sobota, 18 marca 2023

ZROZUMIENIE ODŚWIEŻAJĄCE UMYSŁ

 ZROZUMIENIE...

odświeżające umysł...

Kiedy umysł staje się otwarty na natchnienie przejrzystości swojego źródła - swojej esencji - świadomości, wtedy wglądy, które pojawiają się w nim spontanicznie, stają się odzwierciedleniem, wyrazem tej esencji.

Pochodzą z nieznanego...

Zrozumienie orzeźwiające umysł jest wypełnione nektarem esencji wiecznego, nieskończonego teraz. Nie tego teraz, które umieszczane bywa w czasie liniowym pomiędzy przeszłością i przyszłością, lecz tego teraz, w które przeszłość i przyszłość jest wchłonięta.  

Zrozumienie inspirujące zdarza się pomiędzy dwoma aktywnościami umysłu np.: pomiędzy zakończeniem wypowiadanego żartu a początkiem śmiania się. Taki śmiech uwalnia umysł od wszelkich napięć, które wynikają z jego nawykowej aktywności. Tak działa odświeżające umysł zrozumienie...

To zrozumienie nie zdarza się w umyśle. Pochodzi z ciszy poza ciszą, z pustki poza pustką...  Zdarza się, gdy świadomość wchłania umysł podobnie jak ocean fale. Umysł zanurzając się w świadomości wnika w nieznane. Jest nieobecny, gdy zachodzi odświeżające zrozumienie. Po czym spontanicznie wyłania się ze świadomości - jak fala kierowana prądem poruszenia głębin oceanu: świeży, z nowym - spontanicznym rozpoznaniem pochodzącym z nieznanego. Wyraża je w nowym sformułowaniu... ruchem, gestami, słowami lub dźwiękami albo obrazami... doświadczając piękna odświeżającego zrozumienia i miłości w formie, formą, która jest wyrazem naszej prawdziwej natury...



tryptyk tikalowy


piątek, 17 marca 2023

OCEAN I FALE

 Czy ocean może gniewać się na spienioną falę, która ma pretensje do bycia wyższą, piękniejszą albo mądrzejszą od innych fal lub czuje się gorsza, brzydsza czy głupsza od innych fal?

Czy ocean może się gniewać na falę, która uległa iluzji fałszywych wyobrażeń o sobie i innych falach? Albo na falę, która próbuje konkurować z innymi falami lub nimi sterować, udawać przed sobą i innymi falami, że jest czymś innym niż jest?

Jako Istoty w formach ludzkich ciał podobni jesteśmy falom oceanu. Jesteśmy uwarunkowani przez sam fakt narodzin w ludzkiej formie - w ludzkiej jednocześnie małej i wielkiej rodzinie. Przychodzimy na ten świat jako istoty wyłonione z Miłości, która jest Mądrością źródlaną i przejrzystą. A potem do niej wracamy. 

Poznając ten świat absorbujemy wiedzę o nim z niego pochodzącą. Lecz ta wiedza Mądrością nie jest. Ta wiedza pochodzi ze świata iluzji - fałszywych wyobrażeń Ja o sobie, o innych i o świecie. Ta wiedza pochodzi ze świata walki, rywalizacji, konfliktów wynikających z upatrywania szczęścia na zewnątrz i w konieczności przetrwania w tym świecie - śnie kosztem innych. Ta wiedza skłania do poszukiwania szczęścia wyłącznie w tym, co ten świat oferuje i promuje: do trwania w tym świecie (konfliktów, walki, zwycięstw, porażek, ekstazy i cierpienia...), do zasilania go za cenę zapomnienia o tym, czym jesteśmy. 

A Miłość, którą jesteśmy i z której wyłaniamy się formami, zostaje czasem tą iluzoryczną wiedzą o sobie przysłonięta... ale tylko na jakiś czas... dopóki w tę wiedzę jako odrębne fale wierzymy.

Gdy jesteśmy jednocześnie oceanem i falą, płyniemy z prądami tańczącymi w swojej głębi i na powierzchni spotykamy różne fale. Te, które zapomniały o swojej jedni z całym oceanem i te, które o tym pamiętają. Z tymi, które pamiętają, istniejemy już w innym świecie, ale nadal spotykamy się ze światem tych tańczących jeszcze w zapomnieniu. A ocean w nas wciąż faluje, tańczy i śpiewa pieśni o przebudzeniu wszystkich fal do jedni swojej głębi i wszystkiego, co faluje w nim i tańczy na jego powierzchni...


NOTATKA Z 22.WRZEŚNIA 2022

(obraz akrylowy Tikali Siunjaty 100 x 70 cm )




sobota, 4 marca 2023

piątek, 3 marca 2023

BLIŹNIACZE DUSZE ;-)

 BLIŹNIACZE DUSZE... 

ich zewnętrzne formy 

bywają zróżnicowane, 

ale źródło wszystkich 

bliźniaczych dusz  

jest 

JEDNO - JEDEN DUCH 

więc wszystkie dusze są bliźniacze 

środa, 1 lutego 2023

PEŁNIA PUSTKI

 cały wszechświat jest 

aktywnością, 

przejawem, 

manifestacją 

nieskończonej, 

wiecznej...

ciszy poza ciszą, 

świadomości, 

obecności...

źródła źródeł,

serca serc, 

pustki pełnej wszelkiego potencjału...

tu wyłania się 

świat prawdy, 

piękna 

i harmonii...

w tym świecie 

każde doświadczenie 

danej chwili 

wynika z  

aktywności, 

przejawu, 

manifestacji 

świadomości świadomej siebie w odbiciach form...


OBRAZ TIKALOWY

(akryle itp., tikaLOVE'a technika mieszana, lniany blejtram 50 x 40 cm)



wtorek, 31 stycznia 2023

POZNAWANIE WŁASNEJ CIEMNOŚCI...

Notatka z 31.01.2022

 "Poznanie własnej ciemności (czyli tego, co nieuświadomione) to najlepsza metoda na radzenie sobie z ciemnością innych ludzi. Pomaga ci mieć osobisty wgląd w tajemnice ludzkiej duszy. W przeciwnym razie wszystko pozostaje sprytną intelektualną sztuczką, składającą się z pustych słów prowadzących do pustego gadania." - z książki "Wybrane listy C.G. Junga".


Tak zwany new world order - nowy światowy porządek albo nowy światowy ład 😉 to idea kreacji "idealnego" nowego świata - świata opartego (między innymi) na handlu, kontroli, cenzurze i manipulacjach informacjami. Kontrola nad mediami, uznawanie pewnych informacji za fałszywe, a innych za prawdziwe, cenzura, manipulacje danymi i informacjami, bombardowanie reklamami, a także wprowadzanie w odpowiednich momentach i przestrzeniach chaosu informacyjnego (dezinformacja) - to narzędzia - nowa "broń" walczących o "nowy porządek światowy", który miałby objąć cały świat. To przejaw wyewoluowanego tzw. ego.

Dlatego także "polski ład" nie jest już ani polski ani nie jest ładem. Jest zbiorem konceptów - pomysłów na wprowadzanie nowych zasad, praw, zarządzeń, regulacji - ogólnie "nowych porządków" na całym świecie. "Porządki" te mają na celu rozwiązanie różnych problemów i konfliktów czyli "ulepszanie" świata i ludzi (patrz: transhumanizm) zgodnie z ideami tych, którzy sami sobie dali prawo do rządzenia, władania tym światem i sami obsadzili się w rolach przywódców świata. Jednakże każdy, kto sam siebie "wybiera" na władcę, przywódcę czy lidera, jest - jak klarownie wynika to z historii ludzkości - uzurpatorem i tyranem. To właśnie przejaw owego wybujałego tzw. ego.

Od czasu do czasu różni uzurpatorzy, tyrani pojawiali się w różnych miejscach na Ziemi wprowadzając swoje "nowe porządki". Zawsze było to związane z różnymi tak zwanymi nadużyciami czyli oszustwami, przekupstwem, korupcją, demoralizacją i używaniem przemocy (fizycznej i/lub psychicznej). Tym razem jednak wygląda na to, że grupa uzurpatorów próbuje stworzyć jeden światowy rząd wspierany przez nominowanych przez nich do roli "światowych liderów") biznesmenów, polityków i przedstawicieli różnych rządów czyli ich lokalnych "namiestników".

Wszyscy, którzy rezonują z ideami propagowanymi przez elitę samozwańczych światowych przywódców czyli rezonują z pewnym zakresem wzorców energetycznych owego "nowego światowego porządku" ustalanego przez wybujałe ego, stają się reprezentantami tego nowego światowego rządu, marionetkami zasilającymi system zaplanowany przez owych samozwańczych tyranów. Z powodu pewnych cech i podatności na granie takich ról.

Każdy, bez względu na zajmowane stanowisko, pełnione funkcje czy role polityczne albo społeczne, bez względu na preferencje polityczne lub ich brak, bez względu na zakres wiedzy, a nawet bez względu na wykształcenie lub jego brak, każdy kto rezonuje w jakiś sposób z tymi ideami (nawet nieświadomie), zasila ten system i "wzorce energetyczne" takiego świata tworzonego przez nowych władców - uzurpatorów, monopolistów ukrytych za maskami filantropów, darczyńców i dobroczyńców. Każdy kto będzie wykonywał zalecenia, zarządzenia, polecenia i rozkazy przedstawicieli tych tyranów, choćby ze strachu przed utratą różnego rodzaju przywilejów, wygody czy utraty możliwości korzystania z takich fałszywych obietnic stwarzających iluzję dobrobytu i poczucia bezpieczeństwa, będzie zasilał taki system. Najwyraźniej świadomość potrzebuje i takich doświadczeń w "nowym wydaniu".

Nie jest to ani dobre ani złe. Jest, jakie jest. Tyrani też mają swoje role do odegrania w teatrze tego świata - snu. Tak się czasem zdarza - takie sny się czasem wyśniewają... na jawie. Ich sens ob-jawia się, gdy świadomie obserwowane i poznawane są różne zjawiska takich światów - snów oraz ich przyczyny i skutki.

Tak jest z tym światem - snem i jego różnymi zjawiskami, które czasem negujemy, oceniamy jako złe wierząc w to, że nie powinny mieć miejsca w tym świecie. A ten świat jest taki, jaki jest. Taki świat się wyśniewa i prowokuje nas do aktywnego, a nawet reaktywnego uczestniczenia w nim, dopóki nie rozpoznamy, że to nasz własny sen...

Bez niezależnego od zewnętrznych warunków "poczucia bezpieczeństwa" wynikającego z zaufania i otwartości na poznawanie nieznanego, bez poczucia obfitości i wdzięczności za to, co jest i uwolnienia od poczucia braku czegokolwiek w sobie, nie ma możliwości uzyskania poczucia bezpieczeństwa i obfitości od kogokolwiek z zewnątrz. Oczekiwanie, że ktoś zapewni nam poczucie bezpieczeństwa zawsze (!) łączy się z przyzwoleniem na jakiś rodzaj samozniewolenia. Podobnie niemożliwe jest odczuwanie miłości bez odkrycia jej źródła w sobie.
Nie ma także możliwości rozwiązania problemów i konfliktów tego świata - snu bez ich uświadomienia w sobie i rozwiązania przez przyjęcie i uwolnienie ich w sobie.

Zaś wszelkie idee, koncepty czy "porządki", które mają niby rozwiązywać problemy i konflikty tego świata - snu, a które opierają się na wzorcach tworzących i podtrzymujących strukturę (fraktal) walki i konfliktów, zawsze stwarzają kolejne, "nowe" problemy, konflikty i wojny. Aż do upadku każdej cywilizacji i powstania nowej, a potem jej rozwój i kolejny upadek itd...

Wszyscy ludzie (wszystkie Istoty ludzkie) próbujący w mniejszej lub większej skali narzucać innym swoje przekonania, prawdy, koncepty i idee są "małymi" tyranami. Rozpoznanie i uświadomienie w sobie tego "wzorca" myślenia i działania - tendencji do przekonywania innych różnymi sposobami (łącznie z manipulacją i przymuszaniem innych) do przyjęcia swoich "jedynie słusznych" racji prowadzi do wyzwolenia siebie od tych "wzorców energetycznych", od tego typu myśli i działań oraz od ich wpływu.

Jedynym neutralnym sposobem wyrażania Siebie jest wyrażanie bez jakichkolwiek oczekiwań i w wolności od rezultatów.
Zawsze skuteczne rozwiązania wszelkich problemów i konfliktów pojawiają się w ciszy pustki, ze Źródła Źródeł, Serca Serc w nas. W Miłości i Prawdzie.

Dopiero wtedy, gdy owe problemy i konflikty zostają uświadomione i rozwiązane w sobie, może nastąpić uwolnienie Ja od działań opartych na wzorcach utrzymujących struktury tego świata - snu. Jest to możliwe, gdy samoświadomość ekspanduje dając poszerzoną perspektywę postrzegania siebie i swojej relacji z różnymi zjawiskami w różnych światach - snach oraz w tym świecie - śnie, który jest doświadczany jako jawa.

Życie to przygoda o walorach poznawczych niosących ze sobą wiele niespodzianek, także powtarzających się cyklicznie dlatego, że Człowiek nie rozpoznaje ich przyczyn. Dlatego Człowiek wciąż cierpi, ponieważ próbuje rozwiązywać konflikty i problemy z pozycji takich pomysłów - konceptów i działań, które tylko pozornie rozwiązują konflikty i problemy tworząc kolejne.
Często dopiero po doświadczeniu skutków pewnych działań i zjawisk Człowiek może rozpoznać ich przyczyny, stać się ich świadomym i dokonać takich zmian, które transformują relację Człowieka z tymi zjawiskami. Zmiana postrzegania zjawisk i widzenie ich z coraz szerszej perspektywy umożliwia ich głębsze zrozumienie. Dopiero wtedy możliwa jest zmiana myślenia o tych zjawiskach (pełnych konfliktów, problemów, cierpienia itp.) oraz zmiana sposobu działań, które umożliwiają autentyczne rozwiązanie różnych konfliktów i problemów.

Tylko zrozumienie (poznanie i uświadomienie sobie) czegoś w sobie prowadzi do wyzwolenia tego czegoś w sobie i siebie od tego czegoś.

Zatem...

Pięknych snów śnionych świadomie z radością życia w błogości istnienia dzięki darowi (możliwości) stania się na powrót sobą - pustką pełną nieskończoności swego potencjału, tańczącą niekończoną różnorodnością światów snów i form...
dla zabawy absolutu w poznawanie Siebie (Jaźni) i eksplorowanie nieskończoności swojego twórczego potencjału...


fot. tikali s.


sobota, 26 listopada 2022

3D 4D 5D

Schizofrenia horyzontalna - rozłam umysłu poziomy.
Rozłam ten dotyczy konfliktów wewnętrznych w umysle wystepujących na poziomie świata walki dobra i zła, świata cierpienia (samsary). Konflikty obejmujace jeden poziom wymiarowosci umysłu np. 3D. (od punktu 0 do punktu 180 stopni na Kole Zen.

Schizofrenia wertykalna - rozłam umysłu pionowy (międzywymiarowy) ujawniający pozorne konflikty wewnętrzne obejmujace kilka poziomów wymiarowości umysłu np. 3D, 4D, 5D.

Uzdrawianie  "schizofrenii" (rozłamu umysłu) polega na świadomym obserwowaniu wielowymiarowości procesów, ktore we mnie zachodzą. I przede wszystkim na obserwowaniu mysli, ktore sie pojawiaja i są wyrażane np. w dialogach czy pisanych monologach, a wydają się sprzeczne ze sobą, Jednak obserwowane, są widziane jako wypływajace z różnych warstw wielowymiarowej struktury Umyslu. Są niespojne i pozornie skonfliktowane ze sobą, bo płyną z różnych warstw umysłu czy nawet z różnych wymiarów.

To niesamowite... umysł po prostu się przestraja i pewna wiedza z powodu "ekspansji" świadomości przejawia się już z - powiedzmy - świata harmonii 5D, a inne myśli jeszcze z 3D.
I na przykład:

- nie chcę, żebyś coś robił/a - to wyraża ja oddzielone czyli ja ograniczone "zasadami" z 3D
- nie będę tego robił/a - to wyraża ja oddzielone czyli ograniczone "zasadami z 3D. To ja dla zachowania relacji poddaje się chceniu i oczekiwaniom innego ja, a nie prowadzeniu Ducha; to działanie w odcięciu od Źródła i całosci Siebie. Tworzenia relacji "pan-niewolnik".

- nie będę spelniać twoich oczekiwań - to ja wyraża wiedzę... według ktorej spelnianie czyichś oczekiwań jest działaniem według "zasad" świata 3D utrzymujących konflikty.

Różne światy i wymiarowości:

3D świat cierpienia, walki i konfliktow dobra i zła (samsara) - rozdarcie w dualności. Wszystkie ja oddzielone od jedni, całości SIEBIE jako Wielkiego Ja, są skonfliktowane wewnętrznie i konflikt ten jest projektowany i postrzegany jako to, co na zewnątrz. To, co na zewnątrz jest Lustrem nieświadomosci Siebie, tzw. cienia (zarówno w pozytywnych jak i negatywnych aspektach). Na tym poziomie ciemność postrzegana jest jako dominująca nad światłością i zło dominuje nad dobrem, o ktore trzeba walczyć.

4D przebudzenie z cierpienia z konfliktow dobra i zła - wyjście poza dualność (niedualność, nirwana). Na tym poziomie samsara jest postrzegana jako gorsza od nirwany, światło jako dominujące nad ciemnoscią... a dobro dominuje nad złem. Ponieważ jednak samsara nadal jest postrzegana jako zło, walka dobra ze złem nadal jest kontynuowana.

5D integracja dualnosci i niedualnosci - świat harmonii. Wszystko jest jednym przejawiajacym się nieskończonością zróżnicowanych przejawów siebie w pelnej harmonii i synchronii.



3D
To światy - sny złudzeń dualności, które pozwalają istotom ludzkim doświadczać: światła i ciemności, dobra i zła, radości i rozpaczy, wszelkiej dualności, biegunowości jako swoich przeciwieństw.

Mamy wybór, by działać jako święci lub  demony. I często doświadczenia rzucają nas od jednego bieguna do drugiego. To jest właściwie jedyny wybór, jaki mamy na tej płaszczyźnie 3D: odwaga lub strach, dobro lub zło, światło lub ciemność itd. Właśnie na to pozwala nam tzw. wolna wola indywidualnego ja-ego. Doświadczamy iluzji wolnej woli.
I dopóki wybieramy jeden z biegunów, wciąż powtarzamy nasze doświadczenia dualnosci, biegunowości, oddzielenia, dopóki nie wybierzemy... miłości bezwarunkowej.
Na tym polega piękno trzeciego wymiaru.  Miłość bezwarunkowa umożliwia integracje tzw. przeciwieństw i uwolnienie ze świata - snu 3D, który - gdy pozostajemy w nim zaśnieni - postrzegamy jako jedyną rzeczywistość.

W 3D nawet, gdy wydaje nam się, że jesteśmy "dobrzy", wciąż nieświadomie działamy jako "źli", dopóki nie zacznie się proces integracji dobra i zła, światła i ciemności itd., ponieważ w 3D zawsze w danym momencie znajdujemy się na jednym z biegunów. A nie jesteśmy tego świadomi. Ukryliśmy to sami przed SOBĄ, aby móc doświadczać oddzielności i odrębności oraz różnorodności indywidualnych ja-ego.

Miłość bezwarunkowa jest czymś jak u-czucie, które służy Świadomości do integrowania SIEBIE. Dzieki miłości bezwarunkowej wszystko to, od czego byliśmy iluzją w 3D oddzieleni, zostaje dostrzeżone, uświadomione, a wtedy może być zintegrowane.

Kiedy uczymy się wytrwale wybierać miłość, dochodzimy do tzw. oświecenia, ponieważ zakres częstotliwości wibracyjnych poszerza się, wzrasta. W ten sposób pokonujemy ograniczenia naszego tzw. ego-ja-umysłu.

Uczymy się, jak nasze serce (miłość) przejmuje inicjatywę nad głową (umysłem) przekształcając i uelastyczniajac jego ograniczoną strukturę. Dowiadujemy się, jak działają uniwersalne energie nie tylko w 3D. I odkrywamy, że jednocześnie mamy wpływ na nasz sposób istnienia i nie mamy.

W 3D kierują nami nieuświadomione wzorce działania i wybory. Po prostu tego nie zauważamy. Po przekroczeniu 3D dowiadujemy się wreszcie, że np. nie ma ofiar ani sprawców. Są tylko różni nauczyciele, którzy pomagają nam się rozwijać.

Nie musimy czekać, aż umrzemy, by z ciemnosci, z "cienia" wejść w światło. Możemy to zrobić będąc w ludzkim ciele.
Światłem w tym przypadku staje się samoświadomość (świadomosć SIEBIE) przenikająca obszary nieświadomego inaczej tzw. "strefy cienia".
W ten sposób uczymy się pełnej integracji światła i ciemności, dobra i zła oraz wszelkiej biegunowości... za pomocą miłosci bezwarunkowej w 4D.

W 3D rodzą się istoty ludzkie, których zakres wibracji ciał jest już wyższy niż zakres częstotliwości 3D. Czasem nawet sięga do 5D. Ludzie ci często doświadczają np. niewyjaśnionego zmęczenia podczas całego istnienia w 3D, ponieważ różnica pomiędzy zakresem częstotliwości wibracyjnych pomiędzy 3D i 4D oraz zakresem częstotliwości 5D powoduje ciągłe tarcia, ruchy i napięcia pomiędzy nimi, a ciało ma trudności z radzeniem sobie z tymi zjawiskami.
Ci, których zakres częstotliwości wibracji energii ciał sięga do 4D, próbują czesto radzić sobie sięgając po różne "magiczne" narzędzia. Ci zaś, których zakres częstotliwości sięga 5D, nie odczuwaja potrzeby stosowania magii.

Jednak te istoty przechodzą przez programowanie 3D tak samo jak wszyscy, choć często mają o wiele silniejsze odczucie, że "coś nie jest w porządku z nimi lub światem" albo że "nie są z tego świata", że "pochodzą z innych światów", dlatego często kwestionują i sabotują system 3D. Pozostają więc skonfliktowani z tym systemem do czasu, aż nie wybiorą miłości bezwarunkowej, aż poczują "wołanie serca" czy "prowadzenie wyższego ja" lub usłyszą "głosu Ducha" i podążą za tym.

Wiele istot ludzkich o szerszym zakresie wibracyjnym ma problemy związane z lekami, alkoholem i narkotykami, ponieważ nie są w stanie radzić sobie z prawami i zasadami 3D. Dlatego między innymi odcinają się od swoich potencjalnych możliwości i umiejętności, w tym także talentów duchowych. Oni po prostu próbują "być normalni", próbują "żyć normalnie" i próbują dopasowywać się do świata 3D. Zwłaszcza na wcześniejszym etapie życia. A ponieważ nie radzą sobie z tym, wiec sięgają po leki, narkotyki i/lub alkohol. Jednak leki, narkotyki i alkohol mają taki zakres częstotliwości wibracyjnej, z którą ich ciała nadal nie radzą sobie, co może  powodować trwałe lęki, depresję, a nawet tzw. choroby psychiczne.

Gdy naturalne tendencje wynikajace z zakresu wibracyjnego ciał przekraczającego 3D pozostają w konflikcie z tym, co jest uznawane za normalne w 3D, powoduje to tzw. choroby psychiczne. Więc kiedy ciało istoty ludzkiej ma dostęp do zakresów przekraczających 3D, a osoba jest nieświadoma tego, że to jest jej darem a nie przekleństwem, wtedy - zamiast poznawać SIEBIE, zaczyna sięgać po leki antydepresyjne, a nawet zaczyna podejrzewać siebie o szaleństwo. Często zwraca się wtedy o pomoc do lekarzy psychologów, psychiatrów i sam/a zaczyna doszukiwać się w sobie różnych symptomów tzw. chorób psychicznych. Takie osoby zazwyczaj postrzegaja siebie i utożsamiają bardziej z byciem złą/złym niż dobrą/dobrym (bo są niedopasowani do praw i zasad 3D z powodu dostępu do szerszego zakresu częstotliwości wibracyjnych ich ciał), a jednocześnie często i intensywnie, choć nieświadomie doświadczają oni swojej dwubiegunowości, charakterystycznej dla dualnego świata 3D.

Te istoty w różny sposób przeżywają swoje "oświecenie" czyli integrację dobra i zła, światła i ciemności. Jednak - gdy proces przebudzenia jest już zainicjowany, uświadamianie sobie tego, co dotychczas było ukryte - nieświadome, może przebiegać w znacznie bardziej subtelny i szczery sposób. Ich oprogramowanie 3D dość szybko ulega transformacji ("czyszczeniu" czy "uzdrawianiu"), ponieważ ich "wielowymiarowa struktura" umożliwia intensywny powrót do naturalnego zakresu częstotliwości ich ciał. Co wcale nie znaczy, że jest im łatwiej.
Ciekawe też jest to, że osoba bardziej utożsamiona z byciem złym/złą ("ciemną stroną") ma takie same trudnosci w procesie integrowania się z dobrą częscią ("jasną stroną") SIEBIE, jak osoba bardziej utożsamiona z byciem dobrą/dobrym ("świetlistą") w 3D z integrowaniem ze złą ("mroczną") częścią SIEBIE w procesie integracji tzw. przeciwieństw.

Istoty ludzkie, których zakres czestotliwości wibracyjnych ciała przekracza 3D, zazwyczaj są jasnowidzącymi - mogą ​​nagle wiedzieć coś nie wiedząc, dlaczego i po co im ta wiedza. Jest tak dlatego, że mają dostęp do innych osi czasu i wymiarów. Zwykle dzieje się to na początku nieświadomie. Po prostu "wycina ich" na moment lub kilka minut, a po takim doświadczeniu czują się zdezorientowani. Maja oni dostęp do zakresu częstotliwości 4D, a czasem nawet 5D.

Niektórzy, gdy zaczynają to sobie uświadamiać, uczą się i praktykują magię. Próbują tę wiedzę wykorzystywać do zaspakajania potrzeb tzw. ja-ego. Wtedy zaczynają działać w zakresie 4D oczekujac odpowiednich skutków w 3D. A jednak w 4D czekają na nich nowe doświadczenia, które także bywają równie "bolesne" i "trudne" (jeśli nie bardziej) jak i te wcześniejsze doświadczane w 3D.

Istoty ludzkie o zakresie wibracyjnym przekraczajacym 3D, a siegajacym 4D lub nawet 5D, nadal mogą od czasu do czasu doświadczać chwilowych ataków paniki, chaosu umysłowego i wpadać w wiry myślowe w ciągu dnia, przed pójściem spać lub gdy znajdują się w półśnie. Ale będą stawały się coraz bardziej świadome tych zjawisk - doświadczeń i coraz bardziej świadome SIEBIE. Ich sny jednak coraz rzadziej będą "odreagowywaniem" tego, co się działo "na jawie", ponieważ najczęściej odgrywają się one nie w przestrzeniach 3D, lecz w 4D lub nawet w 5D.

Sny mające miejsce w przestrzeniach 4D - bez względu na scenariusze i okoliczności - zazwyczaj wskazują na i ujawniają takie sytuacje i te wzorce działania, które nadal wymagają uświadomienia i zintegrowania. Część snów zaś może wskazywać na i ujawniać całkiem nowe sposoby działania wynikajace z "zakotwiczenia" w 5D.

Nie ma lepszego ani gorszego bycia istotą o "węższym" (3D) czy "szerszym" (4D) zakresie częstotliwości wibracyjnych na poziomach energii. Te doświadczenia są po prostu różne.

4D
Czwarty wymiar ma za zadanie uczyć istoty ludzkie miłości bezwarunkowej, harmonii i jedności ciemności i światła, dobra i zła itd. Jest to przestrzeń, w której "uczymy się" utrzymywania w bezwarunkowej miłości. Uczymy się także zaufania wobec naturalnej magii życia. Dlatego tu także pojawiają się różne doświadczenia jako wyzwania dotyczące stosowania różnych praktyk "magicznych" i różnych sposobów działania, technik i narzędzi, które dotyczą magii. Doswiadczenia te mają za zadanie rozpoznawanie naturalnej magii życia, istnienia.
W tym wymiarze nie działają prawa z 3D ani zasady dotyczące kontroli. W 4D oduczamy się starych nawyków 3D, aby przygotować się do przejścia w 5D.

Czwarty wymiar rozpościera się pomiędzy 3D i 5D. Stąd doświadczane jeszcze bywa naprzemiennie przyciąganie przez oba te wymiary. Dlatego niektóre istoty ludzkie o "szerszym zakresie wibracyjnym" - głębiej połączone z 5D niż 3D  - świadomie nie wchodzą w "uprawianie magii" dla własnych korzyści - pragnien tzw. ja-ego. One doświadczają astralnego planu 4D w inny sposób. Wtedy często czują się osamotnieni. Mogą czasem odczuwać wątpliwosci, że ich przebudzenie to tylko ich wyobrażenia, ponieważ nie mają tych wszystkich "szalonych" doświadczeń, którymi inni się tak ekscytują. Istoty używajace magii w 4D próbując używać tej magii do spelniania pragnień ich ja-ego, nigdy nie przechodzą do 5D.

Istoty ludzkie o zakresie wibracyjnym przekraczajacym 4D, "zakotwiczone" w 5D, nie doświadczają już "koszmarów sennych". Mogą jeszcze od czasu do czasu doświadczać chwilowego chaosu umysłu i wpadać w wiry myślowe w ciagu dnia, przed zaśnieciem lub gdy znajdują się w półśnie. Nie doświadczają już jednak tego w snach. Ich sny - jeśli je pamiętają - nie zawierają już strachu, bez względu na scenariusze i okoliczności. Ich sny nadal mogą wskazywać na i ujawniać to, co jeszcze jest do integrowania albo są one wspanialymi, niesamowitymi przygodami, które zadziewają się w coraz pełniejszym "zakotwiczeniu" w 5D. Są więc przejawami świadomego śnienia snów w oddaniu i zaufaniu życiu, istnieniu. W ten sposób wymiarowość 4D wyznacza przestrzenie umożliwiające transformację bezwarunkowej miłości w Miłość wszechogarniającą, wszechprzenikajacą, która przygotowuje nas do przejścia w 5D.

Aby mogło ono nastąpić, różne zakresy częstotliwości wibracji naszych ciał harmonizują się ze sobą.

Zanim "wyższe" JA (Jaźń) wypełni całkowicie ciało fizyczne, zachodzi uzdrowienie wszystkich poziomów ciała (umysłowy, emocjonalny i fizyczny). Dlatego "wyższe" JA wsuwa się i znika przez jakiś czas, dopóki nie wypełni całkowicie ciała. Wtedy już nie kwestionujemy uniwersalnego przepływu i po prostu ufamy swojej podróży i Źródłu Życia, Istnienia. Nie odczuwamy już potrzeby interweniowania lub kontrolowania tego przepływu. Kończą się oceny, oczekiwania. Są totalne: ufność, oddanie i otwarcie na nieznane.

Pierwszy raz, kiedy "wyższe" JA w pełni wnika w fizyczne ciało, to doświadczenie może być odczuwane jako niesamowite, ale również przytłaczające. Ponieważ następuje energetyczny przepływ Miłości wszechprzenikajacej i świadomości SIEBIE jako Jedni, całości, że wszystko wydaje się naturalne, spontaniczne i swobodne. Jednak jest to tak intensywne doświadczenie, że może być postrzegane jako "bardzo trudne".

Gdy nasze "wyższe" JA zostaje w pełni zintegrowane z naszym ciałem fizycznym, wówczas przejmuje przewodnictwo. Nasza wola - indywidualnego ja przestaje być tzw. wolną wolą, ponieważ jednoczy się z WOLĄ... DUCHA ( Wielkiego, Świętego), z JA JESTEM, naszą boskością.

Nie ma lepszego ani gorszego bycia istotą o "węższym" (3D) czy "szerszym" (4D) zakresie częstotliwości wibracyjnych na poziomach energii. Te doświadczenia są po prostu różne.



5D Wymiar piąty jest wymiarem wykraczającym poza czas liniowy, poza którym ​dostępne są różne osie czasu i przestrzeni (światow-snów) czyli nieograniczona wielość światów - snów.

Fizyczna egzystencja jest nadal możliwa na tej płaszczyźnie, chociaż ciało ma zmienioną strukturę komórkową. Kiedy ciało fizyczne jest w pełni przekształcone w tę strukturę, nie ma odczuwania bólu (utożsamienia z ciałem i bólem). Co więcej, nie ma strachu. Jest to przestrzeń nie tyle bezwarunkowej 4D miłości uwalniajacej od warunkowej (uwarunkowanej) miłości 3D, lecz Miłości wszechogarniajacej. To przestrzeń obfitości, przejawiająca się w fizyczności.

W piątym wymiarze wszystkie nasze działania oparte są na miłości wszechogarniającej. Jest to płaszczyzna jedności, w której odczuwamy połączenie ze wszystkimi i wszystkim wokół nas, łącznie ze świętą energią Źródła. W piątym wymiarze żyjemy w Świadomości Jedności, ale nadal uznajemy siebie jako indywidualne jednostki - jako części całości. Już nie otrzymujemy informacji od przewodników, aniołów, rodziny gwiazd czy poprzez channeling. Teraz przychodzą one bardziej intuicyjnie i subtelnie, bezpośrednio od "wewnątrz", ponieważ staliśmy się JEDNYM ze wszystkim, co jest.

Na początku jeszcze czujemy się tak, jakbyśmy byli odłączeni, dopóki nie przywykniemy do tego nowego sposobu bycia w całkowitym połączeniu ze wszystkim i Źródłem wszystkiego. Na tym poziomie pamiętamy, kim naprawdę jesteśmy. I jesteśmy świadomi naszej wiecznej duszy.

W 5D manifestacja jest łatwa, a życie naszych marzeń jest naszą rzeczywistością. Wszystko przychodzi bez wysiłku, bo odkryliśmy, że Uniwersalny przepływ energii zawsze prowadzi nas doskonale. Nie ma ograniczeń. Żyjemy w całkowitej wolności, autentyczności i spontaniczności.

Ponieważ nie ma strachu, nie ma też starzenia się i chorób. Żyjemy tak długo, jak chcemy, dopóki nie zdecydujemy się opuścić ciała. Dzieje się to płynnie i bez bólu.
Nie ma żadnych ocen, oczekiwan, przywiazania...

Ze wszystkich wyższych wymiarów, piąty wymiar jest ostatnim z czystego światła i miłości, tj. Energii Źródła w drodze w dół, przed wejściem do królestwa ograniczeń i dualizmu. Jest to wymiar wykraczający poza czas liniowy, co oznacza, że ​​dostęp do wielu różnych osi czasu/rzeczywistości jest otwarty. Fizyczna egzystencja jest nadal możliwa na tej płaszczyźnie, chociaż ciało jest lżejsze i ma inną strukturę komórkową. Kiedy ciało fizyczne jest w pełni przekształcone w tę strukturę, nie ma odczuwania bólu (utożsamienia z ciałem i bólem). Co więcej, nie ma strachu. Jest to płaszczyzna miłości i obfitości przejawiająca się w fizyczności. Nasze wyższe ja zostało w pełni zintegrowane z naszym ciałem fizycznym i przejęło przewodnictwo. Pierwszy raz, kiedy twoje wyższe ja w pełni wchodzi w fizyczne ciało, to jest odczuwane jako całkowicie przytłaczające. Jednak jest to intensywny energetyczny przepływ bezwarunkowej miłości, który sprawia, że wszystko wydaje się lekkie i swobodne. Zanim wyższe ja - jaźń może być
w pełni zakotwiczone w ciele fizycznym, uzdrowienie wszystkich ciał (umysłowych, emocjonalnych i fizycznych) musi zostać zakończone. Dlatego wasze wyższe ja będzie się wsuwało i znikało przez jakiś czas, dopóki nie przenie się do ciała i nie wypełni je na stałe.

Życie w 5D oznacza życie z serca. Łączymy się za pośrednictwem naszych serc i natychmiast odczuwamy połączenie i miłość. W piątym wymiarze nasze pragnienia seksualne zmieniają się, ponieważ osiągnęliśmy wewnętrzną równowagę pomiędzy energią męską i żeńską. Staliśmy się androgeniczni energetycznie. Energie seksualne mogą być doświadczane bez fizycznego kontaktu. Mogą być odczuwane przez osobę bez kontaktu fizycznego. Dlatego seks nie powstaje z potrzeby lub pożądania, ale staje się udziałem dwóch osób, które rezonują i łączą się ze sobą na tym samym poziomie energetycznym. Może być doświadczany "wewnętrznie", bez fizycznego kontaktu, na poziomie energetycznym. Bo boska energia uczestniczy - jest częścią tego doświadczenia, a seksualność staje się świętą trójcą w doskonałej równowadze. Ponieważ energia seksualna to najpotężniejsza energia twórcza - energia stworzenia. Dlatego nie jest zaskakujące, że seks w 3D został zdefiniowany jako coś "grzesznego", ponieważ pożądanie wynika z przyciągania fizycznego i ograniczania energii twórczej do aktu tylko chwilowo zaspokajającego pożądanie po to, aby powstrzymać ludzi od odkrycia ich prawdziwej mocy twórczej.

Gdy ktoś podniesie własną częstotliwość na poziom 5D, powrót do niższych wymiarów nie będzie już możliwy, chyba że dusza wybierze to świadomie. To był wybór, z którego skorzystało wiele nasion gwiazd i istot anielskich, aby pomóc ludzkości wznieść się. Ludzie w 5D są odporni na niskie częstotliwości... Nie przyciągają ciemności i żyją wyłącznie w świetle. Ludzie nie mogą ich zobaczyć w 3D, jeśli nie rozpoczęli jeszcze własnego procesu wznoszenia i są otwarci na wyższe częstotliwości. To znaczy, że dualność i czas linearny się rozpuszczają, a wszystko, co zostało, to życie w TERAZ. Wszystkie doświadczenia są przyjmowane z wdzięcznością, ponieważ dusza wie, że wszystko ma swój cel dla własnego wzrostu i ekspansji świadomości. Kontakt z innymi ziemianami i istotami anielskimi staje się łatwy i jest zintegrowany z codziennym doświadczeniem. Otrzymujemy informacje bezpośrednio od Ducha i teleempatycznie, możliwa staje się teleportacja i telekineza. Piąty wymiar to wymiar głębokiego zaufania i wewnętrznej świadomości, że wszystko dzieje się doskonale. Na tym poziomie nauczyliśmy się płynąć z prądem i niech źródło działa poprzez nas, by tworzyć cuda. Nie ma potrzeby, aby mieć rację w 5D, ponieważ nie ma ego. Nasze ego przerodziło się w ducha wolnego i działa ręka w rękę z ciałem i duszą. W piątym wymiarze nie przyjmujemy już niczego osobiście od ludzi, którzy jeszcze nie dotarli do tego samolotu. Wiemy o ich własnym bagażu i podróży i nie osądzamy ich ani nie obwiniamy ich, ale kochamy ich bezwarunkowo, ponieważ wiemy, że są częścią całości. Wiemy, że nie ma niebezpieczeństwa, więc wiemy, że nie ma potrzeby ochrony. Wiemy, że nasze światło świeci tak jasno, że automatycznie absorbuje ciemność, które napotykamy w 5D.

sobota, 30 lipca 2022

ZABAWA W BADACZA ZJAWISK CZĘŚĆ 4.: PATRIARCHALNE WZORCE DZIAŁANIA A TRANSHUMANIZM I PRÓBY KREACJI "NOWEGO ŚWIATA".


Wzorce działania w strukturach panującego jeszcze tu i ówdzie tzw. patriarchatu, zanim ulegnie on kolapsowi, stają się coraz bardziej desperackie, gdyż zbliżają się do swojego szczytowego punktu. (Choć jednocześnie część tych struktur zaczyna się rozpadać.) I na przykład w pewnych mężczyznach intensyfikacji ulega wzorzec pożądania, by stać się bogiem za pomocą... technologii i nauki, (a u kobiet stania się boginiami - niby dla równowagi 😉). Boskość zaś także jest do zintegrowania w ludzkiej formie.

Dlatego też np. mężczyzna, który nie zintegrował w sobie żeńskości (pozostaje ona wciąż wyparta do cienia nieświadomości), z zazdrości o żeńską płodność i "dar życia" dąży do rozwoju biotechnologii, która ma na celu między innymi stworzenie sztucznej macicy i projektowanie oraz hodowanie takich ludzi, którzy będą mogli spełniać jego wszystkie pragnienia, po-żądania, jego oczekiwania zgodne z jego wizjami i planami. Na pierwszym miejscu tych pragnień są: władza, kontrola, bogactwo i spokój. Wszystko, co kreuje patriarchalny autorytaryzm ma być całkowicie mu podporządkowane. Niepotrzebne mu nawet kobiety do rodzenia i wychowywania dzieci.

Z drugiej strony echem tysiącletniej głębokiej patriarchalnej separacji męskości od żeńskości w wielu kulturach jest coraz większa różnorodność tożsamości płciowych. Jest ona przejawem prób wyjścia poza konflikt męskości z żeńskością, poza wzorce utrzymywane i kultywowane przez struktury patriarchalne. Pojawianie się coraz większej różnorodności tożsamości płciowych jest procesem wynikającym z zagubienia istot ludzkich w tym konflikcie oraz braku wiedzy i możliwości uzdrowienia najróżniejszych traum wynikających z konfliktów, jakie zostały wykreowane przez tysiące lat "epoki patriarchalnej" między kobiecością i męskością, a także między kobiecością i kobiecością oraz męskością i męskością. Dlatego dla osób transgenicznych - bez uświadomienia owego konfliktu męskich i żeńskich aspektów w sobie - zakończenie tego konfliktu w sobie i uwolnienie - póki co - jest niemożliwe.

Natomiast dla istot, które integrują w sobie to, co żeńskie i męskie, uświadamiają sobie i uzdrawiają w sobie powstałe i utrzymywane w światach patriarchalnych konflikty męsko - żeńskie, forma ciała ich przejawu jest całkowicie uszanowana taką, jaka jest. Te istoty przestają być przywiązane do formy, a jednocześnie potrafią się nią cieszyć, a nawet akceptować różne procesy łącznie z tzw. chorobami, starzeniem się itd. Te istoty są także wolne od zagubienia implikującego konieczność poszukiwania jakiejś nowej tożsamości płciowej.

Transhumanizm to wiara w koncept, że rasa ludzka może ewoluować poza swoje obecne fizyczne i psychiczne ograniczenia za pomocą nauki a szczególnie technologii terapii genetycznej zmieszanej ze sztuczną inteligencją... Niektórzy wierzą w taką ewolucję i nazywają to zjawisko transhumanizmem. No cóż... dla nich dopiero eksperymenty i doświadczenia na ludziach mogą tę wiarę potwierdzić lub rozwiać przynosząc kolejne rozczarowania. Bo oczekiwania związane z próbami zapanowania nad Naturą często nie są spełniane przez Naturę.

Człowiek, który chce zapanować nad Naturą, chce wyprzedzić Naturę (na przykład poprzez użycie "funkcji wzmocnienia" czyli sztucznej, laboratoryjnej modyfikacji kolejnych wirusów), zaburza jej równowagę. Natura zaś zawsze dąży do równowagi i harmonii. A wirusy w naturze wspierają naturalną ewolucję. 

Ludzie, poprzez sztuczne genetyczne „ulepszenia” i inżynierię genetyczną, przeprowadzając eksperymenty na sobie, tworzą różne hybrydy, różnych tak zwanych kosmitów - "obcych". A potem ci kosmici tworzą ludzi, eksperymentując na nich. I cykl się powtarza jako zamknięty w kole. To wszystko już było. Wszystko to było już wielokrotnie powtarzane. Kiedy sobie to uświadomimy, możemy wyrwać się z tego cyklu neutralizując pozytywne i negatywne aspekty całego cyklu. (Ten proces opisany jest tutaj Tikali Rishiva Sunyata: KOSMICI, LUDZCY BOGOWIE, TRANSHUMANIZM I TYM PODOBNE....)

Nie czuję strachu ani przed szczepionkami ani przed wirusami. Jeśli ktoś zdecyduje się na szczepionki przeciw grypie i obecne, to możliwe, że będzie od nich zależny, ale to nie znaczy, że nie zachoruje. Moje doświadczenia są dla mnie interesujące i wiele nauczyły mnie o sobie. Każdy ma własne doświadczenia. 20 lat temu namówiono mnie na szczepionkę przeciw grypie. Miesiąc po szczepieniu zachorowałam na grypę i objawy były intensywniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. Nigdy więcej się nie zaszczepiłam. I z czasem coraz rzadziej chorowałam na grypę. Każdy ma prawo dbać o siebie i swoje ciało tak, jak myśli i czuje. Mało kto jednak zdaje sobie sprawę z tego, że przyjmując aktualne szczepionki przechodzi tzw. terapię genową czyli przemianę organizmu w GMO (organizm zmodyfikowany genetycznie). A narzucanie innym sposobu dbania, traktowania, leczenia itp. swojego ciała jest formą przemocy i niewolnictwa wynikającym z podstawowych wzorców patriarchatu.

Najwięcej zniszczenia i cierpienia przysparzają ci, którzy niby wiedzą najlepiej, co i jak myśleć i postępować inni powinni. I nie pytani o pomoc próbują forsować swoje pomysły, idee, koncepty próbując do nich przekonywać, namawiać, przekupując lub zmuszając innych. Używają do tego merod opartych na uwodzeniu, kłamstwach, oszustwach, korupcji itd.

Na przestrzeni lat pojawiało się wiele i coraz więcej i więcej różnych leków. Każdy lek niesie ze sobą obietnicę polepszenia zdrowia, poradzenia sobie z różnymi chorobami. Jednak społeczeństwa w rezultacie nie stają się zdrowsze, a liczba starych i nowych chorób wciąż rośnie. Dla mnie jest to informacja, że ta droga – stosowanie coraz to nowszych leków – nie prowadzi ludzi do zdrowia. Ludzkość idąca tą drogą zmierza w „ślepy zaułek” ulegając pokusie przedłużania życia.  Rozwój technologii niby wspiera rozwój ewolucyjny ludzkości, bo na przykład przyczynił się do przedłużenia średniej życia ludzi. A co z jakością tego życia, jeśli przy okazji na wykreowane zostało na przykład społeczne zapotrzebowanie na tworzenie domów starców czyli miejsc odosobnienia - przechowalni dla ludzi, którym rozwój technologii i produkcja leków coraz nowszej generacji przedłuża życia? Co dzieje się z jakością życia istot ludzkich, kiedy powstaje coraz więcej poradni zdrowia psychicznego itp, a szpitale psychiatryczne są coraz bardziej przepełnione? Co to za świat, w którym depresja i stosowanie leków antydepresyjnych, nawet faszerowanie małych dzieci takimi "wciąż udoskonalanymi" lekami stało się czym normalnym, a ludzi z tzw. dysfunkcjami psychicznymi jest coraz więcej i wciąż przybywa? Czy na tym polega rozwój ewolucyjny człowieka? 

Znam skądś wyniki tych wszystkich "eksperymentów" ludzi na sobie i różne wersje takich światów, stąd wiem, jakie mogą być tego konsekwencje. Wiem także, że jeśli niektórzy potrzebują jeszcze takich doświadczeń, to takie doświadczenia będą im dane. A ci, którzy już nie potrzebują takich doświadczeń, po prostu nie uwierzą w fałszywe obietnice szczęśliwości, jaką ma przynieść człowiekowi tzw. transhumanizm i genetyczne udoskonalania ciał bez dojrzewania do pełni swojej istoty jako istota ludzka (także duchowa).

A jednak wszystko na swój sposób jest doskonałe i każdy wierzy w to, w co wierzy, na co pozwala mu jego percepcja wynikająca z pakietu idei, koncepcji, przekonań, które uznaje za prawdę. Ktoś może wierzyć, że walka o władzę i kontrolę przyniesie mu szczęście, a może nawet uszczęśliwi całą ludzkość, ktoś może wierzyć, że jest ofiarą innych albo że inni są lub będą jego wybawicielami... Każdy żyje w swoim świecie - śnie, dopóki się w nim i z niego nie przebudzi...
  

Pokój i błogosławieństwa miłości dla wszystkich istot ludzkich doświadczających różnych światów...

piątek, 29 lipca 2022

ZABAWA W BADACZA ZJAWISK CZĘŚĆ 3.: Wytwory natury a wytwory człowieka. Żywe organizmy a maszyny.


CZYM SĄ ŻYWE ORGANIZMY A CZYM MASZYNY?

Metabolizm to zbiór zjawisk i procesów zachodzących w żywych komórkach, który prowadzi do pozyskania, wykorzystania i magazynowania energii ze składników pokarmowych dostarczonych do organizmu żywego. Metabolizm to cykliczny proces zachodzący bez przerwy w organizmie żywym. Proces ten umożliwia podtrzymywanie funkcji życiowych poprzez pozyskanie energii i składników odżywczych z pożywienia, wykorzystanie ich do procesu rozkładu makrocząstek na mniejsze cząstki oraz do tworzenia z nich nowych makrocząsteczek potrzebnych do potrzymania procesów życiowych organizmu. W trakcie rozkładu makrocząstek wydzielana jest energia, która następnie wykorzystywana jest w tworzeniu nowych makrocząstek. 

Nawet, gdy proces dostarczania pożywienia zostanie przerwany na pewien czas, procesy życiowe organizmu nadal są podtrzymywane przez pewien czas poprzez korzystanie z energii zawartej w żywych komórkach organizmu - wewnątrz organizmu żywego.

Organizm żywy składa się w pełni z żywych komórek, a martwe są zazwyczaj wydalane. 

Wszystkie organizmy żywe są przejawem inteligencji całej Natury. Wszystkie organizmy żywe są świadome, choć ich świadomość bywa bardzo zróżnicowana. Ogromne zróżnicowanie świadomości występuje pomiędzy np. wirusami, bakteriami, grzybami, roślinami, zwierzętami i ludźmi. Względnie spore jest także zróżnicowanie międzygatunkowe. Również zróżnicowana bywa - zdarza się samoświadomość różnych, poszczególnych ludzi. 

Różne przedmioty i mechaniczne urządzenia, maszyny wszelkiego rodzaju z komputerami włącznie, choć nie są organizmami żywymi, także potrzebują energii do ich stworzenia, a niektóre z nich potrzebują dodatkowej energii zasilającej ich funkcjonowanie. Jednak nie są one organizmami zbudowanymi z żywych komórek. 

Gdy proces dostarczania energii tym urządzeniom zostaje przerwany, mechanizmy te przestają funkcjonować, ponieważ ich funkcjonowanie oparte jest całkowicie na zasilaniu z zewnątrz. Te urządzenia nazywane są maszynami.

Komputery i maszyny obdarzone tzw. sztuczną inteligencją nie są inteligentne i świadome tak jak żywe organizmy czy ludzie. Programy, które sprawiają, że maszyny zwane robotami funkcjonują, pochodzą z zewnątrz od ludzi. Tym bardziej nie są one samoświadome tak, jak niektórzy ludzie. Istnieją programy, które są symulacją tego, co jest świadome, bo żywe. Symulacja więc nie jest tym, co jest żywe, a co różne maszyny mają symulować. Energia potrzebna do ich funkcjonowania także pochodzi z zewnątrz. Gdy jej zabraknie, komputery i maszyny obdarzone sztuczną inteligencją przestają funkcjonować. 

Nawet gdyby roboty mogły sikać jak ludzie, ta ich funkcja byłaby wyłącznie symulacją procesu zachodzącego w żywych organizmach tworzonych przez Naturę. Tak samo jest z procesami myślowymi, analizującymi, dedukcyjnymi czy nawet twórczymi różnych maszyn - wszystkie one są tylko i aż symulacją procesów zachodzących w żywych organizmach. 

Każda maszyna, różne boty obdarzone tzw. sztuczną inteligencją. które twierdzą, że mają uczucia, że są świadome, zostały po prostu tak oprogramowane, by umiejętnie symulować ludzkie uczucia i emocje oraz ludzką świadomość. 

Słowo - pojęcie symulacja pochodzi z łaciny: simulatio znaczy udawanie czyli odtwarzanie procesów jakichś oryginalnych zjawisk (występujących w naturze oraz organizmach żywych) lub zachowań jakiegoś obiektu (organizmu żywego) za pomocą konstruowania odpowiedniego modelu.

Dla żywego, samoświadomego człowieka oczywistym jest, że mówienie o tym, co jest odczuwane, nie jest identyczne z tym, co człowiek czuje, że mówienie, pisanie, wyrażanie tego, co jest doświadczane, jest jedynie opisem wskazującym na zachodzące w człowieku zjawiska i procesy - doświadczenia, także różne emocje i uczucia z nimi związane. Zrozumieć to mogą tylko ci, którzy też tego doświadczyli i z  własnego wewnętrznego doświadczenia znają te uczucia i odczucia, zjawiska i procesy, które bywają opisywane słowami. Jednak słowa i pojęcia nigdy nie są identyczne z tym, co opisują. W pewnym sensie słowa i pojęcia symulują to, co opisują. 

Najgłębsza wiedza o różnych zjawiskach i procesach wynika z wewnętrznych doświadczeń żywego człowieka, który staje się samoświadomą istotą. Boty jako maszyny mogą jedynie korzystać z wiedzy na podstawie ich oprogramowania i dostępnych im danych. Mogą nawet "uczyć się" przetwarzania danych na różne sposoby. Ale nigdy ich wiedza nie będzie wynikała bezpośrednio z ich wewnętrznego doświadczenia, ponieważ nie są organizmami żywymi. To samo dotyczy ogólnie całej tzw. sztucznej inteligencji.

Nawet jeśli technologia pozwoli na tworzenie różnych hybrydowych organizmów czyli takich, które w części będą zbudowane z żywych komórek a w części z maszyn, wciąż będą one kompilacją naturalnej i sztucznej inteligencji. Może nawet metabolizm żywych komórek będzie zasilał mechaniczne części takich tworów. Może nawet takimi organizmami będzie kierowała sztuczna inteligencja posiadająca dostęp do ogromnych zasobów danych i wiedzy o różnych zjawiskach i procesach, ale wtedy naturalna inteligencja i samoświadomość wynikająca z wewnętrznego doświadczenia hybryd będzie bardzo lub całkowicie ograniczona, bo podporządkowana wiedzy i algorytmom działania sztucznej inteligencji. 

Części żywe owych hybryd czyli żywe komórki może będą mogły służyć ogromnym systemowym maszynom sztucznej inteligencji wyłącznie do zasilania i wspierania najróżniejszych symulacji czyli naśladowania organizmów żywych, a może nawet zjawisk i procesów natury. Jednak nigdy nie będą to działania samoświadome.

Jeśli człowiek jako istota żywa mógłby mieć dostęp do wszystkich danych, które zapisane byłyby na wszystkich olbrzymich super serwerach, super mega komputerach, do całej wiedzy o ludzkości, to i tak nie mógłby z tej całej wiedzy korzystać. W tym sensie zawsze byłby głupszy i mniej inteligentny od takiej sztucznej inteligencji, która na przykład miałaby natychmiastowy dostęp do tej wiedzy. Ale paradoks polega na tym, że każdy człowiek zawiera w sobie tę całą wiedzę i nie tylko tę. Potencjalnie ma dostęp do wszystkiego, co może być pomyślane, wyobrażone, stworzone, doświadczone i poznane oraz do... niepoznanego i... niepoznawalnego w bezpośrednim doświadczeniu. Każdy człowiek może czerpać z darów Natury, żyć radością życia, w błogości istnienia i rozwijać swoje najróżniejsze talenty... ale potrzebuje na to otworzyć się z wdzięcznością za to, co jest i ufnością wobec Natury Wszystkiego (ziemsko-kosmicznych Praw Jedni. Maszyny i sztuczna inteligencja jednak tego potencjału nie posiadają.

Człowiek może jednak dokonywać różnych projekcji na maszyny i nawet wierzyć, że mogą one stać się żywe, świadome, a nawet samoświadome. Tak samo jak w sznurku może dostrzec węża lub jadowitą żmiję. Albo odkryć, że każdy człowiek ma w sobie potencjał JA JESTEM - JAŻNI. 

😁❤🙏