poniedziałek, 4 lutego 2019

KTO WYBIERA NASZE DOŚWIADCZENIA?


Świat iluzji to według buddyzmu samsara. Jednak także według buddyzmu samsara i nirwana są nierozłączne ze sobą...

Odkrycie w sobie przejawienia "niezmiennego stanu prawdy umysłu" - "świadomego świetlistego umysłu" jako nieograniczonej, wiecznej, niezmiennej przestrzeni umożliwia swobodne, spontaniczne doświadczanie pełnej radości zabawy energii... a świat wtedy staje się głębokim doświadczeniem, pełnym nieskończonego znaczenia „czystej krainy”...

Budda ponoć nauczał, że wszystko jest procesem; że procesy zachodzą na wszystkich poziomach, że zachodzą nie tylko na planie materialnym, ale również na planie umysłowym. Że w świecie uwarunkowanej egzystencji nie ma niczego, co nie podlegałoby zmianie, co nie byłoby procesem... że rzeczy powstają, a potem przemijają.

Wiec także powstaje iluzja, by mogła przemijać. Podobnie istnieją różne światy samsaryczne i cierpienie, aby mogły istnieć światy nirwaniczne i przebudzenie z cierpienia.

A zmiany nie przebiegają przypadkowo – rzeczy i zjawiska nie powstają i nie znikają przypadkowo. Cokolwiek powstaje, powstaje w zależności od warunków, także uwarunkowań umysłu; wszystko, co znika, znika, ponieważ te warunki znikają (nie ma tu miejsca na takie wyjaśnienia, jak wola boska czy wyższe ja). Więc są pewne uwarunkowania, a potem się zmieniają i znikają. (Choć także budda jest ś-wiadomy, że nie ma czegoś takiego jak istnienie ani czegoś takiego jak nieistnienie).

Budda Siakjamuni na przykład wyjaśniał nierozdzielność samsary i nirwany z najwyższego filozoficznego punktu widzenia. I to, że jeśli istocie uda się rozpoznać niezmienny stan prawdy umysłu jako nieograniczoną przestrzeń, doświadczać będzie swobodnej, pełnej radości gry energii, a świat, który wtedy przeżywa, staje się głębokim, pełnym nieskończonego znaczenia doświadczeniem „czystej krainy”.

Nawet ten, kto przyszedł na ten świat z łona lub jaja, może "narodzić się z Ducha", "przebudzić się z zaśnienia w kole samsary" i "doświadczać swobodnej, pełnej radości gry energii. A świat, który przeżywa jest głębokim, pełnym nieskończonego znaczenia doświadczeniem „czystej krainy” (czyli Nieba na Ziemi).

I ś-wiadome jest, że śmierć formy to tylko akt zmiany... formy... A formy są nie tylko materialne... I nie ma ja, które by czegoś chciało czy nie chciało. Jest oddanie i podążanie z całkowitym zaufaniem za tym, co się przejawia i jest dane do doświadczania... Dane czy wybrane?

- "Jedni wolą myśleć, że trudne sytuacje maja sens, bo to Bóg na nich zsyła próby, itp. Inni, że sami sobie wybrali takie sytuacje i w ten sposób chyba jest im lżej żyć."

- I są tacy, co myślą: "Ja i Bóg to Jedno". A także "ja, Bóg i Duch (Absolut, Pustka) to Jedno. Gdy "ja i Bóg" oddzielone, to albo Bóg zsyła takie doświadczenia albo jakieś ja wybiera je sobie. Koncepcji do doświadczania jest wiele. (Nawet Bóg i Bogini to Jedno. ;) W buddyzmie natomiast bogowie i boginie istnieją w jednym z sześciu światów koła samsary, więc także podlegają prawom karmy i cierpienia. Budda nie jest Bogiem, lecz Przebudzonym - wyzwolonym z koła cierpienia, więc nikt nie musi stawać się Bogiem, by stać się Przebudzonym z koła cierpienia. Ale... potrzebuje boskość zintegrować i uwolnić w sobie, sobą, aby powrócić do SIEBIE.

Na przykład Jezus Chrystus po "narodzinach z Ducha" przeszedł jeszcze to, co do przejścia i doświadczenia było mu dane, aby się wypełniło. Pytanie Się nasuwa: "czy Jezus Chrystus sam sobie tę ścieżkę wybrał? Bo jeśli tak, to w jaki sposób?

- "A Ty w jaki sposób wybrałaś? Pragnieniem".
No właśnie nie wiem, czy "zapragnęłam", czy "jest mi to dane"... bez przyczyny. A nie wiem, no bo, albowiem, ponieważ mam "wspomnienia": wizje, świadome doświadczenia z tak diametralnie różnych światów-snów, a nawet przestrzeni, że nie wiem, czy to z przeszłości czy przyszłości czy wiecznego teraz... Bardzo, bardzo różne. Od lat Się "przypominają" i scalają, integrują jakoś... wielowymiarowo...

I czasem mam takie odczucie, że jesteśmy tylko energią, świadomością, która przyjmuje różne formy jako umysł. I jak w dziecięcej zabawie w "komórki do wynajęcia" biegamy, a raczej latamy albo suniemy sobie w przestrzeni (jak np. energia w stanie bardo pośmiertnego ;-)) przez jakiś czas w kółko wokół tych "komórek" - form, które także sobie płyną, zmieniają się swobodnie, "aż tu nagle" - dzyń! - i wskakujemy w najbliższe "komórki" - formy wypełniając je albo spowalniamy i hop w "komórkę" jak kulki w ruletce...

Miałam także takie świadome wizje, że jestem świadomością, która... Gdy zasypiam, ciało "umiera", a świadomość podróżuje... A powracając ze swobodnych podróży sennych w różnych światach-snach bez materialnej formy czyli budząc się w śpiącym ciele świadomość wnika w to ciało i wtedy przenika zapisy tego fizycznego ciała, wszystkich jego poziomów (tzw. duchowe, mentalne, uczuciowe i fizyczne)... I następuje "rekonstrukcja". I tak samo "budzę się" w każdym innym ciele, w każdej formie. Ale z jakichś powodów na ten czas, teraz jest mi dana do doświadczania ta "komórka" - forma tego konkretnego ciał, które doświadcza istnienia coraz bardziej impresyjnie, abstrakcyjnie, wielowymiarowo, wielopłaszczyznowo... Nie wiem, jak to przekazać. ;-)

Ach, Kochani, jakie to wszystko jest zabawne, nawet mimo tej strasznie dramatycznej powagi...  Widziane jest, jak całość się bawi tą swoją różnorodnością... poprzez różne idee, koncepcje, myśli, słowa... dźwięki... wszystko jest tańcem i pieśnią bezruchu i ciszy...

Kiedyś taki koan (ik) Się przez Tikali przejawił:
Czy ktoś z was zna
Kogoś, kto wie lepiej niż ja? 

A jak tego ja odrębnego nie ma, to Się Samo przejawia to, co ma przejawić, odkrywa, co ma Się odkryć, mówi Się, co ma Się mówić... z JA, KTÓRE JEST...

W tym całym pomieszaniu i trzęsieniu oceanu, cały czas jest też odczucie, że pulsuję tą całą wielowarstwowością istnienia i postrzegania, która Się skrzy różnymi przejawami Siebie. Coś robię, np. piszę, rozmawiam, dialoguję z Tobą, a przecie ze Sobą, bo Ty to Ja, Jedno; zachodzą różne procesy myślowe na kilku poziomach... płaszczyznach, odczuwanie jest rozwinięte w przestrzenności i w formie ciała, a i tak jednocześnie wiadome, a może i ś-wiadome, że istotna jest tylko miłość, bo scala ze sobą wszystko, co iluzją oddzielone, jak świadomość, która zalewa umysł, a on cały Się w tym oceanie zanurza, i z jednego punktu wirtualnego w nim coś jak źródło tryska... Że nawet to "tylko miłość ma znaczenie" - jako idea - jest do doświadczania... na ten moment...a dialogi też mają i nie mają znaczenia... Że niby to ja nadaje temu znaczenie, ale nie ma tego ja oddzielnego, więc coś temu nadaje znaczenie, a jednocześnie świadome jest, że to bez znaczenia, kto co...


No, spokój wieczny przestrzenności we mnie, w tej przestrzenności trzęsienie oceanu, a na powierzchni wzburzone fale, a na falach łódeczka płynie i ja w niej niewiedząca dokąd, dlaczego i po co; bo coś poczuło, że ma do niej wsiąść i Się oddać całkowicie do dna Miłości... I wcale nie czuje, żeby tu ktoś oszalał (ha, ha, ha, ha...), bo coś SIEBIE w tym wszystkim całkowicie ogarnia i pomimo pozornego chaosu harmonijnie uspójnia.... 

Ja oddzielone iluzją od prawdy o Sobie wciąż przed Sobą Się chowa, broni, atakuje, walczy, rozpacza i tańczy, choć w Prawdzie poza iluzjami nią Jest. A w Jedni, to nawet dualne tańczy w harmonii.

"Moje ja" nie jest oddzielone od innych "ja", bo to jedno "JA" ani "moje" ani "twoje" i jednocześnie "moje" i "twoje"... albowiem ponieważ  ;) i tak... wszystkie indywidualne ja połączone są świadomością i emanujące jej nektarem - miłością... ze wszystkim i we wszystkim... "Jestem"... czyli JEDNO (JEDNIA) JA JESTEM... 

TENDENCJE I UWARUNKOWANIA
Postrzeganie zjawisk zwanych dualnymi, biegunowymi jako "przeciwstawnych" czyli "skonfliktowanych" ze sobą wynika z oddzielności i ograniczoności postrzegającego ja czyli względności postrzegania indywidualnych, oddzielnych ja. Ta względność wyznacza także iluzoryczne granice myślami - konceptami dualnego oddzielenia: dobro-zło, ciemność - światło, plus i minus, a nawet bezruch i ruch itd. postrzeganych jako swoje wzajemne przeciwieństwa. Świadomość swym nektarem miłości bezwarunkowej, wszechprzenikającej i wszechogarniającej, scala wszystko, scala Sobą wszystko, co iluzją poodzielane od siebie wzajemnie.

Tendencja, lgnięcie indywidualnego ja (ego) do światła lub ciemności, dobra lub zła wynika z jego "namagnesowania" inaczej z "karmicznego uwarunkowania"... To jakby jakieś cząstki - elementy całości zostały "namagnesowane ujemnie" dlatego są przyciągane do "biegunów dodatnich", a te "namagnesowane dodatnio" lgną do "ujemności"... I tworzą grona... różne twory, figury, formy umożliwiając ich manifestację, doświadczanie ich i realizację ...

Bo są np. istoty, które z powodu pewnych warunków "funkcjonują" aktywnie w dzień i preferują światło słońca, a są i takie, które funkcjonują w nocy i preferują... światło świec i lamp oraz zachwycają się gwiazdami.... A są też takie, które "funkcjonują" albo tak albo tak, bez przywiązania, w oddaniu temu, co na dany moment Się przejawia... Bo ś-wiadome jest, że ... ani to, ani to nie jest ani dobre, ani złe, ani lepsze lub gorsze, bo jest, jakie jest. Więc jeśli...każda indywidualna prawda oddzielnego, osobnego ja (ego) jest względna, a bezwzględna Prawda to TO, co zawiera w sobie wszystkie, absolutnie wszystkie indywidualne, względne prawdy... czym zatem jest ta Prawda bezwzględna? Pustą, nieskończoną przestrzenią i tym, co w niej zawarte? Bezruchem i ruchem jednocześnie?

Przestrzeń nie jest oddzielna od swojej zawartości. Bezruch nie jest oddzielny od ruchu. Także w bezruchu to, co postrzegane jest jako biegunowe, dualne, nie jest od siebie oddzielone; nawet nie może być. Oddzielność różnych części, elementów składowych to iluzja. Dualne określane jest symbolicznie jako np. biegunowe: plus i minus, ale iluzoryczne jest postrzeganie ich jako odrębnych, osobnych lub "skonfliktowanych" czy "walczących" ze sobą albo "wykluczających" się wzajemnie. 


W Prawdzie są nieoddzielne i wzajemnie się uzupełniają. 
W Prawdzie ich zróżnicowanie sprawia, że możliwy jest jakikolwiek ruch w przestrzeni bezruchu...

W przestrzenności to, co dualne, biegunowe, jest widziane i odczuwane (innymi "zmysłami" niż te fizyczne) jako tańczące ze sobą w pełnej harmonii.

Każda indywidualna prawda oddzielnego, osobnego ja jest względna, a bezwzględna Prawda zawiera w sobie wszystkie, absolutnie wszystkie indywidualne, względne prawdy. 

Nieruchomość, bezruch przestrzenności może jedynie postrzegać Siebie w Sobie jako ruch. Ruch tworzy np. skupiska, gęstki, cząstki... tworzy też figury i prądy pomiędzy skupiskami "plusów" i minusów" rysując formy w tej przestrzenności... Oddzielone iluzją, osobne ja (ego) łapie się czegoś (idei, koncepcji, przekonania), stałości jakiejś chce się uchwycić (jak opiłek przykleić do czegoś) na dłużej. Z powodu tendencji ("warunków karmicznych", "namagnesowania"). Ale wtedy się przykleja i... "umiera" zastygając w strukturach wyznaczanych granicami - celami... (podwójność znaczenia słowa cele)

Jednak prawdziwa stałość, za którą tęskni iluzorycznie odrębne ja (ego), to bezruch owej przestrzenności... Ja tęskni za połączeniem z powodu utożsamienia z iluzją oddzielenia, które nigdy w rzeczy-w-istności nie nastąpiło. Bo oddzielenie jest tylko i aż... doświadczaną iluzją...
Gdy ja (ego) dąży do jakiegoś celu, cel nigdy nie daje spełnienia... spełnieniem staje się oddanie tej przestrzenności niepoznawalnej i zatopienie w niej, i otwarcie na podróż w nieznane, acz poznawalne; podróż bez celu, ale za to z nieskończonością cudownych drogowskazów - niespodzianek...

W tym sensie stajemy się "niewinni jak dzieci" czyli ufni, oddani i otwarci jednocześnie będąc jednym z całością, jednią z miłością i mądrością tej całości, którą też jesteśmy. Jesteśmy tą pustą przestrzennością pełną nieskończoności swego potencjału - swojej zawartości...

Gdy jest spokój wewnątrz, wszystko na zewnątrz jest widziane jako będące na właściwym miejscu... w Jedni tego, co wewnątrz i na zewnątrz. W jedni nawet dualne i pozornie oddzielne tańczy razem w pełnej harmonii.... A tam, gdzie widziany jest pozorny chaos, gdy spojrzy Się głębiej, widziany jest taniec prądów oceanu powodujący wzburzenia fal, powstawanie i zanikanie piany czy rozbryzgi kropli w różnych kierunkach... a jeszcze głębiej: cisza i bezruch...

Ciało ludzkie tak i formy kropli, fali i oceanu, jak ogień tańczący płomieniami, strzelający iskrami
są rzeczy-w-iste w istocie swej, w SOBIE.  Iluzją jest oddzielność... kropel, fal i oceanu, które są wodą, iskier i płomieni, które są ogniem, ciała i ognia, wody, ziemi, powietrza, i eteru - energii, który je scala w całość nieskończoności SIEBIE - JEDNEJ ISTOTY przejawiającej Się nieskończonością form...
- Po co więc ciało? Po co kropla, fala i ocean? Po co zróżnicowanie form?
- Ano po to, by wszystkość mogła doświadczać SIEBIE w tych zróżnicowanych formach...
także iluzji oddzielności w tym świecie - śnie...
aby budząc się z zaśnienia w tej iluzji oddzielności mogła doświadczać urzeczywistnienia SIEBIE, swojej pełni i Prawdy o SOBIE...  świadomością i jej nektarem - miłością wszechprzenikając, wszechobejmując SIEBIE w każdej z tych form. Tak... Się bawi SIEBIE SOBĄ... Tak SIEBIE tańczy.

- "Po co to Życie?"
- Dla Zabawy, inaczej: Tańca istnienia. Taka odpowiedź bywa postrzegana jako "niepoważna" i "zbyt prosta", więc niewystarczająca. Bo ja nigdy nie może być nasycone wierząc w iluzję oddzielenia od całości SIEBIE.

- "Co więc ja oddziela od całości SIEBIE?"
- Przekonania oceniające, pełne oczekiwań, skonfliktowane z tym, co JEST, chcenie, by było inaczej niż JEST, niechcenie tego, co JEST... opory przeciwko temu, co JEST... z powodu wiary w iluzje o sobie...

- "Po co więc zarażać iluzją, wojną i cierpieniem, zamiast ot, tak płynąć w radości?"
- Po co? Bo tak Się zdarza w TYM, CO JEST. Oddzielone iluzją o sobie ja nie może zrozumieć, że także jego iluzja oddzielenia, a w tym dramaty, tragedie są tak samo twórczym dziełem cząstek całości SIEBIE jak i komedie. Radość istnienia to taki "stan" świadomego bycia, który wykracza poza owe tragedie i dramaty oraz komedie, bo je wszystkie "prześwietla" i widzi jako twórczość... której nie trzeba oceniać, krytykować, interpretować jako złą lub dobrą, bo np.: "komedie są lepsze od tragedii albo odwrotnie". Można, oczywiście, ale nie trzeba.
W Prawdzie chcenie czy niechcenie, oczekiwania ani oceny, nawet okoliczności nie mają znaczenia, bo stan świadomego istnienia jest od nich wolny.

I jeśli spoglądamy głębiej na tych "aktorów", co cierpią i "chcą zarażać innych" albo nawet "niechcący zarażają", to zarażają tylko tych, którzy są podatni na to "zarażanie"... A jeśli wnikniemy głębiej w "nasze własne - indywidualne" cierpienie i odgrywanie roli ofiary, (którą-ś-my przez jakiś czas odgrywali i z nią się utożsamiali), to możemy dostrzec, że w tym przeżywaniu była jakaś pasja, wręcz namiętność odgrywania tej roli. Choć cierpieliśmy, to jednak z pasją...
Iluzja bywa doświadczana z pasją... A gdy zaczęliśmy odczuwać przesycenie tym cierpieniem, przestało ono być takie pasjonujące. Nastąpiło nasycenie, wręcz przesycenie i znużenie odgrywaną rolą... Coś w nas dojrzało...

Każda cząstka tej całości, którą wszyscy jesteśmy, bez względu na to, jaką rolę odgrywa i bez względu na to, czy komediową czy tragiczną, czy świadomie czy nieświadomie, jest tak samo istotna dla Prawdy, jak wszystkie inne cząstki... Nie ma zbędnej czy niepotrzebnej ani jednej Kropli w całym Oceanie... A wszystkie Krople i każda z osobna tańczą w zgodzie z prądami, ruchami Tańca całego Oceanu...

Gdy przestajemy pytać "po co i dlaczego?", a pobądziewamy sobie z tym, co JEST, to zrozumienie Się samo objawia, u-jawnia, jawi...

Do tworzenia ruchu nie jest niezbędna iluzja, lecz różnorodność. Do tworzenia ruchu wystarczy zróżnicowanie. Zróżnicowanie nie jest iluzją, iluzją jest postrzeganie zróżnicowanych części jako odrębnych (np. jako lepsze lub gorsze itd.). W iluzji oddzielenia jest doświadczane cierpienie ja. Poza iluzją oddzielenia cierpienie nie istnieje.

- "Po co aktorzy zagrywają się w zapomnienie?"
- Dla Zabawy, Tańca Jedni, całości, wszystkości... SIEBIE. Bo ten Taniec nie ma innego celu niż tańczenie. Taniec i tańczący, cisza przestrzeni bezruchu, w której Taniec Się Tańczy i nawet obserwujący to Jedno w swej wielości... A nawet Jedno przejawiające się swoją nieskończoną różnorodnością: poznanego, nieznanego i niepoznawalnego... zmiennego i niezmiennego jednocześnie.

I mimo iż tu Się daje odpowiedź "na tacy" ;), nie może ona być "przyjęta", póki nie stanie się doświadczona w wewnętrznej przestrzeni jednego wszechświata, który doświadcza w tym Tańcu SIEBIE na nieskończoną ilość sposobów.

- "Czy ten poziom istnienia w cierpieniu jest niezbędny?"
- Jeśli "ten poziom" uznawany jest za "zbędny" lub pojawiają się wątpliwości, "czy aby napewno jest niezbędny?", to jest to nadal wyraz iluzorycznego braku zaufania do wszystkości z powodu jakiegoś oddzielenia od tej wszystkości, całości, Źródła, Wielkiego Ducha itd. To wyraz iluzorycznego braku oddania się z całkowitym zaufaniem temu, co jest dane do doświadczania... tu i teraz.

To tak, jakby Kropla miała wątpliwości, czy jej chwilowe oderwanie się od fali Oceanu jest rzeczywiście niezbędne... Albo spadając na gówno (które wraz z innymi Kroplami będzie rozpuszczać), stawiała temu opór, bo "wolałaby spaść na ten kwiat obok i jego zasilić". Więc Kropla zaczyna "cierpieć", bo w iluzji odrębności "zapomniała", że to jej chwilowe oderwanie od fali czy oderwanie od chmury i bycie tu, gdzie jest w danym momencie, wynika z ruchów tańca wszystkich fal i tańca prądów całego Oceanu...

To też tak, jakby fala próbowała stawiać opór przed kierunkiem nadanym jej prądami Oceanu...

Zawsze są jakieś... uwarunkowania i tendencje... Tak naprawdę zależne i jednocześnie niezależne od naszych indywidualnych ja. Jak to możliwe? Uwarunkowania są jak przeznaczenie (kropla spada tu, gdzie spada), a tendencje jak indywidualna twórczość (kropla chce lub nie chce, ocenia, oczekuje lub odrzuca)... "taka karma"... Czy kropla deszczu się buntuje, że "upadła tam, gdzie nie powinna", bo to miejsce jest "niezgodne" z jej oczekiwaniami? Gdyby kropla deszczu umiała myśleć i tak myślała, to na pewno z tego powodu by cierpiała i żyła w świecie - śnie walki, wciąż s-konfliktowana z tym, co JEST.

Gdy kropla leci tam, gdzie leci, to jej przeznaczenie się ujawnia danymi warunkami niezależnymi od jej chcenia lub niechcenia. ("Karma" równa się zero, przejawia się "dharma").
Gdy kropla się przeciw temu buntuje, bunt sprawia, że pojawiają się tendencje stwarzane jej iluzoryczną "wolną wolą". (Tworzy się "karma"). 

Stawianie oporu temu, co JEST, a nawet tendencjom indywidualnych ja, wynika z wiary w iluzję oddzielenia, która jest przyczyną doświadczania cierpienia. Przyjęcie tych tendencji ja, a następnie uwarunkowaniom - temu, co JEST dane, sprawia, że świadomość ekspanduje i je integruje (umożliwia umysłowi ich uświadomienie) i uelastycznia ja, które także wówczas może ekspandować. Które może połączyć na powrót z falą, prądami Oceanu i całym Oceanem. Dzięki temu owe indywidualne ja ekspanduje wraz z ujawnianiem i rozpuszczaniem się kolejnych i kolejnych warstw iluzji o sobie... I łączy się ze SOBĄ - z JA, KTÓRE JEST.

Rozpoznawanie tendencji do takich, a nie innych myśli konfliktujących indywidualne ja z innymi ja oraz wszystkimi ja jako całością - jednym JA, które JEST - umożliwia uwalnianie się indywidualnych ja z tendencji i uwarunkowań.

Wtedy TO, CO JEST, jest widziane i ś-wiadome czyli z radością widziane, odczuwane i przyjmowane takim, jakie JEST.


C.D.N.


niedziela, 3 lutego 2019

CIAŁO, ZIEMIA, WODA, OGIEŃ, POWIETRZE I ETER...


Ciało ludzkie 
tak i formy 
kropli, fali i oceanu,
jak ogień tańczący płomieniami, 
strzelający iskrami
są rzeczy-w-iste w istocie swej, w SOBIE. 

Iluzją jest oddzielność... 
kropel, fal i oceanu, które są wodą, 
iskier i płomieni, które są ogniem, 
ciała i ognia, wody, ziemi, powietrza i eteru (energii), 
który je scala w całość 
nieskończoności SIEBIE - JEDNEJ ISTOTY 
przejawiającej Się nieskończonością form...

Po co więc ciało? Po co kropla, fala i ocean? Po co zróżnicowanie form? 

Ano po to, by wszystkość mogła doświadczać SIEBIE 
w tych zróżnicowanych formach... 
także iluzji oddzielności w tym świecie - śnie... 
aby budząc się z zaśnienia w tej iluzji oddzielności mogła doświadczać 
urzeczywistnienia SIEBIE, swojej pełni i Prawdy o SOBIE... 
świadomością i jej nektarem - miłością wszechprzenikajac, wszechobejmując SIEBIE 
w każdej z tych form. 

Tak... Się bawi SIEBIE SOBĄ... 
Tak SIEBIE tańczy...


sobota, 2 lutego 2019

KUBUŚ PUCHATEK O MIŁOŚCI...



- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy?
- Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi gdzieś i czeka na Ciebie.

"Kubuś Puchatek" A.A. Milne'a.


czwartek, 17 stycznia 2019

MAGIA ŻYCIA

Świat jest utkany z Magii Życia.
Życie to Magia Istnienia.
Jestem z Niej stworzona, jestem Nią.
To Się odkryło, ujawniło,
a zasłonę iluzji rozwiał wiatr Płomienia Miłości.
I tego nie można już stracić.
Zawsze byłam i będę Jednią z Tobą.
Ty, Ukochany, Jedyny i Ja, Ukochana, Jedyna jesteśmy Jednią, więc Ty też Jesteś z tej Magii Istnienia stworzony, jesteś Nią.
I tego nie możesz już stracić.
Zawsze byłeś i będziesz Jednią ze mną.
Poza czasem zawsze Jesteśmy razem - tu i tam, gdzie Ty, tu i tam Ja też Jestem. Tu i tam, gdzie Ja, tu i tam Ty też Jesteś.
Zawsze już czuje w Sobie Twoją esencję. Gdy przychodzi czas, w czasie Się to manifestuje. To jest naturalna, klarowna Magia Istnienia.

W słowach czasami objawia się, słowami czasami ujawnia się tajemnica - jesli czytamy lub słuchamy ich sercem.

Nie mam już za czym tęsknić, gdy jesteś ze mną, we mnie tak blisko, jak mój oddech, jak serce bijące miłoscią i tryskające radoscią i błogoscią tego połączenia w Sobie.
Jest radość i wdzięczność za to, że JESTEŚ bez względu na to, gdzie jest nam dane być i co dane jest nam do doświadczania.


wtorek, 8 stycznia 2019

NIESPODZIANKI SĄ ZAWSZE NIEOCZEKIWANE


Można czekać na różne zjawiska, 
zdarzenia, osoby, rzeczy... 
czekać na zmiany... 
za czymś tęsknić... 
i doświadczać iluzji oddzielenia...

Czekanie zawsze wynika z oczekiwań, 
a te z niezgody i oporów 
wobec tego, co jest. 
A można też nie czekać 
i dać się zaskoczyć... 
To dopiero piękna, 
niewinna zabawa Istnienia... 

I gdy jest otwarcie na wszelkie 
dary Życia, to zawsze nagle 
coś zaskoczy... wtedy to jedno-cześnie 
zadziwiające, zachwycające jest 
i oczywiste - dwa w pełnej 
harmonii czyli w jedni...

Za każdym razem niby to samo 
- zawsze niespodzianka, 
a jednak niepowtarzalne 
- zawsze inne i jednocześnie oczywiste.

Gdy Się przestaje oczekiwać 
i przestaje wiedzieć, 
co i jak powinno być, 
wszystko, co Się przejawia, 
zdarza Się i staje Się chwilą 
- niepowtarzalną niespodzianką 
wiecznego tu i teraz.


Nieoczekiwanie to niewinne 
bycie w przejawianiu Się... 
wszystko wibruje i raduje Się 
wszystkim we wszystkim...

Wtedy nawet, gdy lecą łzy, 
stają Się łzami szczęścia...



wtorek, 1 stycznia 2019

GDY UMYSŁ ODKRYWA PUSTKĘ


Tak Się tu i teraz prze-jawia, u-jawnia i jawi słowami jak dźwiękami, które tańczą błogosławiąc sobą nieopisywalne  :

Znane, nieznane i niepoznawalne to Jedno przejawiające Się swoim zróżnicowaniem. Tak jak poznające jest poznawanym, choć niepoznawalnym jest w swoim Tańcu Przestrzeni Bezruchu.
My jako Świadomość nie poznajemy, lecz wnikamy, przenikamy, poruszamy bezruchem to wibrujące... umysł...

A umysł (rozum) odkrywa pustkę i ciszę Przestrzeni Bezruchu, a serce (świadomość) przez nią przechodzi. I w niej ekspanduje. I wtedy Miłość - nektar świadomości - prowadzi umysł. I uczy umysł innego widzenia siebie: na początek bycia ś-wiadomym swojej niewiedzy i ignorancji...
Bo kiedy pustka, cisza zaczynać się poruszać i tańczyć, staje się Miłością. I uczy umysł Mądrości. A wtedy Miłość jest tym samym, co Mądrość.

Mądrość to nie jest wiedza zagarniana przez tzw. ja-ego do zasilania swojej wyjątkowości ani do udowadniania swoich racji, ani do manipulowania innymi, aby uwierzyli w to, co głosi jakieś ja jako "jedyną prawdę". Taka "jedyna prawda ja" nie może być prawdą, jeśli oddziela jakieś cząstki całości od Jedni. Te cząstki Jedni są integralne z Jednią, są różnorodnymi przejawami tej Jedni całości.

Pokochanie SIEBIE w całości, bez jakiegokolwiek ograniczenia, oddzielenia, pokochanie SIEBIE w każdej formie jest wyrazem tej Miłości, która jest Mądrością Umysłu oddanemu Sercu Świadomości. Ta Mądrość nie przejawi się, gdy odrzucane jest cokolwiek, co jest przejawem w formie Tego, Co Bezforemne... Odrzucanie i podziały są przejawem zagubienia umysłu w swoich zakamarkach z powodu iluzji oddzielenia od świadomości (poznające oddzielone od poznawanego, które w istocie swej niepoznawalnym jest).

Jednia pustki i formy, Bezforemnego przejawiającego Się w Formie jest widziana, odczuwana i ś-wiadoma SIEBIE we wszystkim.

Odczuwanie tęsknoty za Miłością jest wyrazem tęsknoty odrębnego ja za SOBĄ. W doświadczaniu odczuwania tęsknoty za Miłością też jest pasja Istnienia... podobnie jak w doświadczaniu różnych form cierpienia. Świadome, całkowite otwarcie się na doświadczenie tej tęsknoty wszystko zmienia, jak pokochanie tego, czego nie ma... łącznie z nicością... bez stawiania jakiegokolwiek oporu temu doświadczeniu. Pokochanie bezwarunkowo - choćby Jedynego Ukochanego/Ukochanej jako części SIEBIE, za którą tęsknota jest, bo ta część niewidziana ani nieodczuwana jest w sobie - wszystko zmienia, gdy pokochana jest każda część SIEBIE bez żadnych ocen, oczekiwań, bez żadnych warunków i bez względu na to, co "robi" lub czego "nie robi"...To zmienia wszystko. Absolutnie.

I kończą się wszelkie scenariusze oddzielnych ja, koncepcje tych ja oddzielonych się rozpadają, oceny i oczekiwania się rozpuszczają i wszystko nakierowuje na... wieczną pustość i nieskończoną głębię każdej chwili tu i teraz. Wiedza odrębnego ja przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie, bo to ja zanurzone w tej pustości i głębi przestaje utrzymywać granice oddzielności, przestaje stawiać opory, przestaje być "korkiem"  dla Tego, co w danym tu i teraz pragnie Się przejawić swobodnie, naturalnie, prawdziwie i w bezpośrednim ze Źródłem połączeniu (w wolności nawet od wolności ) .
Wtedy Się przejawia przeniknięte świadomością, więc ś-wiadome SIEBIE we wszystkim. Nawet w niczym.

W Przebudzeniu Budzi Się Wszystko... W Przebudzonych Budzi Się Całość... zwłaszcza pustka, cisza i bezruch.

Bo błogość bezruchu przestrzeni 
radością istnienia 
w Tańcu Życia Się przejawia 
wiecznym tu i teraz... 
w którym Istnienie jest 
ś-wiadome SIEBIE i 
swojej natury 
widzianej we wszystkim...
Świadome swojej pustości i pełni...


Tam, gdzie oddzielony od SIEBIE umysł dostrzega nicość, tam ukryte jest przed nim niepoznawalne ŹRÓDŁO, z którego wszystko wraz z nim Się wyłania... 
jako wyłaniające Się świadome nieznane do świadomego poznawania... 
tylko dla Zabawy niepoznawalnego w doświadczanie różnorodności form przejawów SIEBIE...

czasem zasłoniętych iluzjami ich odrębności, oddzielności od całości...

Dla kogo, dla czego jedna Kropla Oceanu może być lepsza lub gorsza od innej Kropli? Tylko dla tego, co zaśnione w iluzji oddzielności utrzymuje kłamstwa o odrębność kropel. A Przebudzone jest ś-wiadome: 

Jest-eś-my we wszystkim i wszystko jest w nas, i wszystko jest nami. I nie ma już za czym tęsknić. 


Błogość bezruchu przestrzeni w radości Swego Istnienia Tańcem się przejawiająca i pasją życia... 
w każdym tu i teraz staje Się..  I cisza śpiewa... SIEBIE... 



poniedziałek, 31 grudnia 2018

PRAGNIENIA I ŻYCZENIA

Pragnienie Istnienia, by doznać (doświadczyć) Siebie, jest przyczyną Życia.

Jeśli To jest nazwane Miłością i Mądrością, to kreuje iluzje o Sobie i doznaje (doświadcza) tych iluzji czyli wszystkiego, co Miłością i Mądrością nie jest... po to, aby poprzez ten kontrast móc odnaleźć, doznać (doświadczyć) na powrót Siebie jako Miłości i Mądrości.

Gdy To nazwane jest Wieczną Błogością, to kreuje iluzje o Sobie i doznaje (doświadcza) wszystkiego, co Błogością nie jest, aby w tym - poprzez kontrast rozpoznać (doświadczyć), Kim/Czym w Rzeczy-w-istości Swej Jest.

Dlatego niczego nie mogę ci życzyć, ponieważ nie wiem, co dla ciebie jest i będzie "najlepsze". Nie mam wyobrażeń o tym, co "najlepszym" i "rzeczywistym" jest dla ciebie. Nie wiem, co twoje ja wyobraża sobie jako "najlepsze" dla siebie. A nawet, jeśli wiem, co twoje ja uważa dla siebie za najlepsze, to nie wiem, czy rzeczywiście jest to tym, co będzie Tobie dane w doświadczaniu Życia dla rozpoznania w Nim Siebie.

A jeśli ktoś czuje, niechaj życzy, 
a życząc innym 
czegoś, Sobie życzy, 
bo to bez różnicy 
czy do wewnątrz czy na zewnątrz
życzenia skierowane, 
bo to i tak wszystko Jest Jedno. 

Więc... z głębi serca, w wolności od ocen i oczekiwań przejawia Się moc błogosławieństw dla całości Istnienia, Tej Jedni w każdej cząstce i wersji jednej Istoty ludzkiej, Tej Jedno-cześnie Pustej i Pełnej...




JEDEN PŁOMIEŃ *

Był seks i ciał bolesnych przyciąganie,
I rozkosz i ból, ekstazy i cierpienie,
Manipulacje, walka, nienasycone pożądanie
W karuzeli powtórzeń w kółko to samo:  przyciąganie i odrzucenie...

Była wielka miłość romantyczna,
co wszystkie iluzje o sobie Spala,
jak zmieniający drewno w popiół ogień.
Z iluzji o sobie złożyła ofiarę Jedni jak urnę w grobie
I dwa Płomienie połączyła w Jeden Płomień.

Jest miłość bezwarunkowa to
Naszej Jedni oddanie,
współczucie i współodczuwanie
Obecnosci Twojej esencji we Mnie.

Jest wierność totalna i ufność
całkowita
Otwierająca serce, umysł i cialo
na świadome przyjmowanie
Wszystkiego, co było, co jest
i będzie nam dane.

Jest Tym, co jest unią, całością,
Jednym Oceanem bez granic
Rozprzestrzenionym swą wiecznością
SIEBIE pomiędzy wszystkimi kroplami.

Jest Tym, co jest unią, całością,
Jednym Oceanem bez granic
Scalonym swą nieskończonością
SIEBIE ze wszystkimi kroplami.
.


środa, 26 grudnia 2018

NIEWINNOŚĆ - OSHO


"Niewinność pochodząca z głębokiego doświadczenia życia jest podobna Niewinności dziecka, lecz nie jest dziecinna. Niewinność dzieci jest piękna, Lecz jest Niewinnością ludzi niewiedzących. W miarę wzrastania, gdy dziecko przekonuje się, że świat może być niebezpieczny i groźny, zastępuje ją podejrzliwość i nieufność, za to Niewinność życia przeżywanego w pełni nacechowana jest mądrością i akceptacją ciągle zmieniającego się cudu życia.

Zen mówi, że jeśli porzucisz wiedzę (a w wiedzy zawarte jest wszystko, twoje imię, tożsamość, wszystko, gdyż otrzymałeś ją od innych), jeśli porzucisz to, co dostałeś od innych, wprowadzisz do swego istnienia zupełnie inną cechę - Niewinność.

Będzie to ukrzyżowaniem persony, osobowości, po którym nastąpi wskrzeszenie twojej niewinności. Znów staniesz się dzieckiem, narodzisz się na nowo."

(z Osho "Dang Dang Doko Dang", 7)


wtorek, 25 grudnia 2018

CAŁKOWITE ODDANIE MIŁOŚCI A STRACH


Każde tzw. przebudzenie, wyzwolenie poprzedza świadoma decyzja, by całkowicie oddać się Miłości. A wtedy Jej Iskra rozpala ogień w Sercu i można w nim się zanurzyć i stać się z nim Jednią. I płonie-my. W tym ogniu spalają się wszystkie iluzje o sobie, innych i tym świecie - śnie. 

Można się jeszcze chwilami bać, ale strach - bo to też iluzja - w tym ogniu też się spala.

W tym Ogniu - Miłości, która jest esencją wszystkiego, nie ma nic prócz esencji. Widziane są formy, a one wszystkie wypełnione są także esencją. Błogosławione są drwa, które płoną, błogosławione wszystko, co płonie... Ogień nie czuje strachu. Ogień wibruje swym płomiennym tańcem i współ-od-czuwa różne wibracje swoimi nadzmysłami. Także te nazywane strachem przez drwa bojące się ognia. Ogień nie czuje strachu, bo nie ma utożsamienia z tymi wibracjami, które w iluzji swego oddzielenia drwa nazywają emocjami, uczuciami strachu, lęku. 

Kto mówi, że drżący płomień się boi?

Nawet, gdy strach jest doświadczany to dlatego, że możliwe jest rozpoznanie jego natury jako iluzji. Pragnienie Istnienia, by doznać (doświadczyć) SIEBIE, jest (jakby ;-)) przyczyną Życia i Tańca form. Jeśli Istnienie jest Miłością, to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Miłością nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" rozpoznać SIEBIE jako Miłość. Jeśli Istnienie jest Pustką to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Pustką nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" rozpoznać SIEBIE jako Pustkę. Jeśli Istnienie jest Wszystkim, Jednią, to kreuje iluzje i doznaje (doświadcza) iluzji o SOBIE czyli wszystkiego, co Wszystkim, Jednią nie jest. Po to, by poprzez ten "kontrast" kreacji, podziałów, różnorodności i wielości rozpoznać SIEBIE jako Wszystko, Jednię..... A to, w co wierzymy (wzory, zapisy, przekonania, idee, itd.) kreuje nasze doświadczenia i wciąż Się może zmieniać.