sobota, 4 stycznia 2020

SEKSUALNOŚĆ

Żeby świadomie  doświadczyć tego i rozpoznać, czym jest tzw. seks i jak działa seksualność - z czym jest związana, z czego wypływa, jakie są jej konsekwencje, potrzebna jest świadoma (!) rezygnacja z seksu (przynajmniej "na jakiś czas"). Ale to zadziewa się samo wtedy, gdy ma się zadziać.
Nie znaczy to wcale, że doświadczenie "braku seksu" spowoduje, że nagle zostanie "bardziej doceniony", o nie. Świadome doświadczenie "braku seksu" może np. spowodować wyzwolenie istoty ludzkiej z uzależnienia od różnych konceptów i przekonań na temat seksualności...

Tzw. celibat narzucony z różnych powodów (sobie czy innym) czy tak czy siak ujawnia w działaniach wszystkie nieświadome wzorce związane z seksualnością i tym, jak jest postrzegana. Także to, czemu ona służy na różnych poziomach istnienia (fizycznym, biologicznym, psychicznym, energetycznym itd.)

Choć tzw. ego "zaślepione" swoimi  wyobrażeniami o sobie (identyfikacjami czyli tożsamościowymi fiksacjami), może nie dostrzegać tego, co się wtedy ujawnia. Tak samo może tego nie dostrzegać w aktywnym, "uprawianiu seksu" wynikającym z wiary w różne koncepcje albo antykoncepcje - różne przekonania na temat seksu, orgazmów itp.

Słowo sex powiązane jest z płciowością i wyznacza strefę działań związanych z oddzieleniem tego, co męskie i żeńskie na różnych "poziomach" istnienia Człowieka: fizycznym, biologicznym, psychicznym, energetycznym itd... Rownież z przyciąganiem i odrzucaniem zarowno "tej przeciwnej" jak i "tej samej" płci.

Różne koncepcje i przekonania są w "zasnieniu" doświadczane, by mogły w "odpowiednim momencie" stawać się uświadamianymi, integrowanymi i uwalnianymi...

środa, 1 stycznia 2020

ŚWÌĘTA I PO ŚWIĘTACH

Tak Się jaźni:
Opowiastka dziś taka Się jaźni... o świętowaniu życia:

Tak doświadczało Się przez kilka lat:
z kupowania ścinanych drzewek zrezygnowałam, także z "tradycyjnego obchodzenia" wszelkich świąt na kilka lat. A jednak lampki świecące wciąż tu i tam wisiały sobie w przestrzeni...  o różnych porach roku zapalane... aż się przepaliły. Piękny etap w życiu wyzwalania się od uzależnienia od różnych 'świątecznych' tradycji, rytuałów i 'uświęconych' praw-zasad społeczno-kulturowych, prze-konań, prze-sądów itp.

Czasem zimą zerwałam gałązkę iglastą (z drzewa w ogródku) i ją dekorowałam. W ubiegłym roku spadła z drzewa przed domem wielka gałąź jemioły, która też ubrana w światełka i świecidełka stała się dekoracją przestrzeni w zimowym czasie... i przetrwała do lata.

W tym roku znów na ścianach pojawiły się nowe lampki. Tym razem też udekorowana została (wyciągnięta po wielu latach z piwnicy) jedna plastikowa choineczka. I druga gałązka (też z plastiku) została obwieszona bombkowymi muchomorkami i na drzwiach zawisła... Się z błogością, z dziecięcą radością i zachwytem to robiło, bo takie natchnienie Się przejawiło. O tak, z dziecięcą wręcz radością istnienia Się dekoruje i komponuje przestrzeń... muchomorkami i różnymi ozdobami, bombkami, świecidełkami, formami, światłami... Tak Się jaźni świętowanie życia, istnienia... by stało Się urzeczywistnieniem w każdej chwili... w każdym momencie bez względu na okoliczności...

Z ciemności światła się wyłaniają,
w ciemności i półmroku światła mienią się ogromną różnorodnością subtelnych wibracji energii, barw tworzących grę świateł i cieni... Piękno ciemności i cieni umożliwia przejawianie się całego piękna światła. Przez cały rok, przez lata...

I rozwiała się potrzeba/konieczność/przymus/głód obchodzenia różnych świąt, hucznego świętowania, składania nic nieznaczących, gołosłownych życzeń, robienia prezentów, bo tak wypada; odpadła cała otoczka kultywowania pustych, nawykowych rytuałów, sztucznej szczęśliwości, spełniania czyichś oczekiwań dla utrzymywania pozorów "dobrych stosunków". Oczywiście, że jak się czuje, że coś ma się wyrazić, bo to coś płynie z serca, to i życzenia są wyrażane. To nie chodzi o to, że nie powinno się czegoś robić wogóle, lecz o to, że można robić to, co autentycznie się przejawia w danym momencie - tu i teraz. W wolności od tego, że coś musi się, powinno się zrobić, bo tak wypada, bo tak nakazuje tradycja, kultura itd... Kiedy jest ta wolność, się świętuje... i każdy moment może być świętowaniem życia, gdyż życie samo w sobie jest świętowaniem daru istnienia... ;)


czwartek, 21 listopada 2019

BÓG I BOGINI, UMYSŁ I ŚWIADOMOŚĆ W TAŃCU JEDNI

I tak Się ta chwila dziś snu-je i jaź-ni...
Bóg - Umysł myśli i układa wzory.
Bogini - Świadomość czuje i wszystko przenika.
Gdy Bóg nad Boginią panuje,
wtedy nazywa, dzieli i osądza wszystko,
co Bogini (jemu p-oddana) czuje.

Pozorna jego władza, pozorne ich oddzielenie,
pozorne jego panowanie i pozorne całości cierpienie.
Gdy Bogini władzę przejmuje,
Miłością przenika Boga, wypełnia
i samą sobą czule go obejmuje.

A on w ciszy jak w łonie się zanurza.
I w niej - jak w kosmicznym oceanie -
wybrzmiewa jego umysłowa burza.
I kończy się ich pozorne rozstanie,
wygasza się wszelka władza i panowanie.

Tak Się zestrajają Umysł i Świadomość,
jak Bóg i Bogini wzajemnie ze Sobą
do pełnej harmonii w jaźni współbrzmienia.
By jako Podwójna Jednia
tańczyć razem - w nas i nami
Taniec samoświadomego Istnienia.

poniedziałek, 18 listopada 2019

MIŁOŚĆ MA ODCIENIE NIESKOŃCZONEJ KRYSZTAŁOWEJ TĘCZY

Miłość to całe spektrum wibracji o zróżnicowanych częstotliwościach. Poszczególne uczucia i emocje są jak poszczególne kolory tęczy, które miłość obejmuje, przenika i widzi/czuje/przejawia się jako cała tęcza. A nawet zwielokrotniona - jak oktawy na fortepianie.

Kryształ wyłania się z ciemności i w świetle emanuje, mieni Się różnymi kolorami, które do niego wracają jako odbicia Siebie... każda forma - przejaw Uniwersalnego Umysłu: myśl, słowo, koncept, wzór, obraz, ciało jest "narzędziem" Ducha. To energia w formach ujęta - prze-jawia-jąca Się. Zaś "ograniczony umysł" - utożsamiony z jakąś odrębną formą -"narzędziem" Ducha (myślą, słowem, konceptem, wzorem, obrazem, ciałem) nadaje sobie i innym "narzędziom" różne znaczenia (np. ważności lub nieważności), a czasem nawet "etykiety". Wtedy nieświadomie "nie widząc/nie czując" całości Siebie dokonuje projekcji siebie na te inne "narzędzia" Ducha, które są... refleksami emanacji jednej jaźni. Tak Się jawi - jaźni odbiciami Siebie...


Kryształowa nieskończona emanacja wiecznym echem pulsuje... od Siebie do Siebie...
Jestem "kanałem miłości"... i Tym, Co postrzega dwa kierunki przepływu przez Siebie: od Siebie i do Siebie (bo jaźń jest jedna) czyli: ze Źródła do wszystkiego i ze wszystkiego do Źródła.
A Umysł widząc w Tym swoje Źródło jest Świadom, że Tym też Jest. 

niedziela, 17 listopada 2019

DLA TYCH, CO SIĘ "ODCINAJĄ"...

W odpowiedzi na różne "procedury, strategie, praktyki odcinania się od czego lub kogokolwiek" - tak tu Się jaźni:
Odcinanie pogłębia granice oddzielenia. Jeśli sytuacja jest postrzegana jako zbyt trudna do zniesienia, warto odejść... bez odcinania się.

Przestałam kiedyś odcinać cokolwiek od SIEBIE czy to "ostrzem świadomości", czy innym "ostrym narzędziem". A to dlatego, że świadome = rozpoznane stało Się, że gdy jakieś odrębne ja (ego) chce coś odciąć od siebie, to się oddziela od tej odcinanej części SIEBIE (SIEBIE jako całości, Jedni JA JESTEM). I tę odcinaną część SIEBIE odrzuca. Zatem nadal JA, które JEST całością, pozostaje "pocięte" na odrębne części, a odrębne, "porąbane" ja - pozostają w "strefie cienia" w nasnadal skonfliktowane z tym, od czego ja- ego się odcina. Co odrzuca. A te odcinane i odrzucone części całości SIEBIE i tak znów (zazwyczaj z zaskoczenia i z jeszcze większą siłą) powracają, by zostały wreszcie przyjęte, uświadomione, zintegrowane takie, jakie są.

I jeśli ktoś "stanowczo kogoś lub coś odrzuca", to wciąż ta odrzucana część lustrzy to, co potrzebuje przyjęcia. I wciąż lustrzy się wzajemnie samoodrzucenie konfliktami wewnętrzymi z tym, ci na zewnątrz. JA JESTEM "ostrzem świadomości" wskazuje na iluzję ograniczenia tzw. ego.

A świadomość niczego nie odcina od niczego, lecz przenika, uświadamia i integruje umożliwiając autentyczną transformację ja i uwalnianie od przywiązania do np. "toksycznych programów". Bo "toksyczne programy" dopiero dzięki ich ujawnieniu i zrozumieniu (skąd one i po co są wciąż jeszcze doświadczane), mogą być przyjmowane takimi, jakie są. Gdy są przyjęte, same się rozpuszczają i spalają w ogniu prawdziwej/bezwarunkowej miłości do SIEBIE jako całości i do każdej cząstki tej całości, która (czy jest tego świadoma czy nie) i tak pozostaje w oddaniu i "służbie" całości SIEBIE (SELF-JAŹNI). 

Nie gonię już za niczym, co gonieniem zmuszane było do ucieczki.
Nie szukam już tego, co i mnie szukało ukrywając Się przede mną w Zabawie w chowanego... w Zabawie lustrzanych odbić...
Bogini oddzielonej od Boga,
Świadomości od Umysłu,
Miłości od Mądrości,
Ciemności od Światła
a nawet Dobra od Zła itd., które i tak zawsze współtworzą doświadczenia różnych snów o SOBIE dopóki nie staną się samorozpoznaną Jednią.  Gdy Się odkrywa SIEBIE w swym odbiciu i rozpoznaje w nim SIEBIE, wszystkie puzzle Umysłu Świadomością scalają Się w Jedno... wyzwalającym zrozumieniem Siebie:
Boska Jednia zawiera Się w Boskiej Podwójności i Boska Podwójność zawiera Się w Boskiej Jedni. Zawsze. Umysł i Świadomość, Mądrość i Miłość tańczą swój Taniec Istnienia w wiecznej, niezmiennej Przestrzeni Absolutu.

I tak Się tu i teraz dziś snu-je i jaź-ni... 

sobota, 16 listopada 2019

P-ODDANIE SOBIE


Duch zawsze wzywa do całkowitego poddania Się Sobie i totalnego zaufania.
Do odpuszczenia wszystkich pomysłów, konceptów, scenariuszy i wyobrażeń, ocen, osądów, oczekiwań i pragnień wobec czego i kogokolwiek w przeszłości i przyszłości, a zwłaszcza wobec szczęśliwości.
💗
Błogość jest niezależna od jakichkolwiek okoliczności, lecz od samospełnienia Ducha w nas... ktore Się samo z Siebie u-jawnia, jaźni, jaśni... ja-śni.
💗
Nasze oddanie i ufność Duchowi wspierają cały Wszechświat, który dzięki nim ujawnia autentyczną, spontaniczną, prawdziwą Magię Istnienia. 
💗
Ujawniaj a Się Intencje Ducha płynące prosto ze Źródła Źródeł - Serca Serc.
Intencje Ducha, które są realizowane świadomie, w błogiej, nieskończenie otwartej przestrzeni... dla tańczącego Się w nas i nami Tańca Istnienia.

czwartek, 7 listopada 2019

GWIAZDA TO SŁOŃCE I SŁOŃCE TO GWIAZDA

Każda gwiazda jest słońcem...
tak też to słońce najbliżej nas jest gwiazdą...
wśród innych gwiazd bezkresnej przestrzeni.
Ta gwiazda nazywana jest słońcem dla rozróżnienia,
bo stanowi centrum układu planet i księżyców,
do którego należy Ziemia.
Blask jednej gwiazdy zwanej Słońcem
przysłaniający czasem blask innych gwiazd
jest tym samym blaskiem, co blask
wszystkich gwiazd, który jest rozpoznawalny
jedynie dzięki ciemności bezkresu, z którego się wyłania.
Pięknych nocy i dni...

wtorek, 5 listopada 2019

KIM JESTEM NIE WIEM

Jest podróż najpiękniejsza, co prowadzi w głąb Siebie.
Tu zanurza Się w Sobie i otula Sobą wszystko.
Tu  - "Kim Jestem?" - gdy pyta - odpowiada: "Nie wiem..."
I z tym "Nie wiem" jest w błogości najintymniej blisko.

Tu Obecność najczulej Ciebie obejmuje Sobą
i wszystkie fale interferencji i drgań pomiędzy nami.
W nich skrywa się Cisza. Jak pod bezcenną ozdobą
kryształu mieniącego Się wszystkimi nieskończonymi snami.

poniedziałek, 4 listopada 2019

TRUCIZNY (SPLAMIENIA) I PIĘĆ MĄDROŚĆI

Taka ciekawostka:
Praktykujący Wadżrajanę składają na początku obietnicę, że nie będą wyrzekać się uczuć przywiązania, gniewu, dumy i zazdrości, ponieważ gdyby zrezygnowali ze świadomego przeżywania emocji, nie byliby w stanie rozpoznać mądrości, jaka jest w nich zawarta.
Odrzucając pięć "trucizn umysłu" sprawiamy, że umyka nam możliwość urzeczywistnienia pięciu rodzajów wglądu - mądrości. A owe "trucizny" są jedynym źródłem tych mądrości. Dlatego praktykując tantrę, możliwa jest transformacja reakcji emocjonalnych, gdy następuje świadome przyjmowanie ich i wnikliwe wnikanie w nie, które prowadzi do dotarcia i doświadczenia zawartej w nich mądrości. 

W ten sposób wszelkie "przyczyny" i "obiekty" pożądania, przywiązania, zazdrości czy gniewu stają się źródłem wyzwolenia. Oznacza to, że kiedy jedna z pięciu podstawowych (w niektórych przekazach sześciu) trucizn *) pojawia się w umyśle, należy ją obserwować i przyjrzeć się temu, co stanowi jej esencję, dopóki nie zrozumiemy, że żadne uczucie nie istnieje w sposób ostateczny.
*) "trucizny" w tantrze przekształcane na mądrość: 
- gniew przekształcany w mądrość lustrzaną (Odpowiada ona czystości i jasności, jak lustro, które odbija wszystko bez zniekształceń)
- iluzja i ignorancja (ego) w mądrość rzeczywistości, wyzwolenia z fałszywych wyobrażeń i zniekształceń rzeczywistości, Reprezentuje ona podstawę, esencję rzeczywistości, z której wyłaniają się wszystkie zjawiska)
- przywiązanie i pożądanie w przenikliwą mądrość, (mądrość rozróżniania - przenikania i rozumienia zjawisk, umożliwia rozróżnianie i zrozumienie poszczególnych zjawisk, bez popadania w skrajności)
- zazdrość, zawiść w mądrość realizacji, (wszechspełniająca, ujawnia wszechogarniającą naturę mądrości i możliwość spełnienia wszelkich życzeń i intencji.)
- duma, egoizm w mądrość tożsamości,(mądrość równości, wszystkie zjawiska są sobie równe i pozbawione indywidualnej tożsamości)
- gniew, nienawiść w mądrość lustrzaną (odbijającą wszystko jak lustro bez jakuchkolwiek zniekształceń ).

Te pięć mądrości nie są oddzielnymi bytami, ale różnymi aspektami tej samej, niepodzielnej rzeczywistości. Ich zrozumienie i praktyka mają pomóc w osiągnięciu oświecenia poprzez transformację negatywnych myśli i emocji w pozytywne energie. Doświadczenia cierpienia wynika z przywiązania do myśli o negatywnym "brzmieniu" w buddyzmie określanych jako "trucizny" lub "splamienia". Wyzwolenie od cierpienia następuje przez uświadomienie przywiązania JA do takich myśli (iluzorycznego utożsamienia z myślami) i uwolnienie od ich wpływu.

W buddyzmie tych pięć trucizn czy też splamień przekształconych w pięć mądrości symbolizuje pięć kolorów Buddów - Tar. Przetransformowane trucizny/splamienia w mądrości tworzą Tęczowe Ciało Buddy - Tary. „Ciało Tęczowe” symbolizuje przebudzenie wewnętrznej jaźni. I jest to stan, który jest etapem umożliwiającym „uzyskanie dostępu” do stanu Nirvany.
 
"Tęczowe Ciało" jest symbolem realizacji Jaźni (w czystym, samoświadomym, świetlistym umyśle) osiąganej już za życia.

A tu o tych pięciu mądrościach co nieco:

I o "truciznach" jeszcze coś.

p.s. przeżyłam kiedyś doświadczenie nagłego przekształcenia gniewu, a gniew mój spalił się w wybuchu takiego śmiechu z samej siebie, że chyba nigdy wcześniej tak się nie uśmiałam z samej siebie. A ten „kop energetyczny” śmiechu wyzwalanego z nagle uświadomionego wcześniejszego przywiązania do gniewu (i różnych wzorców utrzymujących mnie w odczuwaniu gniewu) wprost mnie „poraził” i to w momencie, gdy „zobaczyłam” (tak wewnętrznie bardziej w sensie uświadomienia sobie) siebie samą taką „strasznie zagniewaną”. I wtedy nagle, jakby walnął we mnie piorun – stało się to oczywiste i uświadomiłam sobie, co robiłam i dlaczego. I wtedy rozpuścił się we mnie cały gniew. Czułam jakby się rozpuszczał, a ja odzyskiwałam energię... ZROZUMIENIA i MIŁOŚCI. Potem jeszcze czasem pojawiały się podobne sytuacje, ale coraz częściej coraz świadomiej przyjmowany był gniew...

Od tamtej pory na nikogo się nie gniewam, nie wściekam się, nie muszę ani nie potrzebuję, choć potrafię zdecydowanie i „stanowczo” reagować w pewnych życiowych sytuacjach oraz wyrażać to, co mam do wyrażenia. Czasem nawet bardzo stanowczo, jeśli czuję w sercu, że tak mam zrobić. Możliwe, że nieodczuwanie gniewu i nieobrażanie się na innych nie jest „normalne” w sensie normy społecznej, więc i innym trudno mi to wytłumaczyć, zwłaszcza, gdy nie ma w nich potrzeby zrozumienia tego typu doświadczeń.

środa, 30 października 2019

BÓL I BŁOGOŚĆ, A WSZYSTKO JEST ENERGIĄ

INTERFERENCJA 

Każdy moment, element życia istnieje w pełnej synchronii z całością. Jedynym powodem doświadczania braku tej synchronii jest zabawa w doświadczanie iluzji: dysharmonii pozornie oddzielonych od siebie jakichś elementów całości i ponownego ich harmonizowania ze sobą. W SOBIE.
Po zharmonizowaniu - objęciu różnych elementów we wspólną całość - JEST samoświadome, że każdy element życia - jak każdy dźwięk i wzór, jak poszczególne figury Jednego Tańca Życia - istnieje zawsze w całkowitej harmonii z całym Tańcem zmienności form i niezmienną Przestrzenią dla Tańca.
Bo wszystko jest energią...

Od kilku miesięcy chwilami zdarza się, że odczuwam przeróżne bóle w ciele. Bywa, że nie wiem, czy to mięśnie czy kości. Nie wnikam w to. Po prostu jestem z tym, co jest odczuwane. A ponieważ nie doświadczam już takiego utożsamienia z ciałem jak kiedyś, to nie ma także utożsamienia z bólami, ani strachu przed jakimś bólem, ani użalania się nad sobą z powodu jakiegoś bólu. Jest w tym byciu nawet jakaś radość/błogość istnienia.

Przyglądam się też czasem zmianom zachodzącym w ciele - jak np skóra zaczyna się marszczyć. Jak zachodzi proces transformacji - "starzenia się formy". Gdy przyglądam się temu wnikliwie, bez stereotypowych przekonań i osądów, dostrzegam w tym swoiste piękno i mądrość natury. Tak jak patrząc na więdnące (zmieniające kolor) lub nawet zwiędłe już, suche liście można doświadczać zachwytu i zadziwienia ich pięknem.
Ciekawe, że czuję się istotą bez wieku. Czasem zachowuję się jak dziewczynka np. podskakuję sobie idąc do metra albo biegnąc do tramwaju. Czasem jak dziewczyna czy młoda kobieta albo jak ociężała "pani w starszym wieku". Lecz nie utożsamiam się z żadną z nich. Są chwile, w których przejawiam się różnie, mimo tego, że ciało wygląda jak wygląda. Bo czuję się istotą bez wieku. Czasem jak elf, czasem niziołek albo krasnoludka, a czasem nawet jak istota ludzka... albo boska... albo absolut-nie nie-uchwytna... 

Gdy czasem patrzę w lustro i widzę "starszą kobietę", przyglądam się temu obrazowi... Często widzę ją rozpromienioną, czasem również zmęczoną... I w tym i w tym jednak jakieś piękno jest widziane/odczuwane. Przyglądam się temu lustrzanemu odbiciu, jakbym nie była tym odbiciem, ale czymś, co to odbicie widzi i nie ocenia go. Po prostu Się widzi jakąś formę jak obrazek. Nie wiedząc kim/czym i skąd To Jest. I... Się czuje, że jest-em tym, co widzi to odbicie w lustrze i jednocześnie jest-em tym, co w lustrze jest widziane - iluzją refleks-ją.

A każda chwila widzianych obrazów wydaje się zmienna, inna, nie do odtworzenia... choć widzące Się pozostaje niezmienne...