Dziś przyszło do mnie takie pytanie (dziękuję, Kochana
Krysiu):
- Czy bycie w tu i teraz zawsze powoduje, że jesteś
szczęśliwy?
- Oczywiście, że nie zawsze. Ale w tym tu i teraz jest
świadomość i dzięki niej to, co Się pojawia, przejawia jako Życie, jest
przyjmowane z zaufaniem i otwartością. Nawet, kiedy "coś" sprawia
ból, jest on widziany i przyjmowany takim jaki jest, bez stawiania mu oporu,
bez walki z nim, bo opór i walka tylko wzmaga ból i cierpienie.
W tu i teraz bycie świadomością świadomą Siebie sprawia,
że sytuacje "zwyczajowo" określane jako tzw. nieszczęścia czy
tragedie nie wciągają nas po dawnemu w odgrywanie ról ofiar i katów
(jednocześnie i naprzemiennie). Nie ma oceniania i oczekiwania, że coś powinno
być inaczej, że to, co jest, nie powinno być takie, jakie jest itp. Np.:
płaczesz, bo taka reakcja się przejawia spontanicznie, ale za chwilę możesz
śmiać Się sama z siebie i z całej sytuacji. Odczuwasz smutek jako reakcję, na
coś, a to umożliwia uświadomienie sobie jakiegoś uwarunkowania i wzorca
myślowego, który może zostać ujawniony i "rozświetlony niewidzialnym
światłem świadomości".
W tu i teraz możemy wiedzieć, że może być inaczej, ale już
nie odrzucamy, nie negujemy ani nie wypieramy Się tego, co Się przejawia. I nie
narzucamy powinności ani ograniczeń dla naszych doświadczeń. A wtedy odczuwana
jest w Sobie coraz większa przestrzenność i otwartość na nieznane
(nieświadome). Ujawnia Się Miłość i coraz większe zrozumienie Siebie oraz
różnych zjawisk, jakie niesie ze sobą Życie...
I w tu i teraz na przykład to, jak oceniają Cię inni, nie ma
żadnego znaczenia, choć nie znaczy to, że nie może przejawić się przez Ciebie
jakaś stanowcza reakcja w jakiejś sytuacji. Bo nie zakładasz niczego z góry, że
np. w takiej a takiej sytuacji, to na pewno zachowasz Się tak i tak.
Sytuacje są takie jakie są i tylko oceny i oczekiwania oraz
przekonania "robią" z nich - poprzez nastawienie do nich i
interpretacje - tragedię lub komedię - w zależności, co dane "ja"
bawi, (bo niektórych bawi np. znęcanie się nad innymi czyli w rezultacie nad
Sobą - bo i tak Się zdarza). Bywa też tak, że uczestniczysz w jakiejś sytuacji
i w tym tu i teraz odczuwana-postrzegana jest jednocześnie jej
tragikomiczność.
W tu i teraz też nie ma obwiniania kogoś za to, co nas w
życiu spotyka. Jest natomiast zrozumienie, że są powody, dlaczego ktoś działa
tak, jak działa, choć może nie być jeszcze ś-wiadome, dlaczego, tak działa.
p.s. I w zasadzie wtedy nie bywamy non-stop szczęśliwy, ale
radość Istnienia staję Się jakby ;-) tłem, a bardziej może
przestrzenią dla... przyjmowania z niewinnym zachwytem Życia i Jego darów
doświadczania przygód wkraczania w kolejne "warstwy" nieznanego
(nieświadomego). Miłością wszechogarniającą, wszechprzenikającą "staje Się"
tu i teraz to, co znane i nieznane...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz