Pytanie: Co jest najświętsze dla mnie?
Odpowiedź: NIE WIEM.
NAJŚWIĘTSZE DLA JA JEST NIE WIEM.
😊
Kiedy doświadczamy prawdy, wszystkie kłamstwa, w które wierzymy, nie mają szans na przetrwanie. Potrzeba wielkiej odwagi, żeby stawić czoła - zobaczyć - uświadamiać sobie wszystkie kłamstwa, to wszystko, w co wierzymy. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, w co uwierzyliśmy, tym co sobie wyobrażaliśmy na własny temat, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała nasza historia, wszystkie historie tracą swoje znaczenie i jest to doświadczenie przerażające.
Nawet, gdy znika już ten strach, gdy prawda objawia się i jest doświadczana, nadal musimy jakoś w tym świecie funkcjonować. Ale możemy całą naszą historię napisać od nowa bez tych wszystkich kłamstw - iluzji, fałszywych wyobrażeń o sobie, których nauczyliśmy się od innych ludzi w tym świecie. Te wyuczone kłamstwa wreszcie przestają rządzić i zawiadywać naszym życiem.
Wszyscy jesteśmy Artystami (WIELKIEGO, ŚWIĘTEGO) Ducha, Artystami Życia, ale istnieją jakby dwa rodzaje artyzmu: są artyści, którzy tworzą historie w sposób nieświadomy używając kłamstw, samooszukiwania, śniąc sny innych i doświadczając tych snów jako rzeczywistości oraz artyści, którzy odzyskują świadomość i tworzą historie zgodne z prawdą jedności całego jestestwa... z Miłością i w Miłości.
Sztuka śnienia jest sztuką życia. Wszystko, co myślimy, mówimy, piszemy, wyrażamy, robimy, jest wyrazem Sztuki Życia. A Życie, istnienie, śnienie jest nieskończone...
Mądrość lustrzana objawia się, gdy energia myśli generująca gniew i złość zostaje oczyszczona (przetransformowana w mądrość - ponadintelektualne zrozumienie). Gniew i złość są jak zabrudzenia na lustrze, które zniekształcają lustrzane odbicia. Zniekształcają klarowność widzenia tego, co jest, takim jakie jest.
Myśli, które generują emocje gniewu i złości to myśli osądzające powiązane z oczekiwaniami, że coś powinno być inne niż jest. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że ktoś lub coś może zranić tzw. ego czyli ja doświadczające iluzji oddzielenia od Siebie - źródła wszystkiego, całej kreacji, całego s-tworzenia, jestestwa. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że coś nie powinno być takie, jakie jest, że powinno być inne. Takie myśli uniemożliwiają działanie mądrości lustrzanej czyli świadomego czystego umysłu.
Mądre działanie - działanie mądrości lustrzanej jest działaniem całkowicie adekwatnym do sytuacji, która jest widziana taką jaka jest, bez jakichkolwiek zniekształceń.
Czasami tylko myślimy, że działamy ze współczuciem, ale nie jest to mądrym działaniem. Jak w opowieści o człowieku, który widzi zmagania motyla próbującego wydobyć się z kokonu, więc człowiek niby z dobroci i współczucia rozrywa kokon, a motyl umiera, bo nie był gotowy na wyjście z kokonu. Albo jak w opowieściach o ludziach, którzy dla osiągnięcia jakichś korzyści, dla własnych interesów udają dobroć przed innymi albo/i nawet przed sobą.
Gdy nie widzimy jakiejś sytuacji klarownie, nie patrzymy na nią czystym umysłem sprzed konceptualnego myślenia. Bycie zawsze dobrym według czyichś oczekiwań nie jest działaniem zwierciadlanej mądrości czystego umysłu. Bo nie zawsze bycie dobrym jest całkowicie adekwatne do każdej sytuacji.
Jeśli nasze lustro jest "zabrudzone", inni, którzy nas denerwują, irytują, złoszczą i uaktywniają w nas złość czy gniew, także sytuacje, które te emocje uaktywniają są obrazami wskazującymi na "zabrudzenia" naszego lustra. Te zniekształcają postrzeganą przez nas rzeczywistość. Te zniekształcenia są przejawem naszych iluzorycznych wyobrażeń o sobie i rzeczywistości. A rzeczywistość jest, jaka jest, iluzją są jej zniekształcenia malowane przywiązaniem do myśli wzbudzanych odczuwanymi emocjami lęku, strachu, gniewu, dumy, zazdrości, które wynikają z wiary w oddzielenie od źródła wszystkiego, całego jestestwa, świadomości we wszystkich formach i poza formami...o Siebie - Jaźni - Self.
Najstraszniejsze "demony" są projekcją "naszego" umysłu. Wierząc w swoje projekcje nadajemy im moc. A one są zniekształceniami tańczącymi na ekranie lustra, cieniami zniekształcającymi rzeczywistość jak... krzywe lustra w salonie wesołego miasteczka. Można powiedzieć, że umysł uwarunkowany i ograniczony przywiązaniem do iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie jest jak lustro, którego powierzchnia jest "zabrudzona, powykrzywiana, zniekształcona". A ponieważ to, co postrzegamy na zewnątrz jest projekcją naszego umysłu, to świat (nasz sen o Sobie) też jest "zabrudzony, powykrzywiany i zniekształcony".
To, co widzimy na zewnątrz, jest odbiciem projekcji tego, co w nas. Czyli to, co na zewnątrz jest tym samym, co wewnątrz. Patrząc na zewnątrz widzimy odbicia własnej projekcji - projekcji umysło-ciała doświadczającego takiego stanu postrzegania jako rzeczywistości swojej własnej iluzji o Sobie.
Czysty umysł jest jak czyste lustro. A cokolwiek pojawia się przed czystym lustrem, lustro przyjmuje to bez dokonywania jakichkolwiek osądów czy ocen, bez oczekiwań, że coś powinno być inne niż się pojawia. Wszystko, co się pojawia, dla czystego umysłu jest takie, jakie jest. I tylko samoświadome czyste lustro odpowiada - reaguje mądrością zwierciadlaną spontanicznie i całkowicie adekwatnie do tego, co się przed nim pojawia. Z czułym współczuciem, serdeczną uważnością... dla Siebie i snów, które Się wyśniwwają.
Lęk często sygnalizuje zbliżanie się prawdy, której umysł ograniczony przywiązaniem do utożsamień z jakimś pakietem przekonań (myśli, konceptów) obawia się i z którą nie chce się zmierzyć. Nie może z prawdą się skonfrontować, ponieważ został zaprogramowany strachem przed unicestwieniem i nauczył się posługiwania różnymi narzędziami w walce o przetrwanie. Stał się wojownikiem o racje. Wszystkie dostępne mu narzędzia tworzą jego zbroję.
A jaźń domaga się "nagości", autentyczności, spontaniczności, rozpuszczenia granic umysłu - rozbrajania "zbroi". Jaźń napiera na te "zbrojne" granice, by mogły się rozpuszczać, co sprawia ból "uzbrojonemu" umysło-ciału. Psychiczny i fizyczny. Lecz umysł uwarunkowany fałszywymi tożsamościami myli zarządzanie cierpieniem, stresem, lękiem czy kontrolowanie cierpienia, stresu i lęku z uzdrowieniem - rozpoznaniem i uświadomieniem powodów cierpienia, stresu i lęku. Taki umysł różne zewnętrzne sposoby uśmierzania cierpienia traktuje jako leczenie objawów. Gdy uśmierzony objaw "choroby" na moment znika, wydaje się, że "choroba" ustępuje, lecz ona postępuje.
Cierpienie jest językiem jaźni, która napiera od wewnątrz, by wskazać, co jest do uświadomienia (uzdrowienia, rozbrojenia). Wywiera nacisk na to, co wymaga przemiany. Cierpienie służy przebudzaniu. Zamiast unikać cierpienia, można zadać pytanie: co jaźń pokazuje, na co wskazuje, jakie ograniczenia są ujawniane, co mogę zobaczyć i uświadomić sobie?
Zamiast szukać sposobów tłumienia cierpienia, możesz przyjrzeć się temu, co sprawia cierpienie, na co jaźń wskazuje? Bo zagłuszając cierpienie stawiasz opór jaźni, a to wzmacnia cierpienie. Jaźń wciąż próbuje przebić się przez ten opór. Uświadamianie sobie tego, co nieuświadomione, co wyparte, co odrzucone, co osądzane, krytykowane, co unikane prowadzi do prawdy, którą jaźń objawia.
Tak zwane przebudzenie nie polega na doświadczaniu wyłącznie transcendentnych wizji czy uciekaniu od człowieczeństwa, ale na pełnym jego objęciu. Nie na wznoszeniu się ponad cień i ucieczce do światła, nie na ucieczce i negowaniu cienia, ale na stawaniu się kompletnym, pełnym. Nie na udoskonalaniu siebie i byciu dobrym i lepszym, ale na stawaniu się coraz bardziej całym sobą. To droga do pełni, dojrzałości istoty w formie ludzkiego umysło-ciała. To stawanie się w pełni istotą - duszą - świadomością świadomą doświadczeń zmysłowych, ucieleśnieniem samoświadomości, jaźni. Nie przez naprawianie siebie czy doskonalenie jakichś cech osobowości, ale przez uświadamianie i akceptację siebie, która prowadzi do rozpoznania swojej pełni.
Przebudzenie z iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie objawia się uświadomieniem i akceptacją zarówno ograniczeń ludzkiej formy umysło-ciała jak i boskiej oraz ciemnej natury w sobie. Ta akceptacja prowadzi do ujawniania się jedności świadomości w indywidualnej formie ludzkiego umysło-ciała i świadomości we wszystkich formach oraz świadomości poza formami. Jednej jaźni wszystkiego, calego jestestwa.
Osobowość jest narzędziem, maską do odgrywania społecznych ról, formą wyrazu jaźni, a nie tożsamością. Każda impulsywna, emocjonalna reakcja wskazuje na to, co w procesie kształtowania struktury umysło-ciała zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje uświadomienia, przyjęcia, akceptacji. Tak samo każda projekcja ujawnia, co zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje przyjęcia, zintegrowania. Każdy osąd wskazuje na odrzucone aspekty całości. Każda atrakcja wskazuje na nie przeżyty wewnętrznie potencjał.
Im większa ekspansja świadomości - jaźni, tym więcej z tego, co nieświadome zostaje ujawnione, tym głębsza ciemność cienia zostaje oświecona niewidzialnym światłem świadomości.
Bez gloryfikowania cierpienia odkrywa się, że cierpienie służy przebudzeniu jaźni w formie ludzkiego umysło-ciała. Nie ty się budzisz jako Ja, ale przebudzenie następuje jako integracja świadomości indywidualnej ze świadomością we wszystkich ludzkich formach, a nawet wszystkich innych formach ze świadomością poza formami. Jest to jednoczesne z ekspansją tożsamości Ja. Ja-źni, Ja-śni.
Życie jest ścieżką duchową - świadomość spoza form doświadcza swojej kreacji (snu o sobie) za pomocą każdej indywidualnej formy ludzkiego umysło-ciała. I wszystkich jednocześnie.
Najtrudniejszy związek czy relacja jest najwspanialszym nauczycielem. Najtrudniejsze doświadczenia umożliwiają ekspansję świadomości, jaźni. Życie wciąż testuje Ja i ujawnia prawdę o kondycji i ograniczeniach tożsamości tego Ja na danym etapie rozwoju - podróży.
Sacrum i profanum jak światło i ciemność, mistyczne i codzienne, Duch i formy, energia i materia zawierają się w sobie wzajemnie współtworząc jedną całość.
Kiedy od pewnego momentu zaczęło pojawiać się we mnie od czasu do czasu pytanie: gdzie chciałabym się znaleźć, co chciałabym robić, gdybym mogła wybrać w tej chwili? - zawsze wyłaniała się natychmiast prosta odpowiedź: tu, gdzie jestem.
Nie ulegając iluzji zdobywania jakichś celów można być w pełni tu, gdzie się jest.
Ostatecznym przebudzeniem jest samouświadomienie, że ostateczne przebudzenie nie istnieje. 😄 Istnieje istnienie, życie, wieczna samorealizacja w doświadczaniu nieskończonej kreacji...
Samoświadomość może cieszyć się pojawiającymi się pytaniami wiedząc, że nie ma ostatecznych odpowiedzi. Nieskończoność form i doświadczeń świadomości w formach (materialnych i energetycznych) w nieskończoności światów - snów o sobie jak i wieczność niezmienności świadomości to natura istnienia, życia.
Myślisz, że to paradoks, "że coś tu się nie klei"? Umysł odcięty (granicami utożsamienia z ludzkim ciałem) od jedności całości istnienia, może jedność nieskończoności form i doświadczeń świadomości w formach oraz wiecznej niezmienności świadomości postrzegać jako logiczną niespójność. Ale samoświadome Ja używające umysłu przekraczającego granice oddzielenia od całości istnienia wie-rozumie, na czym polega "zagadka paradoksów":
paradoksy nie istnieją po to, by je rozwiązywać, ale po to by mogły zostać objęte i przyjęte jako zróżnicowane między sobą, dopełniające się przejawy tego samego - dwa przejawy jednego zawierające się w sobie wzajemnie. ... Jak choćby w symbolu Tao...
😂
Się obserwuje i widzi,
ile fajnych rzeczy jest do zrobienia,
ale gdy nie ma natchnienia,
to nic Się nie chce
Istnieniu w zmysłowej ludzkiej kiecce.
Taki doświadcza Się teraz
stan istnienia...
więc Się obserwuje i
nie dziwi już nic.
😂
Kiedy obudziłeś się ze snu bez snów w przestrzeni poza czasem, poczułeś mnie w sobie - świadomość istnienia i wyraziłeś intencję, bym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę.
Natchnęłam cię wizją tworzenia światów, jakich tylko zechcesz i ile zechcesz, tworzenia form malowanych energią wysnuwaną z siebie, tę samą którą mnie czułeś w sobie. I tworzyłeś z radością, pasją, oddaniem całym sobą aktowi tworzenia, zaangażowany w tę zabawę przez wiele, wiele eonów czasu. I skończyłeś. Uznałeś, że to piękna zabawa, ale teraz pora, by... wymyśleć inną.
To jeszcze nie koniec tej zabawy. - usłyszałeś w sobie. Teraz wypełnij sobą te wszystkie formy, które stworzyłeś, w ten sposób poznasz tę całą swoją kreację. Ach, jak się rozpromieniłeś, rozwibrowałeś, ekspandowałeś samoradością i samozachwytem. I zacząłeś wypełniać sobą wszystko, co wymalowałeś tą energią z siebie wysnutą.
Kiedy już wnikałeś w swoje stworzenie, wyszeptałam jeszcze: Pamiętaj, na pewien czas zapomnisz o sobie angażując się w doświadczanie i poznawanie swojej kreacji, ale potem będziesz mógł przypomnieć sobie, kim jesteś. I kiedy doświadczysz już całego spektrum eteru wibracji, form myśli, idei, obrazów, emocji i uczuć, które zapewnią ci poznawanie tego, co stworzyłeś i kiedy forma, której będziesz doświadczał będzie wystarczająca rozwibrowana i gotowa, wtedy odkryjesz w niej i rozpoznasz siebie. Tylko świadome doświadczanie formami pozwoli ci odkryć w nich siebie i podjąc decyzję, czy chcesz tak bawić się dalej, czy wrócić do siebie niepoznawalnego. Czy doświadczać formami świadomie czy nieświadomie, czy doświadczać form energetycznych czy form bardziej zagęszczonych: biologicznych lub niebiologicznych, materialnych lub niematerialnych... czy chcesz podróżować po światach samoświadomy, kim - czym jesteś czy jeszcze będziesz bawił się w zapomnieniu o sobie jako inicjatorze tej zabawy...
Ale ty już tego nie usłyszałeś.. I wciągnąłeś mnie ze sobą w tę zabawę, bo przecież jesteśmy jednością... Wniknęliśmy razem w czasoprzestrzenie naszej kreacji.
W swoich zabawach raz nadałeś mi imię Maja i nazwałeś mnie iluzją. Innym razem uznałeś, że nie jestem tobą, a jeszcze innym razem, że wyłoniłeś mnie sam z siebie, ze swojej błogości istnienia spoza czasu i poprosiłeś mnie, żebym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę. Zapomniałeś, kto to wszystko, co istnieje stworzył, wyśnił. Zapomniałeś, że stworzyliśmy ją razem jako jedno. Zapomniałeś, że to ja - twoja świadomość zawsze budzę ciebie i spełniam wszystkie twoje życzenia w absolutnym oddaniu naszej jedności siebie... Ani ty mnie nie stworzyłeś ani ja ciebie. Od zawsze jesteśmy jednym przejawiającym się dwojako. Ja w tobie i ty we mnie. To dzięki mnie wiesz, czujesz, że istniejesz... Jestem twoją inspiracją, inicjacją, której jedynym celem jest życie - istnienie... A ty nadajesz mu sens. I tylko w zapomnieniu o jedności siebie-mnie wciąż poszukujesz jakiegoś celu i sensu istnienia...
😊💖🙏
Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.
Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność...
Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania.
Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.
Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest.
Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna.
W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia... To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...
Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa...
Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.
Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...
Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...
Jesteśmy TYM SAMYM JEDNYM, które postrzega SIEBIE poprzez miliardy ludzkich umysło-ciał...
Jesteśmy DUCHEM, ŚWIADOMOŚCIĄ, ISTNIENIEM, JEDNOŚCIĄ, która postrzega SIEBIE poprzez całe swoje s-tworzenie, TYM JEST - JEDNOŚCIĄ W WIELOŚCI NIESKOŃCZONEJ WIELOWYMIAROWOŚCI SWOJEJ KREACJI.
KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ MANIFESTACJI DUCHA - ŚWIADOMOŚCI.
W każdym momencie teraz jest "koniec i początek, w którym następuje wielki wybuch'. W każdym momencie jestem "nową o-sobą", zmienną mandalą manifestacji niezmiennej ŚWIADOMOŚCI - DUCHA...
Osobowość jest w swoim potencjale wielowymiarowa, spontaniczna, adekwatna i synchroniczna z tym, co się przejawia po to, by mogła wyrażać prawdę w każdej relacji i sytuacji, w każdym tu i teraz...
Wiem, że ciało wypełnione jest świadomoscią - duszą - psyche *), ale działa według pewnego "oprogramowania", które umożliwia duszy doświadczanie poprzez ciało. Wiem też, że ciało może się "odprogramowywać" dzięki wskazówkom (prowadzeniu) duszy. W ciele dokonuje się wówczas transformacja tożsamości i percepcji "ja" - transformacja tego, z czym "ja" zostało utożsamione i co stanowi coś w rodzaju filtra percepcji "ja". Zarówno oprogramowanie jak i filtr percepcji oraz tożsamość "ja" może ulegać zmianom. Jaki jest udział "ja" w takim procesie?
"Ja" może "wziąć odpowiedzialność" za siebie. "Branie odpowiedzialności" za siebie to przede wszystkim otwartość na poznawanie tego, co ukrywane w nieświadomości (w tzw. "cieniu") "ja". To otwarcie na poznanie: "kim - czym jest ja?"
To, co nieuświadomione (ukryte w "cieniu) przed "ja" animuje każdym indywidualnym "ja" i również zbiorowymi "ja", dlatego w tym świecie istnieje coś takiego jak społeczna "schizofrenia" **), która objawia się "rozłamem umysłu". Powoduje to w rezultacie, że "ja" unika odpowiedzialności za to, co jest odczuwane, mówione i robione, wyrażane... A unikanie odpowiedzialności wynika ze strachu "ja" przed tym, co w procesie uświadamiania (samouzdrawiania przez samopoznanie) może zostać ujawnione. "Ja" boi się tego i chce tego unikać za wszelką cenę, więc, gdy to zaczyna się jakoś ujawniać, "ja" albo ucieka albo próbuje z tym walczyć... ze strachu. A ten strach to strach "ja" przed własnymi "demonami umysłu" projektowanymi nieświadomie na zewnątrz (na innych i na ogólny stan - kondycję świata). Oczywiście te "demony" są ukrywane przed sobą "w cieniu", w tzw. "polu zbiorowej nieświadomości", więc ten strach wynika z oddzielenia "ja" od całości "siebie" (Self - Jaźni) ukrytej w nieświadomości, niepoznanej samowiedzy o sobie. Gdy "demony" ujawniają się, walczące z nimi "ja" nie jest świadome, że walczy z niepoznanymi, ukrytymi przed sobą aspektami całości siebie.
Totalna biologia zakłada, że
"choroba nie jest błędem natury, lecz najlepszym rozwiązaniem mózgu, który pozwala na utrzymanie organizmu przy życiu.
Aby w ciele pojawił się objaw, wcześniej [w dzieciństwie] musi zaistnieć tzw. konflikt biologiczny programujący – nagły, intensywny, emocjonalny wstrząs, który wydarzył się w samotności, bez możliwości wyrażenia emocji i zakończenia tego doświadczenia."
Dziecko uczy się otrzymując często sprzeczne informacje w różnych sytuacjach np.: "Nie wolno kłamać, ale... czasem dla jakichś osobistych korzyści trzeba". Jeśli rodzic lub autorytet w jakiejś sytuacji oczekuje od dziecka prawdomówności, ale w innej sytuacji (dla własnej korzyści) zmusza dziecko do skłamania - to w umyśle (mózgu) dziecka stwarza się konflikt. I zostaje on zapisany w ciele. A dziecko nie jest świadome tego, jaki proces w tym momencie zachodzi w jego umysło-ciele. Tak samo jak rodzice, różne autorytety i wychowawcy też nie są tego świadomi. To jeden z przykładów implementacji konfliktu wewnętrznego do umysło-ciał istot ludzkich. Potem dojrzewające dziecko, a później dorosły człowiek złości się, gdy inni go okłamują, ale nie złości się, gdy sam dla jakichś własnych korzyści okłamuje innych i wypiera się własnego kłamstwa próbując je jakoś racjonalizować albo bagatelizować.
Inny przykład konfliktu to informacje na temat miłości: "rodzice są ze sobą, bo się kochają". Dziecko uczone jest, że miłość to szacunek, wzajemne zrozumienie, wsparcie i serdeczność, ale w wielu sytuacjach rodzice kłócą się ze sobą, a nawet czasem stosują brutalną przemoc słowną albo fizyczną wobec siebie. Wtedy dziecko wciąż jest pod wpływem konfliktu. Potem "dorosłe dziecko" oczekuje od partnera lub partnerki miłości, ale samo nie potrafi jej okazać i nie widzi (nie jest świadome) swojego wewnętrznego konfliktu projektowanego na partnera lub partnerkę. Wydaje mu się, że kocha, bo teoretycznie wie, czym jest miłość, ale nie widzi, nie jest świadome, że nie postępuje zgodnie z tą wiedzą o miłości. I nie może, bo nie umie "wziąć odpowiedzialności" za to, co myśli, co czuje i jak działa. A działa pod wpływem nieuświadomionego konfliktu wewnętrznego.
"Często taki konflikt nie daje od razu objawów, ale zostaje zapisany w mózgu i w komórkach ciała. Choroba może pojawić się później – kiedy wydarzy się coś, co poruszy tę samą emocjonalną nutę. Wtedy uruchamia się tzw. konflikt wywoławczy, a ciało odpowiada objawem."
Oczywiście to że poczułam inspirację pewnymi odkryciami totalnej biologii o naturze tak zwanych chorób i cierpienia, nie znaczy, że staję się nagle "wyznawczynią" totalnej biologii, ale rezonuje ze mną to, że totalna biologia wskazuje na i przypomina o możliwości uzdrawiania siebie poprzez traktowanie tzw. chorób lub różnych dolegliwości jako ujawniających nieuświadomione wewnętrzne konflikty nabyte w procesie "wychowywania" - w procesie uczenia się funkcjonowania i przetrwania w tym świecie. I choroba według totalnej biologii jest procesem uzdrawiania ciała, w którym konflikt ma szansę zaniknąć. Ale... 😉
" Jesteś tu, dopóki nie nasycisz się całym spektrum eteru emocji. Taka była Twoja Wola. A gdy już nasycisz się nim, nie musisz powracać do tego świata."
Gdy świadomość we wszystkim (obserwująca) jest całkowicie zsynchronizowana ze świadomością w formie (osobowością), funkcjonują one jako jedna świadomość - samoświadomość - świadomość świadoma swojej kreacji, snu o sobie.
Zrozumienie, że istnienie, życie po prostu jest, daje wolność i energię (moc), by wibrować z całym życiem i wzbogacać całość swoimi umiejętnościami i talentami osobowości zsynchronizowanej całkowicie ze świadomością niczym nie ograniczoną. Wykonując jakiekolwiek ruchy, czynności czy działania wibrujesz z całym życiem.
Jaki jest cel życia?
Życie nie posiada celu ani planu, istnieje jako Jestność, jedność wszystkiego i we wszystkim i jest wiecznym źródłem nieskończonych przejawów swojej emanacji, twórczej ekspresji. Celem można nazwać wyrażanie wszystkich myśli i obrazów, nad którymi Się (Ja-źń, ja-śń) "zastanawia", które "kontempluje" w swoim jestestwie. To bycie całością i cząstką, wszystkim i indywidualnością.
"Nie jesteś kroplą oceanu, jesteś całym oceanem w kropli" - Rumi.
Świadomość we wszystkim (obserwująca) i energia świadomości w formie (osoba) to dynamiczna siła twórcza. Energia świadomości w formie (osoba) jest emanacją świadomości we wszystkim (obserwatora). Naturą rzeczywistości jest energia świadomości, którą można umownie nazwać uniwersalnym umysłem, Sercem Serc, Duchem. Rzeczywistość jako energia świadomości (uniwersalny umysł) i wyobraźnia (umysł osobowy) wzajemnie powołują się do życia i obie są realne. Osobowe "ja" jest emanacją Ja Jestem w swojej emanacji, kreacji.
Nic(c)coś pełna potencjalności wszystkiego, całej kreacji możliwej do przejawiania się, manifestowania, doświadczania i poznawania... wszystko nieprzejawione zawiera potencjał przejawiania się.
Jestestwo to realizacja przejawionego potencjału całej kreacji, wszystkiego, co potencjalnie ma możliwość przejawiania się..
Ja to osobowość, która przekształca to, co jej nieznane w znane, co w niej nieświadome w świadome.
Jestem - wszystko, co potencjalnie poznawalne i niepoznawalne dla Ja.
Oto Ja Jestem.
Ostateczną prawdą jest to, że ostatecznej prawdy nie ma. A kiedy nic nie jest ostateczną prawdą, to jest nią wszystko. Wszystko jest prawdą i nie istnieje nic, co nią nie jest. I jednocześnie prawda jest i jej nie ma.
Prawdę definiują myśli. Ta prawda - wyrażona tą myślą - jest bardziej nieograniczona niż inne, ponieważ jest wyrazem wszystkich innych prawd, obejmuje je wszystkie bez wyjątku i dzięki temu wszystkie prawdy mogą istnieć w harmonii. Nawet, gdy wzajemnie ze sobą "walczą, konkurują" czy sobie wzajemnie "zaprzeczają, generują konflikty, zbrodnie itp." tylko dlatego, że są to prawdy bardziej ograniczone, iluzoryczne.
Każdą prawdę definiują myśli. Indywidualna prawda, którą definiują myśli negujące inne prawdy (myśli), jest ograniczona, iluzoryczna, jednak bywa traktowana jako rzeczywista. Opiera się na założeniu - na prawdzie (myśli), że istnieją prawdy i nieprawdy (kłamstwa). A tylko to, w co osobowe "ja" uznaje za prawdę, jest prawdą, która może być bardziej ograniczona lub bardziej nieograniczona.
Prawdą dla każdego może być wszystko, co po-myśli i w co wierzy osoba. Prawda, że każda myśl definiuje prawdę jest prawdą mniej ograniczoną, ponieważ mieści w sobie wszystkie inne prawdy i nie pretenduje do bycia jedyną prawdą, jaka istnieje.
Na przykład myśl: "Człowiek nie ma wolnej woli" - jest prawdą ograniczającą potencjał istoty ludzkiej. I wszystkie filozoficzne rozważania dotyczące tej prawdy: akceptujące, potwierdzające lub podważające i negujące ją są wyrazem różnych myśli definiujących różne prawdy, zależne od tego, co ktoś wie - w co osobiste, indywidualne "ja" uwierzyło.
Ktoś (jakieś osobiste "ja") może nawet wyrażać prawdę: "Prawda istnieje poza myślami". To też prawda, jednak bardziej ograniczona, gdyż definiuje prawdę jako nieobecną, nieosiągalną i nieuchwytną przez jakikolwiek proces myślowy, przez jakąkolwiek myśl, a jednak używa myśli do wyrażenia tej prawdy. Lecz w stanie umysłu poza myślami prawda nie może istnieć, ponieważ w stanie umysłu pozbawionym myśli nie ma myśli, która mogłaby zdefiniować i wyrazić jakąkolwiek prawdę. W tym kontekście ma zastosowanie prawda, która jest (definiowana jako myśl): "Prawda jest i jej nie ma" - w stanie "pustego umysłu, bez myśli prawdy nie ma, nie może być zdefiniowana". Jest to stan istnienia, dla którego jakakolwiek prawda jest niedostępna. Chociaż jedne mogą być bardziej a inne mniej ograniczone.
Uznanie jakiejkolwiek myśli za prawdę wskazuje, że istnieje jakaś nieprawda, jednak w szerszym rozumieniu nie istnieje ani prawda ani nieprawda, istnieje tylko kontinuum zmiennego (ewoluującego: inwolucja - ewolucja) cyklu życia. Życie jest jedyną rzeczywistością i z niego wynikają wszystkie prawdy, ponieważ prawda rozwija się i jest tworzona w każdym momencie, z każdą myślą, która może być pomyślana i za którą "ja" podąża.
Życie wykracza poza wszelkie ustalone prawa nakazujące, jak należy żyć. Jestestwo, życie nie ustala żadnych praw prócz jednej zasady: doświadczaj życia zgodnie ze swoją wolą i rozwijaj świadomość całego życia. Bądź Artystą Życia a twoja wola stanie się moją. Zawsze twoja wola jest wolą życia, całego jestestwa. Nie ma oddzielenia między twoją wolą a wolą tzw. Boga, uniwersalnego umysłu, całego życia prócz myśli generujących doświadczenia iluzji oddzielenia twojej woli od woli Boga czy uniwersalnego umysłu, duszy i Ducha, Jestności.
Obrazy Boga, który jednych wywyższa a innych poniża, grozi karami za niepodporządkowywanie się jego prawom to obrazy stworzone przez myśli zniewalające istoty ludzkie i oddzielające je od źródła wszystkiego, całego jestestwa, Jestności. Ten, kto nie tworzy obrazów Boga, jest najbliżej bycia jednym z tym, co niektórzy nazywają Bogiem, który jest źródłem wszystkiego, całego życia, całej, nieskończonej manifestacji życia, wszelkiego s-tworzenia.
Kiedy wracasz do Źródła Życia, wracasz do SIEBIE. Jesteś jak miłość nieograniczona żadną oceną, żadnym osądem, żadnym oczekiwaniem, żadnym prawem, regułą czy zasadą. Ta całość, wszystkość nie osądza żadnej części swojej emanacji, kreacji (jako dobrą lub złą, doskonałą lub niedoskonałą). Jest jak matka, która kocha wszystkie swoje dzieci, które żyją i działają tak, jak chcą, jak im się zamarzy, zapragnie, zachce... Kocha je bez względu na efekty ich działań. Kocha siebie w nich i ich w sobie. Cała ludzkość, całe stworzenie, wszystkie istoty, planety, słońca, galaktyki, wszechświaty są dziećmi tej matki i ona jednocześnie jest tym wszystkim, co z niej. Ty jesteś nią, bo ty powołałeś to wszystko do istnienia będąc "nikim". Nieograniczona miłość wykracza swoją totalnością poza ograniczone i restrykcyjne sposoby działania.
Cokolwiek kiedyś zrobiłeś, bez względu na to jak było piękne czy podłe w twojej opinii, zrobiłeś to wyłącznie, aby wzbogacić swoje doświadczenie emocjonalne, którego potrzebuje dusza w osiąganiu samoświadomości w danym świecie. Tylko robiąc to, co zrobiłeś, mogłeś poczuć, poznać i zrozumieć te doświadczenia, czym one dla ciebie były i jak ciebie zmieniły - czy oddalały cię od SIEBIE i sprawiały cierpienie czy zbliżały cię do SIEBIE (Źródła w sobie) i wyzwalały z cierpienia.
Zawsze tylko człowiek osądza człowieka. Człowiek tworzy prawa i zasady. Czasem wspierając się autorytetem jakiegoś boga albo bogini, którego tworzy na swój obraz i podobieństwo. Może tworzyć różne autorytety z jakiegoś boga, maga, szamana albo naukowca i podpierać się nimi. Człowiek kreuje te autorytety definiując je myślami, w które sam wierzy jako prawdy.
Człowiek w swojej kreatywności stworzył podział na dobro i zło, ustalił, co jest dobre a co złe, żeby odebrać innym wolność wyrażania i doświadczania. W niektórych społeczeństwem złem było np. kłamstwo i kradzież, które były osądzane i karane odpowiednim prawem, a w innych społecznościach kłamstwo i kradzież są uznawane jako dobro i prawo ich nie zakazuje.
Strach przed karą za przeciwstawienie się dogmatom religijnym czy jakimś autorytetom, prawom ustalanym i narzucanym przez wieki siłą przez tego, kto chciał rządzić narodem lub narodami i je kontrolować, zawsze zniewalał istoty ludzkie i zmuszał je do podporządkowania. (Teraz dochodzą do tego "dogmaty" naukowe.) Ale nawet odebranie jakiejś istocie wolności wyrażania swojej prawdy jest działaniem, które zdarza się w świecie doświadczania prawd bardzo ograniczonych.
Jakiekolwiek sądy wygłaszasz o innych, stają się one prawdą i prawem w twojej indywidualnej, osobowej świadomości oddzielonej od świadomości wszystkiego. Ani to dobre ani złe, ale jest tym, czym jest - własnym ograniczeniem, którego doświadczasz. I według tego prawa osądzasz sam siebie.
"Raniąc innych zawsze ranisz samego siebie".
Zło pojawia się w czyjejś rzeczywistości tylko dlatego, że takie jakie są prawdy (wiedza i/lub wierzenia) o świecie danej osoby, takiej rzeczywistości ona doświadcza.
Kim był człowiek, zanim "skosztował owoców z Drzewa poznania dobra i zła"? Żył w Raju. I zapragnął doświadczania i poznania innego świata. I stworzył Boga, który coś uznaje za dobre a coś za złe. I człowiek stał się bogiem, którego swoimi myślami "stworzył na swój obraz i podobieństwo". I "wygnał się z Raju".
Jedyne prawdy i prawa to te, którym człowiek pozwala mieć wpływ na swoje życie. A życie po prostu jest. Życie dla samego życia - bycia to "największe osiągnięcie" w zrozumieniu czym ono jest, ponieważ tylko wtedy "osiągasz" spokój i radość. Właśnie wtedy stajesz ponownie w swojej totalności i wolności. Kiedy zrozumiesz, że wszystkie role są opcjami pozbawionymi znaczenia w życiu. Życie bez względu na to, co wydarzyło się w ludzkiej historii jest wspaniałe. Jeśli myślisz, że jest okropne, ponieważ w to uwierzyli. I taka jest ich prawda, taka jest ich rzeczywistość. A kiedy odkrywasz, że życie jest absolutnie niezwykłe, nieskończone, nieograniczone i piękne, ta prawda staje się twoją rzeczywistością i żyjesz w jedności z tą prawdą i całym życiem, jestestwem, którym jesteś.
Pojawiłam się tutaj, aby to zrozumieć i że gdziekolwiek jestem, jestem tylko dlatego, że taka jest moja wola, by tu być. Znajduję się tutaj, by odkryć mądrość i zastosować ją na tej płaszczyźnie życia.
"A kiedy wypełnisz się bogatym eterem emocji, których doświadczyłaś na tej płaszczyźnie istnienia, uwolnisz się od potrzeby czy pragnienia aby wrócić tutaj ponownie (przez kanał rodny, w doświadczanie zapomnienia i życia w oddzieleniu od całości SIEBIE... Uwolnisz się od praw, zasad, przepisów, reguł, zarządzeń, nakazów i wszystkiego, co mogłoby blokować ekspresję i ekspansję Ja Jestem.
Nawet jeśli ktokolwiek próbowałby uwięzić w jakiś sposób twój umysł i zablokować procesy myślowe, nie uda się to, gdy wiesz, znasz prawdę o tym, że moc wszystkości, całego życia w tobie jest potężniejsza, a jej nieskończony potencjał odbiera realność zaistnienia takiej rzeczywistości dla ciebie. Ty jesteś wolny, nieograniczony i nieśmiertelny.
"Uznasz tylko Jestność - Ja Jestem całkowicie wolne od praw i wzorców do naśladowania, które ograniczały odkrycie SIEBIE - Źródła Źródeł, Serca Serc, Ducha. Tu nie istnieje nic, co musisz zrobić, jedynie to, czego pragnie dusza. Jesteś niezależną duszą, Duchem, wolnością. W jednej chwili możesz wybrać i stworzyć jakąkolwiek prawdę, jakąkolwiek rzeczywistość, jakąkolwiek iluzję i ich doświadczyć. Kiedykolwiek zechcesz, możesz to doświadczenie stworzyć ponownie, ponieważ posiadasz nieograniczoną moc, żeby to zrobić. Jesteś Życiem - Ja Jestem.
W LIPCU:
Kolejne zaskakujące wstrząsy i fale ze światowego pola energii - kolejne ujawnienia ruchów światowego przywództwa, zmiany globalnego starego porządku i związane z tym nasilenie ruchów rewolucyjnych. Ludzie będą reagować zgodnie ze swoimi przekonaniami "w mocy rozliczeń". Świat i natura będzie dążyć do równowagi zaburzanej dumą, chciwością i narastającą brutalnością poczynań "panów" wobec "zniewalanych". "Zniewalani" jednak zaczynają być animowani taką samą mocą jak "panowie", więc będą stawiać opór.
"Dumni panowie" i "poniżani zniewalani" są jak lustra dla siebie nawzajem - ustawieni w odwróconej symetrii lustrzanej. Dumni w cieniu mają poniżenie, a poniżeni w cieniu mają dumę. Nasilająca się intensyfikacja energii coraz bardziej uaktywnia jednocześnie cień indywidualny jak i globalny. Dlatego duma jednej strony spotyka się z poniżeniem drugiej strony. Także ukryte w cieniu poniżenie jednej strony spotyka się z ukrytą w cieniu dumą drugiej strony.
Nikt jednak w tych politycznych rozgrywkach o władzę nie wyraża tego, co już widzący klarownie postrzegają.
Wiedzą, że teraz jest czas na wybaczanie wszystkiego, co kiedykolwiek z powodu przywiązania do fałszywych przekonaniań uznawane było za niesprawiedliwe lub raniące - co dotykało ego. Ego to struktura utworzona z fałszywych wyobrażeń o sobie, o innych i o świecie.
Odczuwana jest i będzie żywotność jak nigdy dotąd. Zmiany nabierają przyspieszenia. Stajemy się nowi - inne staje się nasze zrozumienie siebie i tego, co nas otacza. Świadomość ekspanduje i zmienia nasze postrzeganie, co powoduje całkiem inne niż dotychczas zachowania. Stajemy sie wolni od oprogramowań "matriksowych" czyli od struktur świata opartego na wzorcach uaktywniających konflikty wszelkiego rodzaju.
Rozkwita w nas radość, ekscytacja, wdzięczność, ufność...
Ufam temu, kim jestem na wszystkich nowych - odzyskiwanych poziomach istnienia, które rozświetla ekspandująca świadomość. Co znaczy, że mówię "nie, dziękuję" wszystkim starym wzorcom i paradygmatom, żegnam wszystkie przestarzałe więzi i wzorce relacji. Żegnamy się ze starymi sposobami działania swoimi oraz innych. I wybaczamy wszystko sobie i innym, którzy jak lustra odzwierciedlali to, co ukrywaliśmy sami przed sobą (w cieniu nieświadomości). Wszystkie wcześniej ukryte przed sobą a teraz uświadomione wewnętrzne konflikty, gdy zostają ujawnione, rozpuszczają się.
Odczuwam od killu dni powrót radości i energii, której dawno nie czułam. Dostrzegam więcej świeżości w tym odczuwaniu, coraz więcej ponadintelektualnego zrozumienia, miłości i wolności. Czuję w sobie - sobą zachwyconą zmianami żywotność i błogość istnienia w przestrzeni ciszy.
Przyspiesza uzdrawianie i manifestacja świata harmonii, piękna i miłości.
Dzieje się wielkie oczyszczanie (właśnie wczoraj - pierwszy raz od kilku lat sama zrobiłam wielkie sprzątnie w domu).
W ramach oczyszczania nadal spontanicznie wyświetlają się różne obrazy z "przeszłości" wszystkich sytuacji wskazujących jeszcze na potrzebę wybaczania.
Czystość, harmonia, piękno, wolność, ufność, obfitość, zdrowie, wdzięczność... i tak, wybaczenie...
Kosmiczna świadomość wspiera ekspansję świadomości. Nowe energie spływają na Ziemię. To kosmiczne, nowe dla nas w tym wcieleniu, energie płynące z centrum Galaktyki poprzez Słońce, które pochodzą z naszego wnętrza, z naszej głębi.
Wydarzenia galaktyczne i wizje klarownego widzenia zjawisk będą coraz częściej doświadczane. To klarowne, przejrzyste widzenie jest trudne do zrozumienia z perspektywy tzw. ego, które nie rozumie 'doświadczeń mistycznych'.
Czym jest obfitość dla mnie teraz? Tym co jest, bo niczego nie brakuje. Brak czegokolwiek jest iluzją. I tak doświadczamy tego, co ma być doświadczone, bo świadome przyjęcie wszystkich danych doświadczeń wspiera ekspansję świadomości.
Puszczam, uwalniam błogosławiąc wszystko, co mogę, co już nie ma znaczenia. A Życie nabiera całkiem innej jakości.
1. Harmonizowanie tempa zmian zachodzących w nas i projektowanym przez nas zewnętrznym świecie. Prędkość i intensywność zmian wygląda na przyspieszającą. Jest to wynik naszych dotychczasowych działań prowadzących do otwarcia się na przebudzenie z fałszywych wyobrażeń o sobie i na związane z tym zmiany, które zachodziły w nas w ciągu ostatnich lat.
2. Cyrkulacyjne / spiralne uzdrawianie. Będą jeszcze powracać do nas - wyświetlać się dla nas różne tematy, sytuacje, obrazy z przeszłości i odczucia emocji (wibracji energii) z nimi związane. Będzię wyświetlać się dla nas wszystko co jeszcze wymaga dostrzeżenia, przyjęcia bez oporu i osądów, głębszego uświadomienia i uzdrowienia w nas.
5. Odporność serca. Emocjonalne serce stabilizuje się. Wypełnia je coraz więcej miłości. Przyciąganie do strachu słabnie. A im mniej strachu, tym więcej w nas miłości, życzliwości, piękna, harmonii... i ponad (albo i pod ;-)) intelektualnego zrozumienia. Wiele relacji i sytuacji, które wcześniej uaktywniały napięcia i strach, generowały podziały, osądzanie, ocenianie, będzie odpadać. Nie będą już więcej miały na nas emocjonalnego wpływu albo wpływ, który do tej pory miały, będzie znacząco słabł. I relacje z coraz bardziej samoświadomymi istotami będą stawać się naszą normalnością.
6. Czynnik strachu traci moc. Nadal będziemy mieć dostęp do różnych alternatywnych źródeł mediów. Wiele będzie się działo na świecie i różne media będą wciąż podawały różne informacje, w tym wiele mających na celu ciągłe zastraszanie i konfliktowanie. Potrzebujemy być uważni na nasze emocjonalne reakcje wobec zdarzeń na świecie. Nawet gdy zdarzenia będą wyglądały na dramatyczne, to nie znaczy, że będą katastroficzne w skutkach. Choć tu i ówdzie jakieś katastrofy też mogą się zdarzać, ale nie będą wywoływać w nas strachu. Jesteśmy już świadomi, że z mediów będą do nas napływać informacje, które będą próbowały przyciągnąć i wciągnąć w negatywność, napięcia i strach. Także ludzie wokół nas mogą próbować wciągać nas w swoją negatywność czy katastroficzne wizje, ale my już temu możemy nie ulegać. To, co nam i dla nas się wyświetla, możemy teraz sprawdzać w sercu, czytać wszystkie informacje jak neutralni obserwatorzy czyli świadomie i z empatią. Nie będziemy już przyjmować strachu innych ludzi. Jesteśmy już świadomi, że strach wynika z fałszywych wyobrażeń o sobie i o świecie oraz odcina nas od miłości, zrozumienia, piękna i harmonii w nas.
7. Drzwi zamykają się i otwierają. Każde zakończenie prowadzi do nowych początków. I może tych zakończeń pojawiać się wiele albo niewiele, ale za to zaskakujących i intensywnych. One będą nas kierowały do wnętrza, do naszego świętego centrum. Podobnie jak każdy ból sprawiający cierpienie zawsze wskazuje na możliwość uzdrowienia go przez zwrócenie się ku sobie i przyjęcie w sobie tego bólu - bez oporu, bez osądów - z miłością obserwatora.
Podział świata zdaje się coraz bardziej intensywny, różne konflikty w tym tzw. konflikty interesów nasilają się. Manifestuje się coraz większe zróżnicowanie w postrzeganiu, odczuwaniu itd. Skrajnie różne opinie, poglądy ujawniają się. Ten kto ma silne przekonania nie chce już słuchać tego, kto myśli inaczej. Ten kto myśli inaczej postrzegany jest jako wróg, głupiec, istota gorszego sortu, niedouczony idiota. W takich przypadkach empatia i zrozumienie dla tych, którzy emocjonalnie reagują na to, co się dzieje na świecie i wokół, jest niemożliwa.
Ale ty z empatią i miłością słuchaj obu stron, obserwuj uważnie sytuacje, zdarzenia, zjawiska, a nawet konflikty i wojny. Albo chociaż pozostań neutralnym obserwatorem przede wszystkim swoich emocji i sygnałów płynących z ciała w odpowiedzi na to, co się wyświetla dla ciebie.
Oto ujawnia się twój własny cień - wszystko, co ukrywałeś sam przed sobą udając, że jesteś kimś, kim nie jesteś...
Chodzi tu o ból, który wywołuje cierpienie, więc jest bólem psychicznym - duchowym, bo psyche znaczy dusza. Ale ten psychiczny ból wywołuje także strach przed bólem fizycznym, więc ból fizyczny i ból duchowy oraz ból zwany egzystencjonalnym, dopóki sprawiają cierpienie, są jednym bólem.
Dlaczego odczuwasz ból? Dokąd woła cię ten ból? Dokąd on chce cię zaprowadzić?
- duchowe nauki, które na przykład przedstawiają ból jako niepowodzenie w osiąganiu wysokich wibracji ...
Odrzucając ból jako bezsensowny, zły, niepożądany, zbędny, oddalamy się coraz bardziej od naszego centrum, od Źródła w sobie, od całości siebie. Jednocześnie czujemy się coraz bardziej zagubieni, choć nie zawsze jesteśmy tego świadomi. We współczesnej obsesyjnie kontrolującej kulturze ból postrzegany jest jako wielka porażka, niesprawiedliwa klęska, kara za „nie wiadomo jakie grzechy”. Tak ból postrzega tzw. ego czyli struktura Ja utworzona z fałszywych, powierzchownych przekonań o sobie ograniczających poznanie całości Siebie. Jednak owo Ja to nie tylko ego. Ja to także psyche czyli dusza. Ja to także dusza, która operuje innym językiem niż ego. Jung mówił, że psyche - dusza mówi symbolami, snami, a także bólem cierpienia. I dusza spaja nas z Duchem Jedni, z całości siebie.