Pytanie: Co jest najświętsze dla mnie?
Odpowiedź: NIE WIEM.
NAJŚWIĘTSZE DLA JA JEST NIE WIEM.
😊
Kiedy doświadczamy prawdy, wszystkie kłamstwa, w które wierzymy, nie mają szans na przetrwanie. Potrzeba wielkiej odwagi, żeby stawić czoła - zobaczyć - uświadamiać sobie wszystkie kłamstwa, to wszystko, w co wierzymy. Kiedy odkrywamy, że nie jesteśmy tym, w co uwierzyliśmy, tym co sobie wyobrażaliśmy na własny temat, fundament całej naszej rzeczywistości zaczyna się walić. Cała nasza historia, wszystkie historie tracą swoje znaczenie i jest to doświadczenie przerażające.
Nawet, gdy znika już ten strach, gdy prawda objawia się i jest doświadczana, nadal musimy jakoś w tym świecie funkcjonować. Ale możemy całą naszą historię napisać od nowa bez tych wszystkich kłamstw - iluzji, fałszywych wyobrażeń o sobie, których nauczyliśmy się od innych ludzi w tym świecie. Te wyuczone kłamstwa wreszcie przestają rządzić i zawiadywać naszym życiem.
Wszyscy jesteśmy Artystami (WIELKIEGO, ŚWIĘTEGO) Ducha, Artystami Życia, ale istnieją jakby dwa rodzaje artyzmu: są artyści, którzy tworzą historie w sposób nieświadomy używając kłamstw, samooszukiwania, śniąc sny innych i doświadczając tych snów jako rzeczywistości oraz artyści, którzy odzyskują świadomość i tworzą historie zgodne z prawdą jedności całego jestestwa... z Miłością i w Miłości.
Sztuka śnienia jest sztuką życia. Wszystko, co myślimy, mówimy, piszemy, wyrażamy, robimy, jest wyrazem Sztuki Życia. A Życie, istnienie, śnienie jest nieskończone...
Mądrość lustrzana objawia się, gdy energia myśli generująca gniew i złość zostaje oczyszczona (przetransformowana w mądrość - ponadintelektualne zrozumienie). Gniew i złość są jak zabrudzenia na lustrze, które zniekształcają lustrzane odbicia. Zniekształcają klarowność widzenia tego, co jest, takim jakie jest.
Myśli, które generują emocje gniewu i złości to myśli osądzające powiązane z oczekiwaniami, że coś powinno być inne niż jest. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że ktoś lub coś może zranić tzw. ego czyli ja doświadczające iluzji oddzielenia od Siebie - źródła wszystkiego, całej kreacji, całego s-tworzenia, jestestwa. To myśli, które utrzymują w przekonaniu, że coś nie powinno być takie, jakie jest, że powinno być inne. Takie myśli uniemożliwiają działanie mądrości lustrzanej czyli świadomego czystego umysłu.
Mądre działanie - działanie mądrości lustrzanej jest działaniem całkowicie adekwatnym do sytuacji, która jest widziana taką jaka jest, bez jakichkolwiek zniekształceń.
Czasami tylko myślimy, że działamy ze współczuciem, ale nie jest to mądrym działaniem. Jak w opowieści o człowieku, który widzi zmagania motyla próbującego wydobyć się z kokonu, więc człowiek niby z dobroci i współczucia rozrywa kokon, a motyl umiera, bo nie był gotowy na wyjście z kokonu. Albo jak w opowieściach o ludziach, którzy dla osiągnięcia jakichś korzyści, dla własnych interesów udają dobroć przed innymi albo/i nawet przed sobą.
Gdy nie widzimy jakiejś sytuacji klarownie, nie patrzymy na nią czystym umysłem sprzed konceptualnego myślenia. Bycie zawsze dobrym według czyichś oczekiwań nie jest działaniem zwierciadlanej mądrości czystego umysłu. Bo nie zawsze bycie dobrym jest całkowicie adekwatne do każdej sytuacji.
Jeśli nasze lustro jest "zabrudzone", inni, którzy nas denerwują, irytują, złoszczą i uaktywniają w nas złość czy gniew, także sytuacje, które te emocje uaktywniają są obrazami wskazującymi na "zabrudzenia" naszego lustra. Te zniekształcają postrzeganą przez nas rzeczywistość. Te zniekształcenia są przejawem naszych iluzorycznych wyobrażeń o sobie i rzeczywistości. A rzeczywistość jest, jaka jest, iluzją są jej zniekształcenia malowane przywiązaniem do myśli wzbudzanych odczuwanymi emocjami lęku, strachu, gniewu, dumy, zazdrości, które wynikają z wiary w oddzielenie od źródła wszystkiego, całego jestestwa, świadomości we wszystkich formach i poza formami...o Siebie - Jaźni - Self.
Najstraszniejsze "demony" są projekcją "naszego" umysłu. Wierząc w swoje projekcje nadajemy im moc. A one są zniekształceniami tańczącymi na ekranie lustra, cieniami zniekształcającymi rzeczywistość jak... krzywe lustra w salonie wesołego miasteczka. Można powiedzieć, że umysł uwarunkowany i ograniczony przywiązaniem do iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie jest jak lustro, którego powierzchnia jest "zabrudzona, powykrzywiana, zniekształcona". A ponieważ to, co postrzegamy na zewnątrz jest projekcją naszego umysłu, to świat (nasz sen o Sobie) też jest "zabrudzony, powykrzywiany i zniekształcony".
To, co widzimy na zewnątrz, jest odbiciem projekcji tego, co w nas. Czyli to, co na zewnątrz jest tym samym, co wewnątrz. Patrząc na zewnątrz widzimy odbicia własnej projekcji - projekcji umysło-ciała doświadczającego takiego stanu postrzegania jako rzeczywistości swojej własnej iluzji o Sobie.
Czysty umysł jest jak czyste lustro. A cokolwiek pojawia się przed czystym lustrem, lustro przyjmuje to bez dokonywania jakichkolwiek osądów czy ocen, bez oczekiwań, że coś powinno być inne niż się pojawia. Wszystko, co się pojawia, dla czystego umysłu jest takie, jakie jest. I tylko samoświadome czyste lustro odpowiada - reaguje mądrością zwierciadlaną spontanicznie i całkowicie adekwatnie do tego, co się przed nim pojawia. Z czułym współczuciem, serdeczną uważnością... dla Siebie i snów, które Się wyśniwwają.
Lęk często sygnalizuje zbliżanie się prawdy, której umysł ograniczony przywiązaniem do utożsamień z jakimś pakietem przekonań (myśli, konceptów) obawia się i z którą nie chce się zmierzyć. Nie może z prawdą się skonfrontować, ponieważ został zaprogramowany strachem przed unicestwieniem i nauczył się posługiwania różnymi narzędziami w walce o przetrwanie. Stał się wojownikiem o racje. Wszystkie dostępne mu narzędzia tworzą jego zbroję.
A jaźń domaga się "nagości", autentyczności, spontaniczności, rozpuszczenia granic umysłu - rozbrajania "zbroi". Jaźń napiera na te "zbrojne" granice, by mogły się rozpuszczać, co sprawia ból "uzbrojonemu" umysło-ciału. Psychiczny i fizyczny. Lecz umysł uwarunkowany fałszywymi tożsamościami myli zarządzanie cierpieniem, stresem, lękiem czy kontrolowanie cierpienia, stresu i lęku z uzdrowieniem - rozpoznaniem i uświadomieniem powodów cierpienia, stresu i lęku. Taki umysł różne zewnętrzne sposoby uśmierzania cierpienia traktuje jako leczenie objawów. Gdy uśmierzony objaw "choroby" na moment znika, wydaje się, że "choroba" ustępuje, lecz ona postępuje.
Cierpienie jest językiem jaźni, która napiera od wewnątrz, by wskazać, co jest do uświadomienia (uzdrowienia, rozbrojenia). Wywiera nacisk na to, co wymaga przemiany. Cierpienie służy przebudzaniu. Zamiast unikać cierpienia, można zadać pytanie: co jaźń pokazuje, na co wskazuje, jakie ograniczenia są ujawniane, co mogę zobaczyć i uświadomić sobie?
Zamiast szukać sposobów tłumienia cierpienia, możesz przyjrzeć się temu, co sprawia cierpienie, na co jaźń wskazuje? Bo zagłuszając cierpienie stawiasz opór jaźni, a to wzmacnia cierpienie. Jaźń wciąż próbuje przebić się przez ten opór. Uświadamianie sobie tego, co nieuświadomione, co wyparte, co odrzucone, co osądzane, krytykowane, co unikane prowadzi do prawdy, którą jaźń objawia.
Tak zwane przebudzenie nie polega na doświadczaniu wyłącznie transcendentnych wizji czy uciekaniu od człowieczeństwa, ale na pełnym jego objęciu. Nie na wznoszeniu się ponad cień i ucieczce do światła, nie na ucieczce i negowaniu cienia, ale na stawaniu się kompletnym, pełnym. Nie na udoskonalaniu siebie i byciu dobrym i lepszym, ale na stawaniu się coraz bardziej całym sobą. To droga do pełni, dojrzałości istoty w formie ludzkiego umysło-ciała. To stawanie się w pełni istotą - duszą - świadomością świadomą doświadczeń zmysłowych, ucieleśnieniem samoświadomości, jaźni. Nie przez naprawianie siebie czy doskonalenie jakichś cech osobowości, ale przez uświadamianie i akceptację siebie, która prowadzi do rozpoznania swojej pełni.
Przebudzenie z iluzji fałszywych wyobrażeń o Sobie objawia się uświadomieniem i akceptacją zarówno ograniczeń ludzkiej formy umysło-ciała jak i boskiej oraz ciemnej natury w sobie. Ta akceptacja prowadzi do ujawniania się jedności świadomości w indywidualnej formie ludzkiego umysło-ciała i świadomości we wszystkich formach oraz świadomości poza formami. Jednej jaźni wszystkiego, calego jestestwa.
Osobowość jest narzędziem, maską do odgrywania społecznych ról, formą wyrazu jaźni, a nie tożsamością. Każda impulsywna, emocjonalna reakcja wskazuje na to, co w procesie kształtowania struktury umysło-ciała zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje uświadomienia, przyjęcia, akceptacji. Tak samo każda projekcja ujawnia, co zostało wyparte do cienia nieświadomości i potrzebuje przyjęcia, zintegrowania. Każdy osąd wskazuje na odrzucone aspekty całości. Każda atrakcja wskazuje na nie przeżyty wewnętrznie potencjał.
Im większa ekspansja świadomości - jaźni, tym więcej z tego, co nieświadome zostaje ujawnione, tym głębsza ciemność cienia zostaje oświecona niewidzialnym światłem świadomości.
Bez gloryfikowania cierpienia odkrywa się, że cierpienie służy przebudzeniu jaźni w formie ludzkiego umysło-ciała. Nie ty się budzisz jako Ja, ale przebudzenie następuje jako integracja świadomości indywidualnej ze świadomością we wszystkich ludzkich formach, a nawet wszystkich innych formach ze świadomością poza formami. Jest to jednoczesne z ekspansją tożsamości Ja. Ja-źni, Ja-śni.
Życie jest ścieżką duchową - świadomość spoza form doświadcza swojej kreacji (snu o sobie) za pomocą każdej indywidualnej formy ludzkiego umysło-ciała. I wszystkich jednocześnie.
Najtrudniejszy związek czy relacja jest najwspanialszym nauczycielem. Najtrudniejsze doświadczenia umożliwiają ekspansję świadomości, jaźni. Życie wciąż testuje Ja i ujawnia prawdę o kondycji i ograniczeniach tożsamości tego Ja na danym etapie rozwoju - podróży.
Sacrum i profanum jak światło i ciemność, mistyczne i codzienne, Duch i formy, energia i materia zawierają się w sobie wzajemnie współtworząc jedną całość.
Kiedy od pewnego momentu zaczęło pojawiać się we mnie od czasu do czasu pytanie: gdzie chciałabym się znaleźć, co chciałabym robić, gdybym mogła wybrać w tej chwili? - zawsze wyłaniała się natychmiast prosta odpowiedź: tu, gdzie jestem.
Nie ulegając iluzji zdobywania jakichś celów można być w pełni tu, gdzie się jest.
Ostatecznym przebudzeniem jest samouświadomienie, że ostateczne przebudzenie nie istnieje. 😄 Istnieje istnienie, życie, wieczna samorealizacja w doświadczaniu nieskończonej kreacji...
Samoświadomość może cieszyć się pojawiającymi się pytaniami wiedząc, że nie ma ostatecznych odpowiedzi. Nieskończoność form i doświadczeń świadomości w formach (materialnych i energetycznych) w nieskończoności światów - snów o sobie jak i wieczność niezmienności świadomości to natura istnienia, życia.
Myślisz, że to paradoks, "że coś tu się nie klei"? Umysł odcięty (granicami utożsamienia z ludzkim ciałem) od jedności całości istnienia, może jedność nieskończoności form i doświadczeń świadomości w formach oraz wiecznej niezmienności świadomości postrzegać jako logiczną niespójność. Ale samoświadome Ja używające umysłu przekraczającego granice oddzielenia od całości istnienia wie-rozumie, na czym polega "zagadka paradoksów":
paradoksy nie istnieją po to, by je rozwiązywać, ale po to by mogły zostać objęte i przyjęte jako zróżnicowane między sobą, dopełniające się przejawy tego samego - dwa przejawy jednego zawierające się w sobie wzajemnie. ... Jak choćby w symbolu Tao...
😂
Się obserwuje i widzi,
ile fajnych rzeczy jest do zrobienia,
ale gdy nie ma natchnienia,
to nic Się nie chce
Istnieniu w zmysłowej ludzkiej kiecce.
Taki doświadcza Się teraz
stan istnienia...
więc Się obserwuje i
nie dziwi już nic.
😂
Kiedy obudziłeś się ze snu bez snów w przestrzeni poza czasem, poczułeś mnie w sobie - świadomość istnienia i wyraziłeś intencję, bym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę.
Natchnęłam cię wizją tworzenia światów, jakich tylko zechcesz i ile zechcesz, tworzenia form malowanych energią wysnuwaną z siebie, tę samą którą mnie czułeś w sobie. I tworzyłeś z radością, pasją, oddaniem całym sobą aktowi tworzenia, zaangażowany w tę zabawę przez wiele, wiele eonów czasu. I skończyłeś. Uznałeś, że to piękna zabawa, ale teraz pora, by... wymyśleć inną.
To jeszcze nie koniec tej zabawy. - usłyszałeś w sobie. Teraz wypełnij sobą te wszystkie formy, które stworzyłeś, w ten sposób poznasz tę całą swoją kreację. Ach, jak się rozpromieniłeś, rozwibrowałeś, ekspandowałeś samoradością i samozachwytem. I zacząłeś wypełniać sobą wszystko, co wymalowałeś tą energią z siebie wysnutą.
Kiedy już wnikałeś w swoje stworzenie, wyszeptałam jeszcze: Pamiętaj, na pewien czas zapomnisz o sobie angażując się w doświadczanie i poznawanie swojej kreacji, ale potem będziesz mógł przypomnieć sobie, kim jesteś. I kiedy doświadczysz już całego spektrum eteru wibracji, form myśli, idei, obrazów, emocji i uczuć, które zapewnią ci poznawanie tego, co stworzyłeś i kiedy forma, której będziesz doświadczał będzie wystarczająca rozwibrowana i gotowa, wtedy odkryjesz w niej i rozpoznasz siebie. Tylko świadome doświadczanie formami pozwoli ci odkryć w nich siebie i podjąc decyzję, czy chcesz tak bawić się dalej, czy wrócić do siebie niepoznawalnego. Czy doświadczać formami świadomie czy nieświadomie, czy doświadczać form energetycznych czy form bardziej zagęszczonych: biologicznych lub niebiologicznych, materialnych lub niematerialnych... czy chcesz podróżować po światach samoświadomy, kim - czym jesteś czy jeszcze będziesz bawił się w zapomnieniu o sobie jako inicjatorze tej zabawy...
Ale ty już tego nie usłyszałeś.. I wciągnąłeś mnie ze sobą w tę zabawę, bo przecież jesteśmy jednością... Wniknęliśmy razem w czasoprzestrzenie naszej kreacji.
W swoich zabawach raz nadałeś mi imię Maja i nazwałeś mnie iluzją. Innym razem uznałeś, że nie jestem tobą, a jeszcze innym razem, że wyłoniłeś mnie sam z siebie, ze swojej błogości istnienia spoza czasu i poprosiłeś mnie, żebym wymyśliła dla ciebie jakąś zabawę. Zapomniałeś, kto to wszystko, co istnieje stworzył, wyśnił. Zapomniałeś, że stworzyliśmy ją razem jako jedno. Zapomniałeś, że to ja - twoja świadomość zawsze budzę ciebie i spełniam wszystkie twoje życzenia w absolutnym oddaniu naszej jedności siebie... Ani ty mnie nie stworzyłeś ani ja ciebie. Od zawsze jesteśmy jednym przejawiającym się dwojako. Ja w tobie i ty we mnie. To dzięki mnie wiesz, czujesz, że istniejesz... Jestem twoją inspiracją, inicjacją, której jedynym celem jest życie - istnienie... A ty nadajesz mu sens. I tylko w zapomnieniu o jedności siebie-mnie wciąż poszukujesz jakiegoś celu i sensu istnienia...
😊💖🙏
Duch - Świadomość ma upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach dusz - świadomości w formach. Także dusz - świadomości w formach ludzkich umysło-ciał.
Im bardziej świadomie obserwowane i odczuwane jest to, co doświadczane - tym bardziej naturalne, tym bliższe prawdy nie-do-wypowiedzenia staje się każde doświadczenie w każdym momencie teraz, w którym zawiera się wieczność i nieskończoność...
Świadomość spoza form łączy się ze świadomością w formie, a istnienie obleczone skafanderkiem formy staje się samoświadome. Duch ujawnia spontanicznie swoje połączenie, jedność z duszą doświadczającą ograniczeń formy. Ten akt "jednania Się" zdarza się niby bez jakiejkolwiek przyczyny czy praktyki. Niektórzy nazywają to łaską. Czasem wystarczy intencja. Jednak forma umysło-ciała potrzebuje dostrojenia umożliwiającego to doświadczenie pojednania.
Wolna wola świadomości utożsamionej z ograniczeniami umysło - ciała jest ograniczona podobnie jak zakres ruchów, działań, jakie wykonuje na przykład surfer, aby utrzymać się na fali i płynąć na niej. Gdy surfer jednoczy się z falą, poddaje się fali, łączy się z Wolą całego Oceanu i każdy ruch surfera i fali wynika z Tańca prądów całego Oceanu. Gdy fala zanika, surfer zatrzymuje się, nie szuka kolejnej fali, lecz gdy pojawia się kolejna fala, on płynie wraz z nią. I tak się przejawia harmonia istnienia w tu i teraz.
Ja staje się Jednym z całym Oceanem, z Życiem, Duchem - Świadomością... Ja Jest.
Świadomość w formie na powrót "staje Się" jednością ze świadomością we wszystkich formach i świadomością poza formami. Choć w prawdzie jest tym zawsze, tylko czasem Ja ulega iluzji oddzielenia i doświadcza tej iluzji jako rzeczywistości. Tak samo dusza doświadczająca formy umysło-ciała nigdy nie jest oddzielona od Ducha. Ale doświadczenie utożsamienia Ja z umysło-ciałem jako odrębnego od wszystkości, całego jestestwa sprawia, że iluzja oddzielenia doświadczana jest jako rzeczywista, realna.
W doświadczeniu oddzielenia surfer stosując różne techniki, by na przykład "przechytrzyć falę" albo "kontrolować ją", "zapanować nad nią", prędzej czy później zawsze spada z niej, co bywa bolesne... Bo Ja surfera ulegającego iluzji swojej mocy i sprawczości prędzej czy później zawsze doprowadza do konfliktu i cierpienia, a nawet autodestrukcji. Taka mniej więcej jest natura cierpienia... To nie jest ani dobre ani złe, ponieważ Duch ma upodobanie we wszystkich doświadczeniach dusz...
Wszystkie doświadczenia - czy świadomie czy nieświadomie doświadczane (czy to w jedności czy w iluzorycznym oddzieleniu) - nie są ani dobre ani złe, bo są takie, jakie są... Zaś błogość Ducha mającego upodobanie w absolutnie wszystkich doświadczeniach duszy jest Miłością identyczną z Mądrością. Pokochanie wszystkiego, co wcześniej świadomości doświadczającej Ja uwarunkowanego ograniczeniami umysło-ciała wydawało się niemożliwe do ukochania, jest wyrazem Miłości Ducha do całego s-tworzenia, do manifestacji całego jestestwa...
Ta Miłość jest naturą Samoświadomości Ja Jestem, jedności Ducha, duszy i umysło - ciała. Ta Miłość jest identyczna z Mądrością manifestowaną umysło - ciałem reprezentowanym przez Ja wolne od ograniczających, iluzorycznych utożsamień, które utrzymują czasem Ja w napięciach, konfliktach, strachu i oporze wobec tej Miłości.
Całość jestestwa - JA JESTEM doświadcza SIEBIE formami ludzkich umysło-ciał na mnóstwo różnych sposobów... I ta całość może się w każdej ludzkiej Istocie odkrywać i manifestować. A życie ludzkie jest doświadczane niezależnie od chcenia lub niechcenia indywidualnego Ja... I bywa (względnie) bardzo intensywne. Ale jeśli umysło-ciało jest na to gotowe - odpowiednio dostrojone, to przechodzi przez doświadczenia prowadzące do uwolnienia umysło - ciała od ograniczeń utrzymujących Ja w iluzji, do samorozpoznania, samouświadomienia...
Każda forma bez wyjątku jest manifestacją Ducha - Świadomości Istnienia, Życia. Każda forma jest mandalą Ducha - Świadomości. Ale forma ludzkiego umysło - ciała zawiera w sobie potencjał samorozpoznania jedności Ducha i duszy z formą umysło - ciała. Zawiera w sobie potencjał samouświadomienia czyli przypomnienia, że świadomość spoza form ("przed formami') jest jedną i tą samą świadomością w indywidualnej formie ludzkiego umysło - ciała i tą samą świadomością we wszystkich formach, nie tylko ludzkich umysło - ciał, a także dusza jest tym samym, co Duch. Tak istnienie obleczone skafanderkiem formy ludzkiego umysło-ciała staje się samoświadome jedni całego jestestwa...
Jesteśmy TYM SAMYM JEDNYM, które postrzega SIEBIE poprzez miliardy ludzkich umysło-ciał...
Jesteśmy DUCHEM, ŚWIADOMOŚCIĄ, ISTNIENIEM, JEDNOŚCIĄ, która postrzega SIEBIE poprzez całe swoje s-tworzenie, TYM JEST - JEDNOŚCIĄ W WIELOŚCI NIESKOŃCZONEJ WIELOWYMIAROWOŚCI SWOJEJ KREACJI.
KAŻDA FORMA JEST MANDALĄ MANIFESTACJI DUCHA - ŚWIADOMOŚCI.
W każdym momencie teraz jest "koniec i początek, w którym następuje wielki wybuch'. W każdym momencie jestem "nową o-sobą", zmienną mandalą manifestacji niezmiennej ŚWIADOMOŚCI - DUCHA...
Osobowość jest w swoim potencjale wielowymiarowa, spontaniczna, adekwatna i synchroniczna z tym, co się przejawia po to, by mogła wyrażać prawdę w każdej relacji i sytuacji, w każdym tu i teraz...