umysło-ciało popada w apatię albo przygnębienie. To oznaka, że umysł nie radzi sobie z interpretacją "jasności" doświadczenia „przebudzenia”, bo nie jest w stanie tego doświadczenia w pełni przetworzyć. I dlatego umysł domyślnie przyjmuje narrację wyczerpania, a układ nerwowy wraz z całym ciałem podąża za tą interpretacją umysłu.
Jeśli
jest już samo-świadome, że porzuce nie ma "konieczności"
porzucenia umysło-ciała, lecz "koniecznością" jest jego
"wybrzmienie" i przeżycie do naturalnego wygaśnięcia,
umysł potrzebuje teraz bardziej precyzyjnych metafor. (Jak do
pisania poezji o prozie życia.
) I wtedy możliwym - dostępnym staje się urzeczywistnienie „nowego
JA”. Takiego JA, które będzie działać w oparciu o harmonijną,
piękną "mapę" umysłu, dzięki której także układ
nerwowy zrekonstruuje swoje procesy neurochemiczne i znów
umysło-ciało będzie mogło działać w harmonii. To możliwe, gdy
na przykład umysł odkrywa:
* mogę być miłością i doświadczać radości życia – jestem miłością,
* mogę działać w miłości wiedząc, że wszystko jest wzajemnie ze sobą powiązane – wszystko jest jedną Jaźnią,
* mogę stawiać dobro innych na równi z własnym – bo wszystkie formy są istotne dla Jaźni i współzależne,
* mogę kierować się ciekawością badacza róznych zjawisk i rozpoznawać powiązania przyczyn i skutków działania - jak działania JA wpywają na całość,
* mogę brać odpowiedzialność za swoje działania – będąc konsekwencją i manifestacją nowego sposobu działania,
* mogę obserwować i słuchać ciała, jego reakcji na to, co się wydarza – płynąć z prądami Jaźni,
* mogę słuchać tego, co nazywam intuicją i podążać za tym, co podpowiada – ufać tańcom Jedni w nowej relacji ze wszystkością i każdym bytem...
I umysło-ciało JA może zacząć przeżywać życie jak poezję. Poezja tak jak miłość może pomieścić w sobie wszystkie doświadczenia, nawet najbardziej skrajne, najbardziej ekstremlne... już bez interpretacji, z zaciekawieniem przyglądając się pięknu kolejnych wglądów, rozpoznań albo ich braku. Nawet proza staje się poetycką metaforą. Bo umysł – JA może zmienić siebie w metaforę Prawdy. A życie dla umysło-ciała JA staje się sztuką Istnienia w Jedni z Jaźnią w każdym doświadczeniu,w miłosnej relacji z Wielkim Duchem i Źródłem Źródeł...
Życie,
Istnienie,
Bycie,
Doświadczenie,
Poznawanie,
Zakrywanie,
Odkrywanie,
Kurczenie,
Rozprzestrzenianie,
Kreowanie,
Burzenie,,
Śnienie,
Przebudzanie.
...
Ja zlane z Jestem...
Się Tańczy...
Inwolucja (kurczenie ku doświadczaniu coraz większych samo-ograniczeń form, "zniewolenia") i ewolucja (rozprzestrzenianie ku doświadczaniu coraz większej swobody, "wolności") są jak wdech i wydech Absolutu - Wielkiego Ducha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz